Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Rodziny Hochman i Putterman z Siedliszcza

Historia rodzin Putterman i Hochman z Siedliszcza
Mieszkająca w Nowym Jorku Gołda Hochman (z domu Puterman) raz do roku przyjeżdża do Polski. Odwiedza Siedliszcze, gdzie na ulicy Lubelskiej nadal stoi jej rodzinny dom. Przed wojną mieszkała tam wraz z rodzicami, pięcioma siostrami i bratem. Część trzyizbowego domu zajmował prowadzony przez Putermanów sklep wielobranżowy. W oknie, w którym dawniej była wystawa towarów – wiszą białe firanki. Z kilkudziesięcioosobowej rodziny Zagładę przeżyła tylko ona. Gołda uratowała się dzięki temu, że w styczniu 1940 roku, wraz z maleńkim dzieckiem przekroczyła wschodnią granicę. Dołączyła tam do swojego męża, Izaaka, który wcześniej musiał uciekać z Siedliszcza, w obawie przed prześladowaniami ze strony Niemców. Wojnę przeżył też kuzyn Izaaka Hochmana, Izaak Goldenson, który w 1934 roku wyemigrował zarobkowo do Brazylii, a także jego młodszy brat, Mordechaj, który wraz z narzeczoną, podobnie jak Gołda, już w pierwszych tygodniach wojny uciekł za Bug. W archiwum rodzinnym nie ma zbyt wielu zdjęć sprzed 1939 roku, w czasie wojennej zawieruchy zaginęła też większość dokumentów. Gołda Hochman, choć niechętnie wraca wspomnieniami do przeszłości, zgodziła się udostępnić czasopismu „Scrpitores” materiały dotyczące swojej rodziny oraz zdjęcia, które przetrwały wojnę. Większość fotografii pochodzi ze zbiorów nieżyjącego już Mordechaja Goldensona.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Członkowie rodziny Hochman

Pamięć o korzeniach rodziny sięga trzech pokoleń wstecz.
Dziadkowie Izaaka Hochmana, Perla i Izaak Tau, urodzeni około 1850 roku mieszkali w Wólce Kańskiej, niedaleko Siedliszcza. Prawdopodobnie prowadzili gospodarstwo rolne. Mieli pięć córek. Najstarsza Brańcia w 1908 roku wyszła za mąż za Jozefa Hochmana i urodziła trzy córki – Haję, Humę i Szanjdlę. Wszyscy zginęli w 1942 roku w Sobiborze.

Druga córka Perli i Izaaka, Rywka Tau, zakochała się w Polaku – katoliku o niemiecko brzmiącym nazwisku Flajszer. Po ślubie państwo Flajszer zamieszkali w Lublinie, gdzie mąż Rywki pracował na kolei. Rodzice i krewni Rywki odprawili rytuał żałobny – przez tydzień siedzieli na niskich stołkach, bez butów, modląc się za duszę dziewczyny, którą zgodnie ze zwyczajem, uznano za zmarłą. Rodzina wyrzekła się Rywki i tylko najmłodsza siostra, Szajndla, potajemnie odwiedzała ją w Lublinie. Perla i Izaak Tau zmarli zaledwie kilka miesięcy po ślubie Rywki – jak twierdzili krewni – ze zgryzoty i rozpaczy po stracie ukochanej córki. Rywka urodziła czterech synów – Mieczysława, Czesława, Eugeniusza i Stanisława. Gdy wybuchła wojna – ukrywała się u znajomych, ale nie doczekała końca okupacji – zmarła w 1942 roku prawdopodobnie na zawał serca.

Trzecia córka Perli i Izaaka – Fajga Tau – w 1912 roku wyszła za Symchę Goldensona i urodziła troje dzieci – Izaaka, Mordechaja i Perlę. Goldensonowie mieszkali w Chełmie przy ulicy Reformackiej. Prowadzili gospodarstwo rolne – uprawiali ogórki, które Fajga kisiła w wielkich drewnianych beczkach i sprzedawała w okolicznych sklepach. Najstarszy syn, Izaak, w 1934 roku wyemigrował zarobkowo do Nowej Zelandii, a stamtąd – do Brazylii, gdzie w Rio de Janeiro prowadził aptekę. Tam się ożenił i zaadoptował dwoje dzieci. Jego młodszy brat, Mordechaj, zwany Motkiem, pracował w Chełmie jako uliczny fotograf. Był bardzo towarzyski – w mieście znali go prawie wszyscy. Kiedy wybuchła wojna, razem ze swoją narzeczoną, Hają, uciekł do Rosji. W 1940 roku, wraz z grupą polskich uchodźców trafił na Syberię. W 1946 roku wrócił do Polski, do Szczecina, skąd w 1951 roku wyruszył do Izraela, by ostatecznie osiąść w Rio de Janeiro. Początkowo wspólnie z bratem prowadził aptekę, jednak coraz częściej dochodziło miedzy nimi do zatargów. W końcu Izaak i Motek pokłócili tak bardzo, że do końca życie nie odzywali się do siebie. Obaj zmarli w Rio de Janeiro w 2001roku.

