Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Sztuki plastyczne w Lublinie po wojnie

Pierwsza powojenna wystawa odbyła się w Lublinie w sierpniu 1944. Po wyzwoleniu wznowiła swoją działalność lubelska szkoła plastyczna, która wykształciła wielu znanych w kraju i za granicą artystów. Lublin to także miasto, w którym w 1957 roku powstała Grupa Zamek, a rzeźby i malowidła do dziś widoczne w osiedlach LSM to efekt Lubelskich Spotkań Plastycznych z drugiej połowy lat 70. 

Członkowie Grupy Zamek z pracami Jerzego Durakiewicza
Członkowie Grupy Zamek z pracami Jerzego Durakiewicza. Fot. Tadeusz Rolke, lata 50.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Wprowadzenie

Od sierpnia 1944 roku do Lublina zjeżdżali nie tylko dowódcy i politycy, ale także literaci, aktorzy, dziennikarze, uczeni, wreszcie plastycy.

Widzisz jak wsiąkłem w „politykę”, taka już tu atmosfera. Są wprawdzie tu w Lublinie i poeci, którzy piszą zwykłe wiersze, i plastycy /nienadzwyczajni/, którzy „cuś” robią.

Paweł Bujnicki1

Już 2 sierpnia wybrano zarząd reaktywowanego Związku Artystów Plastyków. Prezesem został Marian Tomaszewski, wiceprezesem Zenon Kononowicz, sekretarzem Wanda Arlitewicz-Młodożeńcowa, skarbnikiem Teofil Kosiorkiewicz z byłej grupy „Krąg", członkiem Władysław Filipiak, pierwszy prezes przedwojennego ZAP. Kilka dni później związkowcy postanowili urządzić wystawę malarstwa i wybrali jej jury w osobach: Arlitewicz-Młodożeńcowej, Kononowicza, Wiktora Ziółkowskiego, Bohdana Kelles-Krauzego i Aleksandra Rafałowskiego, przed wojną członka awangardowej grupy „Blok", a teraz kierownika Wydziału Sztuk Plastycznych w Resorcie Kultury i Sztuki PKWN. Do tej komisji powołano jeszcze malarza lwowskiego, Stanisława Teisseyre'a ,jako delegata plastyków zamiejscowych", którzy przybywali do wolnego Lublina ze wschodu i z okolic powstańczej Warszawy, po cywilnemu i w mundurach, jak np. inny lwowianin, Ignacy Witz, z Wojska Polskiego. To krótkotrwałe co prawda, ale malownicze i aktywne środowisko liczyło przy końcu 1944 roku prawie 100 osób! 2

3 sierpnia odbyło się zebranie miejscowych plastyków, którzy postanowili otworzyć własny salon wystawowy, sklep oraz kawiarnię. Wybrano też zarząd tymczasowy związku, prezesurę powierzając Marianowi Tomaszewskiego, który wojnę spędził w Lublinie, wykładając w szkole malarstwa i rysunku Janiny Miłosiowej.3

„Pierwszą po wojnie wystawę sztuki otworzył 8 października minister Rzymowski, zachęcając skutecznie przedstawicieli różnych resortów do kupowania obrazów i grafik 24 artystów, którzy w salach Muzeum Lubelskiego pokazali oto 76 prac: olejnych, akwarelowych, temperowych, rysunkowych i graficznych. W ekspozycji umieszczono, w intencji symbolicznej, również „Szare kwiaty" Adama Nowińskiego i obrazy Zygmunta Gąsiorowskiego"4.

Pierwsza powojenna wystawa malarstwa i rysunku odbyła się w 1944 roku dzięki inicjatywie Wiktora Ziółkowskiego.

Ziółkowski był malarzem, grafikiem, autorem karykatur, typografem, publicystą i krytykiem, bibliofilem oraz kolekcjonerem sztuki ludowej. Dzięki staraniom Wiktora Ziółkowskiego  Muzeum Lubelskie prowadziło aktywną działalność wystawienniczą w latach międzywojennych (z inicjatywy Ziółkowskiego powstała wówczas np. bogata kolekcja ludowych wycinanek); artysta przyczynił się także do odtworzenia tej instytucji po wojnie. W latach 1944–1948 był jej pierwszym dyrektorem. W okresie powojennym Ziółkowski kontynuował swoją misję animatora oraz popularyzatora, organizował kluczowe dla lubelskiego życia kulturalnego wystawy.

Kolejną wystawę plastyczną pod nazwą „Polonia" otwarto 22 grudnia w sali Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w obecności duchowieństwa, przedstawicieli PKWN, artystów i oficerów.

Wydawcą powyższych folderów był Związek Artystów Plastyków w Lublinie. 

Okres po wyzwoleniu szczegółowo opisuje Tadeusz Mroczek w artykule: Życie artystyczne Lublina w latach 1939-1960.

Związek  Artystów Plastyków w Lublinie

3 sierpnia reaktywowana została działalność Związku Artystów Plastyków w Lublinie.

Ilu członków liczył ZZPAP w latach czterdziestych? Z dokumentów wynika, że w grudniu 1945 roku było ich 32 plus „9 wątpliwych", czyli wymagających weryfikacji. Prawie dokładnie cztery lata później do związku należały 44 osoby, z czego połowę zapisano do sekcji malarskiej.5

Wiesław Borowski i Jerzy Ludwiński, młodzi lubelscy krytycy sztuki, w styczniu 1955 roku w „Przeglądzie Kulturalnym" (nr 21) opublikowali artykuł prezentujący najbardziej wówczas radykalne stanowisko: „Otwórzmy drzwi jak najszerzej, żeby przez nie weszli nie tylko Picasso, Matisse i Singueiros [...], ale żeby mogła przez nie przejść cała [...] wielka rewolucja artystyczna”6.

Nowoczesność w sztuce lubelskich artystów w zasadzie nie wychodzi poza granice tego, co się już widziało; u Filipiaka daje się odczuwać renesans Inwencji w zmysłowości i może to jest najbardziej ciekawe. W pracach Łukawskiego czy Pola nie ma ekspresji dynamiki własnej indywidualności, mimo że czuje się, szczególnie u Łukawskiego, siłę umiaru, harmonię, planową, mocną kompozycję - rysunkową i kolorystyczną. Łukawski poszedł sobie swoją drogą, Filipiak swoją, Pol swoją, tak jak swoją drogą kroczy Zenon Kononowicz.7

Ja bardzo się przyjaźniłem z panem Janem Ziemskim, który był nieprawdopodobnym bezinteresownym człowiekiem, humanistą. On był zajęty swoją sztuką i nie był uwikłany w żadnego rodzaju konflikty. Był niezależny. Zawsze robił swoją sztukę i to był taki ideał etycznego artysty. Co jest interesujące, że on został tym ideałem, a inni zginęli, o których naprawdę w tym czasie się mówiło. Inni, tacy jak Filipiak, Karmański byli [wtedy] ważnymi personami. Ziemski zawsze był gdzieś na uboczu. On przyjaźnił się z Borowskim, z Kołodziejkiem, z Dzieduszyckim.

Tadeusz Mysłowski

Lubelscy plastycy po wojnie

Zanim jednak powstała Grupa Zamek, należy przypomnieć nazwiska artystów, którzy cieszyli się popularnością w pierwszych latach po wojnie. 

W styczniu 1947 roku w II Ogólnopolskim Salonie Zimowym w Krakowie malarstwo lubelskie reprezentowali: Wanda Arlitewicz-Młodożeńcowa, Zygmunt Bartkiewicz, Władysław Filipiak, Jan Karmański, Teofil Kosiorkiewicz, Karol Westfal i Maria Wolska-Berezowska, rzeźbę zaś jedynie medale Józefa Gosławskiego.8

(...) postacią numer jeden [po wojnie] wśród miejscowych twórców stał się Filipiak — malarz z natury i świadomego wyboru, tyle instynktowny, co rozumny w swojej wielowątkowej kreacji.9

Władysław Filipiak był artysta znanym już przed wojną. Wspomina go Edward Hartwig, fotograf. 

Wszyscy ludzie sztuki w Lublinie się znali. Filipiak zrobił portret mojej żony, mój portret, ale to nie była mieszczańska słabość, bo wtenczas wszyscy malowali sobie portrety. Ja Filipiakowi robiłem dokumentację jego obrazów czarno-białe i oni w ramach wdzięczności robili te portrety. Ja miałem Filipiaka i Kononowicza, to miałem ze 40 obrazów, ja to kupowałem po bardzo małej cenie, ja to kupowałem. I tam w Lublinie na Glinianej mieliśmy taki domek, no to ściany były obwieszone tymi obrazami.

Edward Hartwig

Filipiak - wielki portrecista, malował zresztą wiecznie swoją żonę jako modelkę. Było to bardzo ładne, ale też robił portrety. Kłopot tylko polegał, że nie miał dobrych farb tych. Często dzisiaj te obrazy niestety tracą ostrość przekazu. Ale malował bardzo ładne rzeczy.

Zygmunt Mańkowski

Zygmunt Mańkowski opowiada o lubelskich malarzach

Najbardziej spektakularnym, politycznie motywowanym przedsięwzięciem sanacyjno-budowlanym, a zarazem plastycznym pierwszej połowy lat pięćdziesiątych okazało się jednak to, co pamięć zbiorowa starszego pokolenia przechowuje pod nazwą „odnowy Starego Miasta", przeprowadzonej błyskawicznie, w kilka miesięcy 1954 roku — pod patronatem Bolesława Bieruta, dla uczczenia X rocznicy powstania Polski Ludowej. Faktycznie, mocno rzucającym się w oczy skutkiem tych robót były odnowione elewacje 49 kamienic staromiejskich, z któiych 30 otrzymało dekoracje malarskie i sgraffita, wykonane m.in. przez Jana Cybisa, Helenę i Lecha Grześkiewiczów, Halinę i Leona Michalskich, Stanisława Szczepańskiego, Jana i Magdalenę Świdzińskich z Warszawy oraz przez Stanisława Brodziaka i Piotra Wollenberga; Władysława Filipiaka; Teodora Gałysza i Jarosława Łukawskiego; Henryka Zwolakiewicza; Stefana Sarneckiego i Eugeniusza Pola (sgraffito późniejsze, z 1955 r.) z Lublina.10

Jan Cybis przy pracach malarskich podczas odbudowy Lublina w 1954 roku
Jan Cybis przy pracach malarskich podczas odbudowy Lublina w 1954 roku (Autor: Hartwig, Edward (1909-2003))

Dorobek artystyczny lubelskich malarzy w roku 1954 był wyjątkowo duży. Zdecydował o tym ich udział w pracy przy odbudowie Lublina. Znalazło to wyraz w dekoracji fasad kamieniczek Starego Miasta. Czynni tam byli Filipiak, Brodziak, Łukawski, Wollenberg, Samecki, Gałysz i Zwolakiewicz. Również i Jesienna Okręgowa Wystawa przyczyniła się do ożywienia pracy artystów11.

Jak w całym kraju, tak i w Lublinie nieśmiały odwrót od realizmu socjalistycznego rozpoczął się w 1955 roku, w atmosferze politycznej „odwilży". Sygnalizowała to m.in. Ogólnopolska Wystawa Młodej Plastyki „Przeciw wojnie — przeciw faszyzmowi", otwarta latem w budynku dawnego Arsenału w Warszawie. W obrazach ekspozycji zauważono ekspresyjne poruszenie... Słusznie twierdzono, że nasi artyści wyciągnęli niejakie wnioski z dużej Wystawy Sztuki Meksykańskiej, prezentującej malarstwo współczesne i grafikę od XVI do XX wieku, a czynnej w lutym i marcu tegoż roku w stolicy. 12

Po 1956 roku zaczęli tworzyć i wystawiać młodzi artyści. Jak podkreśla Mirosław Derecki: „Starzy” i „młodzi” plastycy to były dwa światy. Nie zawsze zresztą, koniecznie - skłócone.13

Plastycy po 1956

W lutym 1956 roku - po zorganizowanej Wystawie Plastyków i Amatorów i Nikifora - zawiązało się Koło Młodych Plastyków. 

Objawiło się wówczas wielu utalentowanych młodych ludzi studiujących na lubelskich uczelniach lub już pracujących - Włodzimierz Borowski, Tytus Dzieduszycki, Ryszard Kiwerski, Mirosław Komendecki, Stanisław Michalczuk, Maria Urban, Józef Tarłowski, Przemysław Zwoliński, którzy postanowili nie zrywać raz już zadzierzgniętych kontaktów. Człowiekiem, który Koło Młodych Plastyków zorganizował i nadał mu właściwe przyspieszenie, był trochę starszy od swoich kolegów, obyty w bojach z administracją i już zarabiający samodzielnie na kawałek chleba, absolwent
Wolnej Szkoły Malarstwa i Rysunku Janiny Miłosiowej - Przemysław Zwoliński. On też został jednogłośnie obwołany prezesem koła. Przy KMP powstała także sekcja teoretyków i krytyków sztuki, z Jerzym Ludwińskim na czele, który pisał wprawdzie pracę magisterską na temat nagrobków renesansowych w kościołach lubelskich, ale naprawdę pociągała go sztuka nowoczesna14.

Organizatorem Wystawy Młodych Plastyków i Nikifora był Wiktor Ziółkowski. 15.

Pierwszy raz, zobaczyłem go – na Krakowskim Przedmieściu latem 1956 roku. Stałem wraz z nieżyjącym już dzisiaj Tytusem Dzieduszyckim koło targu kwiatowego „na murku” przed kościołem ewangelickim, i w pewnym momencie Tytus pokazał mi idącego po drugiej stronie ulicy wysokiego, chudego, przygarbionego mężczyznę: „Zobacz, to jest „Ziół”, strasznie miły człowiek, był komisarzem naszej wystawy, a teraz jest opiekunem koła.

Mirosław Derecki 16

Z ramienia ZPAP Wiktor Ziółkowski pełnił funkcję opiekuna Koła Młodych Plastyków, późniejszej Grupy „Zamek”, doceniając starania młodych artystów i krytyków. Jego ogromny wpływ na kształtowanie się własnej wrażliwości artystycznej i twórczości fotograficznej podkreślał wielokrotnie Edward Hartwig17.

