„Lublin. Pamięć Miejsca – Miasto Żydowskie” to opowieść o historii lubelskich Żydów; ich kulturze, życiu i zagładzie. Treści poświęcone poszczególnym zagadnieniom będą publikowane systematycznie, do końca 2017 roku.

„Lublin. Pamięć Miejsca – Miasto Żydowskie” to opowieść o historii lubelskich Żydów; ich kulturze, życiu i zagładzie. Treści poświęcone poszczególnym zagadnieniom będą publikowane systematycznie, do końca 2017 roku.

Teatr NN

Muzyka

Muzyka
Koncert zorganizowany przez lubelski oddział TSKŻ w 1965 roku, autor nieznany

 

Kiedy Żydzi zaczęli tworzyć muzykę? * Jaką rolę muzyka odgrywa w żydowskim rycie? * Co sprawiło, że tradycja śpiewów synagogalnych przetrwała? * A co z muzyką świecką? * Jaka była tematyka żydowskich pieśni? * Jak nazywano muzyków żydowskich? Na jakich instrumentach grali klezmerzy?Czy polska muzyka żydowska miała swój specyficzny charakter? * Kiedy muzyka żydowska dotarła do Polski? A do Lublina? * Czy w Lublinie muzykowano tylko po karczmach i weselach? Czy zachowały się jakieś lubelskie pieśni religijne? * Czy muzycy żydowscy płacili podatki od swojej działalności? * Czy w Lublinie były jakieś rodziny żydowskich muzykantów? Który z lokalnych muzyków żydowskich zyskał największą sławę? Gdzie koncertowano w XIX wieku? * Jak wyglądało lubelskie życie muzyczne w XX wieku? * Jakie towarzystwa muzyczne działały w mieście? * A czy w Lublinie działały orkiestry i chóry żydowskie? * Czy z Lublina wywodzili się jacyś znani muzycy żydowscy? * Kto oprócz Wieniawskich miał związek z Lublinem? Kto ze znanych muzyków żydowskich występował w Lublinie? * Czy do Lublina przyjeżdżały też gwiazdy muzyki popularnej? Czy można było w Lublinie pójść na koncert muzyki hebrajskiej? A czy Żydzi chodzili na koncerty polskiej muzyki?A Hanka Ordonówna i Igo Sym?Jakiego rodzaju dansingi organizowano w Lublinie?Gdzie w Lublinie można było kupić instrumenty albo płyty z muzyką? A czy można było nauczyć się gdzieś tańczyć? * Czy po II wojnie światowej w Lublinie rozwijało się żydowskie życie muzyczne? * Czy żydowski Lublin pojawia się we współczesnej muzyce? * Bibliografia

 

W skrócie…


Żydowskie życie muzyczne rozwijało się w Lublinie bardzo prężnie. Oprócz tradycyjnych form muzycznych związanych z religią żydowską (melorecytacje Tory, występy chazanów, niguny), już od XVII wieku źródła notują w mieście działalność grajków i kapel żydowskich, potem także chórów, różnego rodzaju zespołów i orkiestr. Z Lublina pochodziło wielu utalentowanych żydowskich muzyków, piosenkarzy i kompozytorów. W okresie międzywojennym niemal wszystkie instytucje żydowskie organizowały koncerty, dansingi i bale. Po II wojnie światowej to właśnie wydarzenia o charakterze muzycznym były pierwszymi przejawami żydowskiej działalności kulturalnej w mieście.

 

 

Kiedy Żydzi zaczęli tworzyć muzykę?


Mimo że samo słowo muzik (jid. muzyka) jest w języku jidysz stosunkowo młode i pojawiło się w użyciu dopiero w XIX wieku – muzyka w religii i kulturze Żydów jest obecna od starożytności, a rolę jej często podkreślano w Biblii1. Towarzyszyła wszystkim ważnym ceremoniom: koronacjom, zaślubinom, ekstatycznym korowodom i misteriom. Grano na trąbach, fletach, piszczałkach, bębnach, harfach, dzwonach i cymbałach. W Tanachu (Biblii hebrajskiej) wymienia się ponadto między innymi słynne trąby jerychońskie. Pierwszym muzykiem wedle tradycji biblijnej miał być Jubal, syn Lamecha; potomek Kaina, który grał na cytrze i flecie (Rdz 4,21). Choć muzyka sakralna była domeną specjalnie do tego przyuczonych artystów, wywodzących się z odpowiedzialnego za posługę w świątyni plemienia Lewiego (lewitów), uprawiali ją nie tylko kapłani, ale także wędrowni muzykanci i ci, których nazwalibyśmy dzisiaj amatorami. Źródeł śpiewu i muzyki żydowskiej należy szukać w liturgicznych i domowych melorecytacjach, a także wyśpiewywaniu świętych tekstów. Warto zauważyć, że w trakcie obchodów święta Jom Kipur istotnym elementem jest dęcie w szofar.

 

Szofar – liturgiczny instrument dęty, wykonany z rogu zwierzęcia koszernego, najczęściej baraniego.

 

Dęcie w szofar, autor Filippo Bonanni, Gabinetto Armonico pieno d'istromenti sonori (1723 rok) (ze zbiorów Wikimedia Commons, www.commons.wikimedia.org)

 

Muzyka mimo wszystko…

Po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej (70 r.n.e) zakazano uprawiania muzyki. Ta miała zostać przywrócona dopiero z nadejściem Mesjasza. Choć rabini potępiali muzykowanie, wśród popularnych w średniowieczu trubadurów i kuglarzy nie brakowało Żydów. Nazywano ich szpilmanami (jid. grajkowie). By usunąć tego rodzaju rozrywki z przestrzeni publicznej, w Niemczech zaczęto budować tzw. Juden Spielhaus (niem. żydowskie domy zabawy); pierwszy taki dom powstał w Augsburgu w 1190 roku. Podjęte działania nie zahamowały mnożenia się szpilmanów. Rabini w końcu ustąpili i zezwolili na publiczne występy kobiet w zakresie śpiewu i gry na instrumentach2.

 

Jaką rolę muzyka odgrywa w żydowskim rycie?


W judaizmie – w przeciwieństwie do chrześcijaństwa i islamu – przywilej studiowania i recytowania Pisma Świętego należy do każdego członka wspólnoty. Według żydowskiej tradycji pełne zrozumienie Biblii jest niemożliwe bez odczucia jej dźwięku i brzmienia, dlatego rytualne odczytywanie jej treści wymaga obecności elementu muzycznego3. Na tym gruncie wyrosła funkcja kantorów (chazanów), czyli profesjonalnych śpiewaków i melorecytatorów liturgicznych, a także chórów synagogalnych. Akompaniament liturgiczny upadł wraz ze zburzeniem Świątyni Jerozolimskiej (70 r.n.e.). Ze względu na to, że nie znano jeszcze wówczas zapisu nutowego, nie zachowały się z tego okresu żadne formy muzyczne, niemniej formy wokalne przetrwały najprawdopodobniej w obrzędach kultowych i modłach synagogalnych. Wraz z rozwojem ruchu chasydzkiego w XVIII wieku pojawiła się tradycja zimrot – nuconych półgłosem zaśpiewów i nigunów, czyli żydowskich śpiewów grupowych bez użycia słów, które wywodziły się z zakazu używania mowy podczas posiłków szabasowych. Powstawały także melodie zwane rikkudim, które towarzyszyły ekstatycznym korowodom i chasydzkim tańcom. Wiele z nich czerpało z lokalnych wzorców. Warto mieć na uwadze, że muzykę chasydzką uprawiali wyłącznie mężczyźni, toteż partie solo sopranowe i altowe wyśpiewywali chłopcy, którzy naukę w tym zakresie rozpoczynali już w wieku trzech lat. Muzyka rozbrzmiewała nie tylko w domach modlitwy, ale i we dworach chasydzkich; bogatsze utrzymywały własne kapele, skromniejsze – pojedynczych grajków, zwłaszcza cymbalistów. Żywe i szczególnie rozbudowane były tradycyjne śpiewy w trakcie wesel. Popularne były występy marszalików (inaczej badchanów), czyli bardów i mistrzów ceremonii weselnej. W trakcie uroczystości marszalicy odczytywali fragmenty Tory i odśpiewywali moralizujące pieśni.

 

 

Marszalik na dużym ekranie?

Ceremonia zaślubin prowadzona przez marszalika została przedstawiona w jednej ze scen słynnego filmu w języku jidysz – Dybuk. Mieszkańcy Lublina jako pierwsi na świecie mieli okazję zobaczyć Dybuka na ekranie kinowym.

 

Rola muzyki w religii żydowskiej, Aron ha-kodesz we Włodawie; na zdjęciach widać wyrzeźbione instrumenty muzyczne, które nawiązują do treści Psalmu 150, fot. Monika Tarajko

 

Alleluja. Chwalcie Boga w świątyni jego, chwalcie go na ogromnym jego nieboskłonie.
Chwalcie go dla potężnych dzieł jego, chwalcie go za niezmierzoną wielkość jego!
Chwalcie go na głośnych trąbach, chwalcie go na harfie i cytrze!
Chwalcie go bębnem i pląsaniem, chwalcie go na strunach i na flecie!
Chwalcie go na cymbałach dźwięcznych, chwalcie go na cymbałach głośnych!
Niech wszystko, co żyje chwali Pana! Alleluja.

Psalm 150, za: Biblia Warszawska, Ps 150:1–6.

 

Prototyp organów...

