Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Jest Pani tego wartą - część III

Miłe uczucie świeżości, kremy do różnych rodzajów cery, wyłącznie naturalne składniki, odżywcze mleczka, złuszczające i zwężające pory olejki do mycia twarzy… Brzmi znajomo, prawda? Chociaż wszystkie te hasła pochodzą z przedwojennych reklam kosmetyków, równie dobrze sprawdziłyby się dzisiaj. A w zasadzie – sprawdzają się i dziś, bo przez ostatnich 100 lat w reklamie nie zmieniło się praktycznie nic.

Piotr Nazaruk

Jest Pani tego wartą - część III
Pepege, „Handelswelt”, 3 V 1928

Niektóre z reklam były niezwykle skuteczne i udawało im się na trwałe wpisać konkretne produkty w polski krajobraz. Tak było z firmą Polski Przemysł Gumowy (PPG), producentem butów Pepege, która reklamowała się intensywnie przez cały okres międzywojenny. Efekt tego był taki, że na zwykłe trampki zaczęto mówić pepegi. Na długo przed adidasami tej polskiej firmie udało się coś, co jest marzeniem każdego producenta – zupełne utożsamienie produktu z firmą. Ciekawie wyglądały również strategie marketingowe firmy Majde i ska., producenta świec i mydła Rewolwer. Ta absurdalna nazwa została przez firmę wykorzystana do cna – rewolwery odbijane były na kostkach mydła, pojawiały się na wszystkich opakowaniach i reklamach. Na warszawskiej willi Marconiego przy ulicy Marszałkowskiej we wczesnych latach 30. zabłysnął neon firmy, zwieńczony gigantycznym rewolwerem, a co jakiś czas do mydła dodawano składane, tekturowe rewolwerki dla dzieci. Dużymi sukcesami mogła popisać się również (istniejąca do dzisiaj) firma Centra, produkująca baterie i niewielkie lampki i latarki. Reklamy tej firmy już w latach 20. przybrały formę zabawnych historyjek obrazkowych. „Tak ciemno! Czy mogę Panią odprowadzić do domu? – pytał jakąś kobietę bohater jednej z tych reklam – Nie! Dziękuję – odpowiadała singielka – bo mam w torebce małą, lekką i praktyczną latarkę CENTRA-MIKRO, która mi towarzystwo Pańskie najzupełniej zastąpi”.

                           Centra-Mikro, „Cajt”, 20 I 1928;Mydło Rewolwer, „Nasz Przegląd Ilustrowany”, 2 IV 1933Gwiazdka pod znakiem elektryczności, „Dobry Wieczór”, 15 XII 1938

Centra-Mikro, „Cajt”, 20 I 1928; Mydło Rewolwer, „Nasz Przegląd Ilustrowany”, 2 IV 1933; Gwiazdka pod znakiem elektryczności, „Dobry Wieczór”, 15 XII 1938

 

Wiele przedwojennych reklam odwoływało się również do tradycji. W okresie świąt Bożego Narodzenia następowało wzmożenie reklam drogich kosmetyków (idealnych prezentów i dziś) oraz jedzenia – różnego rodzaju proszków do pieczenia, ryb, herbaty i kawy itd. Reklamy te najczęściej pokazywały radosne rodziny, pojawiała się na nich choinka lub kojarzące się z atmosferą świąteczną wypieki. W warunkach przedwojennych reklamodawcy reagowali także na główne święta żydowskie, przede wszystkim Pesach. Również polskie firmy chwaliły się wtedy certyfikatami koszerności, a niektóre przedsiębiorstwa odwoływały się w reklamach do motywów znanych z żydowskiej religii i tradycji. Dobrym przykładem był producent tłuszczu jadalnego Ceres, na którego reklamach można znaleźć rysunki przedstawiające wieczerzę sederową albo postaci czterech synów z Hagady na Pesach.

Tuczol, Wiadomości Urzędu Patentowego, 31 XII 1930Najlepsza chała udaje się tylko z tłuszczem Ceres, „Unzer Grodner Express” 11 IX 1930

Ale były i takie, które odwoływały się nie do tradycji, a nowoczesności. Nie było wtedy co prawda elektroniki, ale była elektryka, więc warszawska elektrownia miejska mogła śmiało ogłaszać w 1938 roku „Gwiazdkę pod znakiem elektryczności” i organizować przedświąteczną sprzedaż żelazek, grzejników i czajników na prąd. Na reklamie radioodbiorników Radio-Union znalazło się w tym samym roku hasło „Najdoskonalsze supery na rok 1939” – to tylko skromny przykład wkraczania w świat marketingu modnego i wówczas języka angielskiego. Coraz czulsze słuchawki, coraz wydajniejsze baterie i coraz lepsze radioodbiorniki… wszystko to brzmi, jak hasła reklamujące dzisiejsze tablety i smartfony.

Najlepsza chała udaje się tylko z tłuszczem Ceres, „Unzer Grodner Express” 11 IX 1930

Tuczol, Wiadomości Urzędu Patentowego, 31 XII 1930

 

Ale podobna do dzisiejszej była przed wojną nie tylko reklama. Ci ludzie byli nam bardzo bliscy. W wielu obszarach kraju szalała prawdziwa nędza, ale społeczeństwo galopowało. Gros mieszkańców przedwojennej Polski było już dziećmi nowoczesności i miało niemal te same pragnienia i potrzeby co my – często równie wymyślne. Ekscytowali się techniką, chcieli dobrze żyć, bawić się, pachnieć i wyglądać jak rasowi przedstawiciele XX wieku. Dzięki wolności i swobodzie mogli pozwolić sobie na to, by do ich codziennych trosk dołączyła walka z pryszczami, kamieniem nazębnym i rozdwajającymi się końcówkami włosów.

 


PS

Reklama reklamą, ale czasem produkt broni się sam i nie wymaga żadnych wyrafinowanych chwytów. Bezsprzecznie najlepszym przykładem był produkowany w Lublinie środek do tuczenia trzody chlewnej o wdzięcznej i prostej nazwie TUCZOL. Tuczył szybko i dawał smak. Czasem wystarczy tyle i wielka świnia na etykiecie.

 

Słowa kluczowe