Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

„Reflektor” (1923–1925)

„Reflektor” był najważniejszym lubelskim pismem literackim jakie ukazywało się w Lublinie w okresie międzywojennym. Wyszły cztery numery „Reflektora”, pierwszy, z  czerwca 1923 roku, był nienumerowany.

 

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

„Reflektor” (czerwiec 1923, nienumerowany)

Z podanego adresu, pod którym mieściła się w roku 1923 redakcja „Reflektora” wynika, że miała ona swoją siedzibę w Drukarni Udziałowej prowadzonej przez Stanisława Wójcika, dobrego znajomego Czechowicza. Zgodził się on drukować „Reflektor” na kredyt, w ilości tysiąca egzemplarzy.
Zeszyt pierwszy (nienumerowany) „Reflektora” anonsowany był jako „pismo literacko-artystyczne”.

Tak pisze o pierwszym numerze „Reflektora” Józef Zięba: „W czerwcu 1923 roku, gdy wyszedł spod prasy drukarskiej pierwszy numer «Reflektora», Józef Czechowicz, miał zaledwie dwadzieścia lat, Konrad Bielski dwadzieścia jeden, a Wacław Gralewski dwadzieścia trzy. Do ich grona dołączyli jeszcze dwaj nieco starsi koledzy: Tadeusz Bocheński i Kazimierz Andrzej Jaworski. Tych pięć nazwisk wypełnia pierwszy numer pisma. Poza Tadeuszem Bocheńskim nikt spośród nich nie mógł się jeszcze poszczycić wydaniem własnej książki. Mieli więc prawo w artykule wstępnym wołać:
Zjawiamy się nagle, młodzi i inni niż Wy, wśród gwaru targowiska kupców, faryzeuszy, straganiarzy — gromadka dzikich mustangów bez uzd i wędzideł. Nie przynosimy Wam porywających ideałów (te dawno spoczęły w lamusie przeszłości) ni wskazań Nadczłowieka. Słoneczni własnym słońcem, kwieciści jeno swej duszy kwiatami, rzucamy ich pąki, bo rzucać musimy. W zakończeniu swojej deklaracji programowej buńczucznie ogłosili: Archanielskie dzwony grają nam na odmienną nutę niż starym poczciwym wieszczom. Przekreślamy spuściznę duchową Słowackiego. Zjadaczy chleba bić w mordę, jeśli ich w aniołów przerobić nie można! Z drogi, synowie Ziemi, politycy, mężowie stanu, mędrkowie, znachorzy, znawcy sztuki, filantropi! Cwałujmy, Bucefale przyszłości.
Słowa te bardzo przypominają manifesty wygłaszane nieco wcześniej przez futurystów. Niewątpliwie pod ich wpływem pozostawała jeszcze wówczas większość młodych literatów, którzy mieli ambicję stworzenia w Lublinie żywszego ośrodka literackiego, programowo związanego z nową sztuką. Ich rówieśnicy – Julian Przyboś, Tadeusz Peiper, Jan Brzękowski, Anatol Stern, Bruno Jasieński i inni – walczyli o prawa poezji awangardowej w Krakowie i Warszawie”.
Józef Zięba, Reflektor, „Kalendarz Lubelski” 1973, s. 193–194.

Początek historii „Reflektora”

Wacław Gralewski: „Po likwidacji «Lucifera» znów zaczął mnie dręczyć niepokój wydawniczy. Teraz już w zarysach wiedziałem, czego chcę i na kogo i na co mogę liczyć. Kredyt u Wójcika, w jego «Drukarni Udziałowej», był tą skromną bazą, na której można było oprzeć kolejne poczynania. [...] Zgodził się na warunkach kredytowych wydać pierwszy numer nowego pisma”.
Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 160.