Młodsza siostra Izaaka i Motka – Perla – słynąca w całym Chełmie z niezwykłej urody - została w rodzinnym mieście. Wybuch wojny rozdzielił ją z ukochanym narzeczonym – Abramem. W 1941 roku Perla uciekła z getta w Chełmie i piechotą przedostała się do Lwowa. Stamtąd wysłała swój ostatni list – do pani Józi, której w Chełmie, jeszcze przed wojną wynajmowała mieszkanie. Będąc u kresu wyczerpania, napisała, że nie ma pieniędzy, nie ma się gdzie podziać i ma zamiar dobrowolnie wejść do lwowskiego getta. Tam prawdopodobnie zginęła w 1943 roku.

Ojciec Izaaka, Motka i Perli – Symcha Goldenson – zginął 5 grudnia 1939 roku rozstrzelany przez Hitlerowców, wraz z grupą innych żydowskich mężczyzn, na szosie między Chełmem a Hrubieszowem. Jego żona, Fajga, przez kilka miesięcy ukrywała się u przyjaciół w Chełmie. Zginęła zastrzelona na ulicy w 1942 roku.
W 1913 Łaja Tau, czwarta córka Perli i Izaaka, późniejsza teściowa Gołdy, poślubiła Hersza Hochmana – młodszego brata Jozefa – męża Brańci. Łaja i Hersz mieszkali początkowo w Wólce Kańskiej. Tam w 1913 roku urodził się ich pierwszy syn, który na cześć dziadka otrzymał imię Izaak. W 1921 roku przyszła na świat córka, której nadano imię Huma. Wkrótce Hersz kupił młyn i dom w Siedliszczu, gdzie cała rodzina osiadła w 1923 roku. Łaja urodziła jeszcze troje dzieci: Fiszela (1923), Zełdę (1926) i Moszka (1928). Łaja i Hersz, oraz ich dzieci, z wyjątkiem Izaaka, który uciekł na wschód, zginęli w 1942 roku w obozie zagłady w Sobiborze.
O Szajndli Tau, urodzonej w 1902 roku najmłodszej córce Perli i Izaaka, wiadomo tylko, że podobnie jak pozostali członkowie rodziny zginęła w Sobiborze w 1942 roku.

Historia rodziny Putterman

Babka Gołdy Hochman ze strony ojca, Haja-Sura Puterman-Keisman, pochodziła z Rejowca Fabrycznego. Urodziła się prawdopodobnie w 1860 roku. W wieku dziewiętnastu lat wyszła za mąż za starszego o pięć lat Abrama Putermana. W 1880 roku przyszedł na świat ich syn – Motel. Gdy chłopiec miał zaledwie trzy lata, Abram zmarł. Wkrótce Haja-Sura poślubiła wdowca – Jozefa Keismana. Pierwsza żona Jozefa, Sura-Łaja, zmarła przy porodzie w wieku zaledwie trzydziestu lat, osierocając pięcioro dzieci: Ruchlę, Joela-Dawida, Fajgę, Itę i Izaaka. Haja-Sura i Josef zamieszkali w Siedliszczu. Nie mieli więcej dzieci, ale wspólnie opiekowali się potomstwem z poprzednich związków. W 1904 roku Mordechaj – syn Haji Sury i Abrama Putermana – poślubił swoją przybraną siostrę – córkę Jozefa Keismana i Sury Łaji – urodzoną w 1880 roku Itę. Ita i Mordechaj zamieszkali w dwupokojowym domu w Siedliszczu, gdzie w rynku prowadzili sklep wielobranżowy. Ita urodziła siedmioro dzieci – sześć córek: Rywkę-Łaję (1905), Hanę (1907), Frajldę (1908), Polę (1910), Rachelę (1912), Gołdę (1920) oraz syna – Abrama (1914). Mordechaj, zwany przez mieszkańców Siedliszcza Motlem, był pobożnym chasydem. Wprawdzie wysłał swoje córki do polskiej szkoły, ale w domu pozwalał im mówić wyłącznie w języku jidysz. „Jesteście Żydówkami i musicie znać swój język” – podkreślał. Dziewczynkom nie wolno było nosić sukienek z krótkimi rękawkami, ani czesać włosów w sobotę. Motel modlił się w prywatnym sztiblech. W każdy piątek wieczorem Ita zapalała szabasowe świece i cała rodzina zasiadała do uroczystej kolacji, w czasie której podawano faszerowaną rybę i drobiowy rosół z farfelkami.