„To wystawa rebusów - trzeba zgadywać co tu jest namalowane” - powiedziała pewna starsza pani, zwiedzająca Wystawę Młodych Plastyków i w ten sposób zamanifestowawszy swój protest przeciwko takiej sztuce wyszła z sali.
Niestety, wszelkie przejawy „nowej sztuki” od wieków spotykają się z niezrozumieniem i dezaprobatą społeczeństwa. Częste kontakty artystów z odbiorcami przez wystawy i dyskusje powinny zmienić ten stan rzeczy.
Eksperymentalnym i ożywczym nurtem w dziedzinie plastyki lubelskiej jest twórczość grupy młodych, których wystawa została otwarta w dniu 10 lutego w sali CBWA przy ulicy Narutowicza 4. Młodzi plastycy zorganizowali się w grupę po otwarciu w lutym ubogiego roku wystawy Plastyków Amatorów. Obecna wystawa po raz pierwszy właściwie umożliwia przegląd prac młodych plastyków już zorganizowanych, przegląd rocznej działalności artystycznej. (...) Malarstwo młodych plastyków wypływa z ich wewnętrznej potrzeby, jest szczerym wyrazem ich stosunku do świata. Malują oni nie licząc na korzyści materialne, nie zrażając się trudnościami. Zasługują chyba na pewien kredyt zaufania ze strony społeczeństwa."18.

Młodzi jednych akceptowali i lubili, innych nie cierpieli, innych jeszcze - po prostu nie dostrzegali. Lubiono na przykład Wiktora Ziółkowskiego, „opiekuna” KMP z ramienia związku plastyków. Podziwiano Zenona Kononowicza, artystę i niekonwencjonalnego człowieka, który swoim sposobem bycia wydawał się jakoś bardzo bliski „młodym”, „zbuntowanym”, „nieprzystosowanym”. Kononowicz całymi miesiącami przesiadywał w Kazimierzu nad Wisłą, gdzie miał swoja pracownię. Latem malował od szóstej rano, a stojąc już przy sztalugach, udawał, że nie dostrzega znajomych, nie odkłaniał się, odwracał głowę: nie znosił, kiedy ktoś gapił mu się na ręce. W lecie paradował po ulicy w swoich charakterystycznych „sandałach” zrobionych z tenisówek, w których wycinał otwory, obwodząc brzegi żółtą farbą. Zimą, idąc „na plener” w Kazimierzu, Kononowicz przypinał narty, brał do jednej ręki kasetą z farbami i sztalugi, do drugiej - wiadro z węglem i wiązką drewna. Gdzieś tam ukryty wśród kazimierskich wzgórz i wąwozów, rozpalał ognisko i przy jego ogniu grzał się i malował, Władysław Filipiak zjeżdżał do Kazimierza głównie na lato. Malował i pływał po Wiśle zbudowaną własnoręcznie żaglówką „Baba Jaga”, a mieszkał w dwóch niewielkich pokoikach w willi Pruszkowskiego. Sytuacja Filipiaka kojarzyła się „młodym” z ustabilizowaną i „pieniężną” pozycją, i pewnie, dlatego obydwie strony obwąchiwały się przez wiele lat raczej nieufnie.
Natomiast nieustającą sympatią darzony był inny lubelski plastyk, przedstawiciel średniego pokolenia, Stanisław Skiba. Stasio Skiba zresztą całymi długimi okresami nie malował. Zdarzało się to wówczas, kiedy nachodziła go kolejna fala namiętności do Prousta. Siedział wtedy, dzień w dzień, od rana przy stoliku pod piecem w największej sali kawiarni „Regionalna”, czytał „W poszukiwaniu utraconego czasu”, ciągnął ze szklanki chude piwo – „mocz wielbłądzi” - i wzdychał: „Co za geniusz! CO ZA GENIUSZ”. Kiedy już mu zupełnie brakowało pieniędzy, rzucał piwo, Prousta i kawiarnie i maszerował piechotą trzydzieści kilometrów, aż pod Łęczną. Tam jego ojciec miał duże gospodarstwo i Stasio przechodził na wsi „kurację odżywiająca” – na teraz i na zapas. Co pewien czas znajomych obiegała wiadomość: „Skiba znowu maluje” Na ogół okazywała się ona bezpodstawną plotką. Na pograniczu „młodych” i „starych” jawiła się postać Ziemskiego.

Mirosław Derecki

Jan Ziemski współtworzył Grupę Zamek.

Grupa Zamek

Grupa „Zamek” formalnie powstała w 1957 roku. Została stworzona z inicjatywy studentów historii sztuki KUL, pozostających pod wpływem różnych kierunków sztuki współczesnej, między innymi kubizmu, nadrealizmu, abstrakcjonizmu. Krótka, ale intensywna działalność Grupy spowodowała, że dziś zaliczana jest do najważniejszych polskich zjawisk artystycznych 2 połowy XX wieku.

Trzon Grupy „Zamek" stanowili Włodzimierz Borowski, Tytus Dzieduszycki, Jerzy Ludwiński i Jan Ziemski.

Plastycy mieli do dyspozycji salę klubową w lewym skrzydle Zamku Lubelskiego. Z pracowni na Zamku korzystali najczęściej ci artyści, którzy mieli problemy lokalowe. Można tam było spotkać Włodzimierza Borowskiego, Tytusa Dzieduszyckiego, Ryszarda Kiwerskiego czy Mirosława Komandeckiego.

15 maja 1959 roku ukazał się pierwszy numer pisma „Struktury”. Był to dodatek plastyczny do „Kameny”, redagowany przez Jerzego Ludwińskiego. Do końca 1959 roku ukazało się 7 numerów, w roku następnym już tylko 2 - 31 stycznia i 15-31 grudnia.

Struktury, prasa o Grupie "Zamek" - Danuta Ziemska - fragment relacji świadka historii

Obok omówień wystaw lubelskich w piśmie zamieszczane były artykuły dotyczące sztuki nowoczesnej polskiej i obcej autorstwa m.in. A. Wojciechowskiego, H. Ptaszkowskiej, J. Ludwińskiego czy  O. Hansena.

Lata 60.

W 1958 roku, z inicjatywy studentów historii sztuki powstała grupa plastyczna „Inops”, do której należeli studenci KUL, UMCS i AM. W założeniach grupy „postanowiono odciąć się od wszystkich programów modnych w tym czasie”. Rok później, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim miała miejsce pierwsza wystawa „Inopsu”.19

W 1964 roku lubelskie środowisko plastyczne było już bardzo bogate. Skupiało przeszło 70 plastyków. Byli wśród nich sztalugowcy, graficy, metaloplastycy, rzeźbiarze, projektanci wnętrz, co podkreślał Edward Nadulski, kierownik Wydziału Kultury PWRN w Lublinie w rozmowie z Mirosławem Dereckim dla „Kameny"20. Artykuł dotyczył upowszechniania kultury plastycznej we wsiach województwa lubelskiego.

Uważam, że szczególną uwagę należy zwrócić na urządzenie wystaw w szkołach. Już dzisiaj wyposażamy szkoły Tysiąclecia w wartościowe dzieła współczesnych plastyków. Akcję tę należałoby rozszerzyć na wszystkie szkoły i połączyć z odpowiednimi prelekcjami, spotkaniami z twórcami itp.

Edward Nadulski

Lubelski Oddział BWA dysponuje sporą ilością zestawów obrazów, które mogłyby być eksponowane w wielu miejscowościach naszego województwa. Mamy nawiązane stałe kontakty z kilkoma domami kultury i świetlicami w miastach powiatowych.

Józef Abramowicz, dyrektor BWA w Lublinie

W 1969 roku miała ukazać się nakładem Wydawnictwa Lubelskiego teka grafik Witolda Chomicza pt. Stare mury Lublina – niestety, nie doszło do tego. Informację, co miało znajdować się w tej tece, znajdujemy w artykule autora pt. Stare mury Lublina zamieszczonym w „Architekturze” (1969, nr 7)21.

Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Lublinie

Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Lublinie powstało w 1964 roku z inicjatywy Bogdana Białkowskiego, Henryka Głazowskiego i Pawła Grzankowskiego. Głównym celem Towarzystwa jest upowszechnianie sztuk plastycznych i budzenie w społeczeństwie zainteresowania sztuką.

Jego członkowie, to sympatycy i twórcy sztuki, którzy w większości zajmują się sztuką nieprofesjonalnie. Osoby w różnym wieku i różnych profesji łączy jedno – umiłowanie sztuki.

Lubelskie Spotkania Plastyczne

Po raz pierwszy Lubelskie Spotkania Plastyczne odbyły się w lutym 1976 roku. Ich inicjatorem były wojewódzkie władze partyjne, zaś realizowane programowo były przez Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego, Centralny Związek Spółdzielczości Budownictwa Mieszkaniowego oraz miejscowe zakłady pracy.

Zofia Kopel-Szulc, która była jedną z artystek biorących udział w Spotkaniach, wspominała:

Dla mnie Spotkania są szansą dotknięcia nowych i pasjonujących problemów, okazją do dyskusji z ciekawymi ludźmi, powodem do własnych przemyśleń. Nawet, jeżeli nie będzie mi dane powrócić do spraw tu rozważanych, kontakt z nimi wpłynie niewątpliwie na moją świadomość. Przypuszczam zresztą, że podobne korzyści odniesie ze Spotkań całe środowisko plastyczne Lublina, od dawna czekające na taką, ogólnopolską
imprezę plastyczną. Korzyści dla samego miasta wydają się oczywiste, o ile jakaś istotną liczba projektów doczeka się realizacji. 22

W imprezie uczestniczyło około 70 artystów z różnych ośrodków kraju, którzy w osiedlach Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, liczących 40 tysięcy mieszkańców, pozostawili kilkadziesiąt dokumentów swojej działalności, między innymi: malowidła ścienne, rzeźby, elementy informacyjno-estetyczne i celowo zorganizowane miejsca o różnym przeznaczeniu funkcjonalnym.

W niektórych osiedlach artyści nadal pracują i prawdopodobnie będą jeszcze pracować, bowiem formalne zakończenie imprezy nie jest równoznaczne z przerwaniem wszelkich działań plastycznych w osiedlach Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która - sukcesywnie i w miarę możliwości — zamierza kontynuować dzieło, zainicjowane w 1976 roku. Na obrzeżach dwóch osiedli powstanie na przykład unikalna w kraju, bo interesująca także pod względem plastycznym ścieżka zdrowia, zaprojektowana przez Barbarę Sosnowską-Bałdygową i Stanisława Bałdygę, a sfinansowana przez wojewódzkie władze sportu i turystyki.23

Lubelskie Spotkania Plastyczne [odbywały się od] 1976 do mniej więcej 1980 [roku]. Zajmowałem się] stroną dokumentacyjną samych spotkań. Miałem kolegę, członka Fotoklubu (wtedy [tam] pracowałem), który mi pomagał. Nie potrafię sobie przypomnieć, [czy] ktoś [inny też to robił]. Nie wiem [dlaczego]. Widocznie nie płacili. Ja wtedy pracowałem w Domu Kultury LSM i to właściwie wynikało niejako z moich obowiązków. Chociaż niekoniecznie, bo w ramach umowy o pracę nie miałem czegoś takiego. Ale mój ojciec ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, ja studiowałem historię sztuki, zajmowałem się fotografią, więc jak [mógłbym się tym nie zająć]? To był wewnętrzny przymus –muszę to zrobić, bo jak nie ja, to kto? I tak się stało.

Stefan Ciechan

LSM w Lublinie - rzeźba Pegaz autorstwa Jana Borowczaka
LSM w Lublinie - rzeźba Pegaz autorstwa Jana Borowczaka (Autor: Kaczanowski, Maciej (1961- ))

W organizacji LSP uczestniczyła Marta Denys.

W latach 70. [urządzałam] spotkania plastyczne. Brali w [nich] udział znakomici polscy plastycy. [Pokazywano tam] stojące plastyczne elementy, figury, rzeźby, jakieś takie instalacje… Bardzo sobie ceniłam tę merytoryczność kulturalno-oświatową. To był najprzyjemniejszy dział pracy. Oczywiście sprawy ekonomiczne [stanowiły] trudność, ale [zajmowały się tym wyznaczone do tego] panie. Pomagali prezesi. Tak że jakoś dało radę przeżyć.

Marta Denys24

Do dzisiaj (2019) możemy oglądać efekt działań zorganizowanych w ramach Lubelskich Spotkań Plastycznych w przestrzeni osiedli mieszkaniowych. Wśród artystów plastyków z Lublina zaproszonych do I i II etapu Lubelskich Spotkań Plastycznych  znaleźli się: Aleksandra Gonczyńska, Maria Górecka, Stanisław Górecki, Andrzej Jedliczka, Andrzej Kołodziejek, Zofia Kopel-Szulc, Jerzy Kostka, Bogdan Markowski, Sławomir Mieleszko, Roman Miller, Jarosław Olejnicki , Tadeusz Skwarczyński , Barbara Sosnowska-Bałdyga, Stanisław Strzyżyński, Henryk Szulc, 
Marian Świst, Jan Ziemski oraz Stanisław Bałdyga.

Stanisław Bałdyga w 2006 roku obchodził 45-lecie pracy twórczej. Wystawa jego grafik z tej okazji miała miejsce w Zespole Szkół Plastycznych im. Cypriana Kamila Norwida w Lublinie. Stanisław Bałdyga jest absolwentem tej szkoły.

Lubelskie liceum plastyczne

Lubelska szkoła plastyczna wykształciła wielu znanych w kraju i za granicą artystów. Wznowiła swoją działalność po wyzwoleniu w 1944 jako Szkoła Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego. 

Często wspominanym nauczycielem tej szkoły jest Eugeniusz Baranowski

Ja myślę, że on był z innej epoki estetycznej. To była kultura plastyczna ukształtowana przez taki okres międzywojenny jak formizm. To było takie myślenie: jest mistrz, który zna się na pewnych rzeczach i on nas nauczy jak się robi to, na czym on się zna.

Dobrosław Bagiński

Wspomniany wyżej Dobrosław Bagiński był uczniem liceum.

Liceum było na Starym Mieście, na Grodzkiej 32/34. To była mała szkółka. [Jak się tu pojawiłem], to był 1967 rok. Atmosfera w Liceum, kiedy ja chodziłem, była nadzwyczajna. Myśmy tę szkołę bardzo lubili. Nie chodziłem na wagary – nie ze strachu, tylko dlatego, że mi było szkoda nie być w szkole. Była bardzo fajna.

Dobrosław Bagiński

Wychowankami szkoły byli tacy artyści, jak m.in. Stanisław Bałdyga i Waldemar Szysz.

Liceum Plastyczne wykształciło również Radosława Grytę, artystę mieszkającego w Finlandii, gdzie został uznany „Młodym Artystą Roku 1987” oraz Tadeusza Mysłowskiego, jednego z nielicznych cenionych w USA artystów polskiego pochodzenia, mieszkającego na stałe w Nowym Jorku.

Tadeusz Mysłowski prezentował swoje prace na wystawach indywidualnych, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Japonii, Niemczech, Austrii, Francji, Rosji. Jedna z wystaw (w Galerie Renos Xippas w Paryżu), w lutym 1996 roku, została wykorzystana w filmie reklamowym koncernu IBM. 

Prace Tadeusza Mysłowskiego znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, Luwru, Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Victoria and Albert Muzeum w Londynie.

Lubelski plakat

Od początku lat pięćdziesiątych w Lublinie działał Eugeniusz Pol, autor plakatów teatralnych, zapowiadających wystawy sztuki, politycznych, muzealnych, a nawet hazardowych. Reklamował lubelską grę liczbową „Koziołek".25.

Kolejnym artystą zajmującym się plakatem był Krzysztof Kurzątkowski, podejmujący głównie tematy z obszaru kultury: teatralnej, plastycznej czy ludowej.  Jest autorem plakatu ekspozycji swojego ojca, inicjatora nowoczesnego plakatu lubelskiego.  

Krzysztof Kurzątkowski był synem Juliusza Kurzątkowskiego, malarza i pedagoga w lubelskich szkołach średnich oraz społecznika. 

W Lublinie działało małżeństwo Zofii i Henryka Szulców. Współpracowali z wieloma instytucjami kulturalnymi.

Szulcowie reprezentowali nową, młoda generację grafików, dzięki swoimi umiejętnościom warsztatowym, inwencji formalnej i niespożytej energii szybko stali się liderami plakatu lubelskiego.26

Zofia Kopel-Szulc projektowała także między innymi okładki tomików poetyckich - Łobodowskiego i Miłosza, o czym wspomina Tomasz Kitliński:

KUL wydał „Pięć wierszy” i pięknie wydał „Księgę Hioba” – w takiej czarno-popielato-szarej oprawie projektu pani Kopel-Szulc, z przedmową profesor Ireny Sławińskiej, która tam mówi o słowie wyzwalającym.

Tomasz Kitliński

Jak zaznacza Ireneusz J. Kamiński w swoim artykule „O sztuce w Lublinie":  „Interesujące, sugestywne plakaty projektował również Jerzy Durakiewicz, który zresztą z powodzeniem uprawiał różne dziedziny sztuki stosowanej oraz malarstwo sztalugowe"27

Durakiewicz był związany z Grupą Zamek. Jego prace były prezentowane w galeriach, ale - co warto zaznaczyć - także w przestrzeni miasta (razem z pracami innych członków Grupy).

Przestrzenie wystawiennicze w Lublinie

(...) w pierwszych latach powojennych lubelskie życie artystyczne miało puls wyczuwalny, choć znów, jak przed 1939 rokiem, wystawy montowano w miejscach różnych, poza salami muzeum służącymi do innych celów. Rzecz w tym, że pomieszczenia ekspozycyjne w budynku Instytutu Lubelskiego, wkrótce zresztą zlikwidowanego, zamieniono na magazyn archiwum, a kiedy wreszcie, po długich staraniach, udało się opróżnić te sale, m.in. dzięki pomocy niejakiego inż. Zygmunta Migdała (związek podarował mu za to obraz), to i tak nie przypadły one plastykom. Sprawa organizacji wystaw doczekała się normalizacji dopiero z chwilą powstania w Lublinie (1956) Oddziału Centralnego Biura Wystaw Artystycznych w Warszawie, definitywnie— u schyłku 1957 roku. Uprawianiu twórczości przeszkadzał z kolei brak pracowni plastycznych. 28

Jednak zanim powstało BWA należy podkreślić, że pierwsze wystawy po wojnie miały miejsce w Muzeum Lubelskim. Siedziba Muzeum mieściła się wówczas przy ulicy Narutowicza. 28 lipca 1944 r. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego mianował dyrektorem Muzeum Wiktora Ziółkowskiego. Pod jego kierownictwem pracownicy przystąpili do inwentaryzacji ocalałych zbiorów i rejestracji strat. Pierwszą wystawę – etnograficzną – zorganizowano dopiero w październiku 1946 r., zaś uroczyste otwarcie stałych ekspozycji w gmachu przy ul. Narutowicza 4 nastąpiło 30 października 1949 r. 

Jak napisał dziennikarz „Sztandaru Ludu" w 1952 roku: Muzeum Lubelskie rokrocznie w ramach Miesiąca Pogłębienia Przyjaźni Polsko-Radzieckiej organizuje specjalną wystawę. W roku bież. wystawa pt. „Matejko i Riepin" jest szczególnie interesująca. Projekt i naukowe jej opracowanie przez dyrektora Muzeum ob. mgr Irenę Iskrzycką w oparciu o najnowsze źródła marksistowskie jak studium profesora Wyki „Matejko" wykaże nam nową interpretację dzieł Jana Matejki.

W tym samym roku na łamach „Sztandaru Ludu" pojawiła się informacja o tym, że Muzeum Lubelskie w końcu grudnia otworzy wystawę etnograficzną obrazującą rozwój przemysłu ludowego Lubelszczyzny w XIX i XX w. Wystawa znajdować się będzie w 3 salach dotychczas użytkowanych przez Bibliotekę im. H. Łopacińskiego, która przeszła do pomieszczeń otrzymanych po Radiofonizacji Kraju29.

Przestrzenie Muzeum Lubelskiego były wówczas głównym miejscem wystaw w Lublinie. To tam, dzięki organizacji pokazów objazdowych Centralnego Biura Wystaw Artystycznych otwarty został w 1952 roku w Lublinie w sali wystaw bieżących Muzeum Lubelskiego zasługujący na szczególną uwagę pokaz grafiki, który jest zestawem „III Wystawy Dziewięciu Grafików" skierowanej do Lublina z Łodzi30.

Dla udostępnienia szerokim rzeszom publiczności zwiedzania wystaw, muzea w Polsce Ludowej organizowały wystawy objazdowe, dla przykładu w 1953 roku dyrekcja Muzeum Lubelskiego po raz pierwszy wystąpiła z taką wystawą pt. „Architektura Lubelszczyzny w przekroju historycznym". Wystawa ta opracowana przez dyrektora muzeum mgr Irenę Iskrzycką czynna była przez dwa lata w Lublinie31

W 1954 r. Muzeum przeprowadziło się do nowej siedziby w Zamku Lubelskim. Pierwsze wystawy czasowe zorganizowano już w 1955 r., w południowym skrzydle cztery wystawy stałe: „Lubelszczyzna na tle historii powszechnej i starożytnej Polski”, „Galeria malarstwa polskiego XV-XX w.”, „Sztuka ludowa Lubelszczyzny” i „Rzemiosło i przemysł artystyczny XVII-XIX w.”32  

W 1974 r. na potrzeby Muzeum Okręgowego w Lublinie przekazano wszystkie pomieszczenia Zamku. Otwarto wówczas stałe wystawy malarstwa, sztuki zdobniczej, uzbrojenia, archeologiczną, etnograficzną i numizmatyczną. Od lat 80. XX w. Muzeum obok działalności badawczej i edukacyjnej intensywnie rozwija działalność wystawienniczą. 33.

Na przestrzeni kilkudziesięciu lat działalności wystawienniczej Muzeum pojawiały się wystawy będące znakiem ówczesnych czasów. Warto zwrócić uwagę na wystawę jeszcze z 1952 roku, kiedy „Sztandar Ludu" napisał o  tłumach publiczności z radosnym uśmiechem opuszczających salę wystawy pt.: „Wielkie budowle socjalizmu" zorganizowanej przez Wojewódzki Komitet Frontu Narodowego w gmachu szkoły TPD przy ul. Narutowicza 12, i całkiem odmiennym wrażeniu, jakie mieli odnosić zwiedzający, wchodząc do sali Muzeum Lubelskiego, gdzie również Wojewódzki Komitet Frontu Narodowego zorganizował wystawę pt.: „Oto Ameryka" przedstawiającą Amerykę w negatywnym świetle34

Był to jeszcze okres stalinizmu. Po 1953 sytuacja polityczna w PRL zaczęła się powoli zmieniać, co zauważalne było szczególnie po odwilży.

W 1954 roku rozpoczął działalność Klub Międzynarodowej Prasy i Książki przy Krakowskim Przedmieściu – Empik, który szybko stał się miejscem, gdzie - jak szybko miał czas pokazać - swoje prace prezentowali plastycy. 

 

W „EMPIK-u” zrobił wystawę Witold Ziółkowski. Był on wizualnie bardzo ciekawy. W tym czasie, kiedy ja żyłem tutaj w Lublinie, to był strasznie charyzmatyczną osobą. On wyglądał jak poeta, jak facet z Marsa, chodził z taką teczuszką na piersi. To był piękny człowiek w sensie wizualnym.

Tadeusz Mysłowski

Wystawa rysynków Waldemara Drasa
Wystawa rysynków Waldemara Drasa (Autor: nieznany)

Z tego miejsca było zresztą blisko do drugiego słynnego klubu: Związku Zawodowego Pracowników Książki, Prasy i Radia, który oferował doznania artystyczne (np. wystawę „Zamku" w 1957 r.) i westernowe, pozostające w zgodzie z jego późniejszą nazwą „Nora". Jak odnotowano w protokóle pewnego zebrania Zarządu Okręgu ZPAP: „Koledzy wypowiedzieli się o klubie bardzo krytycznie. Jest to w tej chwili tancbuda z wódką i kartami". W „Norze" brylowali dziennikarze, aktorzy i plastycy. 35

W 1969 roku - pod egidą Miejskiego Domu Kultury - powstała  Galeria „Labirynt" 

Chyba pod koniec lat sześćdziesiątych na Starym Mieście powstał „Labirynt” Tam, gdzie są freski barokowe. (...) To był „Labirynt”pierwszy i to była galeria. Prowadził ją Andrzej Mroczek.

Stanisław Bałdyga

Andrzej Mroczek kierował Labiryntem od 1974 roku.

Andrzej to była chodząca kultura. Fantastyczny człowiek, tak mogę powiedzieć. Spokojny, z ogromną wiedzą. Prywatnie spotykałem się z nim gdzieś na jakiejś kawie czy coś. Z jego bratem Tadkiem spotykamy się na imieninach u wspólnych przyjaciół, ale z Andrzejem nie. Znałem Andrzeja przez całe lata, gdzieś koło siebie chodziliśmy. 

Stanisław Bałdyga

Od 1985 roku w Lublinie funkcjonuje Galeria Biała. 

Wystawa "Wyobraźnia i forma" Galeria Biała 21.05.1986
Wystawa "Wyobraźnia i forma" Galeria Biała 21.05.1986 (Autor: nieznany)

Inne - poza wspomnianymi już wyżej - przestrzenie wystawiennicze wspomina Krzysztof Romatowski:

Miejsca wystaw malarskich w Lublinie - Krzysztof Romatowski - fragment relacji świadka historii

Istniało wiele innych przestrzeni. Nie należy zapominać o Muzeum na Majdanku. Wspomina o nim Edward Balawejder.

W Muzeum na Majdanku było bardzo dużo wystaw. Trzy, cztery razy w roku organizowaliśmy wystawy autorskie wielu artystów. Właściwie wszystkie miały swoje katalogi. Tak że to były wernisaże artystyczne z prawdziwego zdarzenia. Robi się je do tej pory i są bardzo piękne. Niedawno swoją wystawę fotograficzną miał Ryszard Mądzik. Poza triennale bardzo wielu ludzi swoją twórczością plastyczną wyrażało sprzeciw wobec zniewolenia.

Miejscem wystaw stało się także Akademickie Centrum Kultury UMCS „Chatka Żaka". Za działania i wystawy plastyczne od 1982 roku odpowiada Mieczysława Goś. 

Mieczysława Goś o swojej pracy

Lubelscy artyści prezentowali swoje prace także w przestrzeniach Wojewódzkiego Domu Kultury. Jednym z artystów związanych z ta instytucją był Andrzej Kot zajmujący się lubelskim ekslibrisem.

Ekslibris lubelski

W 1980 roku dzięki artykułowi Anny Jasińskiej w majowym numerze „Projektu” o lubelskim artyście - o Andrzeju Kocie dowiedziało się krajowe środowisko grafików i artystów.

Ważnym wydarzeniem w historii lubelskiego ekslibrisu w pierwszej połowie lata 80. wystawa Współczesny ekslibris lubelski zorganizowana przez LTMK w Galerii „Ex libris” wspominianego już wyżej jako jednym z lubelskich przestrzenni wystawienniczych - klubem MPiK w Lublinie w roku 1982. Wystawa ta, z inicjatywy Zbigniewa Jóźwika, przekształciła się dwa lata później w Biennale Współczesnego Ekslibrisu Lubelskiego. Organizatorom Biennale udało się zintegrować grafików Lublina i Lubelszczyzny i pozyskać nowych twórców36.

Fotografia 

W 1944 roku dwóch fotografów - Edward Hartwig i Stanisław Magierski dokonało dokumentacji więzienia na Zamku i Majdanka.

Na jednej z pierwszych powojennych wystaw fotograficznych swoją twórczość zaprezentował Edward Hartwig.

Już w pierwszym roku po wojnie, zdaje się, że w 1945 miałem pierwszą wystawę fotograficzną w Lublinie. Była moja i zbiorowa. To nie była duża wystawa, a raczej to, co się uratowało. Ale była to pierwsza wystawa fotograficzna w wyzwolonej Polsce.

Edward Hartwig
Jego ojciec Ludwik Hartwig, którego pracownia fotograficzna w budynku Hotelu Europejskiego została zniszczona podczas bombardowania Lublina 9 września 1939 r.; w gruzach stracił sprzęt, archiwum prac, także dorobek syna, Edwarda Hartwiga, który w pracowni ojca przechowywał swoje zdjęcia, po wojnie objął zakład fotograficzny swojej drugiej żony, przy ulicy Świętoduskiej, który prowadził do 1 września 1950 r.

Edward Hartwig w powojennym Lublinie robił zdjęcia między innymi w Teatrze Wojska Polskiego.

W rozmowie ze Zdzisławem Toczyńskim37 Edward Hartwig wspominał:

Jaracz wrócił do Lublina z Oświęcimia, grano Wesele, ale programu nie można było zrobić w drukarni, gdyż wszystko było podporządkowane sprawom wojennym. Wymyślono więc program, który został przygotowany na maszynie. Jak wykonałem zdjęcie Jaracza – moim zdaniem – bardzo udane. I do tego pisanego programu dołączona była moja odbitka fotografii Jaracza w formacie 6 x 9 cm.

Edward Hartwig, podobnie jak wspominany już wyżej kolejny fotograf z Lublina - Stanisław Magierski, jeszcze przed wojną byli związani z Lubelskim Towarzystwem Fotograficznym.

Lubelskie Towarzystwo Fotograficzne, którego rozwój przerwała II wojna światowa (zginęło wówczas wielu członków i sympatyków Towarzystwa, między innymi Czechowicz, Mamet, Rotblit, Żarski, niektórzy wyjechali z Lublina; przepadł także dorobek fotograficzny i biblioteka), wznowiło swoją działalność w 1947 roku.

W 1947 roku został wybrany nowy zarząd Lubelskiego Towarzystwa Fotograficznego. Do grona Towarzystwa należał między innymi Stefan Kiełsznia. 

Po wojnie, Kiełsznia znalazł zatrudnienie w laboratorium fotograficznym nowo powstałego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Później prowadził zakład fotograficzny przy ulicy Świętoduskiej.

Od roku 1950 w Polsce zaczęły się organizować państwowe Spółdzielnie Pracy, w tym Spółdzielnia Fotograficzna „ZORZA”.

Spółdzielnia „Zorza” przejmowała zakłady fotograficzne, między innymi we wrześniu 1950 roku między innymi zakład fotograficzny Ludwika Hartwiga przy ulicy Świętoduskiej w Lublinie.

W Spółdzielni „Zorza” rozpoczynał między innymi swoją pracę Jan Trembecki, później fotograf „Kuriera Lubelskiego”.

Po ukończeniu szkoły zawodowej rozpocząłem pracę zawodową w zakładzie fotograficznym, to znaczy w Spółdzielni „Zorza”. Była w Lublinie Spółdzielnia Fotograficzna. (…) Pracę rozpocząłem w 1951 i pracowałem do 1957, do momentu, kiedy powstał „Kurier Lubelski."

Jan Trembecki38

Edward Hartwig, który w 1954 roku podczas prac remontowych prowadzonych na terenie Starego Miasta przebywał w Lublinie, zrobił zdjęcia dokumentujące prowadzone prace budowlane i odbudowę miasta. Kolekcja zdjęć obejmuje 58 klatek negatywu. Wszystkie znajdują się w zasobach Archiwum Fotografii Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”. Negatywy są częścią materiałów, które w 2004 roku zostały przekazane Ośrodkowi przez Ewę Hartwig-Fijałkowską. Klatki negatywu wykonanego przez Edwarda Hartwiga mają format 6 x 6 cm i są czarno-białe39

W 1956 roku miało miejsce wydanie albumu fotografa Edwarda Hartwiga „Lublin” ze wstępem Julii Hartwig.

Po 1956 roku lubelscy fotografowie dokumentowali „kwitnące” życie artystyczne.

Lubelskie życie artystyczne dokumentował na fotografiach Andrzej Polakowski. Jego twórczość obejmuje także reportaże społeczno-obyczajowe. Do najsłynniejszych realizacji Andrzeja Polakowskiego należy pochodząca z lat 1966–1967 seria fotografii społeczności romskiej.

Wędrowałem za taborem : Rozmowa z Andrzejem Polakowskim, fotografikiem, autorem zdjęć do albumu „Pożegnanie taboru"

Artykuł informujący o nagrodzie na Najpiękniejszą Książkę Roku przyznaną albumowi "Pożegnanie taboru" pokazującemu życie Romów w taborach na Lubelszczyźnie

W Lublinie pracowało wielu fotografów etatowo związanych z lubelską prasą, bądź współpracujących, którzy dostarczali potrzebnego materiału ilustracyjnego do wydawanych tu pism, między innymi Eliza Kwaśniewska, Jan Trembecki czy Jan Huzar. Zdjęcia Jana Huzara są wnikliwą dokumentacją Lublina lat 50.-80. XX. Jan Huzar od 1957 roku pracował jako fotoreporter „Sztandaru Ludu”, później w lubelskim oddziale Centralnej Agencji Fotograficznej.

W 1964 roku miała miejsce pierwsza publikacja zdjęć Józefa Czechowicza. Stanowiły one ilustrację pierwszego wydania „Poematu o mieście Lublinie”. Wydawnictwo Lubelskie zakupiło oryginalne negatywy zdjęć Józefa Czechowicza w 1963 roku od Wacława Mrozowskiego. Zdjęcia znane jako fotografie autorstwa poety są przechowywane w Muzeum Lubelskim (Oddział Literacki im. Józefa Czechowicza). Są to odbitki wykonane w 1969 roku na zlecenie ówczesnego kierownika muzeum – Józefa Zięby z negatywów wypożyczonych od wydawnictwa Lubelskiego40.

Dokumentalistą lat 70. był między innymi Jacek Mirosław, który pracował w „Sztandarze Ludu". 

Mirosław jako młody fotograf współpracował z festiwalem Konfrontacje Młodego Teatru w lubelskiej Chatce Żaka, gdzie wykonał m.in. zdjęcia ze spektaklu Trismus teatru Gong 2 oraz z lubelskim oddziałem „Sztandaru Młodych”, dla którego wykonał m.in. reportaż z Kazimierza Dolnego o studentach z Krakowa, którzy na samodzielnie skonstruowanej łodzi wikingów płynęli Wisłą do Gdańska.

12 grudnia 1977 roku w Klubie Międzynarodowej Prasy i Książki przy Krakowskim Przedmieściu 40 odbył się wernisaż wystawy Dawny Lublin w fotogramach Stefana Kiełszni. Po raz pierwszy po wojnie w Lublinie zobaczyć można było na fotografiach byłą dzielnicę żydowską.

Lublin ostatnich dekad XX wieku dokumentowała na fotografiach Eliza Kwaśniewska, fotoreporter d „Sztandaru Ludu”, a następnie „Dziennika Lubelskiego” i „Dziennika Wschodniego. Jej fotografie były publikowane w albumach poświęconych miastu.

Murale 

Lublin to silny ośrodek street art. Ściany i mury wielu budynków w mieście zdobią murale.

W wybranych miejscach w obrębie terenu getta powstały murale. Ich treść wykorzystuje dokument, m.in. archiwalne fotografie, oryginalne teksty wspomnień świadków historii oraz utwory literackie – Julii Hartwig i Anny Langfus. Teksty te są uznawane za jedne z najważniejszych dzieł literackich dotyczących Zagłady i stanowią integralny element opowieści o getcie. Język artystyczny opiera się na tzw. sztuce ulicy.

Murale na terenie getta na Podzamczu

Treść murali wykorzystuje dokument, m.in. archiwalne fotografie, oryginalne teksty wspomnień świadków historii oraz utwory literackie, a język artystyczny opiera się na tzw. sztuce ulicy.

Na zdjęciach archiwalnych oparty jest mural dokumentalny zrealizowany na wzmocnieniu wzdłuż brzegów rzeki Czechówki, tuż obok Tarasów Zamkowych, od strony alei Unii Lubelskiej.

Sarit Brosh fotografuje mural przedstawiający dawną Dzielnicę Żydowską
Sarit Brosh fotografuje mural przedstawiający dawną Dzielnicę Żydowską (Autor: Butryn, Marcin Jan)

 

 

Przypisy

  1. Fragment listu Pawła Bujnickiego do rodziny Romanowiczów z dn. 24.IX.1944, Archiwum TNN.
  2. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, Tadeusz Radzik, Adam A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  3. Ireneusz J. Kamiński, Kwiat na ruinie, Warszawa 1984, s.69.
  4. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, Tadeusz Radzik, Adam A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  5. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, Tadeusz Radzik, Adam A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  6. http://zpap-lublin.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=111&Itemid=465, [dostęp: 29.03.2019].
  7. Rozmowa na wystawie, „Kamena", Nr 13 (131), 16.07.1957.
  8. T.Mroczek, Życie artystyczne Lublina w latach 1939-1960, Roczniki Humanistyczne" T. XXIV (1976), z. 5.
  9. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, Tadeusz Radzik, Adam A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  10. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, Tadeusz Radzik, Adam A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  11. Urszula Czartoryska, Wiosenne plany lubelskich plastyków, "Kultura i Życie. Tygodniowy dodatek "Sztandaru Ludu" 1955, nr 5, s. 2.
  12. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, Tadeusz Radzik, Adam A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  13. Mirosław Derecki, ŚRODOWISKO LUBELSKIE (18) WŚRÓD PLASTYKÓW, [w:]„Kamena”, 1983, nr 24, s. 6. .
  14. Mirosław Derecki, ŚRODOWISKO LUBELSKIE (18) WŚRÓD PLASTYKÓW,„Kamena”, 1983, nr 24, s. 6. .
  15. Za: Wiktor Ziółkowski (1893–1978), http://teatrnn.pl, [dostęp:10.01.2019].
  16. M.Derecki, Pan Ziółkowski, „Kamena", 1983, nr 11, s.5.
  17. Za: Wiktor Ziółkowski (1893–1978), http://teatrnn.pl, [dostęp: 10.01.2019].
  18. Recenzja Wystawy Młodych Plastyków otwartej 10 lutego 1957 roku w sali CBWA, „Kamena" 1957, nr 4 (122).
  19. T.Mroczek, ŻYCIE ARTYSTYCZNE LUBLINA W LATACH 1939-1960, „Roczniki Humanistyczne” T. XXIV (1976), s. 5.
  20. M.Derecki, Z plastyką na wieś, „Kamena”, 1964, nr 2, s. 11-12.
  21. Witold Chomicz 1910–1984 [w:] „Scriptores: pamięć, miejsce, obecność: laboratorium pamięci, małe ojczyzny, spotkania kultur", nr 30 (2006).
  22. Lubelskie Spotkania Plastyczne. Ilustrowany katalog Lubelskich Spotkań Plastycznych, których ideą przewodnią była integracja sztuk plastycznych w środowisku urbanistycznym, Kamiński, Ireneusz J. [red.], Lublin 1979. .
  23. Lubelskie Spotkania Plastyczne. Ilustrowany katalog Lubelskich Spotkań Plastycznych, których ideą przewodnią była integracja sztuk plastycznych w środowisku urbanistycznym, Kamiński, Ireneusz J. [red.], Lublin 1979.
  24. Relacja Marty Denys ze zbiorów Pracowni Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka-Teatr NN", nagranie: Joanna Majdanik, 27.06.2018. .
  25. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski pod red. Tadeusz Radzik, Adama A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  26. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, Tadeusz Radzik, Adam A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  27. Ireneusz J. Kamiński, O sztuce w Lublinie, [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, T. Radzik, A.A. Witusik, Lublin 1997.
  28. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, Tadeusz Radzik, Adam A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  29. Irena Iskrzycka, Muzeum Lubelskie, wystawa i jej historia, „Kultura i Życie. Tygodniowy dodatek „Sztandaru Ludu" 1952, nr 33, s. 3.
  30. Julian Kot, „Dziewięciu grafików" w Lublinie, „Kultura i Życie". Tygodniowy dodatek „Sztandaru Ludu" 1952, nr 12, s. 1.
  31. Wystawa objazdowa Muzeum Lubelskiego, „Kultura i Życie". Tygodniowy dodatek „Sztandaru Ludu" 1953, nr 34, s. 2.
  32. http://www.muzeumlubelskie.pl/Historia_muzeum-1-117-30.html, [dostep: 28.02.2019].
  33. http://www.muzeumlubelskie.pl/Historia_muzeum-1-117-30.html, [dostęp: 28.02.2019].
  34. W. S., Dwie wystawy - jedna prawda, „Kultura i Życie". Tygodniowy dodatek „Sztandaru Ludu" 1952, nr 26, s. 4.
  35. Ireneusz I. Kamiński, O sztuce w Lublinie [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, Tadeusz Radzik, Adam A. Witusik [red], Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Lublinie, Krajowa Agencja Wydawnicza-Lublin, 1997.
  36. Z. Jóźwik, Ekslibris lubelski w latach 1901–2001, [w:] Życie artystyczne Lublina 1901–2001, Lameński L. [red.], Lublin 2001, s. 117.
  37. Z.Toczyński, Pięćdziesięciolecie Lubelskiego Towarzystwa Fotograficznego Z Edwardem Hartwigiem - o Lublinie, fotografii i kilku innych sprawach, „Kwartalnik Wojewódzkiego Domu Kultury w Lublinie", R. (1987) XVI.
  38. Relacja Jana Trembeckeigo ze zbiorów Pracowni Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka-Teatr NN", nagranie: Wioletta Wejman, 12.05.2005.
  39. J.Zętar, Edward Hartwig – fotografie z odbudowy Lublina w 1954, http://teatrnn.pl, [data dostępu: 7.09.2017].
  40. Za: Józef Czechowicz – kolekcja zdjęć Lublina, teatrnn.pl, [dostęp: 14.01.2019].

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Galerie

Wideo

Audio

Historie mówione

Inne materiały