Żydowska sztuka opowiadania

Bella Szwarcman-Czarnota


„Dlaczego Bóg stworzył człowieka? Ponieważ lubi opowiadania” – głosi żydowskie porzekadło. Zapewne opowiadania przekazywane ustnie są niezmiernie doniosłe w każdej kulturze, jednak w kulturze żydowskiej pełnią one rolę zupełnie wyjątkową. Wedle tradycji bowiem na górze Synaj została nadana Mojżeszowi, a poprzez Mojżesza całemu ludowi Izraela Tora nie tylko pisemna (Tora sze be ktaw), ale i ustna (Tora szebe al pe). Te ustne nakazy były przekazywane z pokolenia na pokolenie, nie wolno ich było bowiem spisywać, lecz przekazywać i objaśniać uczniom,  co czynili tanaici (od tana – nauczyciel), dopiero w sytuacji zagrożenia prześladowaniami ze strony Rzymian zostały spisane. Zawiera je Miszna, zredagowana przez Jehudę haNasiego, a po jego śmierci uzupełnione na początku III w. n.e., a także Talmud (Jerozolimski i Babiloński), będący rozszerzonym komentarzem do Miszny. Jednakże mamy tu zawarte nie tylko nakazy, przepisy prawa religijnego i rytuały, lecz i mnóstwo fantastycznych opowieści – o aniołach, o zwierzętach, o złych duchach, ale również o aniołach, o snach, o Mesjaszu itd. Były to spisane opowieści, mające zapewne ubarwić studiowanie przepisów.


Spis treści:
1. Midrasze i agady
2. Gdzie opowiadano? Kto opowiadał?
3. Zbieranie opowiadań
4. Sztuka opowiadania po Zagładzie
5. Literatura



Midrasze i agady

Midrasze – literatura, której zrąb powstawał mniej więcej do końca średniowiecza zawiera już wyłącznie komentarze biblijne, będące w istocie opowieściami, baśniami, legendami. Najważniejsze zbiory midraszy to: Midrasz Raba (Wielki) do wszystkich części Pięcioksięgu, Midrasz Tanchuma, Pirke de rabbi Eliezer, Mechilta, Sifrej, Sifra.


Midrasze wyjaśniają za pomocą nieraz fantastycznych fabuł niezrozumiałe wydarzenia czy luki w tekście biblijnym. Na przykład zauważywszy lukę w epizodzie o związaniu (ofiarowaniu) Izaaka – nieobecności jego matki Sary w całej opowieści – wysuwa się przypuszczenie, że serce jej pękło, gdyż Szatan zakomunikował jej, że Abraham poprowadził Izaaka na stos ofiarny (Midrasz Tanchuma).


W innym midraszu czytamy, że z uwagi na zasługi Miriam lud Izraela otrzymał w darze czarodziejskie źródło. W taki sposób powiązano dwa znajdujące się tuż obok siebie epizody: o śmierci Miriam i o tym, że lud Izraela pozostał bez wody (midrasz Mechilta de rabbi Iszmael).

Podobną rolę pełniły agady (aram.agada – opowieść) – rabiniczne pouczenia w kwestiach moralnych, poprzez odwoływanie się do budujących przykładów z historii, ale też z folkloru i legend. Napisane są potoczystym, barwnym językiem, często odwołują się w jakiejś mierze do midraszy. Żydowska sztuka  nawiązuje właśnie do tych – już spisanych – źródeł. I to niezależnie od tego, czy opowiadający i krąg jego słuchaczy pochodzą z Ziemi Izraela, Babilonii, krajów arabskich czy później – europejskich. Oto droga – rzecz jasna niepełna – jednego z takich wędrujących motywów.


Najpierw opowieść Mendla Berchona, zanotowana na terenie Polski w 1926 roku przez zbieracza Pinchasa Chidekla, z zasobów Wileńskiej Komisji Etnograficznej:


Żyli sobie mąż z żoną – Chaim i Szifra. Mieli dwoje dzieci. W pewien szabatowy poranek, gdy Chaim był w synagodze, dzieci nagle zachorowały i umarły. Po powrocie  do domu, Chaim usiadł przy stole i zwrócił się do żony z pytaniem: „Gdzie są nasze dzieci?” „Bawią się u sąsiadów na podwórku” – odparła Szifra. Gdy Chaim skończył jeść czulent, wrócił do synagogi na dalsze modlitwy i wrócił stamtąd późnym wieczorem. Znów zapytał żonę: „Czy dzieci wróciły do domu?” „Tak, dopiero co były, ale zjadły i poszły znowu się bawić”.


Kiedy Chaim jadł, Szifra zapytała o to, czy mógłby pomóc jej w rozstrzygnięciu pewnej kwestii z zakresu prawa religijnego (halachy). I wykłada swój problem: „Jeśli ktoś powierza coś jakiejś osobie, a potem przychodzi po to i się upomina,  czy człowiek, któremu to zostało powierzone, musi to oddać?” Chaim odpowiedział: „Oczywiście! Nie może postąpić inaczej. I to natychmiast, bez słowa sprzeciwu”. „Wobec tego – Szifra na to – chodź ze mną do drugiego pokoju. Chcę ci coś pokazać”.


Gdy Chaim wszedł za nią do pokoju, wzrok jego padł natychmiast na nieruchome ciała dwojga zmarłych dzieci. Zaczął płakać, rozpaczać, wyrywać sobie włosy z głowy. „Uspokój się – powiedziała Szifra – Sam przecież mówiłeś, że jeśli ktoś powierzy coś innej osobie i przyjdzie się o to upomnieć, trzeba to oddać bez szemrania. Bóg nam powierzył dzieci, a teraz zabrał je z powrotem”.


Jest to wariant opowieści zamieszczonej w języku jidysz w moralizującym dziełku Simches hanefesz z 1707 roku. Podobną wersję tej samej opowieści znaleźć można w hebrajskiej antologii midraszowej wydanej w XIII wieku, a opracowanej przez Szymona Aszkenaziego z Frankfurtu – Jalkut szimoni. W istocie jednak pierwowzór tej historii znaleźć można w midraszu do Księgi Przysłów, a mówi ona o niezwykle mądrej kobiecie Brurii, która była jakoby żoną znanego tanaity rabiego Meira (II w. n.e.)


Opowiadanie historii, jak też przysłuchiwanie się im, było traktowane jako czynność uświęcona (por. opowieści chasydzkie), zgodnie z Wj 13, 8 odnośnie do święta Przaśników: „W tym dniu opowiadać będziesz synowi swemu, mówiąc…” Podobne wezwanie do nauczania i przekazywania znajdujemy w jednej z najważniejszych modlitw judaizmu Szma, Israel. Doniosłość tego zadania była tym większa, odkąd Żydzi żyli w rozproszeniu (diasporze), po zburzeniu  II Świątyni, gdyż chodziło również o zachowanie tożsamości i przekazanie jej kolejnym pokoleniom.



Gdzie opowiadano? Kto opowiadał?

Przede wszystkim w domach modlitwy, synagogach (między nabożeństwem popołudniowym a wieczornym), w chederach, podczas wesel i siedmiodniowego okresu żałoby (hebr.sziwa) a także – co zwłaszcza charakterystyczne dla Żydów z krajów arabskich – podczas pielgrzymek. Tym bardziej wobec tego podkreślony jest święty charakter tych opowieści i czas słuchania ich – także święty.


Opowiadało się w szabat i w święta, w które obowiązywał zakaz wykonywania pracy, w kręgu rodzinnym, a także – już w XX wieku – w zajazdach, kawiarniach i kabaretach. Zawodowych opowiadaczy nie było, jednak były osoby niejako predestynowane do tej roli. I tu – poza rabinami, mełamedami, szamesami i, ogólniej, kaznodziejami –  jest oczywiste, że opowiadali ci, którzy prowadzili wędrowny tryb życia: wędrowni rzemieślnicy, kupcy, swaci, studenci wędrujący od jednej jesziwy do drugiej, i woźnice.


Bardzo ciekawe jest w tym względzie świadectwo przytaczane przez Władysława Mickiewicza o ojcu.
Mianowicie 18 maja 1846 roku Adam Mickiewicz opowiadał Aleksandrowi Chodźce o tym, że pewnego razu podróżował przez dwa dni z żydowskim woźnicą,  opowiadającym mu ludowe opowieści, które  go „bardzo uderzyły”. Ich charakter jest bardzo odmienny od polskich opowieści ludowych, chociaż ich akcja często rozgrywa się w Polsce. Ich konstrukcja intrygi i sposób opowiadania przypominają arabskie bajki z tysiąca i jednej nocy. Są to motywy lub wyprowadzone z Azji  obrazy stworzone w azjatyckim duchu „Izraelitów”, który gdziekolwiek się znajdzie, tworzy po swojemu (Wł. Mickiewicz, Żywot Adama Mickiewicza, Poznań 1890, t. I, s. 10). Byłoby rzeczą interesującą dowiedzieć się, w jakim języku opowiadał swoje historie ów woźnica.


Osobną kategorię, jaką należałoby wymienić jako opowiadaczy, stanowili tzw. badchonim, czyli wodzireje popisujący się podczas wesel czy świąt takich jak Purim czy Chanuka. Wśród nich zdarzali się zwyczajni wesołkowie, dowcipnisie (letsim, lustik machers, frejleche jidn), którzy popisywali się tradycyjnym humorem żydowskim i rymami.


Na dworach chasydzkich zatrudniano własnych badchonim (por. Opowieści chasydzkie). Taką rolę na dworze Borucha ben Jechiela z Miedzyboża pełnił znany wołyński dowcipniś Herszele Ostropoler, o którym krążyło mnóstwo anegdot, zebranych w różnych antologiach. Podobnie zresztą z innymi dowcipnisiami, do których należeli Efroim Grejdiger z Galicji czy wileński Motke Chabad.


Podczas swojego wystąpienia każdy badchan uważał za swój obowiązek nie tylko dowcipkować i opowiadać historie, ale również wypowiedzieć pouczenia moralne pod adresem młodej pary, odśpiewać tradycyjne poematy o charakterze etycznym (tzw. muser lider).


W Talmudzie znajdujemy dowody na to, że była to praktyka również starożytna (Talmud Babiloński, traktaty Gitin i Taanit), podobnie w średniowiecznych pinkasach aszkenazyjskich i w ilustrowanych manuskryptach. W kręgach związanych z haskalą (oświeceniem żydowskim) treść wystąpień  na uroczystościach była nieco odmienna – wygłaszano, często rymowane, szyderstwa z tradycyjnych tekstów i opowieści, opowiadano za to o aktualnych i historycznych wydarzeniach, nierzadko w tonie sensacji i plotki (najes oraz rechiles).


Rzecz jasna, w środowiskach ortodoksyjnych nie pozwalano sobie na tego rodzaju wystąpienia. Tam, począwszy od XVI i XVII, wykształciła się postać magida – wędrownego charyzmatycznego kaznodziei i nauczyciela, natchnionego mówcy. Magid wędrował od miasteczka do miasteczka, pozyskując publiczność płomiennymi mowami i opowieściami. Zaczęto ich cenić szczególnie w czasach Baal Szem Towa, założyciela chasydyzmu (por. Opowieści chasydzkie). Najsłynniejszym z nich był Jakub (Jankew) Kranz z Dubna.


Opowiadali nie tylko mężczyźni, lecz i kobiety. Rzecz jasna, na ogół czyniły to w gronie węższym, wśród rodziny czy kobiet. Wiele z nich zyskało jednak sławę, a ich nazwiska odnotowała historia. Jedną z najbardziej znanych opowiadaczek była Sonia Neumark z okolic Mohylowa, zwana Sonie di Chachome (Mądra Sonia). Wspomina o niej zbieracz folkloru, pisarz i dziennikarz A. Litwin w trzecim tomie swoich dzienników z podróży Jidisze neszome (Żydowska dusza), wydanych w 1916 roku. Poznał ją, gdy miała już osiemdziesiąt lat, początkowo z rezerwą traktowała przybysza, ale stopniowo się ośmielała i mówiła coraz swobodniej. Jej język był wyjątkowo barwny i bogaty, a nawet – jak powiada A. Litwin „pieprzny”. W swoich opowiadaniach posługiwała się rymami, szeroko cytowała biblijne opowieści, a nawet czerpała z Talmudu. Oto jedna z jej opowiastek „O brudnej bułce”:


Na tamtym świecie otrzymamy odpłatę mida keneged mida (miarka za miarkę) – dokładnie tą samą miarą.


Był sobie raz wielki bogacz. Wielki z niego był skąpiec, przez całe życie nie wspomógł biedaka datkiem. Ale pewnego razu podróżował i wiózł w wielkim worze bułki. Wypadał z worka jednak bułka prosto w błoto. W tej samej chwili podbiegł jakiś biedak. Trzy dni nie miał nic w ustach, krzyczał i błagał o coś dla pokrzepienia duszy. Bogacz rzucił mu tę brudną bułkę. Po raz pierwszy i ostatni ulitował się nad jakimś człowiekiem. I jak myślicie, co było potem?


