Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

„Solidarność” – Polski Kościół katolicki w okresie PRL

Z dziesięciu krajów, które po II wojnie światowej znalazły się w orbicie wpływów Związku Sowieckiego, Polska w sposób szczególny wyróżniała się pod względem świadomości religijnej. Pomimo strat, jakie miały miejsce, uczucia, a tym bardziej praktyki religijne uległy w tym czasie ogromnemu pogłębieniu. Wiązało się to nie tylko z odwiecznym stereotypem Polaka-katolika, ale także z pewnego rodzaju stabilnością, jaką dawała przynależność do Kościoła. W zniszczonym i zrujnowanym kraju taka świadomość stabilności i porządku była ogromnie ważna. Duchowni stawali się autorytetami w wielu sprawach, rozjemcami konfliktów i stabilizatorami gwarantującymi porządek i sprawiedliwość.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Geneza problemu

Rosnący wpływ duchowieństwa nie był na rękę komunistycznej władzy, która za punkt strategiczny obrała likwidację wszelkich form wolności indywidualnych i instytucjonalnych w powojennym kraju. W państwie, w którym miała realizować się ideologia mówiąca o religii jako „opium dla ludu”, nie mogły istnieć odrębne, nie podporządkowane partii struktury społeczne i religijne, które pełniłyby jak niegdyś rolę pośrednią między narodem a władzą. Odmienna wizja świata i doktryna chrześcijańska była uwłaczająca dla nowej władzy, gdyż stawiała ją w ogniu ciągłej krytyki i podważała jej autorytet. Postawa neutralna wobec Kościoła oznaczałaby rezygnację z własnej legitymacji i tożsamości, dlatego też wzajemne kontakty miały się odtąd skupiać na stopniowej marginalizacji Kościoła i skutecznej próbie zepchnięcia go na pozycję obywateli drugiej kategorii.
Przekształcanie systemu społecznego nie mogło odbywać się z przyczyn oczywistych zbyt raptownie i gwałtownie. Nowa władza musiała najpierw uzyskać poparcie i zaufanie wśród społeczeństwa, by móc z jego pomocą przekształcać system według własnych założeń. Strategia ta, opierająca się na taktyce salami (odcinania po plasterku), zakładała konieczność utrzymywania poprawnych stosunków z Kościołem w pierwszym okresie wtapiania nowego ustroju w polskie życie polityczne. Okres względnej stabilizacji i współistnienia obejmował trzy pierwsze lata powojenne tj. 1945–1948, gdzie gwarantem kształtowania pozytywnych relacji miał być Manifest PKWN z 22 lipca 1944 roku, zapewniający „równość wszystkich obywateli bez różnicy rasy, wyznania i narodowości oraz wolności organizacji politycznych, zawodowych, prasy i sumienia”1. Podobne założenia zawierała konstytucja z 1947 roku (tzw. Mała Konstytucja z 1952 roku). Faktem było jednak to, że akty prawne nowej władzy skupiały się bardziej na walorach propagandowych, by móc „przetrwać przeciwnika”, niż na respektowaniu nowych ustaw.
Pierwszy okres współistnienia opierał się głównie na maskowaniu prawdziwych zamiarów władzy, by przekonać społeczeństwo do nowego porządku. Służyć temu miało chociażby uczestnictwo przedstawicieli rządowych w nabożeństwach religijnych, swoboda w wydawaniu prasy katolickiej („Tygodnika Powszechnego”, „Przeglądu Powszechnego”), istnienie katolickich stowarzyszeń i organizacji młodzieżowych (np. Sodalicji Mariańskiej), czy funkcjonowanie szkół prowadzonych przez zakony. Przez okres trzech lat władza prowadziła politykę liberalną i pluralistyczną w stosunku do Kościoła. Punktów zapalnych było mało, a jeśli już się pojawiały, to dotyczyły głównie ataków na tych księży, którzy dopuścili się współpracy z hitlerowcami, podziemiem politycznym, bądź utrudniali pracę administracyjną na Ziemiach Odzyskanych.
Nie znaczy to jednak, że okres ten całkowicie pozbawiony był konfliktów na linii państwo – Kościół. Pierwsze demaskatorskie posunięcia władzy ujawniły się już w latach 1944–1945, kiedy to dochodziło do zgrzytów z okazji powrotu prymasa Hlonda do Polski, ustanowieniu nowej administracji na ziemiach zachodnich, zerwaniu konkordatu z Watykanem, czy chociażby wprowadzeniu dekretu o obowiązkowych ślubach cywilnych. Od tego czasu zaczęto powoli, ale w sposób jawny oskarżać polski kler o wstecznictwo, archaiczność w poglądach i próbę klerykalizacji społeczeństwa. W propagandowej nagonce budowano wizerunek Kościoła jako ostoi reakcji sprzeciwiającej się reformom, siedliska zła, które zagrażało dopiero co wywalczonej wolności, oraz służalczego elementu, pracującego na rzecz wrogów Państwa Ludowego (głównie Amerykanów i hitlerowców). Klarowne wyrażanie dezaprobaty dla sytuacji społeczno-politycznej, jakiej dopuścili się duchowni, było dodatkowym powodem do podjęcia zaostrzonej walki z tą wpływową grupą nacisku.
W 1948 roku postanowiono, że infiltracją, pracą agenturalną i zwalczaniem Kościoła zajmie się Departament V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (w 1950 roku utworzono specjalny Urząd ds. Wyznań), któremu pomagać mieli funkcjonariusze Informacji Wojskowej, rozpracowujący księży i kapelanów pracujących w jednostkach wojskowych2.
Zapoczątkowane w latach 40. spory zaostrzyły się w następnych dziesięcioleciach. Chwilowe zachwianie się systemu, jakie miało miejsce po śmierci Stalina i XX Zjeździe KPZR nie zmieniło nic w tej kwestii, chociaż porozumienie z kwietnia 1950 i października 1956 roku dawało taką nadzieję. Aresztowania, ciągłe nagonki na instytucje religijne i próba przejęcia pełnej kontroli nad Kościołem przeważyły nad złudnością takiego myślenia. Ograniczanie działalności Kościoła na polu ideologiczno-społecznym opierać się odtąd miało na „rozwiniętym planie akcji antyklerykalnej” Hilarego Minca, który obejmował w swoim założeniu dwie fazy:
– przygotowawczą, w której zostałaby stworzona grupa inicjatywna z prorządowo nastawionej części duchowieństwa;
– generalnego ataku zakładającego podziały w łonie duchowieństwa i podpisanie deklaracji lojalności przez kler3.
Metod i środków na rozbicie jedności Kościoła było wiele, ale cel każdej z nich był jeden – uniezależnienie i ograniczenie działalności „klerykującego materiału”.

