Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Wodociągi w Lublinie

Wodociągi w mieście mają długą historię. O pierwszym wodociągu, zbudowanym przed 1471 rokiem, trudno powiedzieć coś więcej – zachowała się bowiem tylko studzienka, odkryta przy okazji prac wykopaliskowych na Starym Mieście i dokument o sporze z klasztorem brygidek, przez którego grunty biegł rurociąg. Stąd późniejsza nazwa Rury, dla określenia miejsc, przez które przebiegały rury doprowadzające wodę do miasta. W zależności od nazwy zakonu, posiadającego ziemię, nosiły nazwę Rury Brygidkowskie, Rury Jezuickie, Rury Bonifraterskie i Wizytkowskie.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Wodociąg rurmistrza Jana

W dniu 21 czerwca 1471 roku w Krakowie Kazimierz Jagiellończyk wydał miastu Lublinowi pozwolenie na urządzenie kanałów dla sprowadzenia wody z rzeki Bystrzycy. Jest to pierwsza wiadomość o tym, że Lublin zabiegał o zaopatrzenie miasta w wodę. W owych czasach niewiele jeszcze miast, poza Krakowem, posiadało wodociągi. Pozwolenie królewskie nie od razu było wykorzystane, bowiem dopiero w 1506 roku została zawarta umowa między rajcami, cechmistrzami i pospólstwem miasta Lublina a rurmistrzem Janem oraz jego towarzyszem, Łukaszem Czyriską z Nowego Sącza, na zbudowanie kanałów prowadzących wodę z rzeki Bystrzycy.

 

Rurociąg mistrza Jana składał się z kanału długości ok. 5 kilometrów i równoległego do niego rurociągu, zbudowanego z rur drewnianych, który pobierał wodę ze stawu wrotkowskiego. Równolegle kanałem płynęła woda od folwarku kijowskiego (w okolicy dzisiejszej stacji pomp), zasilająca koło wodne poruszające dwutłokową pompę. Po wykonaniu pracy odpływała kanałem widocznym na słynnej panoramie miasta Hogenberga. Woda pitna, oddzielona od wód kanału poruszającego pompę, była dostarczana izolowanym drewnianym rurociągiem. Z tego rurociągu była przez pompę przetłaczana dalej drewnianymi rurami do zbiornika w wieży wodnej, wbudowanej w mur okalający klasztor Brygidek. Z wieży wodnej znajdującej się na wysokiej skarpie, woda siłą grawitacji płynęła do zbiornika w okolicach dzisiejszego placu Wolności i klasztoru Bernardynów. Drewniane rury doprowadzały wodę m.in. do szpitala św. Ducha, klasztoru Karmelitów w miejscu obecnego ratusza i dalej, w stronę Bramy Krakowskiej.


Minąwszy po stronie północnej Bramę Krakowską, rurociąg wykorzystując niewielkie nachylenie, biegł ulicą Bramową do rynku, potem korzystając z większego w tym miejscu naturalnego pochylenia terenu, dochodził ulicą Grodzką do uliczki Ku Farze i stamtąd do placu Rybnego. Od głównego rurociągu biegły odgałęzienia do browaru, studni ulicznych, łaźni i domów bogatszych mieszczan.


Rurociąg zbudowano z pni drzewnych, połączonych żelaznymi kołnierzami, stosując uszczelnienia z mchu. Jego specyficzne właściwości  wykorzystywano jako swego rodzaju zabezpieczenie ograniczające ilość bakterii w dostarczanej wodzie. Aby utrzymać odpowiedni poziom wody w urządzeniach towarzyszących stacji pomp, podniesiono poziom wody w rzece Bystrzycy, spiętrzając ją tamą, i wzmacniając odpowiednio brzegi.



Tereny, przez które przeprowadzano kanały należały częściowo do brygidek, które rościły sobie z tego tytułu długotrwałe pretensje do miasta. Nieustające spory zakończyły się dopiero w połowie XVII wieku ugodą z zakonnicami.

Wodociągi lubelskie u Klonowica

Sebastian Klonowic, opisując w poemacie Roxolania, wydanym w 1584 roku, ziemie Rusi Czerwonej, prowadzi czytelnika i ku Lublinowi, zauważając także jego „urządzenia wodne”:

    Kędy Bystrzyca cichym szmerem fali
    Napełnia stawy, groble i kanały...
    Miedzianą rurą wpuszczona do miasta
    Bije na kole fontanna swawolna.


Jak z tego widać, w końcu XVI wieku miasto miało nie tylko wodociąg, ale także fontannę.
Na opisywane drewniane rury natrafiono w 1959 roku przy układaniu nowych przewodów wodociągowych i kanalizacyjnych. Znajdowały się one na głębokości około 4 metrów poniżej poziomu jezdni Krakowskiego Przedmieścia, naprzeciwko dawnej restauracji „Polonia”.

Kosztowna eksploatacja

Utrzymywanie wodociągu stanowiło dla miasta duże obciążenie, ponieważ wymagał on stałej, kosztownej konserwacji. Rurociąg zamarzał w zimie, spiżowe bądź miedziane rury w wieży wodnej trzeba było niejednokrotnie podgrzewać, paląc ogień; rury na zewnątrz trzeba było izolować. Wiosenne roztopy powodowały osiadanie rur, przedostawanie się do rurociągu skażonej wody, kanał trzeba było odszlamiać i naprawiać. Kiedy miasto w połowie XVII wieku, w okresie wojen kozackich i szwedzkich, uległo znacznym zniszczeniom, nie stać już było mieszkańców na odbudowę zdewastowanych urządzeń.

Z uwagi na coraz większe koszty naprawy wodociągu, zdemontowano w 1673 roku urządzenia w wieży wodnej i jedynym zaopatrzeniem miasta w wodę pozostały studnie. Wodę noszono w wiadrach, stągwiach bądź innych naczyniach, a dalej rozwożono ją beczkowozami. Efektem tego był pogorszający się stan sanitarny miasta. W 1782 roku zostało wydane w Lublinie dziełko Michała Bergonzoniego, lekarza, z pochodzenia Włocha, pt. Lublin podług ustaw medyki uważany, w którym opisał on stan zdrowotności miasta oraz roztrząsał powody licznych chorób trapiących jego mieszkańców.

Kłopoty z wodą

Miasto zaopatrywało się w wodę z 90 studni. Liczba mieszkańców szybko rosła z 9500 ludzi pod koniec XVIII wieku. W 1855 roku ich liczba wzrosła do 15 849, w latach 1870–1890 liczba ludności wzrosła do 52 056. Lubelskie Towarzystwo Lekarskie przesłało do Lubelskiego Urzędu Lekarskiego oraz magistratu pismo, w którym za jedyny sposób zabezpieczenia miasta przed epidemiami, uważało zbudowanie wodociągu. W maju 1889 roku z inicjatywy jednego z lubelskich browarów, wykonano projekt wodociągu w dwu wariantach, zakładających czerpanie wody z rzeki Bystrzycy powyżej miasta. W pierwszym wariancie, zakładającym koszt budowy na 140 tys. rubli, zakładano dostarczenie wody w ilości 125 tys. stóp kubicznych (około 3437 metrów sześc.), w drugim, którego koszt miał wynieść 97 tys. rubli, zakładano dostarczenie 97 tys. stóp kubicznych (2745 metrów sześc.).

Stan sanitarny pogarszał się z powodu słabej kanalizacji, większość kanałów była odkryta i odprowadzała nieczystości do Czechówki i Bystrzycy, tylko gdzieniegdzie budowano kanały przykryte deskami. W latach 1892 i 1894 nawiedziły Lublin epidemie cholery; ponadto wybuchające regularnie pożary były trudne do opanowania z powodu niedostatecznej ilości wody. Ta ostatnia epidemia skłoniła władze miasta do przedstawienia inżynierowi Adolfowi Weisblatowi, inspektorowi robót wodociągowych pewnej firmy z Petersburga, propozycji budowy wodociągu.

Wodociąg Adolfa Weisblata

W myśl proponowanej umowy wodociągi miały dostarczyć 150 tysięcy wiader na dobę. W przypadku zwiększenia się liczby odbiorców, ilość dostarczanej wody miała wzrosnąć. Ostatecznie 6 listopada 1896 roku podpisano kontrakt między inż. Adolfem Weisblatem i prezydentem Lublina Klimentem Hryniewiczem, na budowę i eksploatację wodociągu.

Długość wodociągu wynosiła 7 wiorst i 457 sążni (8 kilometrów 426 metrów), po półtorarocznej eksploatacji przyłączono do niego tylko 88 z 1200 domów. Wodę sprzedawano także z istniejących wówczas w Lublinie budek na ulicach: Kowalskiej, Czwartek, Lubartowskiej i Podzamcze. Zużycie wody wynosiło 2 906 026 wiader, wkrótce wzrosło do 5 725 809. Wodociągi dostarczały tylko 15 proc. wody, resztę zapotrzebowania pokrywały studnie, których liczba wzrosła do stu. Pompy parowe umieszczone w pobliżu obecnej alei Piłsudskiego; czerpały wodę z trzech studni i przesyłały dalej rurociągiem do ulicy Namiestnikowskiej (Narutowicza).

Neogotycka wieża wodna

Na obecnym placu Wolności, postawiono charakterystyczną wieżę wodną w stylu neogotyckim, która na długi czas stała się charakterystycznym elementem panoramy miasta. Na jej szczycie umieszczono zbiornik wodny o pojemności 150 metrów sześc. wody. Stamtąd siłą grawitacji, woda docierała do odbiorców – domów i publicznych ujęć wody. Oficjalne otwarcie miało miejsce 1 lipca 1899 roku, był to zarazem początek czterdziestoletniego kontraktu, jaki udzielono Weisblatowi na wyłączną eksploatację wodociągów zaopatrujących Lublin w wodę.

Niedostatek wody

Kłopoty z utrzymaniem właściwego stanu sanitarnego miasta pozostawały ciągle nierozwiązane, bo budowa kanalizacji było uzależniona od możliwości wykupu wodociągów. Nadal nie było wodociągów na przedmieściach Czwartek, Kalinowszczyzna, Piaski i na ulicy Dolnej Panny Marii. Lekarz i zarazem społecznik, Mieczysław Biernacki, regularnie zabierał głos w debacie na temat budowy kanalizacji w mieście. Weisblat zapewniwszy sobie monopol na wodę, nie zamierzał dostosować się do warunków umowy i dostarczać wody na niektóre lubelskie przedmieścia. Wodociągi zaopatrywały domy m.in. na ulicach: Bychawskiej, Bernardyńskiej, Krakowskie Przedmieście, Dominikańskiej, Dolnej Panny Marii, Jezuickiej, Jatecznej, Królewskiej, Lubartowskiej, Nadstawnej, Namiestnikowskiej (Narutowicza) Ruskiej i wielu innych. Cena wody wynosiła 40 kopiejek za 100 wiader, cztery razy więcej niż w Warszawie, osiem razy więcej niż w Poznaniu.

Mieszkańcy wielu domów położonych nad Bystrzycą lub Czerniejówką korzystali z wody z tych rzek, co powodowało zatrucia i choroby. Zużycie wody w 1909 roku wynosiło 15 266 600 wiader w domach i 783 840 w studniach. Czysty dochód wynosił 22 876 rubli 29 kopiejek. Zwiększenie zapotrzebowania na wodę, mimo wysokich cen, spowodowało konieczność wybudowania trzech nowych studni artezyjskich. Woda miała w nich takie ilości soli żelaza, że konieczne stało się zbudowanie stacji odżelaziania wody. Projekt zakładał czerpanie wody za pomocą kompresorów, mieszanie ze sprężonym powietrzem i doprowadzenie do filtra o wysokości 6 metrów. W filtrze, po przejściu przez warstwy tłustego koksu i piasku, miała wracać do sieci miejskiej. I wojna światowa wstrzymała budowę stacji filtrów, jak również wprowadziła zakłócenia w pracy stacji pomp. Ciągle brakowało węgla do opalania kotłów pomp parowych, niewiele pomagały monity do władz. Pewna poprawa nastąpiła po wkroczeniu wojsk austrowęgierskich. Uboga ludność żydowska i chrześcijańska nie miała pieniędzy na opłaty za wodę, dopiero monity dyrektora wodociągów, Bronikowskiego, skłoniły magistrat do uregulowania tej sprawy.

I wojna światowa i przejęcie wodociągów przez miasto

Wojna spowodowała wzrost zapadalności na różne choroby; niebagatelne znaczenie miało ciągle niewielkie wykorzystanie wody wodociągowej i brak kanalizacji. Fatalny stan sanitarny miasta przyśpieszył prace nad wykupem wodociągów i budową kanalizacji. Współpraca z władzami okupacyjnymi załamała się w lutym 1918 roku i w kwietniu, po rozwiązaniu magistratu i Rady Miejskiej, wodociągi przeszły pod zarząd wojska. W wyniku kłopotów powodujących chroniczne braki wody 1 października 1918 roku władze przejęły wodociągi od Weisblata i ustanowiły przymusowego zarządcę – komisarza rządowego J. Dworskiego. Po odzyskaniu niepodległości trwały prace nad wykupem przedsiębiorstwa, którego prowadzeniem Weisblat nie był zainteresowany. Kłopoty techniczne spowodowały, że konieczne stało się nabycie nowej pompy, którą zainstalowano w 1926 roku. Suma odszkodowania za wykupienie wodociągu Weisblata sięgała sumy 1 286 660 marek polskich, którą to kwotę zasądził Sąd Okręgowy wyrokiem z 24 maja 1927 roku. Ostatecznie spór rozwiązano polubownie i sumę wypłacono w 1929 roku.

Wodociągi i kanalizacja w amerykańskim stylu

Tymczasem od 1924 roku trwały rozmowy z towarzystwem Ulen & Co. z Nowego Jorku na budowę nowoczesnych wodociągów i kanalizacji. W Lublinie dodatkowo miały być wzniesione rzeźnia i hala targowa oraz elektrownia miejska. Na budowę wodociągów i kanalizacji zaciągnięto pożyczkę w wysokości 2 858 000 dolarów amerykańskich w złocie. Zaplanowano zużycie wody w ilości 125 litrów na mieszkańca; w 1930 roku zużycie dzienne miało wynieść 15 tysięcy metrów sześc., a w 1950 roku 21 875 metrów sześc. Ilość ścieków miała wynosić 300 litrów na mieszkańca, woda deszczowa miała być odprowadzana oddzielnym systemem kanałów. Wzorem dawnego wodociągu z XV–XVII wieku studnie ulokowano na terenie wsi Wrotków. Skład gleby, ukształtowanie terenu i odległość od miasta gwarantowały odpowiednią jakość pobieranej wody. Zbudowano dwie studnie o głębokości 50 metrów, a obok stacji pomp Weisblata zbudowano nową, dostosowaną do wzrastającego zapotrzebowania w wodę.

Otwarcie nowych wodociągów

W dobrach Ponikwoda przewidziano oczyszczalnię ścieków. Niekiedy właściciele gruntów mnożyli przeszkody i żądali ogromnych odszkodowań za ziemię zajętą pod urządzenia wodociągowe i kanalizacyjne, ale powoli rozwiązywano wszelkie problemy.
Dwudziestego trzeciego września 1929 roku przekazano symbolicznie miastu nowe wodociągi, składały się na nie ujęcie wody i stacja pomp niskiego ciśnienia na Wrotkowie.

Zbiornik przy Alejach Racławickich

Osiem studni miało głębokość 50 metrów; mogły dostarczyć 12 tysięcy metrów sześc. wody na dobę. Studnie były połączone przewodami o średnicy 2–5 cm z pompami odśrodkowymi jednostopniowymi firmy Brandel-Witoszyński o wydajności 85 litrów wody na sekundę. Moc silników elektrycznych wynosiła 33 km. Stamtąd woda płynęła rurociągiem długości 3 km do zbiornika wody, który wraz ze stacją pomp wysokiego ciśnienia mieścił się przy alei Piłsudskiego; pojemność zbiornika wynosiła 3750 metrów sześc. wody. Dwie pompy firmy Sulzer o wydajności 200 litrów na sekundę poruszane przez silniki o mocy 250 km tłoczyły wodę dalej do wieży wodnej na Alejach Racławickich, sieci wodociągowej oraz publicznych ujęć wody – zdrojów ulicznych. Zbiornik na Alejach Racławickich położony w najwyższym punkcie w zachodniej części miasta, miał pojemność 2 tysięcy metrów sześc. wody i wykonany był jako stalowy cylinder, obmurowany z zewnątrz. Sieć rur miała długość 36,5 km.

Oczyszczalnia ścieków

Kanały składały się z sieci kanałów ulicznych, kolektorów, studzienek płuczących i rewizyjnych, przepompowni i oczyszczalni ścieków. Kanały miały długość 37,5 kilometrów; tylko kolektor główny miał przekrój 120 x 80 cm. Ścieki poprzez kolektor główny przedostawały się do komory krat, gdzie usuwano części stałe, potem do właściwej oczyszczalni tzw. studni Imhoffa. Przepływ zapewniały dwie pompy wirowe firmy Sulzer o wydajności 208 litrów na dobę, napędzane silnikami o mocy 75 kilometrów. W studniach Imhoffa ścieki były przetrzymywane około 2 godzin i po wytraceniu szlamu odprowadzane do Bystrzycy. Według projektu miały tracić w ten sposób 65 proc. bakterii i ubytek 50–80 proc. części stałych. By usunąć przykry zapach dodawano chloru. Osad podlegał fermentacji. Trzy, cztery razy do roku spuszczano go na pola, gdzie po wysuszeniu miał być w przyszłości wykorzystany w rolnictwie.

Powołanie nowego przedsiębiorstwa

Pierwszego października 1929 roku, zgodnie z założeniami magistratu, powołano przedsiębiorstwo Miejskie Wodociągi i Kanalizacja. Dyrektorem został Feliks Turczynowicz. Firma – w założeniu samodzielna – była w całości uzależniona od zarządu miasta i musiała się od początku ściśle rozliczać z kasą miejską. W listopadzie zatrzymano starą stację pomp, zachowując ją jako rezerwową; połączono również oba wodociągi – Weisblata i nowy. W 1930 roku długość sieci wodociągowej wynosiła 63,5 kilometrów. Niestety zdarzało się, że jakość wody pozostawiała wiele do życzenia. Prace nad wyłączeniem starego wodociągu trwały bardzo długo, dodatkowo na przedmieściach, z uwagi na niewielką ilość odbiorców, był słaby przepływ wody, przez co często nie nadawała się do spożycia.
Lata trzydzieste to czas trudności wywołanych kryzysem. Mimo intensywnej rozbudowy kanalizacja obejmowała tylko 20 proc. mieszkańców. Ceny wody utrzymywały się nadal na dość wysokim poziomie. Zbudowano w 1937 roku filtr zraszany, do którego trafiały ścieki po przejściu przez studnię Imhoffa. Rozdzielono kanały burzowe od kanalizacji, zbudowano stację zmiękczania i odżelaziania wody na Wrotkowie. Wodociągi zatrudniały 29 ludzi i 32 pracowników sezonowych. Do 1933 roku dyrektorem był Feliks Turczynowicz, zastąpił go potem inż. Eugeniusz Górski.

Rozwój w czasach okupacji hitlerowskiej

W wyniku bombardowań we wrześniu 1939 roku zostały przerwane rurociągi na Wrotkowie; tylko dzięki studniom Weisblata i pompom parowym udało się utrzymać dostawę wody do miasta. Napływ Niemców – wojskowych, przedstawicieli administracji i policji – spowodował zwiększenie zapotrzebowania na wodę. Mimo wojny długość sieci wodociągowej wzrosła do ponad 68 kilometrów, kanalizacyjnej do 62 kilometrów. Nie dokończono budowy komór fermentacyjnych i zbiorników na gaz powstający w wyniku fermentacji ścieków. Niemcy dostrzegali konieczność rozbudowy tych urządzeń w wyniku wzrostu produkcji ścieków, ale zbliżanie się frontu w 1944 roku uniemożliwiło to.

Pomysłowi wyzwoliciele

W trakcie wyzwalania miasta urządzenia lubelskich wodociągów nie poniosły większych strat. Dużo większe szkody spowodowało zakwaterowanie w obiektach wodociągów żołnierzy Armii Czerwonej. Żołnierze korzystali z narzędzi i materiałów zgromadzonych w obiektach, rozebrali i spalili na opał drewniane obudowy studni Imhoffa, baraki, drewniane ramy okien, niszczyli urządzenia mechaniczne. Dopiero wiosną 1946 roku oczyszczalnia ścieków mogła wznowić pracę. Wodociąg do obozu na Majdanku – gdzie zakwaterowano 9. Zapasowy Pułk Piechoty ppłk. Muzolfa – zbudowany z brakowanych żeliwnych rur jeszcze przez Niemców, ulegał ciągłym awariom, co dezorganizowało funkcjonowanie zakwaterowanej tam jednostki wojskowej.

Powojenne trudności

W 1946 roku kilkakrotnie włączano stare pompy parowe i pompowano wodę przez sieć ulenowską. W wyniku wzrostu zapotrzebowania na wodę wynoszącego 3 795 000 metrów sześc. wystosowano pismo do ambasadora Związku Radzieckiego o pomoc w zamówieniu pompy wodnej ośrodkowej o wydajności 500 metrów sześc. na godzinę. Te wyjątkowe okoliczności doskonale oddają warunki, w jakich przyszło funkcjonować po wyzwoleniu. Dopiero w 1946 roku, kiedy zmniejszyła się ilość zakwaterowanego wojska, zmniejszyło się zużycie wody; jednocześnie likwidowano usterki i zaniedbania z okresu okupacji, powodujące zwiększone użycie. Ponieważ planowane podwyżki cen wody nie zostały zaakceptowane, to przedsiębiorstwo działało w latach 1944–1948 na granicy deficytu. Długość sieci wynosiła 69 kilometrów, a kanalizacyjnej 62 kilometrów. W 1949 roku zróżnicowano grupy odbiorców na instytucje państwowe i wojskowe, oraz odbiorców różnych. W pierwszej grupie cena wody wynosiła 14 zł za jeden metr sześc., za ścieki 7 zł za jeden metr sześc., odbiorcy różni płacili odpowiednio 7,5 i 4,5 zł.

Zakładano m.in. takie inwestycje jak budowa sieci wodociągowej w dzielnicy Dziesiąta, uzbrojenie dzielnicy uniwersyteckiej, rozbudowa oczyszczalni ścieków, odżelaziaczy na stacji pomp niskiego ciśnienia.

Nowa firma i rozbudowa sieci

Z dniem 15 grudnia 1950 roku powołano Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Lublinie jako przedsiębiorstwo państwowe. Nadzór sprawowała Miejska Rada Narodowa jako organ władzy państwowej, a nie organ samorządu miejskiego. Tym samym przedsiębiorstwo prowadzone było w ramach narodowych planów gospodarczych. Od 1952 roku funkcjonowało jako Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Wodociągowo-Kanalizacyjnych (MPRWiK) w Lublinie. Wraz z rozwojem miasta zapotrzebowanie na wodę wzrastało. Z uwagi na rozpoczęcie budowy Fabryki Samochodów Ciężarowych, podjęto prace nad budową ujęcia wody w dzielnicy Dziesiąta. W 1959 roku prace ukończono. Obiekt składał się z ośmiu studni o głębokości 38 do 50 metrów, pompowni i zbiorników wody o pojemności 4 tysiące metrów sześc. Później dobudowano dwie studnie awaryjne o głębokości 73 i 78 metrów.

Wzrastająca liczba ludności (172 tysiące w roku 1958), mimo niskiej normy zużycia wody – 75 litrów na mieszkańca – skłoniła władze do budowy kolejnego ujęcia wody, w dolinie Czechówki na Sławinku. Mimo oddania do użytku w 1961 roku, dopiero w 1968 roku uruchomiono stację uzdatniania, bo żelaziste wody ze Sławinka przekraczały normy zawartości soli żelaza i nie nadawały się do picia ani celów gospodarczych. W 1977 roku uruchomiono stację pomp Zemborzycka, która odbierała wodę z nowego ujęcia wody w Prawiednikach i małego ujęcia wody w Dąbrowie.

Budowa Zalewu Zembrzyckiego

Należy nadmienić, że budowa Zalewu Zemborzyckiego służyła nie tylko ochronie przed powodzią, dzięki zmagazynowaniu nadmiaru wód rzeki Bystrzycy, ale i obniżaniu się lustra wód podziemnych w okolicy Prawiednik. By zabezpieczyć zaopatrzenie miasta w wodę, podjęto plan rozbudowy studni awaryjnych na terenie miasta. Rozpoczęto badania nad możliwością zaopatrzenia w wodę z ujęć Wilczopole-Skrzynice, Wierzchowiska i Turka. Mimo katastrofalnych prognoz co do ilości wody, nie doszło do większych problemów w zaopatrzeniu w wodę mieszkańców miasta. W wyniku przemian na początku lat dziewięćdziesiątych zmniejszyło się zapotrzebowanie w wodę przez przemysł, liczba ludności nie wzrastała tak gwałtownie, pojawiły się zjawiska oszczędzania wody. Plany budowy ujęcia wody w Strzeszkowicach zostały w związku z tym odłożone na dalszy plan. Zaopatrzenie w wodę polepszyło się też w wyniku zmniejszenia leja depresyjnego.

Nowa oczyszczalnia ścieków

Ceny wody wahały się od 0,23 zł za jeden metr sześc. dla gospodarstw domowych do 1,20 zł za jeden metr sześc. dla przemysłu w 1964 roku. Zużycie wody systematycznie wzrastało i tak np. w 1971 roku wyniosło 51 metrów sześc., a w 1976 – 58,7 metrów sześc. W tymże roku długość sieci wodociągowej przekroczyła 400 kilometrów. W 1985 roku Lublin liczył 326 310 mieszkańców a z wodociągu korzystało 94,6 proc. ludzi. Pod koniec 1984 roku długość sieci wynosiła już 558 kilometrów.

Problemem w tamtym czasie była pogarszająca się jakość materiałów, z jakich budowano sieć wodociągową. Zdarzało się niejednokrotnie, że odcinki budowane przez Ulen & Co. działały bez awarii, a sąsiadujące z nimi odcinki, budowane z nowych rur, ulegały często uszkodzeniom. W okresie powojennym wydłużeniu i rozbudowie uległa też sieć kanalizacyjna i służąca odprowadzeniu wód deszczowych. W 1970 roku sieć kanalizacji liczyła 307 kilometrów, w tym 70 kilometrów kanałów burzowych. Nie likwidowało to problemu niektórych zakładów spuszczających do kanalizacji ścieki bez należytego oczyszczenia. Palącą sprawą było rozwiązanie problemu oczyszczania ścieków, bo zbudowana w okresie międzywojennym oczyszczalnia przestawała wystarczać. Planowano, że w 1982 roku stara oczyszczalnia zostanie wyłączona z eksploatacji. Przeciągająca się budowa nowej oczyszczalni została po wielu perypetiach dokończona w 1991 roku. Z uwagi na ilość produkowanych ścieków, jej niektóre wydziały uruchamiano etapami, np. w 1985 roku uruchomiono cześć mechaniczną oczyszczalni z halą krat, główną stacją pomp i piaskownikiem. W 1988 roku uruchomiono jeden z bloków części biologicznej.

W 1998 roku długość sieci wynosiła 758 kilometrów, w tym 39 kilometrów sieci z lat dwudziestych. W skład systemu wchodziło 76 studni głębinowych, 9 pompowni wody, 15 zbiorników wody czystej, wieża ciśnień, 8 chlorowni wody i 2 stacje odżelaziania. Dzięki nowoczesnym systemom informatycznym i coraz lepszemu wyposażeniu w narzędzia zarówno diagnostyczne, jak i specjalistyczny sprzęt budowlany, coraz szybciej można zlokalizować i usunąć awarie. Zmniejszyły się także straty wody.

Proces zmian rozpoczęty na początku lat dziewięćdziesiątych spowodował przekształcenie przedsiębiorstwa komunalnego w spółkę z o.o. – Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Lublinie. Zarząd miasta powołał Radę Nadzorczą i zarząd spółki. Ostatecznie w 1998 roku wpisano spółkę do rejestru sądowego.

 

Opracował Marcin Waciński
 

Literatura

Akta miasta Lublina 1874–1915, sygn. 6457, 6545, 6548, 6548.
Gawarecki H., O dawnym Lublinie. Szkice z przeszłości miasta, Lublin 1974.

Hoczyk-Siwkowa S., Wodociągi staropolskiego Lublina, [w:] Radzik T., Witusik A.A. [red.], Lublin w dziejach i kulturze Polski, Lublin 1997.

Mencel T. [red.], Dzieje Lubelszczyzny, t. I, Warszawa 1974.

Michałowski S., 100 lat współczesnych wodociągów w Lublinie, Lublin 1999.

Monografia w 80. rocznicę wodociągów w Lublinie 1899–1979, Lublin 1979.

Produkcja i dystrybucja wody, wyd. MPWiK w Lublinie sp. z o.o.

Roboty Publiczne wykonane w mieście Lublinie przez firmę Ulen & Co. New York, Warszawa 1929.

75 lat wodociągów i kanalizacji miasta Lublina 1899–1974, Lublin 1974.

Powiązane artykuły

Powiązane wydarzenia

Zdjęcia

Wideo

Inne materiały

Słowa kluczowe