Przywilej Zygmunta III z 24 listopada 1591 r.

Dokument Zygmunta III z 24 listopada 1591 roku został spisany ozdobnym pismem kancelareską. Na dokumencie widoczne jest liniowanie umożliwiające pisarzowi staranne rozłożenie tekstu na karcie pergaminu. Zwraca jednak też uwagę brak miejsca pozostawionego na imię wystawcy. Zostało ono wraz z tytułem królewskim wypisane później na marginesie dokumentu.

Środkami uwierzytelniającymi dokument Zygmunta III są pieczęć oraz podpis królewski. O ile pieczęć była podstawowym środkiem uwierzytelniającym przez cały okres średniowiecza oraz epoki nowożytnej, tak podpis królewski pojawił się na polskich dokumentach za panowania Władysława Warneńczyka. Początkowo nie był jednak kreślony własnoręcznie przez panującego lecz przez zaufaną osobę, o czym świadczą zarówno różnice pisma samego podpisu królewskiego na dokumentach wystawionych w ciągu jednego roku, jak również wypadki spisania całego dokumentu – wraz z podpisem królewskim – jedną ręką. Podpis królewski na dokumentach Władysława Warneńczyka najczęściej występował w postaci zwrotu: Subscripcio manu propria W(ladislai) regis i był umieszczany z prawej strony pod tekstem dokumentu. Przyjmuje się, że w kancelarii Władysława Warneńczyka podpis królewski pojawił się pod wpływem obcych wzorów. Następnie w czasie długiego panowania Kazimierza Jagiellończyka nie odnotowano ani jednego przypadku uwierzytelnienia dokumentu podpisem królewskim. Podpis królewski powraca natomiast na polski dokument królewski, choć jeszcze sporadycznie, za czasów Jana Olbrachta. Na dokumentach tegoż władcy podpis królewski występuje w formie: Johannes Albertus rex Polonie etc. manu propria subscripsit i zostaje kreślony już po lewej stronie, pod tekstem dokumentu, czyli w miejscu, w którym pozostanie już na dokumentach władców Polski aż po upadek Rzeczpospolitej pod koniec XVIII w. Za czasów Aleksandra Jagiellończyka ponownie odnotowuje się wypadek spisania dokumentu tą samą ręką wraz z podpisem królewskim, ale począwszy już od panowania Zygmunta Starego jest on stale kreślony własnoręcznie przez władcę Polski. Ulega również uproszczeniu i zawiera jedynie imię króla, tytuł i skrót słowa subscripsi(t). Zygmunt III i Władysław IV jeszcze bardziej uprościli formę podpisu królewskiego do: Sigismundus Rex, Wladislaus Rex. Łacińska forma podpisu pojawiała się zarówno na dokumentach redagowanych w języku łacińskim, jak i polskim. Dopiero za Jana Kazimierza zaczęto stosować polską formułę podpisu: Jan Kazimierz król. Pojawienie się podpisu królewskiego jako środka uwierzytelniającego na dokumentach polskich odzwierciedla ogólnoeuropejską tendencję, gdy na przełomie XV i XVI w. podpis królewski upowszechnił się w kancelariach monarszych. Związane było to z ogólnym rozpowszechnieniem dokumentu oraz użytku pisma w tym okresie, ale również z pewną recepcją antycznych zwyczajów prawnych, wedle których własnoręczny podpis był niezbędnym środkiem uwierzytelniającym dokument. Pewną rolę mogła tu też odegrać indywidualizacja postaw życia na przełomie stuleci, a z pewnością idący za nią w ślad proces indywidualizacji pisma, które coraz bardziej zaczęło odbijać cechy posługujących się nim osób.

Na dokumencie Zygmunta III charakterystycznym również jest termin określający miasto Lublin: primaria civitas. Lublin należał do największych oraz najbardziej wpływowych kategorii miast w Rzeczpospolitej w XVI w. Były to miasta tzw. pierwszej klasy (primae classis), albo miasta główne tj.: Kraków, Warszawa, Poznań oraz Sandomierz z Korony, w poczet których po unii lubelskiej zaczęto zaliczać także Wilno, a po 1658 r. Lwów w zamian za zasługi poniesione w czasie „potopu”. Miasta te były jako jedyne w państwie uprawnione do wysyłania posłów na sejmy. Z samą natomiast nazwą często spotykamy się w księgach radzieckich, w uchwałach rady miejskiej, czy też w instrukcjach delegacji posłów mieszczan lubelskich na sejmy.

Rosnące w XVI w. wpływy pospólstwa oraz pewne jego osiągnięcia na drodze do dostępu do udziału we władzy w mieście w znacznej mierze przekreślił dokument Zygmunta III, na mocy którego urząd radziecki stał się dożywotnim. Dokument stanowi tym samym znaczne osiągnięcie patrycjatu w umacnianiu się pozycji rady miejskiej w Lublinie.