Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

„Reflektor” nr 1 (listopad 1924)

Ten numer „Reflektora” podpisany był jako „miesięcznik literacki”. Miał mniejszy format od poprzedniego (nienumerowanego). Adres redakcji: ul. Kościuszki 8, redaktor: Konrad Bielski, wydawca: Wacław Gralewski, upełnomocniony przedstawiciel redakcji: Czesław Bobrowski, druk: drukarnia „Sztuka”.
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Wokół „Reflektora”

Józef Zięba: „Drugi numer pisma, wydany po przeszło roku od pierwszego (listopad 1924), nie tylko szatą zewnętrzną wyraźnie różnił się od niego. Na jego szpaltach pojawiły się nowe nazwiska, wśród nich znalazł się teoretyk grupy poetyckiej Reflektora, upełnomocniony przedstawiciel redakcji w Warszawie — Czesław Bobrowski. Dzięki niemu i zapewne szybkiemu dojrzewaniu młodych poetów drugi numer pisma stał się bardziej w deklaracjach powściągliwy i zrównoważony. Spokojny ton redakcyjnej wypowiedzi sugerował, że nie będzie to już jednorazowy wybryk literackich młokosów, ale pismo poważne o ambicjach ogólnopolskich.
Nie opowiedziano się w nim jeszcze w sposób zdecydowany za jakimś jednym programem artystycznym: Pismo nasze nie reprezentuje jakiegoś wyraźnego kierunku. Nawet w grupie poetów lubelskich, stanowiących ośrodek pisma, istnieją poważne różnice. Zresztą, nie jest to pismo zamkniętej grupy — przeciwnie, dążeniem redakcji jest skupienie jak najliczniejsze poetów i literatów, przede wszystkim młodych. Jesteśmy świadomymi eklektykami... Jak widać, wypowiedź ta daleko odbiega od buńczucznej deklaracji sprzed roku. Pismo otwierało swoje szpalty dla różnych orientacji i ugrupowań poetyckich. Chciało być organem prasowym środowisk młodych. Wobec zawieszenia «Zwrotnicy» skupiło na swych łamach przede wszystkim poetów awangardowych, którzy nie mieli innych możliwości druku”.
Józef Zięba, Reflektor, „Kalendarz Lubelski” 1973 R. 16, s. 194.

Tadeusz Kłak: „[Ten numer «Reflektora»] stanowił dzieło przede wszystkim Bobrowskiego. Bobrowski okazał się dla grupy i dla pisma postacią centralną, jeśli nie liczyć oczywiście Czechowicza, bez Bobrowskiego nie byłoby «Reflektora» przynajmniej w takim kształcie, jaki się ostatecznie ustalił. Bobrowski dzięki swoim programowym artykułom i wnikliwym recenzjom był w tym czasie jednym, ponieważ tylko do uprawniania tej dyscypliny się ograniczał. Wyznaczał on kierunek pisma, wprowadzał je i włączał w nurt nowatorskich działań artystycznych. Bobrowski, studiujący wówczas w Warszawie, osobiście reprezentował środowisko «Reflektora» w centrum życia literackiego kraju (w piśmie figurował jako przedstawiciel redakcji na Warszawę), był on architektem domostw, które lubelskie pismo i grupę połączyły z byłymi futurystami [...]”.
Tadeusz Kłak, Czasopisma awangardy. Część I, 1919–1934, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1978, s.76.

Wacław Gralewski: „Moje sprawy finansowe zostały ustabilizowane. Praca dziennikarska [w «Expressie»] nie tylko nie zahamowała poczynań wydawniczo-literackich, ale je podsyciła. Postanowiłem wznowić «Reflektora». Wydawało mi się, że mogę teraz kalkulować realnie. Część moich zarobków postanowiłem przeznaczyć na wydatki wydawnicze. Miałem nadzieję, że może wydawnictwem zainteresuję Głowińskiego i że w drukarni, w której drukował «Express» można będzie na dogodnych warunkach kredytowych wydawać «Reflektor». Najbardziej do projektu zapalił się Bobrowski. Okazało się, że w jego osobie pozyskałem niezwykle rzutkiego i energicznego towarzysza, który z wielką  dynamiką rozpoczął pracę. Ponieważ w tym czasie studiował w Warszawie, więc ona stała się głównym terenem jego działalności”.
Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 139–140.

Konrad Bielski: „Coraz częściej [rok 1924] w naszych codziennych rozmowach i dyskusjach powracała myśl, żeby próbować dalej kontynuować wydawanie pisma literackiego, żeby wskrzesić znów naszego «Reflektora», ale tym razem przygotować i wykonać należycie, by mógł śmiało rywalizować z periodykami stołecznymi”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 167.

Zespół redakcyjny

Konrad Bielski: „W czasie licznych spotkań i rozmów uformował się samoistnie pewien zespół ludzi, stanowiący trzon przyszłych poczynań – Bobrowski, Czechowicz, Gralewski i ja – myśmy byli organizatorami pisma, to było tak zwane dzisiaj kolegium redakcyjne [...]”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 167.

Wacław Gralewski: „Aby jak najbardziej tych najbliższych [Bobrowskiego i Bielskiego] związać z wydawnictwem i zachęcić do pracy, postanowiłem zrezygnować ze stanowiska redaktora i stworzyć kolegium redakcyjne. Było ono trzyosobowe. Ja podpisywałem pismo jako wydawca, Bielski jako redaktor i Bobrowski jako redaktor przedstawicielstwa warszawskiego. Decydowaliśmy o wszystkich sprawach kolegialnie”.
Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 140–141.

Bobrowski Czesław – jego rola w redakcji „Reflektora”

Konrad Bielski: „Bobrowski wykazał nieprawdopodobną energię i pracowitość w organizowaniu naszego pisma. Wszędzie dotarł, z każdym się dogadał, a dobrych pomysłów miał co niemiara. Pomimo tych zabiegów galeria znakomitych współpracowników wyglądała dość skromnie. Wybitni wymagali wybitnych honorariów, zresztą nie każdy kwapił się produkować w piśmie, o którym nic nie wiedział, którego redaktorami byli ludzie młodzi wiele obiecujący, a niewiele jeszcze reprezentujący, i to w dodatku z Lublina”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 172.

Wacław Gralewski: „Bobrowski z wielką energią zaczął działać w Warszawie, nawiązując kontakty i czyniąc wielką propagandę «Reflektora». Zainteresował wydawnictwem, z jednej strony, znane już osoby, a z drugiej – młodych literatów, którzy zaczęli się wybijać. Przez łamy «Reflektora» przesunęły się takie nazwiska jak Karol Szymanowski, Wacław Husarski, Józef Kramsztyk, Anatol Stern, Adam Ważyk, Witold Bandurski, Jan Brzękowski, Michał Szczuka, Jan Alfred Szczepański, Stanisław Młodożeniec, Julian Przyboś i inni”.
Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 140.

Miejsce spotkań redakcji „Reflektora”

Miejscem spotkań grupy „Reflektora” była głównie siedziba redakcji gazety „Express Lubelski” przy ul. Kościuszki 8.

Konrad Bielski: „Ukazanie się pierwszego numeru [listopad 1924] poprzedziło mnóstwo narad, zebrań i bardzo gorących dyskusji. Odbywały się one w kawiarni, w knajpie, lub też w redakcji «Expressu Lubelskiego». Zgadzaliśmy się wszyscy, że pismo powinno być dobre, na należytym poziomie i pozbawione wszelkich cech prowincjonalnych”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 168.

Treść pisma

Wacław Gralewski: „Postanowiliśmy [...], że pismo w przeciwieństwie do dotychczasowej praktyki nie będzie przeglądem twórczości lubelskiej, ale sięgnie do innych ośrodków i otworzy łamy dla wszystkich, szczególnie młodych literatów i poetów w całej Polsce. [...] Ta postawa była na prowincji nowatorska”.
Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 140–141.

Konrad Bielski: „W pierwszym rzędzie należało [...] ocenić i rozstrzygnąć nasz osobisty wkład, który trzeba było wnieść do pierwszego numeru [...]. Każdy przyniósł to, co w danej chwili miał najlepszego, ale skoro zaczęliśmy wzajemnie wentylować, krytykować [...] – pozostało niewiele pozycji, na które była ogólna zgoda”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 168.

Tak więc twórcy pisma zaczęli poszukiwać autorów spoza Lublina, wychodząc z założenia, że „pismo pozbawione przynajmniej kilku znanych nazwisk, nie będzie miało uznania i czytelników [...]”.
Tamże, s. 171.

Niezawodnym sojusznikiem okazał się Anatol Stern, który umieścił w „Reflektorze”, po przyjacielsku i bezinteresownie, artykuł o teatrze i kinie, oraz świetny przekład fragmentu poematu Majakowskiego. W ten sposób wtargnął do „Reflektora” powiew nowoczesności. Był to również początek tak owocnej później współpracy z pismem „Almanach Nowej Sztuki” w Warszawie. Drogę do tej współpracy torowała publicystyka literacka i eseistyka Czesława Bobrowskiego.
Tamże, s. 171–172.

Konrad Bielski: „Przy tym pierwszym numerze nie pokazaliśmy jeszcze zdecydowanie awangardowego oblicza, to jednak wyraźnie tendencje w tym kierunku były”.
Tamże, s. 170.

Udział Czechowicza przy powstawaniu nr 1. „Reflektora”

Śladem tego, jak rodził się nowy „Reflektor” jest fragment listu Czechowicza wysłanego do Wacława Gralewskiego z Włodzimierza Wołyńskiego 12 lipca 1924 roku: Jeśli „stfożę” co, to przyślę Ci w liście jako materiał do Reflektora, bo wierzę, że go wznowisz jako wolną trybunę naszych opętanych myśli i trampolinę rękoduchów wyręczających się nogami.
Józef Czechowicz, Listy, oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977, s. 56.

Czechowicz powrócił do Lublina w okresie wakacji (1924 rok) i szybko włączył się w dyskusje związane z przygotowaniami do wydania nowego „Reflektora”. Dzięki temu, że od września 1924 roku pozostał w Lublinie jako uczestnik rocznego kursu nauczycielskiego, miał stały i codzienny kontakt z przyjaciółmi z „Reflektora”.

Konrad Bielski: „Przyniósł on na to inauguracyjne zebranie mnóstwo wierszy, lecz wybór był trudny – większość z nich była żenująco słaba. A myśmy przecież chcieli w tym pierwszym numerze wystąpić możliwie okazale. Toteż odrzuciliśmy dużo. Sądzę, że nie było z naszej strony jakiejś omyłki lub niesprawiedliwości, gdyż sam Czechowicz żadnego z tych wierszy nie umieścił później w swych zbiorach, ani nawet nie wydrukował w czasopismach. Po wielu dysertacjach i naradach wybraliśmy wiersz pt. Zabawa”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 168.

Wacław Gralewski: „W dziale [krytyki i ocen] zadebiutował jako krytyk Józef Czechowicz recenzją, nawiasem mówiąc bardzo napastliwą, tomiku poezji Edwarda Kozikowskiego Koniec Hortensji Europy. Obok niej w tym wznowionym numerze «Reflektora» został zamieszczony jego wiersz Zabawa. Tak więc w dwóch kolejnych numerach ukazały się trzy pozycje Czechowicza (Opowieść o papierowej koronie, Zabawa i recenzja), które stanowią jego debiut w zakresie różnych rodzajów twórczych – proza poetycka, wiersz i krytyka”.
Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 141–142.

Projekt okładki „Reflektora”

Nr 1 „Reflektora” z roku 1924 miał okładkę zrobioną przez Jana Wydrę. Cała strona została zaprojektowana tylko za pomocą liter i cyfr, artysta zrezygnował z ilustracji.

 

Druk „Reflektora” w drukarni „Sztuka”

Konrad Bielski: „W listopadzie 1924 roku numer opuścił prasę – tym razem drukarnię „Sztuka”, której współwłaścicielem był Głowiński, i która drukowała jego wydawnictwa”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 172.

 
 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja: Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

Literatura

Bielski K., Most nad czasem, Lublin 1963.

Czechowicz J., Listy, oprac. Tadeusz Kłak, Lublin 1977.

Gralewski W., Stalowa tęcza, Warszawa 1986.

Kłak T., Czasopisma awangardy. Część I, 1919–1934, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1978.

Zięba J., Reflektor, „Kalendarz Lubelski” 1973 R. 16, s. 194.