Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Tajne nauczanie na Lubelszczyźnie w trakcie II wojny światowej

Zajęcia na poziomie przedwojennej szkoły powszechnej odbywały się zarówno w prywatnych mieszkaniach, jak i samych szkołach. Wyniki tajnego nauczania na Lubelszczyźnie dokumentują oświadczenia uzyskane przez jego uczestników pod koniec wojny i uznane przez władze świadectwa, których zalegalizowano po zakończeniu wojny ponad 400. 

Klasa tajnego nauczania z Żyrzyna
Zdjęcie przedstawia drugi komplet tajnego nauczania - I klasę gimnazjum w Żyrzynie. Zdjęcie zostało wykonane w roku, 1943. Fot. Stanisław Radzoch

Spis treści

[RozwińZwiń]

Kwestia wyższości

Wraz z proklamowaniem w 1871 roku Cesarstwa Niemieckiego w pismach wielu polityków, wojskowych, filozofów, naukowców i literatów zaczęły pojawiać się wątki dotyczące przyszłego przeznaczenia narodu niemieckiego. Friedrich Ratzel, etnograf i geograf, przedstawił pogląd, że dynamiczne i rozrastające się narody potrzebują stopniowo coraz więcej przestrzeni1. Sposoby jej uzyskania mogą być różne – obok ekspansji kolonialnej i prężnego rozwoju gospodarczego jedną z możliwych dróg było również przejęcie terytoriów wschodnich sąsiadów. Ratzel zwracał uwagę, że jest to najlogiczniejszy kierunek dalszego rozwoju terytorialnego dla Niemiec, 80-milionowego wówczas narodu, cierpiącego od „europejskiej ciasnoty” i pożądającego opanowania znacznie większego Lebensraumu (przestrzeni życiowej). Niemiecki geograf nie był osamotniony w swych zapatrywaniach. De Lagarde i Franz byli orędownikami koncepcji Grossraumwirtschaft (Wielkiego Obszaru)2. Uważali, że niemal cały obszar Europy Środkowej, a później także i Wschodniej, powinien znaleźć się pod niemieckim zwierzchnictwem. Paul Rohrbach, Hans Delbrück, Gustav Schmoller i Adolf Grabovsky snuli prognozy zakładające, że Cesarstwo Niemieckie rozciągnie się również na pozostałe kontynenty, ale pierwszym krokiem ku temu miało być podbicie europejskiego Wschodu3. Niemcy były dla nich symbolem nie tylko rozwijającego się imperium, ale również szafarzem kaganka cywilizacji Zachodu, łączącego tradycję z nowoczesnością. Przeszkód dla zrealizowania tych planów poszukiwano w obcych państwach i grupach etnicznych; Francji, Wielkiej Brytanii, Rosji, z którą stosunki stopniowo pogarszały się, w słowiańskiej ludności Europy, a dla Chamberlaina i Frischta zagrożeniem byli również Żydzi.

W trakcie I wojny światowej elity polityczne Niemiec przechwyciły cześć owych pomysłów, adaptując również austro-węgierską koncepcję Mitteleuropy, układając przyszłe scenariusze kulturowej i gospodarczej potęgi Deutsches Kaiserreich4. Włączone do Mitteleuropy obszary miały być stopniowo germanizowane, żyjąc dotychczas tam ludność poddawana selekcji, która zdecyduje o jej przyszłym losie. Sen o nadchodzącej hegemonii Niemiec miał niedługo się ziścić.

Klęska w Wielkiej Wojnie była szokiem dla zwolenników tych teorii. Republika Weimarska, powstała na miejsce Cesarstwa Niemieckiego wychodziła z wojennej pożogi osłabiona, a zamiast pozyskać nowe terytoria, utraciła stare5. Na rzecz Polski Niemcy musieli zrezygnować z części Wielkopolski i Prus Zachodnich, a po wydarzeniach 1921 roku również fragmentu górnośląskiego zagłębia przemysłowego. Podobne ustępstwa dokonały się również względem Francji, Danii, Belgii i Czech. Gdańsk stał się wolnym miastem, z niemieckiego obszaru celnego wydzielił się Luksemburg. Zwycięzcy Wielkiej Wojny rozdzielili między siebie niemieckie kolonie. Konieczność godzenia się na warunki wynikające z traktatu wersalskiego, okupacja Zagłębia Ruhry przez siły francusko-belgijskie, galopująca hiperinflacja, atmosfera niepewności i tymczasowości wzbudzały niezadowolenie, a nawet poczucie lęku o przyszłość. Z drugiej strony, wciąż żywe były wspomnienia „dawnej świetności” i świetlanych planów dla narodu niemieckiego. Naukowcy, tacy jak Haushofer i Erich Obst, przekonywali jednak, że walka o przestrzeń dopiero się rozpoczęła. Związek Artamanów i inne organizacje, będące duchowymi spadkobiercami idei pangermanizmu, nawoływały do odebrania dawnych ziem, a także powrotu do koncepcji zasiedlenia obszarów za wschodnią granicą6. Ernst Kantorowicz, historyk żydowskiego pochodzenia, w swoich kolejnych pracach na temat średniowiecznych Niemiec również zwracał uwagę na ich kluczową rolę w dziejach Europy, często nawiązując do XIX- i XX wiecznej historii. W tej atmosferze – jednocześnie przepełnionej sentymentem za dawną potęgą i pełnej frustracji oraz żalu  –  swoje opinie kształtowali Heinrich Himmler, Joseph Goebbels, Hans Frank i Adolf Hitler.

W polityce niemieckiej, kierowanej od 1933 przez nazistów, silnie akcentowano rolę rodzimej kultury i jej wyższości, zwłaszcza nad wschodem Europy.

Strona tytułowa "Der Stürmer"
Strona tytułowa "Der Stürmer" (Autor: nieznany)

Stopniowo wyłaniająca się wizja Tysiącletniej Rzeszy zakładała supremację jednego wzorca kulturowego, rasy aryjskiej reprezentowanej zwłaszcza przez Niemców, wobec której narody słowiańskie mogły pełnić funkcję poddańczą. W swoim późniejszym przemówieniu Hitler stwierdził: Słowianie to masa złożona z urodzonych niewolników, którzy potrzebują nad sobą pana7. Zainteresowaniem „rasą niewolników” samą w sobie było jednak niewielkie i najczęściej instrumentalne. Stosunek Hitlera do Polski dobrze określa przemówienie z 6 października 1939 roku – uważał „rasę polską” za bałaganiarską, niezorganizowaną, niezdolną do stworzenia czegokolwiek, co byłoby godne uwagi, poddającą się najniższym instynktom zamiast porządkowi moralnemu (polnische Wirtschaft)8. Polska w oczach Fuhrera była pogardy godną przeszkodą, którą należało usunąć, jej mieszkańców sprowadzić do rangi rezerwuaru taniej siły roboczej, a ostatecznie wygnać za Ural, razem z setkami milionów innych Słowian lub eksterminować jak Żydów, Cyganów, pacyfistów, homoseksualistów, Świadków Jehowy, liberałów, komunistów oraz innych grup, które nie pasowały do aryjskiego ideału Europejczyka. Mniej radykalnie poglądy miał Hans Frank, uważający Polaków za potencjalnie przydatnych w konflikcie ze Związkiem Radzieckim. Nie zmieniało to jednak ogólnego planu wobec wschodniej Europy – w której każdy skrawek ziemi miał zostać podporządkowany III Rzeszy, nawet doraźnie istniejące protektoraty czy kadłubowe państwa. Nazistowska wierchuszka utrzymywała, że największą przeszkodą ku tym zamierzeniom będzie słowiańska inteligencja – imitująca niemieckie wzorce i stojąco kulturowo niżej od Niemców, ale mimo to niebezpieczna, bo wyróżniająca się z bezosobowego tłumu. Sądy te dotyczyły nie tylko Polski – podobną politykę okupacyjną naziści wprowadzili również w Protektoracie Czech i Moraw.

Nadchodzący konflikt miał więc mieć inny charakter niż dotychczasowe wojny. Stawką nie było już tylko terytorium, zasoby materialne, pozycja geopolityczna, ale również tożsamość.

Czystka etniczna

Naszą siłą jest nasza szybkość i brutalność. Dżyngis Chan rzucił miliony kobiet i dzieci na rzeź z premedytacją i z lekkim sercem – historia widzi w nim tylko wielkiego założyciela państw. To, co mówią o mnie słabe cywilizacje zachodnioeuropejskie, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Wydałem rozkaz – i każę rozstrzelać każdego, kto wyrazi choć jedno słowo krytyki – że celem wojny nie jest osiągnięcie jakiejś linii geograficznej, ale fizyczna eksterminacja wrogów. Obecnie tylko na wschodzie umieściłem oddziały SS Totenkopf, dając im rozkaz nieugiętego i bezlitosnego zabijania wszystkich mężczyzn, kobiet i dzieci polskiej rasy i języka, bo tylko tą drogą zdobyć możemy potrzebną nam przestrzeń życiową. Kto w naszych czasach jeszcze mówi o eksterminacji Ormian?

Adolf Hitler, Cytat Armeński9

9 września w miejscowości Ilnau (dzisiaj Jełowa) zatrzymał się opancerzony pociąg o nazwie „Amerika”. Pociąg stał na bocznej stacji przez kilka dni w trakcie których jego jedyny pasażer – Adolf Hitler – spotkał się z najważniejszymi wojskowymi dygnitarzami III Rzeszy10.

W trakcie narad Hitler odrzucił pomysły Ribbentropa i Canarisa o utworzeniu z II Rzeczpospolitej państwa kadłubowego. Prawdopodobnie również właśnie wtedy Fuhrer przedstawił swoje zamiary względem części mieszkańców Polski, których można określić mianem „inteligencji”. Z konferencji w Jełowej nie zachował się żaden protokół, jednak już wcześniej Himmler miał informować podlegających mu dyrektorów SS i SD o planach unieszkodliwienia „przywódczej warstwy ludności Polski”11.Jeszcze wcześniejszą zapowiedzią przyszłych wydarzeń było sporządzanie listy proskrypcyjnej wrogów Rzeszy (niem. Sonderfahndungsbuch Polen, pol. Specjalna księga Polaków ściganych listem gończym), trwające od maja 1939 roku12. Poszukiwanie momentu, który można uznać za pierwszy sygnał nadchodzących czystek etnicznych, które trwały od września 1939 do kwietnia 1940 roku w ramach akcji „Inteligencja” jest jednak drugorzędne względem samego ich przebiegu. W jej trakcie zginęli politycy, urzędnicy, wojskowi (również emerytowani i weterani), działacze społeczni i kulturowi, przedsiębiorcy, ziemianie, duchowni (nie tylko katoliccy, ale również ewangeliccy), pracownicy uczelni wyższych, nauczyciele, harcerze, lekarze, weterynarze, farmaceuci, inżynierowie, przedstawicieli wolnych zawodów (takich jak pisarze czy dziennikarze), a także członkowie organizacji, wśród których były Polskie Związek Zachodni, Liga Morska i Kolonialna, Kurkowe Bractwo Strzeleckie, Związek Strzelecki „Strzelec”, Związek Powstańców Wielkopolskich, Związek Powstańców Śląskich, czy Towarzystwo Powstańców i Wojaków, Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”13. Według ustaleń Zaremby do 1945 roku przetrwało jedynie ok. 60-70 tysięcy osób posiadających wyższe wykształcenie oraz 300 tysięcy z wykształceniem średnim (ok. 1,5% całej populacji Polski w 1945 roku)14. Zaremba zwraca również uwagę na to, że w wyniku deportacji, przesiedleń czy konieczności ucieczki kraj opuściła trudna do sprecyzowania liczba urzędników, wojskowych i przedstawicieli wolnych zawodów, którzy emigrowali na Zachód lub pozostali na Wschodzie (z własnej woli lub nie).

Początkowo, realizacja tych zamierzeń postępowała wraz z przesuwającym się frontem kampanii wrześniowej, choć szczególnej intensywności nabrała w listopadzie 1940 roku. W pierwszej kolejności objęła Pomorze i tereny województwa poznańskiego. Z biegiem czasu nazistowska policja bezpieczeństwa (Sipo) i służby bezpieczeństwa (SD) przy pomocy Waffen-SS oraz paramilitarnego Volksdeutscher Selbstschutz rozpoczęły również działania na Mazowszu, Śląsku, Lubelszczyźnie, Małopolsce, w Częstochowie i w Łodzi. Określenie dokładnej liczby ofiar czystek etnicznych jest trudne. Dla samego Pomorza (późniejsze Prusy Zachodnie-Gdańsk) szacuje się je na od 50 do 60 tysięcy zabitych w samym 1939 roku15. Część polskiej inteligencji została również deportowana do obozów koncentracyjnych III Rzeszy, co bardzo często okazywało się równoznaczne z wyrokiem śmierci16.