W 1924 roku najstarsza córka Ity i Mordechaja, Rywka-Łaja, wyszła za mąż za Leiba Hochmana (nie był on jednak spokrewniony z rodziną Izaaka Hochmana) i urodziła czworo dzieci – Dawida, na którego wołano „Dówcie”, Henię, Abrama i Jozefa.
Rok później jej młodsza siostra Hana wyszła za Arona Ganca z Włodawy. Wraz z mężem zamieszkała w Siedliszczu, gdzie w rynku prowadziła sklep gospodarczy. Mieli cztery córki: Rywkę, Bruchę, Eli i Gołdę.

Trzecia córka Ity i Mordechaja – Frajdla – w 1930 roku wyszła za mąż za Jankiela Pilicera z Włodawy. Zamieszkała w rodzinnym mieście męża, gdzie prowadziła sklep łokciowy. Urodziła troje dzieci – Abrama-Josefa, Ruchlę, a tuż przed wybuchem wojny – trzecie dziecko, którego imię nie przetrwało w rodzinnej pamięci. Ita i Mordechaj oraz ich trzy najstarsze córki wraz z dziećmi zginęli w komorach gazowych w Sobiborze 22 grudnia 1942 roku.

Najmłodsze dziecko Ity i Mordechaja – ukochany syn Abram – został zabity w 1943 roku w lesie Kulickim, kiedy próbował dołączyć do polskich partyzantów.
W 1933 roku czwarta córka Ity i Mordechaja, Pola, poślubiła Jehoszuę Nissenbauma z Lubartowa. Zamieszkała w rodzinnym mieście swego męża, gdzie wraz z teściami prowadziła delikatesy. Urodziła dwoje dzieci – Moszka i Ruchlę. W 1940 roku, po wysiedleniu Żydów z Lubartowa, Polcia wraz z rodziną ucieka za Bug – do Kostopola, gdzie przyjęła rosyjskie obywatelstwo. Wszyscy czworo zginęli rozstrzelani przez Hitlerowców w Sokołkach.

Cztery najstarsze córki Ity i Mordechaja były bardzo religijne i pozostały wierne tradycji – po ślubie wszystkie zgoliły włosy i założyły peruki. Dopiero dwie najmłodsze córki – Rachela, która w 1939 roku wyszła za mąż za Jechoszuę Zandmera oraz Gołda, która w 1938 roku poślubiła Izaaka Hochmana – zbuntowały się przeciwko temu zwyczajowi.

Pochodzący z Lublina Mąż Racheli zajmował się rytualnym ubojem drobiu. Po ślubie Rachela zamieszkała wraz z rodziną męża przy ulicy Lubartowskiej – naprzeciwko Jeszybotu. W 1939 roku uciekli za Bug, tam urodziła się ich córka Hana. Wszyscy troje, razem z Rachelą i jej rodziną zginęli w Sokołkach.

Po ślubie z Izaakiem Hochmanem, Gołda została w Siedliszczu, gdzie jej mąż prowadził dobrze prosperujący młyn. W 1939 roku przyszedł na świat ich najstarszy syn – Josef. Zaraz po wybuchu wojny Izaakowi udało się ujść hitlerowskiej obławie i uciec na wschód. W styczniu 1940 roku dołączyła do niego Gołda wraz z maleńkim Jozefem. Początkowo mieszkali w Lubomlu, następnie u koleżanki Gołdy we Włodzimierzu Wołyńskim. W czerwcu 1940 roku, wraz z grupą polskich uchodźców zostali wywiezieni na Syberię. Tam urodził się ich drugi syn – Michał. W maju 1946 roku Hochmanowie przyjechali do Wrocławia, a w styczniu 1947 roku – osiedli w Lublinie. Izaak pracował w „Motozbycie”, a następnie w firmie „Odbudowa”. Synowie chodzili początkowo do szkoły żydowskiej na ulicy Wyszyńskiego, a po jej zamknięciu – do polskiej szkoły prowadzonej przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, przy ulicy Lipowej 1. W 1948 roku przyszła na świat córka Irena. W 1963 roku Izaak wraz ze wspólnikiem założył sklep motoryzacyjny, który mieścił się przy ulicy Bernardyńskiej, a Gołda sprowadziła z zagranicy eleganckie meble do ich nowego mieszkania. Szesnastego kwietnia 1968 roku, zaraz po Świętach Wielkanocnych i Pesach, Izaak dostał pismo, w którym polecono mu natychmiast zamknąć sklep. W Ministerstwie w Warszawie dowiedział się, że w Polsce nie ma dla niego miejsca. „Świat jest duży, a pan znajdzie miejsce gdzie indziej”, usłyszał od wysoko postawionego urzędnika. Gdy jego wspólnik, który był katolikiem, starał się na nowo otworzyć sklep, w urzędzie powiedziano mu, że owszem, dostanie swój sklep z powrotem, jednak pod warunkiem, że „nie będzie już żadnych wspólników, ani żadnych Hochmanów”. Piętnastego września Hochmanowie otrzymali paszporty i zgodę na wyjazd z kraju wraz z informacją, że muszą opuścić Polskę do końca miesiąca. Gołda dała ogłoszenie do „Kuriera Lubelskiego” i w ciągu kilku dni sprzedała za bezcen mieszkanie i wszystkie sprzęty. Na granicy, szukający dolarów i złota celnicy rozpruli klapy we wszystkich marynarkach Izaaka. Z Warszawy Hochmanowie pojechali do Wiednia, a stąd do Stanów Zjednoczonych.

Wspomnienia Gołdy Hochman o rodzinie

Nazywam się Genowefa Hochman, w języku jidysz – Gołda. Pochodzę z bardzo religijnej rodziny, gdzie było nas siedmioro dzieci – sześć sióstr, jeden brat. Mieliśmy duży sklep – taki jak dom towarowy, chociaż pomieszczenie było małe. No ale tam wszystko było – od igły do futra i do motocykla, przybory szkolne, podręczniki szkolne, no i trafika była. Mój ojciec miał papiery na rabina, ale musiał prowadzić ten sklep. Nasz dom w Siedliszczu jeszcze stoi. Okiennice zamknięte, w oknie firanka wisi – tam gdzie była wystawa z różnymi towarami. Nasz sklep był w domu. W sumie mieliśmy dwa pokoje, kuchnię i przedpokój. Taki mały był. Siostry – te dwie najstarsze – wyszły za mąż, ale ja tego nie pamiętam, bo ja byłam mała, a później drugie trzy – to pamiętam, a brat nie – brat został zabity w lesie Kulickim przez jakąś bandę w czasie wojny. Mama się nazywała Ita, tata się nazywał... wołali go Motel, ale jego imię właściwe to było Mordechaj, ale to było takie niepospolite, wszyscy wiedzieli – córka Motlówna, matka Motlowa. Jedna siostra, najstarsza, nazywała się Rywka, druga Hana, trzecia Frajda, czwarta Polcia, potem Rachela, brat Abram i ja. Brat był oczkiem w głowie u nas – bo jedynak. On cały sklep prowadził – jeździł po towary. U nas w domu mówiło się po żydowsku – to znaczy w jidysz. Ojciec mówił: po polsku możesz rozmawiać w szkole z polskimi koleżankami, ale jesteś córką żydowską – jidysze tochter – i musimy rozmawiać swoim językiem. Tak mi mówił. Życie w chasydzkiej rodzinie dla mnie było okropne – nie wolno mi było z chłopakami rozmawiać, nie można było nosić sukienki z krótkimi rękawami, w sobotę nie wolno było się czesać, no i w ogóle było takie skrępowane to życie dla dziewcząt. Dla mnie to było nie do zniesienia. No ale ja długo nie byłam z rodzicami – do osiemnastu lat. I później wyszłam za mąż, no i zaraz wojna wybuchła.