Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Szkolnictwo religijne wśród lubelskich Żydów (chedery)

 Zbiory Mikołaja Spóza z Puław. Dla każdego pobożnego Żyda wyższe wykształcenie religijne było gwarancją szacunku społeczności, dobrego ożenku (każdy pobożny Żyd chciał mieć za zięcia człowieka o wielkiej znajomości prawa i religii) i szansą na zyskanie urzędu rabina, jako że na to stanowisko powoływano tylko najlepiej wykształconych.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Definicja chederu

Cheder (hebr. חדר sala, pokój) była to pierwsza w życiu żydowskich chłopców szkoła religijna. Posyłano do nich wyłącznie chłopców, w wieku trzech lub pięciu lat. W szkole uczniowie przygotowywali się do bar micwy, ucząc się pisać i czytać po hebrajsku. Nauka trwała cały dzień, dzieci siedziały razem najczęściej w małym pomieszczeniu, w którym nierzadko mieściło się również mieszkanie mełameda, czyli nauczyciela.

Pierwsze chedery zaczęły powstawać w Europie pod koniec XVIII w., utrzymywane były przeważnie przez Gminę Wyznaniową. Żydzi lubelscy przykładali dużą wagę do wykształcenia religijnego młodego pokolenia. Większość z nich była ortodoksyjna, sporo było również chasydów, tradycyjnie przeciwnych oświacie wykraczającej poza cheder, jesziwę czy samodzielne studia talmudyczne, przeciwni byli także zakładaniu szkół czy kursów zawodowych. Ze względu na konserwatywne nastawienie w Lublinie nie funkcjonowała żadna oficjalna synagoga postępowa.

 

System nauczania

W chederach nie było stałej daty rozpoczynania nauki, nie było też egzaminów, ani ograniczonej liczby miejsc dla uczniów. Edukacja trwała kilka lat i była przygotowaniem do dalszego studiowania w jesziwie, bądź samodzielnych studiów religijnych w bejt ha midraszu. Rozpoczynano ją w bardzo młodym wieku, najczęściej rodzice oddawali do chederu chłopców w wieku lat trzech. Po zapoznaniu się z alfabetem uczeń w wieku lat pięciu przystępował do nauki Chumaszu, czyli Pięcioksięgu. Dzień w którym rozpoczynał naukę Tory był uroczyście obchodzony w gronie rodzinnym. Chłopiec dostawał nowe ubranie oraz słodkie migdały i rodzynki (aby pamiętał, że nauka Tory jest rzeczą słodką) i zdawał mały egzamin w języku hebrajskim przez swoim nowym nauczycielem m.in. ze znajomości znaczenia nazwy Chumasz.

Na pierwszych etapach nauczania klasy były z reguły większe i liczyły około 40 uczniów,a mełamedom pomagali pomocnicy zwani belframi. Na wyższym poziomie klasy bywały stosunkowo mniejsze, najwyżej kilkuosobowe, ponieważ dalsza nauka nie była obowiązkowa.

Przez pierwsze dwa lata nauki w chederze chłopcy uczyli się czytać i pisać oraz poznawali podstawy gramatyki języka hebrajskiego. Przez kolejne trzy lata opanowywali pamięciowo fragmenty Tory i uczyli się tłumaczyć na jidysz kolejne księgi. Naukę Tory zaczynano od księgi Kapłańskiej, pełnej trudnych praw, zawiłych przepisów o składaniu ofiar, informacji o zakazach i karach za ich nieprzestrzeganie. Następnie przechodzono do Księgi Rodzaju:

Na drugi rok zaczęliśmy od Brei Szid, Genezis. Uczyliśmy się Brei Szid cały rok. To były bardzo ładne opowiadania. Mieliśmy mełameda, który potrafił przekazać materiał. Pamiętam, jak się rozpoczęło: "Na początku Bóg stworzył świat. Niebo i ziemię". I wszyscy patrzyli jak pokazywał: do góry, gdzie jest niebo, w dół - gdzie ziemia. Na drugi rok doszliśmy do drugiej części Wajek Ha....Szmot, pierwsza seria urodził się Noe i Awram, i Jakub, i wszyscy święci (Marian Milsztajn, Wspomnienia).

Na kolejnym etapie nauki dzieci zapoznawały się z komentarzami do Tory napisanymi przez starożytnych mędrców. Przez okres około dwóch lat studiowano komentarze Rasziego. W późniejszych etapach nauki dochodziła literatura rabiniczna o dużym stopniu skomplikowania. Studiowano również Gemarę z komentarzami Rasziego. Poznawano także kodeksy potrzebne do codziennej modlitwy i sprawowania kultu m.in. Szulhan Aruch. Ostatnim etapem nauczania było studiowanie i zgłębianie Talmudu, dostępne dla najzdolniejszych uczniów. Nauczyciel na tym etapie był instruktorem i konsultantem, a nie prowadzącym naukę.

W chederze bardzo ważnym był również cykl świąt, przygotowywano się na ich obchody, uczono specjalnych modlitw. Był to czas wolny od nauki szkolnej.

Oprócz nauczania, cheder był również miejscem zabaw, pierwszych kontaktów rówieśniczych, psikusów wspólnie wyrządzanych mełamedowi, ale również miejscem w którym doskonalono zapamiętywanie posługując się rożnego rodzaju grami. Uczniów, pomimo różnic majątkowych, łączyła przyjaźń i szczere koleżeństwo, przedstawiane we wspomnieniach opisanych m.in. w Księgach Pamięci Gmin Żydowskich.

 

Metoda nauczania

Naukę zaczynano od zapoznania się z alfabetem, czyli literami i ich zapisem. Tak wspomina tę naukę Marian Milsztajn: Rozpoczęła się lekcja, siedziało 20, 25 dzieci i mełamed, nauczyciel. Przyszedł, usiadł sobie na wysokim krześle: "Ptasięta, kureczki moje. To jest litera A. Powtórzcie". "To jest litera A alef". Głosiki nędzne, malutkie. "Głośniej mówią, kociętka". Wszystkie nazwy zwierzątek. Tak nas określał. I tak mogliśmy siedzieć godzinę, dwie, trzy nad alef, aż to zostało wbite do głowy. (Marian Milsztajn, Wspomnienia).

Następnie nauczano całego tekstu, lub poszczególnych fraz powtarzanych melodyjnym głosem za nauczycielem. Nauczano metodą pamięciową, polegającą na opanowywaniu dużych partii materiału na pamięć bez konieczności rozumienia tekstu. Uczono również odmawiania - potrzebnych każdemu religijnemu Żydowi – błogosławieństw: Zaczęły się od bahot, od błogosławieństw. Jak jesz chleb, to powiadasz Braha, błogosławieństwo... "Baruh ata adonai eleheino meile havelam hamot si"... "Dziękuję Ci Boże kochany, drogi, co wyciągasz chleb z ziemi". I nad tym też trzeba było pracować co najmniej tydzień, żeby zapamietać. Aczkolwiek w domu słyszało się. (Marian Milsztajn, Wspomnienia).

Dzień nauki w lecie rozpoczynał się zaraz po odmówieniu modlitw porannych, zimą ze względu na trudne warunki klimatyczne, bywało że lekcje nie odbywały się wcale. Między godziną 10 a 11 była przerwa obiadowa, nauczyciel często stołował się u rodziców dzieci. Około 14.00 był podwieczorek, na który uczniowie szli do domów, wracali wieczorem, aby kontynuować naukę aż do modlitwy wieczornej (maariw), którą odmawiali wspólnie z mełamedem, a następnie rozchodzili się do domów. Tylko w wyjątkowe dni, takie jak piątek uczono się przed południem. Szabat był dniem wolnym od nauki. Szczególnym dniem bez nauki był również Lag ba Omer - specjalne święto obchodzone raz do roku, gdy mełamedzi z uczniami wyruszali na wycieczki za miasto.

