Etnografia Lubelszczyzny - rzemiosło: tkactwo

Na terenie północnej i częściowo środkowej Lubelszczyzny czynne są jeszcze warsztaty tkackie, ale ich liczba zmniejsza się z każdym rokiem.
Już w okresie międzywojennym obserwowano tendencję do zamierania pewnych wytworów. Po drugiej wojnie świato­wej proces ten postępuje nadal mimo, że obserwujemy intensywne dzia­łania w zakresie ochrony sztuki ludowej. Placówki muzealne organizują liczne kon­kursy, w których tkactwo jest widoczne z pełną gamą wyrobów. Uwidocznił się równocześnie podział Lubelszczyzny na część północno-wschodnią z wielką liczbą czynnych warsztatów, oraz na połud­niową, w której pracowali nieliczni specjaliści.
 

Spis treści:
1. WIzerunek lubelskiego tkactwa
2. Szmaciaki, kraciaki, prątki...
3. Hafty tkackie
4. Co po dywanach...



WIzerunek lubelskiego tkactwa

 

W lubelskiej tradycji tkackiej wykonywane są wszystkie rodzaje tkanin - od lnianych po dywany dwuosnowowe; dzięki konkursom reaktywowano „haft tkacki" - pere-bory.

Wyroby tkackie podzielić możemy na tkaniny o splocie gładkim (płócienny, rządkowy) oraz wzorzystym - zarówno jedne jak i drugie były jednokolorowe i wie­lobarwne. Do najstarszych tkanin dekoracyjnych należą pasiaki,wykonywane róż­nymi splotami. Najstarsze pasiaki o splocie rządkowym jednostronnym, zazwyczaj 2-3 kolorowe prze­znaczano na ubrania jak i na nakrycia.
Po pierwszej wojnie światowej na terenie środkowej i północnej Lubelszczyzny pojawiają się barwne pasiaki, które „[...] robione były splotem rządkowym jedno­stronnym lub rypsowym, różnokolorowym wątkiem na osnowie lnianej, rzadziej bawełnianej [...]. Dywany łowickie nie miały wyodrębnionego tła, które z kolei występuje w krakowskich w postaci pasów szerokości około 25 cm [...]".
Nadal na te­renie północnej Lubelszczyzny wykonywane są pasiaki „łowickie", krakowskie, mimo że ich barwa „[...] zakłóciła [...] harmonię kolorystyczną i kompozycyjną tych miejscowych”.


Szmaciaki, kraciaki, prątki...

 

Wiele tkaczek z powiatów bialskiego, włodawskiego, łukowskiego, radzyńskiego i puławskiego nadal wykonuje tzw. szmaciaki. Osnowa jest lniana, wątek stanowią paski z pociętych szmat.
Niewyrabianym już od lat elementem stroju ludowego są krajki. Tkano je przed 1900 r. oraz w pierwszych latach okresu międzywojennego. W latach 70. krajki wykonywała Janina Trociuk ze wsi Wyryki (pow. włodawski).
 
Tradycyjną tkaniną znaną we wszystkich ośrodkach środkowej i północnej Lu­belszczyzny są kraciaki. Wykonywano je od dawna z lnu, na własne potrzeby. Wykorzystywano je jako tkaniny nakryciowe, pościelowe, ubraniowe.
 
Z ośrodkiem tkackim w Kopytniku (w pow. bialskim) od ponad 30 lat zwią­zane są barwne, wełniane dywany zwane kręconymi.„[...] nazwa tej grupy dywanów powstała od «skręcania» na kołowrotku jednocześnie dwóch nici, które po ufarbowaniu przeznaczano na osnowę i wątek”. Są to tkaniny kilku nicielnicowe, o jednolitych kolorowych płaszczyznach, zdobione prostym szlakiem z linii białych, zielonych lub wielobarwnej kraty.
 
Dużą grupę tkanin wykonywanych na terenie północnej i częściowo środkowej Lubelszczyzny stanowią dywany przetykane.
 
Można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że prawie wszystkim tkaczkom znana jest technika tkania kilimów zwanych plecionkami. Były one „[...] zazwyczaj dwukolorowe: czarno-zielone, czarno-miodowe, biało-czarne, czerwono-czarne. Wzory geo­metryczne, roślinne zw. przez tkaczki «cygańska droga», «w różyczki», «w gwiazdy», «w krzyżyki», «w liście», «w tybelki»”. Misterniejsze wzory uzyskiwano, uży­wając nawet do dwunastu nicielnic. Składały się one „[...] z kostek, kratek, kręgów, «listków», «gwiazd», «klatek»”.
 
Wśród tkanin przetykanych, od wielu lat powstających na terenie północnej Lubelszczyzny, tkanych nadal na konkursy sztuki ludowej, uwagę zwracają dywany w tzw. prątki. „Nazwa ich pochodzi stąd, że do tkania oprócz 2 nicielnic i deski potrzebna jest mniejsza lub większa ilość prątków lub sznurków”. Są to dywany dwukolorowe, m.in. amarantowo-czarne, biało-ceglaste, zielono-czarne.


Hafty tkackie

 
Przed 1900 r. oraz po pierwszej wojnie światowej w północnej części Lubelsz­czyzny prawie powszechnie zdobiono „haftem tkackim" - tzw. pereborami spódni­ce lniane, ręczniki, obrusy, koszule. W owym czasie zasięg pereborów pokrywał się z „[...] zasięgiem stroju nadbużańskiego i włodawskiego, z którymi to ubiorami jest on ściśle związany”. Perebory zostały prawie całkowicie zapomniane, ponieważ nie było na wsi zapotrzebowania na ten rodzaj zdobnictwa. W latach 80. na konkurs sztuki ludowej południowego Podlasia perebory wykonała Stanisława Baj z Dołhobród. Wkrótce haft o motywach nawiązujących do zdobnictwa sprzed kilkudzie­sięciu lat tkają także Antonina Waszczeniuk z Dołhobród i Stanisława Kowalewska z Nowego Holeszowa w powiecie włodawskim. Możemy nadal podziwiać piękny „haft tkacki", o którym w 1967 r. Teresa Karwicka pisała jako o byłym zjawisku w tradycyjnej kulturze wsi, które nieodwracalnie przeszło do historii.


Co po dywanach...


W czasie badań na terenie powiatu łukowskiego zostały odkryte wełniane dywany dwuosnowowe. Są to tkaniny dwukolorowe, dwustronne, ze zdobnictwem o treści geometrycznej, roślinnej, zwierzęcej, niekiedy antropomorficznej. Na terenie obecnego powiatu bialskiego dywany poja­wiły się powtórnie na początku lat 80. Wykonywane są tylko w dwóch miejscowo­ściach: Wólce Kościeniewickiej (Halina Parchomiuk) oraz w Studziance (Teresa Dziobek i Sabina Kaczan). Kilka lat temu na konkursy sztuki ludowej południowe­go Podlasia dywany przekazywała Czesława Lipińska ze wsi Raczyny (pow. łukow­ski). Od kilku lat dywany dwuosnowowe tka na konkursy na tere­nie Lubelszczyzny tylko wspomniana Sabina Kaczan ze wsi Studzianka koło Łomaz.

Najżywotniejsza jeszcze na terenie północnej części woj. lubelskiego (pow. bial­ski, łukowski, włodawski) dziedzina twórczości ludowej zaczyna bezpowrotnie za­mierać. Konkursy, wystawy, targi aktywizują wprawdzie twórców, jednak zmniej­szające się zapotrzebowanie na ich wyroby, brak zakupów do zbiorów muzealnych, podeszły wiek 90 proc. wykonawców i brak następców - nieuchronnie przybliża kres tej gałęzi wytwórczości ludowej.

 

Literatura:

Wrębiak C., Tkactwo, [w:] Gauda A. (red.), Dziedzictwo kulturowe Lubelszczyzny. Kultura Ludowa, Lublin 2001.

 

 


Etnografia Lubelszczyzny - rzemiosło: tkactwo

Na terenie północnej i częściowo środkowej Lubelszczyzny czynne są jeszcze warsztaty tkackie, ale ich liczba zmniejsza się z każdym rokiem.
Już w okresie międzywojennym obserwowano tendencję do zamierania pewnych wytworów. Po drugiej wojnie świato­wej proces ten postępuje nadal mimo, że obserwujemy intensywne dzia­łania w zakresie ochrony sztuki ludowej. Placówki muzealne organizują liczne kon­kursy, w których tkactwo jest widoczne z pełną gamą wyrobów. Uwidocznił się równocześnie podział Lubelszczyzny na część północno-wschodnią z wielką liczbą czynnych warsztatów, oraz na połud­niową, w której pracowali nieliczni specjaliści.
 

Spis treści:
1. WIzerunek lubelskiego tkactwa
2. Szmaciaki, kraciaki, prątki...
3. Hafty tkackie
4. Co po dywanach...

WIzerunek lubelskiego tkactwa

 

W lubelskiej tradycji tkackiej wykonywane są wszystkie rodzaje tkanin - od lnianych po dywany dwuosnowowe; dzięki konkursom reaktywowano „haft tkacki" - pere-bory.

Wyroby tkackie podzielić możemy na tkaniny o splocie gładkim (płócienny, rządkowy) oraz wzorzystym - zarówno jedne jak i drugie były jednokolorowe i wie­lobarwne. Do najstarszych tkanin dekoracyjnych należą pasiaki,wykonywane róż­nymi splotami. Najstarsze pasiaki o splocie rządkowym jednostronnym, zazwyczaj 2-3 kolorowe prze­znaczano na ubrania jak i na nakrycia.
Po pierwszej wojnie światowej na terenie środkowej i północnej Lubelszczyzny pojawiają się barwne pasiaki, które „[...] robione były splotem rządkowym jedno­stronnym lub rypsowym, różnokolorowym wątkiem na osnowie lnianej, rzadziej bawełnianej [...]. Dywany łowickie nie miały wyodrębnionego tła, które z kolei występuje w krakowskich w postaci pasów szerokości około 25 cm [...]".
Nadal na te­renie północnej Lubelszczyzny wykonywane są pasiaki „łowickie", krakowskie, mimo że ich barwa „[...] zakłóciła [...] harmonię kolorystyczną i kompozycyjną tych miejscowych”.


Szmaciaki, kraciaki, prątki...

 

Wiele tkaczek z powiatów bialskiego, włodawskiego, łukowskiego, radzyńskiego i puławskiego nadal wykonuje tzw. szmaciaki. Osnowa jest lniana, wątek stanowią paski z pociętych szmat.
Niewyrabianym już od lat elementem stroju ludowego są krajki. Tkano je przed 1900 r. oraz w pierwszych latach okresu międzywojennego. W latach 70. krajki wykonywała Janina Trociuk ze wsi Wyryki (pow. włodawski).
 
Tradycyjną tkaniną znaną we wszystkich ośrodkach środkowej i północnej Lu­belszczyzny są kraciaki. Wykonywano je od dawna z lnu, na własne potrzeby. Wykorzystywano je jako tkaniny nakryciowe, pościelowe, ubraniowe.
 
Z ośrodkiem tkackim w Kopytniku (w pow. bialskim) od ponad 30 lat zwią­zane są barwne, wełniane dywany zwane kręconymi.„[...] nazwa tej grupy dywanów powstała od «skręcania» na kołowrotku jednocześnie dwóch nici, które po ufarbowaniu przeznaczano na osnowę i wątek”. Są to tkaniny kilku nicielnicowe, o jednolitych kolorowych płaszczyznach, zdobione prostym szlakiem z linii białych, zielonych lub wielobarwnej kraty.
 
Dużą grupę tkanin wykonywanych na terenie północnej i częściowo środkowej Lubelszczyzny stanowią dywany przetykane.
 
Można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że prawie wszystkim tkaczkom znana jest technika tkania kilimów zwanych plecionkami. Były one „[...] zazwyczaj dwukolorowe: czarno-zielone, czarno-miodowe, biało-czarne, czerwono-czarne. Wzory geo­metryczne, roślinne zw. przez tkaczki «cygańska droga», «w różyczki», «w gwiazdy», «w krzyżyki», «w liście», «w tybelki»”. Misterniejsze wzory uzyskiwano, uży­wając nawet do dwunastu nicielnic. Składały się one „[...] z kostek, kratek, kręgów, «listków», «gwiazd», «klatek»”.
 
Wśród tkanin przetykanych, od wielu lat powstających na terenie północnej Lubelszczyzny, tkanych nadal na konkursy sztuki ludowej, uwagę zwracają dywany w tzw. prątki. „Nazwa ich pochodzi stąd, że do tkania oprócz 2 nicielnic i deski potrzebna jest mniejsza lub większa ilość prątków lub sznurków”. Są to dywany dwukolorowe, m.in. amarantowo-czarne, biało-ceglaste, zielono-czarne.


Hafty tkackie

 
Przed 1900 r. oraz po pierwszej wojnie światowej w północnej części Lubelsz­czyzny prawie powszechnie zdobiono „haftem tkackim" - tzw. pereborami spódni­ce lniane, ręczniki, obrusy, koszule. W owym czasie zasięg pereborów pokrywał się z „[...] zasięgiem stroju nadbużańskiego i włodawskiego, z którymi to ubiorami jest on ściśle związany”. Perebory zostały prawie całkowicie zapomniane, ponieważ nie było na wsi zapotrzebowania na ten rodzaj zdobnictwa. W latach 80. na konkurs sztuki ludowej południowego Podlasia perebory wykonała Stanisława Baj z Dołhobród. Wkrótce haft o motywach nawiązujących do zdobnictwa sprzed kilkudzie­sięciu lat tkają także Antonina Waszczeniuk z Dołhobród i Stanisława Kowalewska z Nowego Holeszowa w powiecie włodawskim. Możemy nadal podziwiać piękny „haft tkacki", o którym w 1967 r. Teresa Karwicka pisała jako o byłym zjawisku w tradycyjnej kulturze wsi, które nieodwracalnie przeszło do historii.


Co po dywanach...

W czasie badań na terenie powiatu łukowskiego zostały odkryte wełniane dywany dwuosnowowe. Są to tkaniny dwukolorowe, dwustronne, ze zdobnictwem o treści geometrycznej, roślinnej, zwierzęcej, niekiedy antropomorficznej. Na terenie obecnego powiatu bialskiego dywany poja­wiły się powtórnie na początku lat 80. Wykonywane są tylko w dwóch miejscowo­ściach: Wólce Kościeniewickiej (Halina Parchomiuk) oraz w Studziance (Teresa Dziobek i Sabina Kaczan). Kilka lat temu na konkursy sztuki ludowej południowe­go Podlasia dywany przekazywała Czesława Lipińska ze wsi Raczyny (pow. łukow­ski). Od kilku lat dywany dwuosnowowe tka na konkursy na tere­nie Lubelszczyzny tylko wspomniana Sabina Kaczan ze wsi Studzianka koło Łomaz.

Najżywotniejsza jeszcze na terenie północnej części woj. lubelskiego (pow. bial­ski, łukowski, włodawski) dziedzina twórczości ludowej zaczyna bezpowrotnie za­mierać. Konkursy, wystawy, targi aktywizują wprawdzie twórców, jednak zmniej­szające się zapotrzebowanie na ich wyroby, brak zakupów do zbiorów muzealnych, podeszły wiek 90 proc. wykonawców i brak następców - nieuchronnie przybliża kres tej gałęzi wytwórczości ludowej.

 

Literatura:

Wrębiak C., Tkactwo, [w:] Gauda A. (red.), Dziedzictwo kulturowe Lubelszczyzny. Kultura Ludowa, Lublin 2001.