Wiosną 1940 roku rozpoczęła się bliźniacza względem Inteligentzaktion operacja, która otrzymała kryptonim „AB”. Według oficjalnej wersji nazistowskie władze niemieckie przeprowadziły ją w odpowiedzi na rosnącą aktywność polskiego podziemia niepodległościowego. Również w tym przypadku dokładna liczba ofiar jest trudna do sprecyzowania. Oprócz masowych egzekucji Polaków deportowano również do obozów koncentracyjnych. Jednymi z pomników pamięci tych wydarzeń stały się Palmiry i mord profesorów lwowskich, jeden z bardziej znanych, oprócz Katynia, punktów na polskiej mapie martyrologii.

Wardzyńska szacuje liczbę ofiar akcji AB i Inteligencje na 100 tysięcy17. Charakter obu akcji najlepiej oddaje notatka Martina Bormana, sporządzona z przebiegu rozmowy Adolfa Hitlera i Hansa Franka w 1940 roku:

Führer musi podkreślić jeszcze raz, że dla Polaków może być tylko jeden pan i jest nim Niemiec, dwóch panów obok siebie nie może być i nie ma na to zgody, dlatego wszyscy przedstawiciele polskiej inteligencji mają zostać zabici. To brzmi twardo, ale takie jest prawo życia18.

Martin Borman

Na początku października, po złożeniu broni przez gen. Kleeberga, Lubelszczyzna została całkowicie zajęta przez wojska niemieckie. Początkowo oczekiwano, że okupacja przybierze charakter podobny do tej, którą przeprowadziła Austria w okresie I wojny światowej19. Okres przed utworzeniem dystryktu lubelskiego w obrębie Generalnego Gubernatorstwa (26 października 1939 roku) cechował się względnie łagodnym podejściem okupantów do miejscowej ludności. Wciąż działały szkoły, ukazywały się gazety (choć poddawane cenzurze), w teatrach odbywały się przedstawienia, wciąż funkcjonował również Katolicki Uniwersytet Lubelski20. Zmiana tego kursu stała się wyraźnie zauważalna na początku listopada 1940 roku. 9 listopada zwierzchnictwo nad dystryktem lubelskim przejął SS Brigadefurer Odilo Globocnik. Swego rodzaju inauguracją jego rządów stała się fala aresztowań przedstawicieli polskiej inteligencji.

Aresztowania mogły mieć również charakter niepokojącego symbolu – odbyły się bardzo blisko polskiego święta narodowego, 11 listopada21. Podobne akcje przeprowadzono na terenie całego Generalnego Gubernatorstwa.

Zatrzymano 250 osób22. Wśród aresztowanych znaleźli się:

  • Szesnastu pracowników naukowych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (m.in. Czesław Martyniak  i Antoni Szymański);
  • Trzydziestu sześciu profesorów szkół średnich (m.in. Tadeusz Moniewski, Antoni Krzyżanowski);
  • Czterdziestu czterech nauczycieli szkół powszechnych;
  • Siedmiu sędziów sądów Apelacyjnego i Okręgowego (m. in. Bolesław Sykutowicz, Stanisław Bryła);
  • Dwudziestu czterech  adwokatów (m.in. Edward Lipski, Władysław Rutkowski);
  • Ponad stu duchownych katolickich (biskup ordynariusz diecezji lubelskiej Marian Fulman, sufragan lubelski biskup Władysław Goral)23.

Aresztowani zostali osadzeni na Zamku Lubelskim. Pobyt tam miał trwać do czasu zakończenia wszczętego przeciwko nim śledztwa. Niektórzy z aresztowanych jeszcze w jego trakcie trafili do obozów koncentracyjnych. Dwudziestu jeden z nich zginęło pod koniec 1939 roku. Zbiorowe egzekucje trwały od 23 do 25 grudnia. Jarosław Czuma, przebywający wówczas w celach Zamku Lubelskiego profesor KUL-u, wspominał te wydarzenia:

Było to w Wigilię o godzinie piątej po południu. Szykowaliśmy właśnie kolację wigilijną. Niemcy postawili choinkę na dziedzińcu zamkowym, a następnie wyprowadzono nas na spacer. Była zadymka, ostry mroźny wiatr szybko spędził większość kolegów z przechadzki, jednak my z Martyniakiem chodziliśmy dalej, by jak najwięcej użyć spaceru. Pamiętam naszą ostatnią rozmowę. Czesław martwił się, co będziemy robić na wiosnę, z czego żyć. Odpowiedziałem mu żartem: „Panie Czesławie cóż się tym będziemy przejmować, nie wiedząc, czy doczekamy choćby Nowego Roku”. W kilka kwadransów później wyprowadzono go z celi razem z innymi. Narzucił szybko futro i milcząc pokręcił głową. Później słyszałem, że z tej straconej dziesiątki on jeden próbował ucieczki, ale zatrzymał go drut ogrodzenia na którym zawisł. Przypuszczam, że na taki czyn mógł ważyć się jedynie profesor Martyniak, wysportowany i zwinny24.

Jarosław Czuma
Pozostałe miejscowości Lubelszczyzny również objęły represje. Aresztowań i masowych egzekucji dokonywano w Chełmie, Zamościu, Hrubieszowie, Chełmie, Krasnymstawie. Był to dopiero początek – akcje wymierzone w polską inteligencję odbywały się w trakcie II wojny światowej wielokrotnie, a w przeciągu całej wojny w podobny sposób miało stracić życie ok. 2 tysięcy przedstawicieli inteligencji lubelskiej.
W nieokreślonej przyszłości „zdepolonizowane” i „odżydzone” ziemie polskie miały zostać poddane germanizacji. Czystki etniczne były jednak tylko częścią owego planu. Wymordowaniu inteligencji miały bowiem towarzyszyć starania, by ta nie odrodziła się w żadnej formie.

Bez kultury

Stopniowo ograniczano również dostęp do dzieł kultury i informacji ze świata. 10 października Hans Frank nakazał konfiskowanie odbiorników radiowych, które musiały zostać wydane w ręce nowych władz do 5 listopada 1939 roku. Rozwiązano działalność towarzystw naukowych. Zamykano teatry, biblioteki, muzea, archiwa i wydawnictwa. Wojennym łupem III Rzeszy stawały się dzieła sztuki, często mające również znaczenie historyczne. Longin Okoń wspomina te wydarzenia w sposób następujący:

Pierwszym posunięciem była likwidacja aparatów radiowych. Oddanie wszystkich bibliotek, zwiezienie książek bibliotecznych do punktów zbornych w gminach. A w mieście to mieliśmy dwa punkty. W dawnym liceum Czarnieckiego, czyli tam przy [działającej w trakcie II wojny światowej] szkole ukraińskiej. I na placu, na ulicy Reformackiej 13, przy szkole niemieckiej. To była zwózka książek. Tak samo było w gminach. Każdy kierownik szkoły, każda biblioteka publiczna musieli mieć dokument, że książki odstawili. Za nie oddanie książek groziła śmierć. Oni grozili, że za nie odwiezienie książek czy aparatów radiowych grozi kara śmierci. Więc książki zwieziono. Najczęściej to kierownicy robili tak, że... Odwozili książki mało wartościowe i zaczytane, tak zwane. Już zniszczone czytelniczo. Natomiast część literatury puszczali w lud25.

Longin Jan Okoń
Wanda Grzebalska wspomina: 
Najpoważniejsze zmiany dotknęły jednak edukację. Od listopada 1939 roku w Generalnym Gubernatorstwie mogły funkcjonować jedynie 7 klasowe szkoły powszechne. Próby zdobycia wyższej edukacji ograniczały się do możliwości uczestnictwa w dwuletnich kursach oferowanych przez szkoły zawodowe26. Co do planu nauczania w nich, najlepiej oddają go słowa Himmlera z 1940 roku:

Mam nadzieję na zupełne wymazanie pojęcia Żydów przez umożliwienie powszechnej emigracji wszystkich Żydów do Afryki albo gdzie indziej, do jakiejś kolonii. W pewnej perspektywie czasowej musi być możliwe doprowadzenie do zniknięcia na naszym obszarze terminów oznaczających takie narody, jak Ukraińcy, Górale i Łemkowie. To samo, co powiedziano na temat odpryskowych narodów, obowiązuje w odpowiednio większej skali w stosunku do Polaków. Przy rozwiązywaniu wszystkich tych problemów podstawowym zagadnieniem jest szkolnictwo i związane z nim kwestie przeglądania i przesiewania młodzieży. Nieniemiecka ludność Wschodu nie może mieć żadnej wyższej szkoły ponad czteroklasową szkołę powszechną. Jedynym celem tej szkoły powszechnej jest proste rachowanie najwyżej do 500, pisanie nazwiska, nauka, że bożym przykazaniem jest być posłusznym Niemcom oraz uczciwym, pilnym i grzecznym. Czytanie uznaję za zbędne. Poza tą szkołą nie może być na Wschodzie żadnej innej szkoły27.

Heinrich Himmler

Inaczej kształtowała się sytuacja na obszarach wcielonych do Rzeszy, gdzie polskie szkolnictwo nie istniało wcale. Na wschodnich obszarach dawnej II RP powoływano natomiast szkoły ukraińskie, białoruskie i litewskie28. W ten sposób nazistowska polityka skutecznie wykorzystywała lokalne antagonizmy, by wzmocnić swoją pozycję na zajętych terenach.

Do 1940 roku niemal 1/3 szkolnych kadr została zwolniona. Z programu nauczania zniknęła historia i geografia Polski, zajęcia z literatury polskiej, muzyka, wychowanie fizyczne. Informacje na temat aktualnych wydarzeń zazwyczaj miały charakter propagandowy, przekazywane m.in. w trakcie obowiązkowych lektur czasopisma „Ster”. „Ster” (i jego odpowiednik dla najmłodszych uczniów - „Mały Ster”) stał się również ekwiwalentem podręcznika szkolnego. Przy stosunkowo niewielkich ilościach polskich lektur (m.in. „Pani Twardowska”, Mickiewicza29, w wersji ocenzurowanej; wykropkowano wersy w którym autor porównywał diabła do Niemca) czy krótkich fragmentów powieści Curwooda lub Maya, pismo wypełniały pragmatyczne artykuły dotyczące gospodarstwa domowego, chorób, pożywienia, pracy w fabrykach, moralitety przytaczające przykłady pracowitych lub leniwych dzieci, a także liczne rymowanki i bajki. Nowe szkoły miały wpajać etos ślepego posłuszeństwa, podsycały antysemityzm i często nie były dostosowane do wieku uczniów.

Ograniczenia edukacji były kłopotliwe dla całego okupowane obszaru, tym bardziej dotknęły Lubelszczyznę, która w ciągu dwudziestolecia międzywojennego musiała radzić sobie z problemami kadrowymi, logistycznymi i sprzętowymi. W okresie między dwoma wojnami II Rzeczpospolita musiała zorganizować system kształcenia obejmujący cały kraj, co okazało się zadaniem trudnym. Prasa na Lubelszczyźnie często krytycznie oceniała rezultaty owych działań, zwłaszcza na prowincji. W 1939 roku na terenie Lubelszczyzny działało 2297 szkół powszechnych do których uczęszczało 403206 uczniów30. Część szkół nie posiadała własnych gmachów, korzystała z wypożyczonych sal. Stąd edukacja nieraz przebiegała w systemie zmianowym - zajęcia kończyć mogły się nawet o 20:00. Liczba szkół średnich wynosiła 45, które znajdowały się przede wszystkim w większych miejscowościach. Oprócz tego funkcjonowały szkoły specjalistyczne – artystyczne, rolnicze, zawodowe i handlowe. Prasa i działacze społeczni postulowali również oddolne wywieranie wpływu na szkolnictwo, przez powoływanie kółek rodzicielskich i próby własnoręcznej poprawy sytuacji31. Zwracano uwagę na problemy z higieną, a także kłopoty ze spożyciem alkoholu i nikotyny wśród uczniów. Mimo to między 1919 a 1939 rokiem nastąpiła znacząca poprawa – choć stan niektórych szkół wciąż pozostawiać mógł wiele do życzenia32, to jednak udało się objąć przynajmniej podstawowym obowiązkiem szkolnym znaczną część społeczeństwa. W 1938 roku Katolicki Uniwersytet Lubelski otrzymał prawo nadawania stopni naukowych. Pozycję nauczyciela i szacunek względem wykonywanego przez niego zawodu można określić jako dość wysoki. Szansa odebrania edukacji była bowiem furtką do lepszego życia, pewniejszego stanowiska, dawała możliwości rozwoju również osobom pozbawionym uprzywilejowanej pozycji w społeczeństwie. W przemówieniu jednego z maturzystów w dwudziestoleciu pojawia się stwierdzenie:

(...) czas był nam dobrym wychowawcą, lecz złym ojcem. Stworzył nam warunki, które ogromnie utrudniały należyte spełnianie obowiązków, trzeba więc było z waszej strony, panowie profesorowie, podwójnych wysiłków, aby myśl naszą zwracać umiejętnie od przebiegu wielkich przewrotów dziejowych, do rzeczy mniej pociągających, lecz bliższych i koniecznych33.

Maturzysta szkoły handlowej

Szok wywołany przez gwałtowanie zahamowanie tego procesu tym bardziej musiał być odczuwalny.

Tajne nauczanie

Początki tajnego nauczania na terenach okupowanych przez nazistów sięgają najwcześniejszych etapów II wojny światowej.

Już 9 września 1939 roku rozpoczęła pracę Tymczasowa Komisja Szkolna. Komisja odpowiadała za przygotowanie edukacji na wszystkich szczeblach na terenie Krakowa. Już od października podobne inicjatywy powstawały w całym kraju, organizowane zazwyczaj spontanicznie przez nauczycieli lub zainteresowanych rodziców, zarówno na terenie włączonym do III Rzeszy, jak i w Generalnym Gubernatorstwie. Powołanie do istnienia w październiku 1939 roku Tajnej Organizacji Nauczycielskiej (TON), będącej konspiracyjną komórką Związku Nauczycieli Polskich nadało tym staraniom kierunek. Zanim jednak TON był w stanie objąć swymi działaniami szersze obszary, pierwsze projekty tajnego nauczania były efektem indywidualnych inicjatyw, rozsianych po całym Generalnym Gubernatorstwie i terenach włączonych do okupacji. Działo się tak jeszcze w 1940 roku.

Gdy w styczniu 1940 r. władze niemieckie zadeklarowały dzieciom szkół powszechnych podręczniki do historii, geografii, języka polskiego, rozpoczęłam nauczanie tych przedmiotów w kilku domach. Była to akcja  nie zorganizowana przez tajne koła oświatowe, lecz samorzutnie inicjowana przez rodziców tych dzieci. Ze smutkiem wspominam dziewczynkę, która w lecie tegoż roku musiała przerwać naukę, bo straciła wzrok w następstwie eksplozji bomby zegarowej koło Bramy Grodzkiej, podłożonej na mający przechodzić tamtędy oddział gestapowców na Zamek lubelski. Ofiarą nieprzewidzianą padła dziewczynka i jej bratowa z dzieckiem na wózku, a nie gestapo.

Maria Kunowska

Według założeń swoich organizatorów TON miał za zadanie: walka z okupantem na wszystkich odcinkach życia w szkole i poza szkołą, budzenie oporu nauczycieli i młodzieży w stosunku do okupanta i jego zarządzeń, walka cywilna z okupantem na wszystkich odcinkach życia i pracy w kraju, mobilizowanie nauczycieli i młodzieży do wstępowania w szeregi oddziałów partyzanckich, realizowanie w szkołach polskich programów nauczania, w szczególności języka polskiego, historii i geografii Polski, wykorzystując przedwojenne podręczniki, organizowanie tajnego nauczania w szkołach i na kompletach34.

Skoordynowanie wysiłków na terenie Generalnego Gubernatorstwa, ziem wcielonych do III Rzeszy, jak również włączonych do ZSRR było zadaniem tak karkołomnym, jak kosztownym. Tajna Organizacja Nauczycielska korzystała w tym wypadku z pomocy Departamentu Oświaty i Kultury, któremu nadany został kryptonim „Pochodnia”, od 3 kwietnia 1943 r. zastąpiony kryptonimem „Tęcza”. Na czele Departamentu stanął Czesław Wycech, a jego zastępcami zostali Antoni Czekalski i Stanisław Tazbir. Departament, oprócz funkcji łącznika z Rządem na wychodźstwie, koordynatora części poczynań związanych z kulturą i doradcy, odpowiadał przede wszystkim za finansowanie tajnego nauczania. Za właściwą organizację odpowiadała najczęściej Tajna Organizacja Nauczycielska.

Lubelskim TON-owi przewodniczył Władysław Petrykiewicz. Gdy Petrykiewicz został aresztowany, Wiktor Helman zastąpił go na stanowisku prezesa Zarządu Okręgu ZNP w Lublinie. Oprócz Helmana i Petrykiewicza w kierownictwie organizacji działali też Antoni Kozłowski i Władysław Sakławski. Od 1940 funkcjonowało Okręgowe Biuro Oświaty i Kultury w Lublinie, będące kuratorium i przedstawicielstwem londyńskich władz, które reprezentował Jan Odroń35.

Oprócz lubelskiej centrali działały też komisje w poszczególnych powiatach. Ich poczynaniami kierowali:

  • Biała Podlaska – Jan Makaruk
  • Biłgoraj – Stanisław Adamczyk, Antoni Łagowski
  • Chełm – Jan Lachick, Piotr Pruss
  • Hrubieszów – Bolesław Kłembukowski
  • Kraśnik –  Eustachy Maik
  • Krasnystaw – Stanisław Gucwa, Józef Tłuczek-Oracz
  • Lubartów – Henryk Dobrowolski
  • Lublin miasto – Antoni Kozłowski, Janina Mally, Józef Steliga
  • Lublin powiat – Edward Drzewicki
  • Łuków – Stanisław Brzozowski, Józef Cap
  • Radzyń – Aleksander Szubert
  • Tomaszów – Antoni Łukaszewski, Józef Piasecki
  • Włodawa – Franciszek Papiński
  • Zamość- Tadeusz Gajewski, Adolf Kaźmirowicz36

Niemcy zamknęli nam szkołę i profesorowie zaczęli organizować komplety tajnego nauczania - Maria Struzik - fragment relacji świadka historii

Nie pamiętam już dokładnie wszystkich profesorów z tajnych kompletów - Maria Struzik - fragment relacji świadka historii

Oprócz TON funkcjonowała również Komisja Oświecenia Publicznego, która pojawiła się na Lubelszczyźnie w 1939 roku. Inicjatywa związana była ze Służbą Zwycięstwu Polski. Pod opieką KOP przez znaczną część wojny znajdowały  komplety u Urszulanek i na „Poznańskiej" – tajne zajęcia dla młodzieży wysiedlonej z Ziem Zachodnich.

Sytuację na Lubelszczyźnie w trakcie II wojny światowej była skomplikowana i niebezpieczna. Z jednej strony dość ostra machina nazistowskiego terroru odstraszyła część uczniów, ich rodziców i samych nauczycieli od brania udziału w tajnym szkolnictwie, z drugiej – doskwierały przedwojenne problemy związane z edukacją. Negatywnie wpływ na przebieg wydarzeń miały również stosunki ukraińsko-polskie w tym okresie. Szczególnie niekorzystne warunki panowały na Zamojszczyźnie, poddanej akcji wysiedleńczej. W trakcie Aktion Zamość z tamtych terenów wywieziono ponad 30 tysięcy dzieci. 

Stąd tajne nauczanie na terenie Lubelszczyzny miało początkowo ograniczony zasięg. Z biegiem czasu liczba uczniów i nauczycieli tajnego nauczania stopniowo rosła.

Udział moich rodziców - Weroniki i Wiktora Czarneckich w tajnym nauczaniu - Władysław Czarnecki - fragment relacji świadka historii

Mama tajne nauczanie zaczęła w Nowym Stawie, potem był Garbów - Joanna Nitsche - fragment relacji świadka historii

Liczba uczniów i nauczycieli tajnego nauczania w okresie 1939-1945 wyglądała następująco37:

  • Biała Podlaska: 1939/1940: naucz. - 11, uczeń - 61; 1940/1941: naucz. - 13, uczeń - 87; 1941/1942: naucz. - 25, uczeń - 243; 1942/1943: naucz. - 26, uczeń - 228; 1943/1944: naucz. - 27, uczeń - 243.

Tajne nauczanie w Białej Podlaskiej - Józefa Maria Stanek - fragment relacji świadka historii

  • Biłgoraj: 1939/1940: naucz. - 3, uczeń - 84; 1940/1941: naucz. - 10, uczeń - 146; 1941/1942: naucz. - 14, uczeń - 287; 1942/1943: naucz. - 15, uczeń - 276; 1943/1944: naucz. - 27, uczeń - 243.
  • Chełm: 1939/1940: naucz. - 11, uczeń - 206; 1940/1941: naucz. - 19, uczeń - 387; 1941/1942: naucz. - 26, uczeń - 434; 1942/1943: naucz. - 31, uczeń - 479; 1943/1944: naucz. - 31, uczeń - 522.
  • Hrubieszów: 1939/1940: naucz. - 8, uczeń - 265; 1940/1941: naucz. - 9, uczeń - 241; 1941/1942: naucz. - 9, uczeń - 236; 1942/1943: naucz. - 10, uczeń - 309; 1943/1944: naucz. - 11, uczeń - 283.
  • Krasnystaw: 1939/1940: naucz. - 21, uczeń - 379; 1940/1941: naucz. - 33, uczeń - 640; 1941/1942: naucz. - 41, uczeń - 872; 1942/1943: naucz. - 43, uczeń - 892; 1943/1944: naucz. - 52, uczeń - 944.
  • Kraśnik: 1939/1940: naucz. - 31, uczeń - 842; 1940/1941: naucz. - 39, uczeń - 742; 1941/1942: naucz. - 53, uczeń - 1419; 1942/1943: naucz. - 46, uczeń - 968; 1943/1944: naucz. - 43, uczeń - 960.
  • Lubartów: 1939/1940: naucz. - 25, uczeń - 710; 1940/1941: naucz. - 38, uczeń - 736; 1941/1942: naucz. - 41, uczeń - 763; 1942/1943: naucz. - 43, uczeń - 652; 1943/1944: naucz. - 41, uczeń - 757.
  • Lublin m.: 1939/1940: naucz. - 8, uczeń - 191; 1940/1941: naucz. - 17, uczeń - 273; 1941/1942: naucz. - 5, uczeń - 22; 1942/1943: naucz. - 22, uczeń - 279; 1943/1944: naucz. - 25, uczeń - 273.

Moi nauczyciele tajnego nauczania - Włodzimierz Chętko - fragment relacji świadka historii

Komplety na Dolnej Panny Marii 59. Część I - Anna Soroka - fragment relacji świadka historii

Komplety na Dolnej Panny Marii 59. Część II - Anna Soroka - fragment relacji świadka historii

  • Lublin pow.: 1939/1940: naucz. - 24, uczeń - 533; 1940/1941: naucz. - 35, uczeń - 592; 1941/1942: naucz. - 36, uczeń - 614; 1942/1943: naucz. - 52, uczeń - 785; 1943/1944: naucz. - 57, uczeń - 858.
  • Łuków: 1939/1940: naucz. - 21, uczeń - 307; 1940/1941: naucz. - 32, uczeń - 592; 1941/1942: naucz. - 43, uczeń - 917; 1942/1943: naucz. - 43, uczeń - 979; 1943/1944: naucz. - 35, uczeń - 850.
  • Puławy: 1939/1940: naucz. - 11, uczeń - 369; 1940/1941: naucz. - 16, uczeń - 640; 1941/1942: naucz. - 23, uczeń - 492; 1942/1943: naucz. - 25, uczeń - 574; 1943/1944: naucz. - 23, uczeń - 644.
  • Radzyń: 1939/1940: naucz. - 11, uczeń - 254; 1940/1941: naucz. - 12, uczeń - 446; 1941/1942: naucz. - 15, uczeń - 378; 1942/1943: naucz. - 14, uczeń - 336; 1943/1944: naucz. - 13, uczeń - 291.
  • Siedlce: 1939/1940: naucz. - 83, uczeń - 1601; 1940/1941: naucz. - 91, uczeń - 220; 1941/1942: naucz. - 105, uczeń - 2421; 1942/1943: naucz. - 108, uczeń - 2452; 1943/1944: naucz. - 107, uczeń - 2484.
  • Tomaszów: 1939/1940: naucz. - 4, uczeń - 121; 1940/1941: naucz. - 12, uczeń - 2176; 1941/1942: naucz. - 10, uczeń - 139; 1942/1943: naucz. - 8, uczeń - 114; 1943/1944: naucz. - 4, uczeń - 32.
  • Włodawa: 1939/1940: naucz. - 7, uczeń - 235; 1940/1941: naucz. - 9, uczeń - 200; 1941/1942: naucz. - 10, uczeń - 305; 1942/1943: naucz. - 8, uczeń - 282; 1943/1944: naucz. - 10, uczeń - 302.
  • Zamość: 1939/1940: naucz. - 15, uczeń - 287; 1940/1941: naucz. - 16, uczeń - 268; 1941/1942: naucz. - 13, uczeń - 169; 1942/1943: naucz. - 14, uczeń - 159; 1943/1944: naucz. - 11, uczeń - 114.