Konrad Bielski: „Moja przygoda literacka związana z «Reflektorem» rozpoczęła się w roku 1923. Wtedy właśnie ukazał się pierwszy numer tego pisma [czerwiec 1923]. [...] Rodzicem i akuszerem był Wacław Gralewski – ojcem chrzestnym Kazimierz Andrzej Jaworski [...]. Po próbach z «Młodzieżą», po głośnej historii «Lucifera», myśl utworzenia dobrego pisma literackiego krążyła nam po głowach”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 134.

Nazwa pisma

Konrad Bielski: „[Jaworski] w licznych rozmowach z Gralewskim na temat przyszłego pisma – podsunął nazwę «Reflektora». Wtedy tytuły tego rodzaju były modne. Młodzi poeci spod znaku futuryzmu i awangardy lubują się w takich właśnie tytułach. Wystarczy przypomnieć: «Śruby» (Przyboś) – «Semafory» (Ważyk) – «Zwrotnica» (pismo awangardy krakowskiej). Nic więc dziwnego, że chętnie zgodziliśmy się na tego «Reflektora» – bo to i współcześnie, no i symbol dość wyraźny”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 135.

Wacław Gralewski: „Stałem na stanowisku, że tytuł musi być nowoczesny [...]. Zaczęliśmy wertować słowniki i wypisywać różne słowa, którym można by nadać rangę tytułu literackiego. Wreszcie któregoś dnia Jaworski przyniósł kolejny wykaz. Zwróciło w nim moją uwagę słowo reflektor. O, to już lepiej brzmi. I tkwi w nim bardziej nowoczesna przenośnia – pęki promieni, przebijające mgły i chmury, uparcie rozpraszające ciemności i wybiegające wysoko. I są dziełem człowieka budującego coraz doskonalsze urządzenia. Wahałem się trochę [...] zwyciężył jednak reflektor. Wszystkim najbliższym podobał się”.
Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 130.

Projekt okładki pierwszego numeru „Reflektora”

Wacław Gralewski: „Podobnie jak przy «Luciferze» okładkę projektował Jan Wydra. Tłumacząc słowo literackie na język plastyczny, uległ pokusie elementów symbolicznych i stworzył alegorię. Trupia czaszka uosabiająca glob ziemski, na którym siedzi skrzydlaty ludzki duch wpatrzony w głębiny wszechświata, a ponad nim wielka kometa, której ognisty ogon jest jakby reflektorem rzucającym światło w głębię, w które właśnie wpatrzony jest, gotowy do lotu, ów ludzki duch”.
Tamże, s. 130.

Druk „Reflektora” (czerwiec 1923)

Konrad Bielski: „Wydatek, od którego nie można się już było wykręcić – to papier i drukarnia. Na szczęście istniała instytucja kredytu, no i wyrozumiali, życzliwi ludzie. [Tu trzeba powiedzieć] o Stanisławie Wójciku, emerytowanym kapitanie i jego drukarni na placu Litewskim [...] i o jego wyjątkowej życzliwości i sympatii do poczynań młodych pisarzy. [...] Dał papier i udzielił kredytu i w ten sposób miał opuścić prasę pierwszy numer «Reflektora»”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 135.

Wacław Gralewski: „Cały numer «Reflektora» składano i drukowano ponad sześć tygodni, gdyż raz po raz nasze pismo trzeba było odkładać, bo do drukarni wpływały inne zamówienia, te za które płacono gotówką”.
Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 135.

Treść pisma – oceny

Konrad Bielski: „Ten pierwszy «Reflektor» zdecydowanego oblicza artystycznego jeszcze nie miał. Zgromadził bowiem na swych łamach prawie wszystkich literatów, piszących podówczas w Lublinie. Oprócz więc Franciszki Arnsztajnowej, z którą jeszcze nie mieliśmy bliższego kontaktu i nie przypuszczaliśmy, żeby w tego rodzaju piśmie chciała figurować [...] – w tym numerze znaleźli się zasadniczo ci, którzy w tym czasie mieli coś do powiedzenia. Słowo wstępne miało sprecyzować nasz program artystyczny, [...]. Najlepiej, bo mocno i dobitnie, wypadło zakończenie: Przekreślamy spuściznę duchową Słowackiego. Zjadaczy chleba w mordę bić, jeżeli ich w aniołów przerobić nie można.
Trochę w tym było epaterstwa w stylu futurystów – sporo jeszcze młodopolskich ciągotek. Na czytelnikach zrobiło to jednak pewne wrażenie. [...] Pismo rozeszło się właściwie tylko w Lublinie. Do kół intelektualnych stolicy nie dotarło wcale. Oczywiście recenzji nie było. Nikt nas nie chwalił, nikt nie atakował. A takie milczenie jest dla autorów specjalnie przykre”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 135–138.

Debiut Czechowicza – „Opowieść o papierowej koronie”

Po zawarciu znajomości z Konradem Bielskim i Wacławem Gralewskim latem 1922 roku i po przekazaniu im swoich prób literackich poeta utrzymywał z nimi stały kontakt listowny. Tak więc najprawdopodobniej od samego początku był informowany przez przyjaciół o przygotowaniach do publikacji „Reflektora”. Miał też szczególny powód do zainteresowania nowo powstającym pismem. Wśród przekazanych Bielskiemu i Gralewskiemu materiałów była też Opowieść o papierowej koronie. Szukając tekstów do pierwszego numeru „Reflektora”, młodzi redaktorzy zdecydowali się na druk tego utworu; Opowieść nie była podpisana. Tak więc debiut Józefa Czechowicza był anonimowy.

Wacław Gralewski: „Postanowiliśmy umożliwić debiut Czechowiczowi i Opowieść wydrukować w «Reflektorze». Było tylko jedno ale – rozmiar utworu. Jeśli go zamieścimy, to zajmie on znaczną część numeru. Po naradzie zapadło postanowienie wydania go w całości. Ostatecznie numer pierwszy «Reflektora» miał czterdzieści stron objętości dużego formatu (A3 jak byśmy to dziś sklasyfikowali). [...] Pamiętam, że Czechowicz podpisywał potem ręcznie swój utwór. Miało to dobrą stronę. Ci, co do dziś zachowali ten numer «Reflektora», mają Opowieść z autografem autora”.
Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1986, s. 40–41.

Konrad Bielski: „To, co jednak predystynuje niewątpliwie ten pierwszy numer «Reflektora» do stronic historii literatury – to zawarty w nim debiut Józefa Czechowicza: Opowieść o papierowej koronie. Złośliwym zbiegiem okoliczności, skutkiem redakcyjnego przeoczenia – nie podpisano autora. Debiut był anonimowy”.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 136.

Ataki prasowe po wydaniu „Reflektora” (czerwiec 1923)

W endeckim „Głosie Lubelskim” (1923, nr 190, s. 5) ukazał się artykuł pt. Reflektor na „Reflektor”: „W artykule programowym powiedziane są hasła napojone postępową zarozumiałością i pustactwem [autorów], którym zdaje się, że świat zacznie się dopiero od nich. [...] Ogólna treść nr. 1 «Reflektora» potwierdza nasz sąd, że wolnomyślicielstwo i «postępowość» młodzieży są zjawiskiem anormalnym, patologicznym. Z nazwisk twórców «potwornego» lotu i «końskiej tęsknoty» widać, że są to duchowi następcy niefortunnego bluźnierczego «Lucyfera». Powiedzmy delikatnie, że «Reflektor» i «Lucyfer» są dziećmi tej samej matki: myśli i uczuć wynaturzonych wpływami lewicowymi”.
Ireneusz Julian Kamiński, Życie artystyczne w Lublinie 1901–1926, Lublin 2000, s. 213–214.

Jak wspomina Konrad Bielski, w tym samym „Głosie Lubelskim” ukazał się dość długi wierszyk, który ordynarnie i niedowcipnie rozprawił się z nami.
Konrad Bielski, Most nad czasem, Lublin 1963, s. 138.
 

Egzemplarze czasopisma „Reflektor”

nie numerowany                                                                          numer 1

numer 2                                                                                        numer 3

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja: Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

Opis bibliograficzny czasopisma

Czasopismo „Reflektor” ukazywało się w latach 1923–1925 pod redakcją Konrada Bielskiego jednego z założycieli grupy poetyckiej o tej samej nazwie. Było to pismo o charakterze literackim wskazujące na awangardowe powiązania poezji z nowoczesną cywilizacją techniczną. Zawierało felietony o tworzeniu i poszukiwaniu nowego świata poetyckiego, o podstawowych zagadnieniach malarstwa współczesnego, o teatrze i kinie współczesnym. Zawierało też utwory beletrystyczne, awangardowe poezje i tłumaczenia poezji, publicystykę, fragmenty prozy, relacje z wystąpień podczas ważnych uroczystości organizowanych w Lublinie. W „Reflektorze” zamieszczano przegląd polskiej prasy literackiej oraz recenzje książek.
Swoje utwory poetyckie publikowali tu m.in.: Józef Czechowicz, Wacław Gralewski, Kazimierz Andrzej Jaworski, Stanisław Młodożeniec, Stanisław Grudziński.
W „Reflektorze” opublikowano również przemówienie Karola Szymanowskiego wygłoszone podczas obchodów 75 rocznicy śmierci Fryderyka Chopina.
W piśmie drukowano:
Publicystykę: Przeciw …; Bilans; Film intensywny a literatura Czesława Bobrowskiego; Podstawowe zagadnienia malarstwa współczesnego Wacława Husarskiego.
Prozę: Opowieść o nowym Robinsonie Konrada Bielskiego.
Tłumaczenia poezji: Heinricha Marii Rilkego (tłum. Józef Kramsztyk), Włodzimierza Majakowskiego (tłum. Anatol Stern), Guillaume Apollinaire’a (tłum. Adam Ważyk) itd.

Tytuł: „Reflektor” pismo literacko-artystyczne
Redaktor: Konrad Bielski     
Redaktor i wydawca: Wacław Gralewski
Miejsce wydania: Lublin, Drukarnia Udziałowa, plac Litewski 1
Format: 25 cm; od nr 1 (listopad 1924) format: 22 cm; od  nr 3 (maj 1925) 24 cm
Częstotliwość: nieregularny
Numeracja: 1923 (czerwiec)–1925, nr 3 (maj)
Zmiana: nr 1 (listopad 1924) podtytuł: miesięcznik literacki; od nr 2 (marzec 1925) podtytuł: czasopismo literackie
Uwagi: Ukazały się ogółem cztery numery pisma (trzy numerowane i pierwszy wydany poza numeracją)
Okładka: nr 3 autor: Michał Ziółkowski; w nr 3 oryginalne drzeworyty Kulisiewicza
Stałe rubryki: Kronika literacka (przegląd czasopism i książek); Reklama

Opracowała: Anna Wojtysiak
Redakcja: Monika Śliwińska

„Reflektor” w bibliotekach

Biblioteka Narodowa 
(sygn. P10688, P14351, mf 34273)
R. 1924, nr 1
R. 1925, nr 2-3
 
Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. H. Łopacińskiego
(sygn. 873c, Mf 428)
R. 1923 czerwiec
R. 1924, nr 1
R. 1925, nr 2, 3
(sygn. 4021c)
R. 1925, nr 2
 
Biblioteka UMCS
(sygn. czas 6634)
R. 1924, nr 1
R. 1925, nr 2, 3
 
Biblioteka KUL
(sygn. V–16686)
R. 1923, nr 1
R. 1924, nr 1
R. 1925, nr 2-3

Przypisy

 

 

Literatura

Bielski K., Most nad czasem, Lublin 1963.

Gralewski W., Stalowa tęcza, Warszawa 1986.

Kamiński I.J., Życie artystyczne w Lublinie 1901–1926, Lublin 2000.                      

Zięba J., Reflektor, „Kalendarz Lubelski”, Lublin 1973.