Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Historia Mówiona [15]

Wybrała: Wioletta Wejman

 

Historia Mówiona [15]

Dużo żeśmy czytali. Były takie redakcje, które wydawane gazety wywieszały, przyklejały na murach swoich kamienic. Codziennie musieliśmy gazetę przeczytać, tak, żeśmy wszystko wiedzieli, co się w Lublinie dzieje. Miałem takie dobre miejsce, wchodziłem sobie na rynnę i czytałem. Potem żeśmy tylko komentowali te rzeczy. W domu nic nie było do czytania, bo książki były drogie. W szkole była wypożyczalnia książek, ale do domu nie pozwalali brać. Tak, że co się dorwało, to się wtedy czytało.
Mieczysław Zych, ur. 1926

 


Mieszkaliśmy na ulicy Królewskiej. Zdaje się to był róg Bernardyńskiej i Królewskiej. Możliwe, że dzisiaj się te ulice nazywają inaczej. Pamiętam, że drzwi od kuchni były oszklone i wychodziły na drewniany balkon, który szedł wzdłuż całego domu od strony podwórka. Podłoga była z desek i między deskami były duże szpary. Nie były dobrze ułożone. I ja, jako małe dziecko, mogłam mieć wtedy maksimum trzy lata, strasznie bałam się tam chodzić. I później jeszcze śniłam, że deska się obsunęła i ja spadam. Ale poza tym byłam dzielną dziewczynką.
Sara Grinfeld, ur. 1923

 


Jak się idzie na Kalinowszczyźnie, to tam jest taka górka, takie zarośla. Tam był taki drewniany domek i ogród. Mieszkała tam akuszerka, pani Melania Baranowska. Ja tam do niej chodziłam, bo miała pyszne owoce. Gruszki, jabłka, śliwki, porzeczki czerwone, porzeczki białe, czarne. Poziomki miała. Tylko bardzo mało. Nam poziomek nie dawała, bo ona sobie tam coś [z nich] robiła. Ona trochę się znała na znachorstwie.
Janina Troć, ur. 1929

 

 

Jak skończyłam pracę w przedszkolu o drugiej przychodziłam do domu i zjadałam obiad. Przebierałam się i brałam książkę pod pachę. Czy teraz widzi się, że ktoś chodzi z książką? Chodzi się z paczkami. Tylko kupują i kupują... Jak miałam dużo czasu to szłam do Saskiego Ogrodu siedzieć na ławce i czytać książkę. Było cicho. Siedziało się na ławce i czytało.
Mira Shuval, ur. 1914

 


Co się gotowało? Kapusta – to była na pierwszym miejscu. Zacierka na mleku. To są takie rwane kluski rzucane na mleko. Trzy kasze były. Jaglana to ją się na mleku gotowało. Jęczmienna to na krupniki, takie zupy. A gryczana to na sucho i do sosów.
Zofia Gil, ur. 1922

 


[Kapelusze ozdabiało się] wstążką, piórkami, ptaszkami. Jeśli [przyczepiało się] tylko kokardę, to się samemu robiło, ale jeśli gotowe elementy, to się je po prostu przyszywało. W środku szła wstążeczka, która [zapobiegała temu, żeby] kapelusz się nie ślizgał. Wielki kapelusz miał gumkę, która z tyłu trzymała go pod włosami, żeby nie uciekł z wiatrem. Kapelusz mógł być w kolorze ubrania, rękawiczki i torba musiały być jednakowe w kolorze, kapelusz mógł być jak kolor butów – to było kolorystycznie jakoś uzależnione, nie mogło być byle co z byle czym.
Anna Mass, ur. 1921

 


Przy ulicy Zamojskiej 35 mieszkanie było ciasne. Kuchnia i dwa pokoje w amfiladzie. Stół stał na środku jednego pokoju, lampa nad [nim wisiała]. Przeważnie się przy tym stole siedziało. Mamusia wieczorem cerowała skarpetki, tatuś robił sobie papierosy – były takie maszynki. A myśmy przeważnie czytali książki sobie i im, głośno się czytało. Radia nie było, miałam już chyba z osiem lat, jak pierwsze radio kupili rodzice, tatuś zawsze nowości starał się mieć. Jak byłam większa, to [do pierwszego] pokoju rodzice kupili meble, niby salonik taki miał być, stolik okrągły, cztery krzesełka, dwa foteliki i kanapka. Był fikus, rododendron z takimi wycinanymi liśćmi, asparagusy były. [Rośliny] zawsze od kogoś się dostawało. W kwiaciarniach się nie kupowało.
Zofia Tarka, ur. 1922

 

 

Słowa kluczowe