Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Szlak lubelskiej kolei do młyna braci Krauze

Doprowadzenie do Lublina w 1878 roku kolei żelaznej, nie tylko usprawniło komunikacje z innymi miastami Królestwa, ale i pozwoliło, na rozwój wielu zakładów przemysłowych na terenie miasta. Jednym z nich, był młyn braci Krauze na łąkach pomiędzy Kaliną i Tatarami.

 

Doprowadzenie do Lublina w 1878 roku kolei żelaznej, nie tylko usprawniło komunikacje z innymi miastami Królestwa, ale i pozwoliło na rozwój wielu zakładów przemysłowych na terenie miasta. Jednym z nich był młyn braci Krauze na łąkach pomiędzy Kaliną i Tatarami. Bocznica kolejowa wychodziła z torów stacyjnych niedaleko dworca. Ponieważ wędrówka nasypem kolejowym nie jest możliwa, dlatego warto udać się na ul. Łęczyńską w okolice hurtowni „Eldorado". Widać tam czytelny ślad po torze i przejeździe kolejowym, który przecinał ul. Łęczyńską i biegł prosto w dół w stronę rzeki i młyna.

Do II wojny światowej, była to najdłuższa bocznica w mieście, wzdłuż niej lokowano zakłady przemysłowe i magazyny. Obok hurtowni „Eldorado” widać mały budynek mieszczący obecnie zabudowania gospodarcze, dawniej mieścił portiernię magazynów centrali nasiennej z 1927 roku, które zburzono kilka lat temu, by zrobić miejsce pod budynek hurtowni.
Po przejściu na lewą stronę ulicy Łęczyńskiej, idziemy śladem torowiska mijając magazyny i pozostałości małych zakładów. Nie trzeba wprawnego oka by zauważyć, że kiedyś na tym odcinku bocznicy było kilka torów, zatem ruch musiał być duży.

Powoli dochodzimy do zabudowań Lubelskiej Fabryki Wag. Po prawej w dawnej kolejowej bramie widać resztki szyn, po lewej wznosi się Fabryka Eternitu braci Rylskich z przepiękną wieżą wodną w stylu zakopiańskim projektu Koszyc- Witkiewicza. Pomiędzy tymi zakładami, widać wąski zarośnięty krzakami pas ziemi. Nim właśnie biegły tory prosto w kierunku rzeki, w stronę widocznego w oddali młyna. Możemy teraz poszukać ścieżki obok fabryki eternitu biegnącej do bulwaru nad Bystrzycą, albo pójść owym śladem po torowisku prosto w stronę rzeki .

Na skarpie po lewej stronie zbudowano tory kolejowe w formie trójkąta, tak aby lokomotywa mogła zawrócić z wagonami, bo teren fabryki wag wykorzystano na postawienie budynków i zabrakło miejsca dla dodatkowych torów. Stojąc na bulwarze nad rzeką z jednej strony widzimy na jej przeciwległym brzegu rząd magazynów i młyn ze śladem po torowisku, tak samo od strony fabryki eternitu również nie trudno odnaleźć ślad po torze.

Zwraca uwagę fakt, że skrzyżowanie ulicy Łęczyńskiej z torami leży dosyć wysoko. Właściwie główna linia kolejowa wychodząca z dworca na wschód leży dosyć wysoko, zatem pociągi wyruszające z młyna miały duże wzniesienie do pokonania, nim dotarły do torów stacyjnych w okolicach dworca.

Niestety budując nowe koryto rzeki, bulwar i umacniając brzegi, wywieziono resztki mostu kolejowego przez Bystrzycę, rozebranego w 1970 roku, dlatego tylko wyobraźnia podpowie gdzie się znajdował i jak mógł wyglądać. Na pewno pomocny będzie fakt, że leżał w osi toru i z powodu nie wielkiej szerokości rzeki nie był imponującą konstrukcją. Dziś byłby połączeniem pomiędzy obu dzielnicami – Kalinowszczyzną i Tatarami ,mógłby też stanowić uzupełnienie istniejącej ścieżki rowerowej. Tylko jeszcze linia malowniczych topoli i magazyny obok młyna, wskazują gdzie miała swój koniec najdłuższa bocznica kolejowa dawnego Lublina- kolej do młyna braci Krauze.

opracował Marcin Waciński