Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Widmowa biblioteka Józefa Czechowicza- poezja

Z listów i dzienników Józefa Czechowicza, ze wzmianek w różnych tekstach prasowych oraz ze wspomnień jego przyjaciół możemy dowiedzieć się o wielu planowanych i nigdy nie zrealizowanych przez poetę publikacjach (dramaty, powieści, tomiki wierszy, tłumaczenia itp.).
 

Spis treści

[RozwińZwiń]

„Świętojański poemat” (1922 r.) Józef Czechowicz

W swoim „Dzienniku” prowadzonym w Słobódce w dniu 12 maja 1922 r. Czechowicz zanotował: Przemyśliwałem o poemacie. Treścią jego miała być noc świętojańska. Ognie stosów oświetlały tańce. W dymie zjawiliby się naraz skrzydlaci ludzie. Byliby to synowie niebios, o których GENESIS wspomina. Rzecz kończyłaby się fanfarą na cześć pokolenia, które się z tych istot narodzi, gdy się połączą z córkami ziemskimi. [1]

Trzy dni później pod datą 15 maja również wspomina ten utwór: Łażę z kąta w kąt. Pisać? Nie pisać? Wziąłem się do świętojańskiego poematu – jakoś nie wychodzi. Na świecie brzydko. Wiatr dmie. [2] Na tym urywają się wszelkie informacje o „Świętojańskim poemacie”.

„Pierwszy pryzmat” (1926) Józef Czechowicz

Debiutancki tomik wierszy Czechowicza, nad którym zaczął pracować w 1926 r. miał nazywać się pierwotnie „Pierwszy pryzmat”. Taką właśnie nazwę tomiku znajdujemy w liście Czechowicza wysłanym 22.II. 1926 r. do W. Gralewskiego z Włodzimierza Wołyńskiego: Mój tomik drukuje się (...) Jest to 30 – stronicowy zeszyt o formacie a la Brucz, w brunatnej okładce, zatytułowany: „Pierwszy pryzmat”. Clou stanowi wiersz pn. „Miłość”. [3]

Niestety, już dwa tygodnie później sprawy się komplikują. Możemy o tym przeczytać w jego następnym liście wysłanym 6.III.1926 r. również do W. Gralewskiego: Z moimi poezjami źle. Pokłóciłem się z Wasserem [włascicielem drukarni] i wycofałem rękopis [...] [4] Tak więc „Pierwszy pryzmat” pozostał tylko w sferze nigdy nie zrealizowanych planów.

„Dni chłopca” (1927) Józef Czechowicz

W liście do K. Miernowskiego pisanym w Lublinie 18 kwietnia 1927 r. czytamy: (...) książka moja już jest gotowa i jutro będę ci mógł ją przesłać. Kolportażem zajmę się dopiero z początkiem sezonu, tj. koło września. Była to kolejna po „Pierwszym pryzmacie” (1926) wersja przygotowywanego przez Czechowicza debiutanckiego tomiku. Podana przez Czechowicza w tym liście informacja, że książka już jest gotowa była niezgodna z prawdą. Dopiero w maju 1927 roku poeta sporządził odręcznie makietę tomiku, nad którym wtedy pracował i nazywał go „Dni chłopca”.

Konrad Bielski: Już po śmierci Czechowicza (...) znalazłem pierwotną makietę (...) zbiorku  przygotowaną własnoręcznie do druku przez autora. Makieta zawiera identyczną kompozycję okładki, tenże sam układ graficzny, te same wiersze [które zostały umieszczone w „Kamieniu” różni się tylko rozmiarem, gdyż jest znacznie mniejszego formatu, no i tytułem. Tytuł brzmi: „Dni chłopca”. (...) Na makiecie jest data: maj 1927. [5]

K. Miernowski: (...)  gdy wydawał w 1927 roku zbiór swych wierszy „Kamień”, pierwotny projekt nazwy tego zbioru własnoręcznie przezeń wykaligrafowany brzmiał „Dni chłopca”.

Przyjrzyjmy się makiecie tomiku podpisanego „Dni chłopca” i jego zawartości. Oto spis wierszy własnoręcznie sporządzony przez poetę na końcu makiety: Inwokacja, Pędem, Koniec rewolucji, Pole chwały, Knajpa, Śmierć, Przemiany,  Na wsi, Piosenka ze łzami, O niebie, Ampułki, We czterech, Miłość.


