Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Lublin bez przecinka

Wszystko zaczęło się od tego, że w 1925 roku Józef Czechowicz przeczytał przekłady wierszy francuskiego poety Guillaume’a Apollinaire’a. Rzucał się w nich w oczy brak znaków interpunkcyjnych. Od tej chwili również Czechowicz w swoich wierszach zaczął unikać dużych liter i znaków przestankowych.

Lublin bez przecinka
Podpis Józefa Czechowicza

Autor pierwszej recenzji tomiku Kamień Czechowicza zatytułował ją „O przecinku i o… poezji”.

Franciszka Arnsztajnowa tę decyzję Czechowicza określiła jako „wielkopańską pogardę dla znaków przestankowych i dużych liter”.

W katalogu nieistniejących książek „Nowości Lubelskie” (1931) będącym rodzajem bibliofilskiego żartu Czechowicza jedną z pozycji jest: „Czechowicz J., Wskazówki metodyczne do interpunkcji w poezji. Tom pierwszy lepszy. Polecone przez „Reflektora”, Lublin 1927 r. nakładem Szkoły Specjalnej”.

Do sprawy interpunkcji w swoich wierszach wraca Czechowicz w liście do jednego z lubelskich bibliofilów, w którym informuje go o mającym się ukazać artykule poety „Apologia małej litery”.

Tekst ten nie ukazał się, natomiast w artykule „Awangarda”, zamieszczonym w „Expressie Lubelskim i Wołyńskim” (1936 r.), Czechowicz żartował, że nie stosuje interpunkcji i dużych liter, bo założył się o butelkę szampana z przyjacielem, również poetą, Konradem Bielskim. Artykuł kończy się słowami: „Metoda owa obowiązuje go jeszcze niedługo, ponieważ wkrótce termin, ustalony zakładem, mija”.

Interpunkcja i cenzura

„Epidemia” usuwania znaków przestankowych dosięgła też wydawane przez Łobodowskiego pismo „Barykady”. Czesław Miłosz wytykał redakcji (Łobodowski, Czechowicz) to, że w drugim numerze wszystkie teksty zostały pozbawione interpunkcji:

„Snobizm drukowania małymi literami. Co u licha tym lubliniakom się stało? Niebezpieczne kręćki napadły ich biedne głowy. „Barykady” lubelskie, pomimo bardzo dobrej zawartości, robią komiczne i żałosne wrażenie dzięki systemowi unikania wielkich liter. Zgodzimy się, że w wierszach jest to czasem potrzebne. Ale robić z tego principium?”.
Miłosz nie wiedział, że decyzja redaktorów pisma, mającego kłopoty z cenzurą, podyktowana była nadzieją, że dzięki temu cenzor nie będzie w stanie wychwycić wątków artykułów drukowanych bez znaków przystankowych.

Słowa kluczowe