Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Kabaret w Lublinie

Kabaret w Lublinie

W okresie odwilży po 1956 roku, w klimacie sprzyjającym twórczości uwolnionej z okowów socrealizmu, powstawały liczne kabarety literacko-muzyczne (najsłynniejsze z nich to Bim-Bom i STS). Wtedy właśnie w Lublinie zadebiutował lubelski „Sex", a w 1959 roku dołączył do niego „Czart". W 1972 roku powstała „Loża 44".

Czytaj więcej

Lublin 1918–1939

Rok 1918 przyniósł tak oczekiwaną przez Polaków niepodległość. Siódmego listopada powstał w Lublinie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, na którego czele stanął Ignacy Daszyński. Cztery dni później Ignacy Daszyński i Edward Rydz-Śmigły wyruszyli do Warszawy przekazać władzę Józefowi Piłsudskiemu. Groźna ofensywa armii rosyjskiej w 1920 roku szczęśliwie miasto ominęła i wreszcie, w burzliwym klimacie zaostrzającej się walki politycznej, rozpoczęła się budowa nowego państwa i nowego Lublina. Miasto podjęło próby kreowania swego wizerunku. W 1934 roku został wydany afisz propagandowy o Lublinie, a dwa lata później Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego zatwierdziło herb Lublina (przedstawiający kozła stojącego na zielonej murawie opartego o krzew winny). Jedenastego czerwca 1939 roku odbyły się pierwsze Dni Lublina.

 

Czytaj więcej

Drukarnia Ludowa w Lublinie (1912-1939)

Drukarnia Ludowa została założona w roku 1912 przez Józefa Popiela (1877 – 1919). Początkowo działała przy ul. Krakowskie Przedmieście 34, następnie przy tej samej ulicy pod numerem 60. 31.VII.1918 roku zakład został czasowo zamknięty przez austriackie władze okupacyjne za druk nielegalnych komunikatów o treści rewolucyjnej. Po śmierci Józefa Popiela w 1919 zakład aż do 1939 roku prowadził Aleksander Michalski (1890 – 1944). [1]

W drukarni tej drukował Józef Łobodowski: „Słońce przez szpary” (1929), „Gwiezdny psałterz” (1931) oraz  „Trybunę” Nr 1 (1932). Aleksander Michalski zginął w 1944 roku na Majdanku zamordowany wraz z innymi drukarzami z Drukarni Popularna. [2]

>>> czytaj więcej o Józefie Łobodowskim

 

 

 

 

 

 

 

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

 

 

Czytaj więcej

„Kurier Lubelski” (1932)

„Kurier Lubelski” był dziennikiem wychodzącym w roku 1932, który wyraźnie nawiązywał do tradycji „Kuriera” z  lat 1906–1913, co można poznać po numeracji kolejnych roczników. Redagowany przez Józefa Czechowicza (numery 1–128), później Józefa Łobodowskiego i Longina Kozłowskiego był pismem o charakterze informacyjnym z tendencjami literackimi. 1

Alojzy L. Gzella: To było pierwsze samodzielnie kierowane i redagowane pismo poety. Zawsze marzył, aby wydawać własne pismo. Był już znanym poetą, miał za sobą praktykę dziennikarską w lubelskich czasopismach [...] 2

 



Józef Czechowicz podpisywał „Kurier Lubelski” jako redaktor naczelny (a i później jako wydawca) od 1 stycznia 1932 do 11 maja tegoż roku. [...] 3

Pismo już w drugim numerze kieruje apel do inteligencji lubelskiej o współpracę.