Natomiast na stronie tytułowej tej makiety umieścił poeta wykaz wierszy, różniący się od zawartości tomiku podanej w spisie rzeczy:
Inwokacja / Na wsi/  Kołysanki
Pędem/ Śmierć/ Odpowiedź/
Koniec Rewolucji/ Knajpa/
O niebie/ Więzień Miłości/
Front/ Bieg bez Nadziei/
Wiersze z lat 1925 – 1926

Różnica w wykazie wierszy zawartych w Spisie rzeczy umieszczonym na końcu makiety a wykazem wierszy umieszczonym na stronie tytułowej wskazuje, że Czechowicz do końca nie był pewien jaka powinna być zawartość tomiku. Są też na tej makiecie podane inne ważne informacje dotyczące przygotowywanego do druku tomiku wierszy: Nakładem Biblioteki Reflektora Tłoczono w Lublinie w Drukarni Sztuka/Składał Zygmunt Banasik Odbijał Adam Nowinkowski Łamał Franciszek Hilmiss Druk ukończono w Maju Tysiąc Dziewięćset Dwudziestego roku w Lublinie.  O tym, że zachowana makieta była wersją roboczą, wciąż nie gotową do druku, świadczy też ewidentny i nie poprawiony błąd w podanej na makiecie dacie druku: Druk ukończono w Maju Tysiąc Dziewięćset Dwudziestego Roku.

W okresie między majem 1927 a lipcem 1927 Czechowicz zdecydował, że jego debiutancki tomik będzie nosił nazwę „Kamień” a nie „Dni chłopca”. Konrad Bielski:
Ten zestaw wierszy, idąc w świat nie mógł tak się nazywać [tzn. „Dni chopca”]– zbyt był intymny i nieco infantylny. Ktoś widocznie odradził Czechowiczowi, a może sam doszedł do tego przekonania. Nie wiemy. Wiemy tylko, że to się stało w bardzo krótkim czasie. Na makiecie jest data: maj 1927 – na książce lipiec 1927. W tym czasie urodził się „Kamień” [6]

[Więcej w : „Kamień” Józef Czechowicz (1927)]

„Janus” (1929, 1932, 1935), Józef Czechowicz

O poemacie „Janus” dowiadujemy się z listu J. Czechowicza do W. Gralewskiego z 30.VI. 1929 r.: U mnie na warsztacie [poemat] (...) „Janus” o którym głośno będzie w Rzeczypospolitej za kilka miesięcy. [7]

W liście do Mariana Czuchnowskiego z 19 grudnia 1932 roku poeta napisał: Chodzą mi po sercu różne historie poetyckie. Niektóre szkicuję, o innych myślę. Wręcz: Janus, rzecz o dwulicowości psychologicznej dnia i nocy, snu i jawy, ujęta w konstrukcję tygodnia (...). [8]
 
W r. 1935 pojawia się w piśmie „Wołyń” nr 14 tekst Tadeusza Zielińskiego „Życie literackie Lubelszczyzny”, w którym jest informacja, że Józef Czechowicz pracuje nad [poematem] „Janus”.

„Zagłada Sodomy” (1930), Józef Czechowicz

W czasie pobytu w Paryżu w roku 1930  siedząc nad Sekwaną Czechowicz przeżył chwile poetyckiego natchnienia, które doprowadziły go do naszkicowania poematu: Lat temu kilka siedziałem nad metalicznym nurtem Sekwany, w którym odwrócony wizerunek katedry paryskiej migotał, a że obłoki w tym odbiciu szły pod wieżycami, zdawało się, że kościół leci w nie jakoś dziwnie, nie wiedzieć, w górę czy w dół. (...) ” Siłą kontrastu przerzuciłem się wówczas do ziem wyobraźni i natychmiast samolot w obłokach wodnych Sekwany podsunął mi marzenie o koniach mechanicznych. Przecież one są ukryte w każdym silniku! Rozwinęła się wizja feeryczna: samoloty ciągnione po niebie przez rumaki skrzydlate i metalowe, lecz cwałujące jak żywe wyścigowce. Słońce – to z dziecinnego lata – pałało, stada maszyn walczyły ze sobą, konie mechaniczne roztrzaskiwały się w boju, ginęły w oślepiających błyskawicach, a ognisty deszcz odłamków i szczątków sypał się na ziemie, na wieże miasta. Było to miasto Paryż, z może biblijna Sodoma niesprawiedliwych. Unosił mnie zachwyt tak silny jak pycha, patrzyłem w wodę widząc wspaniały, nieziemski bój, aż wreszcie ukazało się coś nowego: przezroczysta ściana olbrzymich  rozmiarów stojąca obok łoża, na którym ktoś spał. To łoże było błękitne i ceglaste. Za ścianą trwał wielki srebrny koń z zamkniętymi oczyma i wiedziałem, że łożę i koń znaczą śmierć. O mało z tego wszystkiego nie powstał poemat (to i owo nawet naszkicowałem w brulionie) pod tytułem "Zagłada Sodomy”. [9]

