Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Strajk młodzieży szkolnej i studentów w Lublinie w 1947 roku

Strajk młodzieży szkolnej i studentów w Lublinie w styczniu 1947 roku był jedynym w skali całej Polski zbiorowym protestem podczas kampanii wyborczej do Sejmu Ustawodawczego. W powojennej historii miasta był to pierwszy protest ludności przeciwko komunistycznej polityce. Strajk ten wpisuje się w zmagania społeczeństwa polskiego z systemem komunistycznym w latach 1944-1948.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Kampania wyborcza w 1947 roku

 

Postanowienia konferencji w Jałcie (1945) zobowiązały rządzących w Polsce do przeprowadzenia demokratycznych wyborów do Sejmu Ustawodawczego. Termin wyborów odkładano w czasie i ostatecznie odbyły się one 19 stycznia 1947 roku. W kampanii poprzedzającej głosowanie naprzeciwko ugrupowań skupionych wokół Polskiej Partii Robotniczej stanęło Polskie Stronnictwo Ludowe kierowane przez Stanisława Mikołajczyka. Kampania przed wyborami przybrała brutalny charakter, pomimo że planowano sfałszować wynik głosowania. Komuniści wszelkimi możliwymi sposobami utrudniali PSL-owi prowadzenie akcji przedwyborczej. UB przeprowadzało aresztowania działaczy PSL. Rozwiązywano terenowe struktur partii, a osoby rozprowadzające materiały wyborcze PSL-u były zatrzymywane pod zarzutem prowadzenia antypaństwowej działalności.
W czasie kampanii wyborczej Stanisław Mikołajczyk tylko dwukrotnie uzyskał dostęp do anteny radiowej. Krótkie, piętnasto minutowe przemówienia musiał znacznie ocenzurować, pomijając fragmenty o terrorze i wyborczych nadużyciach władz.
W pierwszym przemówieniu z 13 stycznia 1947 mówił o istocie demokracji parlamentarnej oraz wyjaśnił wyborcom obowiązujące zasady i procedury wyborcze. Zaapelował do wyborców by sami wycinali numerki list PSL i dostarczali je komisjom w dniu głosowania.  


 

Przebieg lubelskiego protestu

 

Zamieszki poprzedzające strajk lubelskiej młodzieży rozpoczęły się dzień po pierwszym przemówieniu Mikołajczyka. Po nieudanym, prokomunistycznym wiecu w kinie „Apollo ” aresztowano 9 osób.
Z relacji E. B., uczestniczki tamtych wydarzeń:

Był wielki meeting, z wielkimi przemówieniami, z okrzykami. To był już czas przed wyborami i karty wyborcze znajdowały się w gazetach. PSL Mikołajczyka miało numer czwarty i to wycinało się z gazet. Kiedyśmy wracali z tego meetingu, to chłopcy stali przed wyjściem i rozdawali te czwórki. Bardzo szybko kilku z nich zostało zatrzymanych. Wybuchło straszne oburzenie i wszyscy zaczęli radzić, co można by zrobić.

 

Drugie przemówienie Mikołajczyka z 15 stycznia wysłuchali tylko mieszkańcy Radomska i Lublina, ponieważ w tych miastach UB nie wyłączyło miejskich radiowęzłów.  W Lublinie po przemówieniu szefa PSL grupa około 600-700 studentów i uczniów zgromadzonych na Placu Litewskim, zaczęła wznosić okrzyki na jego cześć.

Rozproszenie manifestacji na Placu Litewskim obserwował Jerzy Łobarzewski.

Wtedy to w ulice, które doprowadzały do Placu Litewskiego, podjechały ciężarówki i pracownicy Urzędu Bezpieczeństwa, albo wojskowi zaczęli zaganiać przypadkowo złapanych ludzi do tych ciężarówek, których było tyle, ile mnie więcej ulic.

 

Posłuchaj >>> relacji Jerzego Łobarzewskiego o strajku szkolnym.
 

Rozproszenie manifestacji poparcia dla Mikołajczyka przez służby bezpieczeństwa odbiło się szerokim echem w Lublinie. Lubelską młodzież obiegła informacjaże robimy strajk.