W świątyni Salomona (pierwszej Świątyni Jerozolimskiej) znajdował się ogromny instrument muzyczny o bardzo donośnym dźwięku, złożony z różnego rodzaju piszczałek i dzwonów. Muzykolodzy podejrzewają, że mógł to być prototyp organów!4

 

Co sprawiło, że tradycja śpiewów synagogalnych przetrwała?


Przekazywano ją z pokolenia na pokolenie. Do rejestracji melodii wykorzystywano specjalny zapis. Przy poszczególnych sylabach Psalmów stawiano między innymi kreski, zygzaki i kropki. W latach 70. XX wieku francuska muzykolog Suzanne Haig-Ventura rozszyfrowała znaki i przetłumaczyła je na język współczesnej notacji muzycznej. Nie było to proste zadanie, studia porównawcze zajęły jej wiele lat.

 

Fragment Księgi Jozuego (1, 1) z zapisem intonacji, Kodeks z Aleppo (ze zbiorów Wikimedia Commons, www.commons.wikimedia.org)

 

A co z muzyką świecką?


Jej źródeł należy upatrywać także w melorecytacjach religijnych. Uprawiano ją już w starożytnej Judei, niemniej dzisiejszemu rozumieniu terminu muzyka bardziej odpowiadają znacznie późniejsze formy muzyczne. W połowie XIX wieku w Europie Środkowej i Wschodniej pojawili się tzw. śpiewacy brodzcy – wędrowni bardowie występujący po karczmach z repertuarem pełnym pieśni ludowych. Tworzono także kapele i orkiestry, których aranżacje towarzyszyły tradycyjnym purimszpilom i rozwijającemu się od końca XIX wieku teatrowi żydowskiemu. Muzyka we współczesnym znaczeniu, jako odrębna i samodzielna gałąź działalności artystycznej pojawiła się w środowiskach żydowskich dopiero na przełomie XIX i XX wieku. W międzywojennej Polsce działała niezliczona ilość żydowskich piosenkarzy i kompozytorów obu płci, a także setki chórów. Powszechną rozrywką były koncerty muzyki filharmonicznej, popularnej i ludowej. Kompozycje żydowskich artystów wydawano na płytach winylowych, a szczególnie aktywna na tym polu była wytwórnia Syrena Rekord.

 

Syrena Rekord – największe przedwojenne przedsiębiorstwo fonograficzne w Polsce; od 1929 roku działające pod firmą Syrena Electro. Powstało w Warszawie w 1904 roku za sprawą Juliusza Feigenbauma. Wytwórnia wydawała między innymi płyty z muzyką w języku jidysz.

 

Muzyka leczy…

Muzykoterapia wcale nie jest współczesnym wynalazkiem! Jako środka leczniczego wykorzystywano ją od dawna. Uważano, że wywiera ogromny wpływ na psychikę człowieka, ba! nawet zwierzęcia! Wierzono, że przynosi wytchnienie, odpędza gniew i usypia chorych5.

 

Jaka była tematyka żydowskich pieśni?


Komponowano przede wszystkim pieśni religijne – podniosłe w tonie, często pochwalne lub wieszczące nadejście Mesjasza. Bardzo często pojawiały się w nich słowa zaczerpnięte z języka hebrajskiego – hebraizmy. Język ten nie był stosowany na co dzień, ale był silnie związany z religią. Poza muzyką religijną, istniała także popularna. Tematyka utworów była bardzo różnorodna: przez romantyczne ballady o miłości, pieśni obyczajowe, rzemieślnicze (na przykład o krawcu, piekarzu, szewcu) i sportowe, po kołysanki i piosenki dziecięce. Znany folklorysta Menachem Kipnis pisał, że wśród żydowskich przyśpiewek ludowych znaleźć można również pieśni do stołu i picia, piosenki uliczne i… złodziejskie6. Utwory często miały charakter przewrotny i dowcipny, komentujący sytuację ekonomiczną i społeczną Żydów w kraju. Znaczna część melodii odzwierciedlała ważne wydarzenia życiowe (na przykład wesele, starość) i historyczne (na przykład wojny, pogromy). Obok wesołych pieśni, znaleźć można także smutne, marzycielskie piosenki żołnierskie, które odnosiły się do przymusowego poboru do wojska wprowadzonego w Rosji w 1874 roku. Warto zauważyć, że żydowskie życie muzyczne w Polsce rozwijało się także w czasie II wojny światowej. Powstało wówczas mnóstwo piosenek partyzanckich, jak na przykład Zog nit kejn mol (jid. Nigdy nie mów) czy Sztil, di nacht (jid. Cisza, noc). Muzyka rozbrzmiewała także w gettach; koncerty chórów i występy orkiestr zanotowano w gettach: warszawskim, łódzkim czy krakowskim. W tym ostatnim tworzył między innymi wybitny artysta Mordechaj Gebirtig

 

 

Jak nazywano muzyków żydowskich?


Na terenie Europy Środkowo-Wschodniej do XVI wieku w stosunku do Żydów uprawiających muzykę stosowano określenie lets, czyli klaun. Letsem była zazwyczaj osoba, która przewodziła orszakowi weselnemu. Na początku XVII wieku pojawił się termin klezmer; pierwotnie oznaczał instrumenty muzyczne – z hebrajskiego: kli – urządzenie, przyrząd i zemer – granie, tworzenie muzyki. W XIX wieku klezmerami byli już wyłącznie żydowscy muzycy, którzy przeciwstawiali się mniej nobliwym grajkom. Określenie, jak i sam fach, nie cieszyło się jednak dobrą sławą; pejoratywny wydźwięk straciło w XX wieku, gdy Żydów dopuszczono do edukacji muzycznej. Mimo że klezmerzy zazwyczaj nie jednoczyli się w gildie, dbali o siebie nawzajem, tworząc własny system opieki społecznej. W przypadku, gdy klezmer zachorował lub nie był w stanie już zarabiać z powodu wieku, członkowie jego zespołu nadal opłacali jego udział w zyskach zespołu. Działo się tak także w przypadku, gdy zmarły klezmer pozostawiał rodzinę, która nie mogła sama się utrzymać, zespół opłacał przynajmniej część zarobków zmarłego męża7.

 

Jeśli matka wyda najstarszą córkę za mąż za krawca, kogo poślubi najmłodsza? Muzyka?
Ślub bez klezmera jest gorszy niż panna młoda bez posagu.

 

Tajemniczy język klezmerski…

Klezmerzy wypracowali swój własny język, który wykorzystywali w dość oryginalny sposób. Klezmer loszn posługiwano się w trakcie różnego rodzaju wydarzeń publicznych i podczas podróży, by swobodnie (i w tajemnicy) wymieniać informacje. Język tuszował nierzadko sarkastyczne i sprośne uwagi, na przykład pod adresem pracodawców.


Na jakich instrumentach grali klezmerzy?

 

Zgodnie z klasyfikacją Y. Stroma, najpopularniejszymi instrumentami były: cytra, lutnia, szałamaja, harfa, harfa żydowska (drumla), flażolet, klawesyn, dudy, katarynka, pozytyw, portatyw, kornet, cymbały i skrzypce. Skrzypkowie byli zazwyczaj najbardziej wykształconymi członkami zespołów żydowskich, a nierzadko także ich liderami8.

 

Wykaz typowych instrumentów klezmerskich:

Portatyw – odmiana organów piszczałkowych, które wieszano na ramionach; jego mechanizm był zbliżony do akordeonu.

Pozytyw – rodzaj organów nieprzenośnych.

Katarynka – przenośne pudło grające wyposażone w piszczałki, z których dźwięk wydobywa miech wprawiany w ruch za pomocą korby; od XIV wieku wykorzystywana przez ubogich, żydowskich grajków i żebraków.

Dudy – instrument dęty wykonywany z owczej lub koziej skóry.

Flażolet – mały flet o wysokiej skali.

Kornet – instrument wykonywany z koziego rogu, jego ustnik owijano czarną skórą; posiadał sześć otworów. Łączył technikę gry na trąbce i brzmienie oboju; choć wydobycie czystego dźwięku było trudne, wprawny muzyk potrafił wykrzesać z niego to, co najlepsze. Szczytowy okres popularności kornetu przypadł na lata 1500–1650; stracił na popularności ze względu na wzrost zainteresowania skrzypcami.

Cytra – instrument strunowy, szarpany.

Lutnia – instrument strunowy, szarpany.

Szałamaja – dawny instrument dęty drewniany, podobny do oboju.

Harfa – instrument strunowy, szarpany.

Klawesyn – instrument strunowy, szarpany; z wyglądu przypomina fortepian.

Dudy – instrument dęty drewniany, wyposażony w piszczałki i zbiornik powietrza wykonany z owczej lub koziej skóry.

Harfa żydowska (drumla) – tzw. harfa szczękowa, metalowy instrument wydający dźwięki przez modyfikację ułożenia ust, języka i podniebienia.

Cymbały – instrument strunowy; by wydobyć dźwięk, uderza się w niego pałeczkami.

 

 

Najlepszy żydowski cymbalista…

Najbardziej popularnym muzykiem, który posługiwał się zmodyfikowaną, białoruską wersją cymbałów był Michał Józef Guzików. Stworzony przez niego instrument nazwano sztrojfidl, był przenośnym instrumentem zbudowanym z rzędu solidnych drewnianych sztabek strojonych diatonicznie i ułożonych horyzontalnie wzdłuż podstawy wyłożonej słomą, co dawało głęboki, przestrzenny dźwięk. Grano na nim, uderzając sztabki małymi drewnianymi pałeczkami9. Dzięki wynalazkowi zwiększono zakres dźwięków cymbałów do 2,5 oktawy.

 

Cymbały Guzikowa (ze zbiorów Wikimedia Commons, www.commons.wikimedia.org)

 

Czy polska muzyka żydowska miała swój specyficzny charakter?


Oczywiście, że tak. Charakteryzował ją silny wpływ folkloru rosyjskiego, ukraińskiego i polskiego. Wędrowni, żydowscy muzycy często inspirowali się melodiami zasłyszanymi na jarmarkach, w karczmach, na weselach – i to nie tylko żydowskich. W jednej z piosenek w języku jidysz Dire-gelt (jid. Czynsz), która powstała na przełomie XIX i XX wieku znaleźć można całe wyrażenia zaczerpnięte z języków słowiańskich. Z dorobku żydowskiego korzystali także muzycy nieżydowscy. Przenikanie się motywów muzycznych (i nie tylko) jest bardzo charakterystyczne dla terenów wielokulturowych.

 

Dire-gelt un oj, oj, oj,
dire-gelt un Boże moj,
dire-gelt un gradewoj,
dire-gelt muz men coln.


Czynsz i oj, oj, oj,
czynsz i Boże mój,
czynsz i żandarm,
trzeba płacić czynsz.

 

Jak wyglądała żydowska edukacja muzyczna?

W sztetlach – małych miasteczkach, w których dominowała ludność żydowska – bardzo często funkcjonowały chedery, żydowskie szkoły. Zatrudnieni w nich nauczyciele (małamedzi) nauczali nie tylko czytania, pisania i studiowania Tory, ale także muzyki. Pod okiem zdolnego mełameda nierzadko powstawały piosenki dziecięce. W XIX wieku żydowscy muzycy często pobierali lekcje prywatne i kształcili się w szkołach muzycznych10. Edukację muzyczną na wyższym poziomie wdrożono w XX wieku. W czasach cara Aleksandra II (1818–1881) Żydom zezwolono na pobieranie nauk w konserwatorium, a najlepszym studentom także na zamieszkanie poza rosyjską strefą osiedleńczą11.

 

 

Kiedy muzyka żydowska dotarła do Polski?


Pierwsze wzmianki o muzykach żydowskich pochodzą już z XV wieku; Żydzi mieli pojawić się w orkiestrze Władysława Jagiełły. W 1556 roku żydowskim grajkom krakowskim zakazano muzykowania na ulicach po zmroku.

 

A do Lublina?


Najpewniej wtedy, gdy Żydzi przybyli do naszego miasta. Wspominaliśmy już, że muzyka jest nierozerwalnie związana z kulturą żydowską i judaizmem. Żydzi, obok Romów, stanowili ponadto grupę, która tradycyjnie zajmowała się muzykowaniem. Jednym z najstarszych dokumentów, który wspomina o żydowskich grajkach w Lublinie jest przywilej Jana II Kazimierza z 25 sierpnia 1654 roku. Król zezwolił wówczas na swobodne granie muzyków żydowskich w mieście, na przedmieściach i wszędzie, gdzie tylko zostaną wezwani12. W tym samym roku powstało w mieście żydowskie bractwo muzyków; było jedną z pierwszych gildii muzycznych w Europie. Starszymi bractwa mieli być Zelik i Manes Moszkowiczowie13. Konkurencja ze strony żydowskich muzyków była przyczyną wielu konfliktów i napięć, a w efekcie obostrzeń. W XVIII wieku Rada Miasta Lublina zakazała żydowskim grajkom występowania bez zgody kapelmistrza kapeli kościoła kolegiackiego (kościół farny pw. św. Michała). Decyzję Rady potwierdził Stanisław August Poniatowski 10 lutego 1781 roku14.

 

Zakazuje się, ażeby serbacy tudzież Żydzi na weselach, ochotach, kolędach, imieninach i innym jakimkolwiek sposobem przeszkodę czynić mogący, ażeby bez odpowiedzi imć pana kapelmajstra grać nie ważyli się pod wolnym zabraniem instrumentów i sekwestracją osób, a osobliwiej przychodnich i w mieście Lublinie nie osiadłych; za oznajmieniem jednak szlachetnemu prezydentowi natenczas rezydencję trzymającemu.

Michał Brensztejn, Artyści i rzemieślnicy wileńscy, s. 141, cyt. za Benjamin Vogel, There on the willows we hung our… violins: On Old Macewas, Synagogues and Klezmorim, Muzykalia VII/ Judaica 2009, nr 2.

 

Czy w Lublinie muzykowano tylko po karczmach i weselach?


Oczywiście, że nie. Równolegle rozwijała się tradycja śpiewu liturgicznego. Akta grodzkie miasta Lublina często wzmiankują kantorów synagogalnych. Z 12 marca 1627 roku pochodzi wpis, notujący na tym stanowisku Mokszo Lewkowicza15. W XVII wieku kantorem był również Pesach Cwi ha-Chochen Szac, znany jako Hirsz Chazan z Lublina – autor hebrajsko-jidyszowej pieśni Cemach li-Cwi (hebr. Rośliny Cwiego/Jelenia)16. Kantorami w Lublinie byli ponadto: Chaim z Podzamcza (1637), Ezechiel Michel Safowicz (1681) i Niesanel z ulicy Żydowskiej (1681)17. Z naszego miasta pochodził także chazan Michael ben Natan, który na początku XVIII wieku przeniósł się do Amsterdamu i zrewolucjonizował tamtejsze obyczaje synagogalne. Wprowadził do amsterdamskiej synagogi funkcję kantora i zapoczątkował zwyczaj śpiewu chóralnego18. Co ciekawe, takie połączenie chóru i kantora określano mianem polskiego stylu, który wkrótce potem wyparł zachodnioeuropejskie formy muzyki synagogalnej, upodobnione do nabożeństw chrześcijańskich19. W Lublinie, w 1880 roku, urodził się także inny utalentowany kantor – Izrael Dawid Gotlib. Był artystą, który udzielał się muzycznie w Nowym Targu i Budapeszcie (również w innych węgierskich miastach), a następnie wyemigrował do Ameryki. Na przestrzeni XIX i XX wieku kantorami byli: Chaim Cymerman, Abraham Gertler, Chaim Izrael Gottlieb, Nechemia Gottlieb, Bejrisz (Chelemer) Greber, Hersz Górnicki, Zelig Gabriel Lubliner, Mojżesz Majzels, Szlama Rawec, Abraham Spiro czy Mosze Glatsztejn, wuj słynnego poety Jakuba Glatsztejna i ojciec utalentowanych dyrygentów – Jakuba i Józefa Szlamy. Występów kantorów w lubelskich synagogach nie brakowało także w okresie międzywojennym. Co więcej, Lublin odwiedzali wówczas słynni i cenieni śpiewacy synagogalni, jak na przykład chazan Szwarcenberg, który w 1929 roku wystąpił w synagodze Maharama.

 

Wspólną cechą kantorów [...] była znakomita muzykalność, piękny, silny głos, mógł to być tenor liryczny lub bohaterski, baryton, a nawet bas, duże uduchowienie i emocjonalność interpretacji, a także zdolność improwizacji, stojącej na pograniczu oryginalnej kompozycji.

Marian Fuks, Księga sławnych muzyków pochodzenia żydowskiego, Poznań–Warszawa 2003, s. 26.

 

Reklama występu kantora Szwarcenberga, Lubliner Tugblat, R. 10, 1927, nr 150 (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl); treść: Światowej sławy nadkantor M. Szwarcenberg, dotychczasowy warszawski, a teraz rowieński chazan w nadchodzącą sobotę wystąpi w synagodze Maharama wraz z chórem. Bilety wstępu na piątkowy wieczór i na szabes w cenie 50 groszy. Porządku będzie pilnowała ściśle policja! Dochód przeznaczony na rzecz organizacji Hachnassat Kallah [הכנסת כלה organizacja wspomagająca ubogich, którzy chcą się pobrać – przyp.]. Bilety do kupienia w: Hachnassat Kallah przy Rynku 8, u reb Dawida Kelera przy Krakowskiej [Krakowskim Przedmieściu – przyp.], Icchoka Wejsfisza w sklepie galanteryjnym przy Nowej 19, Jankiela Frajzingera przy Cyruliczej 4, Gedalii Zuchermana przy Cyruliczej 5, Szmula Rina przy Lubartowskiej 11 i u Lejba Getrajchmana przy Szerokiej 6, tłum. Piotr Nazaruk

 

Nigun Widzącego

Ulubioną pieśnią Widzącego z Lublina był nigun Lael aszer szawat, który cadyk nucił w każdy piątkowy wieczór. Jak głosi legenda, pewnego razu Widzący wpadł w ekstazę religijną i odbył duchową podróż do nieba, podczas której usłyszał nową melodię owego hymnu.

 

W piątkowy wieczór przy uczcie Widzący z Lublina zawsze wpadał w ekstazę; następnie zaczynał śpiewać Lael aszer szabat. Jednego razu – opowiadają chasydzi – wpadł w głębokie zachwycenie. Czekają godzinę, dwie; zrobiła się północ, a cadyk wciąż siedzi przy stole, zamyślony, jakby całkiem z tego świata był wyjęty. Nikt z chasydzkiej braci nie odważył się oderwać Widzącego od przedwiecznych zaświatów, aż cadyk odzyskał przytomność i na nową melodię zanucił hymn Lael aszer szabat. Dla chasydów była to prawdziwa rozkosz. Po uczcie, gdy pobłogosławili, cadyk wyjawił, że usłyszał tę melodię w niebie. Wtedy ustanowiono zwyczaj, któremu hołdują następcy cadyka z Popczyc, żeby w piątek wieczorem ośpiewać Lael aszer szabat.

M. Unger, Di chasidisze welt, New York 1955, s. 152, tłum. A. Ciałowicz. 

 

 

Nigun Lael aszer szawat Widzącego z Lublina w wykonaniu Witolda Dąbrowskiego i Bartłomieja Stańczyka

 

Czy zachowały się jakieś lubelskie pieśni religijne?


Tak. W połowie XVII wieku w naszym mieście powstała slicha (l.m. slichot, hebr. przebaczenie; rodzaj modlitwy o przebaczenie), która odnosiła się do procesów o mord rytualny, jakie miały miejsce w Lublinie w 1636 roku. Modlitwę tę, nazywaną także pieśnią lubelską skomponował mieszkający w Lublinie Cwi Hirsz ben Mordechaj z Podhajec. Opowiada ona o męczeńskiej śmierci Nachmana (Lachmana) ben Jehoszui Jaakowa, który wraz z niejakim Beniaszem został oskarżony o zamordowanie chrześcijańskiego dziecka. Proces toczył się przed Trybunałem Koronnym od 27 do 30 maja 1636 roku. Poddawany torturom Beniasz przyznał się do winy, ale Nachman wszystkiemu zaprzeczył. Choć obydwu zwolniono od zarzutów, 1 sierpnia Nachman, najprawdopodobniej w wyniku odniesionych ran, zmarł. Lubelska slicha powstała najprawdopodobniej wiele lat po procesie, toteż nie nie jest dokładnym opisem tych wydarzeń. Opis w pieśni miesza się ze szczegółami z drugiego procesu o mord rytualny z 1636 roku. Oskarżono wówczas balwierza Marka (Mordechaja ben Meira) i jego wspólników o to, że ze względów rytualnych wytoczyli krew z nowicjusza karmelitańskiego20. Ofiary lubelskich procesów o mord rytualny były opiewane także w innych modlitwach żydowskich, które miały znajdować się w modlitewniku w synagodze w Pińczowie. Treść tych utworów znana jest jedynie fragmentarycznie z przedruków dokonanych na przełomie XIX i XX wieku21.

 

Lubelski unikat...

Lubelska slicha jest jednym z trzech zachowanych w Polsce utworów tego typu. Pozostałe slichot, które upamiętniają procesy o mordy rytualne pochodzą z Gąbina (1597) i Przemyśla (1630)22.

 

I był dręczony, i wyrwano mu język, i został rozciągnięty na drabinie,

i w próbie milczał, wierny gminie (Nachman, zm. 1 VIII 1636).

 

Macewa Nachmana ben Jechoszui Jaakowa
Macewa Nachmana ben Jehoszui Jaakowa – męczennika, którego śmierć opiewa pieśń Cwi Hirsza ben Mordechaja z Podhajec, stary cmentarz żydowski w Lublinie, fot. Teresa Klimowicz

 

 

Czy muzycy żydowscy płacili podatki od swojej działalności?


Oczywiście, że tak. Muzycy żydowscy stanowili poważną konkurencję dla swoich chrześcijańskich odpowiedników. Pewne kwoty pobierano od występów w miejscach publicznych, a także muzykowania w czasie balów, redut, zabaw i widowisk. Grajkowie wpłacali 10 zł rocznie do lokalnej kasy cechu chrześcijańskiego i 2 zł na rzecz Rady Miasta23. W 1837 roku wprowadzono przepisy, w myśl których muzyków żydowskich zobowiązano do opłacania tzw. kanonu (coroczny podatek dochodowy), a także jednorazowego wykupienia zezwolenia zwanego cedułą muzyczną. Wysokość kanonu uzależniono od stopnia zaludnienia miasta; muzycy osiadali w małych miastach (do 1 tys. mieszkańców) opłacali 2 złp., większych (pow. 8 tys.) 6 złp. W 1857 roku do opłacania kanonu całemi kompanijami, w każdym mieście, do którego dla zarobku przybędą zobowiązano grajków przyjezdnych. Stawki wynosiły – przy takim samym przeliczniku – od 30 kopiejek do 1 rosyjskiego rubla i 20 kopiejek24.

 

Czy w Lublinie były jakieś rodziny żydowskich muzykantów?


Na niektórych anonsach dansingów zamieszczanych na łamach prasy żydowskiej z Lublina w dwudziestoleciu międzywojennym wspomina się pięcioosobową orkiestrę braci Fernant. Rodzina Fernantów (Fernandów) żyła w Lublinie co najmniej od początku XIX wieku i – jak wynika z akt metrykalnych – już wtedy Fernantowie zajmowali się muzykowaniem. W żydowskich aktach metrykalnych z Lublina można odnaleźć wzmianki o innych rodzinach muzykantów, których korzenie sięgały nawet połowy XVIII wieku. Co ciekawe, niektóre muzykalne rodziny nie tylko kultywowały swój fach i talent, ale także koligaciły się między sobą. Wśród muzykantów lubelskich na początku XIX wieku żyli między innymi: Abram Rozenryb (ur. 1768, syn muzykanta Cyny z Lublina), Izrael Lustman (ur. 1785), Szmul Fernant (ur. 1793), Tewel Fernant (ur. 1796, zięć Abrama Rozenryba), Nusym Fernant (ur. 1797), Chaim Dawid Rozenryb (ur. 1800), Moszek Klawir (ur. 1806, zięć Szmula Fernanta), Judka Klawir (ur. 1809) czy Josef Fernant (ur. 1822, zięć Chaima Dawida Rozenryba)25.

 

Wybrane koligacje rodzinne lubelskich muzykantów żydowskich

 

Działo się w mieście gubernialnym Lublinie dnia dwudziestego dziewiątego października (dziesiątego listopada) tysiąc osiemset czterdziestego pierwszego roku o godzinie ósmy z rana stawił się starozakonny Lejba Fernant muzykus ojciec lat czterdzieści mający w Lublinie zamieszkały [...] i okazał nam dziecko płci męskiej urodzone tu w Lublinie w domu pod numerem pięćset trzydzieści osiem w dniu piętnastym maja tysiąc osiemset trzydziestego trzeciego o godzinie jedenastej przed północą z oświadczeniem iż jest spłodzone z niego i małżonki jego Frimet Nusynowny małżonków Fernantów lat trzydzieści jeden mającej któremu przy obrzezaniu nadane zostały imiona Szmul Nusym.

Akt urodzenia Szmula Nusyma Fernanta, APL 35/1753/0/1.1/6.

 

Cyna Rozenryb albo Kontrabasista?

W opowiadaniu Szma Israel albo Kontrabasista Icchoka Lejba Pereca pojawiają się epizodycznie lubelscy klezmerzy. Być może postaci te są echem sławy Rozenrybów, Fernantów, Klawirów i innych uzdolnionych muzycznie rodzin z Lublina. Muzykanci to także tytuł opowiadania Klemensa Junoszy (wł. Szaniawskiego); mimo że opowiada ono o żydowskich grajkach wędrujących po Podlasiu, nie można wykluczyć, że Junoszę zainspirowali muzykanci z jego rodzinnego miasta, Lublina.

 

Który z lokalnych muzyków żydowskich zyskał największą sławę?


Jontew Wolf Szpilman, znany jako Jontl Klezmer. Szpilman urodził się w Międzyrzecu Podlaskim, ale na 35 lat osiadł właśnie w Lublinie. Mimo że był samoukiem, w dziedzinie twórczości muzycznej nie miał sobie równych. Nie tylko grał na skrzypcach, ale także śpiewał (zarówno po żydowsku, jak i polsku), posiadał własną orkiestrę, wykonywał muzykę liturgiczną i rozrywkową. Był także uzdolnionym kompozytorem, autorem między innymi uwertury do opery Bar Kochba Abrahama Goldfadena. Szpilman miał grać podczas wizyty samego cara Aleksandra III w Warszawie. Jontla Klezmera wspomina w swoim fundamentalnym, siedmiotomowym dziele Pojln, zichrojnes un bilder (jid. Polska, wspomnienia i obrazy) Jechiel Jeszaja Trunk26.

 

Poczciwy Jontel zagląda tutaj czasami ze swą kompaniją, grywając dniem i wieczorami w miejscowej cukierni, ale i on nieborak długo popasać nie może; znajduje zaraz mnóstwo krytykujących jego grę, na której obronę przecież coś powiedzieć można. Jak na prowincjonalną muzykę żydowską, muzyka międzyrzecka jest dobrą, bo Jontel nie żałuje pieniędzy na nowe nuty. Można go słyszeć zawsze grającego nową polkę, nowego mazura, walca, wyjątki z nowszych oper, i jakie lepsze utwory. Przytem zamiast spędzać czas wolny od zarobkowania na spekulacyach z kredką, jak robią inni, exercytuje się w grze ze swojem towarzystwem, co gdzie indziej ocenionem jest zapewne, ale u nas nie może długo zabawić. To też zapakowawszy wygodnie Marysię i resztę instrumentów ucieka do rodzinnego miasta... on... jedyny prorok oceniony między swemi.

 

 

Gdzie koncertowano w XIX wieku?


Na ulicach, w karczmach, oberżach, stacjach pocztowych i przeprzęgowych oraz w ogrodach i traktierniach. Latem 1816 roku w lubelskich restauracjach występował warszawski Żyd, na którego repertuar składały się polskie pieśni przy akompaniamencie skrzypiec27. Żydowskie kapele muzyczne najmowano również do występów w lubelskich teatrach. Na przykład, w 1851 roku sprowadzono do miasta radomską kapelę Judki Melodysty; zespół ten powrócił do Lublina także dziesięć lat później. W drugiej połowie XIX wieku w Lublinie działała żydowska orkiestra ogródkowa, która zajęła miejsce podobnych orkiestr polskich. Kapele te podejmowały najczęściej popularne w danym czasie motywy muzyczne, fragmenty oper, ckliwe piosenki miłosne. Muzycy żydowscy grali także na chrześcijańskich weselach28.

