Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Władysław Panas – Władysław Panas i Lublin

 


Na tropie „Niebieskiego jeźdźca” – nieukończonego przewodnika po Lublinie Władysława Panasa

 

Tekst Tomasza Pietrasiewicza opublikowany w 33 numerze „Scriptores”: PANAS. Lublin jest księgą. Władysława Panasa opisywanie Lublina

 

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Widzenie Miasta – Miasto Księga

Od samego początku Panas-semiotyk pisząc i mówiąc o Lublinie miał świadomość tego, że na miasto należy patrzeć jak na Księgę. Wspomniał o tym już w grudniu 1994 roku podczas wykładu o Widzącym:

„Miejsce, w którym się znajdujemy jest mikrokosmosem odbijającym Lublin, a przez to miasto odbija się cały kosmos. Lublin jest księgą, a ta Brama na granicy dwóch światów jest małą księgą. Lublin jest księgą, której rozdziały są połączone na zasadzie chiazmów. Jej zdania czy wersety są skomponowane metodą chiazmu. Albo może jeszcze lepiej – Lublin jest biblioteką Babel i zastanawiam się, czy istnieje katalog, coś w rodzaju indeksu do tej biblioteki. Czy można mówić o niej, że jest kompozycją opartą na chiazmie, odwróconej symetrii, na zasadzie lustra, paradoksu obejmującego różne przeciwbieżności, które są również współbieżnościami. Dziwna kompozycja, ale kompozycja – czyli mimo wszystko pewien porządek, denerwujący, ale porządek. Dwa miasta w jednym mieście.

Co tu akcentować? Czy tę dwoistość Lublina – dwa w jednym, jedno w dwóch – i jak o tym mówić? Czy akcentować dwoistość czy jedność? Czy to napięcie i grę jedności dwoistości i dwoistości jedności? Czy jest to książka-biblioteka przypominająca szlachecką silva rerum, bigos, w którym jest wszystko? I jakie rozdziały czy księgi przeczytaliśmy z tego zbioru, jakie znamy lepiej lub gorzej albo przynajmniej wiemy, gdzie one leżą na półce?

Znamy parę tych ksiąg i pozwolę sobie przytoczyć całą serię nazwisk ich autorów”. [1]

Spojrzenie Władysława Panasa na miasto jak na Księgę wynikało z jego zainteresowań semiotycznych. Potwierdza to kilka jeszcze innych jego wypowiedzi:

1.

„Po pierwsze, jestem literaturoznawcą, który czyta wiersze, prozę, dramaty. Po drugie, wyrosłem z orientacji semiotycznej – najważniejsze jest odczytanie rzeczywistości w kategorii znaku, tekstu. Cała rzeczywistość, która nas otacza to są znaki, teksty.
Czytam przestrzeń miejską tak, jak czytam wiersze, opowiadania Schulza. Badam rytm, liczę sylaby, zgłoski […]. Chcę Lublin czytać tak, jak się czyta wiersz. Chcę patrzeć na Lublin jak na ikonę. Kiedy tak się patrzy znajdzie się genius loci [...].
Zastanawiam się, jakim gatunkiem literackim jest Lublin. Raz myślę, że to wiersz liryczny, raz – że epicki. Lublin to ten typ intymności, jak wiersze Czechowicza. To nie przypadek. Genius loci. Jest wszędzie. W Lublinie też. Oby tylko nie wyskoczył z niego złośliwy dżin”. [2]

2.

„Lublin jest księgą. To jest bardzo gęsty tekst. Mam całkowitą pewność, że trzeba stosować do niego metody hermeneutyki, takie jakie stosuje się wobec dzieł literackich, plastycznych czy muzycznych. Ten tekst w wielu miejscach jest zaszyfrowany. Kto go szyfrował? Nie wiem. Opatrzność, historia. Być może jesteśmy literkami tego tekstu, który dzieje się nadal. A może tylko znakami przystankowymi.
Tekst tej księgi przypomina kryształ. Jak go nie uciąć, zawsze w regularne płaszczyzny się układa. Z której strony się nie patrzy, widać ileś tam regularnych płaszczyzn.
Księga Lublina mówi [...].
Jak czytać tę księgę? Powołam się tu na Simon Weil, która widziała podobieństwa pomiędzy studiami a modlitwą. Twierdziła, że pomiędzy pilnym studiowaniem a modlitwą jest tożsamość. Bo tym, co łączy obie czynności, jest skupienie. A nie rozproszenie, pobieżność, chaos.
Więc studiowanie tej księgi to jest czynność duchowa, bo wypełniona: uwagą, skupieniem i słuchaniem, rozmyślaniem – co mówi. Kto mówi. Studiowanie tej księgi jest też pielgrzymowaniem. Od świątyni do świątyni. Od trójkąta do trójkąta. Od jednego miejsca pustego do drugiego miejsca pustego…”. [3]

3.

„Widziałbym Lublin jako Miasto-Księgę, bardzo podobną pod tym względem do innych ksiąg miast europejskich i pozaeuropejskich, takich jak Paryż dla Waltera Benjamina, jak Petersburg Dostojewskiego, jak Praga Franza Kafki, jak Lisbona Vima Vendersa – miast, w których można nieoczekiwanie spotkać dziwne postaci, zetknąć się z niezrozumiałymi wydarzeniami, przeżyć niezwykłe przygody; miasto, w którym nie wiadomo, co się wydarzy następnego dnia. Miasto i przestrzeń. Jest to księga jak palimpsest”. [4]

4.

„Lublin jest dla mnie pewną opowieścią, narracją, pewną fabułą. Nie tworzą jej gołe, suche fakty tak zwanej pozytywistycznej historii, uchodzące za przejaw obiektywizmu. Tak rozumiana mitologia jest otwarciem na to, co nie należy do tej sfery gołych faktów, otwarciem na dozę, powiedzmy, fikcyjności. Fikcyjności, ale nie kłamstwa […].
Naszą rolą, nie tylko uczonych, także na przykład pisarzy, poetów, artystów, jest odczytywanie tekstów. Sami jesteśmy nosicielami rozmaitych tekstów. I plac Zamkowy to jest pewien tekst. Całe miasto jest tekstem. Można na to rozmaicie spojrzeć. Jeżeli miasto jest tekstem pokawałkowanym, fragmentarycznym, wtedy można mówić o bibliotece – Lublin jako biblioteka. Nie za duża, prowincjonalna biblioteka, ale zróżnicowana, wielojęzyczna. Albo miasto jest księgą, Lublin jest księgą, gdzie te fragmenty to rozdziały, strony, akapity”. [5]

5.

„Jeśli jednak spojrzeć na przestrzeń, jaką tworzy miasto, z jego historią, ze wszystkimi wydarzeniami, z momentami szczęśliwymi, z momentami wielkiej historii, upadku, dramatów; jeśli spojrzeć na to jak na pewną książkę, pewną księgę, pewien tekst? Jestem filologiem-literaturoznawcą, więc ten trop mnie interesował – o czym jest ta historia?
Dzieje Lublina też tworzą pewien tekst, który ma jakieś nadrzędne przesłanie, nadrzędną wielką opowieść. Próbuję dowiedzieć się i zakomunikować publicznie, o czym jest ta opowieść zatytułowana umownie „Lublin”. Co to jest za opowieść: jaka to jest fabuła? Jaki gatunek literacki reprezentuje?”. [6]

Władysława Panasa opisywanie Lublina

Początki – notatka i wykład

Zanim przejdziemy do najważniejszych tekstów Władysława Panasa związanych z Lublinem, to warto wspomnieć jeszcze o notatce, jaką sporządził jesienią 1994 roku, w której po raz pierwszy wskazał, jakie elementy historii Lublina są dla niego szczególnie ważne. Był to rodzaj „ściągawki” dla jednej z osób z Teatru NN, która miała na jakimś spotkaniu opowiedzieć o miejscu, w którym teatr działa. Według Panasa koniecznie należało podkreślić w tej wypowiedzi, że Teatr NN znajduje się:


1. W Bramie Żydowskiej, w Bramie Grodzkiej, w przejściu między miastem chrześcijańskim i miastem żydowskim.
2. W mieście uczoności żydowskiej, której symbolem jest macewa Szaloma Szachny z 1558 roku, twórcy lubelskiej szkoły talmudycznej w XVI wieku – w XX wieku zwieńczonej utworzeniem Jeszywot Chachmej Lublin.
3. W mieście żarliwej, ekstatycznej pobożności chasydzkiej, której znakiem pozostaje macewa Widzącego z Lublina, Jakowa Icchaka Hurwica z 1815 roku. W dole – jakie dzisiaj pusty plac u stóp Bramy i Zamku miał swój klaus.
4. W mieście szoah – Majdanek. [7]

 

Przypomnijmy też, że pierwszym tekstem Panasa, w którym wyraźnie pojawiły się lubelskie motywy, był wygłoszony przez niego z notatek wykład o cadyku Widzącym z Lublina na sesji „Żydzi lubelscy”. Działo się to w grudniu roku 1994 w siedzibie Teatru NN. Wspomina o tym sam autor w swojej wypowiedzi podczas promocji książki Oko Cadyka w maju roku 2004:


„Teatr NN wśród wielu przedsięwzięć miał coś, co się nazywało „Spotkania kultur”. Udzielałem się zwłaszcza w dwóch wydarzeniach z tego cyklu. W spotkaniach dotyczących prawosławia i judaizmu [...]. Jak było o judaizmie, to mówiłem o chasydach i Widzącym z Lublina, bo po co o innych, jeśli w Lublinie działała jedna z najbardziej ekstrawaganckich i niezwykłych postaci w całym tym ruchu i tu do dzisiaj zachował się jej grób. Możemy go obejrzeć w każdej chwili. Na jednym z takich spotkań wygłosiłem tekst o Widzącym”. [8]

 

Historia powstania esejów Brama i Oko Cadyka

Teksty te powstawały w roku 1995. Autor pracował nad nimi w tym samym czasie. Esej Brama miał być opublikowany w przygotowywanej właśnie wtedy książce pt. Brama. Esej Oko Cadyka był efektem wygłoszonego na sesji „Żydzi lubelscy” wykładu o Widzącym. W początkowych założeniach miał się ukazać jako artykuł w książce zawierającej wystąpienia z tej sesji.

Prace nad książką Brama zostały podjęte w Teatrze NN na przełomie 1994 i 1995 roku. Miała ona podsumować pierwszy etap jego działalności. Czymś naturalnym było poproszenie Władysława Panasa, przyjaciela Teatru, o napisanie do niej tekstu nawiązującego do symbolicznego znaczenia Bramy Grodzkiej – siedziby Teatru NN. Pracę nad tym tekstem autor rozpoczął wiosną 1995 roku. Stał się wówczas częstym gościem Teatru, wędrując po pomieszczeniach i zakamarkach Bramy w poszukiwaniu inspiracji. O tym, że była ona dla niego ważnym miejscem, świadczą jego późniejsze słowa:


„[Brama Grodzka] ma duszę, pod warunkiem, że się na nią otworzymy, a więc również archetypy! Przychodzą w poezji, w lękach, we śnie, w fantazjach... Są oczywiście i inne miejsca z ich duszą, ale Brama Grodzka jest dla mnie najważniejsza, bo niewiele już takich miejsc pozostało...”. [9]

 

Duży fragment gotowego już eseju autor wygłosił po raz pierwszy we wrześniu 1995 roku na sesji „Pamięć – Miejsce – Obecność”, natomiast w całości Brama została opublikowana na początku roku 1996 w „Kontekstach. Polskiej Sztuce Ludowej” (nr 1–2, 1996), a książka Brama, dla której był przeznaczony, ukazała się dopiero na początku 1997 roku. W eseju Brama znajdujemy wszystkie ważne lubelskie wątki podejmowane przez Władysława Panasa w innych jego „lubelskich” tekstach. Między innymi pojawiają się w nim fragmenty odnoszące się do twórczości Czechowicza i do legendarnych zdarzeń z życia Widzącego.

Nad esejem Oko Cadyka, który miał być poszerzoną wersją wykładu wygłoszonego w roku 1994 podczas sesji „Żydzi lubelscy”, Władysław Panas pracował przez cały rok 1995, a szczególnie intensywnie pod koniec tego roku. Miało to związek z przygotowywaniem do druku książki Żydzi lubelscy podsumowującej sesję. Opowiada o tym sam autor:

 

„W pewnym momencie Teatr zdobył pieniądze, pojawiła się możliwość opublikowania tych materiałów w postaci książeczki. I tu się dla mnie zaczął problem. Wszyscy oddali swoje wystąpienia, a ja nie. Zbliżało się Boże Narodzenie, a ja zajmowałem się mistykiem żydowskim. Zacząłem biegać na jego grób i w okolice, bo doszedłem do wniosku, że może będzie dobrze dla czytelnika, jeśli opowiem o dzisiejszym stanie tych miejsc”.[10]

 

Wspomnianego tekstu Panas nigdy nie oddał do druku i początkowy zamiar napisania tekstu o Widzącym zamienił się w coś więcej: powstał z niego esej Oko Cadyka opublikowany po raz pierwszy w roku 1999 w „Kresach” (nr 40). Sam autor w jednej z wypowiedzi podczas promocji książki Oko Cadyka w maju 2004 stwierdza, że był on jakby kontynuacją eseju Brama: „Przecież napisałem wcześniej o miejscu, w którym jesteśmy – o Bramie Grodzkiej. Oko Cadyka jest jakby jego dalszym ciągiem”. Zauważmy, że z kolei o eseju Oko Cadyka wspomina Panas w tekście Bramy:
„O miejscu dolnym [miasto żydowskie] piszę w osobnym eseju (Oko Cadyka)”.


 

Brama i Oko cadyka – w poszukiwaniu formy

Znając historię powstania Bramy i Oka Cadyka łatwiej zrozumieć, w jaki sposób Władysław Panas chciał opisywać Lublin. To podczas pisania tych esejów ukształtował się jego sposób patrzenia na miasto i opisywania go.

 

1.

„Zbliżało się Boże Narodzenie, a ja zajmowałem się mistykiem żydowskim. Zacząłem biegać na jego grób i w okolice, bo doszedłem do wniosku, że może będzie dobrze dla czytelnika, jeśli opowiem o dzisiejszym stanie tych miejsc. Bo przecież nie mogę stworzyć konkurencji dla takich autorów jak Martin Buber, autor znakomitej przecież książki o Widzącym Gog i Magog. Jednak historia świata i Lublina nie zakończyła się – ani historia tych miejsc. Mam tę przewagę nad wcześniejszymi autorami, że żyję później od nich i mogę opowiedzieć, jak miejsca związane Widzącym wyglądają teraz. I może to być interesujące”. [11]

2.

„Pracując nad nieopublikowanym tekstem, esejem o Widzącym, chodziłem w miejsca, w których wielokrotnie byłem, oglądałem fotografie, i w jakimś momencie zauważyłem rozmaite elementy. Że tych domów, które na placu Zamkowym zostały po wojnie zbudowane, jest dziesięć. Tak się składa, że dziesięć nie jest liczbą zwyczajną. Że narożna kamienica w miejscu, w którym wypadałoby, że mieszkał Widzący, jakoś się wyróżnia i że tę kamienicę postanowiono jakoś przyozdobić. Tę, ale drugą narożną, od Kowalskiej, już nie, a przecież byłaby wtedy jakaś symetria i wytłumaczenie, że ozdobiono dwie flankujące plac kamienice”. [12]

3.

„Kiedy zacząłem przychodzić do Bramy, oglądać fotografie, ikonografię i zastanawiać się nad tym wszystkim, to wyłonił się zupełnie inny zespół faktów. Zacząłem zauważać rzeczy, których nigdy wcześniej nie widziałem. Otworzyły mi się oczy [...]. Bo wszędzie wokół nas, jeżeli się inaczej spojrzy, dostrzeżemy, że ta rzeczywistość jest tajemnicza, choć pozornie zwykła i banalna [...].
Dla mnie jednak z tego banału nagle wyłonił się pewien zespół faktów – ta konfiguracja przestrzeni nie jest moim wymysłem – wobec którego trzeba się było jakoś wypowiedzieć, uporządkować je, albo przynajmniej opowiedzieć o nich i tak też zrobiłem. To jest fragment mojego – jak powiadam – przewodnika”. [13]

4.

„Bardzo mnie irytowało operowanie stereotypami, kliszami: jesteśmy miastem Unii, dwóch uniwersytetów, pięciu uczelni… To prawda, to są fakty, ale one zostały bardzo zredukowane. Nawet lubelskie legendy, na przykład legenda o czarciej łapie – również czasem zrobiła się jakaś płaściutka. W tym i w innych tekstach podjąłem próbę napisania takiego przewodnika, jaki sam bym chciał przeczytać – takiego nieortodoksyjnego przewodnika po Lublinie. Oczywiście nie udaje mi się to, jest w nim jeszcze wiele rozmaitych mankamentów. Ale mam wrażenie, że można by kontynuować to pisanie. Przecież napisałem wcześniej o miejscu, w którym jesteśmy – o Bramie Grodzkiej. Oko Cadyka jest jakby jego dalszym ciągiem”. [14]

Władysława Panasa przewodnik po Lublinie

Narodziny pomysłu

Na początku roku 1997, już po powstaniu esejów Brama i Oko Cadyka narodził się pomysł napisania przez Władysława Panasa przewodnika po Lublinie. Śladem tej niezrealizowanej idei są jego dwie krótkie notki opisujące tekst tekst oraz ściśle wiążące się z nim pismo do Miejskiego Konserwatora Zabytków z dnia 12 listopada 1997. Oto treść pierwszej notatki:


1. Władysław Panas: Miasto magiczne (tytuł roboczy).
2. Książka – album, gdzie tekst i ikonografia są ściśle ze sobą związane. Celem jest pokazanie i opisanie – słowami i obrazami fotograficznymi – takiego wymiaru miasta, jakiego „nikt dotąd nie widział”, pokazanie osobliwości i ukrytego „ducha” miejsca, jego magii i tajemnicy. Próbki takiego spojrzenia zaprezentowane są w esejach autora Oko Cadyka i Brama (obydwie w druku).
3. Autor pisze tekst eseju (około 50–60 stron maszynopisu) i wskazuje obiekty do sfotografowania (ok. 40–50 fotografii).
4. Część obiektów do sfotografowania jest ogólnie dostępna, ale istotna ich część znajduje się we wnętrzach już to świeckich, już to sakralnych i wymaga uzyskania specjalnego pozwolenia na wykonanie zdjęć. Oto wykaz tych miejsc, na które trzeba uzyskać zgodę:
– kościół św. Trójcy na Zamku
– kościół dominikanów na Starym Mieście
– katedra
– kościół powizytkowski (Matki Boskiej Zwycięskiej)
– kościół kapucynów na Krakowskim Przedmieściu*

[* Notatka Władysława Panasa zatytułowana przez autora Miasto magiczne (tytuł roboczy). Jest to rękopis z 1997 roku, który odnosi się do planowanej wtedy książki o tytule Miasto magiczne. Archiwum TNN.]
 
Do tego opisu „przewodnika” autor dołączył jeszcze „wykaz wnętrz”, które powinny być sfotografowane jako uzupełnienie tekstu:


1. kaplica św. Trójcy na Zamku
– portret konny króla Władysława Jagiełły
– kurtyna wokół dolnej strefy kościoła
– kurtyna w prezbiterium
– aniołowie strefy górnej
– inskrypcja autora fresków

2. kościół oo. kapucynów na Krakowskim Przedmieściu
– obraz Sen Leszka Czarnego pod dębem

3. bazylika oo. dominikanów na Starym Mieście
– dwie ambony
– rzeźby: Turka, młodzieńca, modnej damy, dwóch młodych kobiet

4. katedra
– freski Józefa Meyera w nawie głównej (podpis autora nad wyjściem, rzekomy autoportret w prezbiterium)
– freski Józefa Meyera w nawie bocznej (iluzjonistyczna architektura)
– freski Józefa Meyera w zakrystii i kapitularzu (Jeździec Niebieski, pejzaże we wnękach okiennych – tyle, ile ich jest i ile nadaje się do fotograficznej reprodukcji)

5. kościół powizytkowski (Matki Boskiej Zwycięskiej)
– sylwetka jeźdźca – fresk na chórze (jeżeli nadaje się do reprodukcji fotograficznej).**

[** Notatka Władysława Panasa z 1997 roku zawierająca wykaz ilustracji do planowanego przewodnika Lublin magiczny. Rękopis. Archiwum TNN]

 

Daas i Jeździec niebieski

Opisany przez Władysława Panasa przewodnik Miasto magiczne (tytuł roboczy) nie wyszedł poza sferę planów, natomiast wkrótce powstały dwa cykle tekstów: Daas i Jeździec niebieski. W kwietniu roku 1998 ukazał się w piśmie „Na Przykład” pierwszy fragment Daasa, zaś w następnym numerze (maj–czerwiec 1998) pierwszy fragment Jeźdźca niebieskiego. Ostatni, siódmy fragment Daasa ukazał się w roku 2001 (numer marcowo-kwietniowy pisma), a ostatni, siódmy fragment Jeźdźca w numerze kolejnym (czerwiec-lipiec 2001). Teksty te ukazywały się więc naprzemiennie i były opatrzone wspólnym tytułem rubryki Magiczne miejsce. Zatrzymajmy się na ostatnim znanym  am tekście z omawianego cyklu. Był to siódmy odcinek Jeźdźca niebieskiego, który zaczyna się tajemniczo:

„Rozwijam ten swój zawiły dyskurs, który ciągle zwija mi się i gubi w rozmaitych – nie tylko własnych – załomach i zaułkach, właściwie po to jedynie, żeby jakoś przygotować siebie (i ciebie też) na przybycie owego tajemniczego Jeźdźca Niebieskiego, bo zbliża się nieuchronnie ta pora, gdy wtargnie z wielkim impetem do mojego tekstu. A kiedy to nastąpi, na wyjaśnienia może być już za późno. Zanim więc ruszy z kopyta (na razie koń jego wisi kopytami nad ziemią) i spadnie na nas i na nasze miasto (i wcale nie jak łagodna madonna z wiersza Białoszewskiego), spróbuję ci jeszcze coś niecoś opowiedzieć. Może zdążę...”. [15]

I równie tajemniczo się kończy:

„Zaprawdę skarby duchowe, których nie umiemy ocenić w naszym mieście, są ważniejsze niż wszystkie wyobrażane bogactwa materialne. A Kraszewski dostał w prezencie od miasta kawałek tego dębu, co znajdował się pod świętomichalskim ołtarzem. Może warto go poszukać? Wybierzesz się ze mną na poszukiwanie tej otchłani?”. [16]

 

 

Brakujące teksty

Wczytując się w ten ostatni odcinek Jeźdźca musimy dojść do wniosku, że powinien on mieć jeszcze jakąś kontynuację nawiązującą do zarysowanych w nim wcześniej przez autora motywów. W relacjach niektórych członków redakcji pisma „Na Przykład” pojawia się mgliste wspomnienie tego, że widzieli ten brakujący ósmy odcinek Jeźdźca (a może Daasa).

Ciekawe, że w podtytule rękopisu pierwszego odcinka eseju Daas widnieje zapis, iż będzie to cykl składający się z ośmiu artykułów. Rodzi się więc pytanie, czy ten ósmy artykuł w ogóle powstał, czy też był tylko w sferze planów autora. A może powstał i zaginął? Wchodzimy w tak ulubiony przez Panasa motyw zaginionego rękopisu.
 

 

Postać Jeźdźca niebieskiego

Dopowiedzmy jeszcze, że postać Jeźdźca możemy zobaczyć w lubelskiej katedrze. Pisze o nim ks. Ludwik Zalewski:

„Na sklepieniu Sali pierwszego piętra, widzianym z dołu, [Meyer] namalował fikcyjny otwór, przez który widać kolumny i sklepienia świątyń, a na tle malowanej architektury odtworzył przygodę Heliodora, podskarbiego króla syryjskiego Selenka Filopatra. Przygodę opowiedziały Księgi wtóre Machabejskie w rozdz. III. Według tej opowieści, kiedy Heliodor wjechał z drużyną do świątyni jerozolimskiej, by z polecenia króla zabrać skarby tam złożone [to] ukazał się im niejaki koń, mając na sobie jeźdźca strasznego, kosztownie ubrany, a ten z pędem uderzył Heliodora przednimi nogami; a on który na nim siedział zdał się jakby miał zbroję złotą. Ukazali się też inni dwaj młodzieńcy, siłą kraśni, ozdobni chwałą, szatą świetni, którzy obstąpili i z obu stron siekli go biczami bez przestanku i wiele plag mu zadając […].
Na galerii malowana architektura wywołuje złudzenie, że wyższe piętra istnieją w rzeczywistości i zakończone są kopułą. Na tle kopuły pędzi jeździec na białym koniu z ognistym miecze, w ręku. Z braku na tle murów miasta dwóch aniołów przed świątynią smaga Heliodora. Żołnierze uciekają w popłochu [...]. Dobra perspektywa powiększa wrażenie obrazu. Anioł nad głową widza, zdaje się lecieć w powietrzu”. [17]

 

Czechowicz

W okresie gdy Panas pisał kolejne odcinki tekstów Daas i Jeździec niebieski, zaczął też bardzo interesować się twórczością Czechowicza. Szybko stała się ona częścią odkrywanego przez Panasa „magicznego Lublina”. Tak mówił o nim w marcu 2002 roku:

„Bo to jest niby znany lubelski poeta. Choć Herbert, Miłosz i Różewicz zaliczyli go do najlepszych polskich poetów, to jednak ciągnie się za nim banalny stereotyp katastrofisty, sielankowego piewcy Lublina, takiego swojskiego regionalisty. To tylko pół prawdy o Czechowiczu […]. Nie znamy niesamowitych tekstów poety o zaginionych miejscach Lublina. Napisał fantastyczny esej o nieistniejącym już kościele św. Michała, po którym został rozgrzebany plac Po Farze. Nie znamy eseju, cudownie interpretującego freski w kaplicy św. Trójcy, które Czechowicz stawiał wyżej niż malowidła Boscha. Nie znamy Czechowicza fotografa, który zostawił po sobie kilkadziesiąt czarno-białych fotografii, realistycznie portretujących Lublin. Nie znamy jego marzeń o napisaniu wielkiej, trzytomowej powieści. Nie znamy wreszcie Czechowicza jako człowieka, który przez wiele lat pomagał ludziom. Kształcił ich, karmił, dawał pieniądze. Większość lublinian nawet nie zna miejsca jego narodzin, bo wojna zmiotła ten budynek, a na tyłach Galerii Centrum nie ma nawet tabliczki informacyjnej”. [18]

I jeszcze fragment z tekstu-biogramu Czechowicza autorstwa Panasa:

„Wprowadzając swoje miasto rodzinne do wielkiej poezji utrwalając je w słowie poetyckim, uczynił je Czechowicz bytem zaiste niezniszczalnym. Obraz naszego miasta – ulice i kościoły, przedmieścia i cmentarze, zaułki zawiłe i rynsztoki, kolory i głosy, jego noce i dnie, jego ziemia i niebo – znajdują się we wszystkich jego tomikach poetyckich”. [19]

We wrześniu 1999 roku, w 60. rocznicę śmierci poety, w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN” została zorganizowana z inicjatywy Władysława Panasa sesja pt. „Czytanie Czechowicza”. Wtedy też po raz pierwszy twórczość poety w sposób bardzo wyraźny weszła w obszar zainteresowań autora Oka Cadyka. Wygłosił on słowo wstępne na otwarcie sesji oraz wykład pt. W krainie purpurowego mitu. Prologomena do przyszłych studiów nad „Poematem” Józefa Czechowicza.

W latach 2001–2004, w każdą kolejną rocznicę urodzin Czechowicza, Panas publikował na łamach „Gazety Wyborczej” tekst poświęcony poecie. Teksty te podpisywał jako „szkice”. Oto one:

Władysław Panas, „...miejsce mojego urodzenia będą zwiedzali”. Szkic topograficzny na urodziny Józefa Czechowicza, „Gazeta Wyborcza. Lublin” nr 63, 15 marca 2001, s. 8.

Władysław Panas, Kapucyńska 3: dwa obrazki. Szkic semiotyczny na urodziny Józefa Czechowicza, „Gazeta Wyborcza. Lublin” nr 2, 15 marca 2002, s. II.
– Władysław Panas, „tu mnie skrzydłem uderzyła trwoga”. Szkic traumatyczno-estetyczny na urodziny Józefa Czechowicza, „Gazeta Wyborcza. Lublin” nr 3, 15 marca 2003, s. 2, dodatek specjalny: „Na urodziny poety”.
– Władysław Panas, Poeta i książę. Szkic reinkarnacyjny na urodziny Józefa Czechowicza, „Gazeta Wyborcza. Lublin” nr 63, 15 marca 2004, dodatek specjalny „Na urodziny poety”, s. 6–7.

Dalsze losy lubelskiego przewodnika Władysława Panasa

Mimo że do wydania przewodnika Miasto magiczne (tytuł roboczy z notatki, którą sporządził w roku 1997) nie doszło, to jego idea pojawiła się znowu w notatce napisanej kilka lat później – 2 stycznia 2002. Oto jej treść:


Jeździec Niebieski
Szkice i fragmenty lubelskie (do przemyślenia inne warianty tytułu: Oko Cadyka. Szkice i fragmenty lubelskie, Brama. Szkice i fragmenty lubelskie, Daas. Szkice i fragmenty lubelskie)

Spis treści:
1. Brama
2. Oko Cadyka
3. Daas
4. Jeździec Niebieski
5. Ikonografia – fotografie, miedzioryty, rysunki, obrazy, etc. kolejność do przemyślenia jeszcze

 
Zanim wrócimy do tej ważnej notatki, warto spojrzeć na te fragmenty wypowiedzi Władysława Panasa, w których wyraźnie mówi, że książka, która ma powstać będzie pewnego rodzaju przewodnikiem. I tak, mówiąc w roku 2004 o Oku Cadyka, nazywa ten tekst przewodnikiem. W rozmowie z Grzegorzem Józefczukiem w odpowiedzi na stwierdzenie, że „napisał historię Lublina, jakiej nie znamy”, odparł:


„Nie lubię historii, wolę mówić o tej książce jako o przewodniku. Jest to przewodnik, jaki ja chciałbym czytać nie tylko o Lublinie, ale i o innych miastach. To mój alternatywny przewodnik, z tradycyjnym nie ma nic wspólnego, z jednej strony literacki, z drugiej – oparty na informacjach. Ponieważ Lublin nie ma takiego przewodnika, piszę go sobie sam. Oko Cadyka jest jego częścią.
[Ten przewodnik] Nie tylko informuje, że tu stało się, tu stoi, było, wydarzyło się... Miasto jest pewną przestrzenią i ta przestrzeń ma też swój wymiar symboliczny. W realnej przestrzeni próbuję odczytać wymiar symboliczny [...]. To są fakty. Podaję tylko realne fakty. Nic nie zmyśliłem. Można się tylko spierać co do ich interpretacji”. [20]

O tym, że esej Oko Cadyka był dla autora rodzajem przewodnika potwierdzają jego cytowane już słowa w czasie promocji tej książki w maju 2004: „To jest fragment mojego – jak to powiadam – przewodnika”. Jak miałby ten przewodnik po Lublinie wyglądać docelowo, autor mówił wielokrotnie:

1.

„Z zazdrością myślałem zawsze o takich miastach jak Paryż, Wiedeń, Lwów czy Kraków, mających poza zwykłą historią, tradycją, architekturą i infrastrukturą własną mitologię. Lublin też zasługuje na to, by być uznanym za miasto magiczne. Ma wiele tajemnic ciągle do odkrycia. Moja filozofia jest taka, że powinniśmy tę mitologię podkreowywać, a nawet trochę ją sobie i innym wmawiać”. [21]

2.

„Staram się zbudować mitologię Lublina jako magicznego miasta. Chciałbym, żeby miał ją tak jak czeska Praga, jak Petersburg. Sztywne, akademickie przedstawianie Lublina jako miejsca unii polsko-litewskiej, Trybunału Koronnego nie jest najlepszą drogą na tworzenie mitu miejsca. Mitologia powstaje przez różnych Widzących z Lublina, różne Szerokie 28, anioły przysiadające w zaułkach miasta. Po moich czterech książkach powstaje kolejna z esejami o Lublinie magicznym. Panu pierwszemu mówię jej tytuł: Niebieski jeździec. Pochodzi od eseju o malunkach z zakrystii katedry, gdzie przedstawiona jest przygoda z Heliodorem, którego przegania z aniołami ów Jeździec”. [22]

3.

„Mnie brakowało i nadal brakuje podniesienia Lublina na jakiś inny poziom imaginacyjny, wyobrażeniowy. Tkwimy w stereotypach, które wychodzą nosem, jak bańki. Wszystko jest szalenie przyziemne, sprowadzone do faktografii. A to nie jest napęd, trampolina do wybicia się wyżej”. [23]

4.

„Z zazdrością czytałem o Petersburgu, który nie jest tylko miastem rewolucji, byłą stolicą z taką lub inną historią, ale jest pewnym mitycznym tekstem literatury rosyjskiej – można tam przejść trasą Roskolnikowa... Czytałem o Pradze czeskiej, o Paryżu, o Dublinie, także o Drohobyczu, bo tu nie chodzi o wielkość miasta, tylko wyobraźni.
Ja próbuję dostarczyć elementów do takiej opowieści o Lublinie. Dzieje Lublina tworzą taką powieść i ona jest nieodczytana. Znamy opowieść, na którą się składa historia Lublina, historia Łokietka, Unii Lubelskiej... Ale jest jeszcze inna opowieść – symboliczna”. [24]

5.

„W tym i w innych tekstach podjąłem próbę napisania takiego przewodnika, jaki sam bym chciał przeczytać – takiego nieortodoksyjnego przewodnika po Lublinie. Oczywiście nie udaje mi się to, jest w nim jeszcze wiele rozmaitych mankamentów. Ale mam wrażenie, że można by kontynuować to pisanie. Przecież napisałem wcześniej o miejscu, w którym jesteśmy – o Bramie Grodzkiej. Oko Cadyka jest jakby jego dalszym ciągiem”. [25]

 

Tytuł i zawartość przewodnika

Na koniec prześledźmy jeszcze, jak zmieniał się tytuł przewodnika. W projekcie tej publikacji sporządzonym w notatce z 1997 roku Władysław Panas nazywa go Miasto Magiczne , zaznaczając, że jest to tytuł roboczy. Eseje Daas i Jeździec Niebieski publikowane w latach 1999–2001 były podpisywane wspólnym tytułem Magiczne miejsce. W notatce z roku 2002 Panas nazwał ten przewodnik Jeździec niebieski. Szkice i fragmenty lubelskie, proponując jednocześnie inne warianty tytułu:

Oko Cadyka. Szkice i fragmenty lubelskie

Brama. Szkice i fragmenty lubelskie
Daas. Szkice i fragmenty lubelskie

W krótkiej wypowiedzi z roku 2003 potwierdza zaproponowany we wspomnianej notatce z roku 2002 tytuł Jeździec niebieski: „Powstaje kolejna [moja książka] z esejami o Lublinie magicznym. Jej tytuł Niebieski jeździec”. Tak więc z całą pewnością możemy przyjąć, że przewodnik Władysława Panasa po Lublinie magicznym powinien nazywać się Jeździec niebieski. Szkice i fragmenty lubelskie, a złożyć się nań powinny teksty zaproponowane przez samego autora w notatce z roku 2002:

Brama
Oko Cadyka
Daas (7 odcinków)
Jeździec niebieski (7 odcinków)

Wydaje się, że warto do nich dołączyć jako rodzaj suplementu cztery Szkice na urodziny Józefa Czechowicza:

„...miejsce mojego urodzenia będą zwiedzali”. Szkic topograficzny
Kapucyńska 3: dwa obrazki. Szkic semiotyczny
„tu mnie skrzydłem uderzyła trwoga”. Szkic traumatyczno-estetyczny
Poeta i książę. Szkic reinkarnacyjny

Trzy z nich ukazały się już po sporządzeniu notatki z projektem przewodnika.


 

Lublin jest Księgą – Władysława Panasa Lublin opowiedziany

Poza zawartymi w przewodniku Niebieski jeździec tekstami eseistycznymi poświęconymi Lublinowi autor opowiadał jeszcze o mieście w kilku wywiadach. Pierwszy z nich, którego tematem był Lublin został przeprowadzony przez Małgorzatę Bielecką-Hołdę i opublikowany pt. Lublin jak wiersz w „Gazecie Wyborczej” 1 marca 1997. Już miesiąc później, w kwietniu 1997 roku, w „Na Przykład” ukazał się tekst Lublin jest księgą, będący zapisem opowieści Władysława Panasa o Lublinie wysłuchanej i zredagowanej przez Waldemara Sulisza. W tym samym roku w „Scriptores Scholarum” ukazała się rozmowa z Panasem pt. Potrzeba pamięci przeprowadzona przez redakcję pisma, a w roku 2002 Waldemar Sulisz przeprowadził z nim kolejną rozmowę, która w najszerszej wersji została opublikowana w „Scriptores” w 2003 roku. Rok później (maj 2004) ukazał się w „Gazecie Wyborczej” wywiad Grzegorza Józefczuka z Władysławem Panasem, zatytułowany Lublin nierzeczywisty. Zachowało się również kilkanaście zwartych i bardzo istotnych wypowiedzi Władysława Panasa zarejestrowanych przez Nataszę Kurczuk-Ziółkowską podczas kręcenia wiosną 2000 filmu Magiczny Lublin, (premiera: 23 kwietnia 2001). Są one poświęcone konkretnym tematom i dadzą się pogrupować według dwóch głównych zagadnień: Lublin i Czechowicz.

W niniejszym numerze zawarto wypowiedzi dotyczące Lublina:
„O Widzącym z Lublina”
„Widzenie miasta”
„Lublin – miasto magiczne, miasto mistyczne (cz. I)”
„Księga Zohar
„Lublin – miasto-księga”
„Magiczne miasto – aura (cz. II)”
„Lublin – ślady duchowości”
„Lublin – wyjątkowe miasto”

Wypowiedzi dotyczące Józefa Czechowicza zostaną opublikowane w osobnym numerze „Scriptores” poświęconym tekstom Władysława Panasa na temat poety.


 

W ułamkach tekstów
Uzupełnieniem do wymienionych wyżej materiałów, które możemy uznać za najważniejsze i najpełniejsze, jest kilkanaście jego drobnych wypowiedzi z różnych okazji, których nie powinniśmy pominąć, ponieważ one także wnoszą coś do naszej wiedzy o tym, jak Władysław Panas postrzegał Lublin. Są to:

Teksty prasowe:

Odkrywca Lublina magicznego, rozmowa Władysława Panasa z Andrzejem Molikiem, „Kurier Lubelski” nr 117, 21 maja 2003, s. 6.
Panas na parnasie, rozmawiała Małgorzata Gnot, „Kurier Lubelski” z 17 czerwca 2003, nr 140, s. 4.
Mój alternatywny przewodnik, rozmowa Wadysława Panasa z Grzegorzem Józefczukiem, „Gazeta Wyborcza. Lublin”, 22 kwietnia 2004, s.3.
– Władysław Panas, Moim zdaniem, „Kurier Lubelski”, 17 sierpnia 2004.

Materiały wideo:

Brama Pamięci, reż. Marek Stacharski, Telewizja Lublin 1997.
– Wypowiedź w programie z cyklu „Kawa czy herbata”, 31 marca 2000, Telewizja Polska Program I, emisja na żywo z kawiarni „Szeroka 28” przy Bramie Grodzkiej w Lublinie. Reżyseria: Małgorzata Marczuk i Mirosław Świech.
Nomen Nescio, reż. Szczepan Adamik, TVP S.A., 2000.
– Wypowiedź podczas spotkania z okazji 99. urodzin Józefa Czechowicza w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN” 15 marca 2002.
– Wypowiedź w programie „Etniczne klimaty”, Telewizja Kraków, 2003.
– Wypowiedź podczas promocji jego książki Oko Cadyka w Bramie Grodzkiej 18 maja 2004.

Pozostały jeszcze artykuły, notatki i dwie krótkie wypowiedzi Władysława Panasa – materiały, które trudno było zakwalifikować do którejś z wcześniej wymienionych grup tekstów.

Varia – notatki, zapiski:

– Odręczna notatka Władysława Panasa z 1994 roku opisująca Bramę Grodzką jako miejsce, w którym znajduje się Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”.
– Odręczna notatka Władysława Panasa z 1997 roku odnosząca się do planowanej w tymże roku książki o tytule Miasto magiczne.
– Odręczna notatka Władysława Panasa z 1997 roku zawierająca wykaz ilustracji do planowanego przewodnika Lublin magiczny.
– Odręczna notatka z propozycjami tytułu i spisu treści planowanej książki Jeździec Niebieski (2 stycznia 2002).

Varia – teksty prasowe:

– Władysław Panas, Tajemnica Bramy Grodzkiej, „Gazeta Wyborcza. Lublin” nr 132, 7 czerwca 2001, s. 5.
– Władysław Panas, W ułamkach zwierciadła, czyli Schulz w Lublinie, „Gazeta Wyborcza. Lublin”, 19 listopada 2002, dodatek „Schulz w Lublinie”.
Singer i ... Kraszewski: tajemniczy trop, niepublikowany tekst wypowiedzi Władysława Panasa z 25 czerwca 2004 opracowany przez Grzegorza Józefczuka.

Bezpośrednio z dwoma ostatnimi notatkami wiąże się pismo do Państwowej Służby Ochrony Zabytków z dn. 12 listopada 1997 roku wysłane z Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” w sprawie udostępnienia materiałów ikonograficznych do książki Władysława Panasa pod roboczym tytułem Lublin Magiczny.

Wypowiedzi:

– krótka wypowiedź Władysława Panasa w czasie obchodów 99. rocznicy urodzin Józefa Czechowicza w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN” z 15 marca 2002.
– krótka wypowiedź w kaplicy Trójcy Świętej podczas „Nocy z Czechowiczem” – spaceru trasą Poematu o mieście Lublinie – z 13 lipca 2003.

Przypisy


1 Zredagowany zapis wykładu Władysława Panasa pt. Widzący z Lublina wygłoszonego 16 grudnia 1994 roku na sesji „Żydzi lubelscy” w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie. Zapisy wypowiedzi Władysława Panasa z nagrań audio i wideo w niniejszym numerze zredagowali: Marcin Skrzypek i Aleksandra Zińczuk. Transkrypcje dosłowne znajdują się w archiwum wydawcy, zaś opracowane na stronie www.panas.tnn.pl.
2 Władysław Panas, Lublin jak wiersz; notowała Małgorzata Bielecka-Hołda, „Gazeta Wyborcza. Lublin” nr 51, 1 marca 1997, s. 4.
3 Władysław Panas, Lublin jest księgą; wysłuchał, zapisał i do druku podał Waldemar Sulisz, „Na Przykład” nr 48, kwiecień 1997, s. 8-9.
4 Zredagowany zapis wypowiedzi Władysława Panasa na ścieżce dźwiękowej materiału nakręconego w trakcie realizacji filmu Nataszy Ziółkowskiej-Kurczuk Magiczne miasto.
5 Lublin nierzeczywisty, „Gazeta Wyborcza. Lublin”, 15-16 mają 2004, s. 7 w dodatku „Magazyn Sobotni – Brama Lubelska”. Rozmowa Władysława Panasa z Grzegorzem Józefczukiem zapowiadająca promocję książki Oko Cadyka, która odbyła się 18 maja 2004 w Bramie Grodzkiej w Lublinie.
6 Zredagowany zapis wypowiedzi Władysława Panasa na promocji jego książki Oko Cadyka w Bramie Grodzkiej 18 maja 2004. Nagranie ze zbiorów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”.
7 Według rękopisu notatki Władysława Panasa opisującej Bramę Grodzką jako miejsce, w którym znajduje się Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”. Podkreślenia – Władysław Panas.
8 Zob. przyp. 6.
9 Potrzeba pamięci; z Władysławem Panasem rozmawiali: Paweł Król i Sławomir J. Żurek. Opracowanie: Magdalena Przybyła; „Scriptores Scholarum” nr 2/3, 1998, s. 18-22.
10 Zob. przyp. 6.
11 Tamże.
12 Zob. przyp. 5.
13 Zob. przyp. 6.
14 Tamże.
15 Trzy pytania; z Władysławem Panasem rozmawiał Waldemar Sulisz, „Na Przykład” 2001, nr 2, s. 40-41.
16 Tamże.
17 Ks. Ludwik Zalewski, Katedra i jezuici w Lublinie, cz. 1, Lublin 1949, s. 86.
18 „Dziennik Wschodni”, 14 marca 2002.
19 Władysław Panas, Józef Czechowicz (1903-1939), „Gazeta Wyborcza. Lublin”, 10 marca 2000, s. 4.
20 Mój alternatywny przewodnik; z Władysławem Panasem rozmawiał Grzegorz Józefczuk, „Gazeta Wyborcza. Lublin”, 22 kwietnia 2004, s. 3.
21 Panas na parnasie; z Władysławem Panasem rozmawiała Małgorzata Gnot, „Kurier Lubelski”, nr 140, 17 czerwca 2003, s. 4.
22 Odkrywca Lublina magicznego; z Władysławem Panasem rozmawiał Andrzej Molik, „Kurier Lubelski” nr 117, 21 maja 2003, s. 6.
23 Zob. przyp. 5.
24 Tamże.
25 Zob. przyp. 6.

 

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Inne materiały

Słowa kluczowe