Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Gdy mąż nie daje żonie w nocy spać | Piotr Nazaruk

Gdy mąż nie daje żonie w nocy spać | Piotr Nazaruk
Foto: Reklama środka na rzucanie palenia NIEPAL, „Ziemia Lubelska”, 7 sierpnia 1919 r.

Reb Ajzyk L. z ulicy Nowej* zgasił światło, położył się do łóżka i właśnie wtedy zachciało mu się palić. Wyciąga rękę w kierunku stolika nocnego, szuka omal nie przewracając lampy, ale niczego nie może znaleźć.

– Czego szukasz? – pyta go żona.
– Niczego… Śpij, śpij.

Reb Ajzyk wymacał w końcu paczkę, ale okazała się niestety pusta. Otwiera szufladę, ale i tam nie ma papierosów, a przecież palić chce się najbardziej właśnie wtedy, kiedy papierosów nie ma. Nerwowo szuka więc dalej, aż znajduje w szufladzie fajkę. Dobre i to! Chwyta fajkę w usta, zapala zapałkę, ale w fajce jest sam popiół. Nie ma nic do palenia, usta zachodzą mu śliną i tym bardziej nie ma mowy o spaniu. Przypomina sobie, że za dnia gdzieś w doniczkę wetknął pół papierosa. Gramoli się z łóżka i zaczyna macać po kredensie.

– Czego tam szukasz? – pyta rozzłoszczona żona, którą znowu obudził.
– Nic, nic… Śpij.

Doniczka wyślizguje mu się z rąk i rozbija o podłogę. Żona ze strachu wyskakuje z łóżka.

– Gewałt! Co się dzieje?!
– Nic, nie wtrącaj się… idź spać.
– Co to znaczy nic? Snujesz się jak lunatyk. Tłuczesz doniczki i to ma być według ciebie nic? Kładź się już do łóżka. Kto to widział, żeby taki stary się tak zachowywał w środku nocy?!

Reb Ajzyk potulnie wraca do łóżka. Próbuje zasnąć, ale ciągle chce mu się palić. Och, gdyby tylko dało się pociągnąć chociaż kilka dymków… Żona zasypia, a on uzmysławia sobie, że gdzieś w domu musi być jakiś papieros, zawsze ma przecież kilka paczek na zapas. Przypomina sobie, że jakiś czas temu wcisnął pół papierosa między rury. Wygrzebuje się znowu z łóżka i cicho uchyla drzwiczki. Szuka po ciemku, dosięga w końcu rur. Jeszcze trochę, odrobinę wyżej i już, już… Nareszcie! Już muska opuszkami palców ustnik papierosa! Już prawie ma go w rękach, ale nie może go wyciągnąć. Staje na czubkach palców i ciągle nie daje rady. Wchodzi na sedes, łapie się instalacji wodociągowej. Sięgając z całych sił w końcu wyciąga ustnik.

Nagle po całym domu rozchodzi się donośny huk. Reb Ajzyk z całą instalacją i wszystkimi rurami zwalił się na podłogę. Żona wyskakuje z łóżka przerażona. Przekonana, że jej mąż zwariował, zaczyna krzyczeć na cały głos. Zaraz zbiegają się sąsiedzi, a po chwili pojawia się policjant, który też dosłyszał na ulicy jej wrzask.
W tym tygodniu reb Ajzyk został skazany przez miejscowy sąd za zakłócanie ciszy nocnej. Zapadł litościwy wyrok – zaledwie 30 złotych grzywny lub trzy dni w areszcie.

Az men lozt dos wajb bajnacht niszt szlofn…, „Lubliner Tugblat”, 26 marca 1935, przeł. P. Nazaruk
* Dawna ul. Nowa to pierwszy odcinek dzisiejszej Lubartowskiej od Bramy Krakowskiej do skrzyżowania z ul. Kowalską.

Słowa kluczowe