„Z powodu aresztowań - strajkujemy” - pod takim hasłem, wypisanym na budynkach lubelskich szkół, młodzież proklamowała protest. Strajk odbył się w dniach 16 i 17 stycznia. Zorganizowano wtedy dwie manifestacje.
W pierwszej czwórce pochodu z 16 stycznia szedł Witold Kleiner:

Ja też się znalazłem w tym Parku Saskim. Podczas formowania pochodu jakoś tak wyszło, że byłem w pierwszej czwórce. Nie pamiętam, kto był ze mną.

 

Posłuchaj >>> relacji Witolda Kleinera o strajku szkolnym.

 

Manifestacja z 17 stycznia  miała swój konkretny cel. Wspomina E. B., uczestniczka tamtych wydarzeń:

(…) postanowiono, że pójdziemy wszyscy w pochodzie pod Zamek, w którym wiadomo, co się działo i kto tam był. Więc mieliśmy pójść pod Zamek i domagać się żeby ich wypuścili, śmieszne z dzisiejszej perspektywy.

Po rozbiciu tej manifestacji jej uczestnicy schronili się w katedrze. Z relacji E. B., uczestniczki tamtych wydarzeń:  

(…) pochód już szedł wzmocniony dużymi grupami studentów. Długo to nie trwało, bośmy przeszli może do Świętoduskiej, albo nawet i nie, kiedy wyjechały samochody i motory, które zagrodziły nam drogę. Wtedy ktoś krzyknął: „Do katedry”. Myśmy wszyscy zaczęli wiać przez Bernardyńską, przez Kozią, przez Przechodnią do katedry. Musiało się to odbyć bardzo szybko. Katedra była wypełniona po brzegi i zamknęły się drzwi od wewnątrz. Tak się złożyło, że wyszedł ksiądz z mszą świętą. Dziewczyny zaczęły szlochać i wszyscy we mszy uczestniczyli. Z drugiej strony na nas czekali i wtedy pojawił się pomysł, żeby pójść do biskupa Stefana Wyszyńskiego. Licząc na jego autorytet, chcieliśmy żeby nas wypuścili, a przede wszystkim żeby jednak odniósł się do sprawy tych aresztowanych. W tej delegacji była wybrana moja najbliższa przyjaciółka i ona mi potem wszystko opowiedziała. Delegacja ta poszła do biskupa i wszystko mu opowiedziała. A biskup mówił: „Ale kto został zatrzymany, czy znacie jakieś nazwiska?”. Oni nie znali żadnych nazwisk oprócz nazwiska Witka Kleinera. Ta moja przyjaciółka rozpłakała się i biskup do niej powiedział: „Nie płacz. Polki nie płaczą”. Te słowa potem zawsze sobie wszystkie powtarzałyśmy. Delegacja do biskupa wróciła, on jakoś interweniował i jakoś nas wypuścili.

Wydarzenia na placu katedralnym i wyjście młodzieży z katedry obserwował przebywający na wieży Trynitarskiej  Rajmund Krzyżewski, uczestnik strajku szkolnego.
 

Posłuchaj >>> relacji Rajmunda Krzyżewskiego o strajku szkolnym

Silna presja władz z Warszawy doprowadziła do wygaszenia strajku młodzieży w Lublinie. Dnia 18 stycznia, a więc dzień przed wyborami, w Lublinie nie było żadnych manifestacji.
 

Szczegółowy opis przebieg protestu można znaleźć na stronie Kalendarium Lublina i Lubelszczyzny:  
Strajk młodzieży szkolnej i studentów

 

 

Prasa o strajku

 

O wydarzeniach w Lublinie nie informowała ani prasa lokalna, ani prasa ogólnopolska. Milczenie wokół strajku wynikło z faktu, że władze obawiały się podobnych protestów młodzieży w innych miastach. Prawdopodobieństwo takiego rozwoju wydarzeń było duże, o czym świadczyły wydarzenia z maja 1946 roku.  Krakowska, antykomunistyczna manifestacja z 3 maja 1946 roku wywołała podobne wystąpienia w innych miastach Polski.

