Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Reportaż radiowy wg Małgorzaty Sawickiej

Reportaż uważany za arystokratę form radiowych jest sztuką złożoną i elitarną, jak barometr czułą na zmienne klimaty polityczne i ekonomiczne, wymagającą specjalnych predyspozycji twórców, dużego wkładu pracy i niemałych środków - reflekse Małgorzaty Sawickiej o sztuce reportażu. 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Sztuka radiowa

Oczywiście mowa tu o dziełach sztuki radiowej, a nie tylko o publicystycznym świadectwie zdarzeń, rejestrowaniu faktów, relacjonowaniu ich, bez głębszej penetracji egzystencjalnej, bez zadawania pytań czy poddawania ocenie wyborów i postaw. Niezależnie od niuansów terminologicznych, czy nazwiemy go jak Anglicy feature, czy jak Niemcy słuchowiskiem dokumentalnym (Dokumentar-Hoerspiele) czy jak Belgowie radiową suitą dokumentalną, a także niezależnie od subtelności formalno estetycznych, najprostsza definicja reportażu pozostanie ta sama. Jest to utwór dokumentalny o ambicjach artystycznych. Jest opowiadaniem prawdziwym, skomponowanym według ścisłych reguł dramaturgicznej logiki, złożonym z dźwięków podporządkowanych treści. Jest słuchowiskiem, którego scenariusz napisało życie ( z pomocą autora rzecz jasna), a obsadę w nim stanowią aktorzy jednej roli, którzy „grają” własne losy.

Reportaż w radiu

Reportaże o wysokich ambicjach poznawczych i formalnych powstają przede wszystkim w radiu publicznym i jest to jeden z dowodów na elitarność tej dziedziny sztuki radiowej. Radio komercyjne reportażem nazywa gorącą relację, właściwie sprawozdanie dźwiękowe, które ze sztuką ma niewiele wspólnego. Ale nawet w radiu publicznym nie wszystkie z 17 regionalnych rozgłośni (wliczając warszawskie Radio dla Ciebie) decydują się na uprawianie tego gatunku, który wymaga szczególnych umiejętności dziennikarskich i realizatorskich a także czasu i pieniędzy. 24- godzinny program wymusza pośpiech w nadążaniu za bieżącymi wydarzeniami, toteż mniej więcej połowa regionalnych stacji radiowych popełnia „grzech zaniedbania” i nie tylko nie stworzyła oddzielnych redakcji, które zajmowałyby się przed wszystkim tym gatunkiem, ale nawet zepchnęła reportaż w podziemie. Niejednokrotnie na seminariach reportażu w Kazimierzu i Supraślu słuchałam narzekań reporterów, że mogą montować większe formy tylko w nocy, gdy nie muszą zajmować się tzw. „bieżączką” czyli codziennymi programami informacyjnymi. Poza programem I oraz III Polskiego Radia w Warszawie zaledwie kilka rozgłośni dało szansę swym reporterom na uprawianie tej trudnej i pracochłonnej sztuki radiowej. Co ciekawe są to rozgłośnie, w których przetrwały tradycje reportażowe z lat wcześniejszych i skąd wywodziło się kilku wybitnych reportażystów jak Białystok, Zielona Góra, Katowice, Kraków i Lublin, w mniejszym stopniu Wrocław, Bydgoszcz i Szczecin.

Jak "sprzedać" reportaż?

O ile każdy program radiowy łącznie z przysłowiową prognozą pogody może być „sprzedany” przy niewielkim wysiłku reklamowym słuchaczowi i (czego w warunkach gospodarki rynkowej nie wolno lekceważyć) klientowi, o tyle reportaż wymaga promocji szczególnej. Trudniejsza w odbiorze forma radiowa wymagająca intelektualnego skupienia w ściśle określonym czasie musi więc mieć pedantycznie obmyślaną promocję. Autoreklama w naszym kraju była kiedyś czymś nagannym, a specjalistów od promocji dopiero zaczęliśmy kształcić w warunkach gospodarki rynkowej, stąd jak to określił red. Jerzy Tuszewski szef nieistniejącego już dziś Studia Form Dokumentalnych przy Programie II Polskiego Radia w Warszawie „totalne, nonszalanckie lekceważenie elementarnych gestów promocyjno - reklamowych” w odniesieniu do ambitniejszych form sztuki radiowej jak słuchowisko i reportaż. Z pewnym optymizmem należy odnotować poprawę w tej dziedzinie. Studio Reportażu i Dokumentu utworzone w 1998 przy Pr. I Polskiego Radia z reguły przygotowuje reklamówki reportaży nadawanych w swoich odcinkach czasowych oraz umieszcza ich zapowiedzi w tygodniku „Antena”. Także w programie III przygotowywane są reklamówki dźwiękowe, a współpraca redakcji reportażu z „Gazetą Wyborczą” gwarantuje nie tylko wzmianki o nadawanych audycjach, ale też ukazują się przedruki reportaży w tym najpoczytniejszym i opiniotwórczym dzienniku. (Oczywiście te, które do tego się nadają, bo czasem bardzo dobra audycja dźwiękowa jest nieprzekładalna na słowo drukowane). Ponieważ w większości reportaże wyprodukowane w Radiu Lublin emitowane są na antenie ogólnopolskiej, mają więc dobrą promocję, coraz staranniej także przygotowywaną w lokalnej rozgłośni przez pracowników z działu reklamy. Natomiast stale jeszcze jest lekceważona specjalistyczna reklama ambitnych gatunków radiowych na forum europejskim od lat uprawiana przez BBC na przykład i niemieckie stacje radiowe, które przygotowują dla radiofonii zrzeszonych w Europejskiej Unii Radiowej pięknie wydany biuletyn informacyjny ilustrujący wielogatunkową działalność twórczą dużych stacji radiowych. Polskie Radio takiej formy promocji międzynarodowej jeszcze się nie dopracowało.
Na koniec o elitarności reportażu świadczy też jego ograniczona dostępność. W prasie można sobie odłożyć na później czytanie dłuższego tekstu, a w radiu trzeba wykroić czas na słuchanie w dokładnie określonych godzinach. Przegapić coś, to czasem stracić na zawsze i szansa na powtórne zetknięcie się autora i słuchacza może się nie więcej nie powtórzyć. Przedruki reportaży rozwiązują ten problem połowicznie, bo przekazują tylko treść, natomiast uroda samego dźwięku często decydująca o atrakcyjności audycji nie da się przełożyć na słowo.

Małgorzata Sawicka "Reportaż w Radiu Lublin" (fragment)