Gdy tylko umarł, dano mu na tamtym świecie zmarłych ogród Edenu. A to dlatego, że uratował człowieka od śmierci głodowej. Jednak nie umieszczono go wśród wszystkich sprawiedliwych (cadikim), lecz osobno; obok postawiono połamany stolik, a na nim położona usmarowaną błotem bułkę, tę samą, którą rzucił biedakowi.


Od Soni Neumark A.Litwin dowiedział się o istnieniu kobiet, które pełniły funkcję wodzireja (nazywano je badchntes). Co więcej, jedna z nich zapłaciła Soni trzy ruble (pokaźna na owe czasy suma!) za opowiadanie, które miała potem wykorzystać w przemowie weselnej. Poza nią znane były: Chini Lifszyc z Krzemieńca, Pesia Rywa Szer z Kozłowicz, Chawa Rubin ze Smorgonia, Brocha Pończosznica z Rosłowa i ciotka pioniera żydowskiej etnografii Judy Lejba Cahana – Rochl Cahan  z Wilna.


Najważniejsze zbiory opowieści, z których czerpali opowiadacze aszkenazyjscy, ale i nie tylko, poza tymi „klasycznymi”, które już zostały przeze mnie wymienione, mamy przede wszystkim słynną Majse buch (Księga baśni), wydana po raz pierwszy w 1602 roku w Bazylei – zbiór trzystu czterdziestu czterech opowieści w jidysz, począwszy od czasów Talmudu i literatury midraszowej. Innym ważnym źródłem jest zbiór Ejn Jakow z 1516 roku, zredagowany w języku hebrajskim, ale popularny głównie w przekładzie na jidysz.


Wiele opowieści z Bliskiego Wschodu (Indii, Jemenu, Persji ) przytacza dwunastowieczny podróżnik Beniamin z Tudeli w Podróżach rabiego Beniamina. Badacz Izrael Cwi Kanter (Israel Zwi) dowodzi, że w zbiorach opowieści Żydów orientalnych można odnaleźć echa dyskusji z islamem, opowieści nawiązujące do sztuki lekarskiej, natomiast w opowieściach Żydów europejskich (i wschodnich, i zachodnich), obecny jest w tle antysemityzm, echa prześladowań, pogromów, fałszywych oskarżeń.


Osobne miejsce należy się zbiorom opowieści chasydzkich (por.), najwięcej ich zebrał Mordechaj ben Jechezkel. Krytykowali je za rozpowszechnianie przesądów maskile (zwolennicy oświecenia), a zwłaszcza rabin Nachman Krochmal w swoim dziele Przewodnik współcześnie błądzących. Opowieści maskilów są niemal zupełnie odarte z elementów fantazji czy mitologii żydowskiej.



Zbieranie opowiadań

Pod koniec XIX wieku, w roku 1896 roku, rozpoczęły się prace nad zbieraniem folkloru żydowskiego, a zapoczątkował je Jehuda Lejb Cahan. Na czele zaś przedsięwzięcia stał wielki pisarz – Icchok Lejbusz Perec, który sam zaczął też zbierać żydowskie pieśni ludowe.


Wiek XX rozpoczął się od słynnej wyprawy etnograficznej pod wodzą Sz. An-skiego, która wyruszyła zbierać i badać folklor żydowski na terenach Ukrainy. Mentorem wyprawy był wspomniany już Cahan, który wyemigrował do Nowego Jorku, lecz nadal współdziałał z dawnymi towarzyszami. Wyprawa trwała trzy lata – zebrano około 1800 opowieści i baśni, jak też innych materiałów etnograficznych z około 66 miast i miasteczek Wołynia i Podola. W ślad za nimi ruszyli inni. W 1930 grupa zbieraczy z wileńskiego JIWO została przeszkolona przez wspomnianego już Jehudę Lejba Cahana, który przybył w tym celu z Nowego Jorku. Część zebranych dla JIWO opowieści znajduje się w nowojorskim oddziale, a ich przeniesienie tam z Wilna – w obliczu II wojny światowej, pod okiem hitlerowców – jest tematem na wiele rozpraw. Drugą taką potężną kolekcją jest archiwum izraelskie.


Osobne miejsce należy się zapomnianemu, samotnemu zbieraczowi, który miał to nieszczęście, że żył w trudnych czasach i nieodpowiednim miejscu. Mam tu na myśli  Jefima Rajzego. Urodził się w 1904 roku w Winnicy w rodzinie sojfera (skryby, przepisywacza świętych tekstów), ze strony matki pochodził ze słynnego rodu chasydzkiego Izraela z Rużyna, a ze strony ojca – z rodu Dow Bera z Międzyrzeca. Za swoje prace etnograficzne trzykrotnie był zesłany do łagrów (w tym do osławionych Sołowek), w wyniku oskarżenia o nacjonalizm. Nawet jednak, gdy został zrehabilitowany w 1963 roku, nie udało mu się doprowadzić do wydania wszystkich baśni, które zebrał. A zbierał je od 1912 roku do końca lat 60. nie zaprzestając pracy nawet w łagrach, gdzie notował opowieści i baśnie zasłyszane od współwięźniów.


Informantami Rejzego byli Żydzi wszystkich stanów, grup wiekowych, obu płci, a także – co niezmiernie charakterystyczne dla folkloru żydowskiego – pisarze, poeci, muzycy. Co także charakterystyczne, spisane opowieści pisarzy wracały w lud i ponownie trafiały do zbiorków jako ludowe. Rejze spisywał opowieści nie tylko zasłyszane, ale i przeczytane przez informantów. Wszystkie spisane przez siebie opowieści dokładnie zaopatrzył w metryczki, niestety przetrwała tylko część ogromu materiałów zebranych przez niego. To, co pozostało zebrał i wydał w 1999 roku etnolog rosyjski Walery Dymszyc.


W Polsce zbierano folklor do czasów Zagłady, część została wydana w 1923 roku w Warszawie w zbiorze Baj undz, jidn (U nas, Żydów) pod red. M. Wanwilda. Najbardziej zaś znanymi zbieraczami byli: Noach Priłucki,  Szmuel Lehmann, Herszele Danilewicz, Menachem Kipnis, Chana Jehoszua Rawnicki, Immanuel Olsvanger.


Z drugiej strony – o czym już była mowa – powstała literatura, która oparła się na tych i wielu innych źródłach. Najbardziej wymownym przykładem jest tu Sz. An-sky, którego dramat pt. Dybuk powstał w inspiracji zbieranym przez autora folklorem,. Zarówno pisarze tworzący w języku hebrajskim (Micha Josef Berdyczewski), jak i w języku jidysz (Icchok Lejbusz Perec, Aaron Cejtlin, Abraham Goldfaden, Icyk Manger, Der Nister, Icchok Baszewis Singer) uważali, że folklor (nie tylko opowieści) to fundament  tożsamości narodu żydowskiego i tworzywo jego kultury. 



