Ochronka na Grodzkiej 11 – funkcjonowanie i likwidacja

Ochronka dla Sierot i Starców została utworzona w 1862 roku przez Gminę Wyznaniową Żydowską, w celu roztoczenia opieki nad potrzebującymi sierotami i osobami starszymi1. Siedzibę zlokalizowano na Starym Mieście przy ulicy Grodzkiej 11. Pod wskazanym adresem placówka funkcjonowała do 24 marca 1942 roku, kiedy Niemcy dokonali jej likwidacji, mordując dzieci i starców.

 


Spis treści:
1. Działalność placówki do września 1939 roku
2. Podopieczni
3. Funkcjonowanie placówki w warunkach okupacyjnych
4. Personel
5. Warunki finansowe
6. Oddzielenie Ochronki od Domu Starców
7. Likwidacja Ochronki
8. Likwidacja Domu Starców
9. Próba ustalenia daty ekshumacji i i daty pogrzebu



Działalność placówki do września 1939 roku

 

W przededniu wojny Ochronka świadczyła pomoc stosunkowo niewielkiej grupie potrzebujących bez względu na płeć, dysponując zaledwie 15 miejscami. Opiekę nad podopiecznymi roztaczał personel składający się z 9 osób2. Organem prowadzącym placówkę było Kuratorium powołane przez Gminę Wyznaniową, w skład którego na początku stycznia 1939 roku weszli Wolf Halpern, Zanwel Szpiro oraz Szmul Wolman. Zarząd powierzono kierownikowi, którym w latach 30. został nauczyciel gimnazjalny Leon Szper. Najprawdopodobniej jeszcze przed wybuchem wojny zastąpiła go na stanowisku Anna Taubenfeld3.

Pod koniec lat 30. siedziba placówki przeszła gruntowny remont, który pozwolił podłączyć budynek do sieci kanalizacyjnej oraz elektrycznej. Modernizacja gmachu, jak również wewnętrzna reforma instytucji, spowodowały poprawę warunków bytowych podopiecznych4. Działania Ochronki skupiały się przede wszystkim na zapewnieniu zakwaterowania i wyżywienia. Na potrzeby placówki wygospodarowano trzy izby sypialniane, do ogrzania których wykorzystywano piece. Podopieczni otrzymywali także trzy razy dziennie posiłki, przygotowywane w kuchni zakładowej. Zgodnie z przyjętymi normami żywieniowymi pensjonariuszom przysługiwało dziennie na osobę 50 dkg chleba, 8 dkg mięsa, 3 dkg tłuszczu, 3 dkg cukru, 2 dkg jarzyn oraz 1/6 litra mleka5. Działania Ochronki zapewnieniały jedynie podstawowe potrzeby, pomijając zupełnie życie kulturalne, o czym mógł świadczyć brak biblioteki oraz czytelni6.



Podopieczni

 

Na podstawie zachowanych sprawozdań z lat 1934–1937 w placówce przebywało średnio kilkunastu podopiecznych, z których większość stanowiły osoby starsze.

Sprawozdanie za okres od 1 kwietnia 1934 do 31 marca 1935 roku7:
Max. liczba podopiecznych: 15 (1 osoba poniżej 29 lat; 9 osób w wieku ponad 60 lat);
Liczba zgonów: 2;
Liczba zwolnionych podopiecznych: 1.


Sprawozdanie za okres od kwietnia 1935 do 31 marca 1936 roku8:
Max. liczba podopiecznych: 12 (1 osoba poniżej 29 lat; 8 osób w wieku ponad 60 lat);
Liczba zgonów: 1;
Liczba zwolnionych podopiecznych: 0.


Sprawozdanie za okres od 1 kwietnia 1936 do 31 marca 1937 roku9:
Max. liczba podopiecznych: 1
1 (1 osoba poniżej 29 lat; 8 osób w wieku ponad 60 lat);
Liczba zgonów: 0;
Liczba zwolnionych podopiecznych: 0.


Sprawozdanie za okres od 1 kwietnia 1937 do 31 marca 1938 roku10:
Max. liczba podopiecznych: 1
1 (8 osób w wieku ponad 60 lat);
Liczba zgonów: 1;
Liczba zwolnionych podopiecznych: 0.


Regularne inspekcje przeprowadzane przez władze polskie zalecały rozdzielenie sierocińca od domu starców, lecz problem w zorganizowaniu dodatkowego lokalu uniemożliwił zastosowanie się do wytycznych. Warunki sanitarne pozostawiały wiele do życzenia11. W tym stanie rzeczy władza nadzorcza zakazała przyjmowania nowych pensjonariuszy, co zostało odnotowane w sprawozdaniu:
„Utrzymany brudno. Z polecenia Urzędu Wojewódzkiego przyjmowanie dalsze pensjonariuszy wstrzymane”12.



Funkcjonowanie placówki w warunkach okupacyjnych

 

Wybuch wojny diametralnie pogorszył sytuację ludności żydowskiej, która w obliczu niemieckiej agresji była zmuszona stawić czoła wielu wyzwaniom. Już w pierwszych miesiącach okupacji do Lublina napłynęło kilka tysięcy uchodźców i przesiedleńców, a wśród nich duża grupa ubogich dzieci i sierot. Na początku września 1940 roku opieką Judenratu objęto 72 dzieci oraz 10 osób starszych, które umieszczono w Ochronce na Grodzkiej 1113. Kilkukrotny wzrost liczby podopiecznych w stosunku do okresu przedwojennego spowodował duże problemy finansowe instytucji, pomimo otrzymywanych subwencji od Judenratu, Zarządu Miejskiego, jak również prywatnych darczyńców. Na początku września 1940 roku oceniano roczny deficyt placówki na 35 000 zł, co stanowiło poważne obciążenie14. Zobowiązania finansowe i niedofinansowanie spowodowały, że placówka nie była w stanie zapewnić skutecznej i kompleksowej opieki swoim podopiecznym, mimo podejmowanych w tym względzie działań.



Personel

 

Pomimo narastających problemów sprawne funkcjonowanie starał się zapewnić kompetentny personel, który pod koniec marca 1940 roku liczył 12 osób. Kierunki działania placówki wyznaczało Kuratorium powołane jeszcze w styczniu 1939 roku, w skład którego od momentu wyboru nieprzerwanie wchodzili:
Wolf Halpern,
Zanwel Szpiro,
Szmul Wolman.

Ponadto personel tworzyli:
Hena vel Anna Taubenfeld (gospodyni/kierowniczka),
Szloma Felman (gospodarz/magazynier),
Chana Kuperberg (wychowawczyni),
Szymon Ezra Tuchman (buchalter),
Basia Eiger (gospodyni),
Chaja Ruchla Stolik (kucharka),
Abram Zylbersztajn (inkasent),
Lejb Ajzensztok (goniec).

Złe warunki sanitarno-higieniczne, jak również przyrost liczby podopiecznych wymusił na władzach placówki zapewnienie stałej opieki lekarskiej. W tym celu zaangażowano lekarza Chaima Zajfsztajna15. W połowie 1940 roku w charakterze wychowawczyni zatrudniono dodatkowo Ewę Baum, zaś jesienią następnego roku na stanowisko felczera przyjęto Mordko Kornelsztajna, który najprawdopodobniej miał wspierać lekarza zakładowego16.



Warunki finansowe

 

W kolejnych miesiącach okupacji sytuacja Ochronki znaczenie się pogorszyła, na co wpływ miało wstrzymanie aprowizacji przez Zarząd Miejski, jak również spadek subwencji prywatnych. Nawet Judenrat, który odpowiadał za funkcjonowanie Ochronki, w obliczu własnych problemów finansowych, nie był w stanie wygospodarować wystarczających środków. Na początku marca 1941 roku dzienna subwencja wynosiła zaledwie 50 zł, wypłacanych jedynie przez 26 dni w miesiącu. W oczywisty sposób nie wystarczała ona na zaspokojenie nawet minimalnych potrzeb podopiecznych, co wymusiło żądanie zwiększenia jej do 100 zł. Judenrat tylko częściowo spełnił te oczekiwania, podwyższając subwencję do 2000 zł miesięcznie17.



Oddzielenie Ochronki od Domu Starców

 

Trwający od początku okupacji napływ podopiecznych, wymusił rozdzielenie sierocińca od Domu Starców, który został przeniesiony do kamienicy przy Rynku 8, co najprawdopodobniej nastąpiło jeszcze w 1940 roku. Pomimo trudnych warunków, w jakich przyszło funkcjonować placówce na początku marca 1941 roku, przebywało w niej 73 dzieci oraz 13 osób starszych, zaś pod koniec kwietnia liczba podopiecznych wzrosła odpowiednio do 74 i 14 osób18. Na skutek napływu znacznej liczby podań o przyjęcie do placówki, Judenrat po raz kolejny został zmuszony przenieść siedzibę przytułku, którą tym razem ulokowano przy ulicy Krawieckiej 5. Uroczyste otwarcie placówki nastąpiło w obecności radnych Judenratu 29 kwietnia 1941 roku19. W sierpniu w Domu Starców przebywało 29 osób. W tym samym czasie Ochronka roztoczyła opiekę nad 75 sierotami20. Dzięki działaniom sanitarnym i dezynfekcyjnym nie odnotowano ani jednego przypadku choroby zakaźnej, pomimo epidemii tyfusu, która szczególnie śmiertelne żniwo zbierała latem i jesienią 1941 roku.

Pogarszająca się sytuacja Ochronki nie była niczym zaskakującym i wyjątkowym na tle innych wydziałów Judenratu, które w obliczu piętrzących się problemów, chronicznego niedofinansowania i braku odpowiedniej aprowizacji, nie były w stanie skutecznie przeciwstawiać się wyzwaniom dnia codziennego. Warunki życia w dzielnicy żydowskiej były uzależnione od polityki władz niemieckich, która poprzez izolację i pogarszanie kondycji ludności żydowskiej, zmierzała do powolnej eksterminacji.



Likwidacja Ochronki

 

Po ponad dwóch latach okupacji polityka niemiecka względem Żydów uległa radykalizacji, jej celem stała się biologiczna eksterminacja. W pierwszej kolejności ofiarami tej polityki byli najsłabsi, a więc dzieci, starcy, chorzy, kaleki, ale także kobiety. W rzeczywistości ta grupa ludzi była najliczniejsza, na co wpływ miały stale pogarszające się warunki egzystencji w gettach, prowadzące do skrajnego wyniszczenia ludzkiego organizmu. W optyce sprawców to właśnie najmłodszych, obok chorych i starców, uznano za element nieproduktywny, stąd byli skazani na śmierć w pierwszej kolejności21. Planowano pozostawić przy życiu jedynie młodych, silnych i zdrowych mężczyzn, którzy mogli być wykorzystani dla potrzeb niemieckiej gospodarki.

Likwidację lubelskiego getta formacje SS podlegające dowódcy SS i policji w Lublinie Odilo Globocnikowi rozpoczęły w połowie marca 1942 roku. Przebiegała ona w dwóch fazach, rozdzielonych krótką przerwą pod koniec miesiąca. Większość lubelskich Żydów została deportowana do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie zginęli w komorach gazowych. Dzieci i starców zamordowano na peryferiach miasta22.

Zachowało się niewiele dokumentów, które mogłyby wskazywać na tragiczny los dzieci i pensjonariuszy Ochronki dla Dzieci i Starców. Naszą wiedzę musimy opierać przede wszystkim na relacjach i zeznaniach świadków, które są jedynym materialnym źródłem, pozwalającym na zrekonstruowanie dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce pod koniec marca 1942 roku w budynkach przy Grodzkiej 11 i Krawieckiej 5 lub placu Krawieckim 5a.

Likwidację sierocińca i Domu Starców przeprowadzono w pierwszej fazie likwidacji getta, czego dowodem jest protokół z posiedzenia Judenratu, które odbyło się 29 marca. Tego samego dnia Niemcy najprawdopodobniej zarządzili przerwę w akcji likwidacyjnej getta. Rada zajęła się wówczas szeregiem spraw, a wśród nich znalazł się punkt zatytułowany „ewakuacja Ochrony i domu starców”23. Likwidację Ochronki przeprowadzono we wtorek 24 marca24. W tym dniu pod budynek przy ulicy Grodzkiej 11 podjechały najprawdopodobniej dwie ciężarówki oraz samochód osobowy z SS-manami kierującymi akcją. Na rozkaz Hermanna Worthoffa jego podkomendny Knitzky wezwał sekretarza Judenratu Dawida Hochgemajna, któremu zakomunikowano, że nastąpi „ewakuacja” sierocińca. W grupie SS-manów byli również dr Harry Sturm, który pełnił funkcję zastępcy Worthoffa, Erich vel Ernst Kalich oraz Bernard Lell.  Na podstawie relacji można ustalić, że uczestniczyli oni w wyprowadzaniu dzieci z placówki oraz najprawdopodobniej byli bezpośrednimi wykonawcami mordu. Wachmani ukraińscy, którzy byli na miejscu egzekucji, jedynie sprawowali funkcję pomocniczą, doprowadzając ofiary do masowego grobu. Dzieci opuszczając budynek, płakały, trzymając się za ręce; ubrane były tylko w koszule. Towarzyszyły im opiekunki, a członkowie Kuratorium Zanwel Szpiro i Szmul Wolman starali się rozdawać cukierki i kawałki chleba, lecz Niemcy zabronili tego25.

W świadomości mieszkańców getta Ochronka funkcjonowała jako bezpieczne schronienie, w której poza stałymi podopiecznymi, rodzice umieszczali swoje dzieci na czas wykonywania przez siebie pracy przymusowej26. Nikt nie sądził, że Niemcy mogą posunąć się do zgładzenia dzieci27.

Całą sytuację z niewielkiej odległości obserwowali okoliczni mieszkańcy, wśród których była Dwora Donner:
„Mieszkając blisko ochronki żydowskiej, byłam świadkiem wywiezienia sierot z ochronki, jako też dzieci matek pracujących. […] Oficer SD przyszedł do gminy i powiedział, że dostał rozkaz wysiedlenia dzieci. […] Dzieci wywieziono na piaski za miasto i tam rozstrzelano. Matki, które po pracy przyszły do ochronki po swoje dzieci, już ich nie zastały”28.

Dzieciom w ostatniej drodze towarzyszyły również dwie lub trzy wychowawczynie, wśród których świadkowie wymieniali Hankę vel Chanę Kuperberg i niejaką Rechtman29. W zachowanych dokumentach personelu Ochronki znajduje się nazwisko jeszcze jednej wychowawczyni, Ewy Baum, którą być może również wówczas zamordowano. Opiekunki miały możliwość pozostania w getcie, lecz świadomie podzieliły los swoich podopiecznych30. Od samego początku akcja przebiegała w sposób bardzo brutalny, na co wskazuje relacja Hersza Feldmana:

„Byłem naocznym świadkiem jak «załatwili» sierociniec w gminie żyd. przy ul. Grodzkiej. Było tam 300 dzieci. Komisarz referent żydowski Worthoff podjechał autem wraz z SS dr Sturm i z dwoma pomocnikami […] Kalichem i Knitzkym. Naładowali dzieci wrzucając je na auto wśród bicia i katowania i zawieźli na plac nieopodal Majdana Tatarskiego. Tam była już przygotowana jama. Co się tam działo wiem od znajomych Polaków. […] starsze dzieci strzelano i wrzucano do jamy, młodsze bili pałką po głowie i wrzucali też do grobu. Po tym przyprowadzono cały personel sierocińca i żywcem kazano wchodzić do jamy i tam do nich strzelali”31.

Z kolei w zeznaniu złożonym przed Sądem Okręgowym w Lublinie tenże Feldman likwidację Ochronki opisał w następujących słowach:

„Widziałem jak Niemcy likwidowali sierociniec żydowski na Grodzkiej. Komisarz dr Sturm i […] Wertow [Worthoff – J.Ch.] – referent żydowski byli przy tej likwidacji. W dzień zajechały samochody i zabrały wszystkie dzieci i personel sierocińca – razem około 320 osób. Potem, gdy byłem na Majdanie Tatarskim, to opowiadali nam okoliczni mieszkańcy, że przywieźli Niemcy tych wszystkich na Majdan, wystrzelali z karabinów maszynowych i zakopali przez Żydów w wykopanym rowie. Podobno półżywych zakopywali, bo z ziemi wydobywały się jęki […]”32.

Najdokładniejszy opis likwidacji żydowskiego sierocińca złożył Hersz Feldman w relacji włączonej do Księgi Pamięci:

„[…] esesmani udali się wprost z ciężarówki do pomieszczeń zajmowanych przez ochronkę i wygnali z nich wszystkie dzieci na ulicę. Małe dzieci w wieku od 3 do 4 lat, które leżały już rozebrane w łóżeczkach, zabrano w samych koszulach. Na zewnątrz padał zimny, mokry śnieg. Dzieci płakały, starsze z nich krzyczały. Krzyki te niosły się do samego nieba. Naziści załadowali wszystkie dzieci na ciężarówkę. Dwie wychowawczynie: panna Rechtman i Hania Kuperberg nie chciały zostawić dzieci i zgłosiły się dobrowolnie, by im towarzyszyć.
Wszystkie dzieci wraz z nauczycielkami wywieziono na Majdan Tatarski, gdzie wcześniej już wykopano dół, i tam je zamordowano. Polacy, którzy mieszkali w pobliżu, opowiadali później, w jaki sposób się to odbyło. Na mniejsze dzieci nie trzeba było nawet kul, uderzano je tylko pałką w główkę i prawie żywcem grzebano”33.

Egzekucję na dzieciach z sierocińca przywołał również w swojej relacji Rachmil Gartenkraut, opisując ją w następujących słowach:
„Pod dom zajechał samochód, na którym był umieszczony karabin maszynowy, eskortowany przez SS. Zażądano wydania dzieci. Dzieci w płacz, czuły bowiem zbliżającą się śmierć. Komisarz Worthoff wydał każdemu dziecku chleb na drogę i kazał je załadować na wóz. Opiekunka dzieci, Hanka Kuperberg, jak również cały personel, mimo to, że miał prawo pozostać, poszedł razem z dziećmi. Wywieziono ich na ulicę Łęczyńską, tam były już przygotowane doły; rozstrzelano wszystkich”34.

Po załadowaniu samochodów ciężarowych dzieci z wychowawczyniami wywieziono na teren nieczynnej kopalni piasku przy ulicy Łęczyńskiej, która znajdowała się na peryferiach miasta. Tam w uprzednio przygotowanym dole przeprowadzono egzekucję, a po jej zakończeniu mogiłę zasypano cienką warstwą piasku. W trakcie akcji Niemcy stworzyli strefę bezpieczeństwa, ustawiając w określonych punktach posterunki, tak aby nikt postronny nie przedostał się na miejsce zbrodni. Jeden z nich znajdował się na rogatkach ulicy Łęczyńskiej. Pomimo podjętych środków bezpieczeństwa popełniona zbrodnia miała wielu świadków, którymi byli Polacy zamieszkujący odległe o zaledwie kilkaset metrów domy. Wielu z nich po kryjomu obserwowało wydarzenia, słysząc jednocześnie strzały. Po opuszczeniu przez Niemców miejsca egzekucji, część okolicznych mieszkańców udała się na miejsce zbrodni, odkrywając masowy grób35. Wśród świadków zdarzenia był Marian Sobczak, który zrelacjonował:

„Tego dnia było raczej chłodno. Bawiłem się na posesji Karola Mulaka. […] pora obiadowa do pobliskiej kopalni piasku – około 100 m od miejsca w którym przebywałem – podjechał jeden zaplandekowany, ciężarowy samochód. […] Po usłyszeniu […] strzałów, wspólnie z kolegami ukryłem się za pobliską stodołą i stamtąd obserwowaliśmy co się dzieje. Ja widziałem wówczas samochód […], który stał tyłem do wyrobiska po piachu. Z samochodu tego jakiś umundurowany mężczyzna wypychał dzieci w kierunku wyrobiska. Przy tym samochodzie stało kilku umundurowanych w szare mundury postaci. […] W mojej ocenie widziane przeze mnie dzieci nie miały więcej jak po 10 lat. […] z dziećmi były jakieś dwie kobiety, które na końcu też zostały wepchnięte do dołu i zastrzelone. […] Po tym jak ci mordercy odjechali, to wspólnie z kolegami pobiegłem na miejsce, gdzie zakopano zwłoki ofiar. Na tym miejscu było trochę krwi. Zwłoki nie były najdokładniej zasypane […]”36.

Moment egzekucji opisał również Karol Mulak, którego gospodarstwo znajdowało się w niedużej odległości od miejsca zbrodni. Relacja niestety jest z niewiadomych przyczyn wybrakowana, lecz można na jej podstawie wywnioskować, że dzieci na miejsce egzekucji były dowożone w turach, gdzie zatrudniono grupę Żydów, których wykorzystywano do grzebania ciał:

„[…] to odjeżdża po nowy transport. Po upływie może godziny wraca. Tym razem przywozi starsze dzieci. Idą na śmierć czwórkami trzymając się od ręce. Stają nad dołem, Niemiec strzela do nich z rewolweru, niektóre padają od razu do rowu, inni rzucają przeznaczeni do tego żydzi”37.

Likwidacja Ochronki stała się jednym z punktów aktu oskarżenia sporządzonego przez prokuraturę w Wiesbaden wobec funkcjonariuszy Policji Bezpieczeństwa (SD) i Służby Bezpieczeństwa (Sipo) w Lublinie. W toku postępowania ustalono, że obok Niemców, uczestniczyli również wachmani ukraińscy, których zadaniem było doprowadzanie dzieci na miejsce egzekucji:

„Była to akcja specjalna likwidacji żydowskiego domu dziecka. Po tym, gdy Hoffmann wydał oddziałowi rozkaz, na miejsce akcji udali się Worthoff i dr Sturm, oświadczyli Dyrektorce Domu, że nastąpi «ewakuacja», dopilnowali by 30 dzieci opuściło dom i wsiadło do ciężarówki. Następnie wraz z transportem pojechali na pobliskie wolne odizolowane tereny przy ul. Łęczyńskiej, około 2 km na północ od Majdanu Tatarskiego. Tam na polu należącym do rolnika Morawskiego kazano dzieciom wysiąść z ciężarówek i w obecności Worthoffa i dr Sturma ustawiono je na brzegu dołu, strzelano do nich kolejno w kark, przy czym Ukraińcy mieli za zadanie dopilnować wyładunku dzieci z ciężarówek i doprowadzenia ich na miejsce egzekucji tj. do brzegu dołu”38.

Cytowane źródła zawierają różne szacunki liczby ofiar. Informacje o przebiegu akcji likwidacyjnej oraz liczbie ofiar pojawiają się w przynajmniej kilku relacjach ocalałych Żydów lubelskich. W niektórych relacjach autorzy powtarzają informacje zasłyszane, a liczba ofiar jest zawyżona. Taka sytuacja zaistniała w przypadku relacji Szymona Fajersztajna, który przytoczył liczbę 600 zastrzelonych dzieci, stwierdzając, że informację otrzymał od Żydów z „wolności”, co najprawdopodobniej oznaczało robotników zatrudnionych poza terenem getta39. Z kolei Hersz Feldman, który kilkukrotnie składał relacje, napisał w jednej z nich, że był „naocznym świadkiem” likwidacji Ochronki, podając jednocześnie liczbę 300 zabranych dzieci łącznie z personelem. W złożonym zeznaniu przed Sądem Okręgowym w Lublinie 3 stycznia 1946 roku tenże Feldman podwyższył liczbę do 320 osób, zaś zeznając przed Specjalnym Sądem Karnym w Lublinie 28 stycznia 1946 roku obniżył liczbę ofiar do 200 osób, zaznaczając jednocześnie, że obserwował całą sytuację już po załadunku dzieci na samochód, a więc nie widział całego zdarzenia od początku40. Nie wiadomo, czemu przypisać te rozbieżności, szczególnie, że relacje były składane w stosunkowo niedużej odległości czasu. Doba Cukierman w złożonej relacji podała liczbę 200 dzieci41. W trakcie przesłuchania przed Specjalnym Sądem Karnym w Lublinie taką samą liczbę przytoczył Bernard Lell, który był oskarżony o współudział w likwidacji sierocińca42. Nie we wszystkich jednak relacjach pojawiają się konkretne liczby, czego przykładem jest zeznanie Ety Bryfman, która podała, że zabrano „pełen wóz dzieci”43. Z kolei Bolesław Kopelman posłużył się określeniem „kilkaset dzieci żydowskich”44.

Likwidacja Ochronki stała się również przedmiotem postępowania na przełomie lat 60. i 70. przed niemieckim sądem w Wiesbaden, który stwierdził, że zamordowano przynajmniej 30 dzieci, co wydaje się liczbą zdecydowanie zaniżoną45. W trakcie procesu relacje składali Żydzi lubelscy, podając wyższe liczby, jak chociażby Rachmil Gartenkraut, który zeznał, że zamordowano 150–200 dzieci. Z kolei świadek Bronowski zeznał, że wywieziono od 50 do 80–90 dzieci46. Obok problemu z ustaleniem liczby zamordowanych podopiecznych Ochronki, niewiele możemy powiedzieć na temat wieku, szczególnie, że takie informacje nie pojawiają się w większości relacji. Najpewniej najmłodsze miały kilka, zaś najstarsze kilkanaście lat, gdyż dzieci w takim właśnie wieku przyjmowano do Ochronki. Potwierdzają to słowa Ety Bryfman, która w złożonej relacji określiła wiek dzieci pomiędzy 5 a 10–12 lat, zaś wspomniany już Bronowski przed sądem w Wiesbaden stwierdził, że dzieci mogły być w wieku 3–4 lat, co potwierdza jedno ze wspomnień Hersza Feldmana47.

Nie zachowały się żadne spisy podopiecznych z okresu poprzedzającego mord, a okupacji nie przeżył nikt z personelu, co utrudnia ustalenie dokładnej liczby ofiar. Należy mieć na uwadze, że w momencie wybuchu wojny liczba podopiecznych wzrosła kilkukrotnie, co wiązało się z napływem uchodźców i przesiedleńców, jak również szybko postępującą pauperyzacją miejscowych Żydów. Do lata 1941 roku w sierocińcu przebywało niespełna 80 dzieci, lecz można założyć, że w kolejnych miesiącach mógł nastąpić niewielki wzrost. Ponadto sierociniec spełniał najpewniej funkcję dziennego domu opieki, do którego trafiała pewna grupa dzieci osób wykonujących pracę przymusową, które zapewne również padły ofiarą akcji. Budynek zajmowany przez Ochronkę musiał dzielić pomieszczenia z niektórymi biurami Judenratu, co w znacznym stopniu ograniczało warunki lokalowe. Można przyjąć, że w momencie likwidacji sierocińca przebywało w nim szacunkowo niewiele ponad 100 dzieci, co zostało odnotowane w opracowaniu sporządzonym przez pracowników Archiwum Ringelbluma48. Sierociniec nie został odtworzony w getcie szczątkowym na Majdanie Tatarskim.



Likwidacja Domu Starców

 

W tym samym dniu, w którym Niemcy przeprowadzili likwidację sierocińca, najprawdopodobniej rozstrzelano również pensjonariuszy Domu Starców przy ulicy Krawieckiej 5 lub placu Krawieckim 5a. W tym przypadku rekonstrukcja wydarzeń jest w zasadzie niemożliwa poza ustaleniem samego faktu zorganizowania egzekucji, gdyż nie zachowały się prawie żadne dokumenty. Jedynymi świadectwami jest protokół z posiedzenia Judenratu z 29 marca, jak również krótka notatka, sporządzona 27 marca, w której pojawia się informacja o rozwiązaniu placówki i wysiedleniu jej pensjonariuszy, jak również planach zagospodarowania pozostawionego w Domu Starców mienia:

„W ramach odbywającej się akcji wysiedleńczej dom starców przy placu Krawieckim został rozwiązany. W związku z tym prosi się o zwrócenie się do odpowiednich służb w celu uzyskania zgody na odebranie znajdującego się tam wyposażenia. Są to głównie łóżka, pościel, krzesła i szafeczki”49.

Jedyny opis egzekucji znalazł się w relacji Symchy Turkieltauba, który wspomina, że był naocznym świadkiem całego zdarzenia: „Przy końcu marca 1942 r. Lell Knicki [Knitzky – J.Ch.] i trzeci gestapowiec […], udali się w asyście trzech policjantów żydowskich do domu starców przy ul. Jatecznej, kazali wyprowadzić wszystkich pensjonariuszy, policjanci musieli ułożyć ich twarzą na ziemi, poczem Lell, Knicki i trzeci wystrzelali leżących. Wraz z innymi stałem przy parkanie i widziałem mordowanie starców”50.

Zgodnie z cytowanym już opracowaniem powstałym w archiwum getta warszawskiego, w momencie rozpoczęcia akcji w placówce przebywało 70 pensjonariuszy51. Oznacza to, że od lata 1941 roku nastąpił znaczny wzrost liczby podopiecznych. Po likwidacji placówki nie została ona odtworzona w getcie wtórnym na Majdanie Tatarskim.



Próba ustalenia daty ekshumacji i i daty pogrzebu


Na podstawie wycinka z prasy, „Sztandaru Ludu” z 15 lutego 1948 roku, oraz wiedzy o spisanych protokołach z posiedzeń Ziomkostwa Lubelskiego, razem z dr. hab. Adamem Kopciowskim dokonano analizy faktów w celu ustalenia daty ekshumacji i pogrzebu dzieci oraz ich opiekunek z Ochronki przy ulicy Grodzkiej 11, rozstrzelanych na terenie kopalni piasku w dzisiejszej dzielnicy Tatary.

Według „Sztandaru Ludu” ekshumacje w Lublinie rozpoczęły się 19 lutego 1948 roku i były dokonywane przez Okręgowy Komitet Opieki nad Grobami Bojowników o Wolność.

W protokołach z posiedzeń Ziomkostwa Lubelskiego pojawia się data 15 lutego 1948, kiedy sporządzono protokół ze spotkania Ziomkostwa, na którym omawiano koszty przeprowadzenia planowanej ekshumacji. Zatem wiadomo, że przed tym dniem ekhumacji nie dokonano.

Czternastego maja 1948 roku zostało przesłane pismo przez PCK do Ziomkostwa Lubelskiego z prośbą o przekazanie dokumentacji dotyczącej ekhumacji. Daty  ekshumacji wymienione w tym piśmie to okres między 10 a 21 lutego 1948 roku.

Na podstawie protokołów ze spotkań Ziomkostwa Lubelskiego (data początkowa, czyli po 15 lutego 1948) i na podstawie pisma z PCK (data końcowa przeprowadzanych ekshumacji: 21 lutego 1948) można ustalić ten zakres dat jako czas przeprowadzenia ekshumacji.

Według dr. hab. Adama Kopciowskiego należy przyjąć, że ostatni dzień ekshumacji to jednocześnie dzień pogrzebu i przeniesienia szczątków na nowy cmentarz żydowski przy ulicy Unickiej. Według pisma z PCK jest to 21 lutego 1948 roku.

 

 

Opracowanie: Jakub Chmielewski
Konsultacje merytoryczne: dr hab. Dariusz Libionka


1 W dokumentach ochronka funkcjonuje pod nazwą Ochrona dla Sierot i Starców.

2 Archiwum Państwowe w Lublinie [dalej: APL], zesp. 403, Urząd Wojewódzki Lubelski [dalej: UWL], sygn. 170, Nadzór nad działalnością zakładów opiekuńczych dla dorosłych – Ochrona starców i sierot żydowskich w Lublinie, k. 1.

3 Tamże, k. 1; tamże, zesp. 891, Rada Żydowska w Lublinie [dalej: RŻL], sygn. 8, Sprawozdanie z działalności Rady za okres od 1 września 1939 roku do 1 września 1940 roku, k. 37.

4 Tamże, k. 37.

5 Tamże, UWL, sygn. 170, k. 3v–6v, 10–10v, 15.

6 Tamże, k. 6, 10v, 15v.

7 Tamże, k. 4–5, 6, 7v.

8 Tamże, k. 8v.

9 Tamże, k. 13v–14, 18v.

10 Tamże, k. 18–19.

11 Tamże, k. 12, 17.

12 Tamże, k. 12.

13 Tamże, RŻL, sygn. 8, Sprawozdanie z działalności Rady za okres od 1 września 1939 roku do 1 września 1940 roku, k. 37.

14 Tamże, k. 38.

15 Tamże, sygn. 36, Komisja Personalna – wykazy radnych oraz pracowników Rady, numery telefonów Rady, jej wydziałów oraz władz i urzędów niemieckich, k. 10; tamże, sygn. 183, Wykazy: 1. członków Rady Żydowskiej, 2. urzędników, pracowników Gminy, 3. Członków wydziałów, 4. Członków komisji, k. 52, 54.

16 Tamże, sygn. 137, Ochrona Sierot i Starców (Żydowski Dom Sierot i Starców) – sprawozdania oraz korespondencja z Prezydium Rady w sprawach bytowych, k. 37, 42–43.

17 Tamże, k. 10–11.

18 Tamże, k. 10, 29.

19 Tamże, k. 33.

20 Tamże, sygn. 6, Sprawozdania wydziałów [1939–1942], k. 22.

21 J. Chmielewski, Zagłada żydowskiego miasta – likwidacja getta na Podzamczu, „Kwartalnik Historii Żydów” 2015, nr 4 (256), s. 720.

22 Tamże.

23 APL, RŻL, sygn. 3, Protokoły plenarnych posiedzeń Rady Żydowskiej w Lublinie od 1 stycznia 1940 roku do 1 listopada 1942 roku, k. 246.

24 AŻIH, Archiwum Ringelbluma [dalej: ARG], I 27 (Ring. I/469), Info. o akcjach likwidacyjnych w następujących miejscowościach: Wilno, Słonim, Krośniewice, Żychlin, Hancewicze k. Baranowicz, Równe-Sosenki, Lublin, k. 4.

25 Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie [dalej: OKŚZpNPwL], sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, w tym zabójstw na ludności żydowskiej, popełnionych w trakcie likwidacji wiosną 1942 roku w Lublinie na Starym Mieście getta dla ludności żydowskiej oraz tzw. Ochronki dla sierot żydowskich, k. 128–130; AŻIH, 301/2843, Relacja Symchy Turkieltauba, k. 4; Księga Pamięci Żydowskiego Lublina, wstęp, wybór, oprac. A. Kopciowski, Lublin 2011, s. 332.

26 AŻIH, 301/2783, Relacja Chany Rapaport, k. 4; Yad Vashem Archive [dalej: YVA], Yad Vashem Testimonies [dalej: YVT], sygn. 1324, Relacja Dwory Donner, k. 4–5.

27 J. Chmielewski, Zagłada żydowskiego miasta, s. 720.

28 YVA, O.3/-1324, Relacja Dwory Donner, k. 4–5.

29 OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, k. 129; AŻIH, 301/1299, Relacja Hersza Feldmana, k. 6; tamże, 301/2783, Relacja Chany Rapaport, k. 4; tamże, 301/2784, Relacja Rachmila Gartenkrauta, k. 13; Księga Pamięci, s. 332.

30 AŻIH, 301/2784, Relacja Rachmila Gartenkrauta, k. 13; tamże, 301/2783, Relacja Chany Rapaport, k. 4.

31 Tamże, 301/1299, Relacja Hersza Feldmana, k. 6.

32 AIPN, sygn. GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie – protokoły zeznań światków 1948–1949, k. 9.

33 Księga Pamięci, s. 332.

34 AŻIH, 301/2784, Relacja Rachmila Gartenkrauta, k. 13.

35 Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie [dalej: OKŚZpNPwL], sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, t. I, k. 145, 186–187, 190–191, 231; AIPN, GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie, k. 13; AŻIH, 301/2783, Relacja Chany Rapaport, k. 4.

36 OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, k. 429–430.

37 AŻIH, 301/636, Relacja Karola Mulaka, k. 3.

38 OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, t. 3, k. 459–460.

39 AŻIH, 301/1813, Relacja Szymona Fajersztajna, k. 24.

40 Tamże, 301/1299, Relacja Hersza Feldmana, k. 6; AIPN, sygn. GK 164/2470, Akta w sprawie Kalich, Knitzky, Worthoff, Sturm, gestapowców z Lublina, odpowiedzialnych za wymordowanie Żydów w Lublinie, k. 5; tamże, GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie, k. 9; AŻIH, 301/1875, Relacja Hersza Feldmana, k. 2.

41 Tamże, 301/6, Relacja Doby Cukierman, k. 31.

42 Tamże, 301/1882, Relacja Bernarda Lella, k. 2.

43 AIPN, GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie, k. 39.

44 AŻIH, 301/801, Relacja Bolesława Kopelmana, k. 24.

45 OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, t. 3, k. 460.

46 Tamże, t. 1, k. 128–130.

47 AIPN, GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie, k. 39; OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, t. 1, k. 129; Księga Pamięci, s. 332.

48 AŻIH, Archiwum Ringelbluma [dalej: ARG], I 27 (Ring. I/469), Informacja o akcjach likwidacyjnych w następujących miejscowościach, k. 4; J. Chmielewski, Zagłada żydowskiego miasta, s. 721.

49 APL, RŻL, sygn. 137, Ochrona Sierot i Starców (Żydowski Dom Sierot i Starców) – sprawozdania oraz korespondencja z Prezydium Rady w sprawach bytowych, k. 60.

50 AŻIH, 301/2843, Relacja Symchy Turkieltauba, k. 3.

51 AŻIH, ARG, I 27 (Ring. I/469), Info. o akcjach likwidacyjnych w następujących miejscowościach, k. 4; J. Chmielewski, Zagłada żydowskiego miasta, s. 721.

Ochronka na Grodzkiej 11 – funkcjonowanie i likwidacja

Ochronka dla Sierot i Starców została utworzona w 1862 roku przez Gminę Wyznaniową Żydowską, w celu roztoczenia opieki nad potrzebującymi sierotami i osobami starszymi1. Siedzibę zlokalizowano na Starym Mieście przy ulicy Grodzkiej 11. Pod wskazanym adresem placówka funkcjonowała do 24 marca 1942 roku, kiedy Niemcy dokonali jej likwidacji, mordując dzieci i starców.

 

Spis treści:
1. Działalność placówki do września 1939 roku
2. Podopieczni
3. Funkcjonowanie placówki w warunkach okupacyjnych
4. Personel
5. Warunki finansowe
6. Oddzielenie Ochronki od Domu Starców
7. Likwidacja Ochronki
8. Likwidacja Domu Starców
9. Próba ustalenia daty ekshumacji i i daty pogrzebu

Działalność placówki do września 1939 roku

 

W przededniu wojny Ochronka świadczyła pomoc stosunkowo niewielkiej grupie potrzebujących bez względu na płeć, dysponując zaledwie 15 miejscami. Opiekę nad podopiecznymi roztaczał personel składający się z 9 osób2. Organem prowadzącym placówkę było Kuratorium powołane przez Gminę Wyznaniową, w skład którego na początku stycznia 1939 roku weszli Wolf Halpern, Zanwel Szpiro oraz Szmul Wolman. Zarząd powierzono kierownikowi, którym w latach 30. został nauczyciel gimnazjalny Leon Szper. Najprawdopodobniej jeszcze przed wybuchem wojny zastąpiła go na stanowisku Anna Taubenfeld3.

Pod koniec lat 30. siedziba placówki przeszła gruntowny remont, który pozwolił podłączyć budynek do sieci kanalizacyjnej oraz elektrycznej. Modernizacja gmachu, jak również wewnętrzna reforma instytucji, spowodowały poprawę warunków bytowych podopiecznych4. Działania Ochronki skupiały się przede wszystkim na zapewnieniu zakwaterowania i wyżywienia. Na potrzeby placówki wygospodarowano trzy izby sypialniane, do ogrzania których wykorzystywano piece. Podopieczni otrzymywali także trzy razy dziennie posiłki, przygotowywane w kuchni zakładowej. Zgodnie z przyjętymi normami żywieniowymi pensjonariuszom przysługiwało dziennie na osobę 50 dkg chleba, 8 dkg mięsa, 3 dkg tłuszczu, 3 dkg cukru, 2 dkg jarzyn oraz 1/6 litra mleka5. Działania Ochronki zapewnieniały jedynie podstawowe potrzeby, pomijając zupełnie życie kulturalne, o czym mógł świadczyć brak biblioteki oraz czytelni6.


Podopieczni

 

Na podstawie zachowanych sprawozdań z lat 1934–1937 w placówce przebywało średnio kilkunastu podopiecznych, z których większość stanowiły osoby starsze.

Sprawozdanie za okres od 1 kwietnia 1934 do 31 marca 1935 roku7:
Max. liczba podopiecznych: 15 (1 osoba poniżej 29 lat; 9 osób w wieku ponad 60 lat);
Liczba zgonów: 2;
Liczba zwolnionych podopiecznych: 1.

Sprawozdanie za okres od kwietnia 1935 do 31 marca 1936 roku8:
Max. liczba podopiecznych: 12 (1 osoba poniżej 29 lat; 8 osób w wieku ponad 60 lat);
Liczba zgonów: 1;
Liczba zwolnionych podopiecznych: 0.

Sprawozdanie za okres od 1 kwietnia 1936 do 31 marca 1937 roku9:
Max. liczba podopiecznych: 1
1 (1 osoba poniżej 29 lat; 8 osób w wieku ponad 60 lat);
Liczba zgonów: 0;
Liczba zwolnionych podopiecznych: 0.

Sprawozdanie za okres od 1 kwietnia 1937 do 31 marca 1938 roku10:
Max. liczba podopiecznych: 1
1 (8 osób w wieku ponad 60 lat);
Liczba zgonów: 1;
Liczba zwolnionych podopiecznych: 0.

Regularne inspekcje przeprowadzane przez władze polskie zalecały rozdzielenie sierocińca od domu starców, lecz problem w zorganizowaniu dodatkowego lokalu uniemożliwił zastosowanie się do wytycznych. Warunki sanitarne pozostawiały wiele do życzenia11. W tym stanie rzeczy władza nadzorcza zakazała przyjmowania nowych pensjonariuszy, co zostało odnotowane w sprawozdaniu:
„Utrzymany brudno. Z polecenia Urzędu Wojewódzkiego przyjmowanie dalsze pensjonariuszy wstrzymane”12.


Funkcjonowanie placówki w warunkach okupacyjnych

 

Wybuch wojny diametralnie pogorszył sytuację ludności żydowskiej, która w obliczu niemieckiej agresji była zmuszona stawić czoła wielu wyzwaniom. Już w pierwszych miesiącach okupacji do Lublina napłynęło kilka tysięcy uchodźców i przesiedleńców, a wśród nich duża grupa ubogich dzieci i sierot. Na początku września 1940 roku opieką Judenratu objęto 72 dzieci oraz 10 osób starszych, które umieszczono w Ochronce na Grodzkiej 1113. Kilkukrotny wzrost liczby podopiecznych w stosunku do okresu przedwojennego spowodował duże problemy finansowe instytucji, pomimo otrzymywanych subwencji od Judenratu, Zarządu Miejskiego, jak również prywatnych darczyńców. Na początku września 1940 roku oceniano roczny deficyt placówki na 35 000 zł, co stanowiło poważne obciążenie14. Zobowiązania finansowe i niedofinansowanie spowodowały, że placówka nie była w stanie zapewnić skutecznej i kompleksowej opieki swoim podopiecznym, mimo podejmowanych w tym względzie działań.


Personel

 

Pomimo narastających problemów sprawne funkcjonowanie starał się zapewnić kompetentny personel, który pod koniec marca 1940 roku liczył 12 osób. Kierunki działania placówki wyznaczało Kuratorium powołane jeszcze w styczniu 1939 roku, w skład którego od momentu wyboru nieprzerwanie wchodzili:
Wolf Halpern,
Zanwel Szpiro,
Szmul Wolman.

Ponadto personel tworzyli:
Hena vel Anna Taubenfeld (gospodyni/kierowniczka),
Szloma Felman (gospodarz/magazynier),
Chana Kuperberg (wychowawczyni),
Szymon Ezra Tuchman (buchalter),
Basia Eiger (gospodyni),
Chaja Ruchla Stolik (kucharka),
Abram Zylbersztajn (inkasent),
Lejb Ajzensztok (goniec).

Złe warunki sanitarno-higieniczne, jak również przyrost liczby podopiecznych wymusił na władzach placówki zapewnienie stałej opieki lekarskiej. W tym celu zaangażowano lekarza Chaima Zajfsztajna15. W połowie 1940 roku w charakterze wychowawczyni zatrudniono dodatkowo Ewę Baum, zaś jesienią następnego roku na stanowisko felczera przyjęto Mordko Kornelsztajna, który najprawdopodobniej miał wspierać lekarza zakładowego16.


Warunki finansowe

 

W kolejnych miesiącach okupacji sytuacja Ochronki znaczenie się pogorszyła, na co wpływ miało wstrzymanie aprowizacji przez Zarząd Miejski, jak również spadek subwencji prywatnych. Nawet Judenrat, który odpowiadał za funkcjonowanie Ochronki, w obliczu własnych problemów finansowych, nie był w stanie wygospodarować wystarczających środków. Na początku marca 1941 roku dzienna subwencja wynosiła zaledwie 50 zł, wypłacanych jedynie przez 26 dni w miesiącu. W oczywisty sposób nie wystarczała ona na zaspokojenie nawet minimalnych potrzeb podopiecznych, co wymusiło żądanie zwiększenia jej do 100 zł. Judenrat tylko częściowo spełnił te oczekiwania, podwyższając subwencję do 2000 zł miesięcznie17.


Oddzielenie Ochronki od Domu Starców

 

Trwający od początku okupacji napływ podopiecznych, wymusił rozdzielenie sierocińca od Domu Starców, który został przeniesiony do kamienicy przy Rynku 8, co najprawdopodobniej nastąpiło jeszcze w 1940 roku. Pomimo trudnych warunków, w jakich przyszło funkcjonować placówce na początku marca 1941 roku, przebywało w niej 73 dzieci oraz 13 osób starszych, zaś pod koniec kwietnia liczba podopiecznych wzrosła odpowiednio do 74 i 14 osób18. Na skutek napływu znacznej liczby podań o przyjęcie do placówki, Judenrat po raz kolejny został zmuszony przenieść siedzibę przytułku, którą tym razem ulokowano przy ulicy Krawieckiej 5. Uroczyste otwarcie placówki nastąpiło w obecności radnych Judenratu 29 kwietnia 1941 roku19. W sierpniu w Domu Starców przebywało 29 osób. W tym samym czasie Ochronka roztoczyła opiekę nad 75 sierotami20. Dzięki działaniom sanitarnym i dezynfekcyjnym nie odnotowano ani jednego przypadku choroby zakaźnej, pomimo epidemii tyfusu, która szczególnie śmiertelne żniwo zbierała latem i jesienią 1941 roku.

Pogarszająca się sytuacja Ochronki nie była niczym zaskakującym i wyjątkowym na tle innych wydziałów Judenratu, które w obliczu piętrzących się problemów, chronicznego niedofinansowania i braku odpowiedniej aprowizacji, nie były w stanie skutecznie przeciwstawiać się wyzwaniom dnia codziennego. Warunki życia w dzielnicy żydowskiej były uzależnione od polityki władz niemieckich, która poprzez izolację i pogarszanie kondycji ludności żydowskiej, zmierzała do powolnej eksterminacji.


Likwidacja Ochronki

 

Po ponad dwóch latach okupacji polityka niemiecka względem Żydów uległa radykalizacji, jej celem stała się biologiczna eksterminacja. W pierwszej kolejności ofiarami tej polityki byli najsłabsi, a więc dzieci, starcy, chorzy, kaleki, ale także kobiety. W rzeczywistości ta grupa ludzi była najliczniejsza, na co wpływ miały stale pogarszające się warunki egzystencji w gettach, prowadzące do skrajnego wyniszczenia ludzkiego organizmu. W optyce sprawców to właśnie najmłodszych, obok chorych i starców, uznano za element nieproduktywny, stąd byli skazani na śmierć w pierwszej kolejności21. Planowano pozostawić przy życiu jedynie młodych, silnych i zdrowych mężczyzn, którzy mogli być wykorzystani dla potrzeb niemieckiej gospodarki.

Likwidację lubelskiego getta formacje SS podlegające dowódcy SS i policji w Lublinie Odilo Globocnikowi rozpoczęły w połowie marca 1942 roku. Przebiegała ona w dwóch fazach, rozdzielonych krótką przerwą pod koniec miesiąca. Większość lubelskich Żydów została deportowana do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie zginęli w komorach gazowych. Dzieci i starców zamordowano na peryferiach miasta22.

Zachowało się niewiele dokumentów, które mogłyby wskazywać na tragiczny los dzieci i pensjonariuszy Ochronki dla Dzieci i Starców. Naszą wiedzę musimy opierać przede wszystkim na relacjach i zeznaniach świadków, które są jedynym materialnym źródłem, pozwalającym na zrekonstruowanie dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce pod koniec marca 1942 roku w budynkach przy Grodzkiej 11 i Krawieckiej 5 lub placu Krawieckim 5a.

Likwidację sierocińca i Domu Starców przeprowadzono w pierwszej fazie likwidacji getta, czego dowodem jest protokół z posiedzenia Judenratu, które odbyło się 29 marca. Tego samego dnia Niemcy najprawdopodobniej zarządzili przerwę w akcji likwidacyjnej getta. Rada zajęła się wówczas szeregiem spraw, a wśród nich znalazł się punkt zatytułowany „ewakuacja Ochrony i domu starców”23. Likwidację Ochronki przeprowadzono we wtorek 24 marca24. W tym dniu pod budynek przy ulicy Grodzkiej 11 podjechały najprawdopodobniej dwie ciężarówki oraz samochód osobowy z SS-manami kierującymi akcją. Na rozkaz Hermanna Worthoffa jego podkomendny Knitzky wezwał sekretarza Judenratu Dawida Hochgemajna, któremu zakomunikowano, że nastąpi „ewakuacja” sierocińca. W grupie SS-manów byli również dr Harry Sturm, który pełnił funkcję zastępcy Worthoffa, Erich vel Ernst Kalich oraz Bernard Lell.  Na podstawie relacji można ustalić, że uczestniczyli oni w wyprowadzaniu dzieci z placówki oraz najprawdopodobniej byli bezpośrednimi wykonawcami mordu. Wachmani ukraińscy, którzy byli na miejscu egzekucji, jedynie sprawowali funkcję pomocniczą, doprowadzając ofiary do masowego grobu. Dzieci opuszczając budynek, płakały, trzymając się za ręce; ubrane były tylko w koszule. Towarzyszyły im opiekunki, a członkowie Kuratorium Zanwel Szpiro i Szmul Wolman starali się rozdawać cukierki i kawałki chleba, lecz Niemcy zabronili tego25.

W świadomości mieszkańców getta Ochronka funkcjonowała jako bezpieczne schronienie, w której poza stałymi podopiecznymi, rodzice umieszczali swoje dzieci na czas wykonywania przez siebie pracy przymusowej26. Nikt nie sądził, że Niemcy mogą posunąć się do zgładzenia dzieci27.

Całą sytuację z niewielkiej odległości obserwowali okoliczni mieszkańcy, wśród których była Dwora Donner:
„Mieszkając blisko ochronki żydowskiej, byłam świadkiem wywiezienia sierot z ochronki, jako też dzieci matek pracujących. […] Oficer SD przyszedł do gminy i powiedział, że dostał rozkaz wysiedlenia dzieci. […] Dzieci wywieziono na piaski za miasto i tam rozstrzelano. Matki, które po pracy przyszły do ochronki po swoje dzieci, już ich nie zastały”28.

Dzieciom w ostatniej drodze towarzyszyły również dwie lub trzy wychowawczynie, wśród których świadkowie wymieniali Hankę vel Chanę Kuperberg i niejaką Rechtman29. W zachowanych dokumentach personelu Ochronki znajduje się nazwisko jeszcze jednej wychowawczyni, Ewy Baum, którą być może również wówczas zamordowano. Opiekunki miały możliwość pozostania w getcie, lecz świadomie podzieliły los swoich podopiecznych30. Od samego początku akcja przebiegała w sposób bardzo brutalny, na co wskazuje relacja Hersza Feldmana:

„Byłem naocznym świadkiem jak «załatwili» sierociniec w gminie żyd. przy ul. Grodzkiej. Było tam 300 dzieci. Komisarz referent żydowski Worthoff podjechał autem wraz z SS dr Sturm i z dwoma pomocnikami […] Kalichem i Knitzkym. Naładowali dzieci wrzucając je na auto wśród bicia i katowania i zawieźli na plac nieopodal Majdana Tatarskiego. Tam była już przygotowana jama. Co się tam działo wiem od znajomych Polaków. […] starsze dzieci strzelano i wrzucano do jamy, młodsze bili pałką po głowie i wrzucali też do grobu. Po tym przyprowadzono cały personel sierocińca i żywcem kazano wchodzić do jamy i tam do nich strzelali”31.

Z kolei w zeznaniu złożonym przed Sądem Okręgowym w Lublinie tenże Feldman likwidację Ochronki opisał w następujących słowach:

„Widziałem jak Niemcy likwidowali sierociniec żydowski na Grodzkiej. Komisarz dr Sturm i […] Wertow [Worthoff – J.Ch.] – referent żydowski byli przy tej likwidacji. W dzień zajechały samochody i zabrały wszystkie dzieci i personel sierocińca – razem około 320 osób. Potem, gdy byłem na Majdanie Tatarskim, to opowiadali nam okoliczni mieszkańcy, że przywieźli Niemcy tych wszystkich na Majdan, wystrzelali z karabinów maszynowych i zakopali przez Żydów w wykopanym rowie. Podobno półżywych zakopywali, bo z ziemi wydobywały się jęki […]”32.

Najdokładniejszy opis likwidacji żydowskiego sierocińca złożył Hersz Feldman w relacji włączonej do Księgi Pamięci:

„[…] esesmani udali się wprost z ciężarówki do pomieszczeń zajmowanych przez ochronkę i wygnali z nich wszystkie dzieci na ulicę. Małe dzieci w wieku od 3 do 4 lat, które leżały już rozebrane w łóżeczkach, zabrano w samych koszulach. Na zewnątrz padał zimny, mokry śnieg. Dzieci płakały, starsze z nich krzyczały. Krzyki te niosły się do samego nieba. Naziści załadowali wszystkie dzieci na ciężarówkę. Dwie wychowawczynie: panna Rechtman i Hania Kuperberg nie chciały zostawić dzieci i zgłosiły się dobrowolnie, by im towarzyszyć.
Wszystkie dzieci wraz z nauczycielkami wywieziono na Majdan Tatarski, gdzie wcześniej już wykopano dół, i tam je zamordowano. Polacy, którzy mieszkali w pobliżu, opowiadali później, w jaki sposób się to odbyło. Na mniejsze dzieci nie trzeba było nawet kul, uderzano je tylko pałką w główkę i prawie żywcem grzebano”33.

Egzekucję na dzieciach z sierocińca przywołał również w swojej relacji Rachmil Gartenkraut, opisując ją w następujących słowach:
„Pod dom zajechał samochód, na którym był umieszczony karabin maszynowy, eskortowany przez SS. Zażądano wydania dzieci. Dzieci w płacz, czuły bowiem zbliżającą się śmierć. Komisarz Worthoff wydał każdemu dziecku chleb na drogę i kazał je załadować na wóz. Opiekunka dzieci, Hanka Kuperberg, jak również cały personel, mimo to, że miał prawo pozostać, poszedł razem z dziećmi. Wywieziono ich na ulicę Łęczyńską, tam były już przygotowane doły; rozstrzelano wszystkich”34.

Po załadowaniu samochodów ciężarowych dzieci z wychowawczyniami wywieziono na teren nieczynnej kopalni piasku przy ulicy Łęczyńskiej, która znajdowała się na peryferiach miasta. Tam w uprzednio przygotowanym dole przeprowadzono egzekucję, a po jej zakończeniu mogiłę zasypano cienką warstwą piasku. W trakcie akcji Niemcy stworzyli strefę bezpieczeństwa, ustawiając w określonych punktach posterunki, tak aby nikt postronny nie przedostał się na miejsce zbrodni. Jeden z nich znajdował się na rogatkach ulicy Łęczyńskiej. Pomimo podjętych środków bezpieczeństwa popełniona zbrodnia miała wielu świadków, którymi byli Polacy zamieszkujący odległe o zaledwie kilkaset metrów domy. Wielu z nich po kryjomu obserwowało wydarzenia, słysząc jednocześnie strzały. Po opuszczeniu przez Niemców miejsca egzekucji, część okolicznych mieszkańców udała się na miejsce zbrodni, odkrywając masowy grób35. Wśród świadków zdarzenia był Marian Sobczak, który zrelacjonował:

„Tego dnia było raczej chłodno. Bawiłem się na posesji Karola Mulaka. […] pora obiadowa do pobliskiej kopalni piasku – około 100 m od miejsca w którym przebywałem – podjechał jeden zaplandekowany, ciężarowy samochód. […] Po usłyszeniu […] strzałów, wspólnie z kolegami ukryłem się za pobliską stodołą i stamtąd obserwowaliśmy co się dzieje. Ja widziałem wówczas samochód […], który stał tyłem do wyrobiska po piachu. Z samochodu tego jakiś umundurowany mężczyzna wypychał dzieci w kierunku wyrobiska. Przy tym samochodzie stało kilku umundurowanych w szare mundury postaci. […] W mojej ocenie widziane przeze mnie dzieci nie miały więcej jak po 10 lat. […] z dziećmi były jakieś dwie kobiety, które na końcu też zostały wepchnięte do dołu i zastrzelone. […] Po tym jak ci mordercy odjechali, to wspólnie z kolegami pobiegłem na miejsce, gdzie zakopano zwłoki ofiar. Na tym miejscu było trochę krwi. Zwłoki nie były najdokładniej zasypane […]”36.

Moment egzekucji opisał również Karol Mulak, którego gospodarstwo znajdowało się w niedużej odległości od miejsca zbrodni. Relacja niestety jest z niewiadomych przyczyn wybrakowana, lecz można na jej podstawie wywnioskować, że dzieci na miejsce egzekucji były dowożone w turach, gdzie zatrudniono grupę Żydów, których wykorzystywano do grzebania ciał:

„[…] to odjeżdża po nowy transport. Po upływie może godziny wraca. Tym razem przywozi starsze dzieci. Idą na śmierć czwórkami trzymając się od ręce. Stają nad dołem, Niemiec strzela do nich z rewolweru, niektóre padają od razu do rowu, inni rzucają przeznaczeni do tego żydzi”37.

Likwidacja Ochronki stała się jednym z punktów aktu oskarżenia sporządzonego przez prokuraturę w Wiesbaden wobec funkcjonariuszy Policji Bezpieczeństwa (SD) i Służby Bezpieczeństwa (Sipo) w Lublinie. W toku postępowania ustalono, że obok Niemców, uczestniczyli również wachmani ukraińscy, których zadaniem było doprowadzanie dzieci na miejsce egzekucji:

„Była to akcja specjalna likwidacji żydowskiego domu dziecka. Po tym, gdy Hoffmann wydał oddziałowi rozkaz, na miejsce akcji udali się Worthoff i dr Sturm, oświadczyli Dyrektorce Domu, że nastąpi «ewakuacja», dopilnowali by 30 dzieci opuściło dom i wsiadło do ciężarówki. Następnie wraz z transportem pojechali na pobliskie wolne odizolowane tereny przy ul. Łęczyńskiej, około 2 km na północ od Majdanu Tatarskiego. Tam na polu należącym do rolnika Morawskiego kazano dzieciom wysiąść z ciężarówek i w obecności Worthoffa i dr Sturma ustawiono je na brzegu dołu, strzelano do nich kolejno w kark, przy czym Ukraińcy mieli za zadanie dopilnować wyładunku dzieci z ciężarówek i doprowadzenia ich na miejsce egzekucji tj. do brzegu dołu”38.

Cytowane źródła zawierają różne szacunki liczby ofiar. Informacje o przebiegu akcji likwidacyjnej oraz liczbie ofiar pojawiają się w przynajmniej kilku relacjach ocalałych Żydów lubelskich. W niektórych relacjach autorzy powtarzają informacje zasłyszane, a liczba ofiar jest zawyżona. Taka sytuacja zaistniała w przypadku relacji Szymona Fajersztajna, który przytoczył liczbę 600 zastrzelonych dzieci, stwierdzając, że informację otrzymał od Żydów z „wolności”, co najprawdopodobniej oznaczało robotników zatrudnionych poza terenem getta39. Z kolei Hersz Feldman, który kilkukrotnie składał relacje, napisał w jednej z nich, że był „naocznym świadkiem” likwidacji Ochronki, podając jednocześnie liczbę 300 zabranych dzieci łącznie z personelem. W złożonym zeznaniu przed Sądem Okręgowym w Lublinie 3 stycznia 1946 roku tenże Feldman podwyższył liczbę do 320 osób, zaś zeznając przed Specjalnym Sądem Karnym w Lublinie 28 stycznia 1946 roku obniżył liczbę ofiar do 200 osób, zaznaczając jednocześnie, że obserwował całą sytuację już po załadunku dzieci na samochód, a więc nie widział całego zdarzenia od początku40. Nie wiadomo, czemu przypisać te rozbieżności, szczególnie, że relacje były składane w stosunkowo niedużej odległości czasu. Doba Cukierman w złożonej relacji podała liczbę 200 dzieci41. W trakcie przesłuchania przed Specjalnym Sądem Karnym w Lublinie taką samą liczbę przytoczył Bernard Lell, który był oskarżony o współudział w likwidacji sierocińca42. Nie we wszystkich jednak relacjach pojawiają się konkretne liczby, czego przykładem jest zeznanie Ety Bryfman, która podała, że zabrano „pełen wóz dzieci”43. Z kolei Bolesław Kopelman posłużył się określeniem „kilkaset dzieci żydowskich”44.

Likwidacja Ochronki stała się również przedmiotem postępowania na przełomie lat 60. i 70. przed niemieckim sądem w Wiesbaden, który stwierdził, że zamordowano przynajmniej 30 dzieci, co wydaje się liczbą zdecydowanie zaniżoną45. W trakcie procesu relacje składali Żydzi lubelscy, podając wyższe liczby, jak chociażby Rachmil Gartenkraut, który zeznał, że zamordowano 150–200 dzieci. Z kolei świadek Bronowski zeznał, że wywieziono od 50 do 80–90 dzieci46. Obok problemu z ustaleniem liczby zamordowanych podopiecznych Ochronki, niewiele możemy powiedzieć na temat wieku, szczególnie, że takie informacje nie pojawiają się w większości relacji. Najpewniej najmłodsze miały kilka, zaś najstarsze kilkanaście lat, gdyż dzieci w takim właśnie wieku przyjmowano do Ochronki. Potwierdzają to słowa Ety Bryfman, która w złożonej relacji określiła wiek dzieci pomiędzy 5 a 10–12 lat, zaś wspomniany już Bronowski przed sądem w Wiesbaden stwierdził, że dzieci mogły być w wieku 3–4 lat, co potwierdza jedno ze wspomnień Hersza Feldmana47.

Nie zachowały się żadne spisy podopiecznych z okresu poprzedzającego mord, a okupacji nie przeżył nikt z personelu, co utrudnia ustalenie dokładnej liczby ofiar. Należy mieć na uwadze, że w momencie wybuchu wojny liczba podopiecznych wzrosła kilkukrotnie, co wiązało się z napływem uchodźców i przesiedleńców, jak również szybko postępującą pauperyzacją miejscowych Żydów. Do lata 1941 roku w sierocińcu przebywało niespełna 80 dzieci, lecz można założyć, że w kolejnych miesiącach mógł nastąpić niewielki wzrost. Ponadto sierociniec spełniał najpewniej funkcję dziennego domu opieki, do którego trafiała pewna grupa dzieci osób wykonujących pracę przymusową, które zapewne również padły ofiarą akcji. Budynek zajmowany przez Ochronkę musiał dzielić pomieszczenia z niektórymi biurami Judenratu, co w znacznym stopniu ograniczało warunki lokalowe. Można przyjąć, że w momencie likwidacji sierocińca przebywało w nim szacunkowo niewiele ponad 100 dzieci, co zostało odnotowane w opracowaniu sporządzonym przez pracowników Archiwum Ringelbluma48. Sierociniec nie został odtworzony w getcie szczątkowym na Majdanie Tatarskim.


Likwidacja Domu Starców

 

W tym samym dniu, w którym Niemcy przeprowadzili likwidację sierocińca, najprawdopodobniej rozstrzelano również pensjonariuszy Domu Starców przy ulicy Krawieckiej 5 lub placu Krawieckim 5a. W tym przypadku rekonstrukcja wydarzeń jest w zasadzie niemożliwa poza ustaleniem samego faktu zorganizowania egzekucji, gdyż nie zachowały się prawie żadne dokumenty. Jedynymi świadectwami jest protokół z posiedzenia Judenratu z 29 marca, jak również krótka notatka, sporządzona 27 marca, w której pojawia się informacja o rozwiązaniu placówki i wysiedleniu jej pensjonariuszy, jak również planach zagospodarowania pozostawionego w Domu Starców mienia:

„W ramach odbywającej się akcji wysiedleńczej dom starców przy placu Krawieckim został rozwiązany. W związku z tym prosi się o zwrócenie się do odpowiednich służb w celu uzyskania zgody na odebranie znajdującego się tam wyposażenia. Są to głównie łóżka, pościel, krzesła i szafeczki”49.

Jedyny opis egzekucji znalazł się w relacji Symchy Turkieltauba, który wspomina, że był naocznym świadkiem całego zdarzenia: „Przy końcu marca 1942 r. Lell Knicki [Knitzky – J.Ch.] i trzeci gestapowiec […], udali się w asyście trzech policjantów żydowskich do domu starców przy ul. Jatecznej, kazali wyprowadzić wszystkich pensjonariuszy, policjanci musieli ułożyć ich twarzą na ziemi, poczem Lell, Knicki i trzeci wystrzelali leżących. Wraz z innymi stałem przy parkanie i widziałem mordowanie starców”50.

Zgodnie z cytowanym już opracowaniem powstałym w archiwum getta warszawskiego, w momencie rozpoczęcia akcji w placówce przebywało 70 pensjonariuszy51. Oznacza to, że od lata 1941 roku nastąpił znaczny wzrost liczby podopiecznych. Po likwidacji placówki nie została ona odtworzona w getcie wtórnym na Majdanie Tatarskim.


Próba ustalenia daty ekshumacji i i daty pogrzebu

Na podstawie wycinka z prasy, „Sztandaru Ludu” z 15 lutego 1948 roku, oraz wiedzy o spisanych protokołach z posiedzeń Ziomkostwa Lubelskiego, razem z dr. hab. Adamem Kopciowskim dokonano analizy faktów w celu ustalenia daty ekshumacji i pogrzebu dzieci oraz ich opiekunek z Ochronki przy ulicy Grodzkiej 11, rozstrzelanych na terenie kopalni piasku w dzisiejszej dzielnicy Tatary.

Według „Sztandaru Ludu” ekshumacje w Lublinie rozpoczęły się 19 lutego 1948 roku i były dokonywane przez Okręgowy Komitet Opieki nad Grobami Bojowników o Wolność.

W protokołach z posiedzeń Ziomkostwa Lubelskiego pojawia się data 15 lutego 1948, kiedy sporządzono protokół ze spotkania Ziomkostwa, na którym omawiano koszty przeprowadzenia planowanej ekshumacji. Zatem wiadomo, że przed tym dniem ekhumacji nie dokonano.

Czternastego maja 1948 roku zostało przesłane pismo przez PCK do Ziomkostwa Lubelskiego z prośbą o przekazanie dokumentacji dotyczącej ekhumacji. Daty  ekshumacji wymienione w tym piśmie to okres między 10 a 21 lutego 1948 roku.

Na podstawie protokołów ze spotkań Ziomkostwa Lubelskiego (data początkowa, czyli po 15 lutego 1948) i na podstawie pisma z PCK (data końcowa przeprowadzanych ekshumacji: 21 lutego 1948) można ustalić ten zakres dat jako czas przeprowadzenia ekshumacji.

Według dr. hab. Adama Kopciowskiego należy przyjąć, że ostatni dzień ekshumacji to jednocześnie dzień pogrzebu i przeniesienia szczątków na nowy cmentarz żydowski przy ulicy Unickiej. Według pisma z PCK jest to 21 lutego 1948 roku.

 

 

Opracowanie: Jakub Chmielewski
Konsultacje merytoryczne: dr hab. Dariusz Libionka



1 W dokumentach ochronka funkcjonuje pod nazwą Ochrona dla Sierot i Starców.

2 Archiwum Państwowe w Lublinie [dalej: APL], zesp. 403, Urząd Wojewódzki Lubelski [dalej: UWL], sygn. 170, Nadzór nad działalnością zakładów opiekuńczych dla dorosłych – Ochrona starców i sierot żydowskich w Lublinie, k. 1.

3 Tamże, k. 1; tamże, zesp. 891, Rada Żydowska w Lublinie [dalej: RŻL], sygn. 8, Sprawozdanie z działalności Rady za okres od 1 września 1939 roku do 1 września 1940 roku, k. 37.

4 Tamże, k. 37.

5 Tamże, UWL, sygn. 170, k. 3v–6v, 10–10v, 15.

6 Tamże, k. 6, 10v, 15v.

7 Tamże, k. 4–5, 6, 7v.

8 Tamże, k. 8v.

9 Tamże, k. 13v–14, 18v.

10 Tamże, k. 18–19.

11 Tamże, k. 12, 17.

12 Tamże, k. 12.

13 Tamże, RŻL, sygn. 8, Sprawozdanie z działalności Rady za okres od 1 września 1939 roku do 1 września 1940 roku, k. 37.

14 Tamże, k. 38.

15 Tamże, sygn. 36, Komisja Personalna – wykazy radnych oraz pracowników Rady, numery telefonów Rady, jej wydziałów oraz władz i urzędów niemieckich, k. 10; tamże, sygn. 183, Wykazy: 1. członków Rady Żydowskiej, 2. urzędników, pracowników Gminy, 3. Członków wydziałów, 4. Członków komisji, k. 52, 54.

16 Tamże, sygn. 137, Ochrona Sierot i Starców (Żydowski Dom Sierot i Starców) – sprawozdania oraz korespondencja z Prezydium Rady w sprawach bytowych, k. 37, 42–43.

17 Tamże, k. 10–11.

18 Tamże, k. 10, 29.

19 Tamże, k. 33.

20 Tamże, sygn. 6, Sprawozdania wydziałów [1939–1942], k. 22.

21 J. Chmielewski, Zagłada żydowskiego miasta – likwidacja getta na Podzamczu, „Kwartalnik Historii Żydów” 2015, nr 4 (256), s. 720.

22 Tamże.

23 APL, RŻL, sygn. 3, Protokoły plenarnych posiedzeń Rady Żydowskiej w Lublinie od 1 stycznia 1940 roku do 1 listopada 1942 roku, k. 246.

24 AŻIH, Archiwum Ringelbluma [dalej: ARG], I 27 (Ring. I/469), Info. o akcjach likwidacyjnych w następujących miejscowościach: Wilno, Słonim, Krośniewice, Żychlin, Hancewicze k. Baranowicz, Równe-Sosenki, Lublin, k. 4.

25 Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie [dalej: OKŚZpNPwL], sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, w tym zabójstw na ludności żydowskiej, popełnionych w trakcie likwidacji wiosną 1942 roku w Lublinie na Starym Mieście getta dla ludności żydowskiej oraz tzw. Ochronki dla sierot żydowskich, k. 128–130; AŻIH, 301/2843, Relacja Symchy Turkieltauba, k. 4; Księga Pamięci Żydowskiego Lublina, wstęp, wybór, oprac. A. Kopciowski, Lublin 2011, s. 332.

26 AŻIH, 301/2783, Relacja Chany Rapaport, k. 4; Yad Vashem Archive [dalej: YVA], Yad Vashem Testimonies [dalej: YVT], sygn. 1324, Relacja Dwory Donner, k. 4–5.

27 J. Chmielewski, Zagłada żydowskiego miasta, s. 720.

28 YVA, O.3/-1324, Relacja Dwory Donner, k. 4–5.

29 OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, k. 129; AŻIH, 301/1299, Relacja Hersza Feldmana, k. 6; tamże, 301/2783, Relacja Chany Rapaport, k. 4; tamże, 301/2784, Relacja Rachmila Gartenkrauta, k. 13; Księga Pamięci, s. 332.

30 AŻIH, 301/2784, Relacja Rachmila Gartenkrauta, k. 13; tamże, 301/2783, Relacja Chany Rapaport, k. 4.

31 Tamże, 301/1299, Relacja Hersza Feldmana, k. 6.

32 AIPN, sygn. GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie – protokoły zeznań światków 1948–1949, k. 9.

33 Księga Pamięci, s. 332.

34 AŻIH, 301/2784, Relacja Rachmila Gartenkrauta, k. 13.

35 Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie [dalej: OKŚZpNPwL], sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, t. I, k. 145, 186–187, 190–191, 231; AIPN, GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie, k. 13; AŻIH, 301/2783, Relacja Chany Rapaport, k. 4.

36 OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, k. 429–430.

37 AŻIH, 301/636, Relacja Karola Mulaka, k. 3.

38 OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, t. 3, k. 459–460.

39 AŻIH, 301/1813, Relacja Szymona Fajersztajna, k. 24.

40 Tamże, 301/1299, Relacja Hersza Feldmana, k. 6; AIPN, sygn. GK 164/2470, Akta w sprawie Kalich, Knitzky, Worthoff, Sturm, gestapowców z Lublina, odpowiedzialnych za wymordowanie Żydów w Lublinie, k. 5; tamże, GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie, k. 9; AŻIH, 301/1875, Relacja Hersza Feldmana, k. 2.

41 Tamże, 301/6, Relacja Doby Cukierman, k. 31.

42 Tamże, 301/1882, Relacja Bernarda Lella, k. 2.

43 AIPN, GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie, k. 39.

44 AŻIH, 301/801, Relacja Bolesława Kopelmana, k. 24.

45 OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, t. 3, k. 460.

46 Tamże, t. 1, k. 128–130.

47 AIPN, GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie, k. 39; OKŚZpNPwL, sygn. S.27/08/Zn, Akta Główne Prokuratora w sprawie zbrodni nazistowskich, t. 1, k. 129; Księga Pamięci, s. 332.

48 AŻIH, Archiwum Ringelbluma [dalej: ARG], I 27 (Ring. I/469), Informacja o akcjach likwidacyjnych w następujących miejscowościach, k. 4; J. Chmielewski, Zagłada żydowskiego miasta, s. 721.

49 APL, RŻL, sygn. 137, Ochrona Sierot i Starców (Żydowski Dom Sierot i Starców) – sprawozdania oraz korespondencja z Prezydium Rady w sprawach bytowych, k. 60.

50 AŻIH, 301/2843, Relacja Symchy Turkieltauba, k. 3.

51 AŻIH, ARG, I 27 (Ring. I/469), Info. o akcjach likwidacyjnych w następujących miejscowościach, k. 4; J. Chmielewski, Zagłada żydowskiego miasta, s. 721.