Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Szabat - obrzędy i obyczaje w Lublinie

Jednym z najważniejszych elementów życia codziennego lubelskich Żydów były obchody Szabasu1. Według Księgi Rodzaju Bóg po sześciu dniach pracy nad stworzeniem świata, uświęcił siódmy dzień tygodnia odpoczynkiem. Żydzi wierzyli, że tym samym Bóg przekazał im dar - ustanowił święto, aby dać wyraz swojej obecności w ich życiu. Na pamiątkę tego wydarzenia siódmego dnia tygodnia, w sobotę obchodzi się Szabas – czas odpoczynku, modlitwy, wewnętrznego spokoju oraz oczekiwania na Mesjasza.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Początek szabatu

Dawid Sztokwisz. Były przewodniczący Ziomkostwa Lublinian w Izraelu.Szabas rozpoczynał się w piątek o zmierzchu i kończył w sobotę po zachodzie słońca. Czynności związane z obchodzeniem szabatu i ich kolejność była ściśle określona. Przed szabasem starsze pokolenie odbywało rytualną kąpiel w mykwie, aby w czystości przyjąć „szabas małka” czyli królową sobotę. Ta mykwa była i dla kobiet w specjalne dnie, i dla mężczyzn. A ludzie byli przeważnie pobożni. Wierzyli w Boga, który ich zdradził w czasie zagłady. Bardzo wierzyli w niego. I modlili się dużo, dużo się modlili (Dawid Sztokfisz, Tradycje rodzinne).

W piątek wieczorem i przez całą sobotę ulica zmieniała zupełnie swój wygląd. Wszyscy byli umyci, wszyscy byli czyści. Te długie, ciemne kapoty były już wyjęte z szaf. Pachniało to wszystko naftaliną. Żydzi podążali do tej znanej synagogi, która była właśnie w tym miejscu, na ulicy Podzamcze (Symcha Wajs, Żydzi w w Lublinie).

Gdy wychodziło się tam w piątek, to czuło się zapach ryb, zapach rosołu (Regina Winograd, Dzielnica żydowska na Podzamczu).

 

Powitanie szabatu

W piątkowy wieczór cała rodzina zbierała się przy stole. Szabat witało się płomieniem świec osadzonych w srebrnych lub mosiężnych szabaśnikach2. Gospodyni zapalając świece błogosławiła sobotę a następnie błogosławiła światło. Według tradycji podczas błogosławieństwa wykonywała ona trzy okrężne ruchy rękami nad płomieniami świec, które miały symbolizować przyjęcie Szabatu przez umysł, ciało i duszę. W czasie wypowiadania błogosławieństwa kobieta zakrywała oczy, ponieważ w czasie Szabasu nie można było korzystać ze światła niepobłogosławionego, mogła więc ona spojrzeć na świece dopiero po odprawieniu modlitwy. Po błogosławieństwie światła stawiano puchar na wino, nad którym gospodarz odmawiał kidusz – błogosławieństwo nadchodzącego szabasu. Wino powinno być koszerne, słodkie i czerwone. Dopuszcza się również sok z winogron, jako że w modlitwie pojawia się określenie owoców winorośli. Jest ono symbolem radości. Dopiero po odmówieniu kiduszu można było zacząć jeść i pić.

Pamiętam, że matka w piątek paliła świece i ona tak dokładnie nie wiedziała kiedy trzeba je zapalić. Zawsze mnie prosiła, żebym wyglądał przez okno na ulicę Ormiańską, piękną ulicę, tam było dużo żydowskich rodzin i zawsze jak się patrzyło i oni zapalali świece, to można było zobaczyć dwa takie punkty świetlne – pojawiały się i wtedy ja wołałem: „Mamo, trzeba zapalić świece” (Yoran Golan, Pamiętam, że matka w piątek paliła świece).

Kolacja szabatowa i potrawy

Podczas kolacji szabatowej spożywało się potrawy, których nie jadało się na co dzień. Tradycyjną potrawą szabasową była chała, która symbolizuje mannę z nieba zsyłaną Izraelitom na pustyni. Chałę (inaczej kołacz) przykrywało się specjalnie na ten cel przeznaczoną serwetą. Do charakterystycznych dań szabasowych zaliczało się również czulent przygotowywany z kaszy, mięsa wołowego, fasoli i cebuli. Warto zaznaczyć, że wszystkie potrawy gotowano w piątek i przechowywano do następnego dnia w rozgrzanym piecu tzw. szabaśniku. Kolacji towarzyszyły również śpiewy opisujące wyjątkowość i wagę Szabatu.

Po zakończeniu kolacji starsze pokolenie udawało się na modlitwy, natomiast młodsze na spacery i spotkania z rówieśnikami: Po kolacji szabatowej jeżeli chodzi o młodzież to poszli do organizacji, na spacery, na spotkania z dziewczynkami. A starsze pokolenie? Albo siedzieli przy Księdze, modlili się jeszcze, albo poszli spać (Dawid Sztokfisz, Tradycje rodzinne).

Sobota

Nazajutrz przed posiłkiem należało udać się do bożnicy i nie można było zasiąść do jedzenia bez uprzedniej modlitwy. Poranne szabasowe nabożeństwo było jednym z najdłuższych z tygodniu. Po jego zakończeniu, jeszcze w synagodze, ponownie odmawiało się kidusz nad winem jako błogosławieństwo soboty. Sobota przebiegała na rodzinnych spacerach i odpoczynku.

W sobotę młodzież poszła z rodzicami do bożnicy, modlić się przed jedzeniem. Nie wolno było jeść, jeżeli się nie odmówiło te modlitwy (Dawid Sztokfisz, Tradycje rodzinne).

Tu na Starym Mieście w sobotę, na Lubartowskiej, to tylko przeszedł młynarz i kominiarz, bo się go bały, go mijały, żeby się nie zamazać, a taki zwykły człowiek nie przeszedł – tyle było Żydów – bo one wszystko – spacer – to ich moda – spacer w sobotę (Bolesław Kołodziej, Lubelscy Żydzi).

Bo w sobotę na Krakowskim Przedmieściu nie można było przejść. Oni się brali pod ręce i szli całą szerokością chodnika. Spacer był od Krakowskiej Bramy do Saskiego Ogrodu. Jak jest pierwsza alejka i druga, to już pani nie znalazła tam wolnego krzesełka. Tam wolnej ławeczki się nie spotkało. Wszystko siedziało i odpoczywało (Piotr Masłow, Polacy i Żydzi w Lublinie).

Świętami żydowskimi były soboty szabasowe. Zbierali się wtedy, palili świece, modlili się. Był to dzień wolny od pracy. Spędzali go podobnie jak my niedzielę. Jedli wtedy macę i ryby (Maria Górecka, Żydzi w Lublinie).

Zakończenie szabatu

 Kubek hawdalowy od Abrahama Sutro, Początek XIXwieku. Fundacja-NRW/Żydowskie Muzeum WestfaliiZanim skończy się Szabat należało zjeść jeszcze dwa posiłki. Pożegnanie Szabatu odbywało się w sobotę wieczorem, nazywa się ono Hawdala. Nazwa „Hawdala” oznacza odróżnienie, oddzielenie. Podczas pożegnania Szabasu dokonywało się wyróżnienie soboty jako dnia świętego od dni powszednich. Do czynności rytualnych należało także wąchanie wonnych korzeni lub roztartych płatków zeschłej róży, których zapach miał „ożywić duszę” i wydobyć ją ze smutku po odejściu Szabatu.

