Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Rzeźnia miejska w okresie międzywojennym

Po I wojnie światowej, chcąc jak najszybciej nadrobić opóźnienie w stosunku do innych miast, podjęto decyzję o budowie elektrowni miejskiej, wodociągów, kanalizacji oraz nowej rzeźni, odpowiadającej potrzebom rozrastającego się miasta.

 

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Budowa nowej rzeźniBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Wzorem wielkich zakładów przetwórczych z Chicago, postanowiono stworzyć w Lublinie nowoczesną rzeźnię, gdzie ubój zwierząt miał się odbywać pod nadzorem specjalistów a odpowiednio przygotowane mięso trafiało do chłodni.

Prace realizacyjne podjęło towarzystwo udziałowe „Ulen & Co. New York" korzystające z najnowocześniejszych amerykańskich rozwiązań w tej dziedzinie. Dysponując nadwyżkami, przedsiębiorstwa amerykańskie inwestowały w przemysł na całym świecie. W Lublinie, oprócz rzeźni, zamierzano zbudować w ten sposób system wodociągów i kanalizacji, elektrownię miejską, wiadukt kolejowy nad ulicą Kunickiego i magazyn zboża – elewator przy ul. Wrotkowskiej.
W połowie lat dwudziestych rozpoczęto budowę nowej rzeźni. Jak pisała ówczesna prasa, miała ona spełniać nie tylko rolę zakładu kontroli weterynaryjnej, czy też zaopatrywać rynek miejscowy – duże nadzieje wiązano również z eksportem mięsa na zewnątrz.
Powierzchnia miała zająć około 124 000 m². Zaplanowano dwa targowiska, gdzie miał dokonywać się obrót zwierzętami na rzeź. Dla ułatwienia transportu, zaplanowano budowę bocznicy kolejowej oraz rampy.
Budynek miał się składać z jednej hali łącznej, kilku hal ubojni dla różnych rodzajów zwierząt, kotłowni, hali maszyn, chłodni, przedchłodni, mroźni, a także fabryki i składu lodu. Fabryka lodu i izolowane pomieszczenie do jego składowania miały bardzo duże znaczenie. Cały lód używany do przechowywania żywności w Lublinie, pochodził ze stawów i rozlewisk Bystrzycy i Czechówki. Wyrąbywany wiosną w postaci dużych bloków – często zanieczyszczonych – trafiał do piwnic i magazynów, służąc do konserwowania żywności przez cały rok oraz utrzymania właściwej temperatury w pomieszczeniach.

Pryzmy lodu pokryte sianem, jako izolacją, były stałym elementem panoramy miasta w okresie międzywojennym. Aby wyeliminować posługiwanie się zanieczyszczonym lodem pochodzącym z rzek i stawów, a tym samym ograniczyć psucie się produktów, podjęto decyzję o zbudowaniu instalacji do produkcji lodu, tak by restauratorzy i sklepikarze mogli się weń swobodnie zaopatrywać. Wydajność instalacji do produkcji lodu, wynosiła około pół tony na godzinę.

Magazyn lodu na BielszczyźnieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Jako ciekawostkę należy wspomnieć, że jeden z dużych magazynów lodu mieścił się przy ul. Północnej, w pobliżu skrzyżowania trasy W-Z z ulicą Kompozytorów Polskich.
Do budowy wykorzystano piwnicę dawnego dworu Bielskich, stojącego na skarpie doliny Czechówki (od strony dzisiejszego Czechowa), od którego teren w okresie międzywojennym nazywano „Bielszczyzną". Do dziś zachowała się ściana, stanowiącą jakby mur oporowy skarpy, z szeregiem metalowych drzwi.

Chłodnia, załadowana lodem z pobliskiego stawu na Czechówce, była jeszcze wykorzystywana prawdopodobnie w latach pięćdziesiątych. Wśród mieszkańców Lublina funkcjonowało określenie tego miejsca jako „śledzie", „koło śledzi", „przy śledziach" – wskazujące tym samym przeznaczenie chłodni.