Jesziwa a Jeszbot

Wyższe wykształcenie religijne wymagało uczęszczania do Jeszbotu, zwanego też jesziwą. Jeszboty podzielone były ze względu na rodzaj nauki na małe, nauczające Talmudu i Tory oraz duże, kształcące rabinów, nauczycieli religii, sędziów religijnych, kierowników szkół religijnych i znawców Talmudu, zwanych talmudystami. W jesziwie uczniowie doskonalili znajomość Talmudu oraz poznawali szczegółowo prawo (Halachę) i literaturę rabiniczną. Małe Jeszboty natomiast były odpowiednikami szkół średnich, ale o wyłącznie religijnym programie nauczania. Obok nich funkcjonowały także tzw. Kolelim,czyli grupy religijnych Żydów, studiujące pod okiem rabina lub cadyka.

W Polsce funkcjonowały zarówno jesziwy utrzymywane przez Gminę, jak i jesziwy prywatne, położone zwykle na prowincji. Po wojnie powstawało dużo nowoczesnych jesziw, które przyciągały również zagranicznych uczniów. Uczniowie jesziw byli w przeważającej części bardzo ubodzy i pozbawieni stypendiów rządowych. W Lublinie dla nich właśnie Majer Szapiro otworzył nowoczesną uczelnię wyższą Jeszywas Chachmej Lublin.

Warunki w chederach i mełamedzi

W wielu miastach, w tym także w Lublinie, istniały małe chedery zakładane w prywatnych domach. Często były to ciasne izby, w których mieściło się również mieszkanie mełameda. Higiena w chederach pozostawiała wiele do życzenia. W okresie zaborów władze okupacyjne, czułe na punkcie higieny: niemieckie i austro-węgierskie, wobec niemożliwości kontrolowania stanu chederów, ograniczały się jedynie do wydawania obszernych przepisów sanitarnych, które i tak nie były przestrzegane.

Opłata za pobieranie nauki w chederze była niska, w wielu placówkach istniała możliwość wnoszenia opłaty w naturze, czyli żywnością, artykułami przemysłowymi lub usługami, którymi handlowali rodzice dzieci. Dodatkowym atutem chederów był fakt, że często pełniły funkcję przedszkola, w którym dzieci mogły pozostawać do zmroku, co ułatwiało życie zapracowanym rodzicom. Przy siedzibie Gminy istniał zazwyczaj cheder gminny, w którym nauka prowadzona wśród chłopców do 13 roku życia była bezpłatna.

Nauczyciel był opłacany przez gminę i rodziców. Jeżeli gmina był uboga i nie mogła utrzymać kilku nauczycieli, to zdarzało się, że chłopcy w różnym wieku uczyli się w jednej sali u tego samego nauczyciela. Najbogatsi opłacali prywatnego nauczyciela, który w piątki przed szabatem egzaminował chłopca w obecności rodziców.

W chederach mełamedzi często stosowali kary cielesne za brak uwagi na lekcji lub złe zachowanie. W trakcie nauki zmieniano chedery, bo nie każdy mełamed posiadał odpowiednie wykształcenie, żeby doprowadzić ucznia do wyższego poziomu wiedzy, umożliwiającego najzdolniejszym rozpoczęcie studiów w Jesziwie.

Chedery w Lublinie

Najwięcej chederów było na ulicach Nadstawnej i Jatecznej. W okresie zaboru rosyjskiego w lubelskich chederach dodatkowo obowiązywał język rosyjski, jako przedmiot nauczania. W rzeczywistości jednak wystarczyła łapówka wręczana przez mełameda kontrolującemu chedery policjantowi, aby ominąć wymóg zaborców. Dodatkowym obowiązkiem było umieszczanie w salach chederów portretu aktualnie panującego cara.

Lubelskie chedery wspomina Aleksander Szryft: W prywatnych chederach mełamedzi też byli bardzo surowi. Przy Szerokiej 12 funkcjonował cheder Icchaka Stoła. Stół także katował swoich uczniów. Na Zamkowej cheder prowadził Baruch Parech - Parchaty. Jego syn zginął później w walce z Anglikami w Palestynie. Najwięcej chederów było w Lublinie przy ulicy Nadstawnej. W domu nr 20 było ich kilka (Aleksander Szryft, Dzielnica żydowska na Podzamczu).

Przy Nadstawnej mieściły się kamienice, w których funkcjonowały dwa, a nawet trzy chedery jednocześnie. Na blisko 100 działających pod koniec XIX w. w Lublinie tego typu szkółek, aż 24 mieściło się przy ul. Nadstawnej. Do takich należał dom Hersza Dajczmana (Nadstawna, nr policyjny 630) czy kamienica Elego Gutfingera (Nadstawna 616).

Na ulicy Jatecznej, nazywanej przez Żydów „zaułkiem”, mieściło się najwięcej chederów rożnego typu, od tych w których uczyli się najmłodsi poprzez tzw. chedery Chumaszu, w których starsi uczniowie rozpoczynali naukę Tory do chederów Gemary, w których poznawano Gemarę i komentarze talmudyczne.

Chedery mieściły się również na Podzamczu, ulicy Szerokiej i Zamkowej, Grodzkiej oraz w licznych zaułkach miasta żydowskiego, gdzie funkcjonowały małe, prywatne chedery. Chedery mieściły się również w innych lubelskich dzielnicach np. Na Kalinowszczyźnie: Mój ojciec nazywał się Jakub. Był nauczycielem religii żydowskiej. Miał cheder. Ostatni na Kalinowszczyźnie, przedtem uczył w Talmud Torze. Urodziłem się przy Zamkowej, a potem jak ojciec założył sobie Chejder na Kalinowszczyźnie - przenieśliśmy się tam na tzw. "drugą Kalinowszczyznę". To jest między garbarniami. Garbarnia Brykmana, Eichenbauma i Zylbersztajna. Tam na ulicy Okólnej 11. Był tam mały domek, ojciec dzierżawił go. I tam miał cheder. Była bida i nędza niesamowita (Izydor Sznajdman, Rodzina).

 

Cheder a inne placówki oświaty

W XIX w. pod wpływem Haskali pojawiły się głosy krytykujące nauczanie w chederach. Krytykowano metody nauczania, wskazywano na złe warunki higieniczne, na brak letnich wakacji dla dzieci żydowskich (dzieci żydowskie nie miały letnich wakacji ze względu na dużą ilość dni wolnych z powodu świąt żydowskich).

W XIX w. zaczęły powstawać pierwsze placówki zawierające w programie nauczania przedmioty świeckie. Postępujący proces sekularyzacji sprawiał, że do chederów uczęszczało coraz mniej uczniów. Chedery, w porównaniu z nowoczesnymi, świeckimi placówkami oświaty były na niskim poziomie edukacyjnym. Ciasne pomieszczenie w których odbywały się lekcje, duża liczba uczniów przypadająca na jednego nauczyciela, brak pomocy dydaktycznych i tradycyjny program nauczania nie pozwalały chederom na konkurowanie ze szkołami świeckimi, które przyciągały uczniów nauką języka polskiego i nowoczesnych przedmiotów.

Również w Lublinie, pod wpływem nowych prądów umysłowych, takich jak syjonizm, podejmowano próby reformowania szkolnictwa. Projektem tego typu był funkcjonujący w oficynie kamiennicy znanego lubelskiego lekarza dr. Jakuba Cynberga, zwolennika syjonizmu, cheder z nowoczesnym hebrajskim jako językiem wykładowym. Był to jednak samotny projekt, gdyż ortodoksyjny Lublin pozostawał przy tradycyjnych metodach nauczania.

Jedyną, w miarę nowoczesną szkołą religijną w Lublinie, była Talmud-Tora mieszcząca się przy ulicy Jatecznej. Oprócz tradycyjnych religijnych przedmiotów miała ona w swoim programie nauczania również podstawy wiedzy ogólnej. W szkole tej funkcjonował również chór koncertujący podczas uroczystych nabożeństw w synagodze Maharszala. Tylko jeden tego typu cheder w Lublinie nie gwarantował nabycia przez uczniów znajomości języka polskiego, niezbędnego w XIX w. do zdania egzaminu rabinackiego. Brakowało również w Lublinie wyższej uczelni talmudycznej kształcących rabinackie elity. Sytuacja poprawiła się po 1930 r., gdy Majer Szapiro, widząc potrzebę reformowania zastałego systemu szkolnictwa, otworzył w mieście pierwszą w Polsce w pełni nowoczesną uczelnię rabinacką.

Powstawanie szkół świeckich spowodowało, że wśród dzieci żydowskich częste były sytuacje, gdy rodzice posyłali swoich synów zarówno do chederu, jak i do szkoły powszechnej. Dzieci spędzały jedną część dnia w szkole powszechnej, a popołudnia oraz niedziele i święta kościelne wolne od nauki - w szkołach w chederze. Taki system nauki nie dotyczył synów rabinów i innych ortodoksyjnych Żydów: Gdybym żył wyłącznie wśród Żydów, może zostałbym rabinem, ale ja wychowywałem się przede wszystkim z Polakami. W czasie uczęszczania rano do szkoły powszechnej, po południu do chederu chodziłem coraz rzadziej i takim sposobem oddalałem się od głębszego poznania religii żydowskiej (Chaim Zylberklang, Cheder w Żółkiewce).

Próby reform chederów

W 1920 r. rabin czortowski Izrael Fridman próbował dokonać reformy chederów w Galicji, aby oprócz nauczania religijnego zyskiwać umiejętność wykonywania zawodu praktycznego. Przy takim systemie nauki niezamożni Żydzi ortodoksyjni nie musieliby dodatkowo płacić za naukę zawodu swoich dzieci. Projekt zakładał podział uczniów na dwie grupy:pierwsza, w której znaleźliby się uczniowie, których warunki materialne lub zdolności naukowe predestynować mogły do dalszej nauki i druga, którą tworzyliby uczniowie mniej zdolni lub nie zamierzający kontynuować nauki i oni właśnie mieli uczyć się praktycznego zawodu. Tym podejściem cadyk odróżnił się od innych chasydów, niechętnych wprowadzaniu nauki zawodu do wykształcenia.

W pierwszych latach Drugiej Rzeczypospolitej pojawiły się nowe koncepcje kształcenia młodzieży, daleko odbiegające od praktyki chederu. Po I wojnie światowej państwo miało finansować szkoły z językiem wykładowym jidysz lub hebrajskim. Powstawały osobne oddziały szkół powszechnych z nauczaniem języka polskiego. Szkoły te, w których nie prowadzono zajęć w soboty i dni świąt żydowskich nazywano „szabasówkami”, uczęszczały do nich przeważnie dziewczynki. Nowe władze polskie tolerowały chedery jako żydowskie odpowiedniki szkół powszechnych. O „szabasówkach” powstałych w Lublinie wspomina w swojej książce „Mój Lublin” Róża Fiszman-Sznajdman. Szkoły żydowskie nie były jednak tak popularne jak chedery czy szkoły publiczne, w których uczyła się młodzież polska i żydowska.

