Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Wojna obronna – życie kulturalne w Lublinie w przeddzień II wojny światowej

Będzie urodzaj w Lubelszczyźnie – głosił nagłówek jednej z lubelskich gazet w czerwcu 1939 roku. Stan zasiewów tamtego lata był dobry. Także życie kulturalne od pierwszych dni czerwca zapowiadało się obficie…

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Dni LublinaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Czwartego czerwca rozpoczęły się Dni Lublina, Zamościa i Lubelszczyzny. Inauguracja imprezy odbyła się jednak już dzień wcześniej na boisku WKS Unii przy ulicy Peowiaków 12. Przemówienie wygłosił prezydent miasta Bolesław Liszkowski. Następnie uroczyście podniesiono flagę, po czym odbyły się zawody sportowe – piłki ręcznej, koszykówki, siatkówki i szczypiorniaka. Po nich ulicami Lublina przemaszerowały orkiestry, a wieczorem powrócono na boisko, by uczestniczyć w „Ognisku harcerskim”.
Tymczasem w lokalnej prasie na pierwszych stronach reklamowały się zakłady oferujące swoje produkty oraz usługi specjalnie z okazji rozpoczynającej się imprezy. Tak oto Zakłady Przemysłowe K.R. Vetter polecały „znawcom i smakoszom” 18-procentowe piwo LUXUS, oranżadę i kwas owocowy. Natomiast mieszczący się przy Krakowskim Przedmieściu 62 Poznański Dom Odzieży przygotował duży wybór płaszczy i sukienek. A wszystko zachowane w myśli: dobry towar, przy rzetelnej obsłudze po niskich, lecz ściśle stałych cenach. Oprócz tego, Jan Lasota ze wsi Giełczew koło Piasków ogłaszał: Pieniądze, znalezione w Piaskach Lub. na ul. Lubelskiej są do odebrania.
Czwartego czerwca Dni Lublina rozpoczęły się na dobre. W Ogrodzie Saskim odbył się koncert orkiestr wojskowych, a do miasta przyjechał Marszałek Rydz-Śmigły, który oficjalnie otworzył obiekt Instytutu Lubelskiego, mieszczący się przy ulicy Narutowicza 4. 

Marszałek Rydz-Śmigły na Salonie LubelskimBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

W budynku tym wystawy odbywały się wprawdzie już od lutego, kiedy to sprowadzono z Warszawy m.in. prace malarskie Lucjana Adwentowicza, a w marcu udostępniono dzieła lublinian – Kononowicza, Kurzątkowskiego i Stefańskiego, ale oficjalna inauguracja odbyła się właśnie 4 czerwca. Tego dnia otwarto największą wówczas wystawę artystyczną w Lublinie – Salon Lubelski 1939. Składały się na nią prace 29 autorów, włączając wszystkich czołowych plastyków miasta oraz projektanta gmachu inż. Stanisława Łukasiewicza prezentującego 3 szkice architektoniczne. Wśród 78 prac przeważał obraz olejny. Niektóre zostały namalowane temperą, inne akwarelą, niewiele zaś było drzeworytów. Oprócz tego pokazano 3 rzeźby Franciszka Deca. Tematem przeważającym wystawy okazał się być krajobraz. Jury Salonu, pod przewodnictwem Kelles-Krauzego, przyznało nagrody pieniężne. Nagrodę wojewody (100 złotych) otrzymał Westfal (chwalony w prasie za dzieło „Uliczka w Lublinie”); biskupa lubelskiego (100 złotych) – Stefański; rektora KUL-u (150 złotych) – Kelles-Krauze; prezydenta miasta (200 złotych) – Kurzątkowski; dyrektora Banku Rolnego (100 złotych) – Szeliga (pokazał m.in. „Wierzbę nad wodą”); Instytutu Lubelskiego (200 złotych) – Kononowicz. Wystawa odniosła sukces, już po ledwie pięciu dniach odwiedziło ją 2,5 tysiąca gości. I tylko nieliczni krytycy narzekali, że pojawiło się za mało prac grafików. Równocześnie z Salonem w gmachu Instytutu odbyła się Wystawa Druków Lubelskich, przedstawiająca bogaty zbiór cennych eksponatów bibliofilskich.
Tego samego dnia Marszałkowi Rydzowi-Śmigłemu zostało wręczonych 20 dyplomów obywatelstwa honorowego. Wszystkie reprezentowały miejscowości Lubelszczyzny, a wykonane zostały przez znanych artystów lubelskich i grafików oraz introligatorów z Warszawy, Krakowa i Lwowa. Wśród dyplomów znalazły się m.in. dokumenty pisane jednostronnie, uzupełnione pieczęciami gmin odciśniętymi w wosku, a następnie zwinięte w rulon i złożone do metalowej puszki w kształcie wałka (np. dyplom „Chełm powiat” wykonany przez Władysława Ukleję z Chełma). Do prac introligatorskich wykorzystano różnego rodzaju skóry szlachetne, a czasem też drzewo (czarny dąb) i metal. Poza dyplomem z Włodawy, wszystkie inne napisano ręcznie – na pergaminach lub papierze.
Następnego dnia gość szczególny imprezy – Marszałek Rydz-Śmigły – udał się do Świdnika, aby tam otworzyć Szkołę Lotniczą własnego imienia. Wraz z nim w wydarzeniu uczestniczyło około 10 tysięcy ludzi.

Czerwcowe widowiskaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Tymczasem w Lublinie wielka premiera – Teatr Lubelski im. Juliusza Słowackiego, będący częścią powołanego w kwietniu 1939 roku Teatru Lubelsko-Wołyńskiego, przedstawił na deskach Teatru Wielkiego spektakl „Królowa Przedmieścia”. Jak głosiły zapowiedzi, była to komedia muzyczna pełna doskonałego humoru. Przedstawienie według Konstantego Krumłowskiego w adaptacji Leona Schillera wyreżyserował dyrektor Teatru Lubelskiego – Janusz Strachocki. Oprawą dekoracyjną zajął się Kalinowski. Warto dodać, że innym widowiskiem teatru w tamtym czasie był „Ksiądz Marek”, a oba skierowane były do uczniów szkół.
Wspominając Dni Lublina 1939 roku, nie można pominąć innego przedstawienia. Zarówno na scenie Teatru Miejskiego, jak i na dziedzińcu KUL-u, odbyły się pokazy „Wesela Lubelskiego”, widowiska obrzędowego nasyconego folklorem wsi lubelskiej. Ten spektakl Lubelskiego Związku Teatrów i Chórów Ludowych zbierał pochlebne recenzje i przyciągał tłumy w różnych miejscowościach już od 1934 roku.
Innym ważnym wydarzeniem Dni Lublina był Kongres Śpiewaczy, który odbył się na placu Teatralnym oraz Festiwal Pieśni Polskiej zorganizowany w Teatrze Miejskim. W tym drugim uczestniczył m.in. znany chór „Echo” założony w 1928 roku z inicjatywy miłośników śpiewu, na czele z Bronisławem Andrzejewskim. Chór ten osiągnął liczne sukcesy, niejednokrotnie występował w Polskim Radio, uzyskując wiele nagród. Repertuar grupy obejmował ponad sto utworów kompozytorów polskich i zagranicznych. To właśnie podczas tamtejszych Dni Lublina odbył się ostatni przedwojenny występ chóru.
Oprócz Lublina, świętował także Zamość, w którym wystawiono m.in. widowiska regionalne „Żeńcy” i „Kołacze” Szymanowicza oraz „Tam na błoniu błyszczy kwiecie” Franciszka Kowalskiego. Już po wszystkim prasa relacjonowała: „Dni Zamościa udały się doskonale”, przyciągnąć miały bowiem około 15 tysięcy gości z różnych części kraju.

Odbiorcy imprezBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Niestety, co udało się Zamościowi, nie do końca osiągnął Lublin. Pomimo wielu ciekawych imprez, jak choćby wspomniany Salon Lubelski, zbyt wielu turystów nie uświadczono. „Głos Lubelski” narzekał, że ani w cukierniach, ani w restauracjach nie widzi się wzmożonego ruchu. Co gorsza, również sami lublinianie mieli nie wykazywać dostatecznego zainteresowania obchodami dni miasta. Gdyby nie flagi, nic by nie wskazywało, że w mieście odbywa się coś niezwykłego – kwitował publicysta „Głosu”. Ale to, co mogło nie podobać się wtedy, być może dziś odbierane byłoby inaczej. Jeden z przedwojennych mieszkańców Lublina opowiadał swego czasu, że życia towarzyskiego w mieście nie ma dopiero teraz. Co innego było przed wojną. Krakowskie Przedmieście, z deptakiem, tętniło życiem do jedenastej w nocy. Mieszkańcy spotykali się tam popołudniu, spacerowali i dyskutowali. Mężczyźni przesiadywali w restauracjach, a kobiety nigdy nie wkładały spodni – nosiły bowiem sukienki. Słychać było dźwięki wydobywające się z akordeonu i skrzypiec.

Sport w mieścieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Dni Lublina, Zamościa i Lubelszczyzny trwały do 11 czerwca. Innym ciekawym wydarzeniem związanym z obchodami był mecz piłki nożnej, rozegrany 4 czerwca na boisku przy ulicy Peowiaków 12 pomiędzy reprezentacją Lublina a Klubem Sportowym Polonia z Karwiny. Lublinianom nie przeszkodziła zła pogoda, wygrali bowiem 4:2, a na trybunach zasiadło około 3 tysiące widzów. Oprócz tego, w innych dniach czerwca odbyło się kilka równie ciekawych spotkań piłkarskich. WKS Unia zagrała z KS Ostrawicą z Zaolzia, reprezentacja Lublina podjęła kadrę Torunia (mecz przegrany 2:3), zaś LWS zmierzył się z KPW Poznań oraz Gedanią Gdańsk. Często, z uwagi na napiętą sytuację międzynarodową, mecze piłki nożnej stawały się okazją do manifestacji poparcia lub demonstracji sprzeciwu. Tak oto spotkanie LWS z Gedanią Gdańsk (lublinianie przegrali 4:10) rozpoczęło się od powitalnych przemówień na cześć gości, przerywanych oklaskami. Podobnie mecz reprezentacji Lublina z KS Polonia Karwina ze Śląska Zaolziańskiego był przedstawiany przez część prasy jako spotkanie z drużyną krzewiącą polskość na „rdzennie polskim” Zaolziu. Czerwiec upłynął więc nie tylko pod znakiem ciekawych wydarzeń kulturalnych, ale także sportowych. A piłka nożna, obok boksu i lekkoatletyki, była jednym z najpopularniejszych sportów w mieście.

KinoBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Stan przedwojenny nie uśpił życia kulturalnego w Lublinie. Przez wszystkie trzy miesiące przed wrześniem nieprzerwanie grały kina. W „Apollo” można było obejrzeć m.in. francuskie filmy „Tajemnice Morza Czerwonego” oraz „Studentkę”, w „Corso” grano „Ukochanego”, „Wenus” wyświetlało „W cieniu krzyża”, a przecież można było jeszcze wybrać się do „Rialto” lub „Stylu”. I mieszkańcy chętnie z takiego wyboru korzystali.

Czytaj więcej>>> o kinematografii w Lublinie

Katolicki Uniwersytet LubelskiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Katolicki Uniwersytet Lubelski również brał czynny udział w życiu kulturalnym miasta. Wspomniane już zostało widowisko „Wesele Lubelskie”, które wystawiono w czerwcu 1939 roku na dziedzińcu uczelni. Studenci polonistyki ogłaszali w prasie konkurs na napisanie noweli (temat dowolny). Mieszkańcy w zamian wspierali uniwersytet finansowo, 18 czerwca odbył się ogólnopolski „Dzień Uniwersytecki”, podczas którego w Lublinie zbierano pieniądze na KUL.

Antologia poetów lubelskich i czytelnictwoBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Studenci ogłaszali konkurs na nowelę, a nieco wcześniej do księgarń trafiła Antologia współczesnych poetów lubelskich opracowana przez historyka, estetyka i bibliofila ks. Ludwika Zalewskiego, a wydana przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Lublinie. Była to trzecia publikacja z serii „Biblioteka Lubelska”, jedyna wydana w 1939 roku. Ks. Zalewski dokonał wyboru poezji lubelskich twórców, wliczając Czechowicza, Arnsztajnową oraz Madeja. Antologia została przychylnie przyjęta przez prasę, pomijając jeden krytyczny komentarz endeckiego dwutygodnika „Kultura i życie”. Recenzje ukazywały się jeszcze tuż przed wojną.
Książki czytelnicy kupowali m.in. w filii warszawskiej księgarni Gebethnera i Wolffa, albo u Jadwigi Cholewińskiej. Natomiast czytali w nowo otwartej Miejskiej Bibliotece Publicznej. Powstała ona z połączenia zbiorów Zarządu Miejskiego i Biblioteki Związku Pracowników Miejskich. Księgozbiór liczył 6 tysięcy tomów. Oczywiście wybrać się można było także do Biblioteki im. Hieronima Łopacińskiego. Tam już od dwóch lat czynna była bowiem czytelnia naukowa. A obok, w Muzeum Lubelskim, obejrzeć zbiory z dziedziny malarstwa, rzeźby, czy etnografii.

Wystawy w lipcuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Dwudziestego trzeciego lipca w sali wystawowej Instytutu Lubelskiego została otwarta Wystawa Rysunków Współczesnych Artystów Polskich zorganizowana przez Ruchomą Wystawę Sztuki pod patronatem Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Pokazano wówczas prace m.in. warszawskich artystów – Czyżewskiego, Cybisa oraz Mantenffelda, a także Chwistka ze Lwowa oraz Józefa Pankiewicza na co dzień przebywającego w Paryżu. Organizatorzy w słowie wstępnym pisali: Wystawa ma charakter dydaktyczny. Biorą [w niej] udział najbardziej charakterystyczni i typowi przedstawiciele poszczególnych grup i kierunków artystycznych w Polsce. Pojawiły się zatem przykłady rysunków naturalistycznych i abstrakcyjnych operujących formą lub plamą, przedmiotem lub elementem dekoracyjnym itd. Wystawa nie wyczerpywała tematu, lecz ograniczała się do zaprezentowania przykładów zasadniczych.
Oprócz powyższej, w sierpniu w Domu Żołnierza zwiedzający przyglądali się Wystawie Higienicznej, która prezentowała działalność Ubezpieczeń Społecznych – walkę z chorobami społecznymi i zawodowymi oraz ochronę pracy. Ta wystawa w całym okresie trwania miała zgromadzić blisko 60 tysięcy gości.

Mieszkańcy tuż przed wojnąBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Będzie urodzaj w Lubelszczyźnie – głosił nagłówek jednej z lubelskich gazet jeszcze w czerwcu 1939 roku. Tymczasem już kilka dni później pierwsze burze zniszczyły część zasiewów, m.in. w powiecie puławskim. Miesiąc później, w czasie otwierania lipcowej wystawy w Instytucie Lubelskim, wichura przeszła nad samym Lublinem – zerwała dachy dwóch domów przy ulicy Chopina oraz powaliła kiosk z papierosami przy ulicy Narutowicza. A w prasie co dzień, od pierwszych dni czerwca (a nawet wcześniej) pojawiały się artykuły zapowiadające zbliżającą się wojnę. Mimo wszystko jednak mieszkańcy podobno zachowywali spokój.
Jeszcze trzy miesiące przed inwazją Lublin został opisany w przytaczanej tu nieraz gazecie codziennej jako miasto bardzo zielone i przestrzenne. Mieszkańcy zaś mieli wcale nie zważać na przepisy. Po chodnikach spacerowali często grupami, potrącając nieumyślnie innych przechodniów; ulice przechodzili w miejscach niedozwolonych – aż dziw, że nie ma wypadków; stali w przejściach i zawzięcie dyskutowali na różne tematy, a wśród nich tak Polacy, jak Żydzi. Ci ostatni stanowili ponad 30 procent ogółu mieszkańców Lublina. Mieli m.in. własne szkoły, teatr, prasę oraz zakłady pracownicze. I stanowili nieodłączną część miasta.

Czytaj więcej>>> o życiu społeczności żydowskiej w Lublinie

Przygotowania do wrześniaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Ale wojna się zbliżała. Już w lipcu zarządzono przegląd pomieszczeń mogących pełnić funkcję schronów, po czym okazało się, że zaledwie 65 procent mieszkańców znalazłoby w razie wojny schronienie. Ruszono więc z budową rowów chroniących przed bombardowaniami. Kilka dni przed wrześniem rozpoczęto prace, m.in. w Ogrodzie Saskim, na skrzyżowaniu ulic Okopowej i Lipowej, przy ulicy Długosza oraz w parku na Bronowicach. Lublinianie sami ruszyli do budowy, niejednokrotnie wykorzystując własny sprzęt.
W ostatnim tygodniu sierpnia prasa ogłosiła, że do rozpoczęcia nowego sezonu kulturalnego szykują się Teatr Lubelski, Instytut Muzyczny wraz z nowo mianowanym dyrektorem, Arturem Malawskim, oraz Instytut Lubelski. Na uniwersytecie właśnie trwał Tydzień Społeczny. Otwarcie sezonu w wyremontowanym teatrze zaplanowano na 1 września. Na Starym Mieście odnawiano zabytki – m.in. kamienicę Klonowica, Sobieskich oraz Trybunał Koronny. Pociągi wciąż jeździły do Warszawy, Krakowa i Lwowa. Lublinianie pracowali w zakładach przemysłowych, rzemiośle, handlu, komunikacji, transporcie, oraz jako służba domowa. Artyści tworzyli w nielicznych wówczas pracowniach lubelskich – u Ziółkowskiego, Wiercieńskiego, J. Świeżego, Trachtera, Kurzątkowskiego lub Kelles-Krauzego.
Zaczęła się wojna.

Opracował Przemysław Sławiński

 

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Gawarecka M., Życie kulturalne Lublina w latach 1918–1939, „Kalendarz Lubelski”, Lublin 1973, [w:] Dzieje Lublina, t. 2, pod red. S. Krzykały.

„Głos Lubelski” nr 147–237 (1.06.–31.08.1939) wraz z dodatkiem „Kultura i życie” nr 15–16 (25.06–06.08.1939).

Kamiński I.J., O sztuce w Lublinie, [w:] T. Radzik, A.A. Witusik, Lublin w dziejach i kulturze Polski, Lublin 2000.

T. Radzik, W. Śladkowski, G. Wójcikowski, W. Wójcikowski, Lublin. Dzieje Miasta, t. 2, Lublin 2000.

Zdjęcia

Wideo

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe