Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Sztuka opowiadania we współczesnym Libanie

Bogata tradycja libańskiego bajarstwa, na przestrzeni wieków budowana była przez różne, żyjące obok siebie grupy etniczno-wyznaniowe, nierzadko skonfliktowane i pełne wewnętrznych podziałów. Zarówno wśród chrześcijan, jak i wyznawców islamu istniało wiele odłamów i sekt, walczących o wpływy bądź przywileje polityczne, a podział religijny utrzymał się do chwili obecnej. W Libanie mieszkają sunnici i szyici stanowiący łącznie blisko 60% ludności całego kraju, a także maronici, grekokatolicy, katolicy chaldejscy, syryjscy i ormiańscy oraz wyznawcy prawosławia. Swoistą ciekawostką kulturową są grupy z pogranicza chrześcijaństwa i islamu np. alawici, ismailici czy hermetyczni, izolujący się od społeczeństwa druzowie.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Zróżnicowanie religijne Libanu, a w ślad za nim także etniczne i kulturowe sprawiło, że niemal każda z grup miała własne opowieści, związane z przyjętymi wierzeniami, zasadami postępowania i systemem wartości, a także bohaterów uznawanych za moralne autorytety. Mimo, że w treść baśni i podań ludowych wplatano motywy bliskowschodnie znane m.in. z mistycznych opowiadań Rumiego, czy „Księgi tysiąca i jednej nocy”, opowiadacze chętniej sięgali do swoich korzeni, nawiązując w opowiadanych historiach do scen mitologicznych, biblijnych albo powołując się na lokalne legendy. Dzięki obecności tego typu wątków, łatwiej dziś z dużym prawdopodobieństwem ustalić, z jakiego kręgu wyznaniowego pochodzą niektóre historie.


Tematyka libańskich opowieści w doskonały sposób obrazuje wielokulturowość kraju. Z Byblos podobno wziął swój początek grecki mit o Adonisie, istnieje również legenda, według której w pobliżu Bejrutu urodził się święty Jerzy, późniejszy patron Anglii, znany jako pogromca smoka. Lokalna wersja jego żywota mówi o tym, że do słynnego starcia z krwiożerczą bestią nie doszło w mieście utożsamianym współcześnie z libijską Cyreną, lecz nad jedną z rzek przepływających przez dzisiejszą stolicę Libanu. Chrześcijańscy uczestnicy wypraw krzyżowych przyczynili się do przeniesienia tej historii na teren Europy, gdzie zaczęła krążyć w zmienionej postaci.

Przeczytaj tekst "O Aishy, która widziała anioły>>>


Najbardziej znaną w Libanie opowieścią, są jednak dzieje Antara i Abli, pary określanej niekiedy jako arabski odpowiednik Romea i Julii, mimo, że dramat kochanków z Werony rozgrywał się w czasach późniejszych. Antar, urodzony w niewoli poeta i wojownik, miał zakochać się w pięknej księżniczce Abli, córce swego pana, lecz jako niewolnik nie mógł jej poślubić. Dziś trudno jednoznacznie ustalić, jak brzmiała pierwotna, oryginalna wersja tej nieszczęśliwej historii miłosnej, ponieważ na przestrzeni wieków doczekała się licznych zmian i przeróbek. Niektórzy bajarze opowiadali, że Antar popadł w niewolę w czasie walk, inni twierdzili natomiast, że został porwany jako dziecko i sprzedany bądź podarowany władcy wrogiego plemienia, a Ablę uznawano niekiedy za kuzynkę Antara. Źródła historyczne potwierdzają istnienie bohatera o takim imieniu i utożsamiają go z Antarem ibn Shaddadem żyjącym na przełomie VI i VII w.n.e.
W Libanie chętnie odwoływano się do opowieści mających rzeczywiste korzenie, zapewne dlatego, że cieszyły się większą popularnością poprzez bezpośrednie nawiązania do miejscowych tradycji. Większość zawodowych bajarzy, określanych, podobnie jak w innych krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu mianem hakawatich  (od arabskiego słowa hekayeh czyli bajka, opowieść), wywodziła się z prostego ludu i trudniła opowiadaniem historii wędrując od wsi do wsi, dlatego bliższa im była tematyka związana z codziennym życiem i wierzeniami lokalnej społeczności.


