Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Unia Lubelska – Lublin w przededniu Unii Lubelskiej

Lublin XVI-wieczny to jedno z największych i najbardziej znaczących miast ówczesnej Polski. Stolica wojewódzka lubelskiego ciesząca się licznymi przywilejami (do których należały m.in. cztery jarmarki w roku), szybko stała się prężnie działającym ośrodkiem handlowym i rzemieślniczym. Niewątpliwie wpływ na to miało także dogodne położenie: na pograniczu Korony i Litwy oraz przy szlaku handlowym, którym wieziono zboże z Podola i Wołynia przez Lublin do Kazimierza, i dalej Wisłą do Gdańska. Miasto powoli bogaciło się, a z nim jego mieszkańcy. Wraz ze wzrostem zamożności wzrastało zainteresowanie nauką i sztuką, które dzięki temu miały korzystne warunki rozwoju. Nic więc dziwnego, że to właśnie Lublin wybrano na siedzibę sejmu unijnego w 1569 roku, a nawet proponowano uczynić go stolicą Rzeczypospolitej. Na obraz miasta składa się jednak nie tylko handel i kultura, lecz również ustrój samorządowy, mieszkańcy, miejsca, budynki. Oto próba nakreślenia wizerunku Lublina, jaki istniał w przededniu Unii Lubelskiej.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Mieszkańcy XVI-wiecznego LublinaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

 

 

 

 

 

 

 

Ludność XVI-wiecznego Lublina, podobnie jak i innych miast polskich, dzieliła się na osoby posiadające prawa miejskie (ius municipale), do których należeli kupcy oraz rzemieślnicy, oraz tych, którym takie prawa nie przysługiwały: wyrobników, służbę i różnorakich pracowników najemnych. Warunki nabycia obywatelstwa miejskiego były niejednolite i wynikały z zasad regulowanych przez uchwały czy edykty Rady Miejskiej, do których należały też wilkierze, czyli statuty miasta. Z reguły należały do nich: urodzenie z legalnego związku, dziedziczenie, posiadanie w mieście nieruchomości, przedstawienie dwóch referencji od członków miejscowej elity, a także uiszczenie stosownych opłat do kasy miejskiej. Czasami istotne były również kwestie wyznaniowe.
Oprócz tego podziału przyjęty był również nieformalny podział na patrycjat, pospólstwo i plebs. Do pierwszej z tych grup zaliczali się najbardziej zamożni kupcy, czasami również i najbogatsi rzemieślnicy. To właśnie patrycjat dążył do skupienia i utrzymania w swych rękach władzy w mieście. Do grona pospólstwa zaliczali się pozostali kupcy i rzemieślnicy posiadający prawo miejskie. Z kolei plebs stanowiła biedota miejska, prawa takiego nie posiadająca.
Niezwykle ciekawym zjawiskiem, dodatkowo potwierdzającym zamożność i znaczenie lubelskiego patrycjatu, były liczne przypadki ożenku jego przedstawicieli ze szlachciankami. Należeli do nich m.in. Samborzeccy i Kryniccy, a w roku 1530 kuśnierz Mikołaj Suchypołetek, który zawarł małżeństwo z Anną Bystrzejowską.

Wielokulturowy LublinBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Innym kryterium podziału ówczesnych mieszkańców Lublina jest ich narodowość. Z uwagi na położenie Lublina na pograniczu Korony i Litwy, na ciągnący się tędy szlak handlowy i ożywioną wymianę gospodarczą, grupa cudzoziemców była nadzwyczaj liczna. Część zatrzymywała się tylko przejazdem, ale sporo osób osiedlało się tutaj na stałe. Przyczyny tego stanu rzeczy miały zazwyczaj podstawę polityczną bądź wyznaniową, z uwagi na ruchy i wojny religijne, jakie objęły wówczas Europę. Obcokrajowcy wywierali duży wpływ zarówno na życie społeczne i kulturalne, jak również w dziedzinie handlu. Najliczniejszą grupę etniczną reprezentowali Niemcy, wśród której znajdowały się osoby już osiadłe oraz nowi przybysze – głównie z Gdańska, Prus, Śląska, Nadrenii, Szwabii, Saksonii, Meklemburgi, Brandenburgii, Austrii i Tyrolu. Byli to głównie kupcy, ale także architekci, snycerze czy złotnicy. Wielu z nich należało do patrycjatu i nieraz zasiadało we władzach miejskich, stąd też ogromny ich wpływ na wizerunek XVI-wiecznego Lublina. Drudzy pod względem liczebności byli Włosi, którzy specjalizowali się w dziedzinach związanych z szeroko rozumianą sztuką, głównie w malarstwie i rzeźbie. Równie często parali się budownictwem i murarstwem, znacznie rzadziej kupiectwem. Poza tym Lublin zamieszkiwali Francuzi, Holendrzy, Szkoci, Węgrzy, Rusini, Ormianie oraz Żydzi.