 

Kapela Judki melodysty...

Stanisław Krzesiński, lubelski aktor, opisuje działającą w latach 50. XIX wieku orkiestrę Judki Melodysty z Radomia, która na jego życzenie zastępuje funkcjonującą katolicką orkiestrę uczniów Franciszka Kwiatkowskiego: Dla nas okazała się ona za słabą, wzięliśmy więc drugą żydowską, pod przewodnictwem Judki przybyłego z Radomia i ta do oper okazała się lepszą. Jednak pod wpływem nacisku katolicka grupa Kwiatkowskiego zostaje przywrócona do pracy w teatrze, choć, jak pisze Krzesiński, wszyscy byli początkujący i tylko to grali, czego się wyuczyli29.

 

Jak wyglądało lubelskie życie muzyczne w XX wieku?


Znaczny rozwój współcześnie rozumianego życia muzycznego przypadł w Lublinie na lata 20. i 30. W latach tych w naszym mieście organizowano ogromną ilość występów, koncertów, wieczorów muzyczno-tanecznych itd. Bardzo popularną rozrywką były dansingi organizowane przez wiele żydowskich towarzystw i organizacji, podczas których bawiono się przy muzyce granej na żywo i puszczanej z płyt winylowych. Dawne wędrowne kapele grajków zostały zastąpione przez amatorskie i profesjonalne orkiestry oraz zespoły muzyczne. Podobnie jak dzisiaj, przed II wojną światową rozrywki muzycznej dostarczały zarówno zespoły miejscowe, jak i przyjezdne. Lublin gościł u siebie wiele ówczesnych sław muzyki żydowskiej, które zatrzymywały się w mieście na trasie swoich tournées. Życie muzyczne w owym czasie organizowały w Lublinie także towarzystwa muzyczne.

 

Jakie towarzystwa muzyczne działały w mieście?


Na początku XX wieku w Lublinie powołano Żydowskie Towarzystwo Muzykalno-Teatralne Ha-Zomir (hebr. Słowik), którego jednym z głównych celów było popularyzowanie muzyki wśród ludności żydowskiej. Wiele wydarzeń muzycznych organizowało także Lubelskie Towarzystwo Muzyczne z siedzibą przy ulicy Kapucyńskiej 7. Instytucja ta miała charakter ogólnomiejski i nie była towarzystwem żydowskim, jednak w jej salach odbywały się od czasu do czasu dansingi żydowskich organizacji i występy żydowskich artystów. Podobnie rzecz miała się z Teatrem Miejskim, w którym organizowano czasem koncerty muzyki w wykonaniu żydowskich wirtuozów.

 

W obecnym tygodniu odbył się u nas w mieście koncert, z którego dochód przeznaczono na rzecz centralnej kasy Związku Żydowskich Studentów (z siedzibą w Zurychu). Lokalna sekcja Ha-Zomir odegrała sztukę Di Szwue [jid. Przysięga – przyp.] Gordina i spektakl ten odniósł wielki sukces. Zawdzięczamy to studentowi Szpirze, który obecnie, podczas ferii letnich, przebywa w domu [w Lublinie – przyp.] i wielce udziela się w Ha-Zomir.

„Der frajnd”, 25 sierpnia 1913, Warszawa, tłum. Piotr Nazaruk.

 

Towarzystwo „Ha-Zomir” – Lubelskie Żydowskie Towarzystwo Muzykalno-Teatralne Ha-Zomir (hebr. Słowik) zostało powołane w 1907 roku z inicjatywy dra Hersza Tenenbauma, Moszka Brensztejna i Moszka Szapiry. Celem było popularyzowanie muzyki, śpiewu chóralnego i żydowskiej literatury. Towarzystwo organizowało koncerty, publiczne deklamacje, odczyty i wspomagało materialnie uzdolnionych twórców. Wystawiło między innymi Wieczną bajkę Andrzeja Marka (wł. Marek Arnsztejn) i Mazeł-tow Szolema Alejchema w 1907 roku, a także Boga zemsty Szaloma Asza w 1908 roku. Jak podaje Jehiel Isaiah Trunk, Ha-Zomir miał swego czasu odwiedzić sam Icchok Lejb Perec, powszechnie uważany za jednego z twórców literatury w języku jidysz. Towarzystwo posiadało własną synagogę (1907) ulokowaną przy ulicy Rybnej 8, gdzie znajdowała się również siedziba stowarzyszenia. Od 1912 roku dyrygentem zespołów Żydowskiego Towarzystwa Muzycznego Ha-Zomir był grający na trąbce Zalman Kostylewski, uczeń Gotfryda Zieglera. 

 

Żydowskie kapele na przedstawieniach teatrów ukraińskich...

W pierwszych dwóch dekadach XX wieku na deskach lubelskich teatrów często gościły teatry ukraińskie. Co ciekawe, podczas ich przedstawień grały prawdopodobnie żydowskie kapele. Program jednego z takich spektakli został zmieniony, zamiast operetki Skarb zaporoski odegrano komedię Zamieszanie. Powodem owego „zamieszania” był fakt, że wypadło wówczas święto żydowskie, podczas którego nie może grać orkiestra żydowska30.

 

A czy w Lublinie działały orkiestry i chóry żydowskie?


Obok chórów synagogalnych w mieście funkcjonowały też zespoły powiązane ze świeckimi instytucjami żydowskimi. Pierwsze żydowskie towarzystwo sportowe w Lublinie, Szimszon, prowadziło aż trzy orkiestry: dętą, smyczkową i orkiestrę piccolo; swoją orkiestrę i chór prowadziły także kluby sportowe Hakoach i Sztern. Powiązane z lewicową partią Bund towarzystwo Kultur-Liga posiadało orkiestrę dętą oraz Chór Robotniczy, którego pierwszy koncert odbył się 26 stycznia 1934 roku w siedzibie Towarzystwa Muzycznego przy ulicy Kapucyńskiej 7. Chórmistrzem Chóru Robotniczego był Roman (Rubin) Akerman, który wcześniej kierował także orkiestrą Szimszona oraz współorganizował wiele wieczorów muzyczno-tanecznych w Lublinie. Oprócz tradycyjnych orkiestr, w mieście funkcjonowały także modne wówczas jazz-bandy i orkiestry grające muzykę popularną, na przykład Rumba pod kierunkiem niejakiego Glozmana. Chóry żydowskie działały również przy lubelskich synagogach. Z chórem synagogi Maharszala występował w Lublinie kantor Weistuch; chór bożniczy Harfa z kolei brał udział w przedstawieniach inscenizowanych w Teatrze Miejskim (między innymi w Dybuku z 1926 oraz wystawionej rok później Betsabie)31. Z Lublina pochodzili także uznani dyrygenci pracujący w innych miastach, wśród nich należy wymienić przede wszystkim braci Glatsztejnów – Jakuba i Józefa Szlamę (spokrewnionych ze znanym poetą Jakubem Glatsztejnem).

 

Benefis Romana Akermana, Myśl Żydowska, R. 1, 1916, nr 3 (ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie, www.bc.wbp.lublin.pl)

 

 

 

Chór robotniczy, Lubliner Sztyme, R. 7, 1934, nr 3 (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl); treść: Sala Towarzystwa Muzycznego w Lublinie, Kapucyńska 7. W nadchodzący piątek 26 stycznia 1934 roku punktualnie o 8.30 wieczorem – pierwszy uroczysty koncert Chóru Robotniczego przy Radzie Centralnej (dział kultury) pod kierunkiem R. Akermana. W programie: Vivaldi, Corelli [...], Puccini, Loewe, Glatsztejn i inni. Prócz tego udział wezmą: B. Kerszenberg (śpiew solo), T. Klejnman (solo na skrzypcach), pani Anna Akerman (przy fortepianie). Bilety w cenie od 25 do 75 groszy już do kupienia w sekretariatach związków zawodowych, a w dzień koncertu w kasie Tow. Muzycznego. Szczegóły w programach. W trakcie koncertu drzwi będą zamknięte, tłum. Piotr Nazaruk

 

Dziesiątego marca 1930 roku w lubelskim kinie Corso występował zespół czarnoskórych śpiewaków z amerykańskiego chóru Utica Jubilee Singers. Muzycy zatrzymali się w Lublinie na trasie swojego tournée po krajach Europy, zaś anonse ich występu ukazały się między innymi na łamach lokalnej żydowskiej prasy. Gazeta «Lubliner Tugblat» zanotowała: Kino Corso. Dziś, w poniedziałek 10-go tego miesiąca – tylko jeden występ «Czarnych Rewelersów» ze znanego na całym świecie amerykańskiego zespołu Utica Jubilee Singers. Czarny chór to obecnie sensacja największych miast Europy: Londynu, Paryża, Berlina, Wiednia, Pragi i innych. W programie: czarne pieśni ludowe Negro Spirituals, pieśni farmy i plantacji Olo Plantation Melodies i inne. Bilety do kupienia w kasie kina Corso.

 

Członkowie zespołu Utica Jubilee Singers, którzy odwiedzili Lublin (autor nieznany). J. Rosamond Johnson, C.W. Hyne, Utica Jubilee Singers Spirituals, Filadelfia 1930 (ze zbiorów Internet Archive, www.archive.org)

 

 

Czy z Lublina wywodzili się jacyś znani muzycy żydowscy?