W prasie lubelskiej natomiast pojawiły się informacje o innej manifestacji. Dnia 18 stycznia lokalny organ prasowy PPR „Sztandar Ludu” w notatce zatytułowanej „Spontaniczne manifestacje tłumów podczas przemówienia radiowego prez. Bieruta” donosił: W dniu wczorajszym w godzinach wieczornych odbyła się podczas przemówienia radiowego Prezydenta  Bieruta spontaniczna manifestacja mieszkańców Lublina, którzy zebrali się tłumnie przy głośnikach na Placu Litewskim, wysłuchując w skupieniu ważnych słów najwyższego dostojnika państwa w dniu wyborów. Po zakończeniu audycji zebrani zaczęli wznosić okrzyki, manifestując na cześć Bloku Stronnictw Demokratycznych i Wojska Polskiego po czym z piersi tysięcy zebranych popłynęły nieśmiertelne słowa Roty odbijając się szerokim echem nad miastem.  
Wiec poparcia dla komunistów został wyreżyserowany przez Informację Wojskową w odpowiedzi na strajk szkolny.

Już po wyborach rysownicy „Sztandaru Ludu” sięgnęli po strajk młodzieży szkolnej i studenckiej w celu ośmieszenia Mikołajczyka. Rysunek satyryczny przedstawiał pochód dzieci w wieku wczesnoszkolnym z transparentem. Obok nich stoją robotnicy, którzy rozmawiają: Popatrz co smarkacze wyrabiają, krzyczą, że popierają Mikołajczyka!.... No, nareszcie znalazł Mikołajczyk zwolenników. Wprowadzony kontrast między rosłymi robotnikami z kilofem i łopatą w rękach a rozwrzeszczaną czeredą dzieci, wyrażał dysproporcje między Blokiem Demokratycznym a PSL-em na ówczesnej scenie politycznej Polski.
 

 

Działania organów bezpieczeństwa

 

W okresie wyborów do Sejmu Ustawodawczego w 1947 roku władze spodziewały się wybuchów masowych protestów. Na taką ewentualność przygotowano specjalną instrukcję, która określała sposób rozpraszania manifestacji przy użyciu milicji, wojska i funkcjonariuszy UB. Do rozpraszania manifestacji planowano używać oddziałów kawalerii, samochodów strażackich z sikawkami, motocykli, samochodów ciężarowych ze wzmocnionymi sygnałami, megafonów oraz ślepą amunicję. Zadaniem oddziałów Milicji Obywatelskiej i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego była likwidacja manifestacji, natomiast funkcjonariusze UB mieli wyławiać z tłumu „podżegaczy” i osobników stawiających opór”.

Skutecznym sposobem rozpraszania niepożądanych zebrań, zwłaszcza w porze zimowej, była woda.   
Z relacji Krystyny Bogusz, uczestniczki tamtych wydarzeń:

A na początku przed Saskim Ogrodem jak się wchodzi, [stało] ze straży działko takie na wodę. To było w styczniu, od góry do dołu byłam zlana, i uciekłam naprzeciwko na Krakowskim [Przedmieściu] do tego budynku, i jakaś pani mi otworzyła, i tam kilka już młodzieży było. „Szybko, szybko – mówi”. Schowała nas, wyglądała, już jak się uspokoiło dopiero przyszłam do domu wtedy, pochorowałam się. [Po tym wydarzeniu] rodzice musieli się zgłaszać [i tłumaczyć], dlaczego się nie było w szkole, pani dyrektor wzywała mamę i mówiła, żeby mama przyszła, żeby powiedziała, że ja chorowałam i nie byłam. Ale skąd oni wszystko wiedzieli właśnie? Wszyscy byliśmy pociągani do [odpowiedzialności].