Reform chederów próbowano dokonać również odgórnie. Centralna Organizacja Żydów Ortodoksyjnych przystąpiła na początku lat 20. XX w. do wprowadzania nowej koncepcji, zgodnie z którą
 

  • nauczanie miało trwać 8 lat, od 6 roku życia przeznaczając na naukę religii od 27 do 37 godzin tygodniowo, a na naukę przedmiotów ogólnokształcących 12 godzin.

  • nauczyciele religii, historii Żydów i języka hebrajskiego musieli zdawać egzamin ustny przed Państwową Komisją Egzaminacyjną w Warszawie ze znajomości Biblii, historii Żydów, literatury, a także podstaw dydaktyki.


Chedery tego typu, zwane „reformowanymi” powstawały niemal wyłącznie w dużych miastach. Świat sztetli nadal pozostawał przy tradycyjnym typie nauczania chederowego, który nie zwalniał uczniów od powszechnego obowiązku szkolnego, dlatego nauka w nich mogła być traktowana jedynie jako uzupełnienie edukacji.

W Lublinie reform podejmowano w czasie pierwszej wojny światowej, a zwłaszcza podczas trzyletniego okresu okupacji austro-węgierskiej. Władze austriackie przystąpiły wówczas do szeregu reform, również na polu szkolnictwa żydowskiego. Powołano referenta do spraw wyznania mojżeszowego w Oddziale Wyznań Religijnych i Szkolnictwa Generalnego Gubernatorstwa Wojskowego (do 1918 r. pełnił tę funkcję Majer Bałaban).

Były to pierwsze państwowe próby reform szkolnictwa żydowskiego, kontynuowane następnie przez władze polskie po odzyskaniu niepodległości. W tym okresie przedstawiciele Agudy zaczęli naciskać na mełamedów, aby wprowadzili zmiany w prowadzonych przez siebie chederach. W 1922 r. udało im się uchwalić ustawę uznającą zdobywanie nauczania religijnego za wypełnianie obowiązku szkolnego. W 1936 r. wyrażono zgodę na skrócenie czasu wakacji do jednego miesiąca ze względu na liczne święta żydowskie. Wszystkie te ulgi dotyczyły jedynie placówek prowadzonych przez Agudę.

Chedery żeńskie

W tradycyjnych chederach uczyli się tylko chłopcy. Edukacja dziewczynek nie była koniecznością zatem dziewczynki mogły być posyłane tylko do szkoły świeckiej. Zazwyczaj dziewczynki zdobywały swoją edukację w domu przy rodzicach, gdzie uczono je odprawiać błogosławieństwa, odmawiać modlitwy z siduru oraz pisać. Kiedy dziewczynka była starsza niektórzy rodzice posyłali ją na naukę do nauczyciela lub nauczycielki, gdzie uczyła się przeważnie języka jidysz (nauka hebrajskiego była rzadkością). Edukacja ta nie wybiegała poza naukę czytania i pisania.

Potrzeba szkolnictwa religijnego dziewcząt pojawiła się po I wojnie światowej. Otrzymywanie wykształcenia religijnego, a przez to związanie żydowskich dziewcząt z religią żydowską stało się niezbędne w dobie kształtowania się tożsamości narodowej polskich Żydów, dlatego poparcie przywódcy chasydzkiego z Góry Kalwarii - Altera otworzyło drogę do powstania w społeczności żydowskiej chederów dla dziewcząt.

Pierwszy taki cheder założony został na krakowskim Kazimierzu przez Sarę Sznirer i był zalążkiem organizacji Bejt Jakow (Dom Jakubowy). W 1924 r. istniało już 19 szkół, w których nauki pobierało około 2 tysięcy dziewcząt. Wraz z rozwojem tego typu chederów powstawały seminaria kształcące przyszłe nauczycielki (nauczanie w tych chederach prowadziły wyłącznie kobiety), a ich popularność wśród społeczności żydowskiej wzrastała z każdym rokiem. W Lublinie chedery żeńskie funkcjonowały przy ulicy Nadstawnej.

 

Opracowała Emilia Kalwińska