Tajne nauczanie w Parczewie - Mieczysław Bielski - fragment relacji świadka historii 

Paulina Dumańska, to była bardzo dobra nauczycielka - Zdzisław Latos - fragment relacji świadka historii

Organizacja tajnego nauczania na terenie powiatu chełmskiego - Piotr Pruss - fragment relacji świadka historii

W 1941 roku, po rozpoczęciu konfliktu między III Rzeszą a Związkiem Radzieckim, sytuacja dodatkowo się zaostrzyła. Wiele budynków zajętych zostało na potrzeby wojska i wojennej administracji. Nasilił się również terror, wzrosła liczba aresztowań. Według statystyk na jeden powiat miało przypadać szesnastu aresztowanych nauczycieli. W Białej Podlaskiej aresztowano dwudziestu jeden nauczycieli, w Międzyrzeczy - dwunastu, a w Biłgoraju, Chełmie i Tomaszowie Lubelskim połowę tamtejszych kadr nauczycielskich. Korzystając z animozji ukraińsko-polskich okupanci sprzyjali również zakładaniu szkół przeznaczonych dla dzieci tej drugiej narodowości - często kosztem polskich placówek oświatowych. Kwestia edukacji w polskich szkołach zeszła na dalszy plan – niemieccy urzędnicy nie pilnowali egzekwowania obowiązku szkolnego, stąd np. w 1942 roku jedynie 40% dzieci w wieku szkolnym faktycznie uczestniczyło w zajęciach38.

Wśród młodzieży szkolnej, rodziców zmartwionych stanem wiedzy swoich dzieci czy działających w podziemiu działaczy społecznych i kulturowych rozwój tajnej edukacji został uznany za konieczność – nie tylko ze względów patriotycznych, ale i pragmatycznych.

Tajne nauczanie w Żyrzynie - Helena Niedzielska - fragment relacji świadka historii

Tadeusz Lutogniewski (Nabzdyk) uczył nas wszystkiego - Helena Niedzielska - fragment relacji świadka historii

Moja klasa tajnego nauczania - Helena Niedzielska - fragment relacji świadka historii

Ogólną liczbę osób objętych tajnym nauczaniem szacuje się nawet na milion osób. Liczby te są nieco teoretyczne, jednak pozwalają wyobrazić sobie skalę przedsięwzięcia. Krasuski, omawiając funkcjonowanie tajnego szkolnictwa polskiego w okresie okupacji, zwraca uwagę na jego wyjątkowość wśród innych krajów, które znalazły się w podobnej do Polski sytuacji39. To jednak umiejętności planowania i zacięcie nauczycieli wykładających na tajnych kompletach, uczniów biorących w nich udział, a ostatecznie całego społeczeństwa polskiego zaangażowanego w działalność podziemną wydają się w tym wypadku najciekawsze. Okazało się, że naród, który Hitler, wielu dygnitarzy III Rzeszy i część społeczeństwa niemieckiego uznali za niezorganizowany i bezładny był w stanie stworzyć zakrojoną na szeroką skalę, skoordynowaną akcję konspiracyjną, która przynajmniej częściowo złagodziła skutki przerwy cywilizacyjnej przyniesionej przez II wojnę światową40.

Działanie tajnego nauczania

Zajęcia na poziomie przedwojennej szkoły powszechnej mogły odbywać się zarówno w prywatnych mieszkaniach, jak i samych szkołach. Zależało to zarówno od stopnia zainteresowania samymi zajęciami, ich charakteru jak i możliwości wykorzystywania danej lokalizacji. Część mieszkań prywatnych w których odbywały się komplety dostępna była jedynie w określonych godzinach, inne – kiedy tylko była potrzeba.

Tajne nauczanie w prywatnych domach - Joanna Rulikowska-Ollier - fragment relacji świadka historii

Podstawowy poziom tajnego nauczania często odbywał się w oficjalniej szkole. Wcześniej w odpowiedni sposób kamuflowano swoje działania: nauczyciel wpisywał narzucony przez okupacyjne władze temat do dziennika lekcji, polecał położyć na ławkach egzemplarze „Steru" lub przyrządy i materiały używane na zajęciach technicznych. W niektórych szkołach tajne nauczanie organizowano po lekcjach pod pretekstem zajęć dodatkowych. W Horodzierżce uczennice szkoły żeńskiej oficjalnie zostawały dłużej, by uczyć się robótek ręcznych, a tak naprawdę uczestniczyły w zajęciach z geografii, historii czy język polskiego. Środki bezpieczeństwa i zachowanie pozorów było istotne, bowiem w szkole w każdej chwili mogła pojawić się kontrola.

Nauczycielka, Grzybówna, prowadziła język polski. Wyjmuje „Stery". Rozkłada. - Słuchajcie, będziemy się uczyć ze „Sterów". Rozłóżcie sobie te „Stery" na ławkach. Rozłożyliśmy. - No, a teraz.... - wyciągnęła książkę. - Czy macie jeszcze jakiś podręcznik? Niektóre osoby miały. To z podręcznika przedwojennego omawiamy. Czytamy najpierw ten tekst, a potem normalna odbywa się lekcja. I w tym momencie, gdzieś w połowie lekcji, wpada woźny, otwiera drzwi: - Niemcy! Niemcy na podwórzu! Nauczycielka milknie. My też. Pani Grzybówna mówi: - Podręczniki! Podręczniki chowajcie. A gdzie? Ja siedzę z kolegami w pierwszej ławce. Nauczycielka stoi oparta o piec. I ja mówię: - Podręczniki w piec! I zrywam się z kolegami, zbieramy te podręczniki, tam ich nie było wiele. Z historii podręczniki i z języka polskiego, wpychamy do grubki, zamykamy drzwiczki. Łup, łup. Stukają żołnierskie buty, podkute, po drewnianych schodach. Siadamy szybko do ławki, drzwi się do klasy z trzaskiem otwierają. Wchodzi żołnierz z automatem. Wodzi po klasie. A za nim żandarm z nachają. I człowiek w ubraniu cywilnym. Klasa siedzi. A ten cywil się odzywa: - Czego nie wstaniecie? Więc my się podnosimy. Cisza grobowa. - No, siadajcie. Siedliśmy. Zlustrowali nasze twarze. Żandarm zapytał o coś po niemiecku. Cywil się odzywa: - Pan oficer pyta, czego pani uczy. A nauczycielka mówi, takim trzęsącym się głosem: - No, omawiam... - wskazuje na „Ster". - Omawiam ten tekst. Niemiec i cywil zaglądają do tych „Sterów". A żołnierz z automatem stoi, lufa skierowana na klasę. Żandarm podniósł szpicrutę i lekko trącił mnie w ramię. - Czego się nauczyłeś? Patrzę na nauczycielkę, a ona patrzy na mnie. Była przerażona. Zrozumiałem po raz pierwszy w życiu, że oczy mogą mówić. Jakby mnie prosiła, żeby coś powiedział. W „Sterze” był rysunek. Przedstawiał czołgi z krzyżami niemieckimi, więc wiem, że już niemieckie, a tam daleko uciekają jacyś żołnierze. I jakiś tam sztandar... Zdaje mi się, że to jakiś sierp na sztandarze. Więc mówię: - Uczyliśmy się, jak Niemcy zwyciężają Sowietów. I czołgi tam niemieckie... pędzą... A wojska sowieckie uciekają. Ten cywil tłumaczy na niemiecki temu żandarmowi. Wzięli nasze zeszyty.. Cywil powiedział: - Wyjmijcie swoje tornistry. I wyłóżcie wszystko na pulpity. Szukał książek. Jedni uczniowie mieli teczki skórzane, drudzy różne płócienne torby, inni plecaki drewniane... Jak to wszystko zaczęło wyciągać, szeleścić, stukać... Harmider się zrobił w klasie. I wszyscy powysypywali to, co mieli w tornistrach na te pulpity. Spojrzeli na wszystko, popatrzyli po sobie. Poszli do innej klasy41.

Longin Jan Okoń

W przypadku chełmskiej szkoły o nadchodzącej kontroli poinformował woźny. W innych placówkach nielegalnie uczących się dzieci pilnowali rodzice, a nawet żołnierze polskiego podziemia. W niektórych wypadkach wyszukiwano klasy, które dzięki odpowiednio rozmieszczonym oknom, pozwalałaby również na obserwacje otoczenia. Czasem nauczyciele tajnego nauczania otrzymywali groźby. Anna Jursz-Renet, prowadząca szkołę prywatną w Puławach, gdzie odbywało się również tajne nauczanie odebrała następującą wiadomość:

Szanowna Pani,

Przykro jest nam bardzo wypowiedzieć pani tę nowinę, ale tu chodzi o Polską młodzież bo Pani chyba słyszy co się dzieje w okolicach. Dzieci ze szkoły zabierają do szpitala Niemieckiego. U Pani już by dawno był zamknięta szkoła. Tylko czekają chwili aby zabrać dzieci. Więc proszę rozpuścić dzieci i zamknąć szkołę. O ile Pani nie usłucha to jedna osoba polegnie a dzieci żyć będą. Pani za to odpowiada karą śmierci. Z miejsca ma być szkoła zamknięta

- Polska Żandar.42

Ci, którzy chcieli kontynuować naukę na poziomie wyższym niż szkoły powszechnej, musieli uczestniczyć w tajnych kompletach, które organizowano już tylko w mieszkaniach uczniów lub nauczycieli. Według oficjalnego programu szkolnego Generalnego Gubernatorstwa, od 1941 roku po zakończeniu szkoły powszechnej, polscy uczniowie mieli kontynuować edukację w szkołach zawodowych i rolniczych. W trakcie wojny brakowało wykwalifikowanych pracowników - stąd władze okupacyjne niechętnie zgadzały się na funkcjonowanie takich placówek, starając się jednak ograniczać zajęcia w nich do minimum niezbędnego dla skutecznego wyuczenia zawodu. Tajna edukacja pozwalała młodzieży szkolnej rozwijać się w innych kierunkach.

Lista uczniów i nauczycieli tajnego nauczania w Oblasach - Janowcu nad Wisłą
Lista uczniów i nauczycieli tajnego nauczania w Oblasach - Janowcu nad Wisłą (Autor: Złotnik-Kotelba, Adela)

Raporty Biura Oświatowo-Szkolnego, mającego kontrolować sytuację tajnej edukacji na okupowanych obszarach, dostarczające informacji o funkcjonowaniu tajnych kompletów do końca 1941 roku, są dość krytyczne; według nich jedynie w pięciu lubelskich miejscowościach można było podjąć naukę na tym poziomie. Ilość uczniów, objętych tajnym nauczaniem na poziomie gimnazjalnym i licealnym, była trudna do ustalenia. Na podstawie informacji zawartych w raportach stwierdzić można, że oscylowała między 200 a 1000 uczniów43. Sytuacja poprawiała się stopniowo, lecz nie był to gwałtowny wzrost. Poza ośrodkami miejskimi dostęp do tajnych kompletów był w wielu przypadkach utrudniony. Raport z 1942 roku podaje: Mimo tych trudności tajne nauczanie, zarówno na poziomie szkół powszechnych, średnich i zawodowych utrzymać się na powierzchni, obejmuje swą akcją kilka tysięcy młodzieży44.

Znaczna część nauczycieli mogących prowadzić zajęcia na poziomie szkoły średniej znajdowała się w Lublinie, Puławach, Chełmie i Białej Podlaskiej. Brakowało podręczników szkolnych, co w pewnym stopniu udało się nadrobić korzystaniem z prasy, zwłaszcza tytułów konspiracyjnych. W 1942 roku nastąpiła ogólnokrajowa mobilizacja nauczycieli zaangażowanych w działalność podziemną. Jej efektem było stworzenie materiałów edukacyjnych – nie tylko dla samych uczniów, ale również dla nauczycieli, nie zawsze posiadających dostateczne wykształcenie w zakresie wszystkich dziedzin, których uczyć mieli młodzież.

Nie zawsze jednak udawało się utrzymać zgromadzony księgozbiór: Spory księgozbiór dla własnego samokształcenia i aktywu młodzieżowego pracującego w charakterze kadry instruktorskiej znajdował się w prywatnym mieszkaniu w Lublinie przy ul. Narutowicza 13. Spaliła go policja hitlerowska w podwórzu tego domu późną jesienią 1941 r. Gestapo było na tropie kilku osób korzystających z lokalu, który służył jednocześnie do kontaktów z działaczami terenowymi45.

Biała Podlaska (powiat): Liczba młodzieży: 304; Ilość kompletów: 44; Przeciętna ilość w kompletach: 6-7; Przeciętna ilość godzin tygodniowo: 20.

Biłgoraj (powiat): Liczba młodzieży: 35; Ilość kompletów: 9; Przeciętna ilość w kompletach: 4; Przeciętna ilość godzin tygodniowo: 15.

Chełm (powiat): Liczba młodzieży: 171; Ilość kompletów: 77; Przeciętna ilość w kompletach: 2; Przeciętna ilość godzin tygodniowo: 12.

Krasnystaw (powiat): Liczba młodzieży: 108; Ilość kompletów: 23; Przeciętna ilość w kompletach: 4-5.

Kraśnik (powiat): Liczba młodzieży: 57; Ilość kompletów: 15; Przeciętna ilość w kompletach: 4; Przeciętna ilość godzin tygodniowo: 13-16.

Lubartów (powiat): Liczba młodzieży: 107; Ilość kompletów: 25; Przeciętna ilość w kompletach: 4.

Lublin (powiat): Liczba młodzieży: 230; Ilość kompletów: 46; Przeciętna ilość w kompletach: 5-6; Przeciętna ilość godzin tygodniowo: 18-20.

Puławy (powiat): Liczba młodzieży: 462; Ilość kompletów: 48; Przeciętna ilość w kompletach: 9-10.

Radzyń (powiat): Liczba młodzieży: 84; Ilość kompletów: 13;  Przeciętna ilość w kompletach: 6; Przeciętna ilość godzin tygodniowo: 13.

Zamość (powiat): Liczba młodzieży: 74; Ilość kompletów: 13; Przeciętna ilość w kompletach: 5-6; Przeciętna ilość godzin tygodniowo: Do 10.

Lublin m. (powiat): Liczba młodzieży: 400; Ilość kompletów: 92; Przeciętna ilość w kompletach: 4; Przeciętna ilość godzin tygodniowo: Do 20.

Razem: Liczba młodzieży: 2027  Ilość kompletów: 405; Przeciętna ilość w kompletach: Średnio 5-6; Przeciętna ilość godzin tygodniowo: Średnio ok. 15.46

Oficjalnie zarejestrowane dane stanowią tylko jedną stronę medalu.

Tajne nauczanie w Piaskach - Bogdan Pyrz - fragment relacji świadka historii

Wielu nauczycieli samodzielnie prowadziło tajną edukację, a uczniowie samodzielnie próbowało nadrabiać braki w wykształceniu:

Dużo czytałyśmy, cała Trylogia była przeczytana. Były takie okresy, że się nie chodziło do szkoły, dlatego, że był mróz, a nie było czym opalać. Wtedy po prostu robiono przerwę. Dzieci siedziały w domu, to co było robić? Pamiętam, że pochłaniałam niesamowicie dużo książek. A przed samą wojną, kiedy skończyłam dziesięć lat, dostałam wspaniałe wydanie „Trzech muszkieterów” Dumasa, ponieważ mój ojciec był pod urokiem kultury, literatury francuskiej. To była wielka, gruba książka i jestem niepocieszona, bo ona mi gdzieś zginęła. Tak samo mój ojciec miał przepiękne wydanie książki „Ziemia gromadzi prochy” [Józefa Kisielewskiego – red.], z 1863 roku. Też to chłonęłam. Bardzo mi się te rzeczy podobały. Właśnie w czasie okupacji, kiedy były przerwy, kiedy nie chodziło się do szkoły, to rodzice gdzieś tam biegali za życiem, za jedzeniem, a ja siedziałam sobie w domu i czytałam.47

Maria Pietraszewska

Niejednokrotnie udział w tajnych kompletach wymagał wzmożonej aktywności fizycznej i psychicznej. Renata Mikitiuk szacuje, że niejednokrotnie nauka mogła zajmować nawet od 14 do 16 godzin na dobę: 5–6 godzin w szkole oficjalnej i 3–4 godziny w tajnej, do tego dochodziło również odrabianie lekcji48. Dodatkowo, wielu uczniów łączyło naukę z działaniem w podziemiu bądź pracą.

Tajne nauczanie u państwa Kotlińskich - Bogdan Pyrz - fragment relacji świadka historii

Skonstruowanie odpowiedniego programu wymagało często chociaż powierzchownej zbieżności z tematami narzuconymi przez szkołę niemiecką. Widać to m.in. w przykładowej instrukcji dla nauczycieli:

Klasa V

Temat oficjalny: Ryby;  Omawia się:  rzeki, jeziora, Gdynia, Hel

Temat oficjalny: Palenie w piecu; Omawia się:  węgiel, Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie.

Klasa VI

Temat oficjalny: Sól kuchenna; Omawia się:  Wieliczka, Bochnia, Inowrocław, polskie solanki

Klasa VII

Temat oficjalny: Zadania arytmetyczne ; Omawia się:  granice Polski, przemysł w Polsce, rzeźba powierzchni Polski49.

Wyniki tajnego nauczania na Lubelszczyźnie najlepiej dokumentują oświadczenia uzyskane przez jego uczestników pod koniec wojny i uznane przez władze świadectwa, których zalegalizowano po zakończeniu wojny ponad 40050. Po wojnie 424 uczniów mogło kontynuować edukację w liceum bądź gimnazjum w samym Lublinie. Dla reszty Lubelszczyzny liczba ta wynosiła 1619 osób. Informacje te nie obejmują uczniów powszechnego nauczania.

Nauczanie na tajnych kompletach

25 listopada 1939 roku zostają zamknięte szkoły średnie i zawodowe. Nim to nastąpiło przez miasto przetoczyło się kilka fal aresztowań. Gestapo wyprowadzało nauczycieli obecnych w szkołach 9, 11 i 23 listopada, którzy następnie trafili na Zamek. Część nauczycieli, jak Antoni Krzyżanowski i Tadeusz Moniewski, zginęła jeszcze w tym samym roku.

Mapa tajnego nauczania na Lubelszczyźnie
Mapa tajnego nauczania na Lubelszczyźnie (Autor: Sakławski, Władysław. Oprac.)

Jesienią 1939 roku rozpoczęły się pierwsze tajne komplety, prowadzone przez Janinę Pliszczyńską, specjalistkę od filologii klasycznej i Anielę Chałubińską, geograf. Obie nauczycielki, reprezentujące Unię, dysponowały doskonałym wykształceniem i nieszablonowym podejściem do uczniów, ale w warunkach wojennych nie były w stanie samotnie utrzymać swoich kompletów51. W mieście stopniowo organizowane były kolejne tajne szkoły, często bardzo spontanicznie i napotykając przy tym na liczne kłopoty. Mniejsze komplety łączyły się więc w większe skupiska. W 1940 roku funkcjonowały trzy główne ośrodki tajnego nauczania w Lublinie. Pierwszy zorganizowano wokół dawnej kadry III Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Unii Lubelskiej. Jego dyrektorka, Janina Mally, wiedziała, że oprócz zagrożeń przyniesionych przez wojenną zawieruchę istnieją również te, które pojawiają się w chwilach kryzysu. Szok i rozczarowanie przyniesione przez kampanię wrześniową, następnie groza przetaczającego się przez Lubelszczyznę frontu, wprowadzenie rządów niemieckich – musiały przerazić dorosłych, co dopiero dzieci. Poczucie nieustannego zagrożenia mieszało się z marazmem. W swoich dziennikach Mally pisała:

Staram się nie rezygnować z codziennych powszednich zajęć. Staram się utrzymać siebie i swoich pracowników w przekonaniu, że życie musi się toczyć normalnie. Polewamy trawę i kwiaty w ogrodzie. Staje się to dla nas symbolem wiary, że świat wbrew temu, co się dokoła dzieje, wróci do życia52.

Nie miałyśmy z czego żyć - Anna Soroka - fragment relacji świadka historii

Tajne nauczanie było dla wielu nauczycieli i uczniów łącznikiem z dawnym światem i nadzieją, że nie jest stracony. Inne ośrodki powstały wokół nauczycieli II Państwowego Gimnazjum i Liceum Jana Zamoyskiego, reprezentowanych przez Alojzego Paciorka oraz wokół Prywatnego Gimnazjum i Liceum Sióstr Urszulanek, którego dyrektorką była Bożena Scherwentke.

Jak zamknęli szkołę, to do nas przychodziły Urszulanki na komplety - Janina Rutkiewicz - fragment relacji świadka historii

W 1940 pojawił się w Lublinie Tadeusz Eustachiewicz, przedwojenny wizytator szkół średnich Poznańskiego Kuratorium Okręgu Szkolnego53. Prowadził na ulicy Królewskiej sklep spożywczy. Jednak za jego fasadą odbywały się zajęcia dla młodzieży przesiedlonej na Lubelszczyznę z ziem inkorporowanych do Rzeszy. 

Tajne komplety odbywały się najczęściej w domach nauczycieli. Utrzymanie wszystkich akcji w tajemnicy wymagało, by nauczyciele i uczniowie wiedzieli jak najmniej o innych uczących się grupach. W przypadku zdekonspirowania zminimalizowałoby to straty. Tak jak w wielu innych miejscach, brakowało podręczników. Uczestnicy korzystali z tego, co udało im się zebrać samodzielnie, zapasów nauczycieli i rodziców, ale też z materiałów przygotowanych w trakcie wojny. Podręcznik do geografii, opracowany przez Anielę Chałubińską, został wydrukowany na powielaczu i w takiej formie trafił do dalszego obiegu.

W roku szkolnym 1941/1942 przy „Unii" działało już 8 kompletów na które uczęszczało 28 uczniów. Nauczyciele prowadzili też konsultacje dla młodzieży szkolnej z okolicznych miasteczek i wsi. W ciągu całej wojny dzięki edukacji w „Unii" 233 osoby uzyskały wykształcenie co najmniej na poziomie 1 klasy gimnazjalnej54. Nauczyciele II Państwowym Gimnazjum i Liceum im. J. Zamoyskiego rozpoczęli organizować tajne komplety od 1940 roku. Matematyk, Piotr Malec, stopniowo wprowadzał pozostałych kolegów i koleżanki do podziemnego nauczania. Kilka miesięcy później w mieszkaniu Alojzego Paciorka, chemika, odbyło się zebranie kadry "Zamoyskiego", które postanowiła jak najaktywniej włączyć się do tajnego nauczania. Oprócz działań w Lublinie prowadzili także zajęcia w Komarówce, Krępcu, Bełżycach, Milejowie, Niemcach i Wojciechowie. W „Zamoyskim" w trakcie okupacji 637 uczniów otrzymało przynajmniej wykształcenie na poziomie I gimnazjum55 Gimnazjum i Liceum SS Urszulanek po zamknięciu lubelskich szkół zostało przekształcone w szkołę gospodarczą. Tajną edukację prowadzono więc w tym wypadku pod przykrywką oficjalnej placówki - komplety odbywały się więc zarówno w budynku szkoły, jak i w prywatnych mieszkaniach. Do 1943 roku szkoła Urszulanek była blisko związana z „poznańskimi kompletami" Tadeusza Eustachiewicza, reprezentującego Komisję Oświecenie Publicznego. 482 osoby dzięki edukacji na tych kompletach wykształcenie na poziomie co najmniej I klasy gimnazjum56.

Lubelscy nauczyciele starli się objąć podziemnym nauczaniem nie tylko Polaków, ale również Żydów.

Najwięcej [tajnych lekcji] to było jeszcze w Lublinie, dopóki jeszcze było getto, do 1941 roku… Na Majdanie Tatarskim było dużo ciężej, bo nie było gdzie się chować. Te domki były małe. Jak żeśmy się zbierali dużą grupą, Niemcy by to zauważyli, to by myśleli, że my robimy plan, jak ich zabić… (...) I tam, gdzie ja dostałam mój dyplom, że skończyłam cztery lata gimnazjum, co jest naprawdę komedia. Ja uczyłam się z nimi, ale uczyłam się to, co oni wiedzieli i to, co mogliśmy czytać z książek, co mamy. Ale nikt nie ruszał przyrody, nikt nie ruszał kwiatka, naturalnie z przyrody umarłej trzeba [robić eksperymenty], nikt nie zrobił żadnego [eksperymentu], a to jest najważniejsze, trzeba robić ten eksperyment i zobaczyć. To myśmy mówili o tym eksperymencie. Jak zrobisz to i to, to wyjdzie to i to. Mam ci wierzyć. Wszystko z książki. [Spotykaliśmy się] w piwnicy w domu. Wszystkie te duże domy w Lublinie mają piwnice. To jaki był duży dom, w jakim domu byli Żydzi, co byli zainteresowani [nauką, to się spotykaliśmy], że myśmy mieszkali, czym więcej ludzi mieszkało naokoło tego domu, żeby [nie trzeba było] za daleko chodzić. To po jednej takiej wysyłce, po akcji, jak ta dzielnica już była zamknięta, czy coś, tośmy szukali innego miejsca. Akcje były stale. Akcje były co miesiąc, co pięć tygodni. Raz dwie akcje przez trzy tygodnie, a później nie było akcji przez osiem tygodni, a później znowu była akcja za akcją. Tak, że myśmy żyli tymi akcjami. Nie pamiętam, jak to się zaczęło. Ktoś do mnie przyszedł jednego dnia: „Spotykamy się wszyscy. Jak masz czas, jesteśmy tam. Blumberg jest tam, czy Mandelkiernowa jest tam” „Co tam robicie?”„Uczymy się”. Może będzie świat. To wszyscy chcą wszystko to przeżyć, bo może będzie świat. Może będzie świat, my musimy być nauczeni57.

Sarah Tuller

Zachowały się również wspomnienia dotyczące tajnej edukacji w innych miastach, miasteczkach i wsiach Lubelszczyzny. 

Praca w takim małym miasteczku jak Dęblin była bardzo trudna i niebezpieczna zarówno dla uczniów, jak i dla nauczycieli. To też uczniowie i rodzice cenili bardzo naukę. Młodzież uczyła się pilnie mimo braku podręczników i pomocy naukowych. Samokształcenie odgrywało ważną rolę. Nauczyciele wiele czasu poświęcali na przygotowanie do lekcji, ponieważ często nie fachowcy uczyli przedmiotów, np. polonista uczył matematyki. (...) Niebezpieczeństwo nie raz zaglądało w oczy. Oto na jednym z kompletów w czasie lekcji historii wchodzi gestapo dla przeprowadzenia rewizji. Gestapowcy szukali radia i gazetek. Komplet składał się z siedmiu chłopców w wieku 15 lat. Rewizja trwała dwie godziny. W tym dniu nic nie znaleźli (...) Zmieniono miejsce nauczania, a kilka dni później, ponowna rewizja. Znaleziono radio i gazetki. Aresztowano i stracono gospodarza58.

Franciszek Szwarc

Julia Skórska pracująca jako nauczycielka w Przybysławicach, przytacza kolejną historię.

2 września statkiem żeglugi wiślanej wyprawił nas mój mąż do Puław, do rodziny, gdzie dotarłam szczęśliwie na drugi dzień, unikając bombardowań. Z „obwieszczeń" z czerwonym pasem dowiedziałam się, że mąż 3 września został zmobilizowany (...) Po różnych przeżyciach wojennych znalazłam się w swojej placówce pracy nauczycielskiej, w Cukrowni Garbów, w Przybysławicach, gdzie mieszkali rodzice męża. Z pustymi rękami, bez złotówek, z książeczką PKO, z której już nie wypłacono, trzeba było żyć i pracować. Szkoła zajęta przez Wermacht, nie było mowy o normalnej nauce (...) Zaraz na początku 1940 roku zebrałam moich uczniów kl. II i III, grupę starszych i zorganizowałam lekcje w domu moich teściów, w Przybysławicach, na folwarku, gdzie w dużej, ogrzanej kuchni codziennie przygotowywano stoły, ławki, krzesła, a nawet sernice, gdy zabrakło miejsc siedzących. Biegło „toto" chętnie, otulone, oszroniałe brnąc po kolana przez zaśnieżone pola, aby się czegoś więcej dowiedzieć od „swojej pani". Za tablicę służyły nam drzwi dużej, brązowej szafy kuchennej. (...) W tym domu kwaterowali Niemcy i często zaglądali jak to uczy „Frau Lehrerin". (...) 8 kwietnia 1940 roku wezwano nas, nauczycieli do Puław, gdzie w sali „Instytutu Rolnego" starosta niemiecki z tłumaczem, w ostrych słowach, grożąc Majdankiem, przykazał nam co wolno, a czego nie wolno uczyć. (...) Warunki pracy były trudne. Kierownik szkoły miał w ukryciu atlasy geograficzne, podręczniki szkolne, która nam, zaufanym, pożyczał. Mnie dał maszynę szkolną, na której dziewczęta mogły szyć, gdy ktoś niepowołany się zjawił. Przez pewien czas, w 1942 roku, uczyliśmy się w pokoju, który kierownik ze swego obszernego mieszkania zamienił w klasę. Było dużo dzieci, zwłaszcza małych, i ciasno59.

Julia Skórska

Władysław Wach z Grabowa wspomina wizytę żandarmerii i zaangażowanie młodzieży również w ruch partyzancki.

Kwaterujący żołnierze Wermachtu nie interesowali się tajnym nauczaniem, gdyż mówiliśmy, że to jest obowiązkowa nauka rolnictwa w różnych domach, bo szkoła zajęta przez wojsko. Jednak przeżyliśmy i chwilę grozy (...), gdy powiatowy komendant żandarmerii, Kapitan Philipi, morderca ludzi z Garbowa, przypadkowo skierował się po schodach na strych, gdzie w zamaskowanym pokoiku uczyło się Józefa Wójcika 15 starszych uczniów. Sytuację wyjaśniłem wychodząc na spotkanie zbira, któremu wytłumaczyłem, że posterunek granatowej policji mieści się w tym domu na parterze, a tu jest moje mieszkanie. Podczas tej grzecznej rozmowy w języku niemieckim miałem w kieszeni nabity i odbezpieczony pistolet i byłem przygotowany na wszystko. Chłopcy, gdyby usłyszeli strzał, mieli skakać na ogród przez okno i kryć się nad stawami. Starsi, jak np. bracia Bieleccy, Listkowski, Brzeziński, należeli już do BCh, razem z nami nauczycielami. Dziewczęta, dziś posiadające stopnie naukowe, szkolone były jako sanitariuszki i łączniczki (dr Wanda Nakonieczna, asyst. Maria Garbowska, mgr Maria Tajchamnówna)60.

Władysław Wach

W trakcie II wojny światowej na obszarze Lubelszczyzny działały następujące tajne komplety:

Lublin

  • Gimnazjum Ogólnokształcące im. A. J. Vetterów
  • Gimnazjum i Liceum SS Kanoniczek
  • Gimnazjum im. Stefana Batorego
  • Prywatne Gimnazjum i Liceum dla dorosłych dr. J. Dobrzańskiego
  • Gimnazjum i Liceum dla dorosłych Towarzystwa Szkoły Średniej
  • Żeńskie Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące Wacławy Arciszowej
  • II Państwowe Gimnazjum i Liceum im. hetmana Jana Zamoyskiego
  • Państwowe Gimnazjum i Liceum im. S. Staszica
  • Gimnazjum i Liceum dla dorosłych dr. J. Krzeczkowskiego
  • Prywatne Męskie Gimnazjum Biskupie
  • Prywatne żeńskie Liceum SS Urszulanek
  • Żeńskie Gimnazjum i Liceum M. Sobolewskiej

Szkoła w czasie okupacji, tajne nauczanie i przyjazd do Lublina - Maria Bujalska - fragment relacji świadka historii

Biała Podlaska

  • Gimnazjum i Liceum J. Kraszewskiego
  • Gimnazjum i Liceum im. E. Plater

Biłgoraj

  • Gimnazjum Towarzystwa Szkoły Świeckiej

Bychawa

  • Gimnazjum Koedukacyjne

Chełm

  • Gimnazjum i Liceum im. S. Czarnieckiego
  • Gimnazjum i Liceum im. Królowej Jadwigi

Organizacja tajnego nauczania na terenie powiatu chełmskiego - Piotr Pruss - fragment relacji świadka historii

Hrubieszów

  • Liceum im. S. Staszica

Janów Lubelski

  • Gimnazjum Towarzystwa Szkoły Świeckiej

Kraśnik

  • Gimnazjum Towarzystwa Szkoły Świeckiej

Krzczonów

  • Liceum
  • Gimnazjum i Liceum im. W. Jagiełły

Leśna Podlaska

  • Liceum Pedagogiczne

Lubartów

  • Liceum

Łosice

  • Liceum

Puławy

  • Liceum w Garbowie
  • Gimnazjum w Nałęczowie

Radecznica

  • Kolegium Seraficzne

Siedlce

  • Gimnazjum Biskupie
  • Gimnazjum i Liceum im. B. Prusa
  • Gimnazjum i Liceum im. hetmana S. Żółkiewskiego
  • Liceum Pedagogiczne

Szczebrzeszyn

  • Gimnazjum i Liceum

Terespol

  • Liceum

Tomaszów Lubelski

  • Liceum im. B. Głowackiego

Włodawa

  • Gimnazjum Towarzystwa Szkoły Świeckiej

Zaklików

  • Gimnazjum

Zakrzówek

  • Gim. im. S. Żeromskiego

Zamość

  • Gimnazjum i Liceum im. Jana Zamoyskiego
  • Gimnazjum i Liceum im. Marii Konopnickiej

Uniwersytet

Jeszcze w październiku 1939 roku  władze funkcjonujących w stanie specyficznego zawieszenia dwie uczelnie, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, postanowiły kontynuować swoją działalność inaugurując rozpoczęcie roku akademickiego. Zajęcia na KUL-u rozpoczęły się 6 października 1939 roku. Znaczna część gmachu uczelni została jednak zajęta przez wojska niemieckie, które wykorzystywały go jako koszary. Prośba rektora uczelni, ks. Antoniego Szymańskiego, o ulokowanie na Uniwersytecie urzędu do spraw szkolnych na miejsce żołnierskich kwater została odrzucona61. Część księgozbioru uczelni została skonfiskowana, pozostała służyła żołnierzom Wermachtu jako opał:

Wywlekli z KUL szereg profesorów i pracowników, m.in. profesorów, starego prałata i byłego rektora KUL, Józefa Kruszyńskiego i ks. prałata prof. Piotra Kremera. Byłem wówczas prorektorem Uniwersytetu i zastępowałem ks. prof. Szymańskiego w kontaktach z Niemcami. Rozpoczęło się od zajmowania sal i całych części Uniwersytetu dla przechodzących wojsk. Zaczęła się również dewastacja i niszczenie gmachu. Żołnierze palili książkami seminaryjnymi, roznosili je i niszczyli. Dla ratowania sytuacji zdołaliśmy z ks. rektorem i panem Ganczarskim, obrońcą sądowym, uzyskać dostęp do płk. niemieckiego Dietmara, komendanta miasta. W rozmowie, która miała miejsce w jego sztabie, wobec oficerów użyłem wprost wyrażenia „Die Soldaten plunderen”. Obiecał interwencję, ale nic pomogło.62

Wraz z pojawieniem się Odilo Globocnika rozpoczęły się aresztowania polskiej inteligencji. Rozpoczęły się masowe aresztowania – tak wykładowców, jak i studentów KUL-u (17 listopada 1939 roku). Stopniowo rozpoczęła się likwidacji jakichkolwiek przejawów aktywności uniwersytetu, zakończona 22 grudnia wyniesieniem z gmachu rzeczy wszystkich osób, które kiedyś go zamieszkiwały. W murach uczelni pozostało jedynie wojsko. Część profesorów i studentów straciła życie w trakcie masowych egzekucji na Zamku Lubelskim czy w wyniku przeniesienia do obozów koncentracyjnych.

Zajęcia były tymczasem kontynuowane nieoficjalnie, w ramach tajnego nauczania. Wraz z rozniesieniem się pogłosek o śmierci części profesorów osadzonych w Lubelskim Zamku uznano jednak, że to zbyt niebezpieczne. Projekt tajnego nauczania dla studentów KUL-u wskrzeszony został w 1941 roku. Dawni studenci Wydziału Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych, będący już na czwartym roku, byli u progu ukończenia studiów. Rektor Szymański postanowił więc rozpocząć cykl tajnych wykładów i ćwiczeń, które pozwoliłby na zdobycie dyplomu. Za przebieg tajnej edukacji odpowiadać miał ks. Zygmunt Surdacki i mgr Mieczysław Kudrej63. Początkowo, liczono jeszcze, że osłabione kadry uda się uzupełnić przy pomocy warszawskich profesorów. Nadzieje okazały się płonne, Szymański mianował więc asystentami dawnych studentów KUL-u, którzy studia prawnicze ukończyli niemal tuż przed wojną (m.in. Bogusław Adamski, Józef Dolina, Aleksander Gantner). „Rok akademicki” rozpoczął się 1 stycznia 1942 roku. Zajęcia odbywały się w prywatnym mieszkaniu Surdackiego64. Następnie edukację rozpoczęła kolejna grupa.

W marcu 1942 ks. Surdacki został aresztowany. Po śledztwie Pod Zegarem przewieziono go do obozu w Oświęcimiu. Tajne komplety uniwersytecie kontynuowano jednak dalej. Spośród studentów KUL-owskich kompletów część uzyskała po II wojnie światowej tytuł magistra. Łącznie przez zajęcia prowadzone na Wydziale Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych przewinęło się ok. 20 osób. Nowi studenci pojawiali się po ukończeniu tajnej edukacji na niższych szczeblach i uzyskaniu „podziemnej matury”.

Oprócz zajęć dla studentów prawa z biegiem czasu pojawiły się również zajęcia z filologii klasycznej (prowadzone przez Mieczysława Popławskiego), od listopada 1944 roku również w ramach Wydziału Kanonicznego, powstałego dzięki staraniom ks. prof. Piotra Kałwy, a także kursy prowadzone poza Lublinem – w Warszawie i Kielcach65.

Zajęcia odbywały się najczęściej w prywatnych mieszkaniach, często pracowników naukowych, ale i osób związanych z dziedziną, którą zgłębiali studenci. Swoich lokali użyczali zwłaszcza rodzice, których dzieci studiowały na tajnych kompletach – wśród nich rodzina Grzybowskich, zamieszkała w okolicy siedziby gestapo oraz mecenasowa Sadowska, mieszkająca w pobliżu posterunku granatowej policji66

Bogusław Adamski wspominał prowadzone przez siebie kursy.

Nauczanie rozpoczęło się po Bożym Narodzeniu 1941 roku. Jeśli chodzi o mnie, trwało do końca 1943 roku. Spotkania odbywały się raz w tygodniu, 4 godziny w ciągu tygodnia. Słuchacze opracowali pisemne prace według tematów zadanych przeze mnie. Pracę te sprawdzałem i oceniałem. Pierwsze spotkanie wykładowców miało miejsce 21 grudnia 1941 roku, pamiętam na 3 dni przed Bożym narodzeniem, w mieszkaniu prywatnym ks. dr. Surdackiego, w zabudowaniach kaplicy kościoła przy ulicy Zielonej. Obstawy zbrojną, ochronę, zapewniłem polecając dowódcy II plutonu AK ps. „Florian” (nazwisko Altmajer), pracownikowi polskiego zarządu miejskiego obstawić ulicę Zieloną drużynie AK-a jemu podległej. Wiem że obstawę zbrojną pełniła druga drużyna AK, pod dowództwem Feliksa Branickiego ps. „Wawrzyniec:. Ta drużyna przez cały czas spotkań ze studentami pełniła zbrojną ochronę na miejscu nauczania. Nauczanie odbywało się w 5 osobowych grupach67.

Bogusław Adamski

Ochronki i świetlice

Oprócz tajnego nauczania w szkołach i na tajnych kompletach funkcjonowały również ochronki i świetlice, których pracownicy również mieli swój wkład do edukacji i wychowania młodzieży w latach wojny. Przede wszystkim skupiały się na pracy z dziećmi znajdującymi się w naprawdę opłakanej sytuacji – wysiedlonymi z terenów wcielonych do Rzeszy, osieroconymi, porzuconymi i tymi, których rodzice zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych czy wtrąceni do więzień. Na terenie dystryktu lubelskiego działało 16 ochronek, 7 z nich w Lublinie68. Wszystkie związane były z Radą Główną Opiekuńczą, organizacji charytatywnej działającej jawnie i powszechnie na terenach Generalnego Gubernatorstwa. 

W sytuacji sprowadzenia oficjalnej edukacji to roli tuby propagandowej i praktycznego kursu umiejętności – nawet przy uwzględnieniu, że w wielu szkołach działało tajne nauczanie – każde możliwe uzupełnienie wiedzy było cenne. Właśnie to oferowały ochronki.

Uszczuplony przez Niemców program nauczania w uruchomionych przez okupanta polskich szkołach i wyeliminowanie niektórych przedmiotów zobowiązywały do podjęcia działań w tym zakresie. Nie ograniczałyśmy się więc tylko do pomocy dzieciom w odrabianiu lekcji i do podawania wiadomości o Polsce poprzez głośne czytanie odpowiednich lektur, prowadzenie pogadanek i indywidualne rozmowy. Z inspiracji i pod kierownictwem Lucyny Górskiej prowadziłyśmy tajne nauczanie dla starszych dzieci w oparciu o pogram i podręczniki z okresu przed 1939 roku. Lucyna Górska zapoznawała nas z zagadnieniami z zakresu psychologii, dydaktyki i metodyki nauczania, dostarczała odpowiednią lekturę, prowadziła z nami dyskusje, wykłady i ćwiczenia. Stale podnosiłyśmy swoje kwalifikacje ogólne i zawodowe. Chodziłyśmy też na komplety tajnego nauczania dla młodzieży szkół średnich i wyższych z literatury polskiej, historii i geografii. Niektóre z zajęć prowadzone były w mieszkaniu państwa Łotockich, przy ul. Zamojskiej 21, a prowadziła je między innymi prof. Maria Daszkiewiczowa (komendantka Lubelskiej Chorągwi Harcerek w latach 1943-1944). Bardzo przydatne były również zajęcia szkoleniowe prowadzone dla wszystkich wychowawczyń w ochronce nr 169.

Wychowawczyni w ochronce

Harcerskie tradycje były silnie odczuwalne w lubelskich ochronkach – znaczną część ich pracownic stanowiły członkinie Związku Harcerskiego. Wśród nich były: Helena Dudówna, Halina Skrasińska, Lucyna Górska, Zofia Słupczyńska, Stanisława Kiewelówna, Helena Brzostowicz, Irena Kamieńska, Justyna Żurakowska-Tarka70.

Poza pomaganiem dzieciom i młodzieży w edukacji, ochronki dbały o stan higieny i zdrowia uczęszczających. Organizowane przez ochronki profilaktyczne kontrole lekarskie, ciepłe posiłki, dostarczanie środków czystości i leków nie mogło zaspokoić potrzeb pogrążonego w wojnie społeczeństwa, ale często było jedyną deską ratunku.

Niebezpieczeństwa tajnego nauczania

Tajne nauczanie było działalnością konspiracyjną, więc niosło za sobą ryzyko równie wysokie, co pozostałe formy podziemnej aktywności. Postawienie przed niemieckim sądem, mającym na celu umacnianie nazistowskiego systemu na okupowanych terenach, oznaczało dla schwytanych nauczycieli i osób związanych z tajnymi kompletami przepełniony torturami proces, natychmiastowy wyrok śmierci lub zesłanie do obozu koncentracyjnego. Stąd organizacja edukacji wymagała ostrożności i czujności. Pojawienie się gestapo lub ukraińskiej policji w mieszkaniu nauczycieli, siedzibie oficjalnej szkoły, gdzie na boku odbywały się nielegalne zajęcia mogło okazać się tragiczne w skutkach.

Przykładem są wydarzenia we wsi Huta (pow. hrubieszowski) z 1943 roku:

Wizyta Niemców w szkole tak wyglądała. Przyszło ich kilku do szkoły, szukali, węszyli, wypytywali o partyzantów, o pracę szkolną. Kierownik szkoły wraz z żoną Marią poczęstowali ich wódką i obiadem w nadziei, że szybciej sobie pójdą. Niemcy obiad zjedli, wypili, a potem wyprowadzili Grudniewskiego i kilkanaście metrów za szkołą zastrzelili. Było to w dniu 17 kwietnia 1943 roku. Maria Grudniewska doznała wstrząsu i parę dni później zmarła na serce71.

Część przyłapanych nauczycieli została wtrącona do więzień, w tym również do Zamku Lubelskiego. Według danych sporządzonych na podstawie kart więziennych nauczyciele stanowili jedną z najliczniejszych grup tam osadzonych – od 1939 do 1945 roku w celach Zamku przebywało ok. 1200 nauczycieli72. Zachowały się ich „grypsy” w których informują rodzinę o swoim położeniu, ale też chcą dowiedzieć się, co dzieje z ich bliskimi. Stanisław Łepecki 4 grudnia 1943 roku pisał do żony:

Marysiu, jak tam dom się trzyma? Czy chociaż nie zawalił się? A to przecież zima. Jeśli zdążysz kup od znajomych węgierek i posadź (…) Nasionka kupiłaś? Jak się czujesz, Marysiu? Pociesz się, że jeśli sam pobyt w tej szkole nie zaszkodzi mi, to wiele się uczę - nawet ku Twemu zadowoleniu, a w sprawiedliwość władz niemieckich wierzę. Jednego się obawiam, to wywozu do obozu, ale i tak paczki idą, byle Wam się udało mnie znaleźć (…) Dowiedzcie się u dra ile kosztuje dobry zastrzyk przeciw tyfusowi plamistemu. Może warto byłoby uodpornić się, bo choroba nie pyta czyś winien, czy nie winien73.

Kiedy indziej listy były pożegnaniem. Franciszek Klamut został stracony 6 stycznia 1940 roku o 6:30 w trakcie masowej egzekucji. Chwilę przed świtem napisał do żony i rodziny:

Ach, jak ja ciebie i nasze dzieci kocham! Pragnąłem byście dobrze mnie wspominali! Pragnąłem byście mnie dobrze wspominali. Pragnę byście wiedzieli gdzie mój grób. Najukochańsza! Urządź się na resztę życia, jak Ci serce nakaże, bo wierzę, że dzieci naszych nie opuścisz. Zobowiązania nasze ureguluj – proszę. Wy, dzieci, bądźcie dobrymi i prawymi. Będę umierał z myślą o Was i Mamci. Żegnam i ściskam. Żal umierać za taką ceną. Ufam Bogu.74

Według dość względnych szacunków w podobny sposób zginęło przynajmniej 769 przedstawicieli środowiska nauczycielskiego na Lubelszczyźnie. Oprócz tych udokumentowanych śmierci los wielu pozostaje nieznany. Wiele osób uznano za zaginione bez wieści, zwłaszcza wśród nauczycieli pochodzenia żydowskiego oraz tych, którzy znaleźli się na terenach okupowanych przez ZSRR. II wojna światowa doprowadziła do niemal całkowitego zaniknięcia kadry nauczycielskiej w niektórych ośrodkach.

Straty osobowe nauczycieli w województwie lubelskim w latach 1939-194575:
Biała Podlaska
osoby udokumentowane: 47
osoby zagninione: 16
straty ogółem: 63

Biłgoraj
osoby udokumentowane: 30
osoby zagninione: 38
straty ogółem: 68
Chełm
osoby udokumentowane: 61
osoby zagninione: 37
straty ogółem: 98
Hrubieszów
osoby udokumentowane: 45
osoby zagninione: 49
straty ogółem: 94
Kraśnik
osoby udokumentowane: 56
osoby zagninione: 44
straty ogółem: 100
Krasynstaw
osoby udokumentowane: 23
osoby zagninione: 38
straty ogółem: 61
Lubartów
osoby udokumentowane: 32
osoby zagninione: 22
straty ogółem: 54
Lublin miasto
osoby udokumentowane: 81
osoby zagninione: 62
straty ogółem: 143
Lublin powiat
osoby udokumentowane: 56
osoby zagninione: 54
straty ogółem: 110
Łuków
osoby udokumentowane: 68
osoby zagninione: 13
straty ogółem: 81
Puławy
osoby udokumentowane: 53
osoby zagninione: 33
straty ogółem: 86
Radzyń
osoby udokumentowane: 37
osoby zagninione: 31
straty ogółem: 68
Tomaszów
osoby udokumentowane: 43
osoby zagninione: 42
straty ogółem: 85
Włodawa
osoby udokumentowane: 41
osoby zagninione: 25
straty ogółem: 66
Zamość
osoby udokumentowane: 96
osoby zagninione: 47
straty ogółem: 143

Wkroczenie Armii Czerwonej

Na początku stycznia 1944 roku Armia Czerwona wkroczyła do Polski. Oddziały niemieckie zaczęły wycofywać się przed nadchodzącymi oddziałami ZSRR:

Zakotłowało się wtedy na drogach i na niebie. Szosą w kierunku do Warszawy ciągnęły wojska radzieckie i nasze - polskie. Dużo zatrzymało się w naszej szkole, w mieszkaniach prywatnych, na placu fabrycznym. (...) We wrześniu 1945 roku, kierownik szkoły w Garbowie, Władysław Wach, w porozumieniu z naszym kierownikiem, Marianem Gietką i władzami szkolnymi w Puławach i Lublinie zorganizowali 4-klasowe gimnazjum w naszej szkole w Przybysławicach. Znaleźli się kwalifikowani nauczyciele i profesorowie. Ja uczyłam polskiego, w. fizycznego i zajęć praktycznych z dziewczętami. Odetchnęliśmy. Nasze trudne praca i nauka nie poszły w las76.

Julia Skórska
W Polsce zaczęła się instalacja systemu komunistycznego. Wiele ze świadectw zdobytych w trakcie okupacji było honorowanych, a nawet ci, którzy musieli nadrobić swoją edukację zazwyczaj mieli dzięki tajnemu nauczaniu znacznie ułatwiony start. Nie zawsze obywało się bez problemów: Po odzyskaniu niepodległości zostałem upoważniony przez Kuratorium do wystawienia świadectw szkolnych uczniom tajnego nauczania. Odpisy tych świadectw zostały złożone w miejscowym liceum. Niestety, gdy po roku chciałem zajrzeć do tych dokumentów, okazało się, że w tajemniczy sposób znikły. Nie ma ich ani w szkole, ani w Kuratorium, ani w Inspektoracie77.

 

Losy części nauczycieli po wojnie były bardzo zróżnicowane. Wielu kontynuowało pracę w szkołach i na uniwersytetach. Część ciężko zniosła trudy wojny – Tadeusz Eustachiewicz z Lublina zmarł w 1949 roku, przed śmiercią straciwszy wzrok i pozostając w złym stanie zdrowia. Inni znaleźli się na świeczniku ze względu na faktyczne lub wyimaginowane powiązania z wciąż aktywną partyzantką. W marcu 1946 roku aresztowano kierowniczka Szkoły Gospodarczej w Puławach, Halina Szalkiewicz. Tuż przed tym zgłosił się do niej nieznajomy mężczyzna, podający się za dezertera poszukujące „kontaktu na las". Jakiś czas później został schwytany z bronią w okolicy jej domu. Później uczennice zanoszące nauczycielce paczkę, zauważyły bardzo podobnego mężczyznę wśród żołnierzy Urzędu Bezpieczeństwa78.
Zasługi pracowników tajnego nauczania zostały docenione już w okresie Polski Ludowej. Nie mniej równie często zauważano, że nie byli ludźmi wyjątkowymi - dalekowzrocznymi, by mogli w pełni przewidzieć zmiany społeczno-polityczne, jakie miały nastąpić w kraju79. Czesław Wycech, reprezentujący Stronnictwo Ludowe, stwierdził, że RJN nie podjęło wystarczający wysiłku, by doprowadzić do zmiany poglądów wśród wielu działaczy oświatowych80. Powojenna polityka historyczna była jednak pełna tego typu kompromisów. Te gorzkie przytyki nie zmieniły jednak faktu, że pamięć o nauczycielach przetrwała przede wszystkim w pamięci uczniów, zawdzięczających swoim opiekunom zdobycie wykształcenia lub możliwość zachowania ciągłości w swojej edukacji.

