Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Kazimiera Iłłakowiczówna: List matki żołnierskiej

Kazimierza Iłłakowiczówna

List matki żołnierskiej

 

         „Ja stara – osiemdziesiąt blisko lat!
Syn mój pod Twoją wodzą w boju padł.
Już tyle zbiegło zim... Jesteśmy sami
od śmierci Janka mego pod Krzywopłotami.
Córka z dziećmi – na kresach: zięć ma posterunek
daleko na wsi, a poczta – Boruny.
Gdy będziesz, Panie Wodzu, kiedyś miał me lata,
poznasz, jak serce żywiej wspomnieniem kołata,
jak dni się czepia jasnych i weselszych godzin,
a dzieciństwem swych dzieci bawi się najsłodziej.
Tak ja, choć mąż, staruszek mój – przy moim boku,
do mego Janka wracam i odeń – ni kroku!
Jak mądry był na podziw od dziecięcia,
jak zawsze czuł, co się w mem sercu święci,
jak ludziom był przylepką, jak lubił zwierzęta...
Jan Cieślak... Może Pan Marszałek zapamiętał?
Oczy miał siwe, zdrowie nieco liche,
gdy prędko biegał – tak mocno oddychał...
…Do Legionów... Boże mój!... Rozumiem... dla idei...
Ot, i rozbiera mię już i list się już dalej nie sklei...
Żem śmiała w ogóle... O, Wodzu, Generale,
niedługo moich dni! Jak lichy knot się palę.
Nie mam do kogo tu przemówić słowa;
mój dziaduś drzemie tylko i za piec się chowa,
sąsiadki i krewniaczki tyle że labiedzą:
»Ot, syn zginął we wojsku. Teraz – sami siedzą!«
Nie rozumie ich rozum, myśl się nie domyśli,
jak oni dom rzucili, jak do Ciebie przyszli,
jakeś ich uczył, jaka była bieda
– żeś sam nic nie miał, toś też im nic nie dał!
Jak ten młodziutki żołnierz, od biura i sochy,
od gnoju i od pędzla, jak on Ciebie kochał!
Ja stara – ja wiem, jużem przepłakała
te lata. Już do Janka blisko, Bogu chwała!
I nie trzeba mi nic... Wiek mój, jak sen starości, tak lekki...
Tylko bym chciała – kiedy uniesiesz powieki
i spojrzysz na ten arkusz, pisany koszlawo
– byś przypomniał na chwilę, Ty, śród Twojej sławy,
chwały, wielkości, w której budzisz się co ranka,
na jedną tylko chwilę, twarz mojego Janka!...
...Byś razem ze mną spojrzał... bo Ci on był miły,
wiem... Bo kochałeś ich też... I jak pomnik strzeżesz ich mogiły,
trawy, na której padli, i kamieni, pod któremi leżą,
i wierzyłeś w Polskę i w nich i w Boga wiekuistego...
                                                       Amen. I ja tak wierzę.”

 ____________ 

Przedruk za: Kazimiera Iłłakowiczówna, Wiersze o marszałku Piłsudskim. 1912-1935, Warszawa 1936, s. 22-23.

 

Słowa kluczowe