Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

„Solidarność” – Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR)

Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR) powstała w 1948 roku w wyniku połączenia Polskiej Partii Robotniczej i Polskiej Partii Socjalistycznej, po usunięciu z obu ugrupowań członków niechętnych fuzji. W typowym dla państw bloku wschodniego systemie monopartyjnym sprawowała władzę autorytarną, starając się kontrolować każdy przejaw życia społecznego i gospodarczego. Przez cały okres PRL działalność Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej służyła interesom Związku Radzieckiego.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Geneza

Polska Partia Robotnicza, choć po 1944 roku sprawowała faktyczną władzę nad krajem, nie była początkowo jedyną legalnie istniejącą siłą na polskiej arenie politycznej. W pierwszych latach po wojnie wciąż istniało Polskie Stronnictwo Ludowe i Polska Partia Socjalistyczna. PSL – partia centroprawicowa – została zniszczona przez tajne służby (PKB) w okresie wyborów w 1947 roku (aresztowano wówczas około 80 tys. działaczy, zabito ponad 200). Pozbywszy się jedynej partii stanowiącej konkurencję ideologiczną i dążąc do systemu monopartyjnego, decydenci PPR podjęli decyzję o zjednoczeniu z PPS. W obu formacjach doszło do czystek – niechętni działacze byli odsuwani na boczny tor, a nawet więzieni (spotkało to kilku członków frakcji nacjonalistycznej w PPR). W grudniu 1948 roku rozpoczął się kongres zjednoczeniowy obu partii. Dwudziestego pierwszego grudnia zakończył się proces łączenia obu ugrupowań: powstała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, licząca 1,5 mln członków. Oznaczało to faktyczną likwidację PPS i przejęcie pełnej władzy politycznej przez działaczy byłej PPR.

Wojna frakcji

Gdy w 1952 roku proklamowano Polską Rzeczpospolitą Ludową, decydentami PZPR byli w większości zwolennicy Stalina i rządów silnej ręki, dowodzeni przez prezydenta Bolesława Bieruta. Mimo że statut PZPR zakazywał tworzenia frakcji, w łonie partii zaczęły formować się dwa rywalizujące ze sobą ugrupowania. Pierwsze z nich zwane było „puławianami” od mieszkań działaczy przy ulicy Puławskiej w Warszawie. Początkowo było to ugrupowanie „dogmatyków i stalinowców”, mające silne oparcie w ówczesnej bezpiece i wsławione brutalną postawą wobec opozycji. Do tej części partii należało wiele osób pochodzenia żydowskiego, co zyskało frakcji przydomek „Żydów”. Drugim ugrupowaniem, walczącym o władzę w PZPR byli działacze zwani „natolińczykami” od pałacyku rządowego w Natolinie, gdzie odbywały się ich narady. Byli to w większości młodsi wiekiem i stażem członkowie partii, buntujący się przeciw władzy stalinistów. Ich bezkompromisowość i brutalność działań sprawiły, że przez „puławian” zwani byli „Chamami”. W okresie stalinizmu władzę dzierżyli „puławianie”, „natolińczycy” zaś pozostawali w swego rodzaju opozycji. Wszystko zmieniło się po śmierci Józefa Stalina w 1953 roku. W PZPR doszło do bezpardonowej walki o władzę. Grupa „puławska” bardzo szybko zliberalizowała poglądy i stała się rzecznikami reformy systemu. Z kolei „natolińczycy” ocenili ich przemianę jako nieszczerą i nieprawdziwą, służącą zachowaniu stanowisk i pozycji w państwie. Na zjazdach partii rzucano oskarżenia, ujawniano szczegóły zbrodni popełnionych przez „puławian”, sięgano po argumenty nacjonalistyczne, a nawet antysemickie. Nikita Chruszczow popierał „natolińczyków” w walce o władzę, „puławianie” jednak, zręcznie rozgrywając propagandę, pozbywali się ze swych szeregów najbardziej skompromitowanych działaczy. Na VIII plenum „puławianie” odnieśli zdecydowane zwycięstwo nad „natolińczykami” – popierał ich nowo wybrany pierwszy sekretarz partii, Władysław Gomułka. Antysemickie hasła nie znalazły posłuchu ani w partii, ani w społeczeństwie – jedyne, na co zgadzali się „puławianie” to ułatwienie polskim Żydom emigracji do Izraela. Paradoksalnie z nowo otwartej furtki do wolnego świata skorzystały tysiące rodzin, wyjeżdżając z PRL.