Sztuka opowiadania po Zagładzie

Śmierć milionów Żydów – zarówno z kręgu kultury sefardyjskiej, jak i aszkenazyjskiej – odcięła tych, którzy pozostali przy życiu i następne pokolenia od źródeł opowieści. Na terenie Polski żydowska sztuka opowiadania umarła wraz z tymi, którzy te opowieści przekazywali w domach, w synagogach, w kręgu przyjaciół. Jakiś czas jeszcze publiczność mogła się cieszyć jedynymi w swoim rodzaju spektaklami opowieści i humoresek Szymona Dżigana i Izraela Szumachera. Teatr Żydowski im Estery Rachel Kamińskiej w inscenizacjach Jakuba Rotbauma przybliżał publiczności świat folkloru-literatury.


Jest rzeczą oczywistą, że w najbardziej autentycznych formach żydowska sztuka opowiadania realizuje się w Stanach Zjednoczonych i w Izraelu. W tych krajach znajdują się najbogatsze zasoby, tam powstają coraz to nowe antologie opowieści i bajek, tam wreszcie istnieje żywa sztuka opowiadania.


Jedną z najwybitniejszych postaci jest tu Ellen Frankel – uczona, znawczyni folkloru, opowiadaczka z niemal trzydziestoletnim stażem, twórczyni „ludowo-kobiecych” komentarzy do Tory. Wydała też wiele tomów opowieści żydowskich, adresowanych do różnego rodzaju czytelników, w tym dla dzieci. Niezmordowanie podróżuje, prezentując swoje opowiadania, realizując programy,  takie jak: Etyka żydowska poprzez opowiadania żydowskie, Biblia dla dzieci, Żydowskie opowiadania o miłości itd. Obecnie wydaje kolejne tomy z zaplanowanej na pięć tomów serii  Folktales of the Jews. Uważa się za magida – czyli przekaziciela tradycji opowiadania wraz z tradycyjnymi wątkami, bez elementów teatralnych. Ellen Frankel powiada, że w tradycji ustnej nie da się nic zmieniać. Proces powstawania folkloru jest ewolucyjny. Nie należy prezentować opowieści ludowej jako dzieła literackiego. To nie powinno być opowiadanie (short story).
Inna ważna postać to Yitzhak Buxbaum, współczesny magid, pisarz, i znawca opowieści chasydzkich (por. opowieści chasydzkie) oraz historii o kobietach żydowskich.


Nieoceniona jest rola zmarłej przedwcześnie wybitnej etnolożki Barbary Myerhoff, która zbierała opowieści w żydowskich domach opieki. Nauczycielką całej generacji opowiadaczy jest Peninnah Schramm, nazywana „matriarchinią żydowskiej sztuki opowiadania”. W odróżnieniu od Ellen Frankel, jest aktorką i zwolenniczką stosowania teatralnych środków wyrazu w sztuce opowiadania.


Trudno wyliczyć wszystkie najistotniejsze choćby przedsięwzięcia w dziedzinie żydowskiej sztuki opowiadania, nie można jednak nie wspomnieć o postaci, jaką jest Amichai Lau-Lavie – wykładowca żydowskiej literatury religijnej, zwolennik wychowania i edukacji poprzez sztukę, kieruje przedsięwzięciami w Jerozolimie i Nowym Jorku : http://www.storahtelling.org/


W Izraelu odbywa się corocznie festiwal opowiadania: http://www.yossi-alfi.co.il
Aviv Sharon stworzył izraelskie centrum sztuki opowiadania http://www.gollem.org/
Należy też pamiętać o żywej sztuce opowiadania krzewionej przez Żydów z krajów Maghrebu i arabskich. Warto tu wymienić choćby Marokankę El Hi Ani.
We Francji, w Strasburgu działa świetny aktor i opowiadacz (w jidysz) Rafael Goldwaser.
Na szerszą skalę w Polsce sztukę opowiadania odwołującą się także do tradycji żydowskiej rozwijają: Studnia O oraz Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” (http://www.opowiadacze.teatrnn.pl).


Literatura

Wybrana bibliografia :

 

  • Micha Joses Bin Gorion (Berdyczewski), Żydowskie legendy biblijne, przełożył Robert Stiller, Uraeus, Gdynia 1996.
  • Robert Graves, Raphael Patai, Mity hebrajskie, przełożyła Regina Gromacka, Cyklady, Warszawa 1993.
  • Howard Schwartz, Tree of Souls. The Mythology of Judaism, Oxford University Press, 2004.
  • Howard Schwartz, Lilith’s Cave. Kewish Tales of the Supernatural,
  • Howard Schwartz, Leaves from the Garden of Eden. One Hundred Classic Jewish Tales, Oxford University Press 2008.
  • Witold Tyloch, Opowieści mędrców Talmudu. Feniks, Gdynia 1993.
  • Agady talmudyczne, przełożył Michał Friedman, Wrocław 2005,Wydawnictwo Dolnośląskie.
  • Great Works of Jewish Fantasy, ed. by J. Neugroschel, t. I i II, Pan Books, London 1978.
  • Jewriejskije narodnyje skazki, red. W. Dymszyc, Sumposium, Sankt Petersburg 1999.
  • Opowieści żydowskie, zebrał Izrael Zwi Kanner, przełożyła Natalia Krynicka, „W drodze”, Poznań 1997.
  • Rabbinic Fantaisies.  Imaginative Narratives from Classical Hebrew Literature, ed. by David Stern and Mark J. Mirsky, 1990, Jewish Publication Society.
  • A Treasury of Jewish Folklore. Stories, Traditions, Legends, Humor, Wisdom and Folk songs of the Jewish People, ed. by N. Ausubel, Crown Publishers, New York 1948.
  • Yiddish Folktales, ed. by Beatrice Silverman-Weinreich, New York 1988, Pantheon Books & YIVO Institute for Jewish Research
  • Ze skarbnicy midraszy, wybrał i przełożył Michał Friedman, Wrocław 1995, Wydawnictwo Dolnośląskie.
  • Lucy Dawidowicz, The Golden Tradition. Jewish Life and Thought in Eastern Europe, Schocken Books, New York 1967.
  • Itzik Nakhmen Gottesman, Definig the Yiddish Nation. The Jewish Folklorists of Poland, Wayne State University Press, Detroit 2003.
  • David Roskies, A Bridge of Longing. The Lost Art Of Jewish Storytelling, Harvard University Press 1995.
  • (Barbara Myerhoff), Remembered Lives. The Work of Ritual, Storytelling, and Growing Older, ed. by Marc Kaminsky, Deena Metzger, Marc Weiss, University of Michigan Press 1992.

Żydowska sztuka opowiadania

Bella Szwarcman-Czarnota

„Dlaczego Bóg stworzył człowieka? Ponieważ lubi opowiadania” – głosi żydowskie porzekadło. Zapewne opowiadania przekazywane ustnie są niezmiernie doniosłe w każdej kulturze, jednak w kulturze żydowskiej pełnią one rolę zupełnie wyjątkową. Wedle tradycji bowiem na górze Synaj została nadana Mojżeszowi, a poprzez Mojżesza całemu ludowi Izraela Tora nie tylko pisemna (Tora sze be ktaw), ale i ustna (Tora szebe al pe). Te ustne nakazy były przekazywane z pokolenia na pokolenie, nie wolno ich było bowiem spisywać, lecz przekazywać i objaśniać uczniom,  co czynili tanaici (od tana – nauczyciel), dopiero w sytuacji zagrożenia prześladowaniami ze strony Rzymian zostały spisane. Zawiera je Miszna, zredagowana przez Jehudę haNasiego, a po jego śmierci uzupełnione na początku III w. n.e., a także Talmud (Jerozolimski i Babiloński), będący rozszerzonym komentarzem do Miszny. Jednakże mamy tu zawarte nie tylko nakazy, przepisy prawa religijnego i rytuały, lecz i mnóstwo fantastycznych opowieści – o aniołach, o zwierzętach, o złych duchach, ale również o aniołach, o snach, o Mesjaszu itd. Były to spisane opowieści, mające zapewne ubarwić studiowanie przepisów.

Spis treści:
1. Midrasze i agady
2. Gdzie opowiadano? Kto opowiadał?
3. Zbieranie opowiadań
4. Sztuka opowiadania po Zagładzie
5. Literatura

Midrasze i agady

Midrasze – literatura, której zrąb powstawał mniej więcej do końca średniowiecza zawiera już wyłącznie komentarze biblijne, będące w istocie opowieściami, baśniami, legendami. Najważniejsze zbiory midraszy to: Midrasz Raba (Wielki) do wszystkich części Pięcioksięgu, Midrasz Tanchuma, Pirke de rabbi Eliezer, Mechilta, Sifrej, Sifra.

Midrasze wyjaśniają za pomocą nieraz fantastycznych fabuł niezrozumiałe wydarzenia czy luki w tekście biblijnym. Na przykład zauważywszy lukę w epizodzie o związaniu (ofiarowaniu) Izaaka – nieobecności jego matki Sary w całej opowieści – wysuwa się przypuszczenie, że serce jej pękło, gdyż Szatan zakomunikował jej, że Abraham poprowadził Izaaka na stos ofiarny (Midrasz Tanchuma).

W innym midraszu czytamy, że z uwagi na zasługi Miriam lud Izraela otrzymał w darze czarodziejskie źródło. W taki sposób powiązano dwa znajdujące się tuż obok siebie epizody: o śmierci Miriam i o tym, że lud Izraela pozostał bez wody (midrasz Mechilta de rabbi Iszmael).

Podobną rolę pełniły agady (aram.agada – opowieść) – rabiniczne pouczenia w kwestiach moralnych, poprzez odwoływanie się do budujących przykładów z historii, ale też z folkloru i legend. Napisane są potoczystym, barwnym językiem, często odwołują się w jakiejś mierze do midraszy. Żydowska sztuka  nawiązuje właśnie do tych – już spisanych – źródeł. I to niezależnie od tego, czy opowiadający i krąg jego słuchaczy pochodzą z Ziemi Izraela, Babilonii, krajów arabskich czy później – europejskich. Oto droga – rzecz jasna niepełna – jednego z takich wędrujących motywów.

Najpierw opowieść Mendla Berchona, zanotowana na terenie Polski w 1926 roku przez zbieracza Pinchasa Chidekla, z zasobów Wileńskiej Komisji Etnograficznej:

Żyli sobie mąż z żoną – Chaim i Szifra. Mieli dwoje dzieci. W pewien szabatowy poranek, gdy Chaim był w synagodze, dzieci nagle zachorowały i umarły. Po powrocie  do domu, Chaim usiadł przy stole i zwrócił się do żony z pytaniem: „Gdzie są nasze dzieci?” „Bawią się u sąsiadów na podwórku” – odparła Szifra. Gdy Chaim skończył jeść czulent, wrócił do synagogi na dalsze modlitwy i wrócił stamtąd późnym wieczorem. Znów zapytał żonę: „Czy dzieci wróciły do domu?” „Tak, dopiero co były, ale zjadły i poszły znowu się bawić”.

Kiedy Chaim jadł, Szifra zapytała o to, czy mógłby pomóc jej w rozstrzygnięciu pewnej kwestii z zakresu prawa religijnego (halachy). I wykłada swój problem: „Jeśli ktoś powierza coś jakiejś osobie, a potem przychodzi po to i się upomina,  czy człowiek, któremu to zostało powierzone, musi to oddać?” Chaim odpowiedział: „Oczywiście! Nie może postąpić inaczej. I to natychmiast, bez słowa sprzeciwu”. „Wobec tego – Szifra na to – chodź ze mną do drugiego pokoju. Chcę ci coś pokazać”.

Gdy Chaim wszedł za nią do pokoju, wzrok jego padł natychmiast na nieruchome ciała dwojga zmarłych dzieci. Zaczął płakać, rozpaczać, wyrywać sobie włosy z głowy. „Uspokój się – powiedziała Szifra – Sam przecież mówiłeś, że jeśli ktoś powierzy coś innej osobie i przyjdzie się o to upomnieć, trzeba to oddać bez szemrania. Bóg nam powierzył dzieci, a teraz zabrał je z powrotem”.

Jest to wariant opowieści zamieszczonej w języku jidysz w moralizującym dziełku Simches hanefesz z 1707 roku. Podobną wersję tej samej opowieści znaleźć można w hebrajskiej antologii midraszowej wydanej w XIII wieku, a opracowanej przez Szymona Aszkenaziego z Frankfurtu – Jalkut szimoni. W istocie jednak pierwowzór tej historii znaleźć można w midraszu do Księgi Przysłów, a mówi ona o niezwykle mądrej kobiecie Brurii, która była jakoby żoną znanego tanaity rabiego Meira (II w. n.e.)

Opowiadanie historii, jak też przysłuchiwanie się im, było traktowane jako czynność uświęcona (por. opowieści chasydzkie), zgodnie z Wj 13, 8 odnośnie do święta Przaśników: „W tym dniu opowiadać będziesz synowi swemu, mówiąc…” Podobne wezwanie do nauczania i przekazywania znajdujemy w jednej z najważniejszych modlitw judaizmu Szma, Israel. Doniosłość tego zadania była tym większa, odkąd Żydzi żyli w rozproszeniu (diasporze), po zburzeniu  II Świątyni, gdyż chodziło również o zachowanie tożsamości i przekazanie jej kolejnym pokoleniom.


Gdzie opowiadano? Kto opowiadał?

Przede wszystkim w domach modlitwy, synagogach (między nabożeństwem popołudniowym a wieczornym), w chederach, podczas wesel i siedmiodniowego okresu żałoby (hebr.sziwa) a także – co zwłaszcza charakterystyczne dla Żydów z krajów arabskich – podczas pielgrzymek. Tym bardziej wobec tego podkreślony jest święty charakter tych opowieści i czas słuchania ich – także święty.

Opowiadało się w szabat i w święta, w które obowiązywał zakaz wykonywania pracy, w kręgu rodzinnym, a także – już w XX wieku – w zajazdach, kawiarniach i kabaretach. Zawodowych opowiadaczy nie było, jednak były osoby niejako predestynowane do tej roli. I tu – poza rabinami, mełamedami, szamesami i, ogólniej, kaznodziejami –  jest oczywiste, że opowiadali ci, którzy prowadzili wędrowny tryb życia: wędrowni rzemieślnicy, kupcy, swaci, studenci wędrujący od jednej jesziwy do drugiej, i woźnice.

Bardzo ciekawe jest w tym względzie świadectwo przytaczane przez Władysława Mickiewicza o ojcu.
Mianowicie 18 maja 1846 roku Adam Mickiewicz opowiadał Aleksandrowi Chodźce o tym, że pewnego razu podróżował przez dwa dni z żydowskim woźnicą,  opowiadającym mu ludowe opowieści, które  go „bardzo uderzyły”. Ich charakter jest bardzo odmienny od polskich opowieści ludowych, chociaż ich akcja często rozgrywa się w Polsce. Ich konstrukcja intrygi i sposób opowiadania przypominają arabskie bajki z tysiąca i jednej nocy. Są to motywy lub wyprowadzone z Azji  obrazy stworzone w azjatyckim duchu „Izraelitów”, który gdziekolwiek się znajdzie, tworzy po swojemu (Wł. Mickiewicz, Żywot Adama Mickiewicza, Poznań 1890, t. I, s. 10). Byłoby rzeczą interesującą dowiedzieć się, w jakim języku opowiadał swoje historie ów woźnica.

Osobną kategorię, jaką należałoby wymienić jako opowiadaczy, stanowili tzw. badchonim, czyli wodzireje popisujący się podczas wesel czy świąt takich jak Purim czy Chanuka. Wśród nich zdarzali się zwyczajni wesołkowie, dowcipnisie (letsim, lustik machers, frejleche jidn), którzy popisywali się tradycyjnym humorem żydowskim i rymami.

Na dworach chasydzkich zatrudniano własnych badchonim (por. Opowieści chasydzkie). Taką rolę na dworze Borucha ben Jechiela z Miedzyboża pełnił znany wołyński dowcipniś Herszele Ostropoler, o którym krążyło mnóstwo anegdot, zebranych w różnych antologiach. Podobnie zresztą z innymi dowcipnisiami, do których należeli Efroim Grejdiger z Galicji czy wileński Motke Chabad.

Podczas swojego wystąpienia każdy badchan uważał za swój obowiązek nie tylko dowcipkować i opowiadać historie, ale również wypowiedzieć pouczenia moralne pod adresem młodej pary, odśpiewać tradycyjne poematy o charakterze etycznym (tzw. muser lider).

W Talmudzie znajdujemy dowody na to, że była to praktyka również starożytna (Talmud Babiloński, traktaty Gitin i Taanit), podobnie w średniowiecznych pinkasach aszkenazyjskich i w ilustrowanych manuskryptach. W kręgach związanych z haskalą (oświeceniem żydowskim) treść wystąpień  na uroczystościach była nieco odmienna – wygłaszano, często rymowane, szyderstwa z tradycyjnych tekstów i opowieści, opowiadano za to o aktualnych i historycznych wydarzeniach, nierzadko w tonie sensacji i plotki (najes oraz rechiles).

Rzecz jasna, w środowiskach ortodoksyjnych nie pozwalano sobie na tego rodzaju wystąpienia. Tam, począwszy od XVI i XVII, wykształciła się postać magida – wędrownego charyzmatycznego kaznodziei i nauczyciela, natchnionego mówcy. Magid wędrował od miasteczka do miasteczka, pozyskując publiczność płomiennymi mowami i opowieściami. Zaczęto ich cenić szczególnie w czasach Baal Szem Towa, założyciela chasydyzmu (por. Opowieści chasydzkie). Najsłynniejszym z nich był Jakub (Jankew) Kranz z Dubna.

Opowiadali nie tylko mężczyźni, lecz i kobiety. Rzecz jasna, na ogół czyniły to w gronie węższym, wśród rodziny czy kobiet. Wiele z nich zyskało jednak sławę, a ich nazwiska odnotowała historia. Jedną z najbardziej znanych opowiadaczek była Sonia Neumark z okolic Mohylowa, zwana Sonie di Chachome (Mądra Sonia). Wspomina o niej zbieracz folkloru, pisarz i dziennikarz A. Litwin w trzecim tomie swoich dzienników z podróży Jidisze neszome (Żydowska dusza), wydanych w 1916 roku. Poznał ją, gdy miała już osiemdziesiąt lat, początkowo z rezerwą traktowała przybysza, ale stopniowo się ośmielała i mówiła coraz swobodniej. Jej język był wyjątkowo barwny i bogaty, a nawet – jak powiada A. Litwin „pieprzny”. W swoich opowiadaniach posługiwała się rymami, szeroko cytowała biblijne opowieści, a nawet czerpała z Talmudu. Oto jedna z jej opowiastek „O brudnej bułce”:

Na tamtym świecie otrzymamy odpłatę mida keneged mida (miarka za miarkę) – dokładnie tą samą miarą.

Był sobie raz wielki bogacz. Wielki z niego był skąpiec, przez całe życie nie wspomógł biedaka datkiem. Ale pewnego razu podróżował i wiózł w wielkim worze bułki. Wypadał z worka jednak bułka prosto w błoto. W tej samej chwili podbiegł jakiś biedak. Trzy dni nie miał nic w ustach, krzyczał i błagał o coś dla pokrzepienia duszy. Bogacz rzucił mu tę brudną bułkę. Po raz pierwszy i ostatni ulitował się nad jakimś człowiekiem. I jak myślicie, co było potem?

Gdy tylko umarł, dano mu na tamtym świecie zmarłych ogród Edenu. A to dlatego, że uratował człowieka od śmierci głodowej. Jednak nie umieszczono go wśród wszystkich sprawiedliwych (cadikim), lecz osobno; obok postawiono połamany stolik, a na nim położona usmarowaną błotem bułkę, tę samą, którą rzucił biedakowi.

Od Soni Neumark A.Litwin dowiedział się o istnieniu kobiet, które pełniły funkcję wodzireja (nazywano je badchntes). Co więcej, jedna z nich zapłaciła Soni trzy ruble (pokaźna na owe czasy suma!) za opowiadanie, które miała potem wykorzystać w przemowie weselnej. Poza nią znane były: Chini Lifszyc z Krzemieńca, Pesia Rywa Szer z Kozłowicz, Chawa Rubin ze Smorgonia, Brocha Pończosznica z Rosłowa i ciotka pioniera żydowskiej etnografii Judy Lejba Cahana – Rochl Cahan  z Wilna.

Najważniejsze zbiory opowieści, z których czerpali opowiadacze aszkenazyjscy, ale i nie tylko, poza tymi „klasycznymi”, które już zostały przeze mnie wymienione, mamy przede wszystkim słynną Majse buch (Księga baśni), wydana po raz pierwszy w 1602 roku w Bazylei – zbiór trzystu czterdziestu czterech opowieści w jidysz, począwszy od czasów Talmudu i literatury midraszowej. Innym ważnym źródłem jest zbiór Ejn Jakow z 1516 roku, zredagowany w języku hebrajskim, ale popularny głównie w przekładzie na jidysz.

Wiele opowieści z Bliskiego Wschodu (Indii, Jemenu, Persji ) przytacza dwunastowieczny podróżnik Beniamin z Tudeli w Podróżach rabiego Beniamina. Badacz Izrael Cwi Kanter (Israel Zwi) dowodzi, że w zbiorach opowieści Żydów orientalnych można odnaleźć echa dyskusji z islamem, opowieści nawiązujące do sztuki lekarskiej, natomiast w opowieściach Żydów europejskich (i wschodnich, i zachodnich), obecny jest w tle antysemityzm, echa prześladowań, pogromów, fałszywych oskarżeń.

Osobne miejsce należy się zbiorom opowieści chasydzkich (por.), najwięcej ich zebrał Mordechaj ben Jechezkel. Krytykowali je za rozpowszechnianie przesądów maskile (zwolennicy oświecenia), a zwłaszcza rabin Nachman Krochmal w swoim dziele Przewodnik współcześnie błądzących. Opowieści maskilów są niemal zupełnie odarte z elementów fantazji czy mitologii żydowskiej.


Zbieranie opowiadań

Pod koniec XIX wieku, w roku 1896 roku, rozpoczęły się prace nad zbieraniem folkloru żydowskiego, a zapoczątkował je Jehuda Lejb Cahan. Na czele zaś przedsięwzięcia stał wielki pisarz – Icchok Lejbusz Perec, który sam zaczął też zbierać żydowskie pieśni ludowe.

Wiek XX rozpoczął się od słynnej wyprawy etnograficznej pod wodzą Sz. An-skiego, która wyruszyła zbierać i badać folklor żydowski na terenach Ukrainy. Mentorem wyprawy był wspomniany już Cahan, który wyemigrował do Nowego Jorku, lecz nadal współdziałał z dawnymi towarzyszami. Wyprawa trwała trzy lata – zebrano około 1800 opowieści i baśni, jak też innych materiałów etnograficznych z około 66 miast i miasteczek Wołynia i Podola. W ślad za nimi ruszyli inni. W 1930 grupa zbieraczy z wileńskiego JIWO została przeszkolona przez wspomnianego już Jehudę Lejba Cahana, który przybył w tym celu z Nowego Jorku. Część zebranych dla JIWO opowieści znajduje się w nowojorskim oddziale, a ich przeniesienie tam z Wilna – w obliczu II wojny światowej, pod okiem hitlerowców – jest tematem na wiele rozpraw. Drugą taką potężną kolekcją jest archiwum izraelskie.

Osobne miejsce należy się zapomnianemu, samotnemu zbieraczowi, który miał to nieszczęście, że żył w trudnych czasach i nieodpowiednim miejscu. Mam tu na myśli  Jefima Rajzego. Urodził się w 1904 roku w Winnicy w rodzinie sojfera (skryby, przepisywacza świętych tekstów), ze strony matki pochodził ze słynnego rodu chasydzkiego Izraela z Rużyna, a ze strony ojca – z rodu Dow Bera z Międzyrzeca. Za swoje prace etnograficzne trzykrotnie był zesłany do łagrów (w tym do osławionych Sołowek), w wyniku oskarżenia o nacjonalizm. Nawet jednak, gdy został zrehabilitowany w 1963 roku, nie udało mu się doprowadzić do wydania wszystkich baśni, które zebrał. A zbierał je od 1912 roku do końca lat 60. nie zaprzestając pracy nawet w łagrach, gdzie notował opowieści i baśnie zasłyszane od współwięźniów.

Informantami Rejzego byli Żydzi wszystkich stanów, grup wiekowych, obu płci, a także – co niezmiernie charakterystyczne dla folkloru żydowskiego – pisarze, poeci, muzycy. Co także charakterystyczne, spisane opowieści pisarzy wracały w lud i ponownie trafiały do zbiorków jako ludowe. Rejze spisywał opowieści nie tylko zasłyszane, ale i przeczytane przez informantów. Wszystkie spisane przez siebie opowieści dokładnie zaopatrzył w metryczki, niestety przetrwała tylko część ogromu materiałów zebranych przez niego. To, co pozostało zebrał i wydał w 1999 roku etnolog rosyjski Walery Dymszyc.

W Polsce zbierano folklor do czasów Zagłady, część została wydana w 1923 roku w Warszawie w zbiorze Baj undz, jidn (U nas, Żydów) pod red. M. Wanwilda. Najbardziej zaś znanymi zbieraczami byli: Noach Priłucki,  Szmuel Lehmann, Herszele Danilewicz, Menachem Kipnis, Chana Jehoszua Rawnicki, Immanuel Olsvanger.

Z drugiej strony – o czym już była mowa – powstała literatura, która oparła się na tych i wielu innych źródłach. Najbardziej wymownym przykładem jest tu Sz. An-sky, którego dramat pt. Dybuk powstał w inspiracji zbieranym przez autora folklorem,. Zarówno pisarze tworzący w języku hebrajskim (Micha Josef Berdyczewski), jak i w języku jidysz (Icchok Lejbusz Perec, Aaron Cejtlin, Abraham Goldfaden, Icyk Manger, Der Nister, Icchok Baszewis Singer) uważali, że folklor (nie tylko opowieści) to fundament  tożsamości narodu żydowskiego i tworzywo jego kultury. 