Ruch „księży patriotów”

Pierwszego września 1949 roku powołano Komisję Księży przy ZBoWiD-zie, która tworzyła sekcję księży popierających partię komunistyczną i działających na rzecz rozbicia jedności Kościoła. Partia opiekując się takimi duchownymi, chciała stworzyć przy sobie grupę ludzi znających środowisko kościelne, która popierałaby politykę państwa, a krytykowałaby politykę Watykanu i osób od niego zależnych – w tym polskich księży. Temu założeniu służyć też miało obsadzanie księży patriotów na stanowiskach kościelnych, by dzięki metodzie „wtyczek” móc kontrolować wszystkie obszary życia społecznego.
Werbunku do Komisji Księży dokonywano na wiele sposobów. Opierano się na polityce fiskalnej, gdzie za pomocą przyznawania zapomóg, materiałów na remont Kościoła czy zmniejszaniu kwot podatku zwabiano nowych księży. Nieobcy był także szantaż, polegający na grożeniu rodzinie księdza lub wyciąganiu na światło dzienne niewygodnych, często kompromitujących danych („worek”, „korek”, „rozporek”) o osobie duchownej. Obecni w niej byli także ci księża, którzy weszli w konflikt ze swoimi przełożonymi, ale także duchowni odnajdujący w ideologii komunistycznej prawdziwy patriotyzm.