Zgodnie z arabskim przysłowiem, mówiącym o tym, że „dobry bajarz sypia w łożu, a zły pod gołym niebem”, w grupie tych, którzy trudnili się snuciem opowieści, istniała rywalizacja o względy słuchaczy. Zabieganie o uwagę i podziw publiczności wywarło olbrzymi wpływ na rozwój lokalnego bajarstwa, ponieważ opowiadacze zaczęli dążyć do wypracowania własnego stylu, języka, a nawet pewnych charakterystycznych cech wyglądu zewnętrznego, by wyróżnić się na tle innych. Opowiadane historie zaczęły przechodzić twórczą ewolucję, zmieniać się, mimo łączących je podobieństw. Coraz bardziej powszechne stawało się wzbogacanie ich o elementy aktorskie: gestykulację, mimikę, intonację głosu, nawiązywanie wzrokowego kontaktu ze słuchaczami albo wręcz angażowanie kogoś spośród nich do odgrywania określonych ról bądź dzielenia się różnymi wersjami tej samej baśni, podania, czy legendy.
Niektórzy bajarze kładli nacisk na to, by ich występom towarzyszyła odpowiednia oprawa muzyczna, posługiwali się też rekwizytami, mającymi imitować przedmioty, o których zamierzali opowiedzieć (hakawati przynosił do kawiarni np. amulet chroniący przed złym spojrzeniem, starą księgę, pióro, sztukę biżuterii i wokół tego budował fabułę swojej opowieści twierdząc, że zaprezentowana rzecz ma rzeczywisty związek z jej treścią).


Mimo niepewnej sytuacji politycznej, wewnętrznych konfliktów między chrześcijanami a muzułmanami, a także nieustannego zagrożenia wojną na Bliskim Wschodzie, Liban jest krajem, w którym sztuka snucia opowieści pozostaje wciąż żywa. Do jej ocalenia dążą przede wszystkim przedstawiciele świata kultury i sztuki, działacze społeczni i reprezentanci różnych środowisk twórczych, nie tylko spisując historie, ale również posługując się nimi w programach edukacyjnych, mających na celu m.in. propagowanie czytania wśród uczniów szkół podstawowych czy aktywizację zawodową kobiet.


Jednym z ciekawszych projektów opartych o tradycję lokalnego bajarstwa, był zapoczątkowany przez Fundację Anny Lindt „Arabs Children’s Literature Regional Programme”, z udziałem nauczycieli języka angielskiego, w jednej z prywatnych szkół na terenie Bejrutu, gdzie angielski jest drugim, oprócz arabskiego językiem wykładowym. Sztuka snucia opowieści została użyta przez nich jako praktyczne narzędzie, przydatne w rozpowszechnianiu czytelnictwa wśród szóstoklasistów. Nauczyciele posługiwali się w klasach technikami zapożyczonymi od opowiadaczy: nadawaniem odpowiedniej intonacji głosu, przerywaniem w najciekawszym momencie, by sprawdzić, czy uczniowie zechcą usłyszeć dalszy ciąg, podejmowali również próbę czynnego zaangażowania słuchaczy poprzez zadawanie pytań czy wspólne rozwijanie fabuły opowieści. W raporcie podsumowującym wyniki projektu okazało się, że tego typu przedsięwzięcie rozbudziło wyobraźnię młodzieży i przyczyniło się do wzrostu poziomu czytelnictwa w placówce.


Sztuka snucia opowieści została również wykorzystana przez Slima Mohsena Lokmana, twórcę projektu o nazwie Hayya Bina, który zapoczątkowany został w 2005 roku, w celu angażowania obywateli Libanu w działalność społeczną i polityczną niwelującą religijne i kulturowe podziały. Wśród wielu różnych obszarów leżących w sferze zainteresowań osób odpowiedzialnych za powstanie i rozwój projektu, znalazła się także aktywizacja społeczno-zawodowa libańskich kobiet, polegająca m.in. na nauce języka angielskiego, szeroko pojętej edukacji w dziedzinie praw człowieka i praw obywatelskich, a także oswojenia ich z Internetem i portalami społecznościowymi. W oparciu o przeprowadzone badania, które pokazały, że odsetek kobiet sprawnie posługujących się komputerem jest znacznie mniejszy niż mężczyzn, zorganizowano specjalne szkolenie przeznaczone dla mieszkanek Libanu, o nazwie „Jaka jest twoja historia?” Na sześciomiesięcznym kursie, prowadzonym w języku arabskim i koordynowanym przez Malaka Zungiego, kobiety uczyły się m.in. tego, w jaki sposób opowiadać własną historię, budować rodzinne sagi i archiwizować je w wersji cyfrowej, w formie blogów, stron www i innych narzędzi dostępnych za pośrednictwem Internetu.


Libańskie bajarstwo wykorzystywane jest nie tylko w projektach edukacyjnych, ale wciąż stanowi ważną dziedzinę literatury i sztuki. Postać opowiadacza przybliżył całemu światu Rabih Alamaddine swoją powieścią pt. „Hakawati, mistrz opowieści” (wydaną w Polsce przez Społeczny Instytut Wydawniczy Znak), wplatając w jej fabułę, oprócz postaci bajarza, wiele elementów lokalnego folkloru. Opisana przez niego historia o egipskiej niewolnicy Fatimie, która została kochanką demona, doskonale obrazuje bliskowschodnie wierzenia w dżinny i istnienie świata istot nadprzyrodzonych, przenikającego się z ludzkim.
  Mimo, że w Libanie zawodowi opowiadacze stali się już właściwie reliktem przeszłości, ich funkcję przejęli aktorzy, dążąc do podtrzymania tradycji. Na szczególną uwagę zasługuje tu działalność Teatru Monnot, współorganizatora odbywającego się od kilkunastu lat w Bejrucie Międzynarodowego Festiwalu Opowieści i Monodramów. Uczestnikami i gośćmi tego wydarzenia są najsłynniejsi światowi bajarze z wielu krajów, w tym tak egzotycznych jak Kamerun, Senegal czy Kongo. Gościem tegorocznej, XIV edycji był m.in. kongijski opowiadacz Boubacar Ndiaye, znany z odszukiwania starych, zapomnianych historii, przez co nazywany jest w swoim środowisku „strażnikiem wspomnień”.


Dyrektor artystyczny festiwalu, Jihad Darwiche, w udzielanych wywiadach podkreśla, że zależy mu nie tylko na zapraszaniu wiekowych starców, od dziesięcioleci trudniących się zawodowym bajarstwem, ale także przedstawicieli młodego pokolenia, którzy, choć żyją w czasach współczesnych i posługują się najnowszymi zdobyczami techniki, interesują się swoją przeszłością. Fascynacja folklorem, sięganie do źródeł, międzypokoleniowe dyskusje i wymiana myśli, prowadzą do ocalenia tradycji i zapewnienia jej swego rodzaju ciągłości.


Na tle opowiadaczy młodego pokolenia niewątpliwie wyróżnia się osoba Sarah Kassir, urodzonej w 1983 roku Libanki, członkini Lebanese Arts Foundation i szkoły snucia opowieści działającej przy Teatrze Monnot. Odrzucając wszelkie zabiegi aktorskie, kostiumy i rekwizyty, Sarah Kassir, zajmuje się opowiadaniem historii zebranych od libańskiej starszyzny. Twierdzi, że wychodząc na scenę ubrana w prosty, tradycyjny strój, ma przy sobie wyłącznie dwie rzeczy: słowa i modulację głosu. Elementy bajarskie przydają się jej także w prowadzonych w Bejrucie warsztatach teatroterapii.


