Wiersze Anny Goławskiej

Poezja Anny Goławskiej

***

Sara nie wierzy że umrze więc

przez trzy rozchichotane godziny szykuje się

na spacer niedzielnym Krakowskim Przedmieściem

w czerwonych wargach paznokciach i sukience

i na czekoladowe lody w kolorze identycznym

jak jej znamię na łopatce o którym

wie kilku z nas brawurowych podglądaczy

Sara nie odpowiada na zaczepki

ale my obserwujący ją  z cienistych bram miejskich

widzimy jak drgają jej kąciki zadowolonych ust

szykowała się trzy godziny a już wraca w sukience

nietkniętej i wchodzi na swoje trzecie piętro

za chwilę mignie w oknie jak zajączek z lusterka

Sara która nie wierzy że umrze

 

w miastach Apulii

w białych miastach Apulii katedry

trzymają się na uboczu kobiety noszą

żałobne pończochy które marszczą się

na podbiciach stóp jak morze muśnięte bryzą

wieczorem na rogach wszystkich ulic

wydychających ciężkie światło lata

stoją mężczyźni pełni słów a chłopcy

grają pod piniami w prowizoryczny futbol 

ze strzelistego łuku bramy wychodzi szczenię

które ma oczy wilgotne jak kamień i moje usta

zanurzone w sierść złożą tysiąc obietnic

tutaj i teraz czego tylko byś  chciał

      ciągłość

 

miesiąc jest kot jest dwieście milionów lat

w ostrożności z jaką  przystępuje

do beznogiego ciała sznurka

i kark mu łamie 

      latarnie

latarnie to smukłobiodre panny uliczne

z ciężkim wodogłowiem blasku

który im wygina cienkie szyje

przyprawiają o szaleństwo skrzydlate owady

i zawracają do nieba mżawki

szczebiotliwe nasionka

wychodzą wieczorami w zbyt obcisłych sukienkach

z plamami od rdzy i lepkiej gumy

wyżutej przez podrostków

by przez całą noc po cichu i bez cienia skargi

trzymać złe mrukliwe miasto

      na łańcuchach światła

      agent. wiersz w czasie jazdy

 

wiezie ją i uwodzi żeby kupiła dom

który on chce sprzedać  o zachodzie słońca

płoną szyby i rynny jak złoty ornament

i prawie tak jak jej oczy do kanalizacji

można się podłączyć  oczywiście

obejrzeć instalację  rury oraz

kolanka w zbliżeniu cinquecento

trzyletnie trochę ciasne ale mało pali

wieku domu nie zna za to

ja jestem powojenny i nie jest to

moja jedyna

superlatywa

ona o nie mawia w takich sytuacjach

musi wysiąść i zapisać  wiersz

w czasie jazdy naraża się  na mdłości