Stowarzyszenie PAX

Przeciwwagą dla Kościoła katolickiego była grupa tytułująca się organizacją „księży postępowych”, skupionych wokół tygodnika „Dziś i Jutro”, która z czasem, w 1947 roku, utworzyła Stowarzyszenie PAX.
„Księża postępowi” współpracowali z Komisją Księży przy ZBoWiD-zie, ale z czasem to właśnie grupa z tygodnika „Dziś i Jutro” okazała się skuteczniejszą na scenie politycznej. Nie zmienia to jednak faktu, że obie grupy charakteryzowały się jedną cechą – lojalnością wobec władzy państwowej i pracą, która rozbijała od wewnątrz Kościół i doprowadzała do jego schizmy.
Grupie przewodził Bolesław Piasecki – aktywista o skomplikowanej biografii, który angażował do pracy w stowarzyszeniu ogromną grupę działaczy (do PAX-u należeli m.in. Andrzej Micewski, Janusz Zabłocki, Tadeusz Mazowiecki). To dzięki niemu PAX zawdzięczał posiadanie placówek wychowawczo-gospodarczych, tj. Instytut Wydawniczy PAX, Liceum św. Augustyna w Warszawie i swoich posłów zasiadających w Sejmie. Dzięki lojalności wobec władzy stali się zarządcami „Caritasu” w 1950 roku, redaktorami „Tygodnika Powszechnego” i posiadaczami budynków po zlikwidowanym w 1954 roku Wydziale Teologicznym w Warszawie i Krakowie, powołując na ich miejsce swoją uczelnię – Akademię Teologii Katolickiej.
PAX był organizacją świeckich katolików, którzy przy współpracy „postępowych księży” chcieli od wewnątrz osłabić wpływy polskiego Kościoła. Finansowani przez władzę i wspierani w swoich działaniach posiadali autonomię i swobodę w działaniu. Ustępstwa ze strony rządu podyktowane były jednak pełnym podporządkowaniem się jego założeniom i wypełnianiem jego żądań.

Przejęcie przez władze „Caritasu”

 „Caritas” był katolicką organizacją, której zadaniem było niesienie pomocy materialnej i duchowej osobom potrzebującym. Mając pod swym zwierzchnictwem przedszkola, domy dziecka, kuchnie dla ubogich, noclegownie i szpitale, udzielał pomocy osobom samotnym, matkom, dzieciom i wszystkim pozostałym, którzy potrzebowali pomocy z zewnątrz. Finansowany był w większości ze składek wiernych, przez sponsorów zagranicznych, ale też przez władze PRL, które w początkowych latach akceptowały jego działalność.
Na tle finansowym doszło jednak do zatargów z władzą, która na przełomie lat 1949/1950 wszczęła kontrole sprawdzające księgi oraz instytucje należące do owej instytucji. Władzy chodziło o pozbycie się konkurenta w polityce społecznej, jaką niewątpliwie prowadził „Caritas” i zdyskredytowanie go w oczach społeczeństwa. Służyć temu miały zarzuty o defraudację pieniędzy, czerpanie zysków od zachodnich inwestorów i przywłaszczanie mienia należącego do „Caritasu” przez biskupów zarządzających poszczególnymi oddziałami owej organizacji. Dwudziestego maja 1950 roku przyjęto ustawę o konfiskacie kościelnych dóbr, a kontrolę nad instytucjami „Caritasu” przejęli „księża patrioci” i działacze PAX-u4.
Zaczęła się szeroko zakrojona akcja propagandowa i ostra nagonka w mediach oraz instytucjach publicznych na polski kler, który oskarżano o „antypaństwową działalność”. Rewizjami, przesłuchaniami i aresztowaniami kleru zajął się specjalnie do tego powołany aparat bezpieczeństwa.
Przypadek likwidacji „Caritasu” ukazał lakoniczność deklaracji rządu o możliwości współpracy z Kościołem, jakie pojawiały się w początkach lat 40. Porozumienie z 14 kwietnia 1950 roku było podobnym argumentem na to, że zgoda władz na prowadzenie pracy dobroczynnej przez duchownych będzie obietnicą bez pokrycia.

Aresztowania jako forma represji

Pokazowe procesy, urastające niekiedy do rangi swoistego spektaklu, były jedną z najczęściej stosowanych form represji wobec duchownych. Materiałów do wszczęcia postępowania dostarczała specjalna agentura, a opierały się one najczęściej na zarzutach o współpracę z imperialistycznym zachodem, szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu i powiązania ze światem przestępczym.
Takich zarzutów dotyczył chociażby proces biskupa Czesława Kaczmarka, oskarżonego dodatkowo o kolaborację i popieranie Niemców w czasie II wojny światowej oraz czynny udział w organizacji faszystowskiej. Aresztowany 23 stycznia 1951 roku, został poddany długotrwałym torturom. Proces trwający ponad 30 miesięcy zakończył się wyrokiem skazującym biskupa na 12 lat więzienia, a oficerowie bezpieki biorący w nim czynny udział zostali odznaczeni orderami i nagrodami pieniężnymi5.
Oskarżeń o szpiegostwo na rzecz amerykańskiego i watykańskiego wywiadu, handel dewizami i defraudacje nie uniknęli także księża z kurii krakowskiej, których proces, rozpoczęty pod koniec stycznia 1953 roku, zakończył się karami więzienia, dożywocia dla ks. Szymanka, a nawet śmiercią dla ks. Lelity.
Powodów do wszczęcia postępowań wobec kleryków było jednak wiele. Władza, chcąc kontrolować każdą dziedzinę życia społecznego, wyszukiwała różnego rodzaju preteksty by móc zatrzymać niewygodnych dla siebie konkurentów w rozgrywce o „rząd dusz”. Ordynariusza chełmińskiego ks. Kowalskiego zatrzymano za sprzeciwianie się likwidacji „Caritasu”, a biskupa Adamskiego usunięto z diecezji katowickiej za stanowcze sprzeciwianie się usuwaniu religii ze szkół.
Roszczenia komunistów wobec Kościoła stawały się coraz większe, czego dowodem stał się dekret o obsadzaniu i znoszeniu stanowisk kościelnych z 9 lutego 1953 roku. Władza chciała kontrolować Kościół na wszystkich szczeblach, a w konsekwencji doprowadzić do jego pełnej zależności od państwa. Odpowiedzią na ten atak był list biskupów z 8 maja 1953 roku, który znany jest pod nazwą Non possumus, Nie możemy. Księża wyliczając prześladowania, wysiedlenia i krzywdy, jakich byli przedmiotem, chcieli się przeciwstawić rosnącej fali agresji6. Niestety, fala represji rozlewała się coraz bardziej i coraz silniej dotykała Kościół, czego dowodem stało się aresztowanie prymasa Wyszyńskiego i wymuszenie na polskich biskupach ślubowania na wierność PRL.
Represjom władz w pierwszym dziesięcioleciu powojennej Polski poddano 20 proc. polskiego duchowieństwa, co stanowiło około 2 tysięcy aresztowanych księży7. Oskarżeń, wyroków i aresztowań doświadczyli znani kapłani, biskupi i prymas. Wielu jednak księży prowadzących anonimową walkę z systemem skazywano bez publicznych pokazówek.

Inne formy walki z Kościołem

Metod i środków do zwalczania grup opozycyjnych było wiele, podobnie jak form nacisku na Kościół. Zaczynano zazwyczaj od łagodnych środków, mających na celu rozpracowywanie indywidualnych osób. Gdy zawodziły, przerzucano się na bardziej drastyczniejsze, gdzie szantażem, siłą i aresztem wymuszano odpowiednią postawę na polskim duchowieństwie.
Od samego początku zaczęto usuwać religię ze szkół, która kolidowała z ideologią ateistycznego państwa. W latach 50. coraz częściej religia zaczęła znikać ze szkół zawodowych, liceów i szkół wyższych (KUL). Nauczycieli religii zaczęto oskarżać o szerzenie zgubnych treści wśród młodzieży, zamykano lokale i szkoły przykościelne, a seminaria duchowne zaczęto przekształcać na szpitale, domy rekreacyjne i hotele robotnicze. Zaczęto także likwidować zakony, internaty, bursy i szkoły, które były pod ich opieką8. Wysiedlano księży i zakonnice ze swoich siedzib, a majątek należący do Kościoła upaństwawiano.
Skutecznie uderzano w budżet Kościoła, podnosząc składki na ZUS, podatki od nieruchomości, ale też wprowadzając nowe, np. od środków transportu (od rowerów). Brak ulg remontowych przyczynił się do zaniechania budowy nowych parafii i niszczenia już powstałych obiektów sakralnych. Tłumaczono to niegospodarnością kleru i zagarnianiem przez niego dotacji na remont.
Prasa katolicka borykała się z cenzurą i propagandą. Zaniechano wydawania i kolportowania pism katolickich na rzecz prasy propagandowej, w której przewodziła „Trybuna Ludu”, ale też „Wiedza i Życie”, w której zamieszczano artykuły krytykujące politykę Watykanu, naukę Kościoła i religię. Ironizowano na temat zabobonów, cudów i przesądów, na jakich – zdaniem władzy – opierała się nauka i wiara Kościoła. Powołując się na autorytety z ZSRR, zamieszczano artykuły, w których krytykowano zacofanie i ciemnotę, jaką polski kler próbował wszczepić ludziom.

Stosunki państwo – Kościół po 1956 roku

Chwilowe ocieplenie stosunków na linii państwo – Kościół dokonało się w 1956 roku. Okres odwilży, jaki miał miejsce po XX Zjeździe KPZR przyniósł tzw. Małe porozumienie władzy z Kościołem. Zniesiono dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych, zwolniono z aresztów przetrzymywanych księży, wznowiono lekcje religii w szkołach, a w Sejmie pojawiła się jedenastoosobowa reprezentacja katolików z Koła Znak. Okres normalizacji we wzajemnych stosunkach nie przyniósł jednak rozstrzygnięć w kwestii „Caritasu” i powołania do życia dziennika katolickiego. Odwilż zakończyła się pod koniec lat 50., kiedy to ponownie zaczęto politykę agresji wobec Kościoła. Wynikiem tego był chociażby atak na Instytut Prymasowski Ślubów Narodu na Jasnej Górze w 1958 roku. Skonfiskowano wówczas wydawnictwa, książki i publikacje, które rzekomo miały być nielegalnie kolportowane wśród społeczeństwa. Ograniczano działalność duchownych na polu społecznym, likwidując Krucjatę Wstrzemięźliwości, zwalczającą problem alkoholizmu wśród społeczeństwa i rozszerzając siatkę agentów UB w instytucjach kościelnych (na KUL-u, w Klubie Inteligencji Katolickiej).
Eskalację napięć wywołało także Orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich z 18 listopada 1965 roku, w którym zawarto niewygodne dla rządu polskiego kwestie dotyczące polskiej granicy na Zachodzie i wybaczeniu sobie wzajemnych win, ciążących na relacjach polsko-niemieckich. Rozpoczęto wówczas ostrą nagonkę we wszystkich mediach wymierzoną w polskich biskupów, których oskarżano o działalność antypolską i antynarodową. Zarzucano im kolaborację z hitlerowcami i rewizjonizm przez fakt kwestionowania powrotu zachodniego mienia do Polski oraz wrogie działania na rzecz państwa9.
Politykę agresji i krytyki postanowiono kontynuować w związku ze zbliżającymi się obchodami milenijnymi, jakie miały mieć miejsce w 1966 roku. Kościół w ramach upamiętnienia 1000-lecia państwa polskiego, przygotował procesje i nabożeństwa religijne, dla których konkurencją stały się imprezy, festyny i wszelkiego rodzaju wydarzenia przygotowane przez władzę. Obniżając rangę obchodów kościelnych zorganizowano pokazy lotnicze, wyścigi gokartów, festiwal mody, a hasłem przewodnim całego okresu przygotowawczego stało się oddanie 1000 szkół na 1000-lecie państwa polskiego10.
Złagodzenie polityki wobec Kościoła nastąpiło w latach 70., kiedy to Edward Gierek objął stanowisko I sekretarza KC PZPR. Zaczęto się posługiwać mniej widocznymi działaniami antyreligijnymi, ale nadal uderzającymi w działalność Kościoła. Nie udzielano pozwoleń na budowę obiektów sakralnych, stosowano dawne metody w inwigilowaniu i werbowaniu księży na tajnych współpracowników oraz stosowano drastyczne metody polegające na pobiciach i aresztach księży popierających robotników w Ursusie i w Radomiu w 1976 roku.
Wybór kard. Karola Wojtyły na papieża nie zakończył agresywnej polityki władz. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych utworzono Wydział Watykański, który rozpracowywał osoby pracujące w Kurii Rzymskiej i w otoczeniu Jana Pawła II. Przy każdej sposobności utrudniano przyjazd papieża do Polski, gdyż upatrywano w jego naukach zagrożenie dla całego systemu. Podobne trudności spotykały NSZZ „Solidarność”, który papież, jak i cały Kościół katolicki popierał. Po wprowadzeniu stanu wojennego, 13 grudnia 1981 roku ks. biskup Ignacy Tokarczuk zażądał uznania NSZZ „Solidarności” i pozwolenia na jego swobodną działalność. To wywołało falę ataków na Kościół, których rezultatem stały się morderstwa księży współpracujących z „Solidarnością”, z których najgłośniejsze to męczeńska śmierć ks. Jerzego Popiełuszki.
W latach 1981–1989 dochodziło do ciągłych śmierci duchownych. Pięć lat po śmierci ks. Popiełuszki dokonano mordu kolejnych księży, którzy byli jego współpracownikami. Zginęli ks. Stefan Niedzielak, ks. Stanisław Suchowolec i ks. Sylwester Zych. Morderstwa te były dziełem „nieznanych sprawców”, a osoby odpowiedzialne za te czyny do tej pory nie poniosły kary.
We wszystkich krajach, w których władzę przejęli komuniści, od samego początku prowadzona była walka z religią i Kościołem katolickim. W Polsce walka ta rozpoczęła się w 1945 roku i była prowadzona z różnym nasileniem do końca lat 80. Negacja i próba unicestwienia miały za zadanie wyrzucenie religii z życia społecznego. Krytyka, propagandowe nagonki w mediach i administracyjne utrudnienia były metodą do wyparcia religijnego światopoglądu, a zastąpienie go zlaicyzowanym.
Przyjęte założenia wprowadziły jednak pewien paradoks. Walcząc z jedną religią, starano się stworzyć własną, której objawieniem i zbawieniem miał się stać kolektyw, skłaniający człowieka do przyjęcia roli producenta dóbr materialnych i odrzucenia duchowego balastu.
Jak mylne stały się tego typu poglądy, świadczy fakt przegranej walki o „rząd dusz” władzy komunistycznej z Kościołem katolickim okresu PRL-u.

 

Opracowała Magdalena Zabłocka
Redakcja: Monika Śliwińska

Przypisy

1 Manifest PKWN [w:] Stosunki państwo – Kościół w latach 1944–1987, pod red. Z. Stachowskiego, Warszawa 1988.
2 J. Żaryn, Kościół a władza w Polsce (1945–1950), Warszawa 1997.
3 A. Dudek, Z. Zblewski, Utopia nad Wisłą. Historia Peerelu, Warszawa–Bielsko Biała, Warszawa 2008.
4 Stosunki państwo – Kościół w latach 1944–1987, pod red. Z. Stachowskiego, Warszawa 1988.
5 Tamże.
6 J. Żaryn, Kościół a władza w Polsce (1945–1950), Warszawa 1997.
7 A. Dudek, Z. Zblewski, Utopia nad Wisłą. Historia Peerelu, Warszawa–Bielsko Biała, Warszawa 2008.
8 Stosunki państwo – Kościół w latach 1944–1987, pod red. Z. Stachowskiego, Warszawa 1988.
9 Tamże.
10 J. Żaryn, Kościół a władza w Polsce (1945–1950), Warszawa 1997.

 

 

Zdjęcia

Audio

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe