Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Lubelskie fotografki - jak nowe technologie pomogły w emancypacji

Rewolucja przemysłowa XIX wieku ukształtowała nie tylko nowy ekonomiczny status świata i przyspieszyła ewolucję w branżach przedsiębiorczych i kreatywnych, ale zainicjowała też wiele ciekawych i niespotykanych dotąd zjawisk socjologicznych. Jednym z nich było publiczne dążenie kobiet do zmiany ich pozycji w społeczeństwie zdominowanym przez mężczyzn, walka o prawo do edukacji i równouprawnienia zawodowego.

Małgorzata Karwicka

 

Lubelskie fotografki - jak nowe technologie pomogły w emancypacji
Fotografia ze zbiorów Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN"

Fotografia była jedną z tych nowatorskich dziedzin, które dopiero szukały swojego miejsca na mapie zjawisk ekonomicznych, społecznych i artystycznych a jej rozwój przypadał na okres, kiedy do głosu zaczęły dochodzić ruchy kobiece. Pierwszy dagerotyp wykonany przez kobietę pokazano w Warszawie tuż po wynalezieniu dagerotypii, w 1839 roku na wystawie zorganizowanej przez Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności. Fotografia jako dziedzina sztuki wkrótce stała się też biznesem, który wchłonął pierwsze kobiety. Także w Lublinie pierwsze wzmianki, dotyczące rodzimego rynku pracy kobiet, pojawiły się w kontekście działalności fotograficznej.

Portret kobiety – awers fotografii z atelier Marii Nowaczyńskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN"]
Portret kobiety – awers fotografii z atelier Marii Nowaczyńskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN"]

WYPCHANE PTAKI I SZKLANA ALTANA

Pierwszymi kobietami, które rozpoczęły proces aktywności zawodowej były właścicielki zakładu fotograficznego „Chicińska i Ska” w Hotelu Europejskim: Bronisława Grochowska i Wanda Chicińska. Pochodząca z Warszawy 25-letnia Bronisława, żona Ksawerego Grochowskiego, właściciela atelier, po rozpadzie spółki fotograficznej Twardzicki&Grochowski, zmuszona okolicznościami i nieobecnością męża, podjęła trud prowadzenia zakładu. W 1871 roku zawiązała spółkę z 19-letnią absolwentką Aleksandryjsko-Maryjskiego Instytutu Wychowania Panien, Wandą Chicińską. Dotąd każde nowo powstające atelier w mieście – a było ich jednocześnie dwa, trzy wzbudzało sensację wśród mieszkańców, ale zakład prowadzony przez młode kobiety cieszył się szczególnym zainteresowaniem. Chociaż fotografię zaliczano do artystycznych zajęć, jakimi mogły się zajmować niewiasty, obecność kobiet w sferze biznesu była niespotykanym dotąd zjawiskiem. W lubelskiej prasie zaczęły pojawiać się artykuły opisujące działalność zakładu, nowoczesne techniki fotograficzne, „aparata” i wykwintne urządzenie. Atelier „Chicińska i Ska” mieściło się w eleganckich, nowoczesnych i komfortowych wnętrzach kilka lat wcześniej oddanego do użytku Hotelu Europejskiego. Składało się z oszklonej altany do robienia zdjęć oraz kilku ze smakiem urządzonych pomieszczeń, wyposażonych w sprzęt fotograficzny, wykwintnie umeblowanych i ozdobionych mnóstwem drobiazgów, jak obrazy, fotografie, bibeloty czy wypchane ptaki. Działalność fotografek nie ograniczała się do robienia kosztownych portretów wytwornym klientom. Już w 1872 roku zakład fotograficzny ogłosił nabór do, pierwszej w Lublinie, szkoły fotograficznej dla kobiet. „Usiłowania w tym kierunku podjęte w wielu innych krajach – pomimo licznych przeszkód i uprzedzeń, wydały już zbawienne owoce, odrywając setki dziewcząt od igły – niemogącej zapewnić im należytego bytu i dając im w zamian możliwość pracowania w innych zawodach, niepodlegających tak silnej konkurencji” – zachęcała lublinianki Wanda Chicińska.

 

Portret kobiety – rewers fotografii z atelier Marii Nowaczyńskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN"]
Portret kobiety – rewers fotografii z atelier Marii Nowaczyńskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN"]

ASPEKT PRZEDSIĘBIORCZOŚCI

Niestety, mimo dużego zainteresowania oraz zapewnienia 1/3 bezpłatnych miejsc, do szkoły zgłosiły się zaledwie dwie uczennice. Być może Lublin nie od razu był gotowy na rewolucję feministyczną, jednak działalność kobiet na polu zawodowym, która już rozpoczęła się w zakładzie fotograficznym, wkrótce wyszła poza atelier, by zafunkcjonować w przestrzeni publicznej, zarezerwowanej dotąd wyłącznie dla mężczyzn.

Dziedziną dominującą w ówczesnej fotografii był portret i tzw. fotografia atelierowa, głównie ze względu na konieczność natychmiastowej obróbki chemicznej w zakładzie. Z czasem fotografowie zaczęli wychodzić w plener z przenośnymi ciemniami i całym ciężkim ekwipunkiem „zdejmując” zabytki i „cenniejsze widoki”. Działalność zakładu „Chicińska i Ska” nie kończyła się w atelier. W 1872 roku jego nakładem ukazał się, czwarty w Polsce, Kalendarz Fotograficzny, na którym, obok kalendarium i zminiaturyzowanych portretów aktorów grupy teatralnej Trapszy, umieszczono widoki Lublina. Ich autorką była zapewne Wanda Chicińska, która dwa lata później, po wyjściu Bronisławy Grochowskiej ze spółki, jako pierwsza w Lublinie stworzyła niepowtarzalną kolekcję widoków Lublina, wspominaną w ówczesnych publikacjach Bolesława Prusa. „Album Lubelskie” składał się z teczek zawierających kartony z naklejonymi fotografiami i był jednym z pierwszych tego typu wydawnictw w Polsce. Chicińska była jedną z pierwszych kobiet, której fotografie, oprócz niezaprzeczalnych wartości dokumentalnych, naukowych i artystycznych niosły ze sobą jeszcze jeden istotny aspekt – przedsiębiorczość.

Portret kobiety – awers fotografii z atelier Wiktorii Sierocińskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN"]
Portret kobiety – awers fotografii z atelier Wiktorii Sierocińskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN"]

WDOWA NOWACZYŃSKA

Za fotografie „odznaczające się dokładnością i pięknym układem” Chicińska otrzymała złoty medal na pierwszej w historii Polski Wystawie Pracy Kobiet w Warszawie w 1877 roku. Wcześniej już wskazywana była jako przykład rzeczywistego samostanowienia, a jej spektakularna kariera stała się dla lublinianek przykładem godnym naśladowania.

Fotografistki rozpoczęły proces aktywizacji zawodowej kobiet i nowy okres w historii lubelskiej fotografii. Po Grochowskiej i Chicińskiej kolejną kobietą, która już rok po założeniu spółki „Chicińska i Ska” poprowadziła samodzielnie zakład fotograficzny, była lublinianka, Maria Nowaczyńska, wdowa po zmarłym na gruźlicę fotografie Aleksandrze Nowaczyńskim. Atelier „M. Nowaczyńska” mieściło się przy Krakowskim Przedmieściu, w tzw. domu pokapucyńskim, naprzeciwko pomnika Unii Lubelskiej. Chociaż zmuszona okolicznościami, Maria Nowaczyńska swojej kariery fotograficznej nie traktowała przypadkowo. Rozwijała się, podróżowała, zwiedzając wystawy fotograficzne i zaopatrując atelier w nowości. Prasa lubelska zachęcała do odwiedzania atrakcyjnego zakładu, dodając, że i młoda wdowa – kierowniczka atelier „nie sprawi wstrętu”. Kiedy po powtórnym zamążpójściu Nowaczyńska wyjechała do Warszawy, jeszcze przez kilkanaście lat prowadziła zakład fotograficzny przy Nowym Świecie. Ona także, wzorem Wandy Chicińskiej, w 1890 roku planowała otworzyć szkołę fotograficzną dla kobiet.

Kiedy Nowaczyńska opuszczała Lublin, jej atelier w 1877 roku odkupiła Wiktoria Sierocińska, kolejna początkująca fotografka i kobieta w świecie lubelskiego biznesu. To jedna z najciekawszych postaci fotografii lubelskiej, prowadząca działalność przez kilkadziesiąt lat. Także atelier Wandy Chicińskiej, która w 1884 roku postanowiła wyjechać z Lublina, przejęła kobieta. Zakładem przy Krakowskim Przedmieściu 165 zdecydowała się pokierować Władysława, siostra Wandy, stając się kolejną kobietą w świecie lubelskiej fotografii. Jej życiorys, dotąd nieznany, jest niezwykle barwny. Po rozpoczęciu kariery fotograficznej Władysława wyszła za mąż i jeszcze tego samego roku została wdową. Po tragedii także i ona zdecydowała się opuścić Lublin, a kiedy okazała się utalentowaną śpiewaczką, pod pseudonimem rozpoczęła karierę na deskach Teatru Wielkiego we Lwowie. Kiedy kilka lat później przerwała ją tragiczna śmierć, prasa opisywała tłumy zrozpaczonych wielbicieli talentu śpiewaczki obecne na pogrzebie.

Chociaż zmagające się z przeciwnościami losu, zmuszone do konfrontacji z męską konkurencją, pierwsze lubelskie fotografki stały się dla innych lublinianek przykładem możliwości drzemiących w fotografii. Nic dziwnego, że w ich ślady poszły kolejne odważne kobiety, zachęcone także ewolucją w fotografii – wynalezieniem „momentalnej” metody bromosrebrowo-żelatynowej, opartej na znacznie uproszczonej technice, która do Lublina dotarła w 1882 roku za sprawą lubelskiego fotografa Stepanowa.

Portret kobiety – rewers fotografii z atelier Wiktorii Sierocińskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN"]
Portret kobiety – rewers fotografii z atelier Wiktorii Sierocińskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN"]

JEDNA TRZECIA KADRY KIEROWNICZEJ

W 1888 roku, po zamknięciu atelier Władysławy Chicińskiej, powstał zakład fotograficzny „Kazimiera”, mieszczący się w kamienicy przy ulicy Kapucyńskiej 172. Przetrwał zaledwie kilka lat, jego działalność nie była reklamowana w lokalnej prasie, a nazwa atelier pojawia się w opracowaniach niezwykle rzadko. Jednak dotąd nie był znany fakt, że właścicielką zakładu była malarka, Kazimiera Urbańska z domu Von Kienitz, żona znanego lubelskiego malarza Witolda Urbańskiego. Do dzisiaj pozostało niewiele fotografii z tego atelier, ale subtelne, malowane tła, które umieszczano za modelem tworząc wrażenie iluzji pomieszczenia bądź pejzażu, przedstawiają niespotykane w lubelskich atelier widoki, jak morski, niezmącony niczym krajobraz. Po wyjeździe Urbańskich do Warszawy w 1890 roku działalność fotograficzną w atelier odkupionym od Kazimiery rozpoczęła Paulina Jaworowska. Dotąd nieznany był fakt, że fotografka pochodziła ze znanej rodziny Szaniawskich, ani że była ciotką wspomnianej Marii Nowaczyńskiej. Jaworowska otworzyła zakład w wieku 42 lat, a jej wcześniejsza działalność fotograficzna nie jest znana. Wiadomo jednak, że zawodowo zajmowała się też podróżowaniem po miastach lubelskiej guberni fotografując w Nowo-Aleksandrii (Puławy), Iwanogrodzie (Dęblin) i Biłgoraju. Zakład Jaworowskiej przetrwał jedynie cztery lata, ale w 1897 roku, w tym samym miejscu, powstał „Helios”, pierwszy zakład fotograficzny w Lublinie, w którym zatrudniano wyłącznie kobiety. Jego właścicielką była Eliza Zinck, o której nie ma żadnych informacji biograficznych. Także z jej zakładu wychodziły prace wykonane poza atelier, jak chociażby widoki Nałęczowa umieszczone w broszurze pt. „Nałęczów źródło szczawy żelazistej radioaktywne”.

Obecność fotografistek w przestrzeni publicznej stawała się coraz bardziej widoczna, a na jej firmamencie pojawiały się nowe, interesujące gwiazdy. Kiedy w 1889 roku zmarł właściciel znakomitego zakładu Aleksander Stepanow, przez kilka lat atelier kierowała pracownica atelier, uzdolniona, młoda, panna Zofia Grzybowska, znakomita dokumentalistka Lublina. W latach 1888-1889 wykonała serię fotografii, które ukazały się w prasie ogólnopolskiej i były przez wiele lat reprodukowane w formie pocztówek. Córka lubelskiego lekarza, Zofia Grzybowska wraz z innym współpracownikiem i późniejszym właścicielem zakładu, Stanisławem Zawadzkim zdobyła mały złoty medal za fotografie wystawione na Wielkiej Wystawie Przemysłowo-Rolniczej w 1901 roku w Lublinie. Na tej samej wystawie duży złoty medal otrzymała szeroka panorama Lublina wykonana ze wzgórza Czwartek, składająca się z czterech połączonych widoków miasta, wykonana w zakładzie Wiktorii Sierocińskiej.

Wiktoria Sierocińska, w której lubelskim i chełmskim atelier kształciło się i pracowało wielu znanych fotografów, takich jak Aleksander Stepanow, Ludwik Radzikowski czy Czesław Dobrzelewski, ale także fotografek, jak Adela Żychowicz, która prowadziła później zakład w Nowo-Aleksandrii (dzisiaj Puławy). Działalność objazdowa Sierocińskiej zaowocowała zainteresowaniem nurtem tzw. chłopomanii i w jej atelier, oprócz fotografii na zamówienie, powstało wiele zdjęć przedstawiających typy ludowe, kobiety przy pracy, czy przedstawicieli niższych warstw społecznych. Przykładem jest znakomity portret lubelskiego żebraka Antoniego Szostaka, który dziś nazwalibyśmy psychologicznym. Sierocińska utrzymywała zakład jeszcze do wybuchu I wojny światowej.

Od czasu otwarcia atelier Chicińskiej i Grochowskiej w Lublinie nieprzerwanie prowadziły zakłady fotograficzne kobiety a ich obecność w branży stanowiła średnio jedną trzecią kadry kierowniczej, co jest wynikiem niespotykanym w żadnej innej przemysłowej dziedzinie.

CENNI AMATORZY

Po 1900 roku w Lublinie w olbrzymim tempie zaczęły powstawać zakłady fotograficzne, konkurencja znacznie wzrosła, a proporcjonalny udział kobiet zaczął spadać. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, że pierwsze szlaki zostały przetarte, a wraz ze wzrostem poziomu świadomości społecznej na pracę kobiet zaczęły otwierać się i inne dziedziny.

Chociaż aktywność kobiet w fotografii zaczęła słabnąć, zakłady przez nie prowadzone nie zniknęły. W 1903 roku powstał jeden z najbardziej znanych lubelskich zakładów fotograficznych: „Zofia”, przez wiele lat prowadzony przez kobiety. Jego założycielką była spokrewniona ze znakomitym fotografem Ludwikiem Radzikowskim, Zofia Miłaszewska. W atelier powstawały okolicznościowe fotografie dokumentujące ważne wydarzenia, jak portret pierwszych posłów guberni lubelskiej wykonany w 1906 roku. Zakład funkcjonował jeszcze w okresie międzywojennym, prowadzony przez inną Zofię: Jostową. Zofia Jost na krótko przed śmiercią znanego w Lublinie Wiktoryna Michelisa została jego żoną, a później spadkobierczynią części ogromnego majątku Michelisów  i właścicielką Pałacu Czartory-skich, położonego przy placu Litewskim. Losy obu fotografek nie są znane, a atelier w latach 30. przeszło na własność znanego fotografika, Rocha Samojednego.

Co znamienne, zakład „Zofia” był jednym z pierwszych zakładów reklamujących się już w 1906 roku jako „Chrześcijański zakład fotograficzny”. Miało to związek z rosnącym antysemityzmem i separatyzmem na tle wyznaniowym dotykającym także Lublin, którego połowę ludności na początku XX wieku stanowiła ludność żydowska. Lubelska społeczność żydowska reprezentowała raczej klasę średnią i biedotę, fotografowanie było zajęciem kosztownym. Pierwsze żydowskie fotografki pojawiły się stosunkowo późno. Pierwszą Żydówką fotografującą w lubelskiej guberni była zapewne Adela Gancwol, pochodząca ze słynnej rodziny wędrownych fotografów, Gancwolów. W Lublinie pierwsi fotografowie żydowscy zaczęli otwierać zakłady już w latach 60. XIX w., ale pierwsze fotografujące kobiety pojawiły się dopiero w okresie międzywojennym. Jedną z nich była Ryfka Wajngarten, prowadząca zakład fotograficzny „Fotostyl” przy ulicy Zamojskiej, po której, tak jak po większości lubelskich Żydów, nie zachowała się prawie żadna spuścizna.

W XX wieku wiele aspektów egzystencji uległo zmianie. Zawód fotografa przestał być zajęciem elitarnym, uproszczenie technik sprawiło że fotografowaniem zarobkowało coraz więcej osób, coraz mniej przygotowanych. W kontrze do pogarszającej się, sztampowej, rzemieślniczej fotografii zakładowej, powstał ruch fotografii artystycznej, którego cennymi inicjatorami byli fotografowie amatorzy.

Już w XIX wieku pojawił się w Lublinie fotograficzny ruch amatorski. Jedyną znaną kobietą fotografującą wówczas amatorsko była Maria Baniewicz. W okresie międzywojennym z prężnie działającego ruchu amatorskiego narodziło się Lubelskie Towarzystwo Fotograficzne. Jego założycielami byli zarówno fotografowie amatorzy, jak i zawodowcy, uprawiający tzw. fotografię artystyczną. Co ciekawe – ani w ruchu amatorskim międzywojnia, ani wśród członków Lubelskiego Towarzystwa Fotograficznego nie znalazła się żadna kobieta. Wśród lubelskiej bohemy dwudziestolecia międzywojennego pojawiały się malarki, jednak fotografia artystyczna stała się domeną mężczyzn.

W okresie międzywojennym w Lublinie działało jednocześnie nawet kilkanaście zakładów fotograficznych należących do kobiet. Oprócz wymienionego atelier „Zofia”, powstał zakład przy ulicy Foksal (dzisiaj 1 Maja) należący do Bronisławy Bagińskiej, żony Cezarego Bagińskiego, który prowadził atelier przy tej samej ulicy. Przy Krakowskim Przedmieściu przez cały międzywojenny okres działał zakład fotograficzny „Sztuka”. Jego kierowniczką była druga żona Ludwika Hartwiga, Maria, która tuż przed II wojną otworzyła samodzielną działalność i prowadziła atelier ABC przy ulicy Świętoduskiej. Sztuka fotograficzna nie była obca także pierwszej żonie Ludwika, która pomagała w pracach fotograficznych, a podczas jego kilkuletniej nieobecności prowadziła samodzielnie jego zakład „Foto-Ars” przy ulicy Namiestnikowskiej 19.

Portret kobiety – awers fotografii z atelier Zofii Miłaszewskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN"]
Portret kobiety – awers fotografii z atelier Zofii Miłaszewskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN"]

CO ZOSTAŁO NAM DO DZIŚ?

Wynalezienie małoobrazkowego aparatu fotograficznego Leica i wzrost konkurencji spowodowały w okresie międzywojennym powstanie nowego zjawiska tzw. leikarzy, fotografów, którzy wychodzili z aparatami na ulicę w pobliżu swojego atelier i fotografowali ludzi znienacka, proponując im kupienie zdjęcia wywołanego niemalże natychmiast. Leikarze zwykle nie sygnowali swoich odbitek, ale wśród fotografów robiących tzw. ulicówki nie było ani jednej kobiety, prowadzącej atelier. Jedynymi znanymi fotografiami Lublina z tamtego okresu autorstwa kobiety są zdjęcia wykonane na zamówienie przez znakomitą polską fotografkę, Zofię Chomętowską.

Wybuch II wojny spowodował zmiany także na rynku usług fotograficznych, funkcjonowało niewiele zakładów – wszystkie prowadzone przez mężczyzn. Po II wojnie światowej w Lublinie zaczęły działać nowe, należące do fotografów skupionych w cechach rzemieślniczych. Jedną z pierwszych kobiet prowadzących zakład w powojennym Lublinie była m.in. Natalia Kanadys, czy uczennica Ludwika Hartwiga, Jadwiga Cichocka, która prowadziła z powodzeniem zakład fotograficzny przy ulicy Królewskiej. W atelier, odkupionym od Józefa Kanadysa, dziś kontynuuje tradycje fotograficzne córka Jadwigi Cichockiej, Renata Sarnowska, jedna z niewielu osób w Polsce wykonująca do dzisiaj fotografie na porcelanie. W czasach PRL działało w Lublinie jeszcze kilka innych zakładów, prowadzonych przez Halinę Molską (1 Maja), Henrykę Kulicz (ul. Zamojska) czy Weronikę Skępską (ul. Lubartowska). Zarejestrowano też zakład prowadzony przez Antoninę Dobkiewicz, córkę założyciela Lubelskiego Towarzystwa Fotograficznego, Zygmunta Dobkiewicza. Do dzisiaj funkcjonują trzy zakłady z tradycjami, prowadzone przez kobiety – wspomniane atelier Renaty Sarnowskiej, zakład fotograficzny „Zorza” przy ulicy Lubartowskiej i „Foto-Ars” należący do Hanny Grudzień-Dudziak, córki popularnego dawniej w Lublinie fotografa Tymoteusza Grudnia.

O pozycję w świecie fotografii artystycznej lublinianki musiały zabiegać przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Dopiero w latach 70. XX wieku pojawiły się pierwsze eksperymentujące fotografki związane z lubelskim środowiskiem artystycznym, takie jak Irena Nawrot, rozpoznawalna dziś na arenie ogólnopolskiej i międzynarodowej. W nurt fotografii ulicznej wpisuje się działalność autorki wielu znakomitych fotoreportaży, Doroty Awiorko. Chociaż przez ostatnie lata nie zaistniało w lubelskim świecie fotografii zjawisko tak silnej, jak w XIX wieku aktywności kobiet, to światełkiem w tunelu jest dziś twórczość fotografki młodego pokolenia, Marty Zgierskiej, lublinianki zdobywającej właśnie międzynarodową sławę. Jej metafizyczne prace, odległe od chaosu ekspresji współczesnej fotografii, dają nadzieję na narodziny nowej awangardy, której kierunek ponownie wskaże kobieta.

Portret kobiety – rewers fotografii z atelier Zofii Miłaszewskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN"]
Portret kobiety – rewrs fotografii z atelier Zofii Miłaszewskiej [Zdjęcie ze zbiorów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN"]

 

Słowa kluczowe