Obóz zagłady w Sobiborze

Obóz zagłady w Sobiborze zlokalizowany został w dystrykcie lubelskim w niedużej odległości od Chełma i Włodawy. Budowę obozu w Sobiborze rozpoczęto na przełomie zimy i wiosny 1942 r. Powierzchnia obozu wynosiła ok. 50 ha. Był to największy obóz spośród obozów włączonych w „Akcję Reinhard”.


Spis treści:
1. Topografia obozu
2. Deportacje
3. Warunki transportów
4. Mechanizm zagłady
5. Bad und Inhalationsräume
6. Palenie ciał
7. Więźniowie
8. Załoga SS i Hiwis
9. Opór
10. Powstanie
11. Likwidacja obozu
12. Literatura



Topografia obozu

Obóz był naturalnie ogrodzony: od strony wschodniej przebiegała linia kolejowa, pozostałe boki okalał las. Całość obozu otoczona była drutem kolczastym, w który wplecione były gałęzie w celu zamaskowania. Elementami zabezpieczenia, które wyróżniały Sobibór, były pola minowe, które otaczały obóz od strony północnej, południowej, zachodniej oraz rów z wodą w zachodniej części Lagru I.

Obóz w Sobiborze składał się z czterech części, które nazywano lagrami (I, II, III, IV) oraz garnizonu. W części garnizonowej usytuowana była m. in. willa komendanta nazywana „Jaskółczym Gniazdem”, koszary SS (zwane pieszczotliwie „Radosną Pchełką) oraz Hiwis.

Za garnizonem od strony zachodniej umiejscowiony był Lager I. Znajdowały się w nim baraki mieszkalne więźniów, warsztaty oraz kuchnia.

W Lagrze II zlokalizowano magazyny, w których gromadzono zagrabione mienie ofiar oraz administrację obozową.

Od Lagru II do Lagru III prowadziła ścieżka, ograniczona z obydwu stron drutem kolczastym z wplecionymi gałęziami. Załoga obozowa nazywała ją "Himmelfahrtstrasse" („Droga do Nieba”). W jej końcowej części, usytuowano trzy baraki, w których strzyżono kobiety. Na końcu zlokalizowany był budynek komór gazowych.

Na terenie Lagru III usytuowane zostały masowe groby oraz miejsce do palenia ciał ofiar.

Ostatnią częścią obozu był Lager IV, nazywany także „Obozem Północnym”. Nigdy nie został ukończony. Plany przewidywały, iż na jego obszarze miały zostać zlokalizowane sortownie broni i amunicji zdobytej na froncie wschodnim. Był on usytuowany po stronie wschodniej Lagru III.

W pobliżu „Obozu Północnego” znajdowała się przedwojenna kapliczka, którą wykorzystywano jako „lazaret”. Rozstrzeliwano w niej małe grupy Żydów.



Deportacje

Pierwsza grupa Żydów przybyła na teren obozu, kiedy był on jeszcze w fazie budowy1. Regularne transporty zaczęły przychodzić od 5 maja 1942 r. Kierowane były one głównie z powiatów: puławskiego, krasnostawskiego, chełmskiego, hrubieszowskiego, bialskopodlaskiego. Wiadomo również, że w okresie letnim 1942 r. do Sobiboru przybywały transporty z zagranicy, o czym może świadczyć raport policji wiedeńskiej z 20 czerwca tegoż roku: Załadunek Żydów do wagonów towarowych wyznaczonego „pociągu specjalnego” na stacji Aspang rozpoczął się o godzinie 12.00 [...]. Pociąg D – 38 opuścił Wiedeń dnia 14 czerwca 1942 roku o godzinie 19.08 i jadąc przez Brno, Neisse, Oppeln, Częstochowę, Kielce, Radom, Dęblin, Lublin, Chełm, dotarł do Sobiboru, a nie, jak oczekiwano do Izbicy [...]. Pociąg przyjechał do Sobiboru w dniu 17 czerwca 1942 roku o godzinie 8.15 [...]. Natychmiast przystąpiono do wyładunku. Wyładunek zakończono o godzinie
9.15
2.

