Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Lublin wielokulturowy. Polska tożsamość nie była etniczna

Pierwsze skojarzenia, odnoszące się do Lublina, to zazwyczaj: Unia Lubelska, jego położenie na Wschodzie, książka Isaaca Bashevisa Singera „Sztukmistrz z Lublina”. Wszystkie one wskazują na ważne, wielokulturowe wątki w historii miasta. Unia to wielki projekt polityczny połączenia Polski i Litwy w jeden organizm i epoka Jagiellonów, Wschód to pogranicze i bliskość prawosławia, „Sztukmistrz” to żydowscy mieszkańcy Lublina.

Tomasz Pietrasiewicz

 

Lublin wielokulturowy. Polska tożsamość nie była etniczna
Panorama Lublina od strony ulicy Chopina. Zdjęcie wykonano między 1914 a 1924/25 rokiem.

Wielokulturowy Lublin to przede wszystkim epoka Jagiellonów. W Lublinie, jak w soczewce, widoczny był wielokulturowy charakter tamtej Rzeczypospolitej. W owym czasie mieszkali tu już Żydzi, Niemcy, Rusini, Ormianie, Szkoci, Włosi. Od połowy XVI do połowy XVII wieku Lublin był ważnym ośrodkiem reformacji. Rozwija się tu jedna z głównych gmin braci polskich, arian. Sprzeciwiając się wszelkiej przemocy, manifestowali to chodząc po ulicach z drewnianymi mieczami.

Przez wieki symbolami wielokulturowego Lublina były: kaplica zamkowa, łącząca gotycką architekturę z bizantyjskim wystrojem, prawosławna cerkiew Przemienienia Pańskiego (przy ul. Ruskiej), Wielka Synagoga (nie istnieje) a później także kościół ewangelicki (przy ul. Ewangelickiej). Mniejszość wyznaniowa i narodowa widoczna była w gospodarce Lublina, we władzach miejskich, w kulturze i oświacie. W Lublinie symbolem rodzącego się w XIX w. przemysłu byli ewangelicy. Większość powstających w tamtej epoce zakładów i fabryk prowadzili właśnie oni. Obok najbardziej znanej rodziny Vetterów (słynny browar i ufundowana przez nich szkoła handlowa) byli to m. in. Kraussowie – właściciele młyna, Hessowie – do nich należała fabryka wag, rodzina Plage – współwłaściciele fabryki samolotów. Ewangelikami byli też Adolf Frick, właściciel pierwszego lubelskiego banku oraz założyciel słynnej lubelskiej cukierni – Andrzej Semadeni.

Ale największą i najbardziej rzucającą się w oczy społecznością w wielokulturowym Lublinie byli Żydzi. Lubelska gmina żydowska stała się szybko jedną z największych w Polsce. Wiek XVI to wspaniały okres jej rozwoju. W tym czasie powstała sławna w całej Europie Akademia Talmudyczna. Pod koniec XVIII wieku Lublin staje się ważnym ośrodkiem chasydyzmu, rozwijającego się wokół charyzmatycznej postaci Widzącego z Lublina.

W 1930 roku powstała wyższa uczelnia żydowska Jesziwas Chachmej Lublin, nawiązująca do istniejącej tu w XVI wieku akademii. O Lublinie zaczęto nawet mówić „żydowski Oksford”.
W październiku 1939 r. blisko Lublina, w Kocku, zaczął dopełniać się los wielokulturowej Rzeczypospolitej – doszło tam do ostatniej bitwy kampanii wrześniowej. Ginęli w niej po stronie polskiej zarówno katolicy, jak i prawosławni, grekokatolicy, ewangelicy oraz polscy żydzi i muzułmanie.

Druga wojna światowa przyniosła całkowitą zagładę lubelskich Żydów, stanowiących w chwili jej wybuchu trzecią część mieszkańców miasta. Po wojnie Lublin przestał być miastem wielokulturowym. Dzisiaj wielokulturowość miasta oznacza zupełnie coś innego.
Wielokulturowa Rzeczpospolita – tak jak wielokulturowy Lublin – nie przetrwała, ale historia, którą ze sobą niesie, wciąż może być dla nas ważna i inspirująca.

Wybitny brytyjski historyk Norman Davis i honorowy obywatel miasta Lublina, zajmujący się badaniem historii Polski, wskazuje, że „próbując zdefiniować naszą tożsamość powinniśmy wracać do straconych wątków prawdziwej polskości. Polska tożsamość I Rzeczypospolitej nie była przecież etniczna. Prawosławny ukraiński szlachcic także był Polakiem. Gdańszczanie nie mówili po polsku, a uważali, że są Polakami. Trzeba się otworzyć na szerokie rozumienie polskości, które znikło w XIX w. (…) Mam wrażenie, że młode pokolenie Polaków nie ma świadomości swych dawnych, bogatych tradycji religijnych. Przedwojenna Polska była ogromnie zróżnicowana pod względem religijnym – katolicy, protestanci, prawosławni, żydzi, nawet muzułmanie. Historia Polski pisana była przez lata z pozycji narodowych i niewiele się pod tym względem zmieniło. Wciąż mówi się o rozbiorach Polski, a nie o rozbiorach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ciągle marginalizowana jest historia żyjących na tych ziemiach Ukraińców, Białorusinów, Litwinów, Niemców i Żydów”. Na to wskazuje również, w bardzo osobistym wyznaniu, prof. Jadwiga Staniszkis:

„Losy mojej rodziny i rodziny mojego męża pokazują, że Polska zawsze była miejscem spotkania ludzi różnych religii i odmiennego pochodzenia etnicznego. Sprowadzanie polskiego patriotyzmu tylko do stereotypu Polaka katolika gubi to bogactwo. Polakami są ci, co Polskę wybrali. Ci, którzy czują się za ten skrawek ziemi i za żyjących tu ludzi odpowiedzialni, oraz wnieśli swój wkład do jego kultury i historii”.

Gdy mówimy o wielokulturowym dziedzictwie Lublina bardzo łatwo przechodzą nam przez usta gładkie formułki: Lublin miejscem spotkania kultur, Lublin miejscem zawarcia Unii – wielkiego eksperymentu na drodze dialogu kultur, Lublin tyglem kultur, religii itp., itd. Z dumą przyznajemy się do wielonarodowej jagiellońskiej Rzeczypospolitej, podkreślając w szczególności słowa Jana Pawła II: „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”.
Tylko co tak naprawdę to dla nas oznacza i co z tego wynika?
Już Jan Paweł II, prawdziwy obywatel Rzeczypospolitej wielu narodów, w „Pamięci i tożsamości” zwrócił uwagę na to, że „jagielloński wymiar polskości (...) przestał być, niestety w naszych czasach czymś oczywistym”. Komentując te słowa ks. Alfred Marek Wierzbicki napisał:

„Może poprzez bliższe poznanie, w jaki sposób przeżywał swą polskość Papież z Krakowa, jagiellońska szeroka i otwarta wizja polskości mogłaby nadal inspirować. Już same słowa Jana Pawła II: „polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie”, zdają się być dynamitem”.

Słowa kluczowe