Sztuka opowiadania po Zagładzie

Śmierć milionów Żydów – zarówno z kręgu kultury sefardyjskiej, jak i aszkenazyjskiej – odcięła tych, którzy pozostali przy życiu i następne pokolenia od źródeł opowieści. Na terenie Polski żydowska sztuka opowiadania umarła wraz z tymi, którzy te opowieści przekazywali w domach, w synagogach, w kręgu przyjaciół. Jakiś czas jeszcze publiczność mogła się cieszyć jedynymi w swoim rodzaju spektaklami opowieści i humoresek Szymona Dżigana i Izraela Szumachera. Teatr Żydowski im Estery Rachel Kamińskiej w inscenizacjach Jakuba Rotbauma przybliżał publiczności świat folkloru-literatury.

Jest rzeczą oczywistą, że w najbardziej autentycznych formach żydowska sztuka opowiadania realizuje się w Stanach Zjednoczonych i w Izraelu. W tych krajach znajdują się najbogatsze zasoby, tam powstają coraz to nowe antologie opowieści i bajek, tam wreszcie istnieje żywa sztuka opowiadania.

Jedną z najwybitniejszych postaci jest tu Ellen Frankel – uczona, znawczyni folkloru, opowiadaczka z niemal trzydziestoletnim stażem, twórczyni „ludowo-kobiecych” komentarzy do Tory. Wydała też wiele tomów opowieści żydowskich, adresowanych do różnego rodzaju czytelników, w tym dla dzieci. Niezmordowanie podróżuje, prezentując swoje opowiadania, realizując programy,  takie jak: Etyka żydowska poprzez opowiadania żydowskie, Biblia dla dzieci, Żydowskie opowiadania o miłości itd. Obecnie wydaje kolejne tomy z zaplanowanej na pięć tomów serii  Folktales of the Jews. Uważa się za magida – czyli przekaziciela tradycji opowiadania wraz z tradycyjnymi wątkami, bez elementów teatralnych. Ellen Frankel powiada, że w tradycji ustnej nie da się nic zmieniać. Proces powstawania folkloru jest ewolucyjny. Nie należy prezentować opowieści ludowej jako dzieła literackiego. To nie powinno być opowiadanie (short story).
Inna ważna postać to Yitzhak Buxbaum, współczesny magid, pisarz, i znawca opowieści chasydzkich (por. opowieści chasydzkie) oraz historii o kobietach żydowskich.

Nieoceniona jest rola zmarłej przedwcześnie wybitnej etnolożki Barbary Myerhoff, która zbierała opowieści w żydowskich domach opieki. Nauczycielką całej generacji opowiadaczy jest Peninnah Schramm, nazywana „matriarchinią żydowskiej sztuki opowiadania”. W odróżnieniu od Ellen Frankel, jest aktorką i zwolenniczką stosowania teatralnych środków wyrazu w sztuce opowiadania.

Trudno wyliczyć wszystkie najistotniejsze choćby przedsięwzięcia w dziedzinie żydowskiej sztuki opowiadania, nie można jednak nie wspomnieć o postaci, jaką jest Amichai Lau-Lavie – wykładowca żydowskiej literatury religijnej, zwolennik wychowania i edukacji poprzez sztukę, kieruje przedsięwzięciami w Jerozolimie i Nowym Jorku : http://www.storahtelling.org/

W Izraelu odbywa się corocznie festiwal opowiadania: http://www.yossi-alfi.co.il
Aviv Sharon stworzył izraelskie centrum sztuki opowiadania http://www.gollem.org/
Należy też pamiętać o żywej sztuce opowiadania krzewionej przez Żydów z krajów Maghrebu i arabskich. Warto tu wymienić choćby Marokankę El Hi Ani.
We Francji, w Strasburgu działa świetny aktor i opowiadacz (w jidysz) Rafael Goldwaser.
Na szerszą skalę w Polsce sztukę opowiadania odwołującą się także do tradycji żydowskiej rozwijają: Studnia O oraz Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” (http://www.opowiadacze.teatrnn.pl).



Literatura

Wybrana bibliografia :

 

  • Micha Joses Bin Gorion (Berdyczewski), Żydowskie legendy biblijne, przełożył Robert Stiller, Uraeus, Gdynia 1996.
  • Robert Graves, Raphael Patai, Mity hebrajskie, przełożyła Regina Gromacka, Cyklady, Warszawa 1993.
  • Howard Schwartz, Tree of Souls. The Mythology of Judaism, Oxford University Press, 2004.
  • Howard Schwartz, Lilith’s Cave. Kewish Tales of the Supernatural,
  • Howard Schwartz, Leaves from the Garden of Eden. One Hundred Classic Jewish Tales, Oxford University Press 2008.
  • Witold Tyloch, Opowieści mędrców Talmudu. Feniks, Gdynia 1993.
  • Agady talmudyczne, przełożył Michał Friedman, Wrocław 2005,Wydawnictwo Dolnośląskie.
  • Great Works of Jewish Fantasy, ed. by J. Neugroschel, t. I i II, Pan Books, London 1978.
  • Jewriejskije narodnyje skazki, red. W. Dymszyc, Sumposium, Sankt Petersburg 1999.
  • Opowieści żydowskie, zebrał Izrael Zwi Kanner, przełożyła Natalia Krynicka, „W drodze”, Poznań 1997.
  • Rabbinic Fantaisies.  Imaginative Narratives from Classical Hebrew Literature, ed. by David Stern and Mark J. Mirsky, 1990, Jewish Publication Society.
  • A Treasury of Jewish Folklore. Stories, Traditions, Legends, Humor, Wisdom and Folk songs of the Jewish People, ed. by N. Ausubel, Crown Publishers, New York 1948.
  • Yiddish Folktales, ed. by Beatrice Silverman-Weinreich, New York 1988, Pantheon Books & YIVO Institute for Jewish Research
  • Ze skarbnicy midraszy, wybrał i przełożył Michał Friedman, Wrocław 1995, Wydawnictwo Dolnośląskie.
  • Lucy Dawidowicz, The Golden Tradition. Jewish Life and Thought in Eastern Europe, Schocken Books, New York 1967.
  • Itzik Nakhmen Gottesman, Definig the Yiddish Nation. The Jewish Folklorists of Poland, Wayne State University Press, Detroit 2003.
  • David Roskies, A Bridge of Longing. The Lost Art Of Jewish Storytelling, Harvard University Press 1995.
  • (Barbara Myerhoff), Remembered Lives. The Work of Ritual, Storytelling, and Growing Older, ed. by Marc Kaminsky, Deena Metzger, Marc Weiss, University of Michigan Press 1992.