W Sobiborze śmierć poniosło co najmniej 84 tys. Żydów z całej Europy z wyłączeniem Generalnej Guberni (ok. 54 tys. w transportach bezpośrednich i 30 tys. przeniesionych z gett tranzytowych). Pochodzili m. in. z Niemiec, Austrii, Słowacji, Protektoratu Czech i Moraw, Francji i Białorusi, zaś największą liczbę 34 tys. stanowili Żydzi z Holandii. Deportacje Żydów holenderskich trwały w okresie 5 marca - 23 lipca 1943 r.3.

Tak duża liczba ofiar wśród Żydów zagranicznych wyróżnia obóz w Sobiborze na tle innych obozów „Akcji Reinhard”, w których ginęli głównie Żydzi polscy. Do obozu w Sobiborze trafiali także jeńcy Armii Czerwonej pochodzenia żydowskiego.


Warunki transportów

Żydów z pobliskich miejscowości, podobnie jak w przypadku Bełżca, przywożono ciężarówkami, furmankami lub gnano pieszo. Jednak zdecydowana większość ofiar trafiła do Sobiboru drogą kolejową.

Warunki transportów były nieludzkie. Ofiary jechały na stracenie w wagonach bydlęcych, do których ładowano 90–100 osób, a niekiedy więcej. Dodatkowo były one od środka posypywane palonym wapnem lub chlorem, co przy tak dużym zagęszczeniu powodowało problemy w oddychaniu a w rezultacie liczne zgony. W wyniku nadmiernego zagęszczenia wiele osób umierało podczas podróży. Wagony były opróżniane z ciał dopiero na rampie obozowej. W wagonach jechali wszyscy razem: dzieci, kobiety, mężczyźni i starcy.



Mechanizm zagłady

Transporty wjeżdżały na bocznicę kolejową w obrębie obozu. Na rampie dokonywano selekcji, podczas której wybierano osoby starsze, chore, niedołężne. Następnie wywożono je do Lagru III, gdzie znajdował się „lazaret”. Zdrowych Żydów pędzono do Lagru II, na terenie którego SS-mani dokonywali podziału na grupy mężczyzn i kobiet. Całą procedurę postępowania z więźniami opisała w swoich zeznaniach Zelda Metz: Po przybyciu transportów, odstawiono wagony na bocznicę. Ludzie wychodzili z wagonów niosąc rzeczy. Chorzy dojeżdżali kolejką do lazaretu. Tam Gomerski (Niemiec) dobijał ich pistoletem. Zdrowi szli przez lager 2 do sortowni. W specjalnych barakach odkładali paczki. Oddzielono mężczyzn od kobiet. Dzieci mogły iść tak z mężczyznami jak i z kobietami. W innych barakach musieli się rozebrać i układać swoje rzeczy według wyznaczonego porządku (osobno koszule, suknie, ubrania itp.). Nago przechodzili przez kasę. Tam oddawali pieniądze, kosztowności i wartościowe rzeczy. Niemcy albo dawali numerki albo ogłaszali numer, żeby w drodze powrotnej mogli odebrać rzeczy i pieniądze. Następnie wchodzili do baraków, gdzie obcinano kobietom włosy, potem do „łaźni” tzn. komór gazowych4.

Żydzi z zagranicy byli zmuszani do pisania kartek pocztowych na przygotowanych blankietach do członków swoich rodzin. To posunięcie, a także przemówienie wygłaszane przez SS-mana miało na celu uspokoić ofiary i uświadomić im, iż ich losem jest praca na rzecz okupanta.


Bad und Inhalationsräume

 „Drogą do Nieba” ofiary były pędzone do komór gazowych grupami od 50 do 100 osób. Do jesieni 1942 r. budynek komór gazowych składał się z trzech pomieszczeń, następnie dobudowano kolejne trzy. Była to kopia komór gazowych z Bełżca. Ofiary były pędzone na stracenie pod licznymi razami SS-manów i Hiwis. Do komór gazowych wchodzili przez drzwi, które otwierały się na zewnątrz. Zamykano je dopiero, kiedy poszczególne pomieszczenia były maksymalnie zapełnione. Za budynkiem komór gazowych znajdowała się przybudówka, w której ulokowano silnik spalinowy. Krzyki mordowanych były zagłuszane przez warkot pracującego silnika, co uniemożliwiało usłyszenie ich przez grupy czekające na swoją kolej.



Palenie ciał

Komory gazowe były opróżniane przez więźniów tworzących Sonderkommando. Do ich zadań należało wyciąganie zwłok z pomieszczeń, a następnie ich transport do masowych grobów. Gdy otwierano drzwi komór gazowych ukazywał się makabryczny widok: [...] Ściśnięte i szczepione razem ciała wyglądały jak posąg. W komorach gazowych panował ogromny tłok, nie było miejsca na to, aby ciała padały. Można było rozpoznać rodziny trzymające się za ręce5. Członkowie Sonderkommando przy pomocy prymitywnych noszy transportowali ciała do masowych grobów. Początkowo ciała były grzebane. W okresie letnim okazało się to problematyczne, dlatego zadecydowano o rozpoczęciu palenia zwłok. W tym celu tworzono stosy paleniskowe z rusztami.

Ciała przed wrzuceniem do masowych grobów były przeszukiwane przez „komando dentystów”. Jego zadaniem było wyrywanie złotych zębów oraz mostków.



Więźniowie

Na terenie obozu personel SS zatrudniał więźniów, którzy brali udział w procesie eksterminacji, jak również wykonywali zlecone przez załogę niemiecką prace. Wybierano ich z przychodzących transportów. We wrześniu 1943 r. stan liczbowy więźniów zatrudnionych we wszystkich częściach obozu osiągnął 650 osób6.

Każdego dnia przeprowadzane były apele w celu sprawdzenia stanu liczbowego więźniów.

Wyżywienie na terenie obozu było słabe. Więźniowie otrzymywali posiłki trzy razy dziennie o słabej wartości odżywczej. Aby je uzupełnić prowadzili pokątny handel z wachmanami ukraińskimi, płacąc im kosztownościami znalezionymi w rzeczach po zamordowanych Żydach. Proceder ten był zakazany i w przypadku wykrycia karany śmiercią.

SS-mani stosowali jako kary m. in. baty oraz zesłanie do karnego komanda tzw. Strafkommando. Praca trwała w nim dłużej, a więźniowie w trakcie jej wykonywania pozbawieni byli jakiegokolwiek odpoczynku, co skutkowało wysoką śmiertelnością. Na porządku dziennym był także terror psychiczny.

Więźniowie byli podzieleni hierarchicznie według modelu z obozu w Bełżcu. Najwyżej był Lagerkapo, zaś niżej Oberkapo i Unterkapo. Do zadań więźniów funkcyjnych należał nadzór nad komandami roboczymi. Byli oni uprzywilejowani, co wiązało się z lepszym wyżywieniem i ubraniem.



Załoga SS i Hiwis

 Na terenie obozu stacjonowała załoga SS, czyli personel niemiecki i Hiwis. Załoga SS jednorazowo nie przekraczała 30 osób. Składała się z ludzi, którzy uczestniczyli w latach 1939 – 1941 w akcji „T4”. Każdy z funkcjonariuszy musiał wypełnić odpowiedni formularz, w którym zobowiązywał się zachować w pełnej tajemnicy zadania, jakie zostały mu powierzone „na wschodzie”. Ponadto w legitymacji miał czerwony pasek, który oznaczał zwolnienie od służby frontowej.

Do zadań personelu niemieckiego należało kierowanie obozem oraz ogólny nadzór. Natomiast zadania wartownicze wykonywali wachmani ukraińscy (Hiwis), rekrutowani z obozu szkoleniowego w Trawnikach w liczbie ok. 120 osób. Całość personelu niemieckiego obsługiwana była przez wyselekcjonowanych więźniów, których popularnie nazywano „fachowcami”. Do ich zadań należało wytwarzanie różnego rodzaju przedmiotów zamawianych przez załogę SS.



Opór

Formą sprzeciwu wobec losu, jaki czekał Żydów w Sobiborze były ucieczki. Początkowo były organizowane na własną rękę. Jedna z pierwszych udanych ucieczek miała miejsce w Wigilię 1942 r. Zbiegło wówczas 7 więźniów. Karą za ucieczkę było rozstrzelanie w dniu 25 grudnia grupy ok. 300 robotników z Lagru II.

Kolejna udana ucieczka miała miejsce w lipcu 1943 r. Zbiegło wówczas kilku więźniów z Waldkommando. Odwetem za nią była egzekucja pozostałych Żydów z „leśnego komanda”.



Powstanie

W obozie zagłady w Sobiborze wytworzyła się zorganizowana konspiracja, której celem było wywołanie powstania w obozie. Na jej czele początkowo stanął Leon Feldhandler, a po przybyciu jeńców Armii Czerwonej Aleksander Peczerski.

Plan powstania składał się z trzech części. W pierwszej przewidywano zaopatrzenie grup bojowych w uzbrojenie, w drugiej likwidację jak największej liczby członków załogi SS i wachmanów ukraińskich, zaś w trzeciej ogólne powstanie, które umożliwiłoby ucieczkę więźniów z terenu obozu. Pierwsze dwie fazy miały być przeprowadzone w pełnej konspiracji, przy użyciu jedynie noży i siekier.

Bunt nastąpił w dniu 14 października 1943 r. Atutem więźniów było całkowite zaskoczenie załogi SS. Zasięgiem objęto obszar Lagrów I i II, III został wyłączony, co wynikało z jego całkowitej izolacji od pozostałych części obozu. W momencie gdy doszło do powstania, personel obozowy był zdezorientowany i jego działania były chaotyczne. Więźniom udało się zabić dziewięciu SS-manów oraz dziewięciu Hiwis.

Blatt Tomasz (Tojvi)Ucieczka prowadzona była przez przecięty drut kolczasty od strony zachodniej, za barakami w Lagrze I. Moment ucieczki opisał w swoich wspomnieniach Tomasz Blatt: Dziura w płocie została zrobiona. Pod gradem lecących w naszym kierunku pocisków nie mogliśmy się doczekać przejścia przez wykonany wcześniej otwór. Niektórzy zaczęli się wspinać na ogrodzenie. Chociaż planowaliśmy wysadzenie min przy pomocy cegieł i kawałków drewna, jednak większość i tak tego nie zrobiła. Nie mogliśmy dłużej czekać. Woleliśmy nagłą śmierć niż jeszcze jedną chwilę w tym piekle. Przyszła moja kolej, aby przejść przez dziurę w ogrodzeniu. Naglę, będąc już prawie na zewnątrz, płot zawalił się i przygniótł mnie. To prawdopodobnie uratowało mi życie. Leżąc pod drutami, deptany przez pędzony w panice tłum, widziałem eksplodujące miny. Zdałem sobie sprawę, że gdybym przedarł się przez ogrodzenie wcześniej, zginąłbym razem z innymi7.

Z obozu zbiegło wówczas ok. 300 Żydów. Poszukiwania zbiegów trwały do 21 października 1943 r. Zakończyły się ujęciem 160 uciekinierów. Na terenie obozu pozostało 150 Żydów. Na rozkaz Sporrenberga zostali oni rozstrzelani.



Likwidacja obozu

Decyzja o likwidacji obozu była rezultatem powstania. Likwidację obozu zakończono w zimie 1943 r. Na terenie byłego obozu wzniesiono gospodarstwo, na którym osadzono jednego z wachmanów ukraińskich. Jego zadaniem było zapobieganie rozkopywaniu obszaru poobozowego.

Liczbę ofiar obozu zagłady w Sobiborze szacuje się obecnie w przedziale 170- 250 tys. osób. Sumując udane indywidualne próby ucieczki i uczestników powstania, którzy dożyli zakończenia wojny, obóz w Sobiborze przeżyło 62 osoby8.

 
Opracował Jakub Chmielewski

 


1 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 42.
2 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 45.
3 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 46.
4 AŻIH, Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/458, Relacja Zeldy Metz, s. 3.
5 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 60.
6 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 71.
7 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 123.
8 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 132.
 

Literatura

Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego (AŻIH), Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/14, Zeznanie Herszta Cukiermana.
Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego (AŻIH), Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/458, Zeznanie Zeldy Metz.
Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego (AŻIH), Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/10, Zeznanie Salomona Podchlebnika.
Białowicz P., Białowicz J., Bunt w Sobiborze, Warszawa 2008.
Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003.
Blatt T., Z popiołów Sobiboru, Włodawa 2003.
Kuwałek R., Obóz zagłady w Bełżcu, Lublin – Bełżec 2005.
Madajczyk Cz., Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, Warszawa 1970.
Marszałek J., System obozów śmierci w Generalnym Gubernatorstwie i jego funkcje (1942 – 1943), „Zeszyty Majdanka”, t. XVII (1996).

Obóz zagłady w Sobiborze

Obóz zagłady w Sobiborze zlokalizowany został w dystrykcie lubelskim w niedużej odległości od Chełma i Włodawy. Budowę obozu w Sobiborze rozpoczęto na przełomie zimy i wiosny 1942 r. Powierzchnia obozu wynosiła ok. 50 ha. Był to największy obóz spośród obozów włączonych w „Akcję Reinhard”.

Spis treści:
1. Topografia obozu
2. Deportacje
3. Warunki transportów
4. Mechanizm zagłady
5. Bad und Inhalationsräume
6. Palenie ciał
7. Więźniowie
8. Załoga SS i Hiwis
9. Opór
10. Powstanie
11. Likwidacja obozu
12. Literatura

Topografia obozu

Obóz był naturalnie ogrodzony: od strony wschodniej przebiegała linia kolejowa, pozostałe boki okalał las. Całość obozu otoczona była drutem kolczastym, w który wplecione były gałęzie w celu zamaskowania. Elementami zabezpieczenia, które wyróżniały Sobibór, były pola minowe, które otaczały obóz od strony północnej, południowej, zachodniej oraz rów z wodą w zachodniej części Lagru I.

Obóz w Sobiborze składał się z czterech części, które nazywano lagrami (I, II, III, IV) oraz garnizonu. W części garnizonowej usytuowana była m. in. willa komendanta nazywana „Jaskółczym Gniazdem”, koszary SS (zwane pieszczotliwie „Radosną Pchełką) oraz Hiwis.

Za garnizonem od strony zachodniej umiejscowiony był Lager I. Znajdowały się w nim baraki mieszkalne więźniów, warsztaty oraz kuchnia.

W Lagrze II zlokalizowano magazyny, w których gromadzono zagrabione mienie ofiar oraz administrację obozową.

Od Lagru II do Lagru III prowadziła ścieżka, ograniczona z obydwu stron drutem kolczastym z wplecionymi gałęziami. Załoga obozowa nazywała ją "Himmelfahrtstrasse" („Droga do Nieba”). W jej końcowej części, usytuowano trzy baraki, w których strzyżono kobiety. Na końcu zlokalizowany był budynek komór gazowych.

Na terenie Lagru III usytuowane zostały masowe groby oraz miejsce do palenia ciał ofiar.

Ostatnią częścią obozu był Lager IV, nazywany także „Obozem Północnym”. Nigdy nie został ukończony. Plany przewidywały, iż na jego obszarze miały zostać zlokalizowane sortownie broni i amunicji zdobytej na froncie wschodnim. Był on usytuowany po stronie wschodniej Lagru III.

W pobliżu „Obozu Północnego” znajdowała się przedwojenna kapliczka, którą wykorzystywano jako „lazaret”. Rozstrzeliwano w niej małe grupy Żydów.


Deportacje

Pierwsza grupa Żydów przybyła na teren obozu, kiedy był on jeszcze w fazie budowy1. Regularne transporty zaczęły przychodzić od 5 maja 1942 r. Kierowane były one głównie z powiatów: puławskiego, krasnostawskiego, chełmskiego, hrubieszowskiego, bialskopodlaskiego. Wiadomo również, że w okresie letnim 1942 r. do Sobiboru przybywały transporty z zagranicy, o czym może świadczyć raport policji wiedeńskiej z 20 czerwca tegoż roku: Załadunek Żydów do wagonów towarowych wyznaczonego „pociągu specjalnego” na stacji Aspang rozpoczął się o godzinie 12.00 [...]. Pociąg D – 38 opuścił Wiedeń dnia 14 czerwca 1942 roku o godzinie 19.08 i jadąc przez Brno, Neisse, Oppeln, Częstochowę, Kielce, Radom, Dęblin, Lublin, Chełm, dotarł do Sobiboru, a nie, jak oczekiwano do Izbicy [...]. Pociąg przyjechał do Sobiboru w dniu 17 czerwca 1942 roku o godzinie 8.15 [...]. Natychmiast przystąpiono do wyładunku. Wyładunek zakończono o godzinie
9.15
2.

W Sobiborze śmierć poniosło co najmniej 84 tys. Żydów z całej Europy z wyłączeniem Generalnej Guberni (ok. 54 tys. w transportach bezpośrednich i 30 tys. przeniesionych z gett tranzytowych). Pochodzili m. in. z Niemiec, Austrii, Słowacji, Protektoratu Czech i Moraw, Francji i Białorusi, zaś największą liczbę 34 tys. stanowili Żydzi z Holandii. Deportacje Żydów holenderskich trwały w okresie 5 marca - 23 lipca 1943 r.3.

Tak duża liczba ofiar wśród Żydów zagranicznych wyróżnia obóz w Sobiborze na tle innych obozów „Akcji Reinhard”, w których ginęli głównie Żydzi polscy. Do obozu w Sobiborze trafiali także jeńcy Armii Czerwonej pochodzenia żydowskiego.


Warunki transportów

Żydów z pobliskich miejscowości, podobnie jak w przypadku Bełżca, przywożono ciężarówkami, furmankami lub gnano pieszo. Jednak zdecydowana większość ofiar trafiła do Sobiboru drogą kolejową.

Warunki transportów były nieludzkie. Ofiary jechały na stracenie w wagonach bydlęcych, do których ładowano 90–100 osób, a niekiedy więcej. Dodatkowo były one od środka posypywane palonym wapnem lub chlorem, co przy tak dużym zagęszczeniu powodowało problemy w oddychaniu a w rezultacie liczne zgony. W wyniku nadmiernego zagęszczenia wiele osób umierało podczas podróży. Wagony były opróżniane z ciał dopiero na rampie obozowej. W wagonach jechali wszyscy razem: dzieci, kobiety, mężczyźni i starcy.


Mechanizm zagłady

Transporty wjeżdżały na bocznicę kolejową w obrębie obozu. Na rampie dokonywano selekcji, podczas której wybierano osoby starsze, chore, niedołężne. Następnie wywożono je do Lagru III, gdzie znajdował się „lazaret”. Zdrowych Żydów pędzono do Lagru II, na terenie którego SS-mani dokonywali podziału na grupy mężczyzn i kobiet. Całą procedurę postępowania z więźniami opisała w swoich zeznaniach Zelda Metz: Po przybyciu transportów, odstawiono wagony na bocznicę. Ludzie wychodzili z wagonów niosąc rzeczy. Chorzy dojeżdżali kolejką do lazaretu. Tam Gomerski (Niemiec) dobijał ich pistoletem. Zdrowi szli przez lager 2 do sortowni. W specjalnych barakach odkładali paczki. Oddzielono mężczyzn od kobiet. Dzieci mogły iść tak z mężczyznami jak i z kobietami. W innych barakach musieli się rozebrać i układać swoje rzeczy według wyznaczonego porządku (osobno koszule, suknie, ubrania itp.). Nago przechodzili przez kasę. Tam oddawali pieniądze, kosztowności i wartościowe rzeczy. Niemcy albo dawali numerki albo ogłaszali numer, żeby w drodze powrotnej mogli odebrać rzeczy i pieniądze. Następnie wchodzili do baraków, gdzie obcinano kobietom włosy, potem do „łaźni” tzn. komór gazowych4.

Żydzi z zagranicy byli zmuszani do pisania kartek pocztowych na przygotowanych blankietach do członków swoich rodzin. To posunięcie, a także przemówienie wygłaszane przez SS-mana miało na celu uspokoić ofiary i uświadomić im, iż ich losem jest praca na rzecz okupanta.


Bad und Inhalationsräume

 „Drogą do Nieba” ofiary były pędzone do komór gazowych grupami od 50 do 100 osób. Do jesieni 1942 r. budynek komór gazowych składał się z trzech pomieszczeń, następnie dobudowano kolejne trzy. Była to kopia komór gazowych z Bełżca. Ofiary były pędzone na stracenie pod licznymi razami SS-manów i Hiwis. Do komór gazowych wchodzili przez drzwi, które otwierały się na zewnątrz. Zamykano je dopiero, kiedy poszczególne pomieszczenia były maksymalnie zapełnione. Za budynkiem komór gazowych znajdowała się przybudówka, w której ulokowano silnik spalinowy. Krzyki mordowanych były zagłuszane przez warkot pracującego silnika, co uniemożliwiało usłyszenie ich przez grupy czekające na swoją kolej.


Palenie ciał

Komory gazowe były opróżniane przez więźniów tworzących Sonderkommando. Do ich zadań należało wyciąganie zwłok z pomieszczeń, a następnie ich transport do masowych grobów. Gdy otwierano drzwi komór gazowych ukazywał się makabryczny widok: [...] Ściśnięte i szczepione razem ciała wyglądały jak posąg. W komorach gazowych panował ogromny tłok, nie było miejsca na to, aby ciała padały. Można było rozpoznać rodziny trzymające się za ręce5. Członkowie Sonderkommando przy pomocy prymitywnych noszy transportowali ciała do masowych grobów. Początkowo ciała były grzebane. W okresie letnim okazało się to problematyczne, dlatego zadecydowano o rozpoczęciu palenia zwłok. W tym celu tworzono stosy paleniskowe z rusztami.

Ciała przed wrzuceniem do masowych grobów były przeszukiwane przez „komando dentystów”. Jego zadaniem było wyrywanie złotych zębów oraz mostków.


Więźniowie

Na terenie obozu personel SS zatrudniał więźniów, którzy brali udział w procesie eksterminacji, jak również wykonywali zlecone przez załogę niemiecką prace. Wybierano ich z przychodzących transportów. We wrześniu 1943 r. stan liczbowy więźniów zatrudnionych we wszystkich częściach obozu osiągnął 650 osób6.

Każdego dnia przeprowadzane były apele w celu sprawdzenia stanu liczbowego więźniów.

Wyżywienie na terenie obozu było słabe. Więźniowie otrzymywali posiłki trzy razy dziennie o słabej wartości odżywczej. Aby je uzupełnić prowadzili pokątny handel z wachmanami ukraińskimi, płacąc im kosztownościami znalezionymi w rzeczach po zamordowanych Żydach. Proceder ten był zakazany i w przypadku wykrycia karany śmiercią.

SS-mani stosowali jako kary m. in. baty oraz zesłanie do karnego komanda tzw. Strafkommando. Praca trwała w nim dłużej, a więźniowie w trakcie jej wykonywania pozbawieni byli jakiegokolwiek odpoczynku, co skutkowało wysoką śmiertelnością. Na porządku dziennym był także terror psychiczny.

Więźniowie byli podzieleni hierarchicznie według modelu z obozu w Bełżcu. Najwyżej był Lagerkapo, zaś niżej Oberkapo i Unterkapo. Do zadań więźniów funkcyjnych należał nadzór nad komandami roboczymi. Byli oni uprzywilejowani, co wiązało się z lepszym wyżywieniem i ubraniem.


Załoga SS i Hiwis

 Na terenie obozu stacjonowała załoga SS, czyli personel niemiecki i Hiwis. Załoga SS jednorazowo nie przekraczała 30 osób. Składała się z ludzi, którzy uczestniczyli w latach 1939 – 1941 w akcji „T4”. Każdy z funkcjonariuszy musiał wypełnić odpowiedni formularz, w którym zobowiązywał się zachować w pełnej tajemnicy zadania, jakie zostały mu powierzone „na wschodzie”. Ponadto w legitymacji miał czerwony pasek, który oznaczał zwolnienie od służby frontowej.

Do zadań personelu niemieckiego należało kierowanie obozem oraz ogólny nadzór. Natomiast zadania wartownicze wykonywali wachmani ukraińscy (Hiwis), rekrutowani z obozu szkoleniowego w Trawnikach w liczbie ok. 120 osób. Całość personelu niemieckiego obsługiwana była przez wyselekcjonowanych więźniów, których popularnie nazywano „fachowcami”. Do ich zadań należało wytwarzanie różnego rodzaju przedmiotów zamawianych przez załogę SS.


Opór

Formą sprzeciwu wobec losu, jaki czekał Żydów w Sobiborze były ucieczki. Początkowo były organizowane na własną rękę. Jedna z pierwszych udanych ucieczek miała miejsce w Wigilię 1942 r. Zbiegło wówczas 7 więźniów. Karą za ucieczkę było rozstrzelanie w dniu 25 grudnia grupy ok. 300 robotników z Lagru II.

Kolejna udana ucieczka miała miejsce w lipcu 1943 r. Zbiegło wówczas kilku więźniów z Waldkommando. Odwetem za nią była egzekucja pozostałych Żydów z „leśnego komanda”.


Powstanie

W obozie zagłady w Sobiborze wytworzyła się zorganizowana konspiracja, której celem było wywołanie powstania w obozie. Na jej czele początkowo stanął Leon Feldhandler, a po przybyciu jeńców Armii Czerwonej Aleksander Peczerski.

Plan powstania składał się z trzech części. W pierwszej przewidywano zaopatrzenie grup bojowych w uzbrojenie, w drugiej likwidację jak największej liczby członków załogi SS i wachmanów ukraińskich, zaś w trzeciej ogólne powstanie, które umożliwiłoby ucieczkę więźniów z terenu obozu. Pierwsze dwie fazy miały być przeprowadzone w pełnej konspiracji, przy użyciu jedynie noży i siekier.

Bunt nastąpił w dniu 14 października 1943 r. Atutem więźniów było całkowite zaskoczenie załogi SS. Zasięgiem objęto obszar Lagrów I i II, III został wyłączony, co wynikało z jego całkowitej izolacji od pozostałych części obozu. W momencie gdy doszło do powstania, personel obozowy był zdezorientowany i jego działania były chaotyczne. Więźniom udało się zabić dziewięciu SS-manów oraz dziewięciu Hiwis.

Blatt Tomasz (Tojvi)Ucieczka prowadzona była przez przecięty drut kolczasty od strony zachodniej, za barakami w Lagrze I. Moment ucieczki opisał w swoich wspomnieniach Tomasz Blatt: Dziura w płocie została zrobiona. Pod gradem lecących w naszym kierunku pocisków nie mogliśmy się doczekać przejścia przez wykonany wcześniej otwór. Niektórzy zaczęli się wspinać na ogrodzenie. Chociaż planowaliśmy wysadzenie min przy pomocy cegieł i kawałków drewna, jednak większość i tak tego nie zrobiła. Nie mogliśmy dłużej czekać. Woleliśmy nagłą śmierć niż jeszcze jedną chwilę w tym piekle. Przyszła moja kolej, aby przejść przez dziurę w ogrodzeniu. Naglę, będąc już prawie na zewnątrz, płot zawalił się i przygniótł mnie. To prawdopodobnie uratowało mi życie. Leżąc pod drutami, deptany przez pędzony w panice tłum, widziałem eksplodujące miny. Zdałem sobie sprawę, że gdybym przedarł się przez ogrodzenie wcześniej, zginąłbym razem z innymi7.

Z obozu zbiegło wówczas ok. 300 Żydów. Poszukiwania zbiegów trwały do 21 października 1943 r. Zakończyły się ujęciem 160 uciekinierów. Na terenie obozu pozostało 150 Żydów. Na rozkaz Sporrenberga zostali oni rozstrzelani.


Likwidacja obozu

Decyzja o likwidacji obozu była rezultatem powstania. Likwidację obozu zakończono w zimie 1943 r. Na terenie byłego obozu wzniesiono gospodarstwo, na którym osadzono jednego z wachmanów ukraińskich. Jego zadaniem było zapobieganie rozkopywaniu obszaru poobozowego.

Liczbę ofiar obozu zagłady w Sobiborze szacuje się obecnie w przedziale 170- 250 tys. osób. Sumując udane indywidualne próby ucieczki i uczestników powstania, którzy dożyli zakończenia wojny, obóz w Sobiborze przeżyło 62 osoby8.

 
Opracował Jakub Chmielewski

 



1 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 42.
2 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 45.
3 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 46.
4 AŻIH, Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/458, Relacja Zeldy Metz, s. 3.
5 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 60.
6 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 71.
7 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 123.
8 Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003, s. 132.
 


Literatura

Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego (AŻIH), Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/14, Zeznanie Herszta Cukiermana.
Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego (AŻIH), Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/458, Zeznanie Zeldy Metz.
Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego (AŻIH), Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/10, Zeznanie Salomona Podchlebnika.
Białowicz P., Białowicz J., Bunt w Sobiborze, Warszawa 2008.
Blatt T., Sobibór. Zapomniane powstanie, Włodawa 2003.
Blatt T., Z popiołów Sobiboru, Włodawa 2003.
Kuwałek R., Obóz zagłady w Bełżcu, Lublin – Bełżec 2005.
Madajczyk Cz., Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, Warszawa 1970.
Marszałek J., System obozów śmierci w Generalnym Gubernatorstwie i jego funkcje (1942 – 1943), „Zeszyty Majdanka”, t. XVII (1996).