W trakcie rozbijania manifestacji młodzieży w Lublinie wprowadzono dwa innowacyjne rozwiązania. Po pierwsze, dla ostudzenia politycznych nastrojów wśród młodzieży zastosowano „metodę wychowawczą” polegającą na wywiezieniu poza Lublin, co wymuszało nocny powrót do miasta. W czasie jednego z takich nocnych powrotów młodzież wznosiła okrzyki: „Niech żyje Wiesław”. Przypadkowo w grupie wywiezionych znaleźli się aktywiści z Związku Walki Młodych, którzy podczas powrotu agitowali za Wiesławem Gomułką. Po drugie, oddziały ORMO zostały wyposażone w drewniane pałki, co miało podnieść ich skuteczność w rozpędzaniu manifestacji.

 

Skutki strajku

 

W trakcie strajku zatrzymano 152 uczniów i studentów. Po przesłuchaniach wszystkich stopniowo zwolniono. Do współpracy z organami bezpieczeństwa zwerbowano 26 osób.
O tym jak wyglądało przesłuchanie opowiedział Witold Kleiner.

 

Posłuchaj >>> relacji Witolda Kleinera o strajku szkolny.

 

Przed specjalną komisja powołaną przez kuratorium oświaty do rozpatrzenia spraw uczestników protestu stanęło 1 156 uczniów, którzy nie potrafili usprawiedliwić swojej nieobecności w szkołach 18 stycznia. Wobec weryfikowanych przez tę komisję osób zastosowano łagodne kary, części z nich nieobecność usprawiedliwiono. Mimo nacisków władz nie doszło do masowych relegacji studentów UMCS.
 

 

Znaczenie strajku szkolnego

 

Z relacji Włodzimierza Borowskiego, uczestnika tamtych wydarzeń:

Czy ktokolwiek pisał o strajku szkolnym? Przecież to była rewelacja, pierwsze jakieś takie oburzenie, zdenerwowanie na władze, to było w Lublinie.

Posłuchaj >>> relacji Włodzimierza Borowskiego o strajku szkolnym

 

Znaczenie strajku szkolnego dla jego uczestników oraz UMCS przedstawił profesor Janusz Wrona. W wykładzie poświęconym temu zagadnieniu mówił:
Listy proskrypcyjne uczestników tych wydarzeń miały wpływ na losy młodzieży jeszcze w roku 1948, 1949 czy 1950 roku. Spotykałem w dokumentach po prostu, że przy różnych charakterystykach i ocenach osób, głównie studentów, było napisane: „uczestnik wydarzeń 1947 roku", czyli jest to element, który miał dezawuować albo pokazać niewłaściwą postawę osób, które brały udział w tych zajściach. (…) Przede wszystkim pokazało po raz pierwszy UMSC jako uczelnię przyjazną, bo była traktowana jako bastion sił komunistycznych, zresztą powstał z inicjatywy PKWN-u. (...) Uniwersytet [UMCS - red.] stał się też elementem lokalnej społeczności, wrósł się w miasto, w jego społeczność, bo pokazał, że ideały demokracji, ideały o które walczył PSL, są bliskie także młodzieży UMCS-u.
 

W pewnym stopniu udział w strajku szkolnym zaważył na wyborach, których dokonał Witold Kleiner.
Posłuchaj >>> relacji Witolda Kleinera o konsekwencjach udziału w strajku szkolnym

Strajk młodzieży szkolnej i studentów był pierwszą, lubelską, spontaniczną reakcją przeciwko budującym totalitarny porządek.

 

 

Wykorzystane w artykule relacje Świadków Historii pochodzą z Archiwum Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN”.

 

 

Literatura

Źródła
"Sztandar Ludu" 18 01 1947.
Kampania wyborcza i wybory do Sejmu Ustawodawczego 19 stycznia 1947, wybór, wstęp i oprac. J. Wrona, Warszawa 1999.

Opracowania
Kamiński, Ł., Polacy wobec nowej rzeczywistości 1944-1948, Toruń 2000.

Osękowski, Cz., Wybory do sejmu z 19 stycznia 1947 roku w Polsce, Poznań 2000.

Wrona J., Aparat Bezpieczeństwa wobec wystąpień i strajku młodzieży szkolnej i studentów w Lublinie w 1947 roku, „Res Historica”, 2000 z. 11.

Powiązane artykuły

Powiązane wydarzenia

Zdjęcia

Audio

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe