Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Sławomir Jankowski (ur. 1954)

Radca prawny, były kierownik Radia Akademickiego UMCS i dyrektor Lubelskiego Studia Teatralnego.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Edukacja

Sławomir Jankowski urodził się w Lublinie w 1954 roku. Jest absolwentem szkoły średniej im. S. Sempołowskiej w Lublinie z 1973 roku. Studiował prawo na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Studia skończył w 1978 roku i w roku następnym został powołany do Szkoły Oficerów Rezerwy w Łodzi.

Kariera zawodowa

Po wyjściu z wojska, pracował w Spółdzielni Mieszkaniowej „Czechów” w Lublinie od 1980 do 1985 roku. Kolejny rok minął mu na stanowisku administracyjnym w Wojewódzkim Domu Kultury w Lublinie. Na przełomie 1986 i 1987 roku został dyrektorem Lubelskiego Studia Teatralnego z siedzibą w budynku Bramy Grodzkiej w Lublinie, gdzie pracował do końca 1989 roku. W latach 1990–1995 pracował jako radca prawny w prywatnej spółce. Obecnie [2013 – red.] prowadzi własną Kancelarię Radcy Prawnego.

Działalność kulturalna

Jako student kierował przez półtora roku Radiem Akademickim przy Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
Sławomir Jankowski: „Chyba w listopadzie [19]73 roku pierwszy raz znalazłem się w siedzibie studia Radia Akademickiego. Studiował ze mną taki człowiek z Kielc, z którym się zakolegowałem. I to on mnie tam zabrał. Kiedyś mówi do mnie: «Masz co robić?». «Nie. «Chodź, idę do radia, to pójdziesz ze mną». «Ale po co?» «No chodź, zobaczysz – może ci się spodoba». Poszedłem i mi się spodobało. Dość przypadkowo zostałem kierownikiem. To był ten moment, który mnie zetknął bezpośrednio [z teatrem]. Po prostu zacząłem chodzić, bywać, oglądać. Już chociażby to, że byłem kierownikiem radia, pozwalało mi wejść od zaplecza na spektakl, na przykład, na który wszyscy się tłoczyli przed wejściem”1.

Kilka lat później, z doświadczeniem w pracy na stanowisku dyrektora Lubelskiego Studia Teatralnego Sławomir Jankowski bywał jurorem na festiwalach teatralnych. Przez wszystkie lata był odbiorcą szeroko pojętej kultury, w tym przede wszystkim spektakli i festiwali teatralnych, jak Studencka Wiosna Teatralna czy Konfrontacje Młodego Teatru w „Chatce Żaka”. Pozostał nim do dziś.

Dyrektor LST

Okres pracy na stanowisku dyrektora Lubelskiego Studia Teatralnego był bardzo ważnym doświadczeniem w karierze zawodowej, a także „szkołą życia” dla Sławomira Jankowskiego.

Sławomir Jankowski: „Nigdy w takiej roli nie byłem. Jeżeli zdarzało mi się wcześniej liderować jakimś małym grupom, to były jakieś grupy towarzyskie, trochę na studiach w radiu, gdzieś w poprzedniej pracy, ale to nie było tak, że dostałem pieczątkę – «dyrektor». I nagle mam pokierować nową placówką kulturalną. Przyznam szczerze, że ten pierwszy miesiąc był dla mnie bardzo trudny. No, a później… To tak jak u Hitchcocka: najpierw było trzęsienie ziemi, a potem było coraz gorzej. W ogóle całe te trzy lata to był dla mnie trudny bardzo okres”2.

Jak sam twierdzi, kiedy został dyrektorem LST, został niechętnie przyjęty przez zespół Teatru Wizji i Ruchu:  „[TWiR] miał za sobą jeden spektakularny sukces pod koniec lat 70. Był taki Festiwal Teatrów i Widowisk Telewizyjnych. To bardzo dobrze ustawiło Leszczyńskiego [szefa TWiR]. Wywalczył siedzibę, strukturę, etaty, pieniądze i tak dalej. Na mapie kulturalnej Lublina pojawiła się nowa placówka. Fakt, że mają się tu pojawić jeszcze trzy inne grupy teatralne, no to w radykalny sposób pozbawiał ich pewnego luksusu lokalowego. Owszem, znali się nawzajem. Natomiast byli sobie niechętni. TWiR uważał, że to, co oni robią, jest jakieś nie bardzo. Natomiast kierownicy teatrów alternatywnych uważali, że TWiR to jest tania komercha, która nawet się splugawiła współpracą z reżimem, więc dla nich to w ogóle nie ma z kim rozmawiać. Połączenie tego w całość, było to bolesne doświadczenie dla obu stron. Jak się pojawiłem tutaj w grudniu, to właśnie, żeby «pozamiatać» po Leszczyńskim. Co prawda nie była to likwidacja TWiR, no ale byłem kimś, kto miał zostać nadzorcą. Nominalnie szefem był ciągle Leszczyński. Może nie etatowym, ale ideowym. On wyjechał, bez niego tutaj nie bardzo było komu pokierować tym teatrem. Bo niezależnie od tego jakbyśmy go nie oceniali, no to był człowiekiem charyzmatycznym. A tego rodzaju teatry czy projekty kulturalne, jak to się teraz pięknie nazywa, opierały się zawsze na liderze. Był zawsze ktoś, kto szefował, więc z jednej strony Borowiec, Opryński i Kowalczyk, a tutaj Leszczyński”3.

Funkcję dyrektora Lubelskiego Studia Teatralnego Sławomir Jankowski pełnił przez trzy lata.
„Anegdota, która mnie kosztowała stanowisko to była taka: Borowiec [kierownik Grupy Chwilowej] jechał do Edynburga. Oczywiście to była kwestia zdobycia pieniędzy, wiz i tak dalej. I jechał sam zespół. Ówczesny kierownik Wydziału Kultury zaprosił mnie na spotkanie. Mówi: «No panie dyrektorze, Borowiec jedzie do Edynburga». «Jedzie». «Wie pan, pojechałbym z nimi». Mówię: «To niech pan jedzie, nie wiem, o co chodzi». «Nie, nie rozumie mnie pan – trzeba mi tam załatwić miejsce». Ja mówię: «Nie ma takiej możliwości. Ja nie jadę, nie widzę powodu, żeby pan jechał». «Acha, a no w porządku, to już dziękuję panu». Wtedy Jan Twardowski był szefem Wydziału Kultury. To musiał być [19]89. No i zostałem odwołany. Może nie bezpośrednio w tym miesiącu, ale zaraz w następnym. Zostałem zwolniony z obowiązku świadczenia pracy, trzymiesięczne wypowiedzenie było. A że miałem jeszcze urlop, miałem najdłuższe wakacje w życiu, miałem cztery miesiące wolnego…”4.

 
Opracowała Agnieszka Góra
(na podstawie relacji mówionej Sławomira Jankowskiego
zarejestrowanej w ramach programu „Historia Mówiona”
realizowanego w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”)

 

Przypisy

1 Rozmowa ze Sławomirem Jankowskim zarejestrowana w ramach programu „Historia Mówiona” realizowanego w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”, Lublin 25.02.2013.
2 Tamże.
3 Tamże.
4 Rozmowa ze Sławomirem Jankowskim zarejestrowana w ramach programu „Historia Mówiona” realizowanego w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”, Lublin 25.02.2013.

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Audio

Słowa kluczowe