Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Tumulty i procesy o mord rytualny w Lublinie w XVII w.

Tumult (łac. tumultus - zgiełk) - zamieszki wywołane przez wiele osób; w okresie I Rzeczpospolitej najczęściej na tle wyznaniowym, połączone z bezczeszczeniem przedmiotów kultu, niszczeniem mienia prywatnego, a nawet ofiarami śmiertelnymi.

Procesy o mord rytualny - postępowanie sądowe oprate na fałszywym przekonaniu, zgodnie z którym wyznawcy judaizmu potrzebuja krwi chrześcijan do celów kultowych.

Spis treści

[RozwińZwiń]
Do pierwszego tumultu przeciw Żydom doszło w Lublinie w roku 1620. Kolejny tumult miał miejsce w roku 1627 i został wywołany przez uczniów Szkoły Lubelskiej działającej przy kościele św. Mikołaja. Następne duże tumulty miały miejsce w 1634 oraz w 1646 roku. Ten ostatni został nawet odnotowany w najstarszym „przewodniku” poświęconym Polsce wydanym po łacinie, w Amsterdamie. Autor przewodnika Andrzej Cellarius we fragmencie poświęconym Lublinowi wspomina o tym właśnie tumulcie z roku 1646. Zniszczonych zostało wówczas 19 domów żydowskich, 8 osób poniosło śmierć, 50 zostało rannych.
 
W roku 1636 miały miejsce w Lublinie dwa procesy o mordy rytualne. W pierwszym procesie Żydzi zostali oskarżeni o zamordowanie Macieja, syna lubelskiej rzeźniczki, co miało mieć miejsce podczas święta Paschy.

„O dokonanie mordu oskarżono Bieniasza, syna Pieszaka i Lachmana, zwanego też Nechmanem. Przesłuchania oskarżonych i świadków trwały od 27 do 30 maja 1636 r. Jako pierwszy zeznawał Bieniasz. Zarówno przed torturami, jak i w trakcie nich – polegały one na trzykrotnym rozciąganiu i przypalaniu ciała – Bieniasz nie przyznał się do zabicia dziecka oraz twierdził, że Żydzi nie potrzebują krwi chrześcijańskiej. Oskarżenie opierało się głównie na zeznaniach Józefa Koszuta, zatrudnionego dorywczo przez Bieniasza. Stwierdził on, że w feralny szabas nie zapalał świecy, ale uczynił to sam Bieniasz. Ten jednak bronił się, że świecę zapalił dopiero po szabasie. Koszut zeznawał także, że w nocy z sobotę na niedzielę Bieniasz rozmawiał z Żydami i mówił do nich: zu Wasser (do wody). Skądinąd wiadomo, że zwłoki dziecka znaleziono właśnie w wodzie. Bieniasz miał polecić Józefowi opuszczenie miasta i obiecać mu wynagrodzenie za milczenie. Do zarzutów tych nie przyznał się Bieniasz. Do niczego nie przyznał się także drugi z oskarżonych, Lachman, trudniący się arendą młynów. Nie można było przesłuchiwać żony Bieniasza, Blomy, która opuściła miasto. Nic nie wniosły zeznania siostry Bieniasza Fegelli, wdowy po Jakubie Cygielniku. Natomiast zatrudniony w jatkach żydowskich Jan Korpiska zeznał, że dwaj nożowniczkowie, a więc zapewne czeladnicy, widzieli jak w niedzielę rano Józef Koszut <<szedł do wody>>1. Proces zakończył się dla Żydów szczęśliwie - <<się im odprzysiądz tylko trybunał kazał, zostawiwszy samemu Panu Bogu vindicatum >>2.
 
Drugi proces przed Trybunałem Koronnym w Lublinie rozpoczął się 7 sierpnia 1636 r. Instygator skierował swe oskarżenie przeciwko starszym i całej gminie żydowskiej. Bezpośrednimi oskarżonymi byli: cyrulik lubelski Marek Markowicz (Mordechaj ben Mair), doktor niemiecki, luteranin Jan Smyth oraz Lewek i Moszko, służący u Marka. Zarzucono im, że stosując środki przymusu dokonali operacji braciszka (laicus) karmelitów bosych, Pawła3.  Trybunał nakazał zastosować tortury i stąd też sprawa trafiła do sądu wójtowskiego. W czasie przesłuchania 11 sierpnia 1636 r. Marek stwierdził, że to właśnie Paweł wielokrotnie prosił go o dokonanie operacji usunięcia jądra, która przeprowadził wspomniany lekarz niemiecki w domu Marka. Mimo tego Trybunał uznał, że głównym celem operacji było uzyskanie krwi chrześcijańskiej i skazał Marka na śmierć przez ćwiartowanie. Pozostałych oskarżonych nie udało się ująć4.
Proces ten miał reperkusje międzynarodowe. Stało się to za sprawą protestanta Jerzego Słupeckiego, który 19 września 1636 r. wystosował list do Hugona Grotiusa. Ten w odpowiedzi z 12 grudnia 1636 r. stwierdził, że niesłuszne jest oskarżanie Żydów o używanie krwi chrześcijańskiej i wystąpił przeciwko wymuszaniu zeznań przez tortury"5.
 
