Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Targowa 5 w Lublinie

Historia nieruchomości zlokalizowanej w Lublinie przy ulicy Targowej 5.

Spis treści

[RozwińZwiń]

LokalizacjaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

Dawny numer policyjny: -
Numer hipoteczny: 285
Numer przed 1939: Targowa 5
Numer po 1944: Targowa 5
Numer obecny: Targowa 5

 

Targowa 5Targowa 5 na mapie Lublina z 1928 roku

Targowa 5Targowa 5 na panoramie lubelskiej z lat 30-tych XX wieku

 

Historia budynkuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

Właściciele:
dane z roku 1915 - Waksman M.
dane z dnia 4.XI.1936 - Jankiel i Joska Fiszman
dane z dnia 5 .VIII.1940 - Leokadia Adamska, Berek Oberszaft, Jankiel Fiszman
Administrator: Berek Oberszaft

 

 

Lokatorzy według wyznania, płci i wieku (1940 rok)

 

Ogólna ilość mieszkańców Mężczyzn Kobiet

Dzieci do lat 6
włącznie

Dzieci od 7-18 lat
włącznie
Uwagi

Chrześcijan - 23

Żydów - 206

77 82 29 41  

 

 

Dodatkowe informacje

- plan posesji małżonków Fiszman, Targowa 5 (1929)
- nakazy remontu stropów i balkonu dla właściciela Jankla Fiszmana (24 V 1933, 10 I 1934)
- prośba Górskiego Adama o inspekcję zniszczonego lokalu przy Targowej 5/19 (21 II 1944)
- raport inspekcji stwierdzający, że lokal nie nadaje się do zamieszkania (25 II 1944)
- akta niemieckie z 1944
- zaświadczenie o poważnym uszkodzeniu nieruchomości przy Targowej 5 w czasie walk w maju 1944 (2 VIII 1946)

 

Opis budynkuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

Ankieta z 4.XI.1936 [Inspekcja budowlana, sygn. 5433]


Położenie: Targowa 5
Numer hipoteczny: brak
Właściciele: Jankiel i Joska Fiszman
Zarządca: nie ma
Dozorca: Paulina Jaryłło


Rodzaj budynku: dom mieszkalny
Data rozpoczęcia użytkowania: „nie wiadomo”
Ilość mieszkań: 30, w tym:
 - trzyizbowe: 3,
 - dwuizbowe: 8,
 - jednoizbowe: 19
Ilość mieszkań w suterenach: 5
Ilość piwnic: brak danych
Ilość pięter: 2 piętra z poddaszem


System wodociągowo - kanalizacyjny: wodociąg
Rodzaj oświetlenia: elektryczno- naftowe
Ogrzewanie: 13 pieców grzewczych
Klatka schodowa: główna
Pokrycie dachu: blacha i papa


Zakłady fabryczne i handlowe: zakład fryzjerski


Dane dotyczące podwórza
Wymiary: brak danych
Nawierzchnia: kamienie
Zabudowa: 4 komórki


Karta realności z dnia 5.VIII.1940 [Inspekcja budowlana, sygn. 5433]


Powierzchnia posesji - ogółem 557 m2, w tym:
 - zabudowana: 439 m2,
 - podwórze: 118 m2
Numer hipoteczny: 819
Liczba mieszkań: 41
Liczba izb: 70

 

Fragmenty relacji mówionychBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

Edward Soczewiński
„Nas ulokowano w kościele Bernardynów w przedsionku. Tam zawieźliśmy nasze meble i wszystkie
nasze rzeczy z tych dwóch mieszkań, w których, oprócz mnie z matką, mieszkał jeszcze dziadek
z wujkiem – z bratem matki. Jakieś dwa tygodnie byliśmy w tym kościele z rzeczami, a potem
przydzielono nam mieszkanie w dawnym getcie. Początkowo na ulicy Archidiakońskiej,
ale to mieszkanie okazało się bardzo nieodpowiednie. Było ciemne i wilgotne. Udało się dostać
przydział na ul. Targową 5. I [tak] przeprowadziliśmy się na ul. Targową.”
*
„Myśmy byli już wówczas na ulicy Targowej i nawet nie wiedzieliśmy, że getto jest ewakuowane,
że tą ludność wywożą. Zdaje się, że początkowo zostali przeniesieni częściowo do nowego obozu przy
szosie w kierunku na Piaski, ale myśmy o tym nie wiedzieli. Po prostu nie było kontaktu.
To [miejsce] było dość oddalone, więc myśmy tam nie chodzili.”
*
„[Mieszkanie na Targowej] to był pokój z kuchnią, na parterze. O tyle wygodniejsze, że tam był
prąd elektryczny, był wodociąg, kanalizacja itd. Tego na Majdanku jeszcze wtedy nie było. Nie było
prądu, nie było kanalizacji w tym czasie. Jak się sprowadzaliśmy, to z sąsiednich domów ekipy
żydowskie wynosiły całą zawartość mieszkań i płonął stos na środku na ulicy. Także to wszystko
było wynoszone. My zastaliśmy puste mieszkanie, opuszczone, oczyszczone. Jeszcze na podłodze
były puszki ze spaloną siarką, bo w tych mieszkaniach zaklejano szczeliny okna papierem i palono
siarkę w celu dezynfekcji. Budynek był w złym stanie, bo piwnica była zalana wodą. Po prostu
to było takie dosyć prymitywne mieszkanie. Jeszcze pamiętam, że na drzwiach był pod blaszką
zwitek pergaminu z modlitwą w piśmie hebrajskim.”

*
„Do końca stycznia 1943 roku [mieszkałem na Targowej]. Wtedy otrzymaliśmy pismo, że możemy
wracać do naszego domu na Majdanie Tatarskim.”
*
„W lecie były krótsze godziny policyjne, w zimie były dłuższe. Przeważnie od zmroku do ranka.
To raczej tym się kierowano. Po prostu o zmierzchu zaczynała się godzina policyjna. Wtedy zresztą
też obowiązywało zaciemnienie i nie wolno było chodzić. Mama miała legitymację Kolei i nieraz
miała dyżur do później nocy. Ja czasem zatrzymywałem się u mamy w kuchni, tam coś zjadłem.
Kiedy wracaliśmy już, powiedzmy o jedenastej w nocy, czy o dziesiątej w nocy - było już ciemno
- tam na ulicę Targową żeśmy szli. Czasem te patrole nas zaczepiały, ale mama legitymowała się
i uznawali to. Na mnie nie zwracali uwagi - jako na dziecko.”
*
„Plac [przy Targowej] był pusty, tam nie było targu. Nie pamiętam, żeby tam odbywał się targ.
[Tam] były pojedyncze sklepy. To jeszcze pamiętam, że były przepisowo napisy polskie
i niemieckie. Jakieś sklepy spożywcze - niewiele tego było - to raczej trzeba było pójść
na ul. Lubartowską. Na Targowej nie było, może jakiś jeden sklep był. Okolica była biedna,
bo to była przecież dzielnica miasta raczej ubogiej ludności: Lubartowska, Stare Miasto.”
*
„Na przykład jedna bomba trafiła w kamienicę przy Targowej 5, gdzie mieszkaliśmy wcześniej
w [19]42 roku. Ten dom się zawalił, bo to była rudera. Do tej pory jeszcze jest luka w zabudowie.”

 

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

Inspekcja budowlana, sygn. 5433