|
TEATRNN.PL
|
O NAS
|
LEKSYKON
|
PRZEWODNIKI
|
EDUKACJA I ANIMACJA
|
ZWIEDZANIE
|
BIBLIOTEKA MULTIMEDIALNA
|
Wiersze Zbigniewa Dmitroca
Źródło: http://www.dmitroca.pl/wiersze.html
Kutuła rządzi światem
Kutuła rządzi światem
zabełkotał do nas buńczucznie
Ale nie moim
odparowałem wprost w gębę
okolicznego sobiepana
Ale nie moim – Kutuła
Ktoś trzeźwy nawet się zaśmiał
czyli wszystko ze mną w porządku
Nie jestem taki bezbronny
na jakiego wyglądam
Wiem jak zdobywać mir
wśród chłopów sterczących pod sklepem
Lecz w gruncie rzeczy
nie jestem wcale pewien
czy stukilowe cielsko
nie ma jednak racji
Moje liryczne księstewko
nie oprze się żywej wadze
ludu delirycznych Kutułów
i ich niepiśmiennych pobratymców
A istota prawdziwej poezji
nie zna przecież pojęcia
dyplomacja
Odlot Hrabala
Starość nie radość powiadają
Jestem już stary fakt
i siwy zupełnie jak gołąbek
na parapecie
szpitalnego okna
Na dodatek straszny ze mnie nudziarz
i pewnie na trzeźwo
trudno to dłużej wytrzymać
Tylko koty są wyrozumiałe
nie okazują lekceważenia
i nie peszą mnie nadmiernym szacunkiem
Wielka szkoda
że nie mam ich ze sobą
może zawarłyby z gołębiami
pakt o nieagresji
No właśnie: są gołębie
Pora nakarmić te obżartuchy
uchodzące wbrew swojej naturze
za niewiniątka
Młodszym przez myśl to nie przejdzie
Nawet tutaj w szpitalu
uważają że powinni ich wyręczać
tacy jak ja infantylni
starcy na emeryturze
dla których czas to nie pieniądz
Jeden samiec ze stada
zaczyna się trochę oswajać
i gotów siąść mi na głowie
całkiem jak Duch Święty
Obaj nie grzeszymy pobożnością
ale gdy frunie wprost na mnie
świeczki stają mi w oczach
Chociaż po cichu przypuszczam
że kiedyś zwyczajnie mnie osra
Tak Jestem stary świntuch
i ciągle trzymają mnie się żarty
na złość ponuractwu świętoszków
o prawdziwie gołębich
– nomen omen – sercach
Świntuszę i dobrze się trzymam
bo nie znam nikogo starszego
żeby się nim wyręczyć
i spocząć
na marach
laurów
Sonet tragikomiczny
Wszyscy jesteśmy trochę elegijni
i w tej elegijności strasznie czasem śmieszni
gdy zwykła tęsknota po prostu zapiera dech
albo ćmi – zgoła niemetafizycznie – jak ząb
Wszyscy bywamy podobnie żałośni
gdy brakuje dublerów do wstydliwych ról
przerastających nas – przemądrzałych statystów –
pchających się nie w porę na pierwszy plan
Wszystkich tak samo pustoszy pycha
niczym niewidzialna szarańcza
bujną jałowość krain zbyt bezpiecznych
Bezwiednie parodiujemy wielkie monologi
przed ogłupiałą ze zdumienia publicznością
która – wstydząc się za nas – nie śmie się śmiać



