Wiersze Marcina Biesa

Wiersze Marcina Biesa z tomu Atrapizm (Biuro Literackie 2009)

 

atrapizm

życie jako atrapa aktywności
antropologia atrapy jako jedyny sensowny
przejaw aktywności intelektualnej
sens jako atrapa nieobecności pustki
pustka jako atrapa wyobrażenia o czymś

miłość jako atrapa nieobecności klęski
nieobecność jako atrapa obecności widzianej
z perspektywy pustki
obecność jako perspektywa pustki widzianej
przez pryzmat atrapy nieobecności

matka jako atrapa matrioszki
ojciec jako atrapa cieśli prowadzącego
masową produkcję matrioszek
religia jako mantra do atrap matrioszek
bóg jako najmniejsza matrioszka z atrapą
pustki w środku

perspektywa jako falsyfikat atrapy obecności
prawda jako atrapa falsyfikatu sensu
moralność jako atrapa matrioszki usiłującej
zaprzeczyć nieobecności pustki
atrapa jako atrapa atrapy

śmierć

 

aporia

twoja kobieta rozpuszcza włosy, zrzuca ubranie i wiesz
że nigdy od ciebie nie odejdzie. wchodzisz, wychodzisz

zadowolony, spełniłeś oczekiwania, odbierasz nagrodę.
to jest dobre miejsce, nucisz do siebie znaną piosenkę.

wchodzisz w przestrzeń, w której najmniej powinieneś być
kalkulujesz, ile stracisz wychodząc. aprobata wydaje się

być wymysłem katów. znajdujesz inne miejsce, wychodzisz
źle. Twoja kobieta nie jest już twoja, kolejny oksymoron

pokrywa się z jej jękiem, choć wcale o tym nie wiesz. Ktoś
wchodzi w nią gwałtownie, a ona przez chwilę myśli o tobie.

 

Więcej światła

Jest takie światło, w którym zawsze źle wyglądasz, tak samo, jak
Jest takie światło, w którym zawsze wyglądasz dobrze.
Tak samo pracuje tylko komputer. Dioda wymiguje wciąż te same frazy:
Poniekąd precyzuje program w prawym dolnym rogu -
w odpowiedniej ramce
Pan miga tłumacząc głuchym tych, co się jąkają -
o przeszczepie narządów mowy. Patrząc obiektywnie:
Nie ma takiego światła, które wbrew kontrastom
Nie uszłoby oczom pewnych paparazzi, tak samo, jak trudno
Odróżnić próby elokucji od prób ejakulacji
Które kładą się cieniem na ekranie lustra, aż chciałbym uwierzyć
W taką kolokwialną ciemność, jak dupa Murzyna

Ociemniałego w blasku jupitera, co tak samo - patrzy
I widzi, że jest takie światło, w którym zawsze wyglądasz tak samo, jak
Jest takie światło, w którym ciebie nie ma.