Wyroki śmierci, jakie zapadały  z oskarżeń o mord rytualny wykonywano z wyszukanym okrucieństwem, najczęściej w szabat i przed Wielką Synagogą. 
 
O niezwykłych wydarzeniach jakie towarzyszyć miały procesom z 1636 r. pisze Antoni Żbikowski:

W r. 1636 podczas torturowania dwóch Żydów lubelskich Bieniasza Pieszaka i Łachmana, mimo zachowania przez sąd wszelkiej „przezorności”, wyrażającej się w odmówieniu nad nimi psalmów Dawida, włożenia im do ust poświęconej soli, pokropieniu wodą święconą i wystawieniu relikwii świętych pańskich, niewierni („infideles”) uciekli się do czarów i oto świece w podziemiach wciąż co dzień gasły, mimo ponownego zapalania. Wydarzenie to stało się głośnem. Jerzy Słupecki, słynny działacz obozu reformacyjnego, wychowanek kalwińskiego gimnazjum w Bełżycach, następnie uczeń Hugona Grotiusa donosi o tym wypadku swemu mistrzowi, zaznaczając wszakże, iż zdaniem jego Bóg uczynił to, by wykazać niewinność Żydów6.
 
Rzeczywiście przebywający wtedy w Lublinie Jerzy Słupecki (1615 – 1661) był tym procesem bardzo poruszony. Odebrał on bardzo dobrą edukację na europejskich uniwersytetach. Wtedy też poznał Hugona Grocjusza – wielkiego filozofa i twórcę nowożytnego prawa międzynarodowego. Po powrocie do Polski nadal  utrzymywał z nim kontakt listowny. Z listów wynika, że Grocjusz miał wielki szacunek do swojego młodego ucznia. Właśnie w jednym ze swoich listów do holenderskiego filozofa zwraca się z prośbą o jego komentarz do procesu o mord rytualny, który odbył się w Lublinie. 
 
Całą tą historię opisuje Stanisław Kot:
 
Oto w Lublinie w maju 1636 rozgrywał się smutny proces na tle mordu rytualnego. Z polecenia Trybunału Koronnego. Wzięto na tortury, przypiekano ogniem i rozpalonem żelazem Żydów, Pieszka Łachmana i Cygielnikową, oskarżonych przez męty uliczne o zamordowanie dziecka chrześcijańskiego. Mimo okrutnych mąk z żadnego nie wydobyto przyznania się, owszem wszyscy protestowali, że ich religja nigdy takich mordów nie nakazuje, ani że do niczego krwi chrześcijańskiej nie potrzebuje. Tortury owe zrobiły na Słupeckim wstrząsające wrażenie: <<Rozmyślając wiele nad tem, nabieram przekonania – zwierza się 19.IX.1636 mistrzowi – że całe to oskarżenie jest zmyślone. Ilekroć bowiem oskarżano Żydów o taką zbrodnię, żadnemi najwymyślniejszemi męczarniami nie dało się z nich wydobyć przyznania się do zarzuconej zbrodni. Nadto doświadczenie codzienne obficie stwierdza, jak mocny wstręt żydzi czują do krwi. Nie widzę wreszcie dostatecznej przyczyny, dla której wypadałoby wierzyć, że im krew chrześcijańska do czego użyteczna >>. Opisując tortury lubelskie, zaznacza Słupecki, że gdy pomocnik kata zapalił świece, aby Żyda przypiekać, wszystkie pogasły zdmuchnięte wiatrem: <<niektórzy usiłują to przypisać sztukom magicznym, ja raczej sądzę – dodaje – że Bóg takim przynajmniej znakiem chciał pokazać ich niewinność. Ale i to im nie pomogło, gdyż potem tak ich męczono rozpalonym żelazem, że omal ducha nie wyzionęli>>. Prosi zatem starosta wileński Grotiusa, aby potwierdził jego pogląd na mord rytualny lub go obalił, aby go oświecił, czy na Zachodzie o taką zbrodnię Żydów oskarżano i czy jej kiedykolwiek dowiedziono, czy wreszcie jest co o tem w Talmudzie.
Grotius w swej odpowiedzi (12.XII.1636) na obydwie listy łącznie, opisał Słupeckiemu sytuację we Francji i rozwiódł się nad kwestją mordu rytualnego, chwaląc, iż nie daje łatwo wiary oskarżeniom, płynącym z nienawiści religijnej; podobne oskarżenia spotykały pierwotnych chrześcijan i później waldensów, jak teraz Żydów. Wprawdzie Żydzi nie zawsze są bez winy, gdyż Talmud ich uczy nienawiści do chrześcijan, i na to przytacza świadectwa starych historyków Kościoła, oraz wymienia szereg pisarzy nowszych, którzy Żydom zarzucają zabijanie chłopców i zbieranie ich krwi dla niewiadomego użytku w miastach szwajcarskich i południowo-niemieckich, ale tłumaczy to sobie powszechnym sądem, iż krew chłopięca jest lekarstwem przeciw trądowi; ostatecznie jednak powątpiewa o rzeczywistości mordu rytualnego: trzeba sumiennie wybadywać świadków i oceniać krytycznie zeznania, tych natomiast nigdy nie wyciskać torturami, co spowodowało niesłychaną ilość niesprawiedliwych mordów. << Niech pamiętają sędziowie, że jest rzeczą ich sumienia nie dać się unieść fałszywemu afektowi religijnemu, i gdzie sprawa nie jest dość jasna, bezpieczniej jest uwolnić przestępcę, niż skazać niewinnego>> – taką humanitarną radą kończył Grotius ostatni znany nam list do swego polskiego wychowanka"7.
 
Opracował: Bartosz Gajdzik

Przypisy

1 Zob. Zeznania na torturach w czasie procesu Żydów lubelskich Bieniasza, syna Pieszaka i Lachmana z 27-30 V 1636 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, Akta miasta Lublina, sygn. 140, k. 394-413.
2 Zob. S. Żuchowski, Ogłos procesów kryminalnych na Żydach o różne ekscesy, także morderstwo dzieci osobliwie w Sandomierzu roku 1698 przeświadczone w prześwietnym Trybunale Koronnym przywiedzionych, dla dobra pospolitego wydany, brak miejsca wydania 1700.
3 Druk: Processus cause inter instigatorem iudicii Tribunalis Regni et perfidium Marcum Iudaeum in eodem Tribunali Regni Lublini feria 5 ante festum s. Laurentii martyris proxima anno currenti 1636 agitatae decretumque in ea contra eundem perfidum Marcum Iudaeum latum, Kraków 1936.
4 Zob. Zeznania na torturach cyrulika lubelskiego Marka Markowicza z 11 VIII 1636 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, Akta miasta Lublin, sygn. 140, k. 418-422.
5 Z. Guldon, J. Wijaczka, Procesy o mordy rytualne w Polsce w XVI-XVII wieku, Kielce 1995.
6 A. Żbikowski, Czary i czarty lubelskie (1598-1742). Szkic etnologiczno prawny, Ognisko nauczycielskie 1929 nr 6 s. 18-23, zwł. s. 20.
7 S. Kot, Reformacja w Polsce, s. 108 – 109.

 

Literatura

Guldon Z., Wijaczka J., Procesy o mordy rytualne w Polsce w XVI-XVII wieku, Kielce 1995.

Kot S., Reformacja w Polsce, s. 108 – 109.

Processus cause inter instigatorem iudicii Tribunalis Regni et perfidium Marcum Iudaeum in eodem Tribunali Regni Lublini feria 5 ante festum s. Laurentii martyris proxima anno currenti 1636 agitatae decretumque in ea contra eundem perfidum Marcum Iudaeum latum, Kraków 1936.

Zeznania na torturach cyrulika lubelskiego Marka Markowicza z 11 VIII 1636 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, Akta miasta Lublin, sygn. 140, k. 418-422.

Zeznania na torturach w czasie procesu Żydów lubelskich Bieniasza, syna Pieszaka i Lachmana z 27-30 V 1636 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, Akta miasta Lublina, sygn. 140, k. 394-413.
Żuchowski S., Ogłos procesów kryminalnych na Żydach o różne ekscesy, także morderstwo dzieci osobliwie w Sandomierzu roku 1698 przeświadczone w prześwietnym Trybunale Koronnym przywiedzionych, dla dobra pospolitego wydany, brak miejsca wydania 1700.

Żbikowski A., Czary i czarty lubelskie (1598-1742). Szkic etnologiczno prawny, "Ognisko nauczycielskie" 1929 nr 6 s. 18-23, zwł. s. 20.