Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Wielki Staw Królewski - Zapomniana Oczywistość

Starzy lublinianie mieliby nie lada ubaw dowiedziawszy się, iż większość ich następców  pojęcia nie ma o istnieniu Wielkiej Sadzawki Królewskiej. Mniej wesoło zapewne zareagowali by na fakt, że takowa nie istnieje wcale. A przecież dla mieszkańców Lublina, w zasadzie od początku historii miasta, fakt istnienia stawu u zbiegu trzech lubelskich rzek: Bystrzycy, Czechówki i Czerniejówki  był sprawą tak oczywistą , że niewartą zbytniego się nad nią rozwodzenia, o marnowaniu atramentu i gęsich piór nie wspominając. A szkoda.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Początki

Powszechnie wiadomo, iż w okresie wczesnośredniowiecznym osadnictwo na terenie dzisiejszego Lublina koncentrowało się na kilku lessowych wzgórzach: Staromiejskim, Zamkowym, Czwartek, Grodzisko oraz Białkowska Góra. Wszystkie one znajdują się na lewym brzegu Bystrzycy w pobliżu, gdzie wpadają do niej dwie pozostałe lubelskie rzeki: Czechówka i Czerniejówka. Doliny tych rzek pełniły istotną rolę w tworzeniu się i kształtowaniu sieci osadniczej dawnego Lublina, a co za tym idzie miały wpływ na jego dzisiejsze oblicze. Zabagnione, trudnodostępne obszary stanowiły skuteczną przeszkodę w dotarciu do grodzisk znajdujących się na stromo opadających ku dolinom wzgórzach. Naturalne, uwarunkowane geologicznie zwężenie doliny Bystrzycy między późniejszą wsią Tatary, a przedmieściem Kalinowszczyzna tworzyło łatwy do przebycia – i co ważne – łatwy do kontrolowania bród, znany jako „droga ruska” i uczęszczany przez wszystkich zdążających przez Lublin ze wschodu na zachód.

W obrębie miasta głęboko wcięta dolina Bystrzycy ma postać szerokiej, płaskiej  terasy, wyścielonej zalegającymi na utworach kredowych piaszczystymi madami oraz torfami. Spadek rzeki na tym odcinku jest niewielki, a w dolnym jej biegu istnieje wyraźne zwężenie u zbiegu dzisiejszych ulic: Turystycznej, Mełgiewskiej i Andersa, tworzące coś w rodzaju naturalnej tamy (wyżej wspomniany bród). Te czynniki wraz z płytko zalegającym poziomem wód gruntowych powodowały iż od dawien dawna w naturalny sposób tworzyły się tu zabagnienia i podmokłości, a każde zagłębienie w dnie doliny natychmiast wypełniało się wodą, tworząc mniejsze lub większe rozlewiska.

Na poziom występowania wód gruntowych, który -oprócz czynników topograficznych-  ma podstawowe znaczenie w procesie tworzenia się zabagnień  w dolinach rzecznych, najważniejszy wpływ ma klimat oraz ilość pobieranej w okolicy wody. Klimat łagodny, ciepły sprzyja głębszemu zaleganiu zwierciadła wód podziemnych, a co za tym idzie powoduje  wysychanie  terenów podmokłych. Z kolei pogorszenie się warunków klimatycznych wpływa na podniesienie zwierciadła wód podziemnych, co oczywiście wiąże się z powstawaniem zabagnień i rozlewisk. Ilość pobieranej wody determinuje wielkość grodu, liczba jego mieszkańców oraz istnienie - bądź nieistnienie-zakładów potrzebujących dużej ilości wody w procesach produkcyjnych. Naturalne wahania klimatu oraz rozwój przestrzenno- gospodarczy miały więc, widoczny gołym okiem wpływ na charakter i postać doliny głównej rzeki Koziego Grodu.

Wielki Staw Królewski

Z badań wynika, iż po X wieku rozpoczął się proces wzrostu wilgotności klimatu trwający przez kilka kolejnych stuleci, co wpłynęło na zabagnienie lub nawet częściowe zalanie doliny Bystrzycy, w związku z czym stała się ona niedostępna i gospodarczo nieprzydatna. Dopiero miasto w pełnym tego słowa znaczeniu, rozwijające się, z ciągle powiększającą się liczbą mieszkańców, dysponujące odpowiednimi środkami finansowymi oraz zapleczem „technologicznym” było w stanie podjąć wysiłek uregulowania stosunków wodnych na tym terenie. Z nielicznych źródeł pisanych wiemy, że od XIV wieku w przewężeniach doliny  Bystrzycy dzięki stworzonemu systemowi tam, przekopów, grobli i kanałów zaczynają powstawać młyny oraz związane z nimi stawy w tym największy z nich – Wielki Staw Królewski. Wiadomo również, że od XIV do XVII wieku na grobli Wielkiego Stawu Królewskiego istniały cztery młyny: „Za groblą”, „Wielki”, papiernia powstała w1538 roku oraz młyn „Pod papiernią”.

Jedna z najstarszych wzmianek o Wielkim Stawie Królewskim pochodzi z 1358 roku, kiedy to Kazimierz Wielki dał lublinianom pozwolenie na założenie dwóch  młynów: pod zamkiem i pod miastem - na Stawie Królewskim właśnie. Staw ten, będący niczym innym jak zalewem powstałym ze spiętrzenia wód Bystrzycy oraz jej dwóch dopływów: Czerniejówki i Czechówki, prócz funkcji energetycznej pełnił również rolę zbiornika retencyjnego, chroniąc niżej położone podgrodzia przed wiosennymi powodziami, służył regulacji stosunków wodnych, hodowli ryb, rekreacji i zaopatrzeniu miasta w wodę. Niestety, jako że znajdował się poniżej miasta, pełnił też funkcję odbiorczą – ścieki z całego miasta, bezpośrednio lub za pośrednictwem rzek czy kanałów, tu właśnie musiały spłynąć. Niebagatelna była też rola obronna stawu – dotarcie do miasta od wschodu  możliwe było jedynie przez łatwe do kontrolowania i obrony brody.

Na podstawie ukształtowania powierzchni wnioskuje się, że w początkach swego istnienia staw zaczynał się groblą zbudowaną w miejscu  brodu w pobliżu dzisiejszego Dworku Graffa. Jego wschodni brzeg biegł wzdłuż skarpy, powyżej której mamy dziś dzielnicę Tatary z ulicą Przyjaźni, dalej Bronowice z ulicą Bronowicką. Na południu kończył się w okolicach skrzyżowania ulic: Al. Zygmuntowskie, Fabryczna i Al. Unii Lubelskiej, dalej sięgał do skarpy usytuowanej niedaleko na wschód od ul. Podwale i z powrotem przecinając dzisiejsze ogródki działkowe przy Al. Unii Lubelskiej do grobli na wschód od wzgórza Grodzisko.

Oczywiście na przestrzeni wieków zasięg stawu ulegał wielokrotnym zmianom w zależności od pory roku, warunków pogodowych w konkretnych latach czy warunków klimatycznych w konkretnych stuleciach. Przypuszcza się, że w XVI wieku Wielki Staw Królewski obejmował swym zasięgiem największy obszar, prawie 100 ha utrzymując swój zasięg na wschodzie, „wydłużając” się nieco w kierunku południowym do miejsca, w którym dziś zlokalizowany jest stadion Motoru, na zachodzie zaś sięgając aż po Wzgórze Staromiejskie i Zamkowe.

Wielki Staw Królewski podobnie jak dzisiejszy Zalew Zemborzycki – zbiornik na tej samej rzece, na podobnym podłożu – był zbiornikiem płytkim, z torfowo-bagiennym dnem, silnie zarastającym, z wieloma małymi, podmokłymi wysepkami. Żyzne podłoże oraz spływające z całego miasta ścieki sprawiały, że w stawie doskonale rozwijała się roślinność wodna, która, w momencie zbyt dużego zanieczyszczenia zaczynała obumierać jeszcze bardziej spłycając i zabagniając zbiornik.

Około połowy wieku XVII w. wyniku działań wojennych system grobli, tam, młynów i kanałów uległ zniszczeniu. Wyczerpane wojną miasto nie było w stanie odbudować systemu melioracyjnego, skutkiem czego Wielki Staw Królewski zaczął ulegać powolnej degradacji, zmniejszając znacznie swój zasięg. Niekorzystne warunki klimatyczne, będące następstwem tzw. małej epoki lodowej, dokonały reszty dzieła, zmieniając obszar stawu w bagna i tereny podmokłe. Lublinianie nie dali jednak za wygraną i od połowy XVIII wieku wzięli się za odbudowę starych i tworzenie nowych obiektów systemu wodnego. Zaowocowało to odtworzeniem – co prawda o wiele mniejszych rozmiarów niż niegdyś – zbiornika na Bystrzycy oraz umożliwiło pracę odremontowanych młynów ulokowanych na grobli stawu. Nie przyniosło to jednak tak dobrych efektów jak się spodziewano. Tereny  po dawnym Stawie Królewskim – podmokłe i zanieczyszczone – okazały się przeszkodą w rozwoju przestrzennym miasta. W wyniku przeprowadzonych po 1815 roku melioracji zaczęto uzyskiwać coraz więcej terenów nadających się na łąki i pastwiska. I w końcu, pod koniec XIX wieku, w związku z zastąpieniem wodno-parowego młyna przez młyn wodno-parowy utrzymywanie stawu stało się nieopłacalne i nikomu niepotrzebne. W ten oto sposób Lublin pozbył się swej Wielkiej Wody.  A szkoda?

I co dalej…?

Patrząc na wydolność lubelskiego „systemu” basenowego – na pewno. Dziś w miejscu Wielkiego Stawu Królewskiego mamy, użytkowany na potrzeby giełdy handlowej stary stadion piłkarski, ogródki działkowe, arterię komunikacyjną, targ, hale handlową. I dobrze. Mamy też jeszcze sporo wolnego miejsca – wolnego lub mogącego stać się wolnym. Patrząc na kąpiących się w Bystrzycy chłopaków z Tatar i Bronowic w miejscach, gdzie rzeka zakrywa ich całkowicie, trudno nie pomyśleć sobie, że… może by tak drugi, tym razem malutki zalew? Miejsce nań łatwo wygospodarować, potrzeby – są. Lokalizacja? Kapitalna, przy ścieżce rowerowej, środek miasta, tyły dzielnic, które chcemy„cywilizować”. Skala przedsięwzięcia – mała, to nie musi być Bałtyk od razu. Skoro skala mała – to i kasa mała. Do dzieła więc!
 

Opracował: Krzysztof Szafranek
Redakcja: Monika Krzykała

Literatura

Kociuba D., Zmiany funkcji dolin rzecznych na obszarze Lublina, Annales UMCS, Sectio B, VOL.LVIII,5, 2003.
Rozwałka A., Niedźwiadek R., Stasiak M., Lublin wczesnośredniowieczny. Studium rozwoju przestrzennego, wyd. Trio, 2006.
Wojciechowski S., Dzieje Lublina. Próba syntezy, tom I, Wydawnictwo Lubelskie, 1965.

Słowa kluczowe