Czasy gomułkowskie

Gdy po wydarzeniach poznańskich w 1956 roku władzę na PZPR objął Władysław Gomułka, polityka partii uległa znaczącej liberalizacji w porównaniu do stalinowskiego terroru. Zezwolono na niewielką liberalizację gospodarki, złagodzono cenzurę, a przede wszystkim zmniejszono wszechwładzę aparatu bezpieczeństwa. Pod władzą Gomułki PZPR po raz pierwszy miała znaczne poparcie społeczne, nawet ze strony części Kościoła. Rychło jednak okazało się, że następuje powrót do poprzednich form władzy. Cenzura znów zaczęła blokować teksty, a zastój w gospodarce zaczęto nazywać „siermiężnym socjalizmem”. Po klęsce i zniknięciu „natolińczyków”, frakcjami, jakie zaczęły walczyć o władzę nad PZPR w latach sześćdziesiątych stali się „partyzanci” Mieczysława Moczara i „grupa śląska” zrzeszająca młodych działaczy z zakładów przemysłowych i kopalń Śląska. Szczególnie „partyzanci” sięgali po ostre metody walki politycznej. Mieczysław Moczar, minister spraw wewnętrznych, a zarazem prezes Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, zrzeszającego głównie byłych żołnierzy Armii Ludowej, oparł się na hasłach patriotycznych i nacjonalistycznych. Określał swoje ugrupowanie jako „narodowych komunistów” i opierał działalność na niechęci do Niemców, Ukraińców (za ich udział w II wojnie światowej), Żydów (którym przypisywał zbrodnie stalinowskie) oraz ukrytej wrogości wobec Rosjan. „Partyzanci”, którzy uzyskali spore poparcie wśród urzędników partyjnych niższego i średniego szczebla, zdecydowali się działać po wybuchu wojny sześciodniowej w 1967 roku, gdzie Izrael odniósł miażdżące zwycięstwo nad krajami arabskimi, wspieranymi przez ZSRR. Rozpętano kampanię antyizraelską, w której rychło zaczęły pobrzmiewać tony antysemickie. W marcu 1968 roku „partyzanci” sięgnęli po władzę, organizując antysemickie wystąpienia i usiłując w rezultacie obalić Gomułkę. Pierwszy sekretarz przyłączył się jednak do nagonki na działaczy pochodzenia żydowskiego, dzięki czemu ocalił stanowisko. Doszło wówczas do masowego usuwania Żydów z partii i stanowisk, co zyskało Polsce złą sławę na świecie.
Druga frakcja zwana „grupą śląską” zajmowała w latach sześćdziesiątych wyczekują postawę, ograniczając swoją władzę do wielkich zakładów przemysłowych. Działaczy tego ugrupowania określano mianami technokratów i pragmatyków. Zamierzali oni oprzeć swą władzę na robotnikach, rozbudować gospodarkę, podwyższyć poziom życia (przy okazji pomnażając własny majątek). Lider grupy, Edward Gierek, zdecydował się działać po strajkach w Gdańsku w 1970 roku (istnieją bardzo prawdopodobne teorie, że same protesty zostały sprowokowane w celu obalenia Gomułki). Na Wybrzeżu padły wówczas dziesiątki ofiar śmiertelnych, a wzburzenie na nieudolność i brutalność władz wstrząsnęło krajem. Mająca poparcie u robotników, dysponująca „pozwoleniem” ZSRR „grupa śląska” w zakulisowych rozgrywkach partyjnych pokonała konkurencję. Gomułka został zmuszony do ustąpienia, a Edward Gierek został I sekretarzem PZPR.

Dekada Gierka i „Solidarność”

Po objęciu władzy na początku 1971 roku „grupa śląska” rozpoczęła realizowanie swoich projektów. Zaciągnięto na Zachodzie ogromne kredyty, rozpoczęto modernizację gospodarki i budowę zakładów przemysłowych. Na rynek rzucono nie widziane dotąd w PRL ilości towarów, co zjednało nowej ekipie poparcie ludności. Szczególnie opiekowano się Śląskiem, widząc w kopalniach i zakładach przemysłowych siłę napędową gospodarki PRL. Rosły także fortuny partyjnych bonzów. Stopniowo zanikały inne frakcje, jak „partyzanci”. Niekwestionowana władza Gierka zachwiała się na pewien czas w 1976 roku, gdy w Ursusie i Radomiu doszło do strajków robotniczych. Ekipie śląskiej udało się jednak utrzymać władzę aż do lata 1980 roku.
W czasie strajków sierpniowych doszło do zmiany władzy. Pozycja Gierka, uzyskana dzięki poparciu robotników, nagle rozsypała się w gruzy. Wykorzystali to jego ukryci rywale. Szóstego września, pod pretekstem choroby serca, zdjęto Edwarda Gierka ze stanowiska I sekretarza, zastępując go Stanisławem Kanią. W czasie „karnawału Solidarności” partia przeżywała wielki kryzys. Utworzenie wolnych związków zawodowych sprawiło, że pojawiła się konkurencja dla PZPR – i to konkurencja grożąca demontażem partii. W 1981 roku do „Solidarności” należało 10 mln obywateli, a zatem kilkakrotnie więcej niż do PZPR! Z partii wystąpiło 800 tys. członków, by zapisać się do nowych związków zawodowych – ponieważ byli to w większości pracownicy fizyczni, PZPR pozostała „robotnicza” tylko z nazwy. W tej krytycznej sytuacji ogromną rolę zaczęła odgrywać frakcja wojskowa, reprezentowana przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego, chcąca szybkiej i brutalnej rozprawy z opozycją.

Stan wojenny i droga do końca PRL

Główną motywacją frakcji wojskowej w PZPR było ratowanie komunizmu (i własnej władzy) za wszelką cenę, nawet kosztem ofiar społeczeństwa. Podawano jednak inne przyczyny. Oficjalną miała być chęć powstrzymania kryzysu, nieoficjalną – groźba reakcji Układu Warszawskiego. Choć w 1981 roku, w związku z „utknięciem” wojsk sowieckich w Afganistanie i negatywnej postawy Breżniewa i Andropowa nie było groźby inwazji ZSRR, wciąż straszono nią opozycję. Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały od 1980 roku, następowała mobilizacja milicji, bezpieki, wojska i propagandy. W nocy 13 grudnia 1981 roku rozpoczęto pacyfikację opozycji. Frakcja wojskowa odniosła miażdżący sukces – „Solidarność” została zniszczona, nielicznych pozostających na wolności działaczy zmuszono do zejścia do podziemia.
Autorytarne rządy Jaruzelskiego nie doprowadziły do zakończenia kryzysu – wprost przeciwnie; wciąż narastały problemy z gospodarką. W PZPR zaczęły pojawiać się głosy, żądające liberalizacji przepisów gospodarczych. Nowe pokolenie działaczy partyjnych składało się w większości z karierowiczów, nie zwracających najmniejszej uwagi na ideologię komunizmu. Brak perspektyw wzbogacenia się, czy nawet wykorzystania zgromadzonych pieniędzy był dla nich zasadniczym problemem. Od 1986 roku do PZPR zaczęły docierać informacje o pierestrojce w ZSRR i związanej z nią erozji ustroju komunistycznego na świecie. Decydenci partyjni szybko zdali sobie sprawę, że jest to początek końca ich władzy. Rozpoczęto liberalizację kursu partii w dziedzinie gospodarki, a z ugodową częścią opozycji nawiązano rozmowy. Doprowadziło to rychło do obrad Okrągłego Stołu i próby podzielenia się władzą z działaczami odtwarzającej się, „nowej” „Solidarności”. Wobec rozsypywania się bloku wschodniego i przytłaczającego zwycięstwa opozycji w wyborach 4 czerwca 1989 roku stało się jasne, że dni PZPR są policzone. W nocy 29 stycznia 1990 roku PZPR została rozwiązana. Na jej miejsce powstały partie lewicowe (z główną SdRP), w większości zjednoczone obecnie w Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD).