Obyczaje związane z szabatem w Lublinie

Szabas był dniem, w którym Żydzi musieli zrezygnować ze wszystkich czynności oprócz tych potrzebnych do przeżycia. Ponieważ jest on obchodzony na pamiątkę dnia, w którym Bóg odpoczywał po stworzeniu świata, dlatego wszelkie działania związane ze zmianą zastanej rzeczywistości zamiast przekształcania były zabronione. Wiązało się to z zakazem przygotowywania posiłków czy rozpalania ognia. W czasie zimy Żydzi płacili nie-Żydom za rozpalanie ognia w czasie Szabasu:

W sobotę nic nie wolno im było pracować. Zjeść mogli, ale ognia nie napalił w piecu. To już dozorca, a dozorcy to przeważnie Polacy byli (Stanisław Gontarz, Polacy i Żydzi w Lublinie).

Żydzi świętowali w każdą sobotę, nazywane to było Szabatem. Oni nie mogli wtedy zapalić ognia ani światła, zawsze nas - Polaków wołali, żebyśmy to zrobili, w zamian dostawaliśmy cukierka (Wanda Sadawa, Żydzi w Lublinie).

W soboty, kiedy był szabat, dawali pieniądze Polakom, aby podpalili im ogień na kuchni. W sobotę nie mogli sami podpalić ognia na kuchni, palili siemioramienne świeczniki w czasie uroczystego obiadu (Zygmunt Słowikowski, Żydzi w Lublinie).

W szabas żydowski to też mieli ścisłe przepisy, co im wolno robić a co nie, gdzie im wolno chodzić a gdzie nie. Każda fizyczna praca, nawet zapalenie świecy szabasowej, to była praca i Żydowi nie wolno było tego robić. Żydzi albo prosili Polaka, żeby im zapalił świece albo płacili takiemu Polakowi, któremu zależało na zarobieniu paru groszy i on te świece im zapalał (Cyprian Skwarek, Polacy i Żydzi w Lublinie).

W sobotę wszystkie żydowskie sklepy w Lublinie były zamknięte. Gdy zbliżała się godzina Szabasu jeden z Żydów informował handlarzy o konieczności zamknięcia sklepu stukając laską w szyby lub krzycząc. Była to strata dla i tak skromnych budżetów domowych. Stąd zdarzały się przypadki potajemnego otwierania sklepów w Szabas – wpuszczano wtedy klientów bocznymi lub tylnymi wejściami. Było to dość niebezpieczne, ponieważ za otwieranie sklepu w sobotę surowo karało towarzystwo Szomrej Szabas (Towarzystwo Ochrony Sabotu). Popularną karą było ogłoszenie chajrem (hebr. klątwa, ekskomunika).

Powodem tak skrupulatnego pilnowania szabasowych wytycznych było przekonanie, że Mesjasz nadejdzie, gdy w czasie trwania szabasu ani jeden Żyd nie złamie żadnego zakazu.

Jak się zaczynał Szabas – sklepy były pozamykane, ale w sobotę już – mieli wejścia od korytarza, z bramy, wpuszczali (Zbigniew Dudek, Szabas).

Wieczorem, to taki człowiek leciał po sklepach żydowskich i taki miał krótki kij. Szame się nazywał, on był przez bożnicę [wyznaczony], żeby zamykać sklepy, bo już [odpowiednia] godzina, piątek wieczór. To on tak stukał w drzwi. U nas był taki Jankiel: [TRACH! TRACH! TRACH! FROMACHT!!! TRACH! TRACH! TRACH! SZAME GIEJE FROMACHT!!!] Żeby szybko zamykać i w każdym sklepie przy drzwiach sklepu to [TRACH! TRACH! TRACH!] - taki krótki kij miał... (Józef Honig, Żydzi w Lublinie).

 

 
Opracowała Magdalena Grzebalska

Przypisy

1 Borzymińska Z. (red.), Polski Słownik Judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie, t.2, Warszawa 2003, s. 605. Inne nazwy: Szabat (hebr.), Szabas (jid. Szabes).
2 Borzymińska Z. (red.), Polski Słownik Judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie, t.2, Warszawa 2003, s. 604. Słownik podaje dwa znaczenia dla słowa „szabaśnik”: 1- świecznik używany do palenia świec w wieczór szabasowy; 2 – piecyk służący do przechowywania potraw przygotowanych wcześniej na szabas.

Zdjęcia

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe