Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

O jeden mecz za daleko

Jeżeli chodzi o sport, to dla Żydów w przedwojennym Lublinie liczyła się tylko piłka nożna. Przykładowo, w 1931 roku, klub Hakoach (hebr. Siła), przy rocznym budżecie niemal pięciu tysięcy złotych, blisko dwa przeznaczał na sekcję futbolową, podczas gdy na pozostałe dyscypliny w sumie zaledwie nieco ponad 200 złotych.

Piotr Nazaruk

O jeden mecz za daleko
Piłkarze z niezidentyfikowanej przedwojennej drużyny z Lublina [kolekcja szklanych negatywów z Rynku 4]

Od początku swojego istnienia Hakoach zawzięcie rywalizował z drużyną Hapoel (hebr. Robotnik), prawdziwym mocarzem lubelskich boisk. W 1937 roku Hakoach zmienił nazwę na Makabi (nawiązywała do biblijnych Machabeuszów) i właśnie w tym roku doszło do najmocniejszego zwarcia obu klubów. Zwieńczeniem rywalizacji był mecz o jubileuszowy puchar Hapoela, który drużyny rozegrały 15 maja 1937 roku na boisku przy ulicy Szpitalnej 12 (obecnie Peowiaków).

Wydarzenie o takiej randze przyciągnęło na trybuny ogromne rzesze kibiców, którzy czekali na wielkie święto sportu. I rzeczywiście, początek imprezy był bardzo uroczysty. Drużyny przywitały się, zawodnicy Makabi wręczyli swoim rywalom kwiaty, a Eli Sztokman z Hapoela za dziesięcioletni staż piłkarski otrzymał zegarek. Podniosły nastrój szybko jednak uleciał.

Przez pierwszych 20 minut Makabi prowadziło 2:0. Sędziował niejaki Szufel, który z nieznanych powodów zaczął zdejmować z boiska piłkarzy Makabi. W drugiej połowie Makabi grało już tylko w ośmiu zawodników (dwóch zdjętych przez Szufla, jeden dobrowolnie opuścił boisko). Kiedy hapoelowcy strzelili dwa gole, a wynik się wyrównał, gra stała się brutalna. Zrozpaczeni zawodnicy Makabi specjalnie wykopywali piłkę za ogrodzenie, chcąc tym sposobem doprowadzić do remisu. Sześć minut przed końcem sędzia usunął kolejnego gracza Makabi, ten jednak odmówił opuszczenia boiska. Szufel przerwał mecz, a publiczność rozeszła się rozczarowana i zła.

Mecz powtórzono 5 czerwca. Pierwsza połowa nie przyniosła rozstrzygnięcia. W drugiej w Makabi grało 10 zawodników – czyżby sędziował znowu Szufel? Udało im się co prawda strzelić gola, ale mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla Hapoela. Puchar został u jubilatów.

Słowa kluczowe