Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Sztuka opowiadania dawniej i dziś

Co takiego motywuje nas, ludzi, do opowiadania i słuchania?

Spis treści

[RozwińZwiń]

Opowieść nas tworzy

Upodobanie do opowiadań łączy ludzi wszystkich narodowości i ras. Nawet te narody, które nie posiadają swojego pisma, mają skarbnicę opowiadań, które przekazują dalej ustnie,
z pokolenia na pokolenie. Co takiego motywuje nas, ludzi, do opowiadania i słuchania? Opowiadania zawsze chciały po części wychowywać, przekazywać wartości i mądrości życiowe. Po drugie mają one łączyć: słuchanie o walkach i zwycięstwach, cierpieniach
i szczęściu innych ludzi, zbliża nas do nich i sprawia, że czujemy się mniej osamotnieni
ze swoimi problemami.
W czasach, gdy nie było ani telewizji, ani kina, ludzie często zbierali się razem, aby opowiadać sobie nawzajem różne historie. Zwykle pod jednym dachem mieszkało kilka pokoleń, a przekazywanie dalej rodzinnych anegdot i opowiadań odbywało się bardzo naturalnie i mimochodem - wieczorem, przy stole kuchennym. Dzisiaj mamy z tym trudności. Niektórzy dopiero po dłuższym czasie decydują się, by pojechać do rodziców czy dziadków
i wreszcie dowiedzieć się czegoś o ich historii. A wiele osób nie potrafi opowiadać o sobie.

Inna rzeczywistość

W społecznościach tradycyjnych, w których wzajemne stosunki oparte były najczęściej na bezpośrednich kontaktach, opowiadacz był postacią bardzo ważną. Bo i opowiadanie historii, mitów, bajek spełniało ważne funkcje społeczne, nie tylko jako sakralne narzędzie edukacyjne i wychowawcze, pozwalające na przekazywanie mądrości życiowej, zasad moralnych i praktycznych wiadomości o świecie i historii, ale przede wszystkim jako czynnik stanowiący o spójności i trwałości grupy. Opowiadanie i słuchanie opowieści jest bowiem czynnikiem niesłychanie silnie łączącym ludzi.
„Był sobie kiedyś…” Nie są to zwykłe, co dzienne słowa. Jest to forma zaklęcia, które wprowadza nas do innej rzeczywistości. Słowa: „Był sobie kiedyś…” oznaczają, że zdarzyło się to dawno, dawno temu. Zdarzyło się to tak dawno, że było to jeszcze na świecie, w którym obowiązywały wieczne prawa. Istoty w tych historiach były nadzwyczajne, ale to, co się przydarzyło, może zdarzyć się również nam samym. Już pierwsze słowa, jakie rozpoczynają bajkę, legendę, sagę, uświadamiają nam, że nie otrzymamy żadnych historycznych informacji, lecz zostaniemy przeniesieni do innego świata.

Początkiem każdej historii jest pytanie

Przyzwyczailiśmy się do tego, by traktować naszą wiedzę, jako dowód tego, że jesteśmy ukoronowaniem stworzenia, ale jest to wielki błąd. Tym, co charakteryzowało już naszych przodków w afrykańskich stepach, jest nasza zdolność zadawania pytań.
Każda historia ma u swoich podstaw pytanie, z tego pytania wynika tajemnica tej historii. W dobrej opowieści powstaje paradoks. Im bardziej się w nią zagłębiamy, im więcej się dowiadujemy, im więcej zagadek zostanie rozwiązanych, tym głębsze jest misterium tej opowieści. Być może jakaś opowieść nie ma żadnej funkcji niż zadanie ważnego pytania i pogłębienie tajemnicy.

Kiedy unikamy trudnych pytań, wtedy jesteśmy w niebezpieczeństwie, ze będziemy tylko rozwiązywali problemy i strywializujemy nasze życie przez zbyt proste wyjaśnienia. Historie, które opowiadamy, stają się płytkie, jeśli rozwiązują wszystkie zagadnienia, zamiast naświetlać zagadki życia.

Powrót do Opowieści

Życie jest „opowiadaniem siebie” w świecie, czyli sytuowaniem się w świecie poprzez język.
Człowiek zawsze starał się znaleźć znaleźć swoje miejsce i podkreślić tę przynależność poprzez formę opowieści. W historii znajdowało się miejsce nie tylko na opis danej sytuacji, ale i opinie, emocje, osobisty stosunek do przedstawianego problemu. Dlatego Opowieść może przybierać różne formy, choćby pieśni, przypowieści mistycznej, czy tez dzieła literackiego. Zaś w dzisiejszych czasach opowieść o świecie, który jest obok nas, może przybierać skomplikowane formy multimedialne.

Śladami wędrownych pieśniarzy

Już we wczesnym średniowieczu wędrowni śpiewacy przemierzali kraj wzdłuż zatrzymując się we wsiach i miastach, gdzie przy wtórze instrumentu muzycznego śpiewali lub recytowali utwory religijne i świeckie. Wędrowali zwykle razem z komediantami, jako członkowie waganckiego zespołu, rzadziej w pojedynkę. Poddani nakazom grupy i panującej w niej obyczajowości popisywali się swoją sztuką na widowiskach publicznych oraz występowali na zamkach i dworach. Wszędzie byli przyjaźnie witani, budzili bowiem pieśnią radość życia i chęć upajania się jego urokiem.
Pieśniarzy- muzyków już w wieku XV i późnej (aż do połowy wieku XVI) nazywano u nas
z włoska rybałtami (od „ribalto”: łotr, rzezimieszek). W wędrującej gromadzie nie brakło ludzi utalentowanych, którzy inscenizowali satyryczne dialogi, układali i śpiewali rozmaitego rodzaju pieśni. Wśród nich znalazły się także „nowiny”, czyli pieśni nowinkarskie oraz „pieśni światowe”, tzn. świeckie. Rybałci ożywiali nimi wesela, zabawy towarzyskie i kuligi, zwłaszcza w okresie mięsopustu, kiedy tworzyli niezłe zespoły muzyczne.
 

Opowieści chasydzkie

Opowiadanie historii nie stanowi żadnej odmiany rozrywki, lecz przeciwnie, dalekie jest
od tego, by być jedynie pewną formą przyjemności i dla chasydyzmu z drugiej połowy XIX w. jest ono działaniem pełnym mocy aktywnych i pozytywnych, autentycznym aktem miłosierdzia i wydarzeniem zbawczym, które łączy narratora i słuchacza wciąż odnawianą
i ścisłą więzią. „Opowiadanie losów świętych to (…) dla chasyda jeden z najbardziej godnych uczynków. Dlatego mówi on o nich przy każdej okazji. Można by niejako powiedzieć, że święci chasydzcy wsączyli swoje dusze w legendy, które lud o nich opowiada; i tak legenda chasydzka opisuje charaktery swoich bohaterów być może z większą wiernością, niż świadczą o tym uczynki naprawdę przez nich spełnione i słowa przez nich samych wypowiedziane”.

W ten sposób, w momencie kiedy cały chasydyzm załamuje się wobec doświadczenia faktu, że początkowe silne nastawienie „misyjne” znacznie teraz osłabło, opowieść zyskuje wartość rytualną, prawie liturgiczną. Magiczne zaklęcia, tajemne medytacje, zdolne ożywić modlitwę, zdają się tracić swoją skuteczność i zostają zastąpione przez opowieść o dziełach i czynach cadyków. Tak więc „opowiadane”, stając się wspomnieniem zdolnym do uobecnienia samego obiektu, o którym się właśnie opowiada, przerodziło się w rodzaj posłannictwa i jako takie musi być celebrowane w bojaźni i czci.

Znaczenie narracji dla chasydyzmu ostatnich pokoleń przedstawione zostało po mistrzowsku
i w formie prawie symbolicznej przez krótką opowieść:

Kiedy Baal Szem musiał rozwiązać jakieś trudne zadanie, coś sekretnego dla dobra ludzi, udawał się (…) do lasu, w pewne znane miejsce, zapalał ogień, odmawiał modlitwy, pogrążał się w medytacji i wszystko spełniało się według jego postanowienia. Kiedy w następnym pokoleniu Magid z Międzyrzeca stawał przed identycznym zadaniem, szedł w to samo miejsce do lasu i mówił: „Nie możemy już rozpalać ognia, ale możemy odmawiać modlitwy” i wszystko spełniało się według jego pragnienia. I znowu w następnym pokoleniu rabbi Mosze Lejb z Sasowa musiał rozwiązać to samo zadanie. On też szedł do lasu i mówił: „Nie możemy zapalać ognia i nie znamy już sekretnych medytacji, które ożywiają modlitwę, ale znamy to miejsce w lesie, gdzie się to wszystko odbywało i to musi wystarczyć”.
I rzeczywiście wystarczało. Ale kiedy znów w kolejnym pokoleniu rabbi Izrael z Rużyna musiał rozwiązać ten sam problem, siadał na złotym tronie w swojej siedzibie i mówił: „Nie możemy rozpalać ognia, nie możemy odmawiać modlitwy i nie znamy już tego miejsca
w lesie, ale możemy o tym wszystkim opowiadać”. I (…) już samo opowiadanie okazywało się podobnie skuteczne, jak działania jego trzech poprzedników”.

Literatura faktu

W literaturze XX wieku pojawia się odmiana prozy narracyjnej o charakterze przede wszystkim dokumentalnym (częściowo zbeletryzowana), której głównym celem jest wiarygodna relacja reporterska lub pamiętnikarska, o autentycznych wydarzeniach. Taka narracja eksponuje ścisły opis faktów i osób, relacjonuje rzeczywiste wydarzenia, wykorzystuje dokumenty, wspomnienia. Literatura z tego nurtu relacjonuje wydarzenia z życia jednostek i narodów, dzięki czemu staje się źródłem faktów historycznych, wiedzy o realiach życia, funkcjonowania społeczeństw i systemów politycznych, ale także o motywach postępowania zwykłych ludzi.
Być może czytałeś już literaturę o więzieniu, być może znasz opowieści z obozów koncentracyjnych, które opisują nadzwyczajną zdolność człowieka, która pozwala mu przeżyć nawet w takich strasznych warunkach. Czasem nie wiemy, kim jesteśmy, albo kim możemy być. Dopiero wtedy, gdy odebrane zostanie nam nasze poczucie bezpieczeństwa i nasz komfort, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, rozpoznajemy naszą wewnętrzną siłę i nasz cały potencjał. Ale bez tej wiedzy historia naszego życia może być niekompletna.

Współczesny ruch opowiadaczy

Państwem, gdzie ruch opowiadania historii jest już zjawiskiem rozpoznawalnym społecznie, mającym grono słuchaczy i zwolenników, jest Francja. Ruch opowiadania historii we Francji został zapoczątkowany pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku w związku
z ruchami kontestacyjnymi, postulującymi demokratyzację sztuki, wyjście na ulice, przywrócenie bezpośrednich relacji międzyludzkich.
Publiczne opowiadanie bajek czy historii spełniało najważniejsze postulaty buntu młodych – zwracało się zawsze do związków wspólnotowych, posługiwało się bezpośrednimi relacjami, było spontaniczne, oparte na bliskości.

Dzisiejszy opowiadacz stoi przed problemami, których opowiadanie historii w warunkach tradycyjnych w ogóle nie dotyczyło: musi sam znaleźć swój sposób przekazu, technikę, repertuar, musi od początku spektaklu tworzyć relację ze słuchaczami, którzy nie stanowią zazwyczaj grupy, musi szukać i dobierać odpowiednie miejsce i czas opowiadania. Współcześni opowiadacze stają przed publicznością, którą widzą pierwszy raz w życiu i której już prawdopodobnie nigdy więcej nie spotkają. Muszą być gotowi stawić czoło najróżniejszym sytuacjom. Muszą umieć się dostosowywać.
Dlatego stosują oni różne metody pobudzające zaangażowanie odbiorców. Niektórzy potrafią nawiązać dialog z publicznością, dając słuchaczom możliwość wypowiadania się; inni opierają swój występ na grze pytań i odpowiedzi lub zapraszają widownię do różnych działań fizycznych. Każdy z opowiadaczy ma inne sposoby, żeby z opowiadania stworzyć zdarzenie międzyludzkie.

Słowo mówione w audiowizualnym świecie

Sens tradycji, jej interpretacje, zapisane są wciąż w słowie. Współczesne systemy komunikacji na ogół zaspakajają podstawowe potrzeby informacyjne społeczeństwa, natomiast rośnie głód komentarza oraz interpretacji, czyli potrzeba rozumienia kreowanego przez media obrazu świata.
Media elektroniczne z niebywałym impetem głoszą – jak się wydaje- nieuchronność swojej dominacji i rozwoju. Nie głosiło tego ani pismo, ani druk. Medialna przestrzeń publiczna, a więc dominujący dziś typ przestrzeni międzyludzkiego kontaktu, eliminuje słowo.

Przewaga radia, dziś przed wszystkim radia publicznego, polega tu na stale odnawialnej źródłowości słowa, czyli na jego formie mówionej, która wciąż wydaje się mieć moc wzorcotwórczą. Radio pozostaje formą przetrwalnikową kultury słowa mówionego, pozostaje ważnym ogniwem logocentrycznej formacji kultury. Radio, szczególnie
w środowiskach wiejskich, wciąż korzysta z mitologii słowa głoszonego „z centrum”, słowa
z rejestru stylów wysokich, co potwierdza potoczne – przekonanie, że „radio mówi”. Zatem radio jako medium kulturowe wypełnia niejako samo przez się pewną misję.
Ważne jest to, ze słowo stało się ponownie dźwiękiem.

Literatura

Dołowy N., Współczesny opowiadacz miejski a tradycje opowiadania [w:] „Literatura Ludowa” 2005, nr 4-5, s. 93, 95, 99-100
Lifschitz D., Z mądrości chasydów. Ponad 600 nie publikowanych wcześniej opowieści o radości, nadziei, humorze z dawnych historii Izraela, aby odnaleźć Boga i siebie samego, Kielce 1998, s. 267-268
Nyrkowski S. (oprac.), Karnawał dziadowski. Pieśni wędrownych śpiewaków (XIX- XX w.), Warszawa 1977, s. 15, 17-18
Sulima R., Słowo mówione w audiowizualnym świecie [w:] „Literatura Ludowa” 2005, nr 5, s. 17 - 22
Vopel K. W., Sztuka opowiadania, sztuka słuchania, przekł. Magdalena Jałowiec, Kielce 2003