Być może z planowanym poematem łączy się informacja podana przez T. Zielińskiego w artykule „Życie literackie Lubelszczyzny”, że Józef Czechowicz pracuje nad poematem „Niebo Sodomy”. [10] Poemat wspomniany przez Czechowicza nigdy nie został opublikowany.

„Ballada z tamtej strony” (1931, 1932), Józef Czechowicz

Zanim doszło do wydania w warszawskim wydawnictwie „Droga” w maju 1932 r. „Ballady z tamtej strony”  Józefa Czechowicza, tomik wierszy o tym tytule przechodził różne koleje losu, powstawały kolejne jego warianty.

a) „Ballada z tamtej strony” (1931) autorzy: Józef Czechowicz, Konrad Bielski.
W liście do Nikodema Kłosowskiego 20 października 1930 r. Józef Czechowicz pisze o tomiku wierszy „Ballada z tamtej strony”, który pierwotnie miał być wspólnym dziełem jego i Konrada Bielskiego i ukazać się jako numer 3 „Biblioteki Reflektora”: Będzie to 1-arkuszowy zeszyt z 6-oma moimi wierszami i 6-oma Konrada Bielskiego (tytuł „Ballada z tamtej strony”). [11]  O tym, że ten tomik wierszy był planowany świadczą również słowa Konrada Bielskiego: Razem z Czechowiczem miałem wydać zbiorek wspólnych wierszy. [12]

b) „Ballada z tamtej strony”(1931) Józefa Czechowicza  – egzemplarz korektowy
Była to następna próba wydania tomiku o tytule „Ballada z tamtej strony” podjęta przez poetę pod koniec 1931 r. czyli już po upadku pomysłu wydania wspólnego tomu poezji z Konradem Bielskim. W „Księdze protokołów LTMK” z 1931 r.  możemy znaleźć wpis zrobiony ręką Czechowicza, w którym wspomina o niedoszłym do skutku wydaniu „Ballady z tamtej strony”: W ciągu roku były rozmaite projekty wydawnicze. Zaczęto nawet w tłoczni państwowej składanie tomu wierszy J. Czechowicza pod napisem „Ballada z tamtej strony”, ale rzecz nie została ukończona z winy tłoczni. Egzemplarz korektowy „Ballady” (przygotowywanej przez LTMK do druku i nie wydanej wtedy w tej formie) znajduje się w zbiorach Muzeum Literackiego im. Józefa Czechowicza.

[Więcej w: Lubelskie Towarzystwo Miłośników Książki – „Ballada z tamtej strony”]

c) „Ballada z tamtej strony” (1931) Józef Czechowicza  – rękopis
W zachowanym rękopisie „Ballady” z roku 1931 znajduje się -tak jak w odbitce korektorskiej tomiku przygotowanego przez LTMK - siedem wierszy. W obu zbiorach pierwszym wierszem jest „inicjał” a ostatnim „ballada z tamtej strony”. Przygotowywane tomiki (maszynopis i rękopis) różnią się tym, że kolejność pozostałych wierszy jest w nich zupełnie zmieniona. Jest też wiele zmian w zapisie wierszy. Rękopis „Ballady” kończy się notą napisaną przez samego poetę:


tak miała wyglądać ballada z tamtej
strony tom zaś noszący ten tytuł został
przez autora nazwany mity
opracowująca okładkę krystyna dębicka
sprzeciwiła się tej nazwie nie chcąc jej
rozwiązywać graficznie wobec czego autor
nazwał książkę balladą
rzeczywista ballada z tamtej strony
której druk zaczęli przygotowywać bi-
bliofile lubelscy w drukarni państwowej
w lublinie zawierała tylko 7 wierszy
o śmierci jak niniejszy rękopis
               1932

Na pierwszej stronie rękopisu jest wpisana dedykacja:
marysi maćkowskiej w dniu jej imienin
        8 września 1932 roku
            Józef Czechowicz

„Sztafeta” (1932), Konrad Bielski, Józef Czechowicz, Wacław Gralewski, Stanisław Grędziński

Tomik wierszy „Sztafeta” planowany był wspólnie przez Czechowicza, Gralewskiego, Bielskiego i Grędzińskiego. Wacław Gralewski: Rzuciłem pomysł, aby wydać wspólny tomik poezji pt. „Sztafeta”. Każdy z czterech poetów napisałby trzy wiersze na te same tematy – Miłość, Śmierć, Legenda. Byłby to jakby turniej poetycki bez finału i rozdania nagród, ale który stałby się dokumentem ilustrującym. Na tle tego tomiku zarysowałby się wyraźnie charakter grupy i poszczególnych poetów. Tomik miał być przygotowany bibliofilsko i zaopatrzony w oryginalne drzeworyty, wyrażające plastycznie sens tematyczny utworów. Co stało się, że ten, zdaje się, oryginalny i ciekawy pomysł nie został zrealizowany? Kilka na to złożyło się przyczyn a wśród nich te materialne. Oczywiście zbędną rzeczą byłoby analizowanie przyczyn czegoś, co nie zostało zrobione. A jednak pozostała smuga cienia – żal, że to się nie stało. Dziś ten tomik byłby nieocenionym dokumentem literackim, bardziej wyrazistym niż wspominki ponad czasem i w kręgu kominka. [13]

Konrad Bielski: (...) ukoronowaniem naszej wspólnej twórczości, widomym znakiem dalszego istnienia naszej grupy i jej manifestem poetyckim miała być książka zbiorowa pt.: „Sztafeta”. Pomysł ten poddał Gralewski, a wszystkim nam bardzo się podobał. Koncepcja polegała na tym, że każdy z nas miał napisać trzy wiersze pt.: Miłość, Śmierć, Legenda. Oczywiście ujęcie tematu, forma, rozmiar itd. – to już była sprawa osobista każdego z nas, obowiązywały tylko tytuły, które oczywiście predestynowały poniekąd treść. Zabraliśmy się do roboty nawet z entuzjazmem. Ze zrozumiałych względów zakreśliliśmy sobie termin oddania rękopisów dość oddalony. Żeby nie pisać przynagleni przez czas, żeby nie było żadnego przymusu tylko potrzeba wewnętrzna. Ale nie wyszło – jak i wiele innych naszych wspólnych poczynań. Nie wszyscy napisali wszystko. Potem się już rozjechaliśmy, działalność naszej grupy uległa zawieszeniu – no i „sztafeta” nie osiągnęła mety. Szkoda. Byłaby to książka w pomyśle jedyna w swoim rodzaju. Zostało tylko sporo poszczególnych wierszy pod tymi tytułami w tekach każdego z nas. A już u Czechowicza te trzy sztafetowe tematy w przeróżny sposób przewijają się w poezji. [14]

W „Trybunie” nr 3 z dnia 1 kwietnia 1932 r. [może Prima – Aprilis?] w dziale Noty jest informacja: Dawny „Reflektor” – czyli K. Bielski, J. Czechowicz. W. Gralewski i St. Grędziński – drukują wspólną ublikację pt. „Sztafeta”. Będzie to zbiór zawierający po 3 wiersze każdego z wymienionych poetów, na tematy: „Śmierć”, „Miłość”, „Legenda”. [15]
 

„Trójcień” (1932), Józef Czechowicz, Józef Łobodowski, Bronisław Michalski

W „Trybunie” nr 3 z dnia 1 kwietnia 1932 r. [może Prima – Aprilis ?] w dziale NOTY: jest m. in. informacja, że: „W tych dniach idzie pod prasę drukarską zbiorowy tom wierszy J. Czechowicza, J. Łobodowskiego i Br. Michalskiego pod tytułem „Trójcień”. [16] Wspomniany tomik wierszy nigdy się nie ukazał.
 

„ Kamień”( 1933), Józef Czechowicz – drugie wydanie

Czechowicz planował drugie wydanie „Kamienia”, niestety nic z tego nie wyszło. W liście wysłanym 10 VI 1933 z Lublina do Kazimierza A.Jaworskiego napisał: Jesienią też wyjdzie drugie wydanie mego „Kamienia” pod firmą Związku. [17]
 

„Głód, Odkrycie, Sen” (1934)

Czechowicz wraz z kilkoma innymi poetami wystąpił z ideą wspólnego projektu poetyckiego. Tak więc do pewnego kręgu poetów została skierowana odezwa - zaproszenie o następującej treści: W grupie artystów powstała myśl zorganizowania kolektywnego wysiłku artystycznego w postaci wspólnego nastawienia na pewne tematy, a raczej preteksty tematyczne. Ustalono trzy osie tematyczne: GŁÓD (życie animalne), ODKRYCIE (życie intelektualne), SEN (zespolenie obu tych pierwiastków w magmie warstwy podświadomościowej). Niejako – teza, antyteza i synteza. Oczywiście nie chodzi nam o bynajmniej to, czy koncepcja jest słuszna z jakiegokolwiek punktu widzenia, wystarczy fakt, że może ona być znakomitym pretekstem do aktu tworzenia. Wynik naszej gromadnej pracy przyniesie niewątpliwie wiele korzyści: pozwoli nam robić interesujące spostrzeżenia na temat tak zwanego przełamania artystycznego koncepcji, rzuci światło na zakamarki psychologii twórczości, a przede wszystkim da nam samym miarę własnych możliwości i satysfakcję działania wspólnego.
Kto zechce wziąć udział w naszej twórczości zbiorowej, napisze trzy wiersze: GŁÓD, ODKRYCIE, SEN i przed dniem 31 maja prześle je na ręce J. Czechowicza (Warszawa, Dobra 6 m. 19). Dla uniknięcia nieporozumień zaznaczmy: nie jest to konkurs, nie ma nagród, nie ma jury. Samo zaproszenie do współpracy już coś znaczy. Prosimy Pana!
    Julian Przyboś            Henryk Domiński        Józef Czechowicz” [18]

Pomysł tryptyku poetyckiego nie przyniósł spodziewanych rezultatów. Wiersze nadesłali m. in. Ignacy Fik, Stanisław Czernik, Wacław Mrozowski. Sam Czechowicz swój wiersz „Sen” zaopatrzył w druku adnotacją: „z tryptyku wiersz pierwszy”. Dobrym komentarzem do tej nieudanej akcji jest list Czechowicza wysłany w czerwcu 1934 r. do Tadeusza Hollendra: Sprawa konkursu z trzema wierszami: (Sen, Głód, Odkrycie), na który z 26 zaproszonych raczyło się odezwać siedmiu poetów, uprzytomniła mi, że organizowanie braci literackiej to nie jest rzecz łatwa. (...) niech Pan te nasze wierszyki puści luzem, niekoniecznie w specjalnej kolumnie (...). [19]

„Ziemia – dziwna gwiazda” (1934), Józef Czechowicz

W piśmie do Zarządu Lubelskiego Związku Pracy Kulturalnej w Lublinie wysłanym przez Związek Literatów w Lublinie w dniu 11 lutego 1934 r. jest wymieniony w planach wydawniczych Związku Literatów poemat Czechowicza „Ziemia – dziwna gwiazda”. [20]

„Wiersze zebrane” (1934), Józef Czechowicz

Pierwsza znana nam wzmianka, że Czechowicz podejmuje starania o publikacje zbiorowego wydania swoich wierszy pojawia się w liście z 7 października 1934 r. do Antoniego Madeja: Grono entuzjastów chce wydać tom moich liryk, wybór wierszy. Porozum się, miły ze staruszką [chodzi o Franciszkę Arnsztajnową], czy zechcecie mi udzielić firmy Związku Literatów na takie wydawnictwo. [21]

Druga informacja o „Wierszach zebranych” pojawia się w notatce z roku 1935 zamieszczonej w piśmie  „Wołyń”.
W październiku 1936 r. w liście do ks. Ludwika Zalewskiego poeta pisze: Mam sporo nowych wierszy. Nie wydam ich osobno, natomiast wejdą w skład pierwszego tomu zbiorowego wydania, które zaprojektowało grono warszawskich wielbicieli mojej Muzy. Myślę, że jako bibliofila zainteresuje księdza projekt owego wydania. Pomyślane jest jako dzieło w trzech tomach. Tom pierwszy obejmie liryki (około 300 stron), drugi tejże objętości będzie zawierał poematy oraz przekłady, trzeci – prozę, artykuły teoretyczne i.t.p. [22]

Latem 1937 roku w warszawskim dzienniku „Kurier Poranny” czytamy: Józef Czechowicz wykańcza szczegóły zbiorowego wydania swych poezyi z okazji obchodzonego niedawno dziesięciolecia pracy literackiej. [23]

Zapewne nasza wiedza o „Wierszach zebranych” Czechowicza skończyłaby się na przedstawionych wyżej informacjach ale, jak pisze Tadeusz Kłak: Szczęśliwym zbiegiem okoliczności zachował się dokument, który uwierzytelnia przywoływane uprzednio informacje Czechowicza i stawia sprawę na pewnym gruncie. W archiwum Kazimierza Andrzeja Jaworskiego, poety, tłumacza oraz założyciela i redaktora „Kameny” znajdował się mianowicie własnoręcznie zredagowany przez poetę projekt jego „utworów zebranych”. Można więc wysunąć domysł, iż chodziło Czechowiczowi o ogłoszenie ich w wydawanej przez Jaworskiego „Bibliotece Kameny.” [24]

Wspólny tomik z Franciszką Arnsztajnową (1938)

W „Pionie” 1938 , nr 36) ukazały się wiersze F. Arnsztajnowej „Zielonym wiadrem” i J. Czechowicza „Jabłko życia”. Następnie weszły one do poetyckiego dialogu Arnsztajnowej i Czechowicza „Dwugłos”. [25]

Zachęcony dobrymi opiniami o tym utworze Czechowicz miał zamiar kontynuować to „poetyckie spotkanie”, kolejne po „Starych kamieniach”. W liście wysłanym przez Czechowicza z Warszawy 8.VII.1938 do M. Maćkowskiej jest informacja o jego wspólnych planach wydawniczych z Arnsztajnową: Cieszy mnie, że ci się nasz (Staruszki i mój) dwugłos tak podobał. Mam zamiar kontynuować go i później wydać jako maleńką książeczkę. [26]
 

„Gaj pirata” Józef Czechowicz

O książeczce Czechowicza „Gaj pirata” dowiadujemy się z napisanego przez poetę tekstu „Autorecenzja z książki Gaj pirata”. W przypisie do tego tekstu czytamy zaskakującą uwagę samego autora: Książka jeszcze nie wyszła z druku. Ze sfery projektów także jeszcze nie wyszła. [27]

W tekście „Autorecenzja z książki Gaj pirata” są zawarte cztery streszczenia jeszcze nie napisanych wierszy, które miały znaleźć się w książce „Gaj pirata”.
1) Oto wiersz: W ogromnej i pustej Sali publicznej biblioteki jest słońce. Środek lata, upału i żaru. Posadzka lśni jak otchłań. Głosy ulicy rozpraszają okropność blasku słonecznego, a przecież, mimo to, w oknie kłębią się strzępy ludzkich postaci, łby łyse i straszne, kadłuby dzieci, drgające ramiona kobiet, jakieś skrzydła.
Fabryki gwiżdżą. Godzina pierwsza. Gwałtownie przesuwa się wszystko i w głębokim spokoju Sali słychać szelest. Przewróciłem kartę książki.


2) Oto inny wiersz: Łąką promienistą biegną dwie panienki. Już po biurowych zajęciach. Swoboda letniego dnia. Panienki mają łuki. Za miastem, przy starym płocie zaczynają zabawę. Strzały tkwią w płocie. Jedna przewierciła deskę na wylot. Trzeba zajrzeć do ogrodu czy gaju cudzego, trzeba jej poszukać. Ale za płotem nie ma drzew. Jest coś w rodzaju kwadratowej podłogi, a ta podłoga jest zarazem oknem czy otworem ku sprawom nieznanym. W zawierusze milionów kształtów, barw dźwięków, w chaosie, który nieustannie tworzy, realizuje się postać lazurowego starca, który mówi: tu jest otchłań snów...
Panienki porzucają łuki. Uciekają. W mieście piją wodę sodową w sklepiku. Śmieją się: przecież właściwie to nie było nic strasznego!


3) Jeszcze inny wiersz: a że trudno go opowiedzieć, może tylko „oddam go” w słowach prozy: Kocham cię. Są bryzgi mokre za oknami. Sad pachnie. Światłość twego ciała ucisza mnie, ucisza zmierzch ten za oknami i we mnie. Tylko muzyki nie ucisza, która dolatuje. Grajkowie podwórzowi zaszli pod dom. Pięknie grają. Sam nie wiem, ciało wybrać czy muzykę...

4) Jeszcze inny wiersz: Żołnierze się bawili na wartowni. Harmonijka grała. Grube sukno płaszczów fruwało w tańcu. Dokoła wartowni noc i nic. Przyszedł głuchy Michał. Boże, jak smutno tańczył. Kiedy mu miejsce zrobili pośrodku izby! Z progu patrzył na to chłopiec z orzechowymi oczyma i grzywą nad czołem uciętą. Miał w rękach fujarkę. Ta fujarka zagłusza harmonijkę. Żołnierz chmurny pyta: - Ty to po co? Chłopiec odwraca głowę. W ogniu lampy błyska kolczyk złoty: - Jestem Zenon. Cesarz. I zaczyna się pieśń o budowaniu świata. [28]

Dodajmy, że streszczenia były formą literacką, z którą poeta eksperymentował, a także używał do literackich żartów.

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

Literatura

[1] Czechowicz J., Z Dziennika, /w:/ Koń rydzy, oprac. T. Kłak, Lublin 1990, s. 392.
[2] Czechowicz J., Z Dziennika, /w:/ Koń rydzy, oprac. T. Kłak, Lublin 1990, s. 393.
[3] J. Czechowicz, Listy, oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977,  s.
[4] List do Wacława Gralewskiego, /w:/ J. Czechowicz, Listy, oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977,  s. 72.
[5] Bielski K., Most nad czasem, Lublin 1963, s.
[6] Bielski K., Z moich wspomnień, /w:/ Spotkania z Czechowiczem. Wspomnienia i szkice,  oprac. Seweryn Pollak, Lublin 1971, s. 108.
[7] Czechowicz J., Listy, oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977, s. 95.
[8] Listy Józefa Czechowicza do Mariana Czuchnowskiego, w: „Poezja” 1981, nr 1, s. 37.
[9] Czechowicz J., Felieton o koniu, w: Koń rydzy, oprac. T. Kłak, Lublin 1990, s. 316-317.
[10] „Wołyń” 1935, nr 14.
[11] Czechowicz J., Listy,  oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977, s. 138.
[12] Bielski K., Most nad czasem, Lublin 1963, s. 197.
[13] Gralewski W., Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 150 – 151.
[14] Bielski K., Most nad czasem, Lublin 1963, s. 197.
[15] j.m., Noty, w: „Trybuna” nr 3, 1 kwietnia 1932.
[16] j.m., Noty, w: „Trybuna” nr 3, 1 kwietnia 1932.
[17] Czechowicz J., Listy,  oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977, s. 223.
[18] Czechowicz J., Listy,  oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977, s. 262-263.
[19] Czechowicz J., Listy,  oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977, s. 276-278.
[20] Czechowicz J., Listy,  oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977, s. 248.
[21] Czechowicz J., Listy,  oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977, s. 285.
[22] Listy Józefa Czechowicza do ks. Ludwika Zalewskiego, oprac. J. Smolarz, „Akcent” 1982, nr 3, s.33
[23] Kronika literacka. Na warsztatach polskich pisarzy, w: Kurier Poranny, Nr 239, 1937.
[24] Kłak T., Czechowicz czyta Czechowicza. O niedoszłej edycji wierszy zebranych poety, w: Józef Czechowicz od awangardy do normalności, s. 14.
[25] „Pióro” 1939, nr 2.
[26] Czechowicz J., Listy,  oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977, s. 406.
[27] Czechowicz J,  Autorecenzja z książki „Gaj pirata”,  w: Wyobraźnia stwarzająca, s. 269.
[28] Czechowicz J,  Autorecenzja z książki „Gaj pirata”,  w: Wyobraźnia stwarzająca, s. 267, 268.