 

Przypisy

  1. P.Eberhardt, Geneza i rozwój niemieckiej doktryny Lebensraumu, „Przegląd Geograficzny” 2008, 80, 2, s. 182.
  2. P. Eberhardt, Geneza i rozwój niemieckiej koncepcji „Mitteleuropy", „Przegląd Geograficzny" 2005, 77, 4, s. 466.
  3. P. Eberhardt, Prekursorzy niemieckiej geopolityki, „Przegląd Geograficzny", 2011, 83, 4, s. 477.
  4. Mitteleuropa - określenie obszarów Europy Środkowej, bardziej znane w kontekście książki pod tym samym tytułem autorstwa Friedricha Naumanna, wydanej w 1915 roku. Autor wskazywał „niemiecki" charakter Europy Środkowej i konieczność germanizacji tego regionu po podporządkowaniu go.
  5. T. Kotłowski, Problem niemieckich reparacji po I wojnie światowej, „Przegląd Zachodni", 2014, nr 2, s. 121-138.
  6. M. Deselaers, Bóg a Zło w świetle biografii i wypowiedzi Rudolfa Hössa komendanta Auschwitz, Kraków 1999, s. 65-69.
  7. N. Cameron, R.H. Stevens [red.] Hitler’s Table Talk, 1941–1944, London 2000, s. 473.
  8. M. Maciejewski, Polska i Polacy w poglądach Adolfa Hitlera (1919-1945), "Annales Universitatis Marie Curie-Skłodowska”, Sectio G, Vol. LVIII, 1, 2011, s. 31.
  9. T. Kułakowski, Gdyby Hitler zwyciężył..., Warszawa 1959, s. 22-23. Autentyczność frazy jest obecnie kwestionowana. Jej urzeczywistnienie – nie.
  10. M. Patelski, W Jełowej Hitler potwierdził swe plany, nto.pl, [online], [dostęp: 01.07.2018], [Dostępne w Internecie: http://www.nto.pl/opinie/art/4125571,mariusz-patelski-w-jelowej-hitler-potwierdzil-swe-plany,id,t.html].
  11. M. Patelski, W Jełowej Hitler potwierdził swe plany, nto.pl, [online], [dostęp: 01.07.2018], [Dostępne w Internecie: http://www.nto.pl/opinie/art/4125571,mariusz-patelski-w-jelowej-hitler-potwierdzil-swe-plany,id,t.html].
  12. R. Majewski, Waffen SS. Mity i rzeczywistość, Wrocław 1977, s. 53.
  13. M. Wardzyńska, Był rok 1939. Operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenzaktion, Warszawa 2009, s. 69.
  14. M. Zaremba, Wielka Trwoga. Polska 1944-1947. Ludowa reakcja na kryzys, Warszawa, Kraków-Warszawa 2012, s. 87-93.
  15. B. Musial, Niemiecka polityka narodowościowa w okupowanej Polsce w latach 1939-1945 [w:] „Pamięć i Sprawiedliwość” 3/2 (6), 2004, s. 18.
  16. Ibidem.
  17. M. Wardzyńska, Był rok 1939. Operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenzaktion, Warszawa 2009, s. 8.
  18. J. von Lang, Martin Bormann. Człowiek, który zawładnął Hitlerem, Warszawa 1995, s. 292.
  19. A. Gałan, Akcja AB na Lubelszczyźnie [w:]„Biuletyn IPN" 12-1, s. 35.
  20. Ibidem.
  21. Ibidem.
  22. Ibidem.
  23. Zob. więcej: Zygmunt Mańkowski [red:], Ausserordentliche Befriedungsaktion 1940 = Akcja AB na ziemiach polskich: materiały z sesji naukowej (6-7 listopada 1986 r.), Warszawa 1992.
  24. I. Czuma, Losy lubelskich naukowców [w:]J. Chmielak, J. Gajowniczek, M. Gąszczy i in. [red.], Wspomnienia więźniów Zamku lubelskiego 1939 – 1944, Warszawa 1984, s. 50-51.
  25. Relacja Longina Jana Okonia ze zbiorów Pracowni Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka-Teatr NN”, nagranie: Marek Nawrotowicz, 24.07.2015.
  26. Autorzy publikacji „Kultura Walcząca” wymieniają następujące rodzaje szkół: Berufsschulen - dawne gimnazja, czyli 3-letnie szkoły rzemieślnicze lub handlowe I stopnia; Technische Fachschulen - dawne licea czyli szkoły techniczne II stopnia; Berufspfichtschulen - dawne szkoły zawodowe dokształcające - wówczas obowiązkowe szkoły zawodowe otoczone szczególnie troskliwą działalnością propagandową; Werkschulen - szkoły fabryczne w przemyśle zbrojeniowym. Zob. więcej: W. Głębocki, K. Mórawski, Kultura walcząca 1939-1945. Z dziejów kultury polskiej w okresie wojny i okupacji, Warszawa 1979, P. Matusiak, Edukacja i kultura Polski Podziemnej 1939-1945, Siedlce 1997, s. 46-67.
  27. Cyt. za: B. Musial, op.cit, s. 16.
  28. Zob. więcej: M. Walczak, Szkolnictwo ukraińskie w Generalnej Guberni (1939- 1945), „Przegląd Historyczno-Oświatowy” 1992, nr 3/4, s. 141-143, M. Iwanicki, Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Niemcy w Polsce w latach 1918- 1990, Siedlce 1991.
  29. „Ster" nr 2/1940, s.23.
  30. P. Mazur, Szkolnictwo na Lubelszczyźnie w świetle prasy lokalnej, Lublin 2004, s. 59-80.
  31. Ibidem, s. 89.
  32. Ibidem, s. 129-135.
  33. Zakończenie roku szkolnego w szkole Handlowej 8-mio klasowej męskiej, ZL z 29.06.1919, s. 2.
  34. H. Będkowska, Tajne nauczanie w powiecie łukowskim w czasie okupacji hitlerowskiej (1939-1944), „Radzyński Rocznik Humanistyczny" t. 7, 2009, s. 138.
  35. P. Pruss, Aby ocalić od zapomnienia [w:] Z działalności nauczycieli tajnego nauczania na Lubelszczyźnie, Warszawa 1989, s. 6.
  36. Ibidem.
  37. E. Olszewski, Szkolnictwo polskie na Lubelszczyźnie..., s. 95.
  38. E. Olszewski, Szkolnictwo polskie na Lubelszczyźnie w świetle sprawozdań Departamentu Oświaty i Kultury Delegatury Rządu RP na Kraj, „Rocznik Ogniska Nauczycielskiego w Lublinie” 1969, T. II, s.87-88.
  39. J. Krasuski, Tajne szkolnictwo polskie w okresie okupacji hitlerowskiej, 1939-1945, Warszawa 1971, s. 6.
  40. Tajne nauczanie - największa akcja konspiracyjna w Polsce, Polskie Radio, [online], [dostęp: 01.07.2018], [Dostępne w Internecie: https://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/1244031,Tajne-nauczanie-najwieksza-akcja-konspiracyjna-w-Polsce].
  41. Relacja Longina Jana Okonia ze zbiorów Pracowni Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka-Teatr NN”, nagranie: Marek Nawrotowicz, 24.07.2015.
  42. Odpis anonimu otrzymanego w r. 1943, w posiadaniu Muzeum Oświaty w Puławach.
  43. E. Olszewski, op.cit., s. 100.
  44. Ibidem.
  45. H. Brodowska, Walka z okupantem poprzez oświatę (garść wspomnień), „Rocznik Ogniska...”, t. V, s. 85.
  46. E. Olszewski, Szkolnictwo polskie na Lubelszczyźnie..., s. 104.
  47. Relacja Marii Pietraszewskiej ze zbiorów Pracowni Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka-Teatr NN”, nagranie: Tomasz Czajkowski, 11.09.2010.
  48. R. Mikitiuk, Zakres i organizacja tajnego nauczania na Lubelszczyźnie podczas II wojny światowej, „Krakowskie Studia Małopolskie" nr 11/2007, s. 230.
  49. N. Drucka, Szkoła w podziemiu. Z dziejów polskiego tajnego nauczania w latach okupacji hitlerowskiej, Warszawa 1973, s. 63.
  50. E. Olszewski, op.cit., s. 106.
  51. E. Krawczyk, O tajnym nauczaniu w Lublinie w zakresie szkoły średniej ogólnokształcącej w latach okupacji hitlerowskiej, „Rocznik Ogniska Nauczycielskiego w Lublinie” 1969, T. II, s. 120.
  52. Ze wspomnień dyrektorki III Państwowego Liceum i Gimnazjum im. Unii Lubelskiej w Lublinie 1939-1944 (sygn. 2220) [cyt za:] Psy wyją przed nalotem… czyli słów kilka o przydatności zbiorów specjalnych w badaniach regionalnych, Gabinet Osobliwości, [online], [dostęp: 01.07.2018], [Dostępne w Internecie: https://lehardi.org/test/psy-wyja-przed-nalotem-czyli-slow-kilka-o-przydatnosci-zbiorow-specjalnych-w-badaniach-regionalnych/].
  53. T. Eustachiewicz (1889-1949), wkp24.info, [online], [dostęp: 01.07.2018], [Dostępne w Internecie: http://wlkp24.info/wspomnienie/w-eustachiewicz-tadeusz-30d74/].
  54. E. Krawczyk, op.cit., s. .123.
  55. Ibidem, s. 127.
  56. Ibidem, s. 128.
  57. Relacja Sarah Tuller ze zbiorów Pracowni Historii Mówionej Ośrodka „Brama grodzka-teatr NN”, nagranie: Tomasz Czajkowski, 11.12.2010.
  58. F. Szwarc, Tajna oświata na terenie byłej gminy Irena, Dęblin, Muzeum Oświaty/Archiwum/344B, s. 1.
  59. J. Skórska, Moja praca pedagogiczna w latach okupacji niemieckiej, MO/A/344, s. 1-2.
  60. W. Wach, Rękopis wspomnień W. Wacha z okresu tajnego nauczania, MO/A/120, s. 2.
  61. J. Ziółek, Wstęp [w:] Losy pracowników i studentów KUL w czasie okupacji niemieckiej, Lublin 2009, red. J. Ziółek, s. 12.
  62. I. Czuma, Protokół z przesłuchania świadka [w:] Losy pracowników i studentów KUL..., s. 38.
  63. J. Ziółek, Wstęp..., s. 18.
  64. Ibidem, s. 19.
  65. J. Michalski, Tajne nauczanie w latach 1943-44 w Warszawie [w:], Losy pracowników i studentów KUL..., s. 91-96.; P. Kałwa, Tajne nauczanie w latach 1943-1945 w Kielcach [w:] Losy pracowników i studentów KUL..., s. 96-107.
  66. J. Ziółek, Wstęp..., s. 23.
  67. B. Adamski, Relacje [w:] Losy pracowników i studentów KUL..., s. 130.
  68. S. Kiewel-Witkowska, Z. Słupczyńska-Orska [red.] Lubelska placówka opiekuńczo-wychowawcza z lat okupacji 1940-1944, Lublin 2004, s. 11.
  69. Ibidem, s. 22. .
  70. Ibidem, s. 34.
  71. K. Kaznowski, Martyrologia nauczycieli w Lubelskiem w latach II wojny światowej, s. 83.
  72. Ibidem, s. 73.
  73. Gryps Stanisława Łepeckiego z 4 grudnia 1943 roku [w:] K. Kaznecki, Martyrologia..., s. 68.
  74. Gryps Franciszka Klamuta z 6 stycznia 1940 roku [w:] W. Kaznecki, Martyrologia..., s. 65.
  75. K. Kaznecki, Martyrologia nauczycielstwa w Lubelskim..., s. 49.
  76. J. Skórska, op.cit., s. 3.
  77. B. Kłembukowski, Ze wspomnień o tajnym nauczaniu w powiecie hrubieszowskim, „Rocznik Ogniska...”, t. V, s. 95.
  78. H. Pająk, Zbrodnie UB-NKWD, Lublin 1991, s. 255.
  79. E. Krawczyk, op.cit., s. 131.
  80. C. Wycech, W obronie kultury polskiej, „Głos Nauczycielski” 1957 nr 49, s. 3.

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Wideo

Audio

Historie mówione

Inne materiały