Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Śladami zaginionej sztuki snucia opowieści, czyli tunezyjscy opowiadacze bajek

Spis treści

[RozwińZwiń]

We współczesnej Tunezji, w przeciwieństwie do pobliskiego Maroka, czy krajów Bliskiego Wschodu, trudno spotkać zawodowego bajarza. Ta barwna postać, w języku arabskim zwana hakawatim, wolno i niespostrzeżenie odeszła do historii, pozostawiając po sobie wspomnienia, którymi czasem starsze pokolenia Tunezyjczyków dzielą się z młodszymi. W ten oto sposób jedna z ciekawszych form twórczości ludowej, ze sztuki powszechnej powoli przeobraziła się w sztukę niszową i zanikającą. Widok wiekowych starców, przesiadujących w kawiarniach, żeby snuć swoje opowieści przy kawie bądź mocnej miętowej herbacie i nieodłącznej fajce wodnej, niebędący niczym niezwykłym jeszcze dziesięć, czy piętnaście lat temu, należy już do rzadkości. Nic nie wskazuje na to, by znaleźli się ich następcy, gotowi wciąż przekazywać szerszej publiczności lokalne opowiadania, legendy i sagi rodowe, chroniąc je przed zapomnieniem. Dziś możemy jedynie podążać śladami dawnych opowiadaczy, przyglądając się ich przeszłości, ściśle związanej z dziejami Tunezji.


Tunezyjskie bajarstwo to spotkanie wielu kultur, wzajemne przenikanie się różnych motywów, co czyni z niego swoistą kronikę wydarzeń politycznych, jakie na przestrzeni wieków stały się udziałem całego kraju. Podboje greckie, fenickie i rzymskie, najazd Wandalów, opanowanie Afryki Północnej przez Arabów w VII wieku n.e., wreszcie przejęcie Tunezji przez Turków w 1574 roku, a następnie skolonizowanie jej przez Francuzów sprawiło, że na tym obszarze pojawiały się opowieści z różnych stron świata: arabskie, indyjskie, perskie, tureckie, włoskie, francuskie i greckie, nawet wywodzące się z Afryki Południowej.


Wraz z upływem czasu podawane z ust do ust baśnie obce przechodziły ewolucję. Zmieniano je, przekształcano, niekiedy również poddawano cenzurze, żeby nie godziły w obowiązujące normy obyczajowe. Bajarzom nie zawsze udawało się dokładnie zapamiętać zasłyszaną historię albo zrozumieć treść przekazu ze względu na barierę komunikacyjną. Nie bez znaczenia był tu także analfabetyzm miejscowych opowiadaczy, którzy nie sięgali do źródeł, żeby przypomnieć sobie właściwą treść baśni, lecz puszczali po prostu wodze wyobraźni. W podaniach ludowych, legendach i anegdotach, do dziś można odnaleźć liczne nawiązania i zapożyczenia, będące następstwem wydarzeń historycznych.


Panowanie arabskie sprawiło, że do tunezyjskiego bajarstwa przeniknęły elementy pochodzące z opowieści snutych w krajach Bliskiego Wschodu, w tym ze znanej na całym świecie „Księgi tysiąca i jednej nocy”: cudowne przedmioty obdarzone czarodziejską mocą, istoty nadprzyrodzone takie, jak ghule i dżinny, postacie kalifów i wezyrów, nierzadko opisywane w prześmiewczy sposób. Niektóre wątki tego słynnego zabytku literatury przejmowano w całości, np. dzieje Abu Nuwasa czy Hasana z Basry, po czym je skracano albo wzbogacano o nowe fragmenty, z innych natomiast zaczerpnięto jedynie epizody. Akcja wielu tunezyjskich baśni często toczyła się w scenerii przypominającej tę z popularnego zbioru wschodnich opowiadań: w Kairze, Bagdadzie, na targowiskach, na pustyniach lub na otwartym morzu, powodując zacieranie się różnić między opowieściami o charakterze lokalnym, a tymi, które napłynęły do kraju za sprawą cudzoziemców.
Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów obcego zapożyczenia, będącym konsekwencją bogatej historii kraju, jest jednak postać Dżuhy, przebiegłego żartownisia potrafiącego bez skrupułów wykorzystywać ludzkie słabości, wyśmiewać je i wyszydzać. Za pierwowzór tego bohatera, będącego niewątpliwie ulubieńcem tunezyjskich bajarzy, uważa się tureckiego mędrca i filozofa Hodżę Nasreddina, znanego w Polsce m.in. z dzieł literackich Leonida Sołowiowa i Zbigniewa Nowaka.


Opowieści o Hodży Efendim przywędrowały do Tunezji pod koniec XVI wieku wraz z tureckim najeźdźcą. Wrogi stosunek do zaborców, których rządy rodziły bunt i nienawiść, będąc po dziś dzień źródłem tunezyjsko – tureckich animozji, miał znaleźć odzwierciedlenie w stworzeniu bohatera konkurencyjnego, przewyższającego inteligencją i sprytem słynnego Nasreddina. Teorię tę wydają się potwierdzać źródła historyczne, bowiem pierwsze pojawiające się w nich wzmianki na temat Dżuchy pochodzą z I połowy XVII wieku.


W czasach współczesnych Dżuhę zna niemal każde tunezyjskie dziecko, na równi z postaciami z kreskówek. Bajarze bardzo chętnie rozpowszechniali anegdoty i krótkie humoreski z jego udziałem, zapewne dlatego, że zawsze spotykały się z pozytywnymi reakcjami słuchaczy. Sugestywne tytuły opowiastek np. „O ośle, który robił złotem”, „O kadim, który został zamieniony w osła” albo „Kiełbaskowy deszcz” już od pierwszych chwil przyciągały uwagę publiczności, budząc powszechną wesołość. Nietuzinkowy bohater zyskał tak ogromną sympatię Tunezyjczyków, że nawet teraz, gdy sztuka snucia opowieści znajduje się już w zaniku, niezwykłe przygody Dżuhy na pewno nie odejdą w niepamięć. Nadal możemy usłyszeć je w czasie świąt, rodzinnych uroczystości, czy spotkań towarzyskich, a ich sława rozeszła się po całej Afryce Północnej.


Z ogromnym zróżnicowaniem etnicznym Tunezji, wiążą się także różnice religijne, które nie pozostały obojętne dla lokalnego bajarstwa. W tunezyjskich opowieściach często pojawiały się nie tylko motywy biblijne, ale również żydowskie. Te ostatnie rozpowszechnione były przede wszystkim na Dżerbie, gdzie diaspora żydowska liczy obecnie około 700 osób. Przybyciu Żydów w te strony towarzyszy znana w całym kraju legenda głosząca, że po zburzeniu świątyni w Jerozolimie, część kapłanów przypłynęła na wyspę na świątynnych drzwiach. Wrota wstawiono następnie do słynnej synagogi El Ghriba, najstarszej w całej Afryce i do dziś odwiedzanej przez rzesze pielgrzymów. Choć nie istnieją żadne historyczne dowody potwierdzające prawdziwość tej opowieści, synagogę uznaje się za jeden z najsłynniejszych ośrodków judaizmu, a wspomniana legenda stała się tematem chętnie poruszanym przez miejscowych bajarzy. W rodzinnych sagach, podaniach i anegdotach z Dżerby, spotkać można także hebrajskie imiona, potrawy, opisy zwyczajów, nierzadko przewija się w nich wątek zakazanej miłości między wyznawcami islamu i judaizmu, co stanowi wyraz wzajemnego współistnienia i przenikania się dwóch odmiennych kultur.


Bogata historyczna spuścizna tunezyjskiego bajarstwa nakazuje zastanowić się, co zatem sprawiło, że kraj, będący do chwili obecnej barwną mozaiką etniczną i kulturową, pozwolił odejść w zapomnienie tak ważnej dziedzinie twórczości ludowej, rozwijanej przez kilkanaście wieków. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy poszukiwać nie tylko w trudnej sytuacji ekonomicznej Tunezji, która nie może poszczycić się niemal żadnymi dobrami naturalnymi, a głównymi gałęziami gospodarki są rolnictwo i turystyka, lecz również w postępie cywilizacyjnym, jaki dokonał się na tym obszarze w minionym stuleciu.

Przed upowszechnieniem się radia i telewizji, bajarzy ubranych w tradycyjne dżellaby, można było spotkać na ulicach i placach targowych większości tunezyjskich miast. Opowiadacze uliczni rezydowali zazwyczaj w najbardziej uczęszczanych miejscach, na szlakach spacerowych, przed bramami prowadzącymi do mediny, czyli starej, centralnej dzielnicy każdej metropolii, albo w pobliżu meczetów. Tematem snutych przez nich opowieści były najczęściej legendy koraniczne, mające ukazać różnicę pomiędzy przedislamskim okresem niewiedzy określanym w dziejach jako dżahilija, a odnową moralną, jaka dokonała się wraz z nadejściem Proroka. W humoreskach i anegdotach nawiązywano także do niektórych ważnych wydarzeń z życia codziennego, drobnych plotek, skandali i spraw wzbudzających zainteresowanie lokalnej społeczności. Niekiedy zdarzało się, że bohaterami fikcyjnych opowieści zostawali dla żartu miejscowi dygnitarze lub inne znane osoby.


Uliczni bajarze potrafili zgromadzić wokół siebie liczne grono oddanych słuchaczy. Wieczorami, po skończonej pracy, wielu Tunezyjczyków wychodziło z domów, by posłuchać opowieści, ponieważ nierzadko była to jedyna dostępna forma rozrywki w czasach, gdy odbiornik radiowy lub telewizyjny stanowił przywilej zarezerwowany wyłącznie dla wybranych. Począwszy od 1957 roku, kiedy założono organizację o nazwie ERTT (Établissement de la Radiodiffusion-Télévision Tunisienne) odpowiedzialną za powstanie i rozwój tunezyjskiej radiofonii i telewizji, coraz więcej opowiadaczy znikało z ulic. Mieszkańcy Tunezji zaczęli spotykać się w domach sąsiadów, do których zdążył już zawitać telewizor. Z czasem bajarze, utrzymujący się z datków zbieranych wśród publiczności, zmuszeni byli porzucać swój zawód, gdyż ich zajęcie przestało być opłacalne i nie pozwalało godnie się utrzymać, we znaki dawał im się również podeszły wiek i zmęczenie.


Podobny los spotkał także tych, którzy snuli swoje opowieści nie na ulicach, lecz w kawiarniach, niegdyś centrach życia towarzyskiego i kulturalnego. To w nich odbywały się występy muzyków, pieśniarzy, recytacje utworów poetyckich i prezentacje niewielkich form teatralnych, tu spotykano się, żeby grać w szachy, tryktraka bądź w tradycyjne karty. Dawniej każdy lokal miał także własnego bajarza, który wieczorami opowiadał baśnie, zwykle dzieląc je na odcinki. Przerywanie opowieści w najciekawszym momencie zmuszało słuchaczy do powrotu, zapewniając regularny dochód właścicielom kawiarni. Utalentowani opowiadacze, wyróżniający się na tle innych darem słowa, uważani byli za swego rodzaju gwiazdy i chętnie zapraszani do lokali w odległych dzielnicach miast, niekiedy podróżowali nawet po całym kraju. Sława towarzysząca najbardziej znanym bajarzom sprawiała, że ich występy przyciągały tłumy, podnosząc rangę kawiarni i znajdując przełożenie na zyski.


Kawiarniani opowiadacze przewyższali ulicznych statusem materialnym, ponieważ utrzymywali się nie tylko z datków zebranych wśród publiczności. Dodatkową formę ich wynagrodzenia stanowił darmowy poczęstunek, a także zapłata otrzymywana od właścicieli lokali. Tym, którzy skupiali wokół siebie najwięcej słuchaczy, wypłacano regularną pensję. Ich sytuacja uległa znaczącemu pogorszeniu, gdy w kawiarniach pojawiły się pierwsze odbiorniki telewizyjne. Od tej pory tunezyjskie kafejki na zawsze zmieniły swój pierwotny charakter, przeobrażając się w miejsca zwykłej konsumpcji. Dziś próżno szukać w nich opowiadaczy, w każdej znajdziemy natomiast telewizor nadający wiadomości ze stacji Al Jazeera, popularne seriale, teledyski albo transmisje sportowe. W ten oto sposób bajarze stali się reliktem przeszłości, a ich funkcję przejęli seniorzy rodów, dzieląc się opowieściami z najmłodszym pokoleniem w zaciszu własnego domostwa.


Większość tunezyjskich baśni zaginęłaby bezpowrotnie, gdyby nie europejscy pasjonaci kultury arabskiej, którzy przyczynili się do ich ocalenia. Jednym z nich był niemiecki uczony z uniwersytetu w Tybindze, Hans Stumme, żyjący w latach 1864 - 1936. Podróżując po Tunezji, by zebrać materiały do pracy o tamtejszym dialekcie języka arabskiego, zetknął się z twórczością ludową i bajarzami Tunisu. Jego współpraca z dwoma niepiśmiennymi opowiadaczami: Mohammedem Ezzehebim i Ammim Salachem, zaowocowała wydaniem zbioru zawierającego popularne wówczas opowiastki, zagadki i anegdoty. W Polsce, dzięki Annie Miodońskiej – Susłowej, tłumaczce wielu arabskich baśni, ukazał się wybór najciekawszych tunezyjskich opowieści zgromadzonych przez Hansa Stumme pt. „Przy kawie i nargilach". Inne historie, jak to często bywa w przypadku ustnych przekazów, nie oparły się próbie czasu.


We współczesnej Tunezji sporadycznie można spotkać bajarzy w małych, zapomnianych miasteczkach na południu albo w niewielkich, odciętych od świata wioskach. Do niedawna zdarzało im się pojawiać na różnych uroczystościach o charakterze lokalnym, ale skomplikowana sytuacja polityczna kraju po jaśminowej rewolucji sprawiła, że w wielu regionach ze względów bezpieczeństwa zaniechano większych zgromadzeń. Ten, komu w ostatnich latach udało się zobaczyć występ prawdziwego tunezyjskiego bajarza, może mówić o wyjątkowym szczęściu, co jest szczególnie przykre w przypadku kultury nieodłącznie związanej ze sztuką snucia opowieści.


Shirin Kader


Materiały wykorzystane w treści artykułu pochodzą w dużej części z wywiadów autorskich dokonywanych w Tunezji w latach 2006 – 2009.
 

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Bibliografia:

  •  
  • Dziubiński Andrzej "Historia Tunezji", Ossolineum, 1994.
  • „Przy kawie i nargilach. Bajki Tunisu." Wybór, przekład i słowo wstępne: Anna Miodońska – Susłowa, PIW, 1967.
  • Parzymies Anna „Tunezja”, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1984.
  • http://www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/20050912155625786.htm

 


Autorka poleca:

 

  • Dłużewska Anna „Kobieta w Tunezji”, Wydawnictwo Akademickie DIALOG, Warszawa 1998.
  • Nasr Hasan „Uliczki starego Tunisu”, Dialog, 2001.
  • Ossendowski Antoni Ferdynand „Podróż po Afryce Północnej: Algierja i Tunisja”, [w:] "Pod smaganiem samumu", Wydawnictwo Polskie Lwów / Poznań 1927.
  • Szumańska Ewa „Tunes, Tunes”, seria „Naokoło Świata”, Iskry, 1979.