Lublin miastem jarmarków i sejmówBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Lublin był miastem otwartym, kipiącym życiem, przyciągającym całe rzesze kupców, szlachty, podróżników, oraz wielu innych przybyszy rozmaitej konduity i proweniencji. Dodatkowym bodźcem ku temu były jarmarki, odbywające się cztery razy do roku. Dwa z nich trwały 16 dni, a dwa pozostałe – 8. Rozpoczynały się one 2 lutego (na Gromniczną), w dniu Zielonych Świątek, 15 sierpnia (Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny) i 28 października (na Szymona i Judy).
Gród nad Bystrzycą był również miejscem obrad sejmów walnych Rzeczypospolitej, na które przyjeżdżały tłumy. Taki sejm miał miejsce w roku 1566 i w 1569, kiedy to zawarto unię Polski z Litwą. Ale Lublin nie tylko przyjmował posłów, ale i sam ich wysyłał, gdyż jako jednemu z nielicznej grupy miast przysługiwało mu takie prawo. Ponieważ koszt zorganizowania takiej wyprawy był znaczny, z reguły ograniczano się tylko do sejmów najważniejszych lub tych, na których poruszano sprawy dotyczące miast.

Rzemiosło lubelskieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Rzemieślnicy lubelscy reprezentowali cały szereg wyspecjalizowanych profesji. Można je podzielić na kilka grup: spożywcze, skórzane, metalowe, włókiennicze, budowlane, drzewne, i specjalności usługowe. Do pierwszej z tych grup zaliczali się: piekarze, piwowarzy, w tym także słodownicy, rzeźnicy, olejarze i młynarze. Specjalności skórzane obejmowały zawody: siodlarzy, szewców, rymarzy, kuśnierzy, paśników i kaletników. Wśród rzemieślników z branży metalowych występowali złotnicy, kowale, miecznicy, ślusarze i konwisarze. Z kolei do rzemiosł włókienniczych należało: krawiectwo, powroźnictwo, tkactwo, czapnictwo i postrzygactwo. Grupa profesji budowlanych reprezentowana była przez murarzy, cieśli, garncarzy, szklarzy i strycharzy. Specjalizacja drzewna dotyczyła stolarzy, kołodziejów, stelmachów i snycerzy. Wreszcie do profesji usługowej zaliczyć można było: balwierzy, grzebienników, łazienników, aptekarzy, woskobojników i malarzy.
Do najbogatszych profesji należały niewątpliwie te z branży skórzanej, a w szczególności szewstwo i kuśnierstwo. Na drugim miejscu plasowały się specjalizacje drzewne, zwłaszcza stolarstwo i bednarstwo. Trzecie miejsce przypadało grupie metalowej, choć w jej ramach nie można wyodrębnić lepiej i gorzej opłacanych zawodów, gdyż u wszystkich kwestia ta przedstawiała się podobnie. Dalszą lokalizację zajmowały rzemiosła włókiennicze i usługowe, choć były to grupy znacznie zróżnicowane pod względem zamożności. Do najbogatszych w tym gronie zaliczali się zazwyczaj sukiennicy, krawcy, aptekarze i grzebienicy, a do najuboższych czapnicy i powroźnicy. Do mniej zamożnych profesji zaliczały się spożywcze i budowlane.
Znaczna część rzemieślników miała domy i warsztaty w obrębie miasta. Równie liczna grupa zlokalizowana była na podgrodziu i przedmieściach, reprezentując grono tzw. przedmieszczan, a więc osób posiadających prawa miejskie, ale żyjących poza murami miejskimi. Ci ostatni zajmowali się często zawodami, które z racji swojego charakteru (np. tzw. profesje ogniste), musiały być wykonywane poza zwartą zabudową miejską. W samym mieście zamieszkiwali przede wszystkim krawcy, postrzygacze sukna, bednarze, szklarze, rzemieślnicy z branży usługowej i prawie wszyscy reprezentanci branży skórzanej. Ponadto do grupy tej możemy zaliczyć także rzeźników, piwowarów, złotników i murarzy. Najliczniej osiedlano się przy ulicach: Grodzkiej, Ku Łaźni, Ku św. Stanisławowi, Rynku, Kowalskiej i Krakowskiej. Wyłącznie na przedmieściach mieszkali i pracowali piekarze, powroźnicy, tkacze, czapnicy, garncarze, kołodzieje, stelmachy, snycerze, strycharze i olejarze. Warsztaty zlokalizowane poza murami mieściły się głównie wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia. Pozostałe specjalizacje były ulokowane zarówno w samym mieście, jak i na przedmieściach. Niektórzy rzemieślnicy, z racji swojej zamożności, mogli sobie pozwolić na oddzielenie miejsca zamieszkania od miejsca wykonywanej pracy.

Cechy rzemieślniczeBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Rzemieślnicy tych samych, bądź też pokrewnych zawodów, często organizowali się w cechy. Były to organizacje, które z jednej strony umożliwiały zdobycie danej specjalizacji oraz podnoszenie kwalifikacji już posiadanych, z drugiej zaś reprezentowały interesy swych członków przed organami władzy i sądownictwa. Pierwsze wzmianki na ten temat mamy z lat trzydziestych XV wieku, a dotyczą one takich rzemiosł jak rymarstwo, rzeźnictwo, krawiectwo, szewstwo i sukiennictwo. Liczba cechów uległa znacznemu zwiększeniu w końcu XV wieku i w wieku XVI, kiedy to duża ich ilość uzyskała stosowne przywileje. To właśnie na płaszczyźnie cechowej ujawniały się wszelkiego rodzaju odmienności kulturowe, ścierające się z miejscowymi obyczajami. Jako przykład można wymienić cech murarzy, w którym przez pewien czas posługiwano się wyłącznie językiem włoskim ze względu na liczbę zrzeszonych w nim cudzoziemców.

 

Podział władzy w mieścieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Lublin w przededniu unii z Litwą był miastem o strukturze władzy zgodnej z nurtami panującymi w ówczesnej Europie. Przejawiały się one w likwidacji wszelkich czynników feudalnych. W miastach lokowanych na prawie niemieckim czynnikiem takim był przede wszystkim wójt, którego stanowisko było dziedziczne. W Lublinie urząd ten został wykupiony przez Radę Miejską za cenę 2 400 złotych w roku 1504. Odtąd wszystkie dotychczasowe funkcje przynależne wójtowi przeszły na radę, która skupiła w swych rękach całą władzę w mieście.
Od 1535 roku w skład rady wchodziło 10 członków: 6 starszych (consules antiqui) i czterech nowych – rezydentów. W tych czasach był to urząd obieralny – kandydatów wybierano spośród ławników w oktawę Obrzezania Pańskiego, czyli 8 stycznia (od roku 1537). W radzie mogli zasiadać wyłącznie najbogatsi kupcy i rzemieślnicy, czyli patrycjat. Poza tym prawo wyboru rajcy przysługiwało tylko wybranym osobom, a mianowicie aktualnym rajcom oraz osobom piastującym wcześniej tę funkcję, ławnikom, cechmistrzom mieszkającym w mieście i poza nim, a także kupcom i innym znaczniejszym mieszczanom zamieszkałym w obrębie murów miejskich. Tak więc od udziału w wyborach odsunięto przedmieszczan, drobniejszych rzemieślników oraz plebs. Ta sytuacja stała się zarzewiem późniejszych konfliktów społecznych, jakie objęły miasto kilkakrotnie w XVI wieku. Przyczyn tych sporów było rzecz jasna znacznie więcej, przede wszystkim należała do nich kwestia obsadzania ławy miejskiej, czyli głównego organu sądowniczego, na czele którego stał wójt sądowy i szafarzy czyli urzędników skarbowych.
Ostatnie wystąpienia miały miejsce w roku 1555 i 1565. Przyniosły one znaczne ustępstwa na rzecz pospólstwa: zwiększono liczbę jego reprezentantów z 5 do 21 osób (w tym 13 pochodzących z miasta i 8 z przedmieść); bez udziału tego kolegium Rada Miejska nie mogła podjąć żadnych decyzji. Poprzez powyższe zgromadzenie pospólstwo uzyskało wpływ na wybór wójta sądowego oraz na mocy wcześniejszych decyzji – szafarza. Dzięki tym zmianom już w roku 1569 Lublin miał w znacznej mierze zreformowany system władz miejskich.

Miejskie pieczęcieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

W Lublinie, podobnie jak i w innych miastach o wykształconym samorządzie, władze miejskie dysponowały własnymi pieczęciami. Dzięki nim potwierdzano, że dokumenty wystawiane są za zgodą tych organów, a także ich autentyczność, nadając im tym samym moc prawną. W XVI wieku w związku ze znacznym ożywieniem gospodarczym miasta – a co za tym idzie, gwałtownym wzrostem liczby spraw wpływających do poszczególnych urzędów – zaistniała konieczność utworzenia dwóch kancelarii miejskich: radzieckiej i wójtowsko-ławniczej. Najważniejsze dokumenty były pieczętowane pieczęcią większą, mającą charakter reprezentacyjny. Przez dłuższy czas była nią pieczęć Rady Miasta z 1535 roku, kiedy to sprowadzono nowy tłok wykonany ze srebra (prawdopodobnie na skutek zatarcia starszej pieczęci rady będącej w użyciu od ok. II połowy XIV wieku). Miała ona średnicę 34 mm. W polu znajdował się kozioł wsparty na krzewie winnej latorośli, wyjątkowo jednak zwrócony w prawą stronę. Legenda brzmiała: SIGILUM CONSULUM CIVITATIS LUBLINIENSIS.
Druga ze znanych pieczęci należała do kancelarii wójtowsko-ławniczej. Ufundował ją jeden z najzamożniejszych mieszczan Jan Lubomelski. Przedstawiała ona półkozła zwróconego w lewo, wspierającego się na wystylizowanej, ukwieconej roślinie. Jej średnica wynosiła 31 mm. Legenda umieszczona na tej pieczęci brzmiała: SIGILUM SCABINORUM CIVITATIS LUBLINIENSIS.
Do pieczętowania dokumentów mniejszej rangi, np. korespondencji bieżącej, używano pieczęci sygnetowych, zwanych sekretnymi. Były one znacznie mniejsze od poprzednich, a ich średnica wynosiła ok. 20 mm.
Przy dokumentach pergaminowych pieczęć z reguły zawieszano na paskach pergaminowych bądź jedwabnych sznurkach, przewleczonych przez puszkę metalową lub drewnianą, w której, w bryle wosku, wytapiano pieczęć właściwą. W Lublinie początkowo używano wosku o barwie zielonej, ponieważ kolor czerwony był zarezerwowany wyłącznie dla kancelarii monarszych. Dopiero w XVI stuleciu miasto uzyskało prawo do odciskania pieczęci w wosku czerwonym.

SzkolnictwoBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Ważnymi obiektami użyteczności publicznej w mieście były szkoły. W czasach Unii Lubelskiej działały dwie katolickie szkoły parafialne, które w całości spoczywały w rękach duchownych. Największym powodzeniem cieszyła się lubelska szkoła farna, zwana akademicką. Mieściła się ona w kamieniczce zwanej Małym Ratuszkiem przy dzisiejszej ulicy Archidiakońskiej 5. Na jej czele stał rektor, którym zazwyczaj był absolwent Akademii Krakowskiej. Funkcje nauczycieli akademickich pełnili głównie kantorowie. W szkole tej nauczano trivium, a więc dialektyki (logiki), gramatyki łacińskiej i wymowy, a także w niewielkim stopniu muzyki. W 1574 roku placówkę przekształcono w szkołę kolegiacką. Od tej pory była ona utrzymywana z kasy miejskiej. Druga ze szkół mieściła się przy kościele pw. św. Mikołaja na Czwartku. Skupiała ona jednak uczniów z biedniejszych warstw społeczeństwa, a utrzymywana była z dowolnych datków. Poziom kształcenia w niej był jedynie elementarny i obejmował wyłącznie naukę pisania i czytania.
W Lublinie istniała jeszcze szkoła i nowicjat przy klasztorze bernardynów. Ponadto na Podzamczu mieściła się żydowska akademia talmudyczna, zwana jesziwą, założona przez rabina Szaloma Szachnę w 1518 roku.
Niestety, w tym czasie miasto nie doczekało się wyższej uczelni, choć były takie projekty. Ci, którzy chcieli i mogli kształcić się dalej, musieli kontynuować naukę bądź w Akademii Krakowskiej, bądź w jednym z licznych uniwersytetów zagranicznych. Spośród tych ostatnich studentów z województwa lubelskiego gościły uczelnie w Bazylei, Padwie, Lipsku, Strasburgu, Paryżu, Orleanie i Lejdzie. O tym jak popularne było to rozwiązanie wśród bogatych Lublinian i okolicznej szlachty może świadczyć chociażby fakt, że w latach 1551–1575 wyjechało spośród nich do Krakowa 13 osób. Dużą rolę przy wyborze miejsca studiów miały względy religijne. Katolicy wybierali z reguły uniwersytety mieszczące się we Włoszech i krajach habsburskich, z kolei różnowiercy – w krajach protestanckich.

Nauczanie poszczególnych specjalizacji rzemieślniczych należało wyłącznie do cechów, a więc miało charakter zamknięty. Osobę kształcącą się w konkretnym fachu określano mianem terminatora, a nad procesem edukacji czuwał majster.
Nauka w szkole dotyczyła tylko chłopców. Dziewczęta z takiego prawa nie mogły korzystać. Wszelka ich edukacja spoczywała na barkach najbliższych (przeważnie kobiet). Sierotami zaś zajmowały się siostry zakonne. W Lublinie były to brygidki i tercjarki mieszkające w pobliżu zakonów bernardynów.

Inne obiekty użyteczności publicznejBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Najważniejszym obiektem użyteczności publicznej w Lublinie był ratusz, który znajdował się pośrodku rynku, w miejscu obecnego Trybunału.
Miasto Lublin posiadało własny szpital. Z uwagi na wszechobecny strach przed różnymi epidemiami został on usytuowany poza obrębem murów miejskich, w pobliżu kościoła św. Ducha. Instytucja ta pełniła nie tylko funkcje lecznicze, ale również stanowiła schronisko dla ubogich. Ponieważ była hojnie datowana przez mieszczan, rozwijała się bardzo szybko i pomyślnie. Wyżywienie było jak na te czasy obfite: obiad składał się z trzech dań, a mięso podawano chorym trzy razy w tygodniu. Personel szpitala stanowili chirurg i posługacze płci obojga.
Godnym uwagi jest fakt, że Lublin, jako jedno z nielicznych miast, posiadało swój własny wodociąg. Wybudował go w 1506 roku Jan Rurmistrz i Łukasz Czyriska z Nowego Sącza. Wodociąg pobierał wodę ze stawu wrotkowskiego na rzece Bystrzycy.
Lublin utrzymywał także swojego kata. Szubienica miejska znajdowała się na skraju gruntów miejskich i wsi Cechówka (późniejszy Czechów), przy drodze, gdzie następnie powstało miasteczko Wieniawa (obecnie aleja Długosza 4). Do dnia dzisiejszego znajdują się tam pozostałości murowanej konstrukcji przykrytej dachem przez Austriaków i przekształconej w magazyn prochu.
Niestety poczta założona w 1558 roku przez Włocha Prospera Prowanę i działająca na trasie Kraków–Wilno, omijała Lublin i województwo lubelskie. Tak więc wciąż niezbędnym było posługiwanie się posłańcami i podwodami w celu dostarczania świeżych wierzchowców władcy i jego ludziom. Ponieważ ta ostatnia kwestia rodziła wiele nadużyć, Zygmunt August uregulował ją w uniwersale wydanym na sejmie warszawskim w 1564 roku, wprowadzając stały podatek podwodowy obciążający wszelkie osiedla stanowiące własność królewską. Ponadto, gdy król z królową jechali na Litwę, Lublin był zobowiązany dostarczyć 12 czterokonnych powozów. W przypadku podróży na Litwę podwoda obowiązywała do Parczewa lub Łukowa, kiedy monarchowie udawali się na Ruś to do Krasnegostawu, a gdy do Wielkopolski lub w sandomierskie – do Urzędowa. Gdy król wyruszał sam, miasto miało dostarczyć tylko 6 powozów. Dla celów prywatnych wysyłano najczęściej posłańców pieszych, rzadziej posługiwano się umyślnym na koniu.
Z miejsc służących rozrywce była łaźnia i prostibulum – dom publiczny – inaczej: zamtuz (z niemiecka) lub burdel (z włoska) zarządzany przez miejskiego kata. Obydwa przybytki znajdowały się przy placu Rybnym. Bardzo popularne były też liczne winiarnie i gospody. Jedną z najsłynniejszych była winiarnia znajdująca się w kamienicy Lubomelskich przy Rynku 8. Jej ściany zostały pokryte unikalnymi malowidłami. Prawdopodobnie powstały one w latach 1560–1580, a do ich wykonania użyto techniki suchego fresku. Ich treść jest pełna alegorycznych przesłań, których znaczenie nie jest do końca jasne. Winiarnia służyła zapewne klienteli bardzo zamożnej i o dość wysokim poziomie intelektualnym.

Drukarnie, prasa i księgozbioryBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

W Lublinie powstała pierwsza drukarnia żydowska na mocy specjalnego przywileju wydanego przez Zygmunta Augusta. Główną jej podporą był Mordechaj Jaffe, który od roku 1574 stał się jej jedynym właścicielem. Z kolei po jego śmierci zakład przejęli jego synowie. Niewątpliwym wsparciem dla drukarni było istnienie odpowiedniego zaplecza w postaci papierni. Należy również zaznaczyć, że w ówczesnym czasie drukarnie działały zaledwie w kilku miastach polskich. Lublin zdystansował pod tym względem m.in. takie ośrodki jak Kalisz, Toruń czy Warszawę.
Z dziejami drukarstwa wiąże się ponadto powstanie prasy lubelskiej. Jej początki sięgają właśnie XVI wieku, a dokładniej roku 1567, kiedy to ukazały się „Nowiny Lubelskie”. Był to najprawdopodobniej najstarszy druk polski w Lublinie. Niestety, ale do dzisiejszych czasów nie zachował się żaden egzemplarz.
Lublin posiadał dwa duże księgozbiory klasztorne. Pierwszy znajdował się u dominikanów przy kościele pw. św. Stanisława. Drugi natomiast posiadali bernardyni, niestety został on zniszczony w czasie pożaru w 1557 roku. Udało się jednak odbudować zbiór, który pod koniec XVI stulecia liczył ok. 70 dzieł w podwójnej ilości tomów.

 

Reformacja w LublinieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Wielki ruch religijno-społeczny zwany ogólnie reformacją, który ogarnął prawie całą XVI-wieczną Europę, dotarł także i do Rzeczypospolitej. Początkowo rozwijał się w konspiracji, głośniej zrobiło się o nim dopiero po śmierci Zygmunta Starego. Swoim wpływem objął głównie warstwy szlacheckie, gdyż tylko szlachta była w stanie zapewnić podstawę materialną i ochronę prawną, niezbędne do założenia i rozwoju zborów protestanckich. Ze szczególnym odzewem reformacja spotkała się ze strony członków ruchu egzekucyjnego, którzy jednym ze swych postulatów uczynili konieczność przeobrażeń w życiu religijnym, co wiązało się z ich własnym interesem stanowym. Znacznie mniejsze było zainteresowanie nowymi odłamami wyznaniowymi ze strony mieszczaństwa polskiego. Spośród ok. 960 miast Korony działalność reformacyjną zarejestrowano w zaledwie kilkudziesięciu. Nowe idee przyjmowali głównie najmożniejsi i wykształceni mieszczanie.
Lublin był miastem, w którym innowierstwo krzewiło się bujnie, spotykając się z dość dużym odzewem. Co prawda na zmianę wyznania zdecydowało się nie więcej niż kilka procent ogółu mieszkańców grodu, jednakże w owym czasie oznaczało to kilkuset zwolenników. Od 1560 roku coraz większe grono wyznawców zaczął zdobywać kalwinizm. Na pierwszym na Lubelszczyźnie synodzie kalwińskim, który odbył się na początku 1560 roku w Bychawie, zgromadziło się: 8 ministrów, rektor szkoły bychawskiej – Piotr Pulchranin, 21 przedstawicieli szlachty i 3 mieszczan z Lublina. Rok później powstał pierwszy zbór, który mieścił się zapewne w kamienicy Stanisława Tęczyńskiego (prawdopodobnie w miejscu, gdzie dziś znajduje się archikatedra). W 1562 roku nastąpił rozłam w samym kalwinizmie. Doszło wówczas do wyodrębnienia arian, czyli braci polskich. Pociągnęło to za sobą przejście na stronę nowego ruchu części gorliwych dotychczas wyznawców kalwinizmu. Należał do nich m.in. poeta Erazm Otwinowski. Z kolei od 1564 roku zaczął się w Lublinie szerzyć anabaptyzm.
Szerzeniu ruch reformacyjnego nie zapobiegł nawet pierwszy w tej sprawie edykt wydany przez Zygmunta Augusta w 1561 roku w Wilnie. Nakazywał on wydalenie z miasta osób odłączających się od Kościoła katolickiego, jednakże przez długi czas zarówno ten, jak i następne nakazy pozostały martwą literą prawa i nie były w stanie zapobiec szerzeniu się fermentu ideologicznego. Pierwsze zmiany przyniosło dopiero sprowadzenie do Lublina jezuitów, którzy osiedli tu na stałe w 1582 roku, a następnie zdecydowane działania podjęte na początku wieku XVII, będące już zaczątkiem akcji kontrreformacyjnej.

Rzeczpospolita BabińskaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

W odpowiedzi na nasilającą się nietolerancję powołano w latach 1548–1569 Rzeczpospolitą Babińską. Miał być to ośrodek, w którym wyznanie miało nie mieć żadnego znaczenia. U podstaw jego działalności leżały hasła odnowy i gruntownej reformy państwa oraz kościoła. Założycielami Rzeczypospolitej byli Stanisław Pszonka, właściciel Babina, i Piotr Kaszowski, sędzia i poseł ziemi lubelskiej – różnowiercy. Funkcję kronikarza pełnił Stanisław Sarnicki. Działania podejmowane w ramach tego stowarzyszenia polegały na satyrycznym spojrzeniu na rzeczywistość polityczną, a poprzez wykpiwanie zaobserwowanych niedoskonałości i ułomności, zwracano na nie uwagę i konieczność ich poprawy. Stwarzano w tym celu m.in. fikcyjne godności i urzędy, a tytułem do ich otrzymania były wady i przywary w postępowaniu, przeciwne przymiotom, jakich dana funkcja wymagała. Wiek XVI, zwłaszcza jego druga połowa, należał do najświetniejszych w dziejach Rzeczypospolitej Babińskiej. Skupiała ona głównie średniozamożną i umiarkowaną szlachtę, a także mieszczan z Lubelszczyzny. Zdarzali się też o wiele możniejsi przedstawiciele, jak Jan Zamojski sprawujący od 1580 roku funkcję przewodniczącego ośrodka. Nie zabrakło również przybyszów z różnych stron, nieraz bardzo odległych, aczkolwiek mogli być to wyłącznie goście, a nie stali członkowie. I tak wśród Babińczyków można spotkać było Wielkopolan i Mazurów, podróżnych z Włoch i Holandii, szlachciców z ziemi pruskiej. Dużą rolę odgrywały w Rzeczypospolitej Babińskiej kobiety.
Wśród jej najwybitniejszych członków znaleźli się poeci i pisarze: Mikołaj Rej, Andrzej Trzecieski i Jan Kochanowski.
Wpływ Rzeczypospolitej Babińskiej na większe polskie środowiska kulturalne był spory i niebudzący wątpliwości. Z pewnością wynikało to z jej powiązań z wybitnymi umysłami epoki, a także ze stworzenia własnego stylu, charakteryzującego się wyrafinowanym i ciętym dowcipem. Tym samym spore oddziaływanie musiał wywrzeć ten ośrodek na pobliski Lublin, na poziom kultury i świadomości części społeczeństwa tego miasta.


Czytaj więcej>>> o Rzeczypospolitej Babińskiej

Lublin ośrodkiem kultury i naukiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Lublin w przededniu unii z Litwą był znaczącym ośrodkiem kulturalnym, w skali lokalnej i ogólnopolskiej. Prym wiódł przede wszystkim w zakresie literatury obyczajowej, moralizatorskiej i okolicznościowej. Z miastem było związanych wielu wybitnych pisarzy epoki odrodzenia. Warto wspomnieć o Biernacie z Lublina, autorze modlitewnika prozą Raj duszny (1513), będącego pierwszym zachowanym dziełem wydrukowanym w języku polskim. Ten twórca nie tylko rozsławił gród nad Bystrzycą, ale także podłożył podwaliny pod twórczość w języku polskim. W czasach Unii Lubelskiej żył w mieście inny pisarz – Sebastian Klonowic, zwany Acernusem (co znaczy klon). Wywodzący się z mieszczaństwa, poznał Lublin bardzo dobrze i niewątpliwie polubił, poświęcając mu wiele miejsca w swoich utworach, takich jak chociażby Philtron czy Roxolania. Dzięki tym dziełom dysponujemy unikatowymi opisami grodu. O jego przywiązaniu do miasta świadczy również fakt, że sprawował tu wiele funkcji publicznych, był m.in. ławnikiem w sądzie wójtowskim i burmistrzem. W Lublinie bywał często Mikołaj Rej oraz Jan Kochanowski. Wiele z utworów tego ostatniego powstało niewątpliwie z inspiracji lubelskim grodem, jego atmosfery, wydarzeń, których był świadkiem i ludzi przez niego spotkanych. Przykładem tego jest chociażby jedna z fraszek – Do doktora Montana, a także Proporzec albo Hołd pruski. Innym pisarzem, mieszkającym i tworzącym w Lublinie, był Erazm Otwinowski. Szlachcic, z wyznania kalwin, a następnie arianin, był mocno zaangażowany w działalność propagandowo-agitacyjną arian. Ujawniono jednak również jego twórczość obyczajowo-satyryczną, zawartą w powstałym w latach 1562–1567 zbiorze fraszek, erotyków i epigramatów, zachowanych pod pseudonimem „Anonima Protestanta z XVI w.”. Utwory te są pełne wnikliwej obserwacji różnych aspektów życia, bez zbędnej pruderii, z dużą dozą realizmu. Nie można im jednak odmówić wyrafinowania i finezji.
Coraz większego znaczenia nabierała również muzyka. W I połowie XVI wieku powstała Tabulatura Jana z Lublina. Tabulatura to specjalny zapis nut wykorzystujący cyfry i litery. Wspomniane dzieło jest najobszerniejszą (ok. 520 stron) z tabulatur organowych XVI-wiecznej Europy. Zawiera ok. 300 utworów muzycznych. Spotykamy wśród nich kompozycje pochodzenia polskiego, francuskiego, włoskiego, hiszpańskiego. Ten szalenie zróżnicowany, wręcz przebogaty zbiór to niezwykle świadectwo ówczesnej kultury muzycznej nie tylko Lubelszczyzny, ale także całej Rzeczypospolitej. Warto przy tym również wspomnieć o cieszących się bardzo dużą popularnością koncertach organisty Idziego grającego u dominikanów w kościele pw. św. Stanisława.
Ponadto w Lublinie zaczęły się rozwijać nauki medyczne, a lekarze mieszkający w mieście byli ludźmi bardzo wykształconymi. Nic w tym dziwnego, skoro wiedzę zazwyczaj zdobywali i pogłębiali w takich ośrodkach uniwersyteckich jak Padwa, Bolonia czy Rzym. W 1569 roku zmarł Walenty Sierpiński, zwany Walentym z Lublina. Studiował on wpierw na Akademii Krakowskiej, a następnie w Padwie, gdzie uzyskał stopień doktora filozofii i medycyny. Praktykował w Wenecji, Padwie, Rzymie i Florencji. Później powrócił do kraju i osiadł w Lublinie. Był wybitnym lekarzem, łączącym praktykę z badaniami naukowymi. Autor unikalnego dzieła O różnych chorobach i leczeniu ich. Innym znanym doktorem medycyny był Jakub Montanus, kanonik krakowski i archidiakon lubelski, otrzymujący dochody ze wsi Dziesiąta pod Lublinem. Jan Kochanowski uczynił go bohaterem fraszki Do doktora Montana.

Wizerunek XVI-wiecznego LublinaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Obrazu Lublina w czasach unii z Litwą nie jesteśmy w stanie dokładnie określić, gdyż uległ on prawie w całości zniszczeniu w pożarze, jaki wybuchł w 1575 roku. Wiele danych to jedynie domysły i hipotezy. O tym, że miasto rozwijało się w XVI stuleciu niezwykle dynamicznie, świadczy przywilej Zygmunta Augusta z 1557 roku zawierający stwierdzenie o wzniesieniu szeregu nowych budynków i popierający dalszą rozbudowę. Potwierdza to także rozwój cechu murarzy, który otrzymał przywilej od Rady Miejskiej w roku 1571 roku. Wymieniono w nim sześciu muratorów, w tym kilku Włochów. Bardzo prawdopodobnie, że około 1530 roku przebudowano według najnowszych trendów lubelski zamek. To przypuszczenie wiąże się z pobytem w mieście w tym czasie znakomitego włoskiego architekta Bartłomieja Berecci, twórcy m.in. kaplicy Zygmunta Starego na Wawelu. Zakres zrealizowanych prac na zamku nie jest jednak znany w związku z jego zniszczeniami w XVII i XVIII wieku. Domniemywa się, że przed rokiem 1552 w stylu renesansowym przebudowano również ratusz. Miał on nawiązywać swym wyglądem do innych budowli tego typu znajdujących się w Sandomierzu i Tarnowie.
W II połowie XVI wieku odnawiano też licznie świątynie, tutaj jednak dominowały tradycje gotyckie. W tym stylu odbudowano po pożarze kościół pw. św. Stanisława (lata 1550–1574), a po roku 1550 u brygidek kończono gotyckie sklepienie żebrowe. Pracom remontowym poddano również kościół pw. Nawrócenia św. Pawła wraz z klasztorem bernardynów (lata 1557–1569). Z nowości zastosowano w tym przypadku jedynie na zewnątrz skromny gzyms renesansowy i półkoliste zamknięcia okien.
Znacznie silniejsze wpływy renesansu zarysowały się w strojach mieszkańców Lublina. Było to niewątpliwie zasługą licznych kupców zjeżdżających do miasta, a także częstym podróżom Lublinian do krajów zachodniej Europy. Potwierdzają to dodatkowo znajdowane liczne fragmenty kafli piecowych z dekoracją figuralną.
Tak więc w przededniu zawarcia unii Korony z Litwą mógł Lublin uchodzić za miasto piękne i bogate. Potwierdza to opis grodu Sebastiana Klonowica z poematu Philtron:

 
…Lublin to miasto darami nieba darzone obficie.
Miasta i mury szczególną się cieszą nieba opieką…
Parki twoje piękniejsze nad świata całe ogrody…
Miasto to godne być Boga mieszkaniem i królów siedzibą.
Ludne, bogate, znacznych już wielu mężów wydało,
Wiele zdziałało w pokoju, sławne zawarło przymierza.

 

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Szczygieł R., Jak to się rajca na burmistrza popędził, „Kalendarz Lubelski”, Lublin 1975.

Nowak B., Liczebność i specjalizacja rzemiosła w Lublinie w pierwszej ćwierci XVI wieku, „Kalendarz Lubelski”, Lublin 1971.
Dutkiewicz J.E., Malowidła z XVI w. w tzw. winiarni w Lublinie.
Bardach J., Leśnodorski B., Pietrzak M., Historia państwa i prawa polskiego, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1976.

Powiązane wydarzenia

Zdjęcia

Wideo

Inne materiały

Słowa kluczowe