Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Stanisława Siurawska (1915–2007)

Stanisława Siurawska pracowała w zawodzie fotografa przez ponad sześćdziesiąt lat. Od 1956 roku, wraz z mężem, prowadziła zakład fotograficzny „Elwika”, który był też miejscem spotkań miłośników fotografii.

 

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Wojna i okupacja

Urodziła się w Markach pod Warszawą jako drugie dziecko państwa Bulikowskich; starsza siostra zmarła w wieku dwóch lat. Od dzieciństwa interesowała się rysunkiem, jednak trudna sytuacja materialna zmusiła ją do porzucenia marzeń o studiach na Akademii Sztuk Pięknych.

Jako nastoletnia dziewczyna, rozpoczęła praktykę fotograficzną w zakładzie pani Brzozowskiej na Pradze, którą również musiała przerwać ze względów finansowych. Czas spędzony na praktykach pozwolił jej jednak na dokładne opanowanie kunsztu, przede wszystkim specjalizacji w dziedzinie retuszu. Zapisała się do Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, zgrupowania, które w swojej idei było bardzo podobne do harcerstwa. Tam uczęszczała do chóru, gdzie poznała swojego przyszłego męża – Stanisława Siurawskiego; w 1933 roku pobrali się i rok później przyszła na świat ich córka Eliza.
Stanisław Siurawski po wybuchu II wojny światowej został powołany do wojska i w pierwszej kampanii (bitwa nad Bzurą) został wzięty w niewolę. Jako oficer został wysłany do Oflagu w Murnau, gdzie spędził kolejnych sześć lat życia.

Stanisławie, wraz z niespełna pięcioletnią córką, udało się przeżyć wojnę, często doświadczając nędzy i wielokrotnych przeprowadzek. W 1941 roku otrzymała posadę w zakładzie fotograficznym w Piaskach lubelskich, gdzie zamieszkała przy ul. Rynek 4. Szybko zyskała opinię najlepszej retuszerki nie tylko w Piaskach, ale również w Lublinie.

W 1945 roku Stanisława Siurawska przeniosła się do Białogardu; miasto to ze względu na swoje położenie geograficzne nie uległo większym zniszczeniom. Tam, po wielu staraniach i upokorzeniach, które musiała przejść jako samotna matka z dzieckiem, dostała mieszkanie, w którym urządziła swój pierwszy zakład fotograficzny i wraz z innymi fotoamatorami stworzyła grupę fotografów. Dostawała coraz więcej zamówień na fotografie, co pozwoliło jej na prowadzenie godziwego życia.
Przez kolejnych 11 lat współtworzyła białogardzką grupę fotografów. Podczas regularnych wspólnie analizowano zdjęcia i zajmowano się organizacją licznych wystaw.

Foto „Elwika”

W 1948 roku Stanisława Siurawska wzięła udział w największej powojennej wystawie I Ogólnopolskiej Wystawie Artystycznej i Amatorskiej w Sopocie 1948 roku. Dzięki temu weszła do Polskiego Związku Artystów Fotografów, powstałego z inicjatywy ówczesnych twórców powojennej fotografii artystycznej – Jana Bułhaka i Leonarda Sempolińskiego. W tym samym roku urodziła syna Marka.
Zmiana ustroju spowodowała, że pracownia fotograficzna nie mogła dalej funkcjonować jako prywatny zakład; ciągle podnoszone czynsze zmusiły rodzinę Siurawskich do przeprowadzki. W Lublinie matka pani Siurawskiej dostała przydział na mieszkanie w kamienicy na ulicy Przechodniej 1, które od 1956 roku przez kolejne 42 lata funkcjonowało jako zakład fotograficzny „Elwika”. Stanisława Siurawska wspominała w wywiadach, że była to jej dwudziestatrzecia i zarazem ostatnia przeprowadzka w życiu.
Zakład fotograficzny Elwika przyciągał liczne grono wielbicieli fotografii techniką bronową, jak również ręcznie malowanymi odbitkami. Czarno-białe zdjęcia Stanisławy zachwycały klasyczną formą przedwojennych fotografii, umiała dojrzeć i wydobyć piękno w każdym człowieku. Staranne studia nad kompozycjami malarskimi dały jej umiejętność uzyskiwania wspaniałych kadrów. Uwielbiała tworzyć sytuacje „jak z obrazów” stylizować swoich bohaterów i uwidocznić ich charakter (uwodzicielskość, zadumę, grozę). Liczne pary młode, które chciały nadać fotografii ślubnej artystyczny charakter, korzystały z usług Stanisławy Siurawskiej. W jej pracach niewidoczna stawała się granica między solidnym rzemiosłem a finezyjną sztuką.
Wojciech Kiciński w periodyku „Fotografia”, jedynym wówczas ukazującym się regularnie magazynie pod redakcją Zbigniewa Dłubaka, z marca 1962 roku, napisał: „w niektórych autorach zaczynają się zmagać dwie dusze: tradycyjnych rzemieślników i artystów, świadczą o tym prace Stanisławy Siurawskiej (…). „Para młoda” jest niesłychanie interesującą propozycją zerwania z banałem na korzyść oryginalności i twórczego traktowania zwykłego zamówienia klienta, a „Zakulisowe sprawy” – dokumentem reporterskiego talentu autorki”.
Unikatowy wystrój atelier: stare sprzęty, szereg staroświeckich drobiazgów, a przede wszystkim całe ściany zawieszone zdjęciami i łukowe sklepienia w zakładzie „Elwika” tworzyły niezapomnianą atmosferę przestrzeni, która była nie tylko miejscem pracy, ale także spotkań towarzyskich. Brali w nich udział, między innymi artyści i muzycy, stając się zarazem klientami Stanisławy: Ludwina Nowicka – aktorka, Bogdan Giergiel – skrzypek Filharmonii Lubelskiej, Tadeusz Mysłowski – artysta, Wiktor Ziółkowski – artysta grafik.

Nagrody i wyróżnienia

Stanisława Siurawska była członkinią koła fotograficznego – między innymi wraz z Edwardem Hartwigiem, Stefanem Kiełsznią, Janem Magierskim – które działało przy Zamku Lubelskim.
Brała udział w licznych wystawach ogólnopolskich, jej zdjęcia publikowane były na łamach Kuriera Lubelskiego oraz Dziennika Wschodniego.
W wspomnieniach przyjaciół zachował się wizerunek Stanisławy jako skromnej indywidualistki, która kierowała się w swojej pasji niezwykłym poczuciem smaku, nie poddawała się panującym trendom oraz zmiennym nowinkom fotograficznym. Potrafiła przekonać do walorów „klasycznej fotografii” swoich klientów, jak i nauczyć fachu kolejne pokolenia młodych fotografów.
Podczas swojej działalności artystyczno-rzemieślniczej zdobyła wiele nagród i wyróżnień, między innymi od Ministerstwa Kultury i Nauki. Izba Rzemieślnicza uhonorowała Stanisławę Siurawską najwyższym odznaczeniem – złotym medalem im. Jana Kilińskiego w 2000 roku.

 

Opracowała Marta Szarzyńska

Redakcja: Monika Śliwińska

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Słowa kluczowe