Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

„Reflektor” nr 3 (maj 1925)

„Reflektora" nr 3 (4), wydany w maju 1925 roku, był bez wątpienia szczytowym osiągnięciem redakcji. Z powodzeniem mógłby się zmierzyć z najwybitniejszymi periodykami awangardowymi z tego okresu.

Reflektor (okładka)
Reflektor (okładka) (Autor: )

Spis treści

[RozwińZwiń]

„Reflektor" nr 3.Bezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Józef Zięba:

Ten 3 (4), wydany w maju 1925 roku, numer „Reflektora" był bez wątpienia szczytowym osiągnięciem redakcji. Z powodzeniem mógłby się zmierzyć z najwybitniejszymi periodykami awangardowymi z tego okresu. Uzupełniające pismo artykuły Czesława Bobrowskiego przez swą dojrzałość mogły się równać z publicystyką „Zwrotnicy" czy „Almanachu Nowej Sztuki". Niestety, był to już ostatni numer „Reflektora".
Jego wydawca, Wacław Gralewski, tak się zadłużył, że nie mógł już ryzykować finansowania następnego nu­meru. Osiągnąwszy punkt kulminacyjny, pismo upadło1.

Tadeusz Kłak:

Drogą ku górze jest ostatni numer „Reflektora", oznaczony jako nr 3, a w rzeczywistości – 4. Nurty i działy pisma, przedtem już zaznaczone, tu uzyskują znaczne pogłębienie i rozszerzenie; przybywają znowu dalsze wybitne nazwiska: Młodożeńca, Przybosia i Brzękowskiego. Nowe utwory drukuje Stern, pojawiają się dalsze przekłady: Apollinaire, Jacob i Cocteau. Czechowicz opublikował w tym numerze aż trzy wiersze, co do pewnego stopnia dokumentowało jego zaznaczający się prymat w grupie. Wśród owych trzech utworów znajdzie się Na wsi; to już „prawdziwy" Czechowicz, to wysokość, którą nie za każdym razem poeta przechodzi2.

Stanisław Grędziński – nowy „reflektorzysta”Bezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Konrad Bielski:

[...] szykowaliśmy [wiosną 1925] numer trzeci. Wtedy na bruku Lublina pojawił się Stanisław Grędziński. Bardzo prędko nawiązał z nami bliski kontakt, który wkrótce się przekształcił w serdeczną przyjaźń. Stał się towarzyszem wszystkich naszych prac i poczynań, uczestnikiem dyskusji i sporów i niezrównanym kompanem w przeróżnych szaleństwach. Życie miał błyskotliwe i efektowne, można by na ten temat napisać pasjonującą książkę. Był indywidualnością niecodzienną, zwracał uwagę i wyróżniał się z otoczenia [...].

Spotykaliśmy się często, był okres, że nawet codziennie. Oblegaliśmy stolik wraz z licznym gronem kolegów w kawiarniach i knajpach, i bez końca toczyły się biesiady lub zażarte spory. Grędziński był niezawodny, potrafił zawsze wprowadzić temat ożywczy i podekscytować najbardziej opornych. Dowcipny, inteligentny, cyniczny – zawsze atakujący uświęcone prawdy, zmieniający przekonania na poczekaniu – dziś z całą mocą bronił tej tezy, którą dnia następnego z niebywałą energią zwalczał – miał w sobie coś z diabła. Oczywiście tego współczesnego diabła – intelektualisty3.

Komentarze – ocenyBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Konrad Bielski:

Ten „Reflektor" przyjęty był bardzo dobrze, szczególnie w kołach młodzieży literackiej zaczęto już o nas mówić i z nami się liczyć. Najlepszym tego dowodem był pokaźny plik korespondencji z różnych stron Polski, a nawet zza granicy, z wyrazami zainteresowania i uznania4.

Tadeusz Kłak:

„Reflektor" był omawiany w prasie całego kraju, co więcej, sami twórcy pisma zdawali sobie wtedy sprawę z własnych osiągnięć. Świadczy o tym notatka ukrytego pod kryptonimem [R.H.] Czechowicza, który o ostatnim numerze „Reflektora" pisał: Każda strona tego arcyciekawego numeru przynosi rzeczy bezwzględnie nowe i artystycznie skończone. W pismach warszawskich, lwowskich i krakowskich już ukazały się przychylne recenzje o trzecim numerze Reflektora". Głos Narodu", pismo prowadzące dział krytyczny bardzo solidnie, przyjął ten numer entuzjastycznie. [R.H., nr 3 „Reflektora”, „Express Lubelski", 2 czerwca 1925]. Podobnych ocen w ówczesnych dziennikach można spotkać więcej. „Reflektor" sytuowany był na skrzydle sztuki radykalnej i nowatorskiej, wpisywany w cały ówczesny kontekst, wymieniany na równi z innymi czasopismami nowej sztuki5.

Projekt okładkiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Według autorów opracowania Jan Wydra 1902–1937 ostatnią okładkę do numeru 3. „Reflektora” wykonał również Jan Wydra. Tak jak w numerze 2., całość została zaprojektowana tylko literami i cyframi.

Co do autorstwa tej ostatniej okładki są wątpliwości. Ireneusz Kamiński wskazuje na zupełnie innego autora:

Okładkę [numeru 3. „Reflektora"] zaprojektował Michał Ziółkowski, młody nauczyciel lubelski, poświadczając niejaką znajomość nowej, wykreowanej właśnie przez awangardę [...], polskiej grafiki prasowej, będącej radykalnym przeciwieństwem wszelkich odmian secesji6.

Reklama „Reflektora”Bezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Redaktorzy „Reflektora” od początku przywiązywali dużą wagę do jego reklamy i upowszechnienia swojego pisma. Dawano ogłoszenia o ukazywaniu się nowych numerów do prasy literackiej (np. do „Wiadomości Literackich”) i do dzienników, zwracano się w specjalnych listach do potencjalnych mecenasów, sięgano też do bardziej nowoczesnych form zdobywania czytelnika.

Konrad Bielski:

Puściliśmy pomysłowe ulotki. Były to fragmenty „Reflektora" zawierające nasze przebojowe wiersze, wydrukowane na różnokolorowym papierze. Oprócz poezji był tam tekst reklamowy, gdzie na samym froncie figurował olbrzymi anons: Szukamy Mecenasa. Ulotki te były rozdawane w teatrze, kinach itd7.

Działania te nie przyniosły spodziewanych wyników i nie uchroniły pisma przed upadkiem.

Koniec „Reflektora”Bezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Konrad Bielski:

Po wyjściu trzeciego numeru „Reflektora", które wypadło pod koniec wiosny [maj 1925 roku] – przerwaliśmy na czas letni wydawanie pisma. Wszyscy wtedy wierzyli, że jesienią wznowimy nasze prace8.

W liście do Konrada Bielskiego wysłanym z Brodów 16 lipca 1925 roku Czechowicz napisał:

Na razie nabieram sił i rozmachu do prozy, którą chcę „Reflektor” zadziwić9.

Konrad Bielski:

Jesienią 1925 roku było już jasne, że „Reflektor" wychodzić nie będzie. Tę smutną wiadomość zakomunikował nam Gralewski. Oświadczył, że wyczerpał wszelkie możliwe środki finansowe i na razie nie ma żadnych widoków na kontynuowanie tak świetnie rozpoczętej pracy. [...] wtedy zawiązała się jeszcze ściślej więź między nami i ożywiła aktywność naszej grupy. Przejawiała się ona w wieloraki sposób. Przede wszystkim przez wydawnictwa10.

Tak opisał koniec grupy Reflektor Józef Łobodowski:

Grędziński wyjechał nie wiadomo dokąd i zmylił pogonie; nikt więcej o nim nie usłyszał. Bielski po ukończeniu aplikantury prawnej i ożenku, przeniósł się do Krasnegostawu i założył tam kancelarię adwokacką. Gralewski przestał pisać wiersze i uprawiał sport (głównie tenis), pilnował fotela redaktorskiego, zalecał się do aktorek i grał w brydża. Na placu został Czechowicz. Już pierwszym tomem Kamień zyskał sobie pozycję wśród młodych poetów11.

Tadeusz Kłak:

W chwili, kiedy „Reflektor" zaczął określać wyraźniej swoje oblicze i znajdował się na linii stale wznoszącej, nastąpił jego upadek. Upadek pisma, a nie zaprzestanie działalności grupy. Pismo przestało istnieć wskutek braku funduszów.
Na losie wszystkich pism literackich tego okresu w Polsce zaciążyła ta sama niedomoga. Umierały one nie śmiercią artystyczną, lecz ekonomiczną – pisał Wacław Gralewski. [...] „Reflektor" był także jednym z pierwszych przykładów literackiego pisma „prowincjonalnego", które nie bez powodzenia starało się uzyskać rangę ogólnopolską. Co więcej – „Reflektor" deklarował się jako pismo awangardowe, a takie pisma w dwudziestoleciu międzywojennym powstawały zazwyczaj z dala od stolicy. Także więc pod tym względem „Reflektor" należał do czasopism prekursorskich i stanowił jeden z wzorów dla późniejszych formacji awangardy12.

Biblioteka ReflektoraBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Józef Zięba:

W rok po zawieszeniu pisma, pod nazwą Biblioteka Reflektora ukazał się tomik wierszy Stanisława Grędzińskiego pt. Parabole13.

Konrad Bielski:

[Grędziński] postanowił [...] wybrać swoje najlepsze wiersze, które się złożą na samodzielny tomik; miał on rozpocząć wydawnictwo Biblioteka Reflektora i kontynuować tradycje naszego pisma [...] był to pierwszy tom zapoczątkowanej Biblioteki Reflektora – tytuł: Parabole14.

Również Czechowicz uznał, że jego debiut poetycki tomik Kamień powinien ukazać się w ramach Biblioteki Reflektora.

Pisze o tym Konrad Bielski:

Poezje, które zrodziły się, że tak powiem, w blasku „Reflektora", jego znakiem winny być przypieczętowane. Tak zdecydował przede wszystkim sam Czechowicz. Miał to być rozpoczęty przez Grędzińskiego dalszy ciąg naszego wydawnictwa Biblioteka Reflektora. Obiecywaliśmy sobie wydać szereg tomików pod tym znakiem [...]. Oczywiście wydawca książki był symboliczny, chodziło o podkreślenie więzi i zaznaczenie pewnej ciągłości15.

Józef Czechowicz w liście do Nikodema Kłosowskiego wysłanym 20 października 1930 roku tak pisze o planach związanych z Biblioteką Reflektora:

Co do „Reflektora” – umarł i pogrzebion. Żyje natomiast Biblioteka Reflektora. Jako numer jeden wyszły Parabole St. Grędzińskiego (wyczerpane), numer 2 stanowił mój Kamień, numer 3 drukuje się. Będzie to 1-arkuszowy zeszyt z 6-oma moimi wierszami i 6-oma Konrada Bielskiego (tytuł: Ballada z tamtej strony). W przygotowaniu tom Bielskiego Whisky i krew16.  

Informacje podane przez Czechowicza o kolejnych publikacjach w ramach Biblioteki Reflektora okazały się nieprawdziwe...

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Bielski K., Most nad czasem, Lublin 1963.
Czechowicz J., Listy, oprac. Kłak T., Lublin 1977.
Kamiński I.J., Życie artystyczne w Lublinie 1901–1926, Lublin 2000.
Kłak T., Czasopisma awangardy. Część I, 1919–1934, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1978.
Kłak T., W kręgu „Reflektora”, „Kamena”, nr 19, 15 X 1961.
Listy Józefa Czechowicza do Konrada Bielskiego, [w:] Czechowicz J., Listy, oprac. Kłak T., Lublin 1977.
Łobodowski J., Dusze chcę łowić..., Kresy 1992 nr 9–10.
Zięba J., Reflektor, „Kalendarz Lubelski” 1973 R. 16, s. 194.

PrzypisyBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

  1. Wróć do odniesienia J. Zięba, Reflektor, „Kalendarz Lubelski” 1973 R. 16, s. 194.
  2. Wróć do odniesienia T. Kłak, W kręgu „Reflektora”, „Kamena”, nr 19, 15 X 1961, s. 9.
  3. Wróć do odniesienia K. Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 179–180, 187.
  4. Wróć do odniesienia K. Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 192.
  5. Wróć do odniesienia T. Kłak, Czasopisma awangardy. Część I, 1919–1934, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1978, s. 84.
  6. Wróć do odniesienia I.J. Kamiński, Życie artystyczne w Lublinie 1901–1926, Lublin 2000, s. 223.
  7. Wróć do odniesienia K. Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 192.
  8. Wróć do odniesienia K. Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 192.
  9. Wróć do odniesienia J.Czechowicz, Listy, oprac. T. Kłak, Lublin 1977, s. 62.
  10. Wróć do odniesienia K. Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 194.
  11. Wróć do odniesienia J. Łobodowski, Dusze chcę łowić..., „Kresy" 1992 nr 9–10, s. 167.
  12. Wróć do odniesienia T. Kłak, Czasopisma awangardy. Część I, 1919–1934, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1978, s. 88–89.
  13. Wróć do odniesienia J. Zięba, Reflektor, „Kalendarz Lubelski” 1973 R. 16, s. 194–195.
  14. Wróć do odniesienia K. Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 194.
  15. Wróć do odniesienia K. Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 195.
  16. Wróć do odniesienia J. Czechowicz, Listy, oprac. T. Kłak, Lublin 1977, s. 138.