Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Życie rodzinne

Pomimo niesprzyjającej sytuacji polityczno gospodarczej Polski w czasach PRL, mieszkańcy Lublina starali się prowadzić stabilne życie rodzinne i towarzyskie. Codzienne problemy wynikające z błędnego funkcjonowania komunistycznego ustroju przyczyniły się do powstawania trwałych więzi międzyludzkich, dających wyraz w silnej pozycji rodziny, solidarności pracowniczej oraz wzajemnej sąsiedzkiej pomocy. "Teraz już się tak nie dba o nie, są inne czasy i ludzie nie mają na to czasu."

Skan negatywu, sygnatura 882

"Było rodzinnie"

 

 

Kiedyś to raczej ludzie spotykali się w domach, jak pamiętam ze swojego dzieciństwa. Do moich rodziców przychodzili ich znajomi, przyjaciele i rozmawiali albo w domu, albo w ogrodzie, w altanie. Mój brat grał na harmonii, to im tam też pogrywał. Często się chodziło do rodziny. Mieliśmy rodzinę na działkach; było rodzinnie, utrzymywało się stosunki rodzinne. Teraz już się tak nie dba o nie, są inne czasy i ludzie nie mają na to czasu.

 

Skan Negatywu, Sygnatura 2846
Skan Negatywu, Sygnatura 2846

Przystosować się

 

Pamiętam, że szesnaście razy z rzędu byłem na wczasach nad Jeziorem Białym, ale nie czułem z tego powodu dyskomfortu, bo lubiłem grzyby zbierać, lubiłem się kąpać. Z wędką na ryby chodziłem. Nie przeszkadzało mi to, że któryś towarzysz dostał przydział stu dolarów i mógł pojechać do Turcji, czy gdzieś tam na Zachód. Nie cierpiałem z tego powodu. Ponieważ inni nie jeździli, to ja też. I dobrze mi było. Po prostu wydaje mi się, że to moje życie, takie poszarpane, spowodowało; wywołało umiejętność przystosowywania się do warunków jakie istnieją.

 

Skan negatywu, sygnatura 1679
Skan negatywu, sygnatura 1679

 

Pod wieloma względami okres PRL-u to były ciężkie czasy. Jak wprowadzono kartki, to było ciężko. Ale przed kartkami było jeszcze gorzej. Tak czy inaczej, trzeba było sobie jakoś radzić.Na przykład ja sama szyłam dzieciom ubrania: spodnie, nie spodnie, na drutach robiłam swetry i tak uzupełniałam te braki na rynku.