Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Gabriela Narutowicza

W roku 1928, dla upamiętnienia zamordowanego pierwszego prezydenta II Rzeczypospolitej, ul. Namiestnikowska została przemianowana na ulicę Prezydenta Gabriela Narutowicza.

Tomasz Pietrasiewicz

Gabriela Narutowicza
Ulica Narutowicza po 1928 roku [pocztówka ze zbiorów Zbigniewa Lemiecha]

9 grudnia 1922 roku Zgromadzenie Narodowe dokonało wyboru Gabriela Narutowicza na pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Wybór ten od samego początku był kwestionowany przez prawicę. Prezydent nie wpisywał się w ich nacjonalistyczną wizję polskości. Organizowano demonstracje i pochody, kolportowano oszczerstwa i nieprawdziwe informacje (nazywano go „żydowskim elektem”, „masonem”, „niewierzącym emigrantem”). Grożono mu i wzywano do ustąpienia. Do Polaków zaś apelowano o nierespektowanie wyboru dokonanego przez Zgromadzenie Narodowe. Rozkręcona przez prawicę nagonka doprowadziła do zamordowania prezydenta w dniu 16 grudnia przez związanego z obozem Narodowej Demokracji fanatyka Eligiusza Niewiadomskiego. Pierwszy prezydent Polski został ofiarą bratobójczego zamachu, a jego zabójca stał się dla polskiej prawicy bohaterem narodowym. O tym, jak to przejawiało się w Lublinie, pisze Józef Łobodowski: „(…) po śmierci Narutowicza i egzekucji jego zabójcy, śmietanka endecka Lublina zbierała się w mieszkaniu pewnego malarza (przyzwoitego prywatnie człowieka, ale zwariowanego politycznie fanatyka), by w nabożnym skupieniu oglądać alegoryczny obraz, przedstawiający ową podwójną tragedię. Wyglądało to następująco: nad trupem Niewiadomskiego stał Piłsudski w czerwonym stroju błazna z sadystycznym uśmiechem na twarzy i dymiącym pistoletem w ręku. A u wezgłowia Niewiadomskiego klęczała dziewica w powłóczystej sukni, mająca być alegorią zbolałej Polski, z naręczem biało-czerwonych róż. Aplauz był powszechny, (…) ”. [Józef Łobodowski „Cztery Lubliny” w: Scriptores nr 35, s. 174]. W jeszcze innym tekście Łobodowski wyjawia, kim był ten malarz: „Barwickiemu największą sławę wśród miejscowej endecji przyniósł obraz, starannie ukrywany przed policją, przedstawiający „męczeńską” śmierć zabójcy prezydenta Narutowicza. Mordercą Niewiadomskiego był Piłsudski, występujący w czerwonym stroju błazna. Piękna dziewica, symbolizująca Polskę, składała u stóp Niewiadomskiego wiązankę kwiatów”. [J. Łobodowski „Żywot człowieka gwałtownego”, s. 49].

Słowa kluczowe