Alojzy L. Gzella: Na swoich łamach pismo propagowało reformę szkolnictwa zawodowego, zamieszczało zresztą bardzo dużo materiałów poświęconych sprawom szkolnictwa, występowało w obronie bezrobotnych i często apelowało do społeczeństwa o wspieranie funduszu dla bezrobotnych. Zainteresowania redaktora naczelnego wpływały na to, że w „Kurierze Lubelskim” zamieszczano dużo materiałów literackich. Drukowano na kolumnach „Kuriera” wiersze samego szefa redakcji, jak i innych lubelskich (i nie tylko) autorów. [...] 4

 

Czytaj więcej

„Kurier Lubelski” (1937)

W 1937 roku Józef Łobodowski wznowił, upadły w 1932 roku, „Kurier Lubelski”. Próba ta okazała się zupełnym niewypałem, bowiem po kilku numerach dziennik zbankrutował, a redaktorowi pozostały spore długi.

Potwierdza to sam Józef Łobodowski: Wznowiłem wtedy [w 1937 roku] dziennik „Kurier Lubelski”, który redagowałem przez ostatni okres w poprzednim wcieleniu w roku 1932. Wtedy położyły mnie konfiskaty, tym razem zbytni optymizm i wiara w niedotrzymane obietnice. W ciągu krótkiego trwania tego nowego „Kuriera Lubelskiego” nadałem mu kierunek „Prometejski”, a więc stawiający na rozbicie imperium rosyjsko-sowieckiego na składowe części narodowe.
Józef Łobodowski, Fragmenty wspomnień, „Kontakt” 1987, nr 10, s. 59.

Niestety, nie udało się natrafić w żadnej (lubelskiej i krajowej) bibliotece na chociażby pojedyncze egzemplarze „Kuriera Lubelskiego” z 1937 roku. Potwierdzeniem tego, że rzeczywiście dziennik ukazywał się w tym roku jest zdjęcie fragmentu pierwszej strony „Kuriera Lubelskiego” z 1937 roku zamieszczone w okolicznościowej publikacji związanej z „Kurierem”. Nie można oczywiście wykluczyć, że pojedynczy egzemplarz „Kuriera” z roku 1937 znajduje się w prywatnych zbiorach albo archiwum.

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja: Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

 

Czytaj więcej

„Barykady” (1932–1933)

„Barykady” były w swoim zamierzeniu miesięcznikiem literacko-społecznym. Redagował go Józef Łobodowski a wspierał Józef Czechowicz. Pierwszy numer ukazał się 1 października 1932 roku, drugi numer (wydany w listopadzie) został skonfiskowany przez cenzurę. W marcu 1933 wyszedł jeszcze trzeci numer „Barykad” w formie gazetowej.
Numer 1 i numer 3 „Barykad” były drukowane w drukarni „Popularna”.

>>> czytaj więcej o drukarni „Popularna”

 

 

Czytaj więcej

Józef Łobodowski „Gwiezdny psałterz” (1931)

Tom wierszy Józefa Łobodowskiego „Gwiezdny psałterz” ukazał się późną jesienią 1931 roku. Tom ten zamyka pierwszy, najwcześniejszy okres twórczości Łobodowskiego. „Gwiezdny psałterz” podobnie jak poprzedni tom poety „Słońce przez szpary” (1929) jest pisany pod wyraźnym wpływem Skamandrytów, głównie Kazimierza Wierzyńskiego i Juliana Tuwima. Wskazuje na to charakterystyczna atmosfera tego tomu – fascynacja biologią, siłą i radością życia. Programowy wiersz z tego utworu „Poezja” dedykowany jest też samemu Julianowi Tuwimowi. W „Gwiezdnym psałterzu” pojawia się wiersz, który jest jakby zapowiedzią nowej, własnej drogi w poezji Łobodowskiego.


Irena Szypowska: Odmiennym tonem, jakby z Brunona Jasieńskiego brzmi „Hymn brzucha” wprowadzający dysonans do zbioru postskamandryckiego, bo po raz pierwszy przywołujący wspomnienie głodu doznanego w Rosji, głodu doprowadzającego do tego, że kamienicę wymieniano na worek mąki:
tarza się w głodzie potwór kostropaty,
miłości nie chce, bliźnich mu nie trzeba
i bucha ziemią ocean zatarty
w dzikim okrzyku: – chleba! – chleba!! – chleba!!!
[1]

 

Tak scharakteryzował ten tom poezji Stefan Napierski: Tomik ten wykracza poza obietnicę (...). Tu mamy właśnie ten ferment poetycki, z którego może wykluć się wiele, ale który równie dobrze może się rozlać i zamazać - w każdym razie nie natrafiamy jeszcze na profil. (...) Jest to poszukiwanie dróg, dopracowywanie się własnego wyrazu, nie ma jeszcze przekonywującej oryginalności, choć jest duży temperament. [2]

 

Czytaj więcej

Józef Łobodowski „O czerwonej krwi” (1932)

W styczniu 1932 roku ukazuje się w dwustu pięćdziesięciu egzemplarzach tom poezji Józefa Łobodowskiego O czerwonej krwi.  Irena Szypowska: Tomik „O czerwonej krwi” składał się z utworów rewolucyjnych, wyrażających bunt przeciw obowiązującej moralności i wszystkim autorytetom. [1]

 



Jan Kryszak: Wiersze zamieszczone w tym tomie są odbiciem ważnego momentu w biografii Łobodowskiego związanego z początkiem lat 30 – tych. Moment ten sprzyja i prowadzi do pewnych przemian w jego poetyce, w jego myśleniu o poezji , w jego wyobraźni poetyckiej. To okres, w którym Łobodowski zbliża się – mówiąc bardzo umownie – do lewicy literackiej, do kręgów nastawionych radykalnie, jeśli chodzi o poglądy społeczne, o poglądy polityczne. [2]
 

Czytaj więcej

Józef Łobodowski „W przeddzień” (1932)

W czerwcu 1932 roku ukazuje się w stu egzemplarzach tom poezji Łobodowskiego „W przeddzień”. Był drukowany w Drukarni Popularnej.

Józef Zięba: Pod koniec czerwca 1932 r. wydał kolejny swój tom wierszy „W przeddzień”, na który już chyba z przyzwyczajenia przeczulony starosta grodzki za utwór „piłsudski” nałożył 2 lipca areszt, uchylony dziewięć dni później przez Sąd Okręgowy w Lublinie. Łobodowski triumfował. [1]

 

>>> czytaj więcej o cenzurze w dwudziestoleciu międzywojennym

 

Oto fragment recenzji tego tomiku napisanej w roku 1933 przez znanego krytyka Stefana Napierskiego:

Tom wierszy, odbity w ograniczonej ilości egzemplarzy, „wyłącznie dla znajomych i przyjaciół”, winien jednak zainteresować szersze koła jako zadatek niezrównoważonego jeszcze, lecz bezkompromisowego talentu. Temperament autora nie tylko jest nieprzejednany, lecz także zaczepny, co okazywało się niejednokrotnie w działalności publicystycznej.

 

Tom ma wszelkie pozory nowoczesności, aż do używania jedynie małych liter, co niepomiernie i bezcelowo utrudnia lekturę, do umieszczenia tytułów wierszy wyłącznie w spisie rzeczy: to jest już wada artystyczna, gdyż tytuł stanowi dopełnienie kompozycyjne całości utworu poetyckiego. Łobodowski operuje często popisową swadą, niekiedy bardzo wyrazistą, retoryzm jego bywa brawurowy. Zwięzłość ekspresji, celność stylu na wskroś stenograficznego kłóci się, niestety, z niewybrednym symbolizmem, z manieryczną ornamentacją, z nadmiernem dopowiadaniem; ponosi go programowość, ten grzech młodości, a pod jego agresywnością kryje się wiele dręczącego lęku.

 

W swych buntowniczych prowokacjach i apostrofach rewolucyjnych jest to czystej krwi romantyczny obrazoburca, zdesperowany anarchista. (...) Mocna jest agitacyjna dynamika wierszy takich jak „Niepodległość” lub „Piłsudski”, przypominających rozkrzyczany boleśnie plakat. W ogóle duża jest odwaga cywilna zbiorku, (...)

 

Cały tom jest wyznaniem bezsiły i rozpaczliwego oporu polskiego inteligenta, błąkającego się po bezdrożach. Myślimy nie bez trwogi: czyżby to był prawdziwy głos zbuntowanych outsiderów z młodego pokolenia? Lecz gdy przyjrzeć się z bliska wyłaniającej się z obu zbiorów sylwetce, jedno jest niewątpliwe i płodnie rokuje o przyszłości: czysta bezinteresowność jego intencyj, odwaga cywilna myśli, nieprzejednana pasja uczuciowa, rozmach do biała rozpalonej egzaltacji, troska o zadania kultury współczesnej, słowem, idealizm etyczny stanowi zasadniczą dominantę tej już dziś nieprzeciętnej indywidualności literackiej. [2]

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

 

Czytaj więcej

Józef Łobodowski „U przyjaciół” tłumacz. (1935)

W roku 1935 Łobodowski wydał pod szyldem Biblioteki Poetyckiej nieistniejących już „Dźwigarów” tom przekładów wierszy poetów rosyjskich pod znaczącym tytułem „U przyjaciół”.

 

Józef Zięba: Znalazły się w nim tłumaczenia utworów Lermontowa, Błoka, Jesienina i Majakowskiego. W „Słowie od autora" tłumaczył się, iż zmuszony był, wybrać tylko utwory najbliższe mu uczuciowo. Ze względu na trudności finansowe musiał wyeliminować z tomu wiersze Niekrasowa, Wołoszyna, Gumiliowa, Puszkina, Briusowa i Pasternaka. [1]

 

Oto fragment omówienia tego tomu dokonany przez Bolesława Micińskiego:

Nie są to ściśle mówiąc przekłady, są to wiersze poetów rosyjskich pisane po polsku. Gdyby się Łobodowski ograniczył wyłącznie do twórczości n.p. Lermontowa czy Błoka, nie było by może specjalnych trudności „recenzyjnych”. Można byłoby mówić o niezwykłem pokrewieństwie struktur psychicznych wielkiego rosyjskiego poety i młodego tłumacza, o pokrewieństwie, które umożliwiło te współtwórczość. Ale zakres możliwości Łobodowskiego zbyt jest szeroki, zbyt rozległa amplituda wahań.

 

Czytając te „po polsku pisane” wiersze Lermontowa odnosimy wrażenie, że nikt inny, tylko on właśnie, Michaił Lermontow jest tym jednym, wybranym, najbliższym Łobodowskiemu poetą, że między starym mistrzem a młodym entuzjasta jego poezji istnieje pokrewieństwo sprowadzające się do identycznego sposobu odczuwania. Ale Łobodowski umie z równa pewnością i swoboda wyczuć i odtworzyć monumentalna prostotę Lermontowa, jak i wyrafinowaną stylizację Błoka-  bolesną „skukę” Jesienina i fanatyczną pasję Majakowskiego. I tu stajemy wobec psychologicznej zagadki jakiegoś uwielokrotnienia osobowości tłumacza.

Nie można tego wyjaśnić jakimś wyczuciem wspólnej tonacji łączącej czterech poetów, bo Łobodowski nie zaciera różnic, nie sprowadza ich do jednego mianownika, do „Łam russe”, ale umie być razem i Lermontowem i Błokiem i Jesieninem i Majakowskim nie rozrywając zamkniętych kręgów poetyckich osobowości. Proszę tylko zestawić te fragmenty  - mówią przecież „same za siebie”. Nie potrzeba tu słów i komentarzy. I nic że wiersz chwilami chropawy, nierówny, „niewierny”, (w literalnym sensie). Więcej – nic że grzeszy chwilami przeciw składni, skoro za tę cenę stary, chytry rosyjski diabeł, „bies skuki” zagadał teraz po polsku wierszem Jasienina.

 
„Przekładając – pisze Łobodowki  - nie zawsze przestrzegałem wierności. Sądzę, że najważniejszem zadaniem tłumacza jest utrafienie w poetycką atmosferę utworu. Tam, gdzie zbyt pedantyczna wierność nadwyręża wartość utworu, nie należy się krępować tym mało przekonywującym postulatem. Zwłaszcza, że dochodzi kłopot z metryką i rytmem. Zresztą swawola ta nigdzie nie zmieniła się w anarchje... Tytuł „U przyjaciół” najlepiej tłumaczy moja intencję. Nie miałem tym razem zamiaru dawać antologii poezji rosyjskiej. Wybrałem autorów i utwory najbliższe mi uczuciowo. Niestety, najsilniejsze nawet uczucie nie potrafi wpłynąć na ceny papieru i koszt druku. Tam należy usprawiedliwić nieobecność Niekrasowa, Wołoszyna  I Gumilowa, którzy zostali usunięci niemal w ostatniej chwili”.

 

Książka ukazała się w nakładzie 110 egzemplarzy. Można byłoby odbić więcej i tanim już kosztem, ale... po co, kiedy nikt nie będzie czytał? Taka już jest kozacka fantazja „Atamana Łobody”, który „sobie tłumaczy, muzom i paru przyjaciołom”, z których jeden (niżej podpisany) na tyle był „niesolidny” że przełamał ten pierścień samotności, umyślnej izolacji i parę skróconych fragmentów wydrukował w „Prosto z mostu” dodając do nich słowa swojego entuzjazmu. [2]

 


Tomik przekładów „U przyjaciół” został wydrukowany w Lublinie w 1935 roku w Drukarni Popularna przy ul. Żmigród 1.

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

 

Czytaj więcej

Józef Łobodowski „Rozmowa z ojczyzną” (1935)

Ten tom wierszy ukazał się po raz pierwszy na jesieni 1935 roku w Lublinie bibliotece lubelskich „Dźwigarów”.

 

Wacław Kubacki: Rozmowa z ojczyzną stanowi doniosłe zjawisko literackie. Już od dawna nie słyszało się tonu tak mocnego i szczerego. Ten bunt zahamowanej przez warunki dziejowe energii, to manifest całego pokolenia. Głos pokolenia staje się tu poezją, a poezja dokumentem. [1]


 
Irena Szypowska: Miłośnicy twórczości Józefa Łobodowskiego zauważyli od razu, że zmienił poglądy. Ci którzy, jak przedtem, szukali w jego wierszach podniety do buntu i nadziei na szybkie zwycięstwo rewolucji, zawiedli się.


Znamienne, że słowo „Ojczyzna”, którego wcześniej nie używał, teraz wprowadził poeta do tytułu tomu. Rodziło to pewne skojarzenia literackie. Jan Bielatowicz ogłosił, że „urodził się Konrad”, dodajmy -  nie wykluczone, że stało się to znowu w celi więziennej:



[...]
Gdy w młodości zatrutej i gniewnej
jak więzienne na ścianach napisy –
głowa runie na twardy bruk,
gdy się nogi w czarnej krwi poślizgną –
ty mi oczy znużone przysyp
siwym piachem nadwiślańskich dróg
o, zielona, śpiewająca, szumiąca,
o, jedyna, nienawistna ojczyzno.


(Ojczyzna) [2]

 

Rozmowa z ojczyzną Józefa Łobodowskiego. Wydrukowano w Drukarni Popularnej jako II tom „Biblioteki Poetyckiej Dźwigarów” , Lublin 1935
Zapowiedź wydawnicza tomiku wierszy Rozmowa z ojczyzną zamieszczona w piśmie „Dźwigary” nr 1, Lublin 1934.



Janusz Kryszak: Łobodowski opatrzył ten tom krótką notą dającą do zrozumienia, że nie uważa za stosowne, ażeby poeta przyznający się do duchowego pokrewieństwa z ideami proletariatu, z duchem lewicowym, radykalnym politycznie, musiał pisać wiersze agitki, musiał pisać wiersze, które byłyby takimi „czerwonymi ulotkami” poetyckimi. Chciał zachować swoją odrębność, swoją indywidualność i ten głos spowodował, że zaczęto patrzeć na Łobodowskiego z ukosa, zaczęto obserwować go uważniej. [3]

 

Tom „Rozmowa z ojczyzną” stał się szybko obiektem ataku lewicowych krytyków.

Czytaj więcej

Józef Łobodowski „Lubelska szopka polityczna” (1937)

W Lubelskiej szopce politycznej jej autor Józef  Łobodowski dokonał autobiograficznego wyznania i rozrachunku z komunistyczną przeszłością.

 

Informacje o wydaniu podane były w egzeplarzu szopki: Książka wydana nakładem Okręgu II Związku Rezerwistów, s. 76. Odbito czcionkami Drukarni „Popularnej” ul. Żmigród 1.


Wacław Gralewski: Podczas przedstawień szopki autor sam recytował swe wyznanie. Szopka wywołała dość duże wrażenie i poruszenie w Lublinie. W redagowanym przez siebie „Expresie Lubelskim” w dniu 8 grudnia 1937 roku umieściłem recenzje. Omawiając owe końcowe wyznania, określiłem je następująco: “Pomysł finału jako pewnego rodzaju autorecitalu poetyckiego był oryginalny. Było to chwilami wyznanie poety, a chwilami »Spowiedź chuligana«, wyładowana w formę ekspresji literackiej.”


Recenzja wywołała silne echo. Była ostra, ale i rzeczowa. Łobodowski zapowiedział napisanie odpowiedzi polemicznej, ale ostatecznie obietnicy nie dotrzymał. Być może doszedł do wniosku, że recenzję po jego wyznaniach należy uważać za kropkę nad „i”. [1]

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

 

Czytaj więcej

„Antologia współczesnych poetów lubelskich” (1939)

W 1939 roku została opublikowana Antologia współczesnych poetów lubelskich opracowana przez ks. Ludwika Zalewskiego.
Antologia ukazała się jako trzeci numer „Biblioteki Lubelskiej” firmowanej przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Lublinie przy wsparciu finansowym Lubelskiego Związku Pracy Kulturalnej.
Na stronie tytułowej możemy jeszcze znaleźć dodatkowe informacje, że książkę drukowały Lubelskie Zakłady Graficzne Adama Szczuki oraz że składem głównym książki była księgarnia św. Wojciecha mieszcząca się w hotelu Victoria.

 

 

Czytaj więcej

Zakazane książki- cenzura w dwudziestoleciu międzywojennym (1918-1939)

Również w drugiej Rzeczypospolitej funkcjonowała cenzura. Przedmiotem jej zainteresowania była szeroko pojęta twórczość naruszająca dobre obyczaje i ład społeczny. Tak jak wcześniej przedmiotem ataku cenzury byli heretycy, a następnie polscy wieszcze narodowi, tak w dwudziestoleciu międzywojennym w konflikt z prawem zaczęli wchodzić literaccy prowokatorzy i poeci o radykalnych lewicowych poglądach politycznych.

 

 

Czytaj więcej

Zakazane książki- cenzura władz komunistycznych (1944-1989)

Lata 1945 – 1948 były czasem umacniania władzy przez komunistów. Okres ten charakteryzował się jeszcze względną wolnością czytelniczą. Istniały prywatne wydawnictwa, a nawet wychodziła w miarę niezależna prasa. Nie było jeszcze większych problemów w dostępie do przedwojennych książek.

 

Ci, którzy powracali z emigracji, przywozili często ze sobą druki emigracyjne. Ale był to już pierwszy okres działań cenzury. Po upaństwowieniu rynku wydawniczego i księgarskiego rozpoczął się proces narzucania czytelnikom literatury zgodnej z obowiązującą ideologią oraz rownoległy proces wycofywania z bibliotek wielu tzw. „nieprawomyślnych” książek.

Powstawały listy zakazanych książek, a cenzura rosła w siłę.

 

Czytaj więcej