Jednym z ciekawszych obszarów działalności Sarah Kassir, jest jej uczestnictwo w inicjatywach podejmowanych przez panarabskie stowarzyszenie o nazwie „Hakaya”. W grudniu 2004 roku, trzydziestu artystów, pisarzy, opowiadaczy i sympatyków tzw. sztuki mówionej z czternastu krajów arabskich, spotkało się w Ammanie na zorganizowanym pod patronatem UNESCO Arabskim Forum Edukacyjnym. Zapoczątkowane na tym spotkaniu dyskusje, kontynuowane następnie na kolejnych zjazdach oraz za pośrednictwem poczty elektronicznej i telefonów, doprowadziły do powstania w 2007 roku Hakayi jako owocu wieloletniej współpracy. Jej celem jest podtrzymanie dialogu między opowiadaczami z różnych części świata arabskiego, dalszy rozwój sztuki snucia opowieści, gromadzenie i centralizowanie historii (na stronie internetowej Hakayi prowadzony jest blog, na którym dostępne są wspomnienia poszczególnych działaczy i sympatyków projektu, a także zebrane przez nich relacje i opowieści).


Działalnością podobną do tej, jaką prowadzi Sarah Kassir, zajmuje się inna Libanka, Alia Alzougbi, z tym, że w Londynie, gdzie jej rodzina osiadła po wielu latach tułaczki. W 1982 roku rodzice Alii wyemigrowali do Iraku, potem Jordanii, by w końcu na stałe zamieszkać w Wielkiej Brytanii. Aktorka, wychowana przez religijnego, przywiązanego do tradycji ojca, podkreśla, że spędziła dzieciństwo słuchając anegdot i opowiastek, które miały przybliżyć jej islam. Do dziś jej największą inspiracją są dzieła Rumiego. Teraz sama została przekazicielką zasłyszanych niegdyś historii, występując w głównie w szkołach, muzeach i na festiwalach. Pytana w wywiadach o to, dlaczego zawodowo zajęła się bajarstwem zamiast robić karierę aktorską na deskach słynnych londyńskich teatrów odpowiada, że tu wszystko zależy od niej samej, nie można zrzucić odpowiedzialności za zły spektakl na autora scenariusza bądź na reżysera.
„W każdej historii ukryty jest klejnot, który czasem wyskakuje z niej już na początku, żeby nadać kierunek dalszemu ciągowi, a czasem musi minąć dłuższa chwila, zanim się ukaże. Szukajcie opowieści, które przemawiają do was w ten sposób.” - tak brzmi rada Alii dla tych, którzy chcieliby w przyszłości zająć się sztuką snucia opowieści.


Mimo trudnej sytuacji politycznej i atmosfery ciągłego zagrożenia, inicjatywy podejmowane przez libańskich artystów, społeczników i działaczy kulturalnych pokazują, że nawet w niesprzyjających okolicznościach można dążyć nie tylko do skutecznego ocalenia tradycji, ale też wciąż ją rozwijać, rozpowszechniać, a także wykorzystywać w różnych dziedzinach, co powinno być niejako wyzwaniem dla środowisk twórczych w innych krajach.


Shirin Kader

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Źródła:

  • http://www.hayyabina.org/index.php
  • http://hakaya.org/en
  • http://www.arabchildrensliterature.com
  • http://www.everyculture.com
  • http://settlestories.blogspot.com/2011/08/interviews-with-storytellers-alia.html
  • http://www.dailystar.com.lb/Culture/Performance/2013/Mar-07/209131-a-continent-of-oral-tradition-and-stories.ashx#axzz2eNcbBVd2