Lublin kojarzony jest przede wszystkim z genialnym kompozytorem i skrzypkiem Henrykiem Wieniawskim oraz jego bratem Józefem (także kompozytorem i pianistą). Rodzina Wieniawskich miała żydowskie korzenie, jednak w 1828 roku przeszła na chrześcijaństwo i zmieniła nazwisko na nawiązujące do ich rodzinnej Wieniawy. Henryk swą grą miał zachwycać od wczesnego dzieciństwa; również samego Adama Mickiewicza, który był częstym gościem w domu Wieniawskich. Już jako dorosły człowiek zyskał ogromną sławę, jego utwory były grane przez najwybitniejszych muzyków świata, a jego samego porównywano do Paganiniego.

 

Karta tytułowa The Wieniawski Concerts, New York 1872 (?), (ze zbiorów Cornell University Library, Internet Archive, www.archive.org)

 

Za młody na tabakę…

Król pruski Wilhelm I chcąc uhonorować młodego Henryka za piękną grę, zdecydował się wręczyć mu wysokie odznaczenie. Jeden z dygnitarzy – notabene nieprzychylny artyście – doprowadził do sytuacji, w której zamiast orderu przyznano mu… złotą tabakierę. Powód zmiany decyzji motywował zbyt młodym wiekiem skrzypka. Urażony Wieniawski odesłał prezent, załączając liścik, w którym napisał: Jeżeli jestem za młody, by mnie odznaczono, to tym bardziej jestem za młody, by zażywać tabakę32.

 

Fragment zapisu nutowego polki koncertowej Henryka Wieniawskiego Souvenir de Lublin, Op. 12. (ze zbiorów Internet Archive, www.archive.org)

 

 

Słuchaliśmy mistrzowskiej gry jego z zachwyceniem; podziwialiśmy tę doskonałość pod względem mechanicznym do najwyższego stopnia posuniętą i przekonaliśmy się, do jakiego szczytu pod względem uczucia grę na fortepianie podnieść można.

Wojciech Tomaszewski, Między salonem a jarmarkiem. Życie muzyczne na prowincji Królestwa Polskiego w latach 1815–1862, Warszawa 2002, s. 263.

 

Kto oprócz Wieniawskich miał związki z Lublinem?


Już w grudniu 1877 roku na łamach czasopisma Izraelita Naftali Hirc Najmanowicz w swojej korespondencji z Lublina donosił o utalentowanym 15-letnim chłopcu żydowskim, Majerze Rozenthalu, który uczestniczył w koncercie organizowanym przez lubelskie gimnazjum. Rozenthal odznaczał się podobno wyjątkowym talentem muzycznym zarówno w dziedzinie fortepianu, jak i skrzypiec. Chłopiec akompaniował na fortepianie wszystkim śpiewom chóralnym, a szczególnie ściągnął na siebie uwagę publiczności wykonaniem solo na fortepian Phantasie et variations [Ignaza – przyp.] Moschelesa, za co był wynagradzany rzęsistemi oklaskami i hucznemi bravo. Kilka miesięcy później, w czerwcu 1878 roku, na łamach Izraelity ukazała się inna wzmianka na temat Rozenthala. Miejscowe gimnazjum organizowało kolejny koncert, do uczestnictwa zaproszono chłopca. Co ciekawe, ponieważ koncert odbywał się w piątek i Rozenthal nie mógł w nim uczestniczyć z powodów religijnych, na jego prośbę przesunięto wydarzenie na czwartek33. Z Lublina pochodził także inny utalentowany muzyk, Adam Frydman (ur. 1907), nazywany cudownym dzieckiem, który koncertował już w wieku pięciu lat! Frydmana odkrył podczas swojej wizyty w Lublinie kompozytor i dyrygent żydowskiego pochodzenia Zdzisław Birnbaum (1878–1921). Frydman kształcił się następnie w dziedzinie gry na skrzypcach w Wyższej Szkole Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie, którą ukończył w 1919 roku. W wieku jedenastu lat – w roku 1918 – występował jako solista na koncertach symfonicznych w Łodzi, następnie także w Filharmonii Warszawskiej34. Cudownym dzieckiem była również pochodząca z Chełma Ida Haendel, która przygodę ze skrzypcami zaczęła, mając niewiele ponad trzy latka. Jako mała dziewczynka, bez żadnego przygotowania muzycznego miała wygrywać przed domownikami melodie, które śpiewała jej matka. Po konsultacji z Menachemem Kipnisem wysłano ją na naukę do warszawskiego Konserwatorium; w wieku dziewięciu lat zdobyła złoty medal. W kolejnych latach odnosiła znaczne sukcesy, wyjechała na naukę do Paryża, a następnie osiadła w Londynie35.

 

Z solistów dopełniających programy koncertów symfonicznych słyszeliśmy [...] małego Adasia Frydmana, którego występy publiczne mogą wypaczyć i zmarnować. Dziwić się należy, że wśród całego szeregu tzw. Kriegs-miljonerów nie znalazł się dotąd żaden, któryby okazał się chętnym do dopomożenia temu wielce utalentowanemu, a pozbawionemu środków dziecku.

 

Lublin był pełen talentów...

Oprócz wspomnianych wyżej muzyków, mniej lub bardziej związani z Lublinem byli między innymi: Jan Gąsiorowicz, Maksymilian Halperin, Albert Harris, Mieczysław Harris, Berko Kagan, Teodor Kleiman, Eugeniusz Kopp, Emanuel Kordelas, Leon Artur Pester, Szmul Rabec, Jakub Szpilfogel, Sabina Szyfman, Josef Tropfe i Abram Wacht.

 

Kto ze znanych muzyków żydowskich występował w Lublinie?

 

Lublin gościł na swoich scenach wielu wybitnych artystów. Najwięcej informacji dotyczących tych występów można odnaleźć na łamach lubelskiej prasy.
W 1906 roku koncertował tu Henryk Waghalter (1869–1958) wirtuoz gry na wiolonczeli, koncertmistrz Orkiestry Teatru Wielkiego w Warszawie, uczeń m.in. Antona Dvořáka. Warto zwrócić uwagę, że w repertuarze znalazła się muzyka kompozytorów żydowskich i polskich, towarzyszyła jej prezentacja utworów narodowych wieszczów: Mickiewicza, Asnyka i Konopnickiej36. Z kolei w 1918 roku z wizytą w Lublinie gościła Wanda Landowska (1879–1959) warszawska pianistka i kompozytorka, prekursorka odnowy gry na klawesynie. Twórczyni pierwszej na świecie klasy nauki gry na klawesynie w berlińskiej Hochschule für Musik37.

 

koncert Wandy LandowskiejReklama występu Wandy Landowskiej, „Ziemia Lubelska”, R. 13, nr 82, 1918 (ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie, www.bc.wbc.lublin.pl)

Ulubionym instrumentem Żydów były przez lata skrzypce. W Lublinie grywał genialny skrzypek Bronisław Huberman (1882-1947), protegowany hr. Jana Zamoyskiego, który podarował mu w prezencie skrzypce wykonane przez Stradivariusa. Podobno Huberman wykonał w Wiedniu koncert Brahmsa w obecności samego kompozytora38. Dwa interesujące koncerty wirtuozów tego instrumentu odbyły się także w latach 30. W kwietniu 1930 roku w Teatrze Miejskim występował Szymon Bakman (1910–1975), muzyk pochodzący z Radomia, który w Szwajcarii zyskał sławę doskonałego skrzypka klasycznego. W listopadzie 1934 roku z kolei w kinie Palace zagrał Pesach Sznicer, 70-letni wówczas skrzypek wywodzący się z autentycznego środowiska XIX-wiecznych klezmerów. Sznicer, dość niejasno anonsowany jako ostatni następca kompozytora Pedahcura, urodził się w miejscowości Kołki (w jid. Kolk) na Wołyniu, stąd występował jako Pesach Kolker (jid. Pesach z Kołków), ale znany był także po prostu jako Pesach klezmer. W Lublinie dał on koncert, z którym wcześniej występował przed królem Bawarii Leopoldem i austriackim arcyksięciem Józefem. Podczas II wojny światowej Pesach Sznicer został rozstrzelany niedaleko swojej rodzinnej miejscowości przez niemieckich żołnierzy i ukraińską policję; stojąc nago nad otwartym grobem, grał na swoich skrzypcach do ostatniej chwili. Miejscowi chłopi opowiadali podobno, że słyszeli później dźwięk skrzypiec dochodzących z cmentarza żydowskiego39. W Lublinie organizowano także wiele innych koncertów muzyki klasycznej i operowej. W latach 1893–1894 oraz 1904 w mieście występowała z zespołem Czesława Janowskiego Anna Maria Lubraniecka, śpiewaczka operowa żydowskiego pochodzenia, która kilka lat później została bardzo przychylnie przyjęta w Pizie40. Dwadzieścia lat po ostatnim lubelskim występie Lubranieckiej, w mieście odbył się Wielki koncert poświęcony muzyce klasycznej, w którego programie przewidziano arie z najsławniejszych oper polskich i zagranicznych. Wydarzenie to zostało zorganizowane przez Komisję Kultury działającą przy Związku Zawodowym Pracowników Fryzjerskich i odbyło się w sali przy ulicy Lubartowskiej 24. Koncert ten nie był czymś szczególnie wyjątkowym, żydowskie związki zawodowe organizowały w dwudziestoleciu międzywojennym wiele podobnych wydarzeń muzyczno-teatralnych.

 

Szymon Bakman, źródło: Nasz Przegląd Ilustrowany, R. XI, nr 38, 17 września 1933,
Szymon Bakman, źródło: Nasz Przegląd Ilustrowany, R. 11, nr 38, 17 września 1933 (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl)

 

Pesach Sznicer i jego skrzypce, źródło: Daniel Kac, Fun asz arojsgerufn, Warszawa 1983, s. 68.
Pesach Sznicer i jego skrzypce, źródło: Daniel Kac, Fun asz arojsgerufn, Warszawa 1983, s. 68.

 

Koncert 70-letniego żydowskiego skrzypka.

Jutro w teatrze Palace odbędzie się wielce interesujący koncert. Wystąpi 70-letni żydowski skrzypek Pesach Kolker (P.L. Sznicer). Ów starzec uważany jest za ostatniego żyjącego następcę nieśmiertelnego kompozytora Pedahcura [פדהצור]. Był on ulubieńcem świętej pamięci rabina ze Stolina, od którego w prezencie dostał bardzo stare skrzypki, na których jutro w istocie będzie koncertował.
Ów 70-letni wirtuoz wystąpi z koncertem, który dał bawarskiemu królowi Leopoldowi i z którym kilka razy koncertował dla austriackiego arcyksięcia Józefa. Najwięksi muzycy podziwiają jego szczególny, specyficzny żydowski geniusz i fenomenalne melodie.
Jutro, przy akompaniamencie fortepianu, wykona: Kol nidre [כל נדרי], Ahawa raba [אהבה רבה], Umipnei Chatoeinu [ומפני חטאינו], Al Naharot Bawel [על נהרות בבל], Żydowską fantazję Pedahcura, Legendę Wieniawskiego, 7 koncert Bériota, Fantazję Singiellego i inne.
Ceny wstępu od 49 groszy do 1,99 zł.

 

Kariera Saula Fitelberga…

Fikcyjna postać Saula Fitelberga pojawia się w powieści Doktor Faustus Tomasza Manna. Książkowy bohater jest pochodzącym z „prowincjonalnego Lublina” wielkim impresario, który robi karierę w Niemczech. Biografia postaci przypomina nam nieco życie Szymona Bakmana.

 

 

Czy do Lublina przyjeżdżały też gwiazdy muzyki popularnej?

 

Częstymi gośćmi w Lublinie byli Bencjon Witler, Josele Kołodnyj, Lola Folman, Szymon Dżigan, Izrael Szumacher i inni artyści specjalizujący się w występach, będących połączeniem koncertów i przedstawień teatralnych. Imprezy tego rodzaju były w okresie międzywojennym rozrywką bardzo popularną.

 

 

Datowanie fotografii Stefana Kiełszni…

 

W 1934 roku nasze miasto odwiedziła wileńska artystka Julia Flaum, która wystąpiła z przedstawieniem pt. Ślub w więzieniu. Ślady tego wydarzenia odnaleźć można na łamach żydowskiej prasy oraz fotografiach Stefana Kiełszni. Co ciekawe, poniższy wycinek prasowy, a także zdjęcie uznanego fotografa potwierdzają teorię, że przynajmniej część jego zdjęć została wykonana na przełomie października i listopada 1934 roku, a nie – jak do tej pory uważano – pod koniec lat 30. XX wieku.

 

Anons prasowy występu Julii Flaum
Anons prasowy występu Julii Flaum, źródło: Lubliner Tugblat, R. 17, nr 251, 1 listopada 1934, (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl); tekst: Teatr żydowski „Palace”, ostatnie przedstawienia trupy „Wikt” z udziałem słynnej artystki z Wileńskiego Teatru Ludowego – Julii Flaum wraz z jej uwielbianym ansamblem. Dziś, w czwartek o godzinie 9 wieczorem – w niskich cenach od 35 gr do 1,50 zł – Ślub w więzieniu, obraz z życia w 3 aktach ze śpiewem autorstwa [nieczytelne – przyp.]. Jutro, w piątek odbędzie się wielka premiera sztuki Wdzięczność dzieci teatru Kamińskich. Tłum. Piotr Nazaruk

 

 

Czy można było w Lublinie pójść na koncert muzyki hebrajskiej?


W naszym mieście zdarzały się występy tego rodzaju. Prawdopodobnie największym był koncert Brachy Zefiry, który odbył się 3 grudnia 1929 roku w kinie Corso. Zefira nie była Żydówką aszkenazyjską, ale orientalną. Urodziła się w Jerozolimie w rodzinie imigrantów z Sany w Jemenie. W Lublinie u jej boku wystąpił jej mąż, pianista Nachum Nardi, zaś Zefira śpiewała nie tylko po hebrajsku, ale także w języku tureckim i ladino.

 

Bracha Zafira
Bracha Zefira (Lubliner Tugblat, R. 12, nr 277, 29 listopada 1929 (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl)

 

Sala kinowa Corso. Dziś, we wtorek 3 grudnia o 9.15 wieczorem tylko jeden koncert ognistej i oryginalnej jemeńskiej wykonawczyni egzotycznych pieśni po hebrajsku, turecku i w języku ladino [w oryg. szpaniolisz, tj. język spaniolski, inna nazwa j. ladino – przyp.] – wystąpi Bracha Zefira z udziałem znanego palestyńskiego pianisty Nachuma Nardiego. Oryginalne, efektowne kostiumy. Przy fortepianie pan Nardi. Występy Brachy Zefiry cieszyły się wszędzie ogromnym powodzeniem. Cała żydowska prasa jest podekscytowana. W gazetach ukazują się na jej cześć peany. Publiczność jest dosłownie zelektryzowana. Bilety można kupować dziś cały dzień w kasie Corso.

A czy Żydzi chodzili na koncerty polskiej muzyki?


Tak, przykładowo w kwietniu 1935 roku Lublin odwiedziła z kolejnym swoim występem Hanka Ordonówna. Kabaret z udziałem tej znanej artystki w kino-teatrze Apollo był szeroko reklamowany na łamach żydowskiej prasy. Anonse występu Ordonówny są ciekawym przykładem przenikania się języków jidysz i polskiego – zamieszczone na nich tytuły piosenek zapisano po polsku, ale hebrajskim alfabetem w wariancie języka jidysz, np: ריטם סערצאַ (Rytm serca), דאַרוי מי נאָץ (Daruj mi noc) itd.

 

występ Hanki Ordonówny
Afisz reklamujący występ Hanki Ordonówny, źródło: Lubliner Tugblat, R. 18, nr 88, 12 kwietnia 1935; tekst: Bilety już do nabycia w kasie w cenach: balkon 100 zł [chodzi być może o 10 zł, prawdopodobnie błąd drukarski – przyp.], cały parter 2 i 3 zł. Po wielkim sukcesie za granicą i w kraju do Lublina przybywa Hanka Ordonówna wraz z Igo Symem wystąpi w sali kina Apollo w wielkim festiwalu piosenek z nowego repertuaru. Przy fortepianie Barański. W programie: Każdy szuka szczęścia, Rytm serca, Tak mi wesoło, Daruj mi noc i jeszcze więcej piosenek. Tuwim, Gulczyński, Tyszkiewicz, Ordonówna. Kompozytorzy: Chopin, Boruński, Świętochowski. Dziś, w piątek 12 kwietnia, jutro, w sobotę 13 kwietnia punktualnie o 9.15 wieczorem. Tłum. Piotr Nazaruk

 

Hanka Ordonówna i Igo Sym

 

W 1935 roku Hanka Ordonówna wystąpiła w Lublinie ze swoim stałym partnerem scenicznym Igo Symem, polsko-austriacko-niemieckim aktorem, piosenkarzem i… jednym z najsłynniejszych polskich kolaborantów i volksdeutschów z czasów II wojny światowej. Zaledwie kilka lat po lubelskim występie Sym pomógł władzom niemieckim zorganizować zasadzkę, w wyniku której aresztowano jego sceniczną koleżankę. Przed wybuchem wojny Ordonówna bardzo często bywała w naszym mieście. Według ustaleń Tomasza Pietrasiewicza za silnymi związkami Ordonówny z Lublinem mógł stać skrzętnie skrywany przez nią fakt. Z autobiografii Józefa Łobodowskiego Dzieje Józefa Zakrzewskiego wynika, że Ordonówna urodziła się w Lublinie... w ubogiej rodzinie żydowskiej, mieszkającej za Bramą Grodzką.

 


Pan może wiesz, kto to była Hanka Ordonówna? To była biedna żydowska dziewczyna zza Grodzkiej Bramy, córka gałganiarza. Nawet nie za bardzo ładna. Tu ją pamiętają, jak jeszcze na bosaka latała po Podzamczu.

Józef Łobodowski, Dzieje Józefa Zakrzewskiego. Czerwona wiosna, Londyn 1965, s. 163.

 

Jakiego rodzaju dansingi organizowano w Lublinie?


Zabawy tego typu organizowały praktycznie wszystkie żydowskie organizacje z Lublina. Niektóre z tych imprez miały charakter typowo rozrywkowy, celem innych było zbieranie funduszy na różne cele, uczczenie ważnych dat związanych z działaniem poszczególnych towarzystw lub dat dotyczących ogólnego życia żydowskiego. Zabawy taneczne organizowano także z okazji święta Purim, Paschy i Nowego Roku.

 

 

Gdzie w Lublinie można było kupić instrumenty albo płyty z muzyką?


W naszym mieście działało kilka takich sklepów, niektóre z nich prowadzone były przez Żydów i umieszczały swoje reklamy na łamach żydowskiej prasy. Instrumenty, patefony i płyty można było nabyć przykładowo u Zefsztejna przy Żelaznej 1, Frejdenhejma przy Krakowskim Przedmieściu 12 albo u Krigera przy Krakowskim Przedmieściu 14. W 1929 roku płyty winylowe można było dostać już od 4,50 zł, za włoską mandolinę natomiast trzeba było zapłacić 25 zł. Dla porównania, egzemplarz gazety kosztował w owym czasie 15 groszy. Nuty można było nabyć w większości lubelskich księgarni.

 

 

A czy można było nauczyć się gdzieś tańczyć?


Owszem, w przedwojennym Lublinie działały szkoły tańca. Usługi takie oferowała na przykład szkoła Zygryda Kahla, mieszcząca się początkowo przy Grodzkiej 15, a później przy Jezuickiej 4. Nie wiadomo, że Zygfryd Kahl był Żydem, natomiast najwyraźniej nie czynił swoim klientom różnicy i oferował swoje usługi wszystkim mieszkańcom Lublina. Tancerze amatorzy mogli popisać się swoimi umiejętnościami na wspominanych dansingach i balach oraz kuriozach w rodzaju wyścigów tanecznych z beczki. Lubelscy miłośnicy tańca mieli także wiele okazji, by przyglądać się popisom zawodowych tancerzy. Przykładowo, w październiku 1930 lubelskie Corso odwiedziła Miriaml (zdrobnienie od imienia Miriam, także Musia) Dajches, 9-letnia wówczas tancerka i dziecięca gwiazda filmowa, znana z obrazu Przeznaczenie. Duże wrażenie robiły z pewnością taniec bachura (młodzieńca) z jesziwy oraz taniec bojarski w jej wykonaniu.

 

 

Czy po II wojnie światowej w Lublinie rozwijało się żydowskie życie muzyczne?


Tak, jednak ze zrozumiałych przyczyn nie na taką skalę, jak przed wojną. Pierwszym żydowskim wydarzeniem kulturalnym w wyzwolonym Lublinie był koncert Diany Blumenfeld, aktorki i piosenkarki, żony Jonasa Turkowa. Wydarzenie to miało miejsce 3 grudnia 1944 roku w siedzibie Lubelskiego Towarzystwa Muzycznego przy ulicy Kapucyńskiej 7. Program przewidywał piosenki ludowe, sentymentalne, charakterystyczne oraz pieśni Getta. W 1950 roku w Lublinie powstało Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów Polskich (TSKŻ), które w ramach działalności organizowało imprezy także o charakterze muzycznym. Według relacji Jakuba Gorfinkla, przy TSKŻ działał ponadto młodzieżowy zespół muzyczny. Po wojnie założono Filharmonię Lubelską; w latach 1951–1954 funkcję dyrygenta pełnił w niej działacz polityczny i dowódca oddziałów partyzanckich Jeszcze Polska nie zginęła Józef Satanowski (1918–1997)41.

 

Bilet na koncert Diany Blumenfeld z 3 grudnia 1944 roku
Bilet na koncert Diany Blumenfeld z 3 grudnia 1944 roku, źródło: Archiwum ŻIH, sygn. S/364/4

 

Czy żydowski Lublin pojawia się we współczesnej muzyce?


Miasto wspominane jest w piosence tytułowej filmu The Magician of Lublin (ang. Sztukmistrz z Lublina) z 1979 roku, ekranizacji słynnej książki Isaaca Bashevisa Singera. Utwór ten, zatytułowany tak samo jak film, nagrała sławna angielska piosenkarka Kate Bush. Do Lublina nawiązuje w jednej ze swoich piosenek – Rebbe of Lublin (ang. Rebe z Lublina) – kanadyjski piosenkarz Abie Rotenberg.

 

Bibliografia:

 

APL 35/1753/0/1.1/6.

Błaszczyk, L.T. , Żydzi w kulturze muzycznej ziem polskich w XIX i XX wieku, Warszawa 2014.

Chaniecki Z., Organizacje zawodowe muzyków na ziemiach polskich do końca XVIII wieku, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, 1980.

Cymerman J., „Nuta kozaka skocznego” i „szloch duszy”. Występy ukraińskich zespołów teatralnych w Lublinie na przełomie XIX i XX wieku, „Pamiętnik Teatralny” 2010, z. 1–2 (233–234).

Enciklopedija szel Galujot, t. 5: Lublin, red. N. Blumental, M. Korzen, Jeruszalajim–Tel Awiw 1957.

Fater, I., Muzyka żydowska w Polsce w okresie międzywojennym, Warszawa 1997.

Frigyesi J., Music for sacred texts, The YIVO Encycklopedia of Jews in Eastern Europe.

Fuks M., Księga sławnych muzyków pochodzenia żydowskiego, Poznań–Warszawa 2003.

Fuks M., Muzyka ocalona. Judaica polskie, Warszawa 1989.

„Gazeta codzienna” 1856, nr 281, 25 października 1856.

„Gazeta Lubelska” 1910, nr 93.

Gmiterek H., Materiały źródłowe do dziejów Żydów w księgach grodzkich lubelskich z doby Władysława IV i Jana Kazimierza, Lublin 2006.

Gmiterek H., Materiały źródłowe do dziejów Żydów w księgach grodzkich lubelskich z doby panowania Zygmunta III Wazy 1587–1632, Lublin 2014.

Idelsohn, A.Z., Jewish Music: Its Historical Development, New York 1992.

„Izraelita”, R. 12, nr 48, 14 grudnia 1877.

„Izraelita”, R. 13, nr 25, 28 czerwca 1878.

Jakubczyk S., Klezmerskiej muzyki próba zrozumienia retrospektywna, „Kwartalnik studentów muzykologów UJ” 2009, nr 2.

Kac D., Fun asz arojsgerufn, Warszawa 1983.

Kruk S., Teatralia w lubelskiej „Myśli Żydowskiej" 1916–1917, „Pamiętnik Teatralny. Czasopismo kwartalne poświęcone historii i krytyce teatru” 1992, t. 41, nr 1/4 (161/164).

„Lubliner Sztyme”, R. 5, nr 12, 18 marca 1932.

„Lubliner Sztyme”, R. 6, nr 25, 23 czerwca 1933.

„Lubliner Sztyme”, R. 6 nr 27, 7 lipca 1933.

„Lubliner Sztyme”, R. 6, nr 51, 22 grudnia 1933.

„Lubliner Sztyme”, R. 10, nr 38, 17 września 1937.

„Lubliner Tugblat”, R. 12 nr 240, 15 października 1929.

„Lubliner Tugblat”, R. 12 nr 245, 22 października 1929.

„Lubliner Tugblat”, R. 12, nr 280, 3 grudnia 1929.

„Lubliner Tugblat”, R. 13, nr 59, 10 marca 1930.

„Lubliner Tugblat”, R. 13 nr 231, 9 października 1930.

„Lubliner Tugblat”, R. 14, nr 2, 2 stycznia 1931.

„Lubliner Tugblat”, R. 16, nr 25, 29 stycznia 1933.

„Lubliner Tugblat”, R. 16, nr 266, 8 listopada 1933.

„Lubliner Tugblat”, R. 17, nr 17, 19 stycznia 1934.

„Lubliner Tugblat”, R. 17, nr 273, 27 listopada 1934.

„Lubliner Tugblat”, R. 18, nr 7, 3 stycznia 1935.

„Lubliner Tugblat”, R. 18, nr 88, 12 kwietnia 1935.

„Lubliner Tugblat”, R. 19, nr 129, 5 czerwca 1936.

„Lubliner Tugblat”, R. 21, nr 94, 21 kwietnia 1938.

„Lubliner Tugblat”, R. 21, nr 42, 18 lutego 1938.

„Lutnista”, nr 1, R. 2, 1906.

„Nasz Przegląd Ilustrowany”, 17 września 1933.

Perec I.L., Opowiadania chasydzkie i inne, tłum. Michał Friedman, Wrocław 1997.

Polski Słownik Judaistyczny Dzieje. Kultura. Religia. Ludzie, oprac. Z. Borzymińska, R. Żebrowski, Warszawa 2003.

„Przegląd Muzyczny” 1918, nr 5.

Ritualmord: Legenden in der europäischen Geschichte, red. S Buttaroni, S. Musiał, Wien–Kolonia–Weimar 2003.

Shpil: The Art of Playing Klezmer, red. Yale Strom, Playmouth 2012.

Śliwina W.J., Dzieje teatru w Lublinie, Lublin 1948

Tomaszewski W., Między salonem a jarmarkiem. Życie muzyczne na prowincji Królestwa Polskiego w latach 1815–1862, Warszawa 2001.

Trunk J.J., Pojln, zichrojnes un bilder, t. 1, New York 1944.

Vogel B., „There on the willows we hung our”... violins: On Old Macewas, Synagogues and Klezmorim, „Muzykalia VII”, Judaica 2, 2009.

Węgrzynek H., Ludność żydowska wobec oskarżeń o popełnianie przestępstw o charakterze rytualnym, Kwartalnik Historyczny 1994, nr 4.

„Ziemia Lubelska” R.1, nr 211, 1906.

„Ziemia Lubelska” R. 13, nr 1, 1918.

„Ziemia Lubelska”, R. 13, nr 82, 1918.

„Ziemia Lubelska", R. 17, nr 82, 22 lutego 1921.

„Ziemia Lubelska”, R. 23, nr 71, 13 marca 1927.

„Ziemia Lubelska”, R. 23, nr 76, 18 marca 1927.

„Ziemia Lubelska”, R. 23, nr 82, 24 marca 1908.

Zunz L., Literaturgeschichte der synagogalen Poesie, Berlin 1865.

Słowa kluczowe