Finanse partii

Początkowe źródła utrzymania PPR (w latach wojny głównie rabunek, następnie przejęcie kas i funduszy AK i WiN) zmieniły się po przejęciu pełni władzy. PZPR była finansowana z budżetu państwa – czyli z podatków obywateli. Doszło do typowej w czasie rządów komunistycznych sytuacji, w której partia przyznawała sobie fundusze, decydując ile pieniędzy dostanie, a później to zatwierdzała. Dodatkowe pieniądze przyniosła „bitwa o handel” czyli likwidacja gospodarki prywatnej, połączona z przymusową nacjonalizacją wszystkich zakładów pracy.
W latach stalinizmu i czasach gomułkowskich poziom życia funkcjonariuszy partyjnych znacząco odbiegał od poziomu typowego obywatela. Partia dawała swym członkom lepsze posady, wczasy pracownicze, lepsze zaopatrzenie w towary. Prawdziwy rozkwit fortun członków PZPR nastąpił dopiero w latach siedemdziesiątych. Dekada Gierka, w czasie której do PRL szeroką strugą płynęły dewizy z kredytów, stała się czasem malwersacji i kradzieży państwowych funduszy na niespotykaną dotąd skalę. Biurokratyczne, absurdalne przepisy stały się podstawą do bogacenia się wybranych funkcjonariuszy partyjnych. Zabezpieczeniu przyszłości kadr partyjnych służył dekret zwany potocznie „dynastycznym”, uchwalony przez Radę Państwa w 1972 roku, który zapewniał wysokie emerytury nie tylko osobom pełniącym funkcje kierownicze i polityczne, ale również ich dzieciom, wnukom, współmałżonkom i rodzicom.
W latach siedemdziesiątych decydenci partyjni utworzyli Robotniczą Spółdzielnię Wydawniczą Prasa – Książka – Ruch, przedsiębiorstwo prasowe działające na preferencyjnych zasadach. Przy braku jakiejkolwiek kontroli, nawet ze strony NIK, dotacjach państwowych i szykanach dla konkurencji opanowało ono całkowicie rynek prasowy. Przez „Ruch” przepływały ogromne pieniądze. Dochód przedsiębiorstwa szedł na utrzymanie PZPR – Komitety Wojewódzkie były na ogół udziałowcami spółek – córek „Ruchu”.
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych, gdy system komunistyczny rozsypywał się w gruzy, działacze PZPR zdecydowali się na „ucieczkę w kapitalizm”. Dwudziestego trzeciego grudnia 1988 roku, jeszcze przed obradami Okrągłego Stołu, zalegalizowano w Polsce prywatną działalność gospodarczą. Działacze partyjni natychmiast rozpoczęli praktycznie rozkradanie państwowego majątku. Umowy dotyczące mienia państwowego w rękach prywatnych spółek podpisywali dyrektorzy przedsiębiorstw państwowych, będący zarazem udziałowcami owych spółek. Te bezprawne działania stały się podstawą wielu fortun wyrosłych w wolnej Polsce i przeszły do historii jako „uwłaszczenie nomenklatury”. Skala zjawiska była ogromna – po upadku PRL-u rząd Mazowieckiego doliczył się niemal 1600 takich przypadków, na których skorzystały tysiące przedstawicieli nomenklatury partyjnej. Konsekwencje prawne wyciągnięto tylko w bardzo nielicznych przypadkach. Jedną z ostatnich dotacji na PZPR była tzw. moskiewska pożyczka w wysokości 1,2 mln dolarów przekazana przez Komunistyczną Partię Rosji w styczniu 1990 roku, po Okrągłym Stole i wyborach czerwcowych. Została użyta na tworzenie partii lewicowych (głównie SdRP) po upadku PZPR.

Władza w PZPR

Choć bardzo zbiurokratyzowana i dążąca do kontroli każdego przejawu życia partia miała ogromną ilość stanowisk, faktycznie byłą organizacją scentralizowaną i zarządzaną autorytarnie. Praktycznie cała władza leżała w rękach I sekretarza PZPR oraz Sekretariatu i Biura Politycznego Komitetu Centralnego. Im z kolei podlegały im egzekutywy komitetów partyjnych. PZPR miała swoje komórki (POP) z każdym zakładzie pracy, na uczelniach, w bibliotekach i szpitalach.
Ogromna władza I sekretarza sprawiała, że wiele stanowisk państwowych (na przykład premiera) miało w PRL znaczenie drugorzędne. Powodowało to trudności dyplomatyczne przy wizytach przywódców państw zachodniej Europy, którzy, trzymając się protokołu, prowadzili rozmowy z osobami nie mającymi większego wpływu na politykę.

Stanowisko pierwszego sekretarza PZPR pełnili:
sekretarz generalny Bolesław Bierut (22 grudnia 1948 – 12 marca 1956);
I sekretarz Edward Ochab (20 marca 1956 – 21 października 1956);
I sekretarz Władysław Gomułka (21 października 1956 – 20 grudnia 1970);
I sekretarz Edward Gierek (20 grudnia 1970 – 6 września 1980);
I sekretarz Stanisław Kania (6 września 1980 – 18 października 1981);
I sekretarz Wojciech Jaruzelski (18 października 1981 – 29 lipca 1989);
I sekretarz Mieczysław Rakowski (29 lipca 1989 – 29 stycznia 1990).

 

 

 

Opracował Ziemowit Karłowicz
Redakcja: Monika Śliwińska