|
TEATRNN.PL
|
O NAS
|
LEKSYKON
|
PRZEWODNIKI
|
EDUKACJA I ANIMACJA
|
ZWIEDZANIE
|
BIBLIOTEKA MULTIMEDIALNA
|
Geografia poetycka lat 30. w Polsce
W poezji lat trzydziestych na poetyckiej mapie Polski powstają nowe, znaczące miejsca – w nowych ośrodkach powstaje nowa poezja.
Jadwiga Sawicka: Znaczenia nabierają prowincjonalne miasta odległe (przestrzennie i kulturowo) od stolicy. Geneza tej przemiany wydaje się dość złożona. Według Anny Kamieńskiej: Prowincja w ogóle była źródłem wszystkich niemal wartości w kulturze polskiej tamtego czasu, przed pierwszą wojną światową i po niej. Prowincja i tzw. Kresy (...) Być prowincjuszem – znaczyło po prostu być kimś, być sobą. Wydaje się, że ówcześni poeci nie mieli poczucia prowincjonalności, dla nich przesunęło się centrum. Źródeł zjawiska tego można by szukać w kresowości romantyków, którzy z urodzenia i wyboru byli “tutejsi”, czyli kresowi. To Wilno stanowiło centrum, a nie Warszawa. Granica oddzielająca Warszawę od Wilna jest wyraźna, np. w listach i wypowiedziach Mickiewicza. W metropoliach, według niego, nie rodzili się genialni poeci.
Na początku XX wieku Warszawa i Kraków to były dwie niekwestionowane stolice poetyckie – miejsca debiutu i działalności skamandrytów, futurystów i awangardzistów krakowskich. Straciły one swój status w latach trzydziestych. Dużą rolę odegrało tu rozczarowanie cywilizacyjne. Spór o centrum i peryferie jest z pewnością starszy i dotyczy spraw bardziej zasadniczych; tu mamy do czynienia z jednym wariantem tej sprawy. Przesunięcie terytorialne ma swoje konsekwencje poetyckie. Istnieje związek między końcem fascynacji wielkim miastem a wyschnięciem w nim źródeł twórczych. Prowincja kresowa ma do spełnienia nową funkcję. […]
W tym czasie cała właściwie poezja programowo odrzuca możliwość zgodnego współistnienia liryki i cywilizacji wielkomiejskiej, czerpania dynamiki lub ideału konstrukcji wiersza ze struktury czy ruchu miejskiego. Przestrzenią poetycką staje się prowincja zasobna w odmienne wartości. Trójkąt geografi i poetyckiej (...) ominął ośrodki główne i oparł się swymi wierzchołkami, zwłaszcza w drugim dziesięcioleciu, o regiony dotąd martwe kulturalnie, i z nich wyroił poetów: Łódź–Lublin–Wilno. Łodź Tuwima, Piechala, Wilno żagarystów. W owym trójkącie dorobek Czechowicza wyznaczał szerokość poetycką kąta lubelskiego.
Zaznaczone przez Wykę punkty trójkąta oznaczają przede wszystkim Kresy. Łodź nie stała się poetyckim regionem – Tuwim na miejsce debiutu i działalności wybrał, jak wielu poetów wówczas – stolicę, Piechal nie stał się rewelacją twórczą. Wilno i Lublin oznaczały nową poetykę i nową świadomość poetycką. Świadomość tę w pierwszym okresie charakteryzowała niechęć do Warszawy i kompleks stolicy, które stymulowały imperatyw przeciwstawiania się jej. “Bo to, widzisz, poezje nie pisze się w Wilnie, ale w Warszawie” – cytował ironicznie Mickiewicz zdanie wydawcy wileńskiego Józefa Zawadzkiego, który tak skwitował propozycję wydania I tomu Poezyj w 1822 roku (!). Poetom Kresów chodziło o to, że tak naprawdę, pisze się w Wilnie i w Lublinie. [1]
Wokół Czechowicza w czasie jego pobytu w Lublinie powstało środowisko młodych poetów, wśród których byli m. in. Henryk Domiński, Bronisław Ludwik Michalski, Józef Łobodowski, Władysław Podstawka.
Jadwiga Sawicka: Poeci lubelscy nie stanowili grupy w tradycyjnym stylu (skamandryckim lub Awangardy Krakowskiej), był to raczej luźny, prowincjonalny krąg związany zbliżonym statusem. Nie byli grupą wywodzącą się ze wspólnoty uniwersyteckiej, większość skończyła seminaria nauczycielskie. Wywodzili się z samego Lublina, miasteczek lub wsi w Lubelskiem, Chełmskiem, Zamojskiem. Czechowicz, który w środowisku naukowo-bibliofilskim pełnił funkcję nadwornego poety, w tym układzie był, według Jerzego Zagórskiego, “średniowiecznym majstrem cechowym”. Określając miejsce Czechowicza wśród poetów trzeciego wyrazu, Zagórski mówił: Tak, chciał być majstrem, mieć uczniów [...] Tutaj odbywało się wszystko na prawach cechowych, z niewykluczeniem interesu, ale z połączeniem rzetelności i egzaminu cechowego.
Widać z podejmowanych prób, że tę odmianę zbiorowości poetyckiej trudno było początkowo określić. Było to nieformalne stowarzyszenie, istniejące na zasadzie przyjacielskiej, bez programu poetyckiego, ale poddane promieniowaniu osobowości i twórczości autora na wsi, cieszące się jego serdecznością i opieką. Jan Śpiewak pisze, że Czechowicz “chciał odegrać rolę pierwszoplanową, przejmując inicjatywę rozproszoną w różnych środowiskach”. Ciągnęli rzeczywiście do niego z wielu stron Polski – żagaryści z Wilna, awangardziści z Krakowa. O pozainstytucjonalnej poważnej roli Czechowicza w życiu poetyckim lat trzydziestych mówił także bliski mu Iwaniuk. Prowincja kresowa zaczynała przewodzić, stawała się autentyczną awangardą poetycką. [2]
Uznanie Czechowicza za przywódcę wiąże się niewątpliwie z oceną jego twórczości, ale także z upartym działaniem samego poety, zmierzającym do zorganizowania życia literackiego w Lublinie. Stworzony został wówczas Związek Literatów, który, jego zdaniem, miał być instytucją regionalną, służącą pisarzom lubelskim; inicjowane tam wieczory, dyskusje i wydawane książki rzeczywiście ukształtowały instytucję służącą pisarzom Lublina. [3]
![]() |
|
|
[1] Jadwiga Sawicka, Wołyń poetycki w przestrzeni kresowej, Warszawa 1999, s. 16-17. Pierwszy cytat wewnętrzny: Anna Kamieńska, Poeta Wacław, w: Lublin literacki 1932-1982, red. Waldemar Michalski, Józef Zięba, Lublin 1984, 2 s. 218. Drugi cytat wewnętrzny: Kazimierz Wyka, O Józefie Czechowiczu, w: Rzecz wyobraźni, Warszawa 1977, s. 30.
[2] Tamże.
[3] Tamże, s. 31.
Tomasz Pietrasiewicz