Chłodnia i mroźniaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Wody dla wznoszonej rzeźni miała dostarczać studnia artezyjska, a gromadzono ją w wieży wodnej, której sylwetka jeszcze dziś dominuje nad zakładem.
Podczas ośmiogodzinnego dnia pracy, zakładano ubój od 190 do 220 sztuk bydła rogatego, 220 sztuk cieląt, 250 sztuk świń. W przyszłości zakład miał być powiększony o gnojownie, płuczkarnie, oborę dla krów, oborę dla bydła drobnego, chlew, magazyn skór, wozownie oraz budynki administracyjne. Rozbudowę planowano licząc na eksport mięsa.
Aby usprawnić obrót mięsem surowym i półproduktami, zakładano, że po uboju mięso trafi najpierw do podchłodni, potem do chłodni właściwej, do pomieszczeń o temperaturze od -6 do + 2 stopni Celsjusza. W obu miały być przygotowane specjalne boksy. W nich gromadzono by mięso w takich ilościach, aby rzeźnicy i handlowcy, odbierali go dokładnie tyle, ile zamierzają sprzedać danego dnia. Działania te miały na celu niepotrzebne przechowywanie mięsa w nieodpowiednich warunkach, jego przedwczesne rozmrożenie i psucie się. Należy pamiętać, że poza chłodnią rzeźni miejskiej, nigdzie w mieście nie było mechanicznych chłodni ani lodówek, zapewniających podobne warunki przechowywania mięsa.
Mroźnia miała służyć przechowywaniu mięsa na eksport.

Uruchomienie produkcjiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

29 stycznia 1930 roku – pomimo tego, że wielu prac nie dokończono – z uwagi na stan budynków starej rzeźni przeniesiono ubój do nowych pomieszczeń. Towarzystwu „Ulen & Co." zabrakło kredytów, miasto nie miało środków na kontynuowanie więc prace prowadzono tylko w najbardziej niezbędnym zakresie, a na budowie mnożyły się przestoje.
Kontynuując prace rozpoczęte przez towarzystwo, miasto często spotykało się z innymi problemami – zatkanymi kanałami odpływowymi, uszkodzoną instalacją elektryczną, złą izolacją ścian i stropów.

Pierwszy etap funkcjonowania nowej rzeźni polegał m.in. na zabrukowaniu placów kamienną kostką, usuwaniu braków i zorganizowaniu produkcji. Same prace przy organizacji i podziale pracy pochłonęły sumę 300 tysięcy złotych co, na owe czasy, było dużą sumą. W tym samym roku dokończono mieszkania dla gospodarza rzeźni, dozorcy, budynek tzw. taniej jatki, szlamiarnie, suszarnię skór, sklepy, tymczasowe targowisko dla nierogacizny, stajnię dla koni, rampę kolejową długości 195 metrów, oraz bocznicę ze zwrotnicą i torem do samej chłodni. Wybudowano chodniki wokół budynków, uruchomiono wentylatory w kotłowni, wyposażono nowoczesne laboratorium oraz pomieszczenie do żydowskiego uboju rytualnego. Powierzchnia, jaką pokryto brukiem z kamienia polnego (powszechnie nie stosowano jeszcze asfaltu ani betonu) wynosiła 5 000 m². W 1930 roku zbudowano rzeźnię dla koni, bekoniarnię, tuczarnię gęsi, rzeźnię sanitarną i tzw. tanią jatkę. W planach pozostały: fabryka konserw, rafineria tłuszczu, suszarnia szczeciny, wyciąg mechaniczny do wagonów na bocznicy, zakład utylizacji i targowisko przy rzeźni.
Z powodu kryzysu ubój utrzymał się na tym samym poziomie, a ubój cieląt wzrósł nawet o około 60–70 procent. Dyrekcja rzeźni starała się zwiększyć eksport, jednak braki w sferze infrastruktury technicznej nie były jedynymi przeszkodami. Wielu pracowników rzeźni rekrutowało się z najbiedniejszych rodzin, niejednokrotnie pochodzenia żydowskiego. Duży stopień analfabetyzmu wśród tych środowisk bardzo utrudniał normalną pracę zakładu, dlatego planowano liczne kursy mające podnieść poziom kwalifikacji pracowników.

Oryginalna architektura przemysłowaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Architektura budynku ściśle nawiązuje do typowo amerykańskiego budownictwa przemysłowego tamtego okresu. Najprawdopodobniej nowojorskie towarzystwo kredytowe „Ulen & Co." korzystało z gotowych planów, dostosowując je do aktualnych potrzeb. Inne przykłady takiego stylu w budownictwie przemysłowym to elewator zbożowy przy ul. Wrotkowskiej oraz wiadukt kolejowy nad ulicą Kunickiego.

 

Opracował Marcin Waciński

Redakcja: Monika Śliwińska

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

1. Janusz R., Lubelska chłodnia – modernizm utracony, [w:] Teka komisji architektury, urbanistyki i studiów krajobrazowych, t. IV B, Polska Akademia Nauk oddział w Lublinie, Lublin 2008, s. 83–94.

2. Oraczyk J., Madler T., O giełdzie mięsnej w Lublinie i o transporcie trzody, Lublin 1936.

3. Śląski R., Nowa rzeźnia w Lublinie, „Głos Lubelski" nr 3/1927.

4. Śląski R., Nowa rzeźnia w Lublinie, Ziemia lubelska" nr 305/1930.

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Słowa kluczowe