Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Der jontew fun Pojlens frajhajt. Święto polskiej wolności

W publicystyce gazety „Lubliner Tugblat” (Dziennik Lubelski), dotyczącej stosunku do polskiej państwowości, odwoływano się najczęściej do idei otwartej, demokratycznej i wielonarodowościowej Rzeczypospolitej, w której wszyscy mieszkańcy, w tym także Żydzi, cieszyć się będą jak najdalej posuniętą swobodą praw obywatelskich. Wzbudzając tendencje i uczucia patriotyczne, kierunkowano je na ten właśnie tor, akcentując przede wszystkim te elementy w polskiej tradycji historycznej, w których idee wolności, równości i sprawiedliwości społecznej wyrażały się w sposób najbardziej wyraźny i jednoznaczny.

Adam Kopciowski

Der jontew fun Pojlens frajhajt. Święto polskiej wolności
Pierwsza strona gazety „Lubliner Tugblat” z 11 listopada 1928 roku z obszernym artykułem „Der jontew fun Pojlens frajhajt” (Święto polskiej wolności) dotyczącym 10. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, na fotografii marszałek Józef Piłsudski.

Podobnie jak inne żydowskie gazety, „Lubliner Tugblat” nie ukazywał się w soboty i święta żydowskie. W piątki lub wigilię świąt wydawano zazwyczaj poszerzone objętościowo numery, w których znaleźć można było m.in. artykuły poświęcone genezie i znaczeniu poszczególnych świąt oraz wyjaśniano pochodzenie niektórych związanych z nimi tradycji i obrzędów. Święta żydowskie służyły często za dogodne tło dla ukazania problemów społecznych wewnątrz społeczności żydowskiej. W utrzymanych zwykle w sentymentalnym tonie obrazkach obyczajowych odmalowywano troski i zmartwienia zwyczajnych ludzi, które w okresie świątecznym uwidaczniały się w całej swojej ostrości, niedostrzegalnej lub ignorowanej na co dzień przez postronnych obserwatorów. Opisywano losy osób samotnych, starców, wdów i sierot. Nawoływano do pomocy dla najuboższych.

W odróżnieniu od opisywanych dość szczegółowo świąt żydowskich, gazeta raczej oględnie i w dużym skrócie informowała o obchodach świąt katolickich. Czytelnikom z zasady nie tłumaczono ani ich genezy, ani znaczenia poszczególnych ceremonii z nimi związanych. Wyjątek stanowiły jedynie te uroczystości, które wychodziły poza mury świątyń, a ich przebieg można było zaobserwować w otwartej przestrzeni miasta. Należały do nich m.in. procesje Bożego Ciała, przemierzające niejednokrotnie także ulicami Lublina, zamieszkanymi w dużym stopniu przez ludność żydowską. Jak można domniemywać, baczniejsza uwaga „Tugblatu” skupiona na tego typu ceremoniach, podyktowana była obawami o stan bezpieczeństwa miejscowych Żydów. Jak uczyła wieloletnia, niechlubna tradycja, dość często w ich trakcie dochodziło do antysemickich ekscesów, polegających głównie na słownych, lub – w skrajnych przypadkach – fizycznych aktach agresji wobec żydowskich przechodniów. Aby uniknąć podobnych sytuacji, wielu Żydów, podczas tego rodzaju uroczystości, wolało nie wychodzić z domów i nie pokazywać się na ulicach, do czego zresztą zachęcał także sam „Tugblat”.

W o wiele większym stopniu na łamach gazety gościły natomiast wszelkie informacje dotyczące uroczystości o charakterze państwowym, rocznic ważnych wydarzeń z historii Polski oraz form ich obchodów i upamiętnienia. Co roku „Tugblat” zachęcał swoich czytelników do wzięcia udziału w obchodach świąt państwowych: Święta Narodowego 3 Maja oraz Dnia Niepodległości 11 Listopada. Ukazujące się w tych dniach numery dziennika obszernie informowały o genezie i znaczeniu Konstytucji 3 maja, przypominały nieodległe czasy końca I wojny światowej oraz kontekst odzyskania przez Polskę suwerenności. Wiadomości tego typu zamieszczano zwykle na pierwszej stronie, ilustrując je odpowiednią ikonografią (w numerze z 11 listopada 1928 r. głównemu tekstowi zatytułowanemu Święto polskiej niepodległości towarzyszyło zdjęcie siedzącego za biurkiem Józefa Piłsudskiego).

Zajmowały one najczęściej całą szerokość kolumny, z której całkowicie eliminowano reklamy i ogłoszenia. Wewnątrz numeru opisywano szczegółowo przebieg uroczystości świątecznych w mieście, a zwłaszcza tych, organizowanych z inicjatywy społeczności żydowskiej. W bóżnicach odprawiano wówczas specjalne nabożeństwa za pomyślność ojczyzny, z których najbardziej okazałe odbywały się w synagodze Maharszala. Do wiernych, w tym przede wszystkim licznie zgromadzonej młodzieży szkolnej, kazania w duchu patriotycznym wygłaszali główni rabini miasta, a teksty ich wystąpień „Tugblat” przedrukowywał na swoich łamach. Wiele instytucji żydowskich przybierało w tych dniach uroczysty wygląd, w tym np. Jesziwa Mędrców Lublina, która na czas Święta Niepodległości w 1935 r. została przyozdobiona efektowną iluminacją.

Pomijając okres pierwszych lat istnienia dziennika, kiedy pod wpływem przetaczającej się przez kraj fali zamieszek i pogromów antysemickich zdarzało mu się krytykować stosunek odrodzonego państwa do kwestii żydowskiej, a nawet z tego samego powodu podważać podstawowe filary jego podmiotowości prawnomiędzynarodowej, afirmatywne i ze wszech miar pozytywne stanowisko „Tugblatu” wobec sprawy niepodległości było jednym z głównych wyznaczników jego linii ideowo-programowej. Podlegało ono ewolucji, przechodząc od stonowanej i wyważonej narracji propaństwowej ku – zwłaszcza po zmianach ustrojowo-politycznych lat 1926 i 1935 (przewrót majowy i śmierć Piłsudskiego) – retoryce o charakterze propagandowym, operującej – wzorem tytułów prasy sanacyjnej – szumnymi hasłami patriotycznymi oraz ulegającej wzorcom systemu autorytarnego. Najbardziej widoczna zmiana w tej kwestii dotyczyła stosunku gazety do dygnitarzy państwowych. O ile zwykle do połowy lat 20. informacje na ich temat pojawiały się jedynie w kontekście ich wizyt w Lublinie, o tyle w okresie późniejszym zaczęły one przybierać formę utrzymanych w serwilistycznym i pochlebczym tonie notatek zawiadamiających czytelników o najprzeróżniejszych wydarzeniach z ich życia, np. celebrowanych uroczyście tak przez miejscowe społeczeństwo, jak i samą gazetę imieninach lub urodzinach marszałka Piłsudskiego, czy prezydenta Mościckiego. Trudno wyrokować, czy wzmacniany w ten sposób kult dostojników państwowych wynikał ze szczerych i spontanicznych pobudek, czy – co bardziej prawdopodobne – był raczej wynikiem tendencji ogólnych, nie pozostawiających większego pola do wyrażenia własnego zdania czy zakwestionowania przyjmowanych powszechnie w tym okresie wzorców dziennikarskich. Można jednak domniemywać, że przynajmniej niektórym tego typu wydarzeniom towarzyszyły autentyczne i niewymuszone zewnętrznymi okolicznościami emocje.

Do takich wydarzeń należała bez wątpienia śmierć marszałka Piłsudskiego w maju 1935 r. Obok informacji o sytuacji w kraju, żałobie narodowej, transporcie zwłok zmarłego z Warszawy do Krakowa i pogrzebie w Katedrze Wawelskiej, „Tugblat” zawiadamiał także o wszelkich uroczystościach lokalnych, związanych z tym smutnym wydarzeniem. Trzy dni po śmierci Marszałka, 15 maja w Wielkiej Synagodze lubelskiej odprawiono żałobne modły ku czci zmarłego. Rozpoczęte o godz. 10 rano uroczystości przybrały formę dwóch odrębnych ceremonii. W mniejszej modlitewni synagogi, tzw. bóżnicy Maharama zebrali się żydowscy żołnierze z lubelskiego garnizonu, byli legioniści i inwalidzi wojenni, dla których specjalne nabożeństwo zorganizował miejscowy rabinat wojskowy. Modły prowadził kantor Bielajkin, który wraz z chórem synagogalnym odśpiewał pieśń „El mole rachamim” (Boże pełen miłosierdzia), zaś okolicznościowe, poruszające kazanie wygłosił rabin kpt. Joachim Raab. Ogólne modły dla licznie zgromadzonych wiernych (kilka tysięcy osób, w tym żydowska młodzież szkolna) odprawiono w dużej modlitewni, tzw. synagodze Maharszala. Przewodził im rabin Josef Mendel Przysucha oraz „zamoszczer chazan” (zamojski chazan), czyli kantor Izrael Mojsze Rudnicki. W kolejnych numerach zamieszczono kilka tekstów pożegnalnych, przedstawiających życie i czyny zmarłego, w których przede wszystkim uwypuklono jego pozytywny stosunek do ludności żydowskiej.

Śledząc pozostałe, zamieszczane w „Tugblacie”, informacje dotyczące jego stosunku do odrodzonego po 123 latach niewoli państwa, nie ulega wątpliwości, iż gazeta przez cały okres swojego istnienia prowadziła swoistą kampanię, celem której było przybliżenie lokalnej społeczności żydowskiej podstawowych wiadomości, dotyczących polskiej historii i kultury oraz propagowanie przywiązania i poczucia tożsamości wobec niepodległej ojczyzny. Pomijając opisane powyżej wątki propagandowe, czyniono to zazwyczaj w sposób spokojny, bez zbędnego patosu i zadęcia. Miejscowym Żydom przypominano najważniejsze daty, fakty i postacie związane z dążeniami niepodległościowymi okresu zaborów oraz prezentowano sylwetki znamienitych twórców kultury polskiej. Asumptem do tego rodzaju publicystyki były zazwyczaj okrągłe rocznice ważniejszych wydarzeń historycznych (np. setna rocznica wybuchu powstania listopadowego) lub uroczystości odsłonięcia tablic pamiątkowych, obelisków czy też pomników, w tym np. Jana Kochanowskiego na rynku Starego Miasta w 1931 r. Stosunek do polskości, prezentowany na łamach „Tugblatu”, charakteryzował się kilkoma stałymi wyznacznikami. Wychodząc z pobudek narodowo-żydowskich, gazeta nigdy nie propagowała ideologii asymilatorskiej, uważając, iż każdy naród zamieszkujący odrodzone państwo ma prawo do hołdowania i pielęgnowania własnego języka, kultury i tradycji. Z tego też powodu w publicystyce dotyczącej stosunku do polskiej państwowości odwoływano się najczęściej do idei otwartej, demokratycznej i wielonarodowościowej Rzeczypospolitej, w której wszyscy mieszkańcy, w tym także Żydzi, cieszyć się będą jak najdalej posuniętą swobodą praw obywatelskich. Wzbudzając tendencje i uczucia patriotyczne, kierunkowano je na ten właśnie tor, akcentując przede wszystkim te elementy w polskiej tradycji historycznej, w których idee wolności, równości i sprawiedliwości społecznej wyrażały się w sposób najbardziej wyraźny i jednoznaczny (insurekcja kościuszkowska, powstanie styczniowe, postępowe ruchy społeczne końca wieku XIX, czy też dążenia niepodległościowe polskiej lewicy spod znaku PPS, a na gruncie lokalnym chociażby stworzenie w Lublinie Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej z premierem Ignacym Daszyńskim na czele). Potępiano jednocześnie wszelkie przejawy szowinizmu, ksenofobii i nietolerancji.

Najczęściej podnoszonym elementem patriotycznej narracji „Tugblatu” było nieustanne przypominanie wkładu Żydów w walkę o wolność ojczyzny. Oddając hołd żydowskim bohaterom czynu niepodległościowego, powstańcom kościuszkowskim i styczniowym, żołnierzom wojsk Księstwa Warszawskiego i Legionów Polskich Piłsudskiego starano się propagować idee patriotyczne wśród współczesnych. Celowi temu służyło pielęgnowanie pamięci o ofiarach walk o niepodległość, przypominanie ich dokonań oraz troska o miejsca ich spoczynku, m.in. o żydowski cmentarz wojskowy przy ul. Unickiej w Lublinie.

_________________________________________________-

Dr hab. Adam Kopciowski jest kierownikiem Zakładu Kultury i Historii Żydów w Instytucie Kulturoznawstwa UMCS. Specjalizuje się w historii Żydów w Polsce w XX wieku.

Artykuł jest fragmentem rozprawy habilitacyjnej Adama Kopciowskiego Wos hert zich in der prowinc? Prasa żydowska na Lubelszczyźnie i jej największy dziennik „Lubliner Tugblat”, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2015.

„Lubliner Tugblat” (Dziennik Lubelski) był najważniejszą gazetą żydowską w międzywojennym Lublinie. Pismo ukazywało się w języku jidysz niemal codziennie (oprócz sobót) od 1918 r. aż do 8 września 1939 r.

Słowa kluczowe