Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Krakowskie Przedmieście [10] Moda na przedsiębiorcze kobiety

Odzyskanie niepodległości przez Polskę przyniosło wielkie zmiany obyczajowe. Kobiety uzyskały prawa do głosowania i stopniowo zdobywały kolejne obszary działalności publicznej. Myliłby się jednak ten, kto pomyślałby, że wcześniej świat lublinianek ograniczał się tylko do życia domowego.

Małgorzata Michalska-Nakonieczna

Krakowskie Przedmieście [10] Moda na przedsiębiorcze kobiety
FOTO: Krakowskie Przedmieście w okresie II wojny światowej. Na zdjęciu po prawej widoczna witryna Domu Mody Klementyny Łuszczewskiej, zdjęcie z albumu „Zniszczenia w Lublinie na skutek bombardowania przez Niemców dnia 9 IX 1939 roku” [Archiwum Urzędu Miasta Lublin, obecnie w Archiwum Państwowym w Lublinie]

Klementyna Łuszczewska w 1918 roku prowadziła sklep z papierosami i materiałami piśmiennymi, podnajmując przestrzeń handlową w lokalu fryzjera Borkowskiego. Jednak już w 1919 r. zapraszała „Szanowną Klijentelę” (cytat za reklamą sklepu) do własnego lokalu przy Krakowskim Przedmieściu 51. Kusiła „ofertą cygar w wielkim wyborze i po przystępnych cenach”.
W 1921 r., w kamienicy na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Staszica (w tamtym czasie Począt-kowskiej), otworzyła skład konfekcji damskiej, męskiej i dziecięcej oraz galanterii. Na łamach „Głosu Lubelskiego” Łuszczewska polecała „doborowe bluzki, suknie i okrycia”. Elegancja nie mogła obyć się bez dodatków, tj.: pasków, rękawiczek, torebek i apaszek. U Łuszczewskiej zawsze w najmodniejszych wzorach.

Bez zobowiązania kupna

Sklep szybko zyskał renomę i prosperował doskonale. Pani Klementyna stosowała się do zasady promowanej na łamach „Głosu Lubelskiego” „Reklamować się to znaczy więcej sprzedawać” i nowe reklamy umieszczała co sezon. Gdy nadchodziła jesień ogłaszała, że „nadeszły płaszcze i trykotaże zagraniczne w dużym wyborze”.
W karnawale, że poleca kostiumy maskaradowe i jedwabne pończochy, a także „wykwintne suknie balowe i wizytowe z pierwszorzędnych źródeł zagranicznych”. Dbając o komfort klientów i znając psychologię wielbicieli mody, zastrzegała, że modele „można oglądać bez zobowiązania kupna”. Sezon zimowy natomiast wymagał zaopatrzenia się w futro, które było nie tylko ciepłym okryciem, ale oznaką prestiżu i pozycji społecznej. Zakupione raz futro przerabiano w kolejnych sezonach zgodnie z obowiązującą modą i przekazywano w spadku dzieciom i wnukom. Z każdą wiosną w Domu Mody Klementyny Łuszczewskiej pojawiały się najmodniejsze płaszcze i garnitury męskie oraz ostatnie modele kostiumów i sukien damskich. W latach 30. zaczął też funkcjonować dział uczniowski z mundurkami szkolnymi uszytymi zgodnie z obowiązującymi w lubelskich szkołach wzorami.
O komfort klientów i klientek dbała pracownia krawiecka, która na miejscu dopasowywała kreacje do sylwetek lublinian i „publiczności” z prowincji. Salon Łuszczewskiej chętnie wybierali ziemianie, którzy opuszczając swe wiejskie majątki wyruszali po sprawunki do Lublina. W latach 20. podążali pod wspomniany adres na ul. Początkowską 1, natomiast w latach 30. Krakowskie Przedmieście 25. Oba adresy oznaczają tę samą narożną kamienicę. Po prostu w związku ze stałym rozwojem firmy, pani Klementyna zabiegała o lepszą lokalizację i oprócz witryny wychodzącej na boczną uliczkę Początkowską, zajęła także lokal, którego okna wychodziły na główną ulicę miasta i jego handlowe centrum. Po zakończeniu II wojny światowej Łuszczewska próbowała odnaleźć się w nowej sytuacji. Sklep kontynuował działalność, ale zapewne, jak inne prywatne biznesy, nie wytrzymał zaostrzenia przepisów finansowych pod koniec lat 40. XX w.

FOTO: Przyjaciółki na Krakowskim Przedmieściu podczas niedzielnego spaceru, lata 30. XX wieku [zbiory Danuty Olech]

Sklep galanteryjno-norymberski

Kolejną osobistością w świecie lubelskiej mody I poł. XX w. była Felicja Barszczewska. Jej ojciec prowadził znaną firmę budowlaną. Rodzina od pokoleń prowadziła życie zamożnych mieszczan. Mimo to Felicja podjęła wyzwanie otworzenia własnego biznesu i stworzyła świetnie prosperujący dom mody. Jednym z elementów sukcesu była doskonała lokalizacja – w hotelu „Victoria” na rogu Krakowskiego Przedmieścia i ulicy Kapucyńskiej.
„Przewodnik firm polskich w Lublinie na rok 1914” wymienia interes Barszczewskiej w dziale „Sklepy galanteryjno-norymberskie”. Drugi człon nazwy oznaczał towary, które dziś określa się mianem pasmanteria, tj.: tasiemki, guziki, wstążki i inne wykończenia. W następnych latach asortyment poszerzał się stopniowo o kapelusze damskie, dziecięce i konfekcję damską.
Felicja Barszczewska, poza dbałością o prezencję lubelskich elegantek, intensywnie działała na polu dobroczynności. Gazety często donosiły o jej udziale w akcjach dobroczynnych, takich jak ta z 1910 r. pod hasłem: „Rabatowa sprzedaż towarów na korzyść Towarzystwa Przyjaciół Uczącej się Młodzieży”. Barszczewska przekazała również w 1916 r. datek na rzecz przeniesienia prochów powstańców styczniowych, pochowanych przy koszarach świętokrzyskich (dzisiejszy KUL), na cmentarz przy ul. Lipowej. Nie bez wpływu zapewne był fakt, że wśród ekshumowanych był, rozstrzelany przez Rosjan, jej stryj, bohater Powstania Styczniowego, Józefat Barszczewski. Kres błyskotliwej kariery sklepu nastąpił 9 września 1939 r. podczas bombardowania Lublina, kiedy jeden z pocisków spadł na hotel